Autor Wątek: Dziś byłem na Twardej  (Przeczytany 1390 razy)

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 12 312
  • Reputacja: 935
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Londyn
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #15 dnia: 19.04.2018, 01:14 »
Ja mam wrażenie, że wiele osób doskonale zdaje sobie sprawę z zagrożenia. Być może wielu działaczy chciałoby coś zmienić, ale  (jak wczoraj widziałem) to są zazwyczaj ludzie starsi, mało operatywni, bez specjalnych pomysłów, wychowani w takiej a nie innej kulturze wędkarskiej. Niech znajdzie się pośród nich taki pan B., który jest aktywny, pewny siebie, głuchy na jakiekolwiek argumenty sprzeciwiające się jego wizji przyszłości, z zapędami autorytarnymi - to ta bierna masa działaczy idzie za nim, myśląc że nie ma innej alternatywy (inna spraw, że tak może być dla nich wygodnie). Brak tam silnych osobowości, ścierania się poglądów, różnych frakcji prezentujących odmienne sposoby myślenia. Jeśli jednak tak by było, że reprezentowane byłyby rozmaite poglądy, za tym szłaby wymiana kadr, zmiana przepisów, ewentualne modyfikacje statutu, dostosowujące go do współczesnych warunków itd. To jest raczej normalne we wszystkich efektywnie działających organizacjach. W PZW jest dokładnie odwrotnie. Jednomyślność w PZW to efekt trochę takiego myślenia: jeśli sprzeciwiasz się moim poglądom, to jesteś moim wrogiem, a jak wrogiem, to i zagrożeniem. Jeśli natomiast zagrożeniem, to należy cię wyeliminować. Nie ma myślenia, że może dla dobra związku i sytuacji polskich wód lepszy byłby ktoś inny, z innymi pomysłami, odmiennym podejściem, bo może (nawet taka hipoteza się nie pojawia w głowach włodarzy PZW i sieciowo-agregatowych uczonych z IRŚ), czegoś nie zauważamy, coś pomijamy, gdzieś się mylimy, przecież nie jesteśmy wszechwiedzący, może ktoś inny to zauważy... Jasno to pokazuje, że nie o Związek chodzi, ani o uzdrowienie sytuacji, w jakiej znaleźli się wędkarze, ale o osobiste korzyści, jakkolwiek by ich nie rozumieć - mogą to być różnego rodzaju apanaże finansowe, ale też przekonanie o własnej wyjątkowości z racji zajmowanego przez lata stanowiska, poczucie wyższości na widok płaszczących się pod-działaczy itd., itd., itd.
Test dla prezesów PZW: wystarczy, żeby jeden z drugim prezesem odpowiedzieli sobie i innym uczciwie (podłączeni w tym celu pod wariograf) na pytanie: jeśli PZW byłoby moją prywatną własnością, to czy zarządzałbym nim w taki sam sposób?

Trafna diagnoza!

Pytanie tylko czy działacze 'czują' wędkarzy :) Według mnie wielu absolutnie nie wie o co chodzi w nowoczesnym wędkarstwie. Nie powinni się więc pchać do zarządzania. Tak prezes B. jednak ich ciągnie za sobą. W sumie to nie wiem, czy w Warszawie i okolicach ludzie z pasją i oddani wędkarstwu i wędkarzom stanowią duży procent działaczy. Numer z Zalewem Zegrzyńskim wskazuje, że raczej nie. OM jest wielki i można się tam nachapać, i to jest celem wielu z nich.

Działacze w kołach to jednak troche inna grupa. Ci maja do czynienia z wędkarzami, ich pretensjami, gniewem, dezaprobatą - i przekazują to dalej. Mało kto lubi jak się go 'opierdala' :) Jednak nie skutkuje to zmianami na lepsze, i to mnie najbardziej zadziwia. Myślałem, że stolica i skupione wkoło niej grupy zaangażowanych wędkarzy, redaktorów gazet, portali, sporo będą mogli wywalczyć. A tutaj jest jak się okazuje odwrotnie niż na 'prowincji' - takim Opolu czy nawet Katowicach. OM to najgorszy z okręgów :)
Lucjan

Offline Enzo

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2 348
  • Reputacja: 96
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Harison
  • Lokalizacja: Gliwice
  • Ulubione metody: bat i feeder
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #16 dnia: 19.04.2018, 20:55 »
Luk  piszesz że PZW ma najgorszych działaczy a kto tą młodzież, kobiety czy seniorów wychował i wytrenował ? Ja nikogo nie omamiam , tylko piszę jak jest i wraz z innymi osobami z którymi współpracuję ( np. Matchless ) staramy się powoli naprawiać czy zmieniać związek na lepszy a Ty wraz z niektórymi osobami planujecie zmiany ale tylko w sferze marzeń, niestety Luk ale taka jest prawda i mimo że masz dobre chęci to nic nie da, bo od chęci nic się nie zmieni.
Luk dlaczego tak bardzo pragniesz aby PZW organizowały zawody dla " bogaczy " a co z tymi, których nie stać na wpisowe, przejazd, nocleg itd., oni są członkami PZW płaca składki i nie powinniśmy o nich zapominać, jak pisałeś wcześniej niech sklepy, producenci organizują takie zawody z dużymi wygranymi a PZW ewentualnie zawody z cyklu GP czy MP  ale to też nie jest łatwe bo wszelkie przepisy skarbowe ograniczają wiele spraw, to jest Stowarzyszenie i nikt raczej takiej odpowiedzialności na siebie nie weźmie.
A co do chłopaków z Matrixa i wyjazdu na MŚ  to bardzo dużo się zmieniło :) :) :)
 
Janusz

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 12 312
  • Reputacja: 935
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Londyn
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #17 dnia: 20.04.2018, 01:49 »
Luk  piszesz że PZW ma najgorszych działaczy a kto tą młodzież, kobiety czy seniorów wychował i wytrenował ? Ja nikogo nie omamiam , tylko piszę jak jest i wraz z innymi osobami z którymi współpracuję ( np. Matchless ) staramy się powoli naprawiać czy zmieniać związek na lepszy a Ty wraz z niektórymi osobami planujecie zmiany ale tylko w sferze marzeń, niestety Luk ale taka jest prawda i mimo że masz dobre chęci to nic nie da, bo od chęci nic się nie zmieni.
 

Marzenia to masz raczej ty Janusz ;) Co takiego zmienisz? Nie rozśmieszaj mnie. Wiele rzeczy zmieni się samo z siebie, bo za jakiś czas niektóre okręgi zacznie dotykać problem malejącej drastycznie ilości członków. Ale to będzie już poważny kryzys, którego 'gaszenie' jest o wiele trudniejsze. Prosta sprawa. Ilość komercji rośnie, ich jakość również. Wody PZW oprócz chlubnych wyjątków to postępująca degradacja. Po prostu z tymi przepisami nie odbudujesz stad tarłowych! Więc ludzie zaczną wybierać to co lepsze dla nich. Coraz mniej będzie maniaków pseudo 'dzikich' wód, coraz więcej tych, co chcą normalności i kontaktu z rybą. Pisz sobie co chcesz, ale po prostu PZW przegrywa, bo nie pracuje nad ofertą. Oczywiście można im powiedzieć, że powinni płacić, bo mamy świetnie łowiących kadetów, juniorów, kobiety w spławiku, seniorów, młodzież co rzuca do celu na salach sportowych, ale obawiam się, że w odpowiedzi usłyszy się bardzo brzydkie słowa ;)

Jak pisałem, wędkarze powoli zaczynają rozumieć czego chcą, jak to uzyskać. Tego się dowiedzą na przykład tu na forum. Więc wcale nie czuję się gorzej, nie uważam się też za marzyciela. Po prostu widzę osiągniecie pewnych celów w inny sposób. To, ze Ty tego nie dostrzegasz to inna sprawa ;)


Luk dlaczego tak bardzo pragniesz aby PZW organizowały zawody dla " bogaczy " a co z tymi, których nie stać na wpisowe, przejazd, nocleg itd., oni są członkami PZW płaca składki i nie powinniśmy o nich zapominać, jak pisałeś wcześniej niech sklepy, producenci organizują takie zawody z dużymi wygranymi a PZW ewentualnie zawody z cyklu GP czy MP  ale to też nie jest łatwe bo wszelkie przepisy skarbowe ograniczają wiele spraw, to jest Stowarzyszenie i nikt raczej takiej odpowiedzialności na siebie nie weźmie.

 

Piszesz jak komunistyczny komisarz, na dodatek walisz taka propagandę, ze aż oczy bolą. Ja pisze o tym, aby własnie PZW robiło zawody dla szerokiej rzeszy. Nie trzeba do tego sztabu działaczy, sędziów, sztandarów i hymnów. Aby ludzi zachęcić do startów trzeba zrobic kilka prostych rzeczy. Piersza - uprościć regulaminy, najlpeiej do postaci banalnej, mocniej skomplikowanej w przypadku MO i wyżej. Druga - wziąć sponsorów, najlpeiej firmy, aby te pokryły koszta organizacji. Niech nie zawodnicy płaca za sędziów i inne pierdoły, niech zrobi to sponsor. Oczywiście sponsor cos musi z tego też mieć. Oznacza to, że działacze mniej będa mieli do ucięcia dla siebie. I rzecz trzecia. Potrzeba ryb w wodzie. Zrobienie odcinków no kill na kanałach i rzekach nie jest problemem, podobnie jak postaranie się o łowiska sportowe. Trzeba tylko chcieć. Okręgowy ichtiolog poradzi sobie z zadaniem. Oczywiście oznacza, to, że na takiej wodzie trzeba oraniczyć zabieranie ryb, podobnie jak zrobić kontrole. Nic co by nie było do zrobienia , nieprawdaż?

A teraz przyjrzyjmy się temu co piszesz o tych startach dla tych których nie stać. Nie wiem skąd bierzesz, że PZW ma sponsorować takowe. Uważasz, że Twój okręg ma swoja kasę, którą przydizela ubogim? Chłopie, to sa nasze pieniądze! Jak nie masz kasy na starty w zawodach to nie startujesz! Proste jak budowa cepa. Co to, Caritas? Poza tym co to znaczy, ze kogoś nie stać? Ma na papierosy, piwo, ale nie na starty, tak? Bo padnę...

Co do młodzieży. Po jakiego grzyba pchać wszystkich w wyczyn? Skąd brac na to kasę? Przede wszystkim powinny być szkółki, które szkolą młodych i zaszczepiają im wędkarskiego bakcyla. Wyczyn zaś niech będzie dla najlepszych. Po co inwestować tyle kasy w starty młodzieży w zawodach? Podstawowa rzecz to rybne wody, od tego trzeba zacząć! Jak masz zapalenie płuc to leczysz je jako pierwsze, nie zaś trądzik. Jak będa ryby to młodzi się będa sami garnąć, i o zawody będzie łatwiej. Pooglądaj sobie filmy młodych youtuberów, jak łowią i co. Zobaczysz tam co jara małolatów, na pewno zawody są daleko w tyle. A wędkarstwo rzutowe? Jak można nasze pieniądze marnować w ten sposób? Niech powstanie Wedkarski Związek Sportowy i działa z kasy jakie da Min. Sportu. OMG! Specjaliści komunistyczni się znaleźli. Będą dzielić wędkarskie pieniądze i mówić na co mają być przeznaczone, przejadając ich sporą część po drodze. Bo wiedzą lepiej niż szary wędkarz, muszą chronić go, opiekować się nim,  po czym część kasy znika cholera wie  na co. Tak to wygląda obecnie. Typowy socjalizm i przeżeranie kasy która płaca zrzeszeni. Odpowiedz mi, ile kasy z mojej składki zostaje w kole, co się dzieje z resztą, co?  I dyskutujmy dalej o sportach :)


A co do chłopaków z Matrixa i wyjazdu na MŚ  to bardzo dużo się zmieniło :) :) :)
 

Póki co MP sa po to, aby wybrać ekipę na MŚ. To się nie zmieniło ;)   Ja nie widzę promocji feedera w PZW. Kapitanat zaserwował kolejny sport 'paraolimpijski' i tyle w temacie.
Lucjan

Offline Wiecho

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 419
  • Reputacja: 65
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nie znoszę chamstwa i prostactwa
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Katowice
  • Ulubione metody: waggler i feeder
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #18 dnia: 20.04.2018, 10:34 »
Zawody dla bogaczy ? 
Enzo, czegoś tu nie rozumiem. Popatrzmy na dyscyplinę spławikową.  Wiadomo , że aby myśleć o zawodach trzeba bardzo wiele zainwestować. Tyczka, topy , odległościówki, kombajn do siedzenia itd, itp.  Do tego każdorazowo zanęty, przynęty dojazd, startowe...   To nie jest sport dla ubogich i nie ma szans żeby nim został.  To że ZO PZW zakupi wybranym zawodnikom, zanęty, czy opłaci przejazd nie zmienia faktu że to drogi sport.  Wreszcie każdy  zawodnik który płaci składki członkowskie PZW i ma prawo denerwować się że jedni są sponsorowani i faworyzowani (z jego składek m.in.) a inni nie.  Aby uprawiać wędkarstwo sportowe nie trzeba koniecznie być bogaczem ale na pewno nie stać na to ubogiego wędkarza niezależnie od tego czy dostanie zanętę na zawody czy nie.  Uważam że sponsorowanie robi więcej złego niż dobrego.
To co napisałem dotyczy zawodów na szczeblu kół, rejonów i okręgu.  Tu każdy powinien płacić za wszystko sam .  Natomiast oczywiście wyjazd kadry Okregu np na Mistrzowstwa Polski trzeba sponsorować bo to już znaczne koszty a kadra reprezentuje nas wszystkich.
Wiesiek

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 12 312
  • Reputacja: 935
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Londyn
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #19 dnia: 20.04.2018, 10:48 »
Święte słowa Wiesiek! :thumbup:

Wyczyn spławikowy to sport dla naprawdę dzianych ludzi, i taki jest promowany przez PZW, to 'oczko w głowie' działaczy. Obecnie bez kasy rzędu 5000 tysięcy nie ma co nawet myśleć o startach, mówię o używkach lub tanich rzeczach. Kosz, platforma, tyczka, topy, osprzęt - to fortuna tak naprawdę. Dlatego jak ktoś mi powie, ze szkółki wyczynowe, na które kładzie się nacisk są mądre, to ja się 'lekko' nie zgadam :) Wbijać dzieciaki w taki drogi 'sport'? Po co to ciągnąć w ten sposób?

Inna sprawa to wyczyn na arenie międzynarodowej. Kto z Was odniósł jakieś korzyści tutaj, z tego, ze Polska coś 'wygrała'? Żeby jeszcze jakoś otwierali się na ludzi w tym wyczynie, a to zamknięta grupa. Kacper Górecki swoimi filmami zrobił o wiele więcej niż PZW, aby propagować wyczyn.

No tak, ale co ja mówię. Może zamiast krytykować założę związek wędkarski, wybiorę się na szefa 'kapitanatu' i pokażę jak się to robi, zamiast bić pianę? Po drodze jeszcze muszę wydzierżawić wody :D

Lucjan

Offline Logarytm

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 348
  • Reputacja: 152
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Warszawa
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #20 dnia: 20.04.2018, 11:42 »
Obecnie bez kasy rzędu 5000 tysięcy nie ma co nawet myśleć o startach, mówię o używkach lub tanich rzeczach. Kosz, platforma, tyczka, topy, osprzęt - to fortuna tak naprawdę.

No tak, ale jaki sport nie kosztuje? Może bieganie? Piłka nożna? Nawet one kosztują sporo na poziomie wyczynowym. I jeśli nie osiągniemy pewnego pułapu mistrzowskiego, nikt niczego nie sponsoruje. Myśmy się przyzwyczaili, przez komunę, że we wszystko powinno zaopatrzyć nas państwo, kluby, związki itd. Tymczasem w dzisiejszych realiach jest zupełnie inaczej. Można zapytać: to co to za równość i sprawiedliwość, skoro jedni mogą, a inni nie? Otóż, nigdy żadnej równości pod względem zasobności portfela, a co za tym idzie pod względem możliwości rozwoju osobistego, nie było - równość to niestety wielki mit. A czy sprawiedliwe jest to, że jeden rodzi się w rodzinie alkoholików, a drugi jest synem Rockefellera? Tak jest i już. Sprawiedliwość nie ma tu nic do rzeczy. Jedni więc mogą sobie pozwolić na wyczynowe uprawianie wędkarstwa, inni nie. Ja też chciałbym być mistrzem świata w szybownictwie, albo kierowcą Formuły 1.
Darek
Złów i wypuść, jeśli chcesz.
Lub po polsku:
catch and release, if you want.

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 12 312
  • Reputacja: 935
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Londyn
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #21 dnia: 20.04.2018, 12:33 »
Darek, ja pisałem odnośnie komentarza Janusza, który uważa, ze jestem za robieniem sportu 'dla bogaczy'.

To co napisałeś to oczywista prawda. Jednak pytanie brzmi - jaki jest sens pchać młodzież w stronę tak drogiego wyczynu? Po co koła i okręgi mają bulić masę kasy na wyczyn juniorów? Patrząc z perspektywy problemów jakie toczą PZW, podstawową działalnością powinna być praca z młodymi ludźmi, zachęcanie ich do wędkarstwa, zapoznawanie z przyrodą, aspektami związanymi z wodnymi ekosystemami.  A tutaj mamy siłowe wpychanie młodych w spławikowe zawody :facepalm: I jeszcze te narzekania, że sprzęt drogi, że zanęty kosztują, starty też, treningi... WTF? Taka działalność powinna być jedynie pomocnicza, dodatkowa.

Kolejny aspekt to sens zmagań wędkarskich jako koło czy okręg. Ja popieram wyczyn, ale nie jestem absolutnie za sponsorowaniem zawodników z mojej kasy. Uważam to za fatalny nawyk. Sponsorem maja być firmy, sklepy, nie zaś wędkarze! Wielu ma w nosie to które miejsce zajmie kadra koła w okręgu, musza jednak się do tego dokładać. A przecież firmy spokojnie by tutaj pomogły, ale muszą coś z tego mieć. W PZW jednak nie ma miejsca na takie rzeczy. Ktoś trzyma pieczę nad sponsorami i układami sponsorskimi. W efekcie firmy rodzime nie rozwijają się, wędkarze zaś płacą sami za sport. Czy to w ogóle nie jest dziwne, że polski wyczynowiec nie używa polskiego sprzętu? Dlaczego tak mało osób się temu dziwi? Dlaczego mamy sprzęt włoski, angielski czy francuski, a nie polski? To jest właśnie chory system.

I dochodzimy do pewnej konkluzji. Kto w ogóle odpowiada za ten całokształt. kto tym kieruje? Dlaczego wyczynowcy nie walczą o kasę tylko o tytuły? Przecież to nigdy nie wypali jeżeli nie będzie motywacji do startów. Obecnie tę, na scenie krajowej mają firmy zanętowe, które chcą tytułów, aby na kolejnej zanęcie napisać, że recepturę ułożył mistrz Polski. Tym z kapitanatu się wydaje, że jak zrobią regulamin jaki obowiązuje na MŚ, to wtedy będzie 'prawdziwy' sport. Niestety, to są ludzie nie rozumiejący jak zachęcić wędkarzy do startów, w tym i do pozostawania w PZW. Coraz większa ilość imprez komercyjnych oznaczać może, że wielu wędkarzy w swoim terminarzu wybierać będzie tylko to gdzie jest coś do wygrania. A to nie będzie PZW!

Należy tez wspomnieć o szarej strefie, w jakiej jest PZW. Obecnie płacenie składek odbywa się 'półlegalnie', bo nie płaci się podatków. O ile składki sa jakby oczywiste (zwolnione), to już inaczej wygląda pobieranie opłat za jednodniowe pozwolenia. Kwintesencją takiego ukrywania się jest brak przejrzystości, skrywanie finansów, poleganie na skarbnikach. Tak jakby nie można było wprowadzić opłat przez pocztę lub przelewem bankowym. Oznacza to też, że jest kłopot z płaceniem pieniędzy w PZW. W tym mowa o nagrodach. Czy naprawdę opłaca się nam takie unikanie pewnych obowiązków? Wg mnie nie. Traci na tym zwłaszcza wyczyn, gdzie nie ma nagród z prawdziwego zdarzenia. Koszt sesji na MO, jednodniowy, to sporo pieniędzy, jeżeli wliczymy w to treningi, to robi się naprawdę drogo. Nie dziwi więc niska frekwencja. Mniej niż 1% zrzeszonych zajmuje się wyczynem, jest to zestawienie żałosne. A dlatego, że oznacza to minimalne zainteresowanie wędkarzy, natomiast wielkie 'ruchy' władz PZW. Po co? Dla kogo? Odpowiedź jest prosta tutaj. Jest to po to, aby jakaś grupa miała zajęcie, kasę i czuła się ważna. ZG poświęca masę czasu na 'sport', wg mnie jest to 30-40% tego co robią. Wszystko dla mniej niż 1% zrzeszonych, rewelacja. Masa kasy naszej idzie w 'kanał'. I nie mówię to jako wróg wyczynu, ale jego zwolennik. Po prostu to jest kpina i tyle.
Lucjan

Offline selektor

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 895
  • Reputacja: 248
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Łódź
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #22 dnia: 20.04.2018, 13:46 »
Myśmy się przyzwyczaili, przez komunę, że we wszystko powinno zaopatrzyć nas państwo, kluby, związki itd.

O to jest sedno problemu :thumbup: A teraz znajdźcie mi drugie stowarzyszenie, które nie jest związkiem sportowym, a które finansuje wybrańców z puli na którą składają się wszyscy ::)

Uprawiam czynnie sport. Wiązałem z nim nawet swoją przyszłość. U mnie w rodzinie jest masa sportowców, również tych zawodowych. Jednak nie mam np. warunków fizycznych oraz możliwości bycia skoczkiem narciarskim, a bardzo bym chciał skoczyć kiedykolwiek, choć raz ze skoczni o punkcie konstrukcyjnym 100 m. Choć wiele godzin w tygodniu spędzam na siłowni na podeście ciężarowym to nigdy nie wezmę udziału w mistrzostwach Polski w podnoszeniu ciężarów, bo nie mam do tego warunków fizycznych. Marzenia.

A jak widzę masę zawodników wędkarstwa rzutowego rzucających w halach, na boiskach, czy też na polach ( ogólnie bardzo ciekawa dyscyplina :) ) to zauważam, że bliżej im pod względem warunków fizycznych właśnie do tych skoczków narciarskich, aniżeli do lekkoatletów. I tak nie mam nic przeciwko, że ktoś lubi sobie rzucać w halach, na boiskach, polach (sam na polach trenowałem dalekie strzały, gdy jako trampkarz grałem w drużynie, której I drużyna występowała wówczas w Ekstraklasie, czy też gdy wiele lat później trenowałem rzuty piłką do futbolu amerykańskiego jak grałem w amatorskiej drużynie jako quarterback).

Jednak nie podoba mi się fakt, że PZW sponsoruje takie osoby, gdy te pieniądze mogłyby pójść np. na prelekcje w szkołach (sam w takich uczestniczyłem jako osoba z zewnątrz i mile je wspominam) na temat ochrony ryb, nowoczesnego wędkarstwa, które by dużo więcej dobrego zrobiły, aniżeli sponsoring wybranych działaczy oraz ich synów i córek.

Jest jeszcze jedna rzecz. Potęga internetu, mediów.
Żadna poważna firma wędkarska nie wejdzie z dużymi pieniędzmi w sponsoring PZW, tak jak ma to miejsce w Stanach Zjednoczonych przy Bassmaster Classic, czy angielskiej Fish'O'Manii, bo trudno jest wchodzić w finansowanie stowarzyszenia, którego podstawowa działalność wiąże się z gospodarczymi odłowami ryb siecią. Która firma zaryzykuje swoją marką, gdy jej przedstawiciel wchodząc na pierwszą lepszą stronę poświęconą wędkarstwu widzi takie sformułowania jak: PZW to złodzieje, komunistyczny beton, kradną itd. itd.

Podam Wam przykład co oznacza potęga internetu. Przykład z forum. Chłopaki niedawno założyli sobie feederową drużynę i organizują  pierwsze zawody.
http://splawikigrunt.pl/forum/index.php?topic=10968.0

Zobaczcie jak ludziom znikąd (bez urazy chłopaki ;) ) udało się pozyskać sponsorów.

PZW to inna półka. To marka. Jednak ta marka na skutek takich, a nie innych działań, się po prostu źle kojarzy. Nie byłoby zaszczytem dla mojej firmy to, że sponsoruje ona PZW. Raczej klientów by mi to nie przysporzyło, a chyba o to chodzi w sponsoringu.

Arek

Offline Logarytm

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 348
  • Reputacja: 152
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Warszawa
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #23 dnia: 20.04.2018, 22:06 »
pytanie brzmi - jaki jest sens pchać młodzież w stronę tak drogiego wyczynu? Po co koła i okręgi mają bulić masę kasy na wyczyn juniorów?
No właśnie nie ma żadnego sensu. Kto chce uprawiać, niech płaci, jak wszędzie indziej. Ja nie sponsoruję ze swoich pieniędzy juniorów piłkarskich z jakiegokolwiek klubu - nie licząc Legii Warszawa, której budowa stadionu została sfinansowana z podatków Warszawiaków przez Hannę Gronkowiec - Walec. W życiu bym się do tego nie dołożył dobrowolnie. No ale do rzeczy. W zasadzie można by zapytać, dlaczego PZW nie mogłoby dokładać się do finansowania narciarstwa alpejskiego, które przecież jest niedofinansowane przez PZN, a ma tak wiele wspólnego z wędkarstwem (podobnie jak dyscypliny rzutowe, choć w inny sposób). Zwróćmy uwagę, że przecież narciarze zjeżdżają po śniegu, który jest wodą, choć w nieco innym stanie skupienia, niż woda, z której korzystają wędkarze. Jednak woda to woda i już. Zresztą, wędkarze również chętnie łowią spod lodu, czyli spod wody w innym stanie skupienia. Podobieństwa są. Ba, woda należy do istoty obu sportów, bez niej bowiem nie byłoby ani wędkarstwa, ani narciarstwa.
Patrząc z perspektywy problemów jakie toczą PZW, podstawową działalnością powinna być praca z młodymi ludźmi, zachęcanie ich do wędkarstwa, zapoznawanie z przyrodą, aspektami związanymi z wodnymi ekosystemami. 
O wiele bardziej byłoby to pożyteczne dla wędkarstwa w Polsze.

Żadna poważna firma wędkarska nie wejdzie z dużymi pieniędzmi w sponsoring PZW, tak jak ma to miejsce w Stanach Zjednoczonych przy Bassmaster Classic, czy angielskiej Fish'O'Manii, bo trudno jest wchodzić w finansowanie stowarzyszenia, którego podstawowa działalność wiąże się z gospodarczymi odłowami ryb siecią. Która firma zaryzykuje swoją marką, gdy jej przedstawiciel wchodząc na pierwszą lepszą stronę poświęconą wędkarstwu widzi takie sformułowania jak: PZW to złodzieje, komunistyczny beton, kradną itd. itd.

PZW ma tak zrytą markę, że nie znajdzie się żaden poważny sponsor zewnętrzny, nawet z branży wędkarskiej. Przecież od ponad 25 lat mamy wolny rynek, a przez ten czas PZW nie miało chyba takiego sponsora. I mieć nie będzie.
Darek
Złów i wypuść, jeśli chcesz.
Lub po polsku:
catch and release, if you want.

Offline Enzo

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2 348
  • Reputacja: 96
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Harison
  • Lokalizacja: Gliwice
  • Ulubione metody: bat i feeder
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #24 dnia: 20.04.2018, 23:22 »
Pisząc o zawodach dla "bogaczy" miałem na myśli wpisowe które trzeba opłacić aby móc startować ( na pewno nie jest małe ) w Kołach młody czy stary może przyjść i za darmo startować. 

Luk dyskutowanie z Tobą nie ma sensu, wszystkie Twoje wpisy to : sport zły, feeder bezsensu, zawody dla wybrańców, sieciowanie wód ( tylko tu masz rację )
A co do propagandy to niestety Ty jesteś jej zwolennikiem i jak mantrę powtarzasz jedno i to samo, nie można z Tobą w żaden sposób dyskutować bo Ty zawszę wiesz lepiej mimo że nie znasz realiów czy obowiązujących przepisów czy regulaminów. Możesz mnie nazywać komunistycznym komisarzem, nie zejdę do Twojego czy twojego przybocznego Selektora poziomu.
Zmiany są i nie Ty je spowodowałeś a działacze którzy się angażują a Ty no cóż ....... pisz, pisz , pisz bo pomagać nie chcesz.
Żegnam.   
Janusz

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 12 312
  • Reputacja: 935
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Londyn
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #25 dnia: 21.04.2018, 00:38 »
Pisząc o zawodach dla "bogaczy" miałem na myśli wpisowe które trzeba opłacić aby móc startować ( na pewno nie jest małe ) w Kołach młody czy stary może przyjść i za darmo startować. 

Luk dyskutowanie z Tobą nie ma sensu, wszystkie Twoje wpisy to : sport zły, feeder bezsensu, zawody dla wybrańców, sieciowanie wód ( tylko tu masz rację )
A co do propagandy to niestety Ty jesteś jej zwolennikiem i jak mantrę powtarzasz jedno i to samo, nie można z Tobą w żaden sposób dyskutować bo Ty zawszę wiesz lepiej mimo że nie znasz realiów czy obowiązujących przepisów czy regulaminów. Możesz mnie nazywać komunistycznym komisarzem, nie zejdę do Twojego czy twojego przybocznego Selektora poziomu.
Zmiany są i nie Ty je spowodowałeś a działacze którzy się angażują a Ty no cóż ....... pisz, pisz , pisz bo pomagać nie chcesz.
Żegnam.   


Janusz, jak każdy też popełniam błędy, ale wg mnie nie masz odpowiednich argumentów, po prostu. Podałeś przykłady strasznie ciężkie do nieskomentowania, czemu się dziwisz? Chcesz ukazać jak wiele wniósł sport w polskie wędkarstwo? A niby co takiego? Jak skorzystaliśmy na zwycięstwie kadry Polek w spławiku? Ryb przybyło? Członków związku? Czy też ktoś to nagłaśniał, aby przykryć ten nadmiar złych wiadomości? Uważam, ze próbujesz działać trochę jak tuba propagandowa. Ja doceniam to, ze działasz w PZW, ale nie znaczy to, że chwalę zarząd PZW za to, jak podchodzi do pewnych spraw.

Jak mamy coś zmieniać? Ty jesteś skory do 'ustępstw'? Nie zauważyłem. Wymagasz abym 'współpracował'? W jakim celu? Napisz w jakim celu? Bo ja chcę aby było normalnie. Po prostu - normalnie jak w innych krajach, gdzie wędkarstwo jest dla ludzi, gdzie organizują je pasjonaci a nie karierowicze, widzący w tym własny zysk. Robienie czegoś 'dla chwały związku' jest bez sensu. My chcemy dobrze wędkować, mieć jak najlepsze warunki do uprawiania swego hobby, nie zaś budować 'wielkie PZW'. I tu się chyba różnimy dość mocno.
Lucjan

Offline Wiecho

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 419
  • Reputacja: 65
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nie znoszę chamstwa i prostactwa
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Katowice
  • Ulubione metody: waggler i feeder
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #26 dnia: 21.04.2018, 09:00 »
PZW przypomina mi pewnego niezbyt zamożnego  faceta którego drążyła choroba.  Nie potrafił się zmobilizować i zacząć się leczyć bo to kosztuje a także wymaga pieniędzy  wysiłku i wyrzeczeń.  Nie słuchał rad lekarzy , rodziny i przyjaciół.  Twierdził do końca że to nic poważnego. Facet lubił dobrze się prezentować i bywać na salonach i to było najważniejsze. Nie chciał widzieć postępu choroby , kupował sobie jakieś ziółka i wmawiał sobie że się tym wyleczy i że nie stać go na drogie leki.  Uwielbiał za to  drogie garnitury i dobre samochody.  Byłem niedawno na jego pogrzebie.
Skąd to skojarzenie ?
Sukcesy sportowe PZW to garnitury na pokaz. Choroba to  bezrybie,  malejąca ilość młodzieży , coraz mniej członków itp.  Leczenie wymaga radykalnych decyzji a nie ziółek i plasterka na ranę.  Jeśli to nie nastąpi to koniec będzie jak wyżej.
Wiesiek