Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach, do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Sławek

Strony: [1] 2 3 ... 5
1
Wiem,wiem zmęczony jestem myslelem czym,innym, chodzilo o zwiększenie wymiaru

2
Zadziwiajace jest to, ze leszcz ma tylko 30cm wymiaru ochronnego.
Podczas gdy ta ryba osiąga dojrzałość plciowa dopiero w wieku ok 7 lat ( czasem nawet 11 lat), mając ok 30cm.

Edit

3
Jesli każdy bedzie musial posiadać worek na śmieci ( który zajmuje zero miejsca i nic nie wazy) to może co dziesiąty wędkarz z tego skorzysta i posprząta po sobie.
Inaczej tego nie widzę, sprzątanie to kwestia kultury i nikogo sie nie do tego przymusi i nie skontroluje kto śmieci a kto nie. Mozna tylko dać mala motywacje w postaci obowiązkowego worka.

4
Do moich propozycji dodał bym jeszcze wymiary:

Szczupak 70cm
Sandacz 60cm
Okoń 25cm
Wzdręga 20cm
Karp 50cm
Jaź 30cm

i dodatkowo:

Płoć 20cm
Leszcz 30cm

5
...
3. Limit zabierania ryb 1/tydzień
...

Bez sensu. Znam osobę, która łowi 2 x w m-cu po 10-15 uklejek do zjedzenia, innych ryb nie zabiera. I co ma łowić przez 10-14 tygodni by mógł sobie usmażyć te uklejki?

Tak.
Albo iść do takiego miejsca, które nazywane jest sklepem. Tam się kupuje mięso. Również rybie.
Należy skończyć z wędkarstwem jako sposobem na wyżywienie siebie, teściowej i kota.

6
1. Całkowity zakaz zabierania lina.
2. Zakaz łowienia przez 2 tygodnie po zarybieniu
3. Limit zabierania ryb 1/tydzień
4. Nakaz posiadania worka na smieci

Za złamanie regulaminu, dodatkowa kara - składka za następny rok w wysokości 200%.
Za recydywę odebranie karty wedkarskiej na 2 lata.

7
Takie "wywożenie" zestawów, równolegle do brzegu to zwykła głupota i brak szacunku dla innych wedkarzy.
Ja bym podszedl spytał, przy braku reakcji zarzucam tam gdzie kończy się ich oznaczenie bojką. W przypadku "problemów" tel. do ssr, czy koła nr 29 i po sprawie.
Woda jest dla wszystkich a karpiarze to nie jest żadna wyjątkowa grupa.
Zresztą pewnie ci panowie będą mieli sporo nieprzyjemności przy najeździe spiningistów.

8





100% Nokillowcy kiedy byli cicho, łowili sobie wielkie ryby, wypuszczali je, a wiele osób podziwiało te osoby, wielu brało z nich przykład i też zaczęli ryby wypuszczać. Ale przyszedł czas, kiedy Nokillowcy do jednego wora zaczęli wrzucać wszystkich i wszystko, obrażając innych, zaczęli narzucać swój styl wędkarstwa jak to robisz Ty Lucjan.





Zwykli, normalni wędkarze odwrócili się od Nokillowców i zaczęli teraz Ich traktować jak bandę zwichniętych umysłowo oszołomów. I oto masz odpowiedź, dlaczego wędkarze nie popierają zasady no-kill. Wystarczy po prostu porozmawiać z wędkarzami na łowiskach i na pewno przekonasz się, że to o czym piszę jest prawdą. Ja rozmawiam z wędkarzami, więc mam jakie takie pojęcie.





A czemu porównałem działania Nokillowców do działań homoseksualistów? Właśnie z tego samego powodu. Kiedy homo posuwali się w kręgu ścian własnych mieszkań, nikt się ich nie czepiał.


Kiedy na przykład męskie bladzie zaczęły mówić, że heteroseksualni są zboczeni, społeczeństwo się zbuntowało i zaczęło gonić cioty.







Jeśli mogę, to się włączę.
Rozumiem, że wg Ciebie  "normalni, zwykli" wędkarze, to ci którzy w najlepszej sytuacji łowią, stosując się do limitów i wymiarów RAPR? No więc dla mnie to nie jest normalne ani zwykłe, że wg regulaminu można zabrać do domu np 4 liny, 3 brzany albo ogółem 5kg ryby na dobę.

Stosowanie się do tak przestarzałego i zwyczajnie głupiego regulaminu jest przejawem daleko idącej ignorancji i egoizmu. Jeśli woda kipiała by od ryb - proszę bardzo, bierzcie ile chcecie. Natomiast sytuacja wygląda zgoła inaczej, czyż nie?

Zgodnie z tym tokiem rozumowania ci dziwni "nokillowcy" powinni sobie łowić i wypuszczać, do niczego się nie wtrącać, broń boże nie krytykować np Rapr-u, i liczyć na to, że może 1/1000 wędkarzy uzna, że to jest fajne i podąży tym przykładem. W przeciwnym razie zostaną uznani za oszołomów i cała akcja obróci się przeciwko nim.

Pozwolę sobie się nie zgodzić. Dla mnie "oszołomami" są, niestety, w 3/4 polscy wędkarze, którzy na sygnał "zarybienie" dostają spazmów i siędzą nad wodą póki nie padnie ostatni zarybieniowy karpik. To mam uznać za normalne i zwykłe?

Należy krytykować, pokazywać jak można inaczej itd. Oczywiście nie obrażać. Ale często naprawdę trudno powstrzymać nerwy, widząc, co sie dzieję nad polskimi wodami i w pzw.

Teraz o obrażaniu jednych przez drugich. Jak na razie to ja tzw "nokillowiec" jestem obrażany, wyśmiewany nad wodą, kiedy wypuszczam to, co złowiłem, bo przecież "szkoda, to tyle mięsa".

Nie wiem, może żyjemy w innych światach. Ja nad wodą obserwując "zwykłych" wędkarzy widze w 95% mięsiarstwo. Dawanie w łeb 40cm szczupaczkom, ładowanie karpików do bagażników zanim przyjdzie kontrola itd. I to mnie niezmiernie wkurwia, bo widze co ci ludzie zrobili i dalej robią z wodami. I nie zmienię tego tak, jak to proponujesz - cichym, spokojnym łowieniem i wypuszczaniem, dawaniem tylko przykłądu, tak aby nie urazić szanownych panów "zwykłych" wędkarzy.

Jeśli "zwykli" wędkarze tkwią mentalnie w głębokim prl-u, to przepraszam, nie jest to mój problem.

I tak, uważam, że trzeba narzucić w jakiś sposób tej dominującej grupie "nasz styl". Czy to metodą radykalną, czy małymi krokami. Nieważne. Każdy niech robi tyle, ile może i to wystarczy. Ale niech coś robi.

Bo inaczej będziemy tak sobie pierd..  w nieskończoność o wszystkim i niczym a sytuacja w najlepszym wypadku będzie taka jaka jest, czyli beznadziejna.





Sory, że trochę chaotycznie, ale jestem po nocy w pracy.

9
Jak widac bardzo niektórych boli zakaz zabierania rybek na patelnie. No trudno, szkoda. To ja proponuje, żebyście robili sobie zawody na wodach "kill", lowili swoje zarybieniowe karpiki i karlowate krapie.
Ja za pare lat na Dzierznie będę wyciagal rekordowe leszcze, liny i karpie :)

10
A Wasze Rzeczyce - no cóż znam obie strony medalu, większość tylko jedną. Nie będę prał brudów Koła z Taciszowa na forum, ja daje im szanse mimo że oni obrzucili zarząd mojego Koła wytykając błędy ze zbiornikiem a sami póki co nie zrobili nic aby to poprawić.
Dziękuję i wystarczy mnie osobiście wysłuchiwania obelg i pouczeń od "znafców" tematu.

Dajesz nam szanse. Oj dziekujemy...
Po tym co kolo nr13 zrobilo z Dzierżnem Dużym ( a raczej czego nie robiło ) to ci ludzie powinni mieć zakaz zarzadzania jakakolwiek wodą. Kłusownictwo na skale przemysłową, zero zarybień, tony śmieci na brzegach itd.
Całe szczeście zbiornik ma teraz szanse na drugie życie.
Są częste kontrole, pierwsze zarybienia, sprzątanie śmieci.
Wszystko idzie do przodu, ale jak widac niektórym cały czas to przeszkadza.

11
Tak. Kupowanie od pewnego gospodarza ze wsi jest na to jedyna rada.
Nie tkanalbym miesa z marketu, po tym czego dowiedzialem sie o hodowli. To jest jak jedzenie nowotworu na obiad.
Ale to samo jest z kazda przetworzona żywnością.

Moze powiecie, ze przesadzam, ale sa dostepne badania, nawet dane WHO o tym, ze jemy trucizny. Trucizny dopuszczone przez miedzynarodowe organizacje zywieniowe. Pestycydy, hormony, antybiotyki...

Niedlugo wejdzie CETA i TTIP i to bedzie naprawde masakra.

12
To zwracam honor. Filmu nie oglądałem. Skomentowałem post w odniesieniu do jego tytułu.
Wydawało mi sie ze propagujesz jedzenie ryb z naszych wód zamiast chorych łososi. Może to było zbyt daleko idące uproszczenie.
Sprawe hodowli ryb znam. Tak samo jak, hodowli drobiu czy bydła.
I szczerze mówiąc, przy obecnej dostępności internetu, dziwie sie sie, ze ludzie jeszcze kupują mieso. To jest, obok cukru i tłuszczów trans, największa trucizna naszych czasów.
Nie będę sie rozwijał w tym temacie, ale powiem tylko ze obecna epidemia nowotworów to w głównej mierze zasługa mięsa. A raczej sposobu jego produkcji.


Edycja administratora:
http://splawikigrunt.pl/forum/index.php?topic=1878.0
http://splawikigrunt.pl/forum/index.php?topic=2757.0

13
Ja akurat mam inne doświadczenia ze spinningistami. Kilka razy bylem świadkiem ich łowów i nie odbiegały one od średniej krajowej jeśli chodzi o dawanie w leb rybkom. Ale to moze tylko moje odczucia.
Problem jest zawsze ten sam. Jakikolwiek by przepis pzw nie uchwaliło, czy to limity, czy okresy to i tak nie zmieni sytuacji bo nikt tych wędkarzy nie kontroluje.
Mozna uchwalać wymiary, widelki, szersze okresy, mniejsze limity... polski wędkarz zabierze tego 35 cm szczupaka czy sandacza jesli będzie wiedział ze nikt go nie złapie. Taka polska mentalność.

Trzeba zmienić cala strukturę polskich wód, własność. Gospodarzowi musi zależeć. Pzw to antygospodarz.

14
Sławku. Współczuję Ci braku umiejętności logicznego rozumienia tekstów. Tym bardziej współczuję tym, co Tobie bez refleksji przytakują.

Z całym szacunkiem, którego Ty mi nie pokazałeś... Dziekuje bardzo za wspolczucie, to takie rzadkie w dzisiejszym świecie... Zawsze myslalem,ze nie,mam problemow z logika ale widocznie musze się doksztalcic.
Ja za to nie wspolczuje, tylko ubolewam, ze sa ludzie, którzy chodzą po ryby nie na ryby, tacy, którzy uważają ze RAPR jest ok, i ze rybka zlowiona w wodzie pzw smakuje najlepiej.


Smacznego. Bez odbioru.

15
Dosyć dziwny temat, czy lepsza ryba złowiona przez siebie czy hodowlana...
Doskonale od dawna wiadomo, ze ryby hodowlane, zwłaszcza w monokulturach na morzu to syf. To nie znaczy, ze można usprawiedliwiać jedzenie ryb złowionych w polskich slodkich wodach. Po pierwsze ryby jak łosoś "powinno" sie jeść ze względu na zawartość Np kwasów tłuszczowych, których ryby słodkowodne nie maja. Wiec nie,ma tu żadnego porównania. Ryba ze stawu, rzeki to tylko białko, bez żadnych specjalnych wartości "dodanych". Jeśli ktos ma niedobory białka to jest wiele innych, zdrowych jego źródeł.
Po drugie, w tak ubogich w ryby wodach jak w Polsce, mówienie, ze rybka złowiona przez siebie jest lepsza niż ten,przykładowy łosoś z marketu jest dosyć zastanawiające i szkodliwe.

Strony: [1] 2 3 ... 5