Autor Wątek: IV Zlot SiG 2018 - relacje  (Przeczytany 1037 razy)

Online katmay

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 5 093
  • Reputacja: 286
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Łowicz
  • Ulubione metody: waggler i feeder
Odp: IV Zlot SiG 2018 - relacje
« Odpowiedź #105 dnia: Dzisiaj o 00:00 »
Jest masa ludzi, która zrobiła na mnie mega pozytywne wrażenie. Za, teraz mogę to powiedzieć, pustym nickiem i wypowiedziami na forum kryją się tak wspaniałe osobistości, że serce rośnie.
Niektórych widziałem pierwszy raz, niektórych spotkałem ponownie. Koniu, Mateo, wszyscy Mateusze!!!, Bartku, Karolu, Zbyszku, Czesiu, Maćki (Ra ra.ra.ra.ra.ra) Tomki, Roberci, Wawrzyn!! (Człowiek Nakrętka :) ... i wszyscy ktorych pominąłem... Tyle pozytywnej energii i wiary w ludzi nie dostalem przez ostatnie miesiące jak przez te krótkie dni.
Choć sam chodziłem na rzęsach przez te 48 godzin i ledwie miałem siłę gębę otworzyć... dziękuję. Zajebiście było was spotkać.


Ps.
Jeszcze chciałem wyprostować legendę zlotu. Pamiętam jak bylo, choć mnie tam nie było. Pewien jegomość w piątkowy poranek o godzinie 7 wstał i poszedł na ryby. Nie pił. Zarzucił wędki. O 9:15 miał silny odjazd i tak zaciął, że podajnik wystrzelił z wody i strzelił go w twarz tak, że padł jak długi. Doskonale pamiętam! Chłopaki mi opowiadali. "Nie idź do altanki"
Mariusz, Jarek... na was nie ma mocnych.
Szacun chłopaki!!!



Wysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka
Marcin

Offline Mateo

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 7 269
  • Reputacja: 658
  • Płeć: Mężczyzna
    • Galeria
    • Zobacz profil
    • AVI ReComp
  • Lokalizacja: Śląsk
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: IV Zlot SiG 2018 - relacje
« Odpowiedź #106 dnia: Dzisiaj o 00:20 »
Ja na zlot przyjechałem w piątek po 18:00. Lucjan dotarł jeszcze później. Tak więc zaczęliśmy trochę późno. Za rok postaram się zorganizować sobie dzień wolny od pracy i przyjechać w czwartek.

Dla mnie tego typu zjazdy to przede wszystkim wypoczynek. Odpoczynek od pracy. Nie pamiętam, kiedy ostatnio brałem urlop, rzadko też gdzieś wyjeżdżam na weekend, żeby odpocząć. Dlatego ten czas był dla mnie wyjątkowy pod względem relaksu. W dodatku temu relaksowi towarzyszyła wędkarska atmosfera, zapach jeziora, widok spławiających się ryb oraz nocny śpiew słowików. W tym roku naprawdę poczułem smak wypoczynku.

Jestem też w pełni usatysfakcjonowany, czego nie czułem po wcześniejszych zlotach, z tzw. integracji :-) Tym razem postanowiłem całkiem zrezygnować z wędkowania na rzecz obcowania z kolegami. Nie ze wszystkimi udało się do syta porozmawiać, ale bardzo się starałem :)
Z Filipem tylko się przywitałem. Był jakby nieobecny. Wyglądał na zmęczonego i/lub... zakochanego?
Bardzo dziękuję Kujawowi za poczęstunek czymś, po czym czułem się wyjątkowo dobrze zarówno podczas degustacji, jak i dnia następnego. Przepraszam też wszystkich tych, których poczęstunku zmuszony byłem odmówić. Musiałem jakoś zadbać o swoje zdrowie :)
Poznałem nowych kolegów, w tym trzech Michałów :) W sumie na zlocie było chyba czterech Michałów.
Przez jeden dzień duszą towarzystwa był Wiesiek, który przyjechał specjalnie, żeby nas poznać.
Szkoda, że niektórzy nie dali rady przyjechać. Na pewno zabrakło Jacka, Irka, Radka, Krzyśka, Jaśka, Marcina Cichosza, Kuby, Ścigacza, Michała Mikuły. Pomijam miłośników portalu, którzy jeszcze ani razu nie zawitali na naszych zjazdach. Zdaję sobie bowiem sprawę, że nie każdy musi lubić takie imprezy.
Miał być z nami Kamil, ale wolał zostać na rybach w Czechach.

Posiłki przygotowywane przez właścicieli były bardzo smaczne. Rano jajecznica i herbatka z cytryną, potem miękki schabowy, wieczorem kiełbaski i inne dania z grilla.

Wziąłem ze sobą namiot, łóżko karpiowe, śpiwór. Znalazło się jednak miejsce w domku, więc postanowiłem skorzystać. Łóżko przydało się dla Michała, któremu szczerze współczuję, bo musiał spać w jednym pokoju z Lucjanem i Mirkiem. Mimo że spałem za ścianą, to pierwsza noc była nieprzespana. Nie pomogły nawet pastylki nasenne. Nie mam stuprocentowej pewności, ale wydaje mi się, że tej nocy było to chrapanie Lucka. Jednak kolejnej nocy zdecydowanie dominował Mirek. Drugiej nocy nie zażyłem żadnej tabletki i o dziwo (może byłem już tak zmęczony) spałem całkiem nieźle.
Wszyscy biwakujący w autach i pod namiotami mogli skorzystać z łazienek w domkach, więc myślę, że warunki nie były takie złe.

Chyba uwierzyłem, że ktoś tam u góry zarządza tym, co dzieje się na Ziemi. Większość z Was pamięta zapewne moją przygodę z wędką Kubika podczas zeszłorocznego zlotu. Tym razem Mateusz (Koń) dał mi do wypróbowania swojego pickera Prestona. Drugi rzut zakończył się zerwaniem żyłki odraz wypadnięciem szczytówki z gniazda. Szczytówka oczywiście poleciała i zatonęła. Wtedy uznałem, że ktoś musi sobie ze mnie płatać figle >:O Tak więc koszty mojego wypoczynku wzrosły. Mam nadzieję, że gdzieś uda mi się ją dostać.
Do wszystkich forumowiczów: przy okazji kolejnych zlotów proszę nigdy nie dawać mi żadnych wędek do ręki! Mogę obejrzeć tylko z daleka!

Miło było popatrzeć na ponad pięćdziesięciocentymetrowe okazy linów. Na wodach PZW mojego okręgu to wielka rzadkość. Do tego różnej odmiany i przeróżnej wielkości karpie oraz jazie, płocie, karasie (trafiły się też złote), leszcze, a nawet małe bolenie :)
Na drapieżnika nikt się nie nastawiał, więc duże szczupaki, okonie i sandacze (poza okazem Piotrka) pływały sobie bezpiecznie.
Kurde, ale rybostan... To zapewne wbrew wszelkim kanonom polskiej wiedzy ichtiologicznej. Niejednokrotnie słyszałem i czytałem opinie ichtiologów, że taka mieszanka może doprowadzić jedynie do degradacji zbiornika. Ale zaraz! Przecież nad tą wodą czuwa ponoć trzech ichtiologów! Hmm... Może to jacyś inni (specjalni) ichtiolodzy. W jeziorze, którym opiekuje się nasze koło też były kiedyś sandacze. To było wtedy, kiedy koło decydowało o zarybieniach. Obecnie wpuszcza się jedynie śladowe ilości karpia i szczupaka.

Pogoda była dla nas wyjątkowo łaskawa. Trzeba przyznać, że na naszych zlotach zawsze było bardzo przyjemnie. Nie za zimno, nie za ciepło. Tym razem burze elegancko omijały Batorówkę.

Dziękuję wszystkim uczestnikom za wspaniałą atmosferę.
Dziękuję Marcinowi za rezerwację łowiska i organizację zakwaterowania, zbiórkę opłat. Wielkie dzięki :thumbup:
Dziękuję Karolowi za zrobienie dobrej jakości zdjęć, które niebawem będziemy mogli obejrzeć na forum.
Zbyszkowi, Mirkowi, Karolowi dziękuję za pomoc przy organizacji zawodów. Dzięki Lucjanowi, Marcinowi, Mirkowi i Tomkowi mieliśmy też nagrody.

Dla mnie najważniejszą wartością tego typu spotkań jest możliwość poznawania i obcowania z osobami o podobnych wędkarskich światopoglądach. Jako że stanowimy znaczną mniejszość wśród polskich wędkarzy, na co dzień często zmuszeni jesteśmy łowić w towarzystwie ludzi nadających na zupełnie innych falach. I nie chodzi tu jedynie o kwestię zabierania i niezabierania ryb. Musimy zdać sobie sprawę, że wędkarze stale doskonalący swoje umiejętności i techniki, pogłębiający swoją wiedzę, wydający często niemałe pieniądze na sprzęt, interesujący się biologią ryb, sprawami związkowymi, szanujący przyrodę, nieśmiecący, czytający regularnie prasę (również tę zagraniczną), wyznaczają nowy kierunek polskiego wędkarstwa, ale niestety wciąż należą do zdecydowanej mniejszości.
Zachęcam więc wszystkich, żeby korzystając z możliwości, jakie daje forum, zawiązywali nowe znajomości z wędkarzami ze swoich rejonów. W ten sposób można poznać ludzi mówiących podobnym językiem, umawiać się na wspólne wędkowanie, mając poczucie, że rośniemy w siłę :)
Pozdrawiam
Mateusz

Offline Koń

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 643
  • Reputacja: 114
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki
  • Ulubione metody: bat i feeder
Odp: IV Zlot SiG 2018 - relacje
« Odpowiedź #107 dnia: Dzisiaj o 00:51 »
Aha - dobra wiadomość, szczytówka do distance feeder którą utopiłem w "konkursie" rzutowym "tylko 98zł" a nie 120, także jest dobrze ale fajnie było pośmigać te ~110(?) metrów Koniu ?
Ile Ci tam wychodziło jak śmigaliśmy pod drugi brzeg z pomostów ?

Po nawoju pomiarowym 112 metrów ;) A Mostek mówił, że niektóre rzuty mieliśmy nawet ciutkę dłuższe, bo dosłownie pod same krzaki. Fajnie się było tak wyżyć :D I Twoja bezcenna mina z komentarzem "no to stówka w plecy" ;D

(...)
Koniku dzięki, że wytrzymałeś 3 dni na wyspie ;)

Dziadek Zbyszek też już pewnie dojeżdża do domu ;)

(...)

Piesunia padła, z 5 dni będzie odsypiać ;)

Nasz różek był oazą spokoju na wzburzonym morzu promili ;) I miałem przy okazji możliwość popatrzenia z bliska, jak się sypie góry i łowi na grubo (dawaj go ogonem w podbierak gnoja), szkoda tylko że nic 10+ nie weszło. Po rejsie statkiem po batorówce chyba zostanie mi trauma, nie wiem czy między burtą a wodą mieliśmy chociaż ze trzy centymetry :D Fifa to nadal dla mnie zagadka, co w nią wlazło?

Zbyszek to przeżył noc? Transport zapasów Stefankiem był operacją zakończoną wielkim sukcesem, jak widziałem podczas pożegnania ;)

Za rok przynajmniej jeden dzień wcześniej postaram się przyjechać :narybki:

Dawajcie z Kucusiem, i tym razem nie ma opcji - biorę megafon i żądam bieżącego komentarza na zawodach, oczywiście po śląsku :D


A już przechodząc do ogółu. Niesamowite przeżycie, mnóstwo zakręconych i pozytywnych ludzi. Zobaczyć Was na żywo to było coś, nawet jeśli nie z każdym dało się coś więcej porozmawiać, to i tak zlot zapamiętam na długo. Po nickach wymieniał nikogo nie będę, bo jeszcze pominę i zostanie wstyd :)

A na następny raz - zamiast wózeczka przyjadę lawetą z meleksem na pace - i wtedy to już się na raz z gratami zabiorę ;) I tak jak ostrzegałem, następne zawody to będzie poprawa wyniku o 100% - 1,6 kg, w dwóch rybach :D

Online kucus22

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2 466
  • Reputacja: 138
  • Płeć: Mężczyzna
    • Galeria
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Wodzisław Śląski
  • Ulubione metody: gruntówka + sygnalizator
Odp: IV Zlot SiG 2018 - relacje
« Odpowiedź #108 dnia: Dzisiaj o 05:43 »
Komentowanie zawodów to nie głupi pomysł ;) Śląska godka poszła mi znacznie lepiej niż łowienie ryb ;)

Offline Shreku82

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 593
  • Reputacja: 18
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Grybów
  • Ulubione metody: method feeder
Odp: IV Zlot SiG 2018 - relacje
« Odpowiedź #109 dnia: Dzisiaj o 07:18 »
Aż żal człowiekowi d... ściska że nie mógł się wybrać na zlot :'( >:( może kiedyś obowiązki i praca pozwolą się wybrać... Ale to chyba pobożne życzenie O:) :facepalm:
Patryk

Offline zbyszek321

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 4 763
  • Reputacja: 137
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Drawsko Pomorskie
  • Ulubione metody: feeder
Odp: IV Zlot SiG 2018 - relacje
« Odpowiedź #110 dnia: Dzisiaj o 08:01 »
Było pięknie. Złowiłem 17 linów, karpie (6,3 kg; 4 kg i sporo wigilijnych), jazie, karasie (jednego złotego), płocie. Ludzie fantastyczni. W piątek nie chodziłem jednym brzegiem, ze strachu, że mógłbym nie wrócić do namiotu :D.
Zbyszek
Drawsko Pom.

Online Ostap

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 3 413
  • Reputacja: 145
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chciałeś Panią? Zapie.... na nią!
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Wuwua
Odp: IV Zlot SiG 2018 - relacje
« Odpowiedź #111 dnia: Dzisiaj o 08:10 »
Można powiedzieć, że i tak wróciłeś w stanie agonalnym ;)


Pajone to mistrz dla mnie od gadki śląskiej ;)


Dziwnie jakoś mnie zmęczenie dopadło ale dopiero teraz.


Przyznawać się który to mistrz chciał moją piesunię topić? ;) grzeczna psina cały zlot przespała ;)




Łukasz
 
Mazovia Fishing Team

Online Ostap

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 3 413
  • Reputacja: 145
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chciałeś Panią? Zapie.... na nią!
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Wuwua
Odp: IV Zlot SiG 2018 - relacje
« Odpowiedź #112 dnia: Dzisiaj o 09:06 »
Piesunia zmęczona okropnie




Łukasz
 
Mazovia Fishing Team

Online Frankestin

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 572
  • Reputacja: 55
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Gdańsk
  • Ulubione metody: feeder
Odp: IV Zlot SiG 2018 - relacje
« Odpowiedź #113 dnia: Dzisiaj o 09:37 »
Ja byłem pierwszy raz na zlocie. Powiem krótko - po prostu super impreza, jeśli tylko będą możliwości nie odpuszczę kolejnych. 

Dla mnie to była super odskocznia od wszystkiego. Kilka dni życia bez komputera, internetu i telefonu. Fantastyczni ludzie, nicki nabrały twarzy. W pracy mam wariactwo więc się odstresowałem, a z moją bezsennością radziłem sobie łowiąc ryby od wczesnych godzin rannych.

Najlepiej połowiłem w niedzielę rano testując wędkę, którą kupiłem w sobotę wieczorem. Pierwszy raz łowiłem na pickera i stwierdzam że niezła zabawa.

Najpierw wpadł jeden karp 6 kg. Niestety o 05:15 nie miał kto mi zrobić zdjęcia:



Godzinę później znów 6 kg:



Pakowanie szło długo bo cały czas przerywane było pożegnaniami:



Do Gdańska dojechałem po 17:00 :)

Dziękuje wszystkim za ten czas.

Franki

Online Mario1988

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 106
  • Reputacja: 81
  • Płeć: Mężczyzna
  • Niemożliwe nie istnieje
    • Galeria
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Wałbrzych
  • Ulubione metody: waggler i feeder
Odp: IV Zlot SiG 2018 - relacje
« Odpowiedź #114 dnia: Dzisiaj o 09:43 »
Można powiedzieć, że i tak wróciłeś w stanie agonalnym ;)


Pajone to mistrz dla mnie od gadki śląskiej ;)


Dziwnie jakoś mnie zmęczenie dopadło ale dopiero teraz.


Przyznawać się który to mistrz chciał moją piesunię topić? ;) grzeczna psina cały zlot przespała ;)

Łukasz Twoja Fifka jest nie do podrobienia. Lepsza niż sygnalizator, no i nie pika :D Wystarczyło, że się uruchomiła i pół Batorówki wiedziało, że na macie ryba ;)

Łączy nas pasja :) No i zloty SiG :D