Feeder w natarciu!

W przyszłym roku wreszcie ruszają imprezy feederowe, jakimi są Mistrzostwa Polski. Feeder dynamicznie się rozwija w naszym kraju, i takie imprezy organizowane przez PZW są bardzo potrzebne.

Niestety, póki co ‚start’ jest dość ciężki. O dziwo imprezę zaplanowano na przełom marca i kwietnia. Czyżby był to primaaprilisowy żart? Wszystko na to wskazuje, że nie.  Prawdopodobnie chodzi o wyłonienie kadry na mistrzostwa świata. Trochę to żenujące, bo ani czas nie jest dobry, ani sposób wyłonienia najlepszych do reprezentacji Polski nie jest tutaj obiektywny. Jedne zawody nie do końca są wyznacznikiem tego, czy ktoś nadaje się do drużyny czy też nie, ale pomińmy ten fakt. Strach pomyśleć jak się to wszystko będzie odbywać, znowu będą działacze, sponsorzy, układy i układziki…

Na pewno potrzeba nam jak największej ilości imprez gruntowych. Szkoda, że wody PZW są takie przetrzebione i jakże trudne. Nie zachęca to wielkich rzesz do startów póki co.  Ale pierwsze koty za płoty. Zawody na komercjach są coraz bardziej popularne, co roku jest ich coraz więcej. Zawody Matrixa, cykl eliminacji i finał, mają już praktycznie pełną obsadę, zaledwie kilka dni po ich ogłoszeniu, a przecież mamy jeszcze rok 2016! To pokazuje jak dużym zainteresowaniem cieszą się takie imprezy.

Jak na razie okazuje się, że nie wszystkie okręgi przeprowadziły mistrzostwa u siebie. Oznacza to, że trzeba o to po prostu zawalczyć. Dlatego polecam każdemu, u kogo takiej imprezy nie ma, naciskanie na zarząd okręgu, aby taką imprezę zorganizował. Warto zachęcać naszych znajomych, aby poparli ten projekt. Wtedy taka impreza na stałe się wpisze w kalendarz corocznych rozgrywek, warto też optować o organizowanie takich zawodów w kołach do których należymy! Jak się okazuje bez nacisków mistrzostwa okręgu się nie odbędą.

Po części przyczyną tego jest słabe orientowanie się w tym co jest na czasie przez ludzi będących w zarządzie okręgu i kapitanatach. Są miasta jak Wrocław, gdzie feeder jest bardzo mocny i zorganizowany, są też takie jak Katowice, okręg z jedną z największych ilości wędkarzy, gdzie takiej imprezy nie przeprowadzono. Dlatego organizujmy się i walczmy!

Jedną z rzeczy która jest dla mnie problemem, to regulamin tych rozgrywek. Reguły jakie obowiązują na MŚ są dość ostre, zabraniają używać zestawów blokowanych, w tym Metody, przypon musi mieć minimum 50 cm. Dodatkowo nie wolno używać pelletów oraz kulek, bazuje się na przynętach i ich limitach takich jak w spławiku. Jest to chore, bo regulamin ten w pewnym stopniu ‚kastruje’ istotę samego feedera. Jeżeli mielibyśmy łowisko z większymi rybami, to takie zasady sprawiają, ze nie łowimy tak jak powinniśmy, przypomina to jedzenie zupy widelcem. Płoci i tak nie łowi się na Metodę, więc wędkarze sami by się dopasowywali do łowiska i ryb. Trudne przepisy tylko komplikują wszystko. I prościej – tym lepiej.

Dlatego powinniśmy się angażować jak najbardziej. PZW nie jest związkiem idącym z duchem czasu. Zarząd Główny, wiele osób w okręgach, zatrzymało się w latach 80 i 90tych, i jeżeli nie wskażemy im kierunku, będą kierować nas na manowce.

Jako ciekawostkę podam, że Anglicy, którzy są najlepszymi w feederze, co roku staja na pudle, nie łowią z użyciem tych reguł na Wyspach praktycznie w ogóle. Przepisy zawodów są proste, dopuszczają wszelkie zestawy gruntowe praktycznie, krótko mówiąc  – są dla ludzi. Nie przeszkadza to kadrze Anglii dopasować się do skostniałego regulaminu MŚ i zajmować czołowe lokaty. Tak więc nie trzeba bezmyślnie kopiować pewnych rzeczy, Polacy nie gęsi – swój język mają jak pisał Rej. Tutaj można powiedzieć, że mamy swój rozum, i spokojnie dopasować się można do warunków. Dlatego jeżeli będziemy promować feedera i wszelkie rozgrywki – nie upierajmy się przy regulaminie międzynarodowej organizacji. Lepiej go uprościć – więcej wędkarzy wtedy będzie brać udział w rozgrywkach. Jak pisałem – im prościej tym lepiej.

Na koniec zachęcam wszystkich do startów. Nic tak nie uczy, jak udział w zawodach, możliwość obserwowania innych, zdobywanie doświadczenia, zwłaszcza gdy ryba zazwyczaj zachowuje się inaczej, bo jest spora presja. Czasami podejrzenie bardziej doświadczonych kolegów po kiju powoduje wielki skok  i znaczne powiększenie naszych umiejętności.

Tak więc bierzmy się do roboty, bo feeder jest w natarciu!

 

 

 

facebooktwittergoogle_plusfacebooktwittergoogle_plus

2 myśli na temat “Feeder w natarciu!”

  1. Któryś z naszych poetów oświecenia pisał o karasiach w śmietanie, więc może element wędkarski już wtedy istniał? 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *