Autor Wątek: Dziś byłem na Twardej  (Przeczytany 1857 razy)

Offline Logarytm

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 360
  • Reputacja: 153
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Warszawa
  • Ulubione metody: waggler method
Dziś byłem na Twardej
« dnia: 17.04.2018, 21:49 »
Dziś byłem na Twardej, żeby opłacić kartę. W jednej z sal, naprzeciw kas odbywało się jakieś spotkanie. Drzwi były uchylone. Usłyszałem takie słowa: "no i co zrobić? Ludzi jest coraz mniej. Co roku z każdego koła odchodzi 200 osób". Potem drzwi zostały zamknięte. Myślę, że chodziło o koła warszawskie - a więc Koło Mokotów, Śródmieście, Żoliborz, Praga Płn, Praga Pd., Wola itd.,  A może chodziło o wszystkie koła Okręgu Mazowieckiego? Trudno powiedzieć. W każdym razie, działacze świadomi są problemu, który dla nich polega na niższych przechodach. Wystarczy policzyć, że jedno koło traci rocznie 40 tys zł. Jeśli chodziło o średni ubytek członków w kołach Okręgu Mazowieckiego, znaczyłoby to, że przy 143 kołach w OM roczna strata w stosunku do roku poprzedniego wynosiłaby 5 mln 720 tys. zł. Taki trend utrzymujący się przez kolejne 10 lat zrujnowałby PZW. Wystarczy policzyć. Myślę, że prawdopodobnie dlatego PZW wchodzi w układy z lokalnymi władzami, żeby straty uzupełniać dotacjami, te bowiem zapewnią im jeszcze wieloletnie czerpanie korzyści z pracy w PZW. Bo nie chodzi tu pewnie o dobro samego Związku.
Darek
Złów i wypuść, jeśli chcesz.
Lub po polsku:
catch and release, if you want.

Offline Enzo

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2 366
  • Reputacja: 96
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Harison
  • Lokalizacja: Gliwice
  • Ulubione metody: bat i feeder
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #1 dnia: 17.04.2018, 21:54 »
Darku po trochu masz rację z Kół odchodzą ludzie ale z tą liczebnością różnie bywa z większych więcej z mniejszych mniej do tego przenoszą się między Kołami, tak że te Twoje wyliczenia mają dużą granice błędu. :)
Janusz

Offline Logarytm

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 360
  • Reputacja: 153
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Warszawa
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #2 dnia: 17.04.2018, 22:03 »
Darku po trochu masz rację z Kół odchodzą ludzie ale z tą liczebnością różnie bywa z większych więcej z mniejszych mniej do tego przenoszą się między Kołami, tak że te Twoje wyliczenia mają dużą granice błędu. :)
Tak, ja wiem o tym, że błąd mojego "pomiaru" jest zapewne znaczny, ale mi nie tyle chodzi o dokładne wyliczenia, co o wskazanie na pewną skalę zjawiska.
Darek
Złów i wypuść, jeśli chcesz.
Lub po polsku:
catch and release, if you want.

Offline Enzo

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2 366
  • Reputacja: 96
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Harison
  • Lokalizacja: Gliwice
  • Ulubione metody: bat i feeder
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #3 dnia: 17.04.2018, 22:14 »
O tym można się dowiedzieć z corocznych zestawień w Kołach, Okręgach czy ZG. Ale trend jest taki jak napisałeś, wędkarze odchodzą do krainy wiecznych połowów, łowią za granicą, na komercjach lub po prostu płacą kilku dniówki.   
Janusz

Offline Wiecho

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 466
  • Reputacja: 69
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nie znoszę chamstwa i prostactwa
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Katowice
  • Ulubione metody: waggler i feeder
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #4 dnia: 17.04.2018, 22:24 »
Po prostu im mniej ryb tym mniej wędkarzy.
Wiesiek

Offline Piitubski

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 281
  • Reputacja: 10
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Warszawa
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #5 dnia: 17.04.2018, 22:26 »
Młodzi ludzie wolą spędzać czas w wirtualnym świecie. Więc raczej będzie to stała tendencja zmniejszania się liczby wędkarzy.

Offline Semit

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 584
  • Reputacja: 40
  • Płeć: Mężczyzna
  • Tomek
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Warszawa/Janów Podlaski
  • Ulubione metody: feeder
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #6 dnia: 17.04.2018, 22:29 »
Dokładnie tak, w tamtym roku nad Bugiem widziałem kilku wędkarzy takich około 20 lat i jednego nastolatka (nie licząc dwóch moich bratanków). Reszta to starsi wędkarze po 30-tce w górę. Młodzież się nie garnie do tego hobby.
Tomek

Offline Enzo

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2 366
  • Reputacja: 96
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Harison
  • Lokalizacja: Gliwice
  • Ulubione metody: bat i feeder
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #7 dnia: 17.04.2018, 22:33 »
Dokładnie odchodzą w wieku 16-20 lat , wracają po 30 , 40 rokiem życia a najwięcej kilka lat przed lub zaraz po przejściu na emeryturę.
Janusz

Online Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 12 365
  • Reputacja: 941
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Londyn
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #8 dnia: 18.04.2018, 00:34 »
Ale trend jest taki jak napisałeś, wędkarze odchodzą do krainy wiecznych połowów, łowią za granicą, na komercjach lub po prostu płacą kilku dniówki.

A dlaczego nie napisac czegoś więcej?

Do PZW nalezy 600 tysięcy wędkarzy, z liczby półtorej miliona ogólnie. Czyli nie jest tonawet 50%. Dlaczego? To proste, ponieważ wody PZW sa beznadziejnie słabe, i wielu wędkarzy wybiera stowarzyszenia lub komercje.


No i tu powstaje pytanie podstawowe. Dlaczego PZW nie robi nic aby wędkarzy utrzymać i przyciągać nowych? Bo rządzą działacze, goście często oderwani od rzeczywistości i za nic nie chcący stawić czoła realiom. Wędkarzy przyciągać można i utrzymać dobrymi wodami, z rybami.  Ochrony środowiska (jak na Zalewie Zegrzyńskim), sport, praca z młodzieżą, te wszystkie pierdoły które są w statucie przyćmiły podstawową rzecz - nie ma dobrych wód. I dlatego odchodzą ludzie, często najwartościowsi. Zostają natomiast ci którym karta ma się zwrócić, którzy PZW nie opuszczą z racji 'bicia w limicie' i ponad limit, czyli taniej ryby jakiej nie dostaną nigdzie indziej.

Sport - uprawia go mniej niż 1% zrzeszonych. Nieudolne władze PZW nie potrafią wykorzystać okazji, i z takiego feedera zrobić 'masówki', kopiują idiotyczny regulamin, aby  polska kadra 'nie przyniosła wstydu', To, że nie pojedzie nikt do RPA to już inna para kaloszy. Dochodzi do precedensów - jedne MO są robione na komercji. Woda karpiowa, z regulaminem zabraniającym pelletów, kulek i z zestawami przelotowymi z przyponami do 50 cm. Tak, chłopaki nie mogą przynieść wstydu! :facepalm:  A sam wyczyn? Dopóki nie będzie kasy jako nagród, dopóty będzie to nisza. Sport należy popularyzować, niestety, w PZW jest inny kierunek. Należy zmuszać członków aby płacili na starty wąskiej grupy. A wystarczy zadbać o wody (sportowe, pod zawody) i dać firmom organizować zawody, zrezygnować z 'formuły olimpijskiej', potrzebnej polskiemu wędkarstwu jak druga dziura w d..pie, z kadrami U-15, U-23 i cholera wie ile tam tych U-bootów jeszcze jest. Oczywiście, uwolnienie sportu ograniczy możliwości działaczom, którzy teraz mają swoje poważne funkcje w kapitanatach, jako trenerzy, sędziowie i dzięki temu mają kasę, dietki, możliwości. Nie puszczą, to jest dla wielu z nich źródło zarobku.

Praca z młodzieżą - w PZW nacisk kładzie się na wyczyn spławikowy, który jest po prostu coraz mniej popularny. Teraz dzieciaki mają YouTube, Facebook'a i w ogóle dostęp do netu, i dłubanie płotek i okonków ich nie interesuje. Wystarczy zerknąć jak łowią. Chcą sporych ryb - których w PZW praktycznie nie ma. Trudno starym, wąsatym dziadom z zarządów to zrozumieć. Gdyby jeszcze uwolnili wyczyn i pozwolili firmom organizować zawody i się tu rozwijać, ale gdzie tam... Podstawą powinny być szkółki różnego typu (feeder, spławik, karpiowe, spinningowe), bez nastawienia wyczynowego. Teraz jest głównie wyczyn. Drogi jak cholera, małolatów zazwyczaj nie stać na wiele i trzeba im wszystko sponsorować. Ilu z nich będzie wyczynowcami jak dorośnie? A wędkarstwo rzutowe? Po jakiego grzyba brnąc w rzucanie do celu na salch, stadionach i boiskach, marnotrawić kasę wędkarzy? Jaki jest z tego pożytek? Bo Polska zorganizuje MŚ? Konkurencja ta jest niszową  pośród niszowych, i przeznaczanie tu kasy od członków PZW to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Zróbmy jeszcze biegi przełajowe z wiadrem z zanętą lub rzut kulami zanętowymi do celu :facepalm:

Dlatego podstawową rolą ZG PZW i okręgów powinno być zatrzymanie ludzi w PZW, przyciągnięcie tych co odeszli. Niestety, setki tysięcy na fileciarnie i patroszalnie tutaj nie pomagają, uśmiechnięty prezes Rudnik na Rybomanii, robiący selfie z młodymi to też za mło. Trzeba rybnych łowisk a nie pieprzenia frazesów, statutu z PRLu i ściemy. Trzeba naciskać na zmiany w prawie, w systemie gospodarki wodami, nie zaś bratać się z diabłem (naukowcy z Olsztyna), aby nachapać gdzieś trochę unijnych grantów. Trzeba myśleć o wędkarzach, nie zaś o synekurach i dietach. A tak jest teraz, nie czarujmy się. Popularność komercji i ich wysyp to zasługa włodarzy PZW. Oferta łowisk prywatnych będzie coraz szersza, coraz bardziej przystępna cenowo (z racji rosnącej konkurencji), zaś oferta PZW coraz gorsza - gdyż odpływ ludzi powodować będzie zwiększenie składek, i to w sytuacji, gdy wody związkowe i tak będą coraz gorsze. Ciekawi mnie kiedy nastąpi krach, za kilka lat będzie rok, gdzie składek nie opłaci tyle osób, że dojdzie do ostrego tąpnięcia. Kolejnych podwyżek wędkarze nie zniosą, podobnie jak i coraz gorszych wód. Może wtedy wreszcie ktos głośno powie, że smażalnie i grupy rybackie to był zły pomysł? Że mędrcy z Olsztyna wpuścili PZW w kanał? Ale wiadomo, Polak musi być mądrzejszy po szkodzie... PZW jest jak Titanic, na którego drodze stoi góra lodowa, i katastrofa jest kwestią czasu. Zamiast robić coś aby uniknąć zderzenia, jest wciąż propaganda i pieprzenie o 'pracy w kołach', udawaniem, że jest dobrze. Kto wie, może lepiej jak dojdzie do katastrofy? Wtedy przynajmniej odetnie się ten zbędny betonowy balast z wąsami ;)

Dlatego Darku usłyszałeś głos trwogi, bo dla wielu ludzi z kół odpływ członków w MO jest oczywisty i przerażający. Ale Bedyński wie lepiej. Ratuje Zalew Zegrzyński przed zagładą, dla dobra wędkarzy, robi sport i pracę z młodzieżą, zaś działaczom podniósł ilość diet za zebrania, aby szerzyli 'dobrego ducha' w wędkarskim narodzie :facepalm: Nie dziwię się, że ludzie uciekają z PZW, zwłaszcza w takiej Warszawie.


Lucjan

Online Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 12 365
  • Reputacja: 941
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Londyn
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #9 dnia: 18.04.2018, 00:40 »
Młodzież się nie garnie do tego hobby.

Jak się ma garnąć? Myśmy mieli rybne wody, oni już nie. My nie mieliśmy takiej oferty telewizji, komputerów, internetu - a młodzi mają. Dlatego trzeba czegoś więcej aby ich przyciągnąć nad wodę. Tu właśnie wiele zależy od PZW i od nas. Przede wszystkim potrzeba rybnych wód, bez tego trudno o jakieś postępy. Rodzi się zresztą dwa razy mniej dzieci, więc tendencja spadkowa jest nieunikniona.
Lucjan

Offline Logarytm

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 360
  • Reputacja: 153
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Warszawa
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #10 dnia: 18.04.2018, 11:30 »
Ja mam wrażenie, że wiele osób doskonale zdaje sobie sprawę z zagrożenia. Być może wielu działaczy chciałoby coś zmienić, ale  (jak wczoraj widziałem) to są zazwyczaj ludzie starsi, mało operatywni, bez specjalnych pomysłów, wychowani w takiej a nie innej kulturze wędkarskiej. Niech znajdzie się pośród nich taki pan B., który jest aktywny, pewny siebie, głuchy na jakiekolwiek argumenty sprzeciwiające się jego wizji przyszłości, z zapędami autorytarnymi - to ta bierna masa działaczy idzie za nim, myśląc że nie ma innej alternatywy (inna spraw, że tak może być dla nich wygodnie). Brak tam silnych osobowości, ścierania się poglądów, różnych frakcji prezentujących odmienne sposoby myślenia. Jeśli jednak tak by było, że reprezentowane byłyby rozmaite poglądy, za tym szłaby wymiana kadr, zmiana przepisów, ewentualne modyfikacje statutu, dostosowujące go do współczesnych warunków itd. To jest raczej normalne we wszystkich efektywnie działających organizacjach. W PZW jest dokładnie odwrotnie. Jednomyślność w PZW to efekt trochę takiego myślenia: jeśli sprzeciwiasz się moim poglądom, to jesteś moim wrogiem, a jak wrogiem, to i zagrożeniem. Jeśli natomiast zagrożeniem, to należy cię wyeliminować. Nie ma myślenia, że może dla dobra związku i sytuacji polskich wód lepszy byłby ktoś inny, z innymi pomysłami, odmiennym podejściem, bo może (nawet taka hipoteza się nie pojawia w głowach włodarzy PZW i sieciowo-agregatowych uczonych z IRŚ), czegoś nie zauważamy, coś pomijamy, gdzieś się mylimy, przecież nie jesteśmy wszechwiedzący, może ktoś inny to zauważy... Jasno to pokazuje, że nie o Związek chodzi, ani o uzdrowienie sytuacji, w jakiej znaleźli się wędkarze, ale o osobiste korzyści, jakkolwiek by ich nie rozumieć - mogą to być różnego rodzaju apanaże finansowe, ale też przekonanie o własnej wyjątkowości z racji zajmowanego przez lata stanowiska, poczucie wyższości na widok płaszczących się pod-działaczy itd., itd., itd.
Test dla prezesów PZW: wystarczy, żeby jeden z drugim prezesem odpowiedzieli sobie i innym uczciwie (podłączeni w tym celu pod wariograf) na pytanie: jeśli PZW byłoby moją prywatną własnością, to czy zarządzałbym nim w taki sam sposób?
Darek
Złów i wypuść, jeśli chcesz.
Lub po polsku:
catch and release, if you want.

Online Mosteque

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 13 484
  • Reputacja: 448
  • Płeć: Mężczyzna
  • MFT
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Jaktorów
  • Ulubione metody: method feeder
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #11 dnia: 18.04.2018, 20:45 »
Gdybym znów był dzieciakiem i ktoś zabrałby mnie na okoliczne wody PZW w celu zaszczepienia tego hobby... to chyba by nie zaszczepił.
Michał
Mazovia Fishing Team

Offline Enzo

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2 366
  • Reputacja: 96
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Harison
  • Lokalizacja: Gliwice
  • Ulubione metody: bat i feeder
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #12 dnia: 18.04.2018, 22:26 »
Ale trend jest taki jak napisałeś, wędkarze odchodzą do krainy wiecznych połowów, łowią za granicą, na komercjach lub po prostu płacą kilku dniówki.

A dlaczego nie napisac czegoś więcej?

Do PZW nalezy 600 tysięcy wędkarzy, z liczby półtorej miliona ogólnie. Czyli nie jest tonawet 50%. Dlaczego? To proste, ponieważ wody PZW sa beznadziejnie słabe, i wielu wędkarzy wybiera stowarzyszenia lub komercje.


No i tu powstaje pytanie podstawowe. Dlaczego PZW nie robi nic aby wędkarzy utrzymać i przyciągać nowych? Bo rządzą działacze, goście często oderwani od rzeczywistości i za nic nie chcący stawić czoła realiom. Wędkarzy przyciągać można i utrzymać dobrymi wodami, z rybami.  Ochrony środowiska (jak na Zalewie Zegrzyńskim), sport, praca z młodzieżą, te wszystkie pierdoły które są w statucie przyćmiły podstawową rzecz - nie ma dobrych wód. I dlatego odchodzą ludzie, często najwartościowsi. Zostają natomiast ci którym karta ma się zwrócić, którzy PZW nie opuszczą z racji 'bicia w limicie' i ponad limit, czyli taniej ryby jakiej nie dostaną nigdzie indziej.

Sport - uprawia go mniej niż 1% zrzeszonych. Nieudolne władze PZW nie potrafią wykorzystać okazji, i z takiego feedera zrobić 'masówki', kopiują idiotyczny regulamin, aby  polska kadra 'nie przyniosła wstydu', To, że nie pojedzie nikt do RPA to już inna para kaloszy. Dochodzi do precedensów - jedne MO są robione na komercji. Woda karpiowa, z regulaminem zabraniającym pelletów, kulek i z zestawami przelotowymi z przyponami do 50 cm. Tak, chłopaki nie mogą przynieść wstydu! :facepalm:  A sam wyczyn? Dopóki nie będzie kasy jako nagród, dopóty będzie to nisza. Sport należy popularyzować, niestety, w PZW jest inny kierunek. Należy zmuszać członków aby płacili na starty wąskiej grupy. A wystarczy zadbać o wody (sportowe, pod zawody) i dać firmom organizować zawody, zrezygnować z 'formuły olimpijskiej', potrzebnej polskiemu wędkarstwu jak druga dziura w d..pie, z kadrami U-15, U-23 i cholera wie ile tam tych U-bootów jeszcze jest. Oczywiście, uwolnienie sportu ograniczy możliwości działaczom, którzy teraz mają swoje poważne funkcje w kapitanatach, jako trenerzy, sędziowie i dzięki temu mają kasę, dietki, możliwości. Nie puszczą, to jest dla wielu z nich źródło zarobku.

Praca z młodzieżą - w PZW nacisk kładzie się na wyczyn spławikowy, który jest po prostu coraz mniej popularny. Teraz dzieciaki mają YouTube, Facebook'a i w ogóle dostęp do netu, i dłubanie płotek i okonków ich nie interesuje. Wystarczy zerknąć jak łowią. Chcą sporych ryb - których w PZW praktycznie nie ma. Trudno starym, wąsatym dziadom z zarządów to zrozumieć. Gdyby jeszcze uwolnili wyczyn i pozwolili firmom organizować zawody i się tu rozwijać, ale gdzie tam... Podstawą powinny być szkółki różnego typu (feeder, spławik, karpiowe, spinningowe), bez nastawienia wyczynowego. Teraz jest głównie wyczyn. Drogi jak cholera, małolatów zazwyczaj nie stać na wiele i trzeba im wszystko sponsorować. Ilu z nich będzie wyczynowcami jak dorośnie? A wędkarstwo rzutowe? Po jakiego grzyba brnąc w rzucanie do celu na salch, stadionach i boiskach, marnotrawić kasę wędkarzy? Jaki jest z tego pożytek? Bo Polska zorganizuje MŚ? Konkurencja ta jest niszową  pośród niszowych, i przeznaczanie tu kasy od członków PZW to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Zróbmy jeszcze biegi przełajowe z wiadrem z zanętą lub rzut kulami zanętowymi do celu :facepalm:

Dlatego podstawową rolą ZG PZW i okręgów powinno być zatrzymanie ludzi w PZW, przyciągnięcie tych co odeszli. Niestety, setki tysięcy na fileciarnie i patroszalnie tutaj nie pomagają, uśmiechnięty prezes Rudnik na Rybomanii, robiący selfie z młodymi to też za mło. Trzeba rybnych łowisk a nie pieprzenia frazesów, statutu z PRLu i ściemy. Trzeba naciskać na zmiany w prawie, w systemie gospodarki wodami, nie zaś bratać się z diabłem (naukowcy z Olsztyna), aby nachapać gdzieś trochę unijnych grantów. Trzeba myśleć o wędkarzach, nie zaś o synekurach i dietach. A tak jest teraz, nie czarujmy się. Popularność komercji i ich wysyp to zasługa włodarzy PZW. Oferta łowisk prywatnych będzie coraz szersza, coraz bardziej przystępna cenowo (z racji rosnącej konkurencji), zaś oferta PZW coraz gorsza - gdyż odpływ ludzi powodować będzie zwiększenie składek, i to w sytuacji, gdy wody związkowe i tak będą coraz gorsze. Ciekawi mnie kiedy nastąpi krach, za kilka lat będzie rok, gdzie składek nie opłaci tyle osób, że dojdzie do ostrego tąpnięcia. Kolejnych podwyżek wędkarze nie zniosą, podobnie jak i coraz gorszych wód. Może wtedy wreszcie ktos głośno powie, że smażalnie i grupy rybackie to był zły pomysł? Że mędrcy z Olsztyna wpuścili PZW w kanał? Ale wiadomo, Polak musi być mądrzejszy po szkodzie... PZW jest jak Titanic, na którego drodze stoi góra lodowa, i katastrofa jest kwestią czasu. Zamiast robić coś aby uniknąć zderzenia, jest wciąż propaganda i pieprzenie o 'pracy w kołach', udawaniem, że jest dobrze. Kto wie, może lepiej jak dojdzie do katastrofy? Wtedy przynajmniej odetnie się ten zbędny betonowy balast z wąsami ;)

Dlatego Darku usłyszałeś głos trwogi, bo dla wielu ludzi z kół odpływ członków w MO jest oczywisty i przerażający. Ale Bedyński wie lepiej. Ratuje Zalew Zegrzyński przed zagładą, dla dobra wędkarzy, robi sport i pracę z młodzieżą, zaś działaczom podniósł ilość diet za zebrania, aby szerzyli 'dobrego ducha' w wędkarskim narodzie :facepalm: Nie dziwię się, że ludzie uciekają z PZW, zwłaszcza w takiej Warszawie.
A dlaczego nie napisać czegoś więcej ?
PZW na tych marnych wodach i boiskach wyszkoliło; najlepszą młodzież na świecie ( Kadet , Junior ) : spławik, muszkarze , rzutowcy. :) Kobiety są mistrzyniami Świata z 2016 a Seniorzy w rankingu z ostatnich 5-ciu lat  ( 42 państwa z całego świata ) zajmują 3 miejsce.
Feeder raczkuję ale są MP, GP ale oczywiście Ty zrobiłbyś to lepiej ale gdy zaproponowałem żebyś pokazał jak  zrobić duże zawody  ( masz forum, gazetę , znasz właścicieli sklepów w Polsce oraz największych firm w UK ) to napisałeś że nie jesteś od tego.  Pouczać każdy potrafi ale już do pomocy jest tak niewielu. :(
Janusz

Offline Wiecho

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 466
  • Reputacja: 69
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nie znoszę chamstwa i prostactwa
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Katowice
  • Ulubione metody: waggler i feeder
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #13 dnia: 18.04.2018, 22:35 »
Oczywiście sprawa jest złożona i przyczyn jest wiele. W pełni zgadzam się z opinią Luka i innych kolegów.  Oczywiście wierchuszka PZW ma największy wpływ na sytuację ale również  dół  czyli koła PZW nie są bez winy.
W wielu znanych mi kołach działacze to głównie emeryci. Działają bo lubią wędkarstwo i mają sporo wolnego czasu. Niestety wielu z nich to ludzie  zmęczeni i wypaleni. Mają jakąś ulubioną wodę  niedaleko od domu i nie w głowie im są wizje co będzie ze Związkiem, z ich kołem i ich wodą za kilka lat.  Oni dażą do tego aby dziś zarybić swoja wodę , najlepiej podrośniętym karpiem i szczupakiem aby móc je potem spokojnie wyławiać na patelnię.  Jakieś No kill , zaostrzone limity czy inne wymysły to fanaberie których sensu nawet nie starają się zrozumieć mówiąc "u nas się to nie przyjmie". czy "przez wiele lat tego nie było i było dobrze".  Moim zdaniem taki właśnie jest obraz przeciętnego członka zarządu przeciętnego koła PZW.
Na szczęście są koła mądrze działające na swoim terenie i działacze "z jajami" którzy mają wizję i  energię aby ją realizować.
Np na Śląsku są takie koła , niewiele ich na razie ale są i działają. O nich i ich osiągnięciach  coraz więcej się mówi i oczekuje podobnych działań od kół macierzystych które śpią kamiennym snem. Z czasem presja będzie rosła.  Jestem niepoprawnym optymistą ale tu właśnie upatruję nadzieję na przyszłość.

Nikogo nie chce wrzucać do jednego wora.  Wiem, że na naszym Forum są także działacze  kół PZW a może i Okręgów. Sądząc po wypowiedziach należą do grupy tych "z jajami".  Oby nie zabrakło im sił, zapału i entuzjazmu.  Tego wam Koledzy serdecznie życzę.
Szary członek PZW


Wiesiek

Online Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 12 365
  • Reputacja: 941
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Londyn
Odp: Dziś byłem na Twardej
« Odpowiedź #14 dnia: 19.04.2018, 01:05 »
PZW na tych marnych wodach i boiskach wyszkoliło; najlepszą młodzież na świecie ( Kadet , Junior ) : spławik, muszkarze , rzutowcy. :) Kobiety są mistrzyniami Świata z 2016 a Seniorzy w rankingu z ostatnich 5-ciu lat  ( 42 państwa z całego świata ) zajmują 3 miejsce.

Gratulacje! Czy mam od dzisiaj dumnie zadrzec głowę i na jakims łowisku wysmiac Anglików, bo mamy kadetów, juniorów i rzutowców, a nwet kobiety najlpesze w świecie? Zapominasz o jednym - zawodnicy może sa dobrzy, ale działacze najgorsi. W rankingu krajów europy zajęliby honorowe ostatnie miejsce, do następnej Białorusi i Albanii mając spory dystans. Tak samo z wodami i związkiem, ostatnie miejsce :)

Co to w ogóle za tekst? Kogo chcesz tutaj omamić? Kogo obchodzą wyniki spławikowców czy innych rzutowców, skoro są beznadziejne wody? Na dodatek tendencja jest wciąż ujemna, jest coraz gorzej. To jak za komuny. W sklepach bida z nędzą, ale Polska była w czołówce krajów pod względem produkcji tego czy tamtego, wydobycia, chowu. Gigant jednym słowem :facepalm:


Feeder raczkuję ale są MP, GP ale oczywiście Ty zrobiłbyś to lepiej ale gdy zaproponowałem żebyś pokazał jak  zrobić duże zawody  ( masz forum, gazetę , znasz właścicieli sklepów w Polsce oraz największych firm w UK ) to napisałeś że nie jesteś od tego.  Pouczać każdy potrafi ale już do pomocy jest tak niewielu. :(

Nie mieszkam w Polsce, jestem w kraju raz w roku. Nie mam jak organizować zawodów. Podnadto nie jestem właścicielem serii łowisk, nie posiadam żadnego. Więc nie mam jak zrobić czegokolwiek, w przeciwieństwie do PZW, które ma do dyspozycji setki łowisk, w tym kilkadziesiąt pod duże grupy.

A teraz z innej beczki. Kapitanaty sportowe to masa ludzi w skali krajów. Do tego 'trenerzy', sędziowie, działacze różnej maści. Wielu z nich dostaje kasę za to co robi, zresztą kilku takich gości powinno być i powinni dostawać pieniądze za pracę. Więc dlaczego ja mam pokazywać? Czy jak zatrudniasz kierownika w firmie, i nie potrafi on dowodzić, to musisz założyć firmę i pokazać mu jak się to robi? :facepalm: Zauważ, że ja nie krytykuję tego, ze są robione zawody, ale to co za tym stoi. A wszystko się zaczęło od tego, że nie puszczono Matrixów na MŚ, bo reprezentację wyłaniać trzeba inaczej. I zamiast myśleć o związku, o jak największej rzeszy wędkarzy, zrobiono sport niszowy, 'paraolimpijski'. Na siłę każąc robić to okręgom, zamiast wyjść do kół i okręgów z konkretnymi propozycjami. Aby wyłaniać ekipę na MŚ i abyśmy tam nie przynieśli wstydu :facepalm:

A gdzie robienie wód sportowych pod zawody? Po co, skoro można wprowadzić rybaków i zgarnąć trochę unijnej kasy, którą wąchają i tak ci przy korycie.

Janusz, jesteś w kapitanacie okręgu katowickiego, OK. Ale co, wszystko jest zrobione na 'medal'? Jest super i zajebiście? Nie da się nic poprawić? Nie można nic powiedzieć? Ja się cieszę, że są rozgrywki feedera w Polsce, ale boli mnie jak to powstało i co jest tego celem. Martwi mnie, że nie korzysta się z pomocy firm i nie kieruje wszystkiego do szeregowego wędkarza, łącząc jedno z drugim (polskie firmy powinny inwestować w feedera, zwłaszcza wyczynowego, a ludzie powinni to kupować, jeżeli będą startować w popularnych zawodach). Robi  się tylko sport niszowy dla garstki. I tak nie wiadomo co dalej, bo euforia przeminie jak jeden z drugim przeliczy ile kosztują starty i co można wygrać (czytaj: jak niewiele).

A może wziąć przykład z Drapieżnika? Robią zawody i wygrana to kasa. Być może sporo ryzykują, ale robią to co powinno się w wyczynie - walkę o prawdziwe nagrody. Festiwal Drapieżnika na Grębowie to nagrody o puli 20 tysięcy zeta, zaś główna wygrana to 5000 PLN. Gdyby mieli do dyspozycji łowiska jak PZW, z miejscami na 100 osób, to by w ogóle mogłyby być zawody. I co, da się czy nie da?

Lucjan