Autor Wątek: Sposób na pozytywne zmiany, czyli co było gdyby dokonano małej secesji...  (Przeczytany 642 razy)

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 12 619
  • Reputacja: 958
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
  • Lokalizacja: Newark
  Wędkarstwo w Polsce ma swoja specyfikę, jaka jest spowodowana systemem jego organizacji. W epoce realnego socjalizmu za PRL, jeden związek wędkarski dość dobrze wpisywał się w tamtejsze warunki, obecnie jednak mamy te same struktury, podczas gdy doszło do wielkich zmian, zwłaszcza w sytuacji materialnej ludzi. W samym wędkarstwie zaszły również wielkie zmiany, gdzie dawniej zabierano ryby i jechało się ‘po ryby’ nad wodę, teraz zaś wypoczynek i relaks jest podstawą, zabieranie zaś połowu jest rzeczą drugorzędną lub nieistotną.

  Bardzo trudno jest uzdrowić polskie wędkarstwo, gdyż system zarządzania jest bardzo nieefektywny. Wędkarze nie są faktycznymi właścicielami wód lub ich opiekunami, ogólnie bardziej korzystają z wód, jakie przygotowuje im okręg lub koła wędkarskie. Tutaj zaś nie ma wielkiego pola do popisu, gdyż gospodarka na wodach dzierżawionych od państwa to podporządkowanie się operatom rybackim, które korzystając z niedokładnych rejestrów połowów, określają w nim zarybienia, które są zbyt małe . Brak związkowych ichtiologów mogących zrobić badania i wnioskujących o zmiany w operacie  powoduje więc trzymanie się programu, gdzie więcej się odławia niż zarybia, co prowadzi do postępującej degradacji zbiorników. Mamy z tym do czynienia w całej Polsce, jest to zjawisko powszechne. Oczywiście problem jest złożony, gdyż brak dokładnych danych połowowych jest spowodowany brakiem kontroli lub ich niewystarczająca ilością, jak również małymi karami.
Niestety, system operatów rybackich to zalecenie rybackich naukowców z Olsztyna, który może był dobry w latach 80tych, jednak teraz jest niewystarczający. Władze PZW nie robią nic aby to zmienić, same zaangażowane w rybacki biznes na Mazurach, nie są zainteresowane zmianami. Te,  mogłyby przynieść kres zyskom z rybackiej działalności. Dlatego w Polsce mamy wciąż nieefektywne i ustawione pod rybacką  gospodarkę prawo, przez co władze okręgów lub kół nie mają odpowiednich narzędzi, aby prowadzić efektywne zarządzenie w wędkarski sposób. Wiele też jest tu biurokratycznej działalności, i pieniądze ze składek w dużej mierze idą na zaspokojenie potrzeb rozdmuchanego aparatu związkowego, zamiast trafiać nad wody, w postaci wędkarskich projektów i przede wszystkim zarybień.

  Chciałbym więc przedstawić Wam pewien projekt, w którym chciałbym pobudzić Waszą fantazję lekko. Będzie to wizja organizacji PZW ale w innych rozmiarach, lokalnych. Tam gdzie wędkarze chcący normalności biorą sprawy w swoje ręce, i sami zaczynają robić to, co dawno powinny władze związku. Bo najważniejsze jest aby nasze lokalne wody były zasobne w ryby i zadbane, nieprawdaż? Sami rządzić się będziemy skuteczniej, niż robią to działacze z Warszawy, często trafiający do władz dzięki koneksjom i układom, nie zaś wiedzy i umiejętności jakimi się legitymują. Brońmy swego!

Opolski Związek Wędkarski (OZW)

Przykładem tutaj będzie Opole i teren jego województwa. Bo jestem z tego miasta i wiem więcej o jego wodach, bo to moje rodzinne strony. Nie sugerujcie się jednak samą lokalizacją, to tylko przykład. A teraz wyobraźcie sobie to…

 Okręg opolski PZW, po walce o gruntowne zmiany doszedł do wniosku, że bycie członkiem PZW nie daje mu korzyści, przynosi zaś straty, zwłaszcza związane ze sztywnymi ramami w jakich może działać. Stratny jest zwłaszcza wędkarz, więc podjęto decyzję o secesji i ustanowieniu Opolskiego Związku Wędkarskiego. Prawnie wiele się nie zmienia, umowy z Polskimi Wodami czyli dawnym RZGW podpisywał okręg, więc tu wszystko pozostaje po staremu. Uchwala się natomiast nowy statut i w inny sposób określa warunki działania.

Po pierwsze, główna część statutu mówi o tym, że celem OZW jest zapewnienie jak najlepszych warunków do wędkowania zrzeszonym w nim członków. I tu już mamy wielką różnicę!  W PZW celów było wiele, ale wszystko tak rozmyte, że nie było nic o interesie wędkarza. Tutaj więc nie ma mowy o wprowadzaniu rybaków lub o prowadzeniu dziwnej działalność, jak rybacka, smażalnie itp. OZW jest związkiem Wędkarskim!

Władze OZW to zarząd składający się z pięciu osób, w tym oczywiście prezesa. Prezes jest wybierany w walnych wyborach, które odbywają się co 4 lata. Na 3 miesiące przed wyborami sporządza się listę kandydatów, którzy mają swoje programy wyborcze. Koła wędkarskie zaś wybierają w walnych wyborach delegatów, którzy biorą udział w wyborze pozostałych członków zarządu, i co cztery lata biorą udział w walnym zebraniu, podsumowującym cele i zakres działania związku. Tylko prezes pobiera stałe wynagrodzenie, członkowie zarządu tylko diety, podobnie jak delegaci. Jest to funkcja społeczna i taki ma mieć wymiar!


Opolski Związek Wędkarski część wód oddaje w użytkowanie kołom wędkarskim, które za nie odpowiadają. Oznacza to, że mogą one prowadzić je tak jak chcą, pobierać składki w określonej przez siebie wielkości. Wiązać się to może z ograniczeniem dostępu do nich innym członkom OZW, należącym do innych kół. Można należeć do kilku kół, nie ma tu ograniczeń. OZW opiekuje się połową wód w województwie (około), i ktoś kto opłaci składkę w OZW tylko na okręg, ma dostęp tylko do tych wód. Aby korzystać z innych, musi należeć do kół, korzystać z porozumień między innymi itd.

Każdy wędkarz zrzeszony w OZW dostałby oprócz legitymacji i innych dokumentów specjalny identyfikator, z wyraźnym i z daleka widocznym numerem. Identyfikator powinien być przy wędkarzu.  Każdego roku identyfikator miałby inny kolor, wędkarze zaś mieliby obowiązek okazać go innym wędkującym, jeżeli oni o to poproszą. Nie byliby uprawnieni do kontroli, jednak mogliby dokładnie wiedzieć, jaki wędkarz zajmował dane stanowisko. Łamanie regulaminu, opór przy poddawaniu się kontroli i niekulturalne zachowanie, jak również nie okazanie identyfikatora innym członkom OZW, byłoby podstawą do postępowania dyscyplinarnego, skutkującego karami finansowymi lub wydaleniem ze stowarzyszenia. OZW prowadziłby bezkompromisowe podejście do łamiących regulamin, tak aby szybko wydalić z szeregów tych co notorycznie łamią przepisy i aby uświadomić innym, że tego typu postępowanie może spowodować niemiłe dla nich następstwa.


Rzeka Odra i Nysa zostają podzielone na odcinki, z których część będzie przeznaczona do oddania w opiekę kołom. Podobnie będzie z innymi odcinkami rzek, przy czym okręg zatrzymuje odcinki miejskie.

Zatrudnieni zostają ichtiolodzy okręgowi, liczba etatów wahać się będzie od 3 do 5 (lub więcej). Ich zadaniem będzie zbadanie wód okręgu i wprowadzenie na nich takiego programu, który zdecydowanie poprawi sytuację związaną z rybostanem. Będą robione poprawki do operatu, budowane będą stanowiska tarłowe, określać się będzie limity, wymiary i okresy ochronne. Ichtiolodzy często będą brać udział w kontrolach wedkarzy, tak aby łatwiej im było określać zasobność wód, jednocześnie zaś aby mogli poznać upodobania wędkarzy, ich preferencje i sposób wędkowania, co ma wpływ na gospodarkę danym zbiornikiem.

Okręg będzie prowadził sprzedaż pozwoleń dziennych, tygodniowych i rocznych, wszystko będzie można zrobić poprzez stronę internetową lub przekaz pocztowy. Koła będa mogły prowadzić samodzielną sprzedaż pozwoleń na swoich wodach, przy czym ¼ tej kwoty zasilać będzie kasę OZW. Przykładowo pozwolenie dzienne kupione przez stronę związku na wodę X koła Y, spowoduje, że koło otrzyma ¾ tej kwoty. Tak więc koła będa dysponować własnym budżetem, przy czym każdy jego członek będzie musiał opłacić roczną opłatę związkową.

Ochrona wód odbywać się będzie poprzez stałe kontrole strażników, odpowiedni reguamin połowu. Wody kół, będą mogły mieć swoje własne patrole, jakie organizować będzie koło, w okręgu zaś będzie funkcjonować Związkowa  Straż Rybacka, współpracująca z PSR, policją jak również i strażą miejską. Możliwe będzie odbycie przeszkolenia, dzięki któremu będzie można zostać członkiem ZSR. Członkowie będą wyposażeni w odpowiedni ubiór, narzędzia pracy, będą też mogli wystawiać mandaty. W siedzibie związku będzie czynny całą dobę numer, pod którym dyżurować będzie osoba przyjmująca zgłoszenia o przypadkach nieprzestrzegania regulaminu lub kłusownictwa, kierując je odpowiednio do PSR, policji lub ZSR. Zaznaczać się będzie takie gorące miejsca na mapie, co spowoduje zwiększoną kontrolę w tym rejonie. Ilość członków ZSR będzie zależeć od wielkości budżetu, będzie to 10% składek okręgowych. Będzie on też zasilany przez zdobywane na ten cel pieniądze ze zbiórek, wsparcia od samorządów, gmin czy osób prywatnych. Sami Strażnicy OZW cechować się będą kulturą i fachowością, jaką zdobędą podczas szkolenia, i będzie to warunkiem ich pracy.

Okręg utworzy na odcinkach rzeki Odry i Nysy, jak również na pewnej części swoich wód, łowiska no kill. Będą to miejsca, skąd nie będzie można zabierać ryb, oprócz pewnych przypadków. Jednocześnie utworzone zostaną łowiska na wodach zamkniętych, które będą stale zarybiane większą rybą, głównie karpiem, jako alternatywa dla łowisk no kill. Będa tam obowiązywały pewne limity, będzie też stała kontrola, jednak łatwo tam będzie o kontakt z rybą.

OZW będzie prowadził program mający na celu uczynienia z Odry i Nysy rzeki bardzo atrakcyjnej wędkarsko, co miałoby wpływ na ilości odwiedzających je ludzi z innych regionów Polski. Zostałaby zarybiona brzaną, ryba ta z racji na swe małe wartości kulinarne, objęta zostałaby całkowitą ochroną. W przeciągu kilku lat opolska Odra i Nysa pełne byłyby sporych brzan, co byłoby magnesem dla wielu wędkarzy. Dbano by o to, aby Odra i Nysa miały bogaty rybostan, z atrakcyjnymi wędkarsko gatunkami, aby były oczywiście w niej drapieżniki, a także  karp, amur, duży leszcz, spora brzana, kleń, węgorz, w tym sum, jednak jego liczba podlegałaby stałej kontroli. Oczywiście inne gatunki byłyby również obecne. Rzeki stałe by zarybiano, aż do momentu, kiedy udałoby się uzyskać ich zadowalający poziom pod względem ichtiofauny, wtedy też zarybienia miałyby charakter korekcyjny.

Jeżeli chodzi o wyczyn wędkarski, OZW zrobiłby wiele zawodów, w porozumieniu z czołowymi firmami z Polski lub zagranicy. Udostępniłby swoje wody, aby zorganizować tam duże imprezy spławikowe, feederowe, spinningowe czy karpiowe, gdzie część nagród byłaby pieniężna. Przykładowo Feederowy Zawrót Głowy miałby jako nagrodę główną 10 tysięcy PLN, za drugie zaś miejsce 5000 PLN. Celem imprez byłoby promocja związku i nowoczesnego wędkarstwa, rozwinięcie współpracy z firmami wędkarskimi, zainteresowanie ich produktami wędkarzy, wspieranie młodych. Podobnie imprezy karpiowe czy spławikowe miałyby szeroką oprawę i nacisk na nagrody gotówkowe. Zapewniałoby to rozgłos i szeroki udział, wędkarzy nie tylko z Polski, ale i z Czech a nawet Niemiec.

Przyszłość wędkarstwa to młodzi wędkarze, OZW miałby więc odpowiednią pulę pieniędzy z budżetu, którą przeznaczałby na promocję wędkarstwa wśród dzieci i młodzieży. Nacisk były kładziony na zainteresowanie młodych łowieniem ryb, poprzez bezpośredni z nimi kontakt,  w różnych dziedzinach, jak karpiarstwo, spinning, feeder czy spławik. Specjalne, dobrze zarybione łowiska byłyby miejscem, gdzie szkoli się młodzież, pod kątem odpowiednio do tego przygotowanych ludzi. Organizowano by wizyty w szkołach, prelekcje, zaś w siedzibie związku regularnie organizowano by szkolenia i spotkania z ciekawymi ludźmi związanymi z wędkarstwem.

OZW nawiązałby ścisłą współpracę z lokalnymi samorządami, aby uatrakcyjnić pewne regiony, gdzie są większe zbiorniki wodne. Turawa, jezioro Otmuchowskie, Nyskie zostałyby odpowiednio poddane programom, mającym na celu poprawę rybostanu.  Gromadzono by środki, w tym z UE aby budować stanowiska wędkarskie, odpowiednie zaplecze, prowadzono by monitoring ichtiofauny, z naciskiem na ochronę tarła naturalnego.

Okręg zajmowałby się odpowiednim przepływem informacji, w postaci portalu związkowego, jak i wydawnictwa w formie internetowej i papierowej. Specjalny Biuletyn Wędkarski byłby wydawany co dwa miesiące i jego zadaniem byłoby dotrzeć do jak największej liczby wędkarzy, nie tylko zrzeszonych, i informować ich o tym co się dzieje w okręgu, nad wodami, sporo byłoby informacji z zakresu technik wędkarskich. Tego typu wydawnictwo utrzymywałoby się głównie z wpływów z reklam.

Jeżeli chodzi o budżet OZW, to tutaj trzymanoby się zasady, aby związek był samowystarczalny i wysokość składek pokrywała wszelkie potrzeby. Nie gromadzono by pieniędzy lub nie zarabiano na wędkarzach aby była kasa, po prostu wszystko inwestowanoby z powrotem w łowiska i ich infrastrukturę, i do tego dopasowana byłaby wysokość składki. Prowadzono by kampanię, reklamującą wody związku, jak również poszczególne łowiska, w podobny sposób jak to robią łowiska komercyjne, aczkolwiek na część wód dostęp mieliby tylko członkowie kół. Prowadzono by sprzedaż pozwoleń dla wędkarzy z innych regionów kraju, zachęcając ich do odwiedzenia województwa. Czy to wędkarstwo sumowe, karpiowe, rzeczne, spławikowe czy gruntowe - każdy znalazłby coś dla siebie. Na pewno stawianoby na bezpieczeństwo i porządek nad wodami, poprzez częste kontrole. Rybne łowiska dawałyby sporo frajdy wędkującym, przekonując ich do wykupienia zezwoleń planowania wędkarskich wakacji lub krótszego wypoczynku. Wspólnie z władzami województwa i gmin, budowano by wspólną strategię promującą region poprzez wędkarstwo i czynny wypoczynek nad wodą.  Związek zatrudniłby specjalnych koordynatorów się tym zajmujących, specjalistów w swoim fachu. Ogólną zasadą byłoby poleganie na fachowcach, nie zaś na członkach związku, mogących się czymś zająć, jak to jest powszechnie praktykowane w PZW.

---


I jak się Wam podoba program Opolskiego Związku Wędkarskiego? Tak to tylko takie zarysy ale czy naprawdę jest tam coś co jest nieosiągalne lub niewyobrażalne? Według mnie nie! Tak powinien wyglądać związek wędkarski dla wędkarzy po prostu, a nie moloch, gdzie spora część środków przejedzona jest przez aparat administracyjny, zas przepisy są niekorzystne dla wędkarzy. Wolność jaką miałyby koła sprawiłaby, że rywalizowałyby z sobą o wędkarzy, i same ustanawiałyby programy prowadzenia swoich wód. Karpiarze, spławikowcy, grunciarze czy spinningowcy, zabierający ryby lub nie, mogliby należeć tam, gdzie im to pasuje. Koła mogłyby zyskać odpowiedni profil działania, byłoby tam pole do popisu dla tych co działają. Okręg zapewniałby zaplecze ichtiologiczne i wsparcie w prowadzeniu wó, dostępu do najlepszego materiału zarybieniowego, pomagałby stworzyć odpowiedni program gospodarki wędkarskiej. DLa tych co lubia zaś oszczędzać, byłyby wody okręgowe tylko, z odpowiednio mniejszą składką. Każdy znalazłby coś dla siebie, co najważniejsze jednak, stan wód zależałby od samych wędkarzy, ich zaangażowania, wielkości składek i ilości wkładanej pracy w utrzymanie łowisk. Pilnowano by porządku i robiono częste kontrole, z naciskiem na wyłapanie tych co nie potrafią się dopasować do ram wspólnoty, jaką jest stowarzyszenie wędkarskie. Jeżeli chodzi zas o władze związku, wędkarze sami decydowaliby kto zostanie prezesem, wybieraliby też swych delegatów, którzy wnioskowaliby o inne rzeczy. Tak więc nie byłoby baronów, ludzi robiących własne biznesy. Byłoby przejrzyście. Inną zasadą byłoby zatrudnianie fachowców, jeżeli byłaby taka potrzeba, z unikaniem tych co są powiązani z OZW. Chodzi o wybór najlepszych ludzi na stanowisko, nie zaś o stanowisko dla członków koła.

W przeciągu kilku lat każdy wędkarz zauważyłby pozytywne zmiany, większą ilość ryb, bardziej zadbane łowiska i poczuł się częścią składową stowarzyszenia, wnoszącym swój wkład w jego rozwój.

Co o tym sądzicie? Jak wiele można jeszcze tu dodać! czy taki program i zasady to tylko marzenia? Zastanówcie się dlaczego nie jest tak jak napisałem. Dla Opola i województwa Warszawa ze swoim betonowym zarządem i sposobem działania jest tylko kulą u nogi. Secesja? Jak najbardziej! ;)
Lucjan

Offline ogrmaster

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 847
  • Reputacja: 46
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Wrocław
  • Ulubione metody: method feeder
Lucjan,

w tym krótkim tekście udało Ci się właściwie podsumować dyskusję z tysiąca wątków na forum. Ten tekst powinien pojawić się w jakiejś ogólnodostępnej prasie. Ciężko mi na szybko wymyślić co można by tutaj jeszcze dodać. To jest słuszna droga tylko istnieje pytanie czy ktoś w tym kraju podejmie decyzje aby wydzierżawić wody OZW zamiast PZW? Pomysł i opis świetny :bravo:
„To, co i tak ma spaść, należy popchnąć” – Fryderyk Nietzsche
Michał

Online ptaku_1

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 827
  • Reputacja: 117
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Jabłonna
  • Ulubione metody: feeder
Wczoraj w TOK FM wypowiadał się Krzysztof Ardanowski (minister rolnictwa) na temat PZŁ i stwierdził ze to gromada dziadków i należy jak najszybciej powołać nowy związek łowiecki aby PZŁ miało konkurencje bo w obecnej chwili to jest "relikt przeszłości" który ma własną wizje nie odpowiadającą na potrzeby polaków tylko grający własnymi kartami przy własnym stoliku na własnych zasadach (chodziło o dziki i ASF). Szkoda że na Wiejskiej nikt nie zauważył że tak samo jest w PZW.
Pzdr. Paweł

"PZW jest jak ZUS, płacisz i nic z tego nie masz, jeśli potrzeba to i tak się leczysz na komercji"

Lubię zegarki https://www.youtube.com/playlist?list=PL6Tg8Td6x60FxfdbXAUGGYUyv0nzDZtAP

Offline Frankestin

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 646
  • Reputacja: 62
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Gdańsk
  • Ulubione metody: feeder
Luk zgadzam się z Tobą w znakomitej większości. Założenie OZW czy innego stowarzyszenia to jedyna słuszna droga, ale i najmniejszy problem. Moim zdaniem największą trudnością jaka czeka  OZW jest pozyskanie wód. Sądzę, że PZW łatwo ich nie odda, a bez wód OZW nie będzie atrakcyjne dla wędkarzy - tu się koło zamyka. Brak wędkarzy to brak składek.  Można zdobywać wody małymi krokami, ale czy starczy zapału by robić to przez wiele lat?

Wiem, że jestem sceptyczny, ale od kilku miesięcy kombinuje co możemy tu zrobić lokalnie :)
Franki

Online Mosteque

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 14 285
  • Reputacja: 476
  • Płeć: Mężczyzna
  • MFT
  • Lokalizacja: Jaktorów
  • Ulubione metody: method feeder
Po ludzku i dla ludzi :bravo:
Tylko miejsca na przekręty mało. A przecież po to powstało PZW. I po to trwa...

Masz dojścia do władz w Opolu?

Michał
Mazovia Fishing Team

Offline JKarp

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 277
  • Reputacja: 70
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Legionowo
  • Ulubione metody: wędkarstwo karpiowe
Wczoraj w TOK FM wypowiadał się Krzysztof Ardanowski (minister rolnictwa) na temat PZŁ i stwierdził ze to gromada dziadków i należy jak najszybciej powołać nowy związek łowiecki aby PZŁ miało konkurencje bo w obecnej chwili to jest "relikt przeszłości" który ma własną wizje nie odpowiadającą na potrzeby polaków tylko grający własnymi kartami przy własnym stoliku na własnych zasadach (chodziło o dziki i ASF). Szkoda że na Wiejskiej nikt nie zauważył że tak samo jest w PZW.

Bo oni nie chcą strzelać do dzików a to wg tego pana jedyne lekarstwo na ten pomór świń....
JKarp

Offline JKarp

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 277
  • Reputacja: 70
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Legionowo
  • Ulubione metody: wędkarstwo karpiowe
Lucjan,

w tym krótkim tekście udało Ci się właściwie podsumować dyskusję z tysiąca wątków na forum. Ten tekst powinien pojawić się w jakiejś ogólnodostępnej prasie. Ciężko mi na szybko wymyślić co można by tutaj jeszcze dodać. To jest słuszna droga tylko istnieje pytanie czy ktoś w tym kraju podejmie decyzje aby wydzierżawić wody OZW zamiast PZW? Pomysł i opis świetny :bravo:

Przygotować operaty i stanąć do konkursu - od tego trzeba zacząć. Wykazać nieprawidłowo prowadzoną gospodarkę rybacką przez PZW.

Już widzę las chętnych do pracy w zarządzie za diety...
To takie PZW + byłoby. Luk to wszystko o czym piszesz jest zapisane - wystarczy egezkwować i chodzić na zebrania.
JKarp

Offline MaciejK

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 215
  • Reputacja: 34
Lucjan, to komercjonalizacja PZW. Od dawna się mówi, że to jedyna sensowna droga.
Jak dla mnie tradycyjnie najsłabszym ogniwem będą ludzie. Przyzwyczajeni do nicnierobienia, narzekający na standardy. Jest w twym wywodzie kilka eufemistycznych stwierdzeń, za którymi kryją się potężne potrzeby finansowe: ochrona, koordynacja działań, specjaliści. To są potężne koszta i nie wiem jak ludzie by zagłosowali za programem- będzie lepiej za 10 lat ale płacić x3 musicie na to już teraz i zrobić to, to, to i jeszcze kilka innych rzeczy.
Ot,przyzwyczajenia to druga natura człowieka i mogą zwyciężyć słuszne, choć rewolucyjne pomysły.
Ja to bym chciał, aby w każdym okręgu była choć jedna zadbana woda- taki flagowiec. Za dodatkową opłatą, dodatkowo dorybiony i pilnowany. Druga sprawa- koła powinny zacząć prowadzić własną politykę pozyskiwania materiału zarybieniowego(obręby ochronne pozyskiwanie tarlaków), co jest niemile widziane przez władze Okregów, jak każda samodzielność w tych czasach.  Tyle na początek.
Powiedz mi jeszcze jedną rzecz- boś w UK jest, Tam tak to działa? Czy są to komercyjne stowarzyszenia lokalne, którym podlegają przypisane wody? Czy jest tam ktoś, kto animuje rekreację wędkarską, czy wszystko przejęły wędkarskie korpo?

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 12 619
  • Reputacja: 958
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
  • Lokalizacja: Newark

Powiedz mi jeszcze jedną rzecz- boś w UK jest, Tam tak to działa? Czy są to komercyjne stowarzyszenia lokalne, którym podlegają przypisane wody? Czy jest tam ktoś, kto animuje rekreację wędkarską, czy wszystko przejęły wędkarskie korpo?

W UK większością rzeczy zajmuje się odpowiednik PZW - Angling Trust, a także firmy, które organizują masę imprez - jak Preston czy Maver. Wyspiarze maja związek, który działa 'w cieniu' - wielu wędkarzy nie wie, że oni tam coś robią. A zapewniają wszystko :) Czyli jest to odpowiednik PZW, ale teoretycznie, bo tu się działa a nie ściemnia. Większość wód należy do klubów, aby łowić płacisz za członkostwo lub też są możliwości czasem płacenia za dzien czy dobę wędkowania.

Ogólnie - w moim projekcie, który należy traktować z przymrużeniem oka, koła same ustalałyby opłaty. Byłoby to samo co w UK. Ja obecnie należę do 3 klubów, i kwota ogólna za członkostwo to około 180 funtów, plus opłaty za takie Collingham. Wcale tanio nie jest, i OZW byłby o wiele tańszy :) Ale nie czarujmy się też, aby miec rybne łowiska trzeba je zbudować, trzeba inwestować. Wędkarstwo musi kosztować aby były rybne wody. Jeżeli dzień na komercji to średnio 30 zeta , to łowiąc 30 razy w roku płacimy 900 złotych. Składka w PZW 250 złociszy to śmieszna sprawa. Mało płacimy i mało otrzymujemy, za wyjątkiem kilku okręgów. Jeżeli ktoś jeszcze zabiera ryby, to w takim układzie członkostwo w PZW to czysty interes ;)
Lucjan

Offline MaciejK

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 215
  • Reputacja: 34
Ok. Dzięki.