Autor Wątek: Moje połowy 2018  (Przeczytany 5563 razy)

Offline Groch

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 65
  • Reputacja: 13
  • Ulubione metody: feeder i spinning
Odp: Moje połowy 2018
« Odpowiedź #30 dnia: 19.08.2018, 14:37 »
18/19.08.2018

Początek wędkowania 1930. Leszczy do 30 cm sporo (około 10), 3 sztuki w granicach 40 cm. Linek 30 cm. Ładna płoć 32 cm. Niestety nie mam zdjęcia. Wypuszczałem ryby z siatki i całkowicie zapomniałem.

Miałem na kiju konkretnego lina. Poszedł przy samych nogach. Szybko włączyłem czołówkę i zobaczyłem go. Ponad 60 cm, byłaby życiówka.  Chyba go nie doceniłem :o

Z większych ryb udało mi się upolować leszcza 53 cm 1.90 kg.
Zdjęcie trochę mi się rozmazało :-[


Offline Groch

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 65
  • Reputacja: 13
  • Ulubione metody: feeder i spinning
Odp: Moje połowy 2018
« Odpowiedź #31 dnia: 10.09.2018, 19:39 »
09/10.09.2018

Wypad na nockę. Tym razem jedna wędka na methode druga klasyczny koszyk. Pięć leszczy w granicach 30-40 cm. Jeden ładniejszy 53 cm 1.60 kg. Trochę zmarzłem 6oC w nocy.




Offline Groch

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 65
  • Reputacja: 13
  • Ulubione metody: feeder i spinning
Odp: Moje połowy 2018
« Odpowiedź #32 dnia: 31.12.2018, 18:57 »
Idąc w ślady kolegów zrobię podsumowanie sezonu 2018.
Trafiłem na to forum 12.08.2018 więc wcześniejszymi połowami się nie pochwaliłem. Zdjęć praktycznie nie robiłem więc będzie to głównie tekst z moimi przemyśleniami. Dotyczą one wyłącznie jednego łowiska PZW (jezioro ok 250ha). Swego czasu mocno eksploatowane przez rybaków oraz prawdopodobnie kłusowników. Wędkowałem na innych łowiskach  lecz były to wyprawy spinnigowe bez znaczących wyników (około 10 wypraw łącznie).
Dwie wyprawy to komercje. Pomimo stosunkowo dobrych wyników tego rodzaju łowiska nie przekonały mnie.

Sezon rozpocząłem 22.01.2018 po pojawieniu się pierwszego bezpiecznego lodu. Celem było pobicie PB okonia (37cm) z tego łowiska. Niestety bez sukcesu.
Pomimo gorszych wyników niż w sezonie podlodowym 2017 udało mi się złowić kilkanaście okoni i płoci 30+. Największy okoń 34cm, płoć 32cm. Metody to spinning (poziomki, żuczki, cykady podlodowe, różnego rodzaju błystki) oraz mormyszka (ochotka, pinka, bezmotylka). Złapałem również pierwszy przyłów szczupaka (56cm) na wędkę podlodową.





Sezon podlodowy 2018 zakończyłem 13 marca.
Na wędkowanie podlodowe przeznaczyłem 12 wypraw.

Następnie przyszedł czas na połowy płoci batem oraz okoni na żywca (również batem). W metodzie żywcowej brak większych sukcesów (okonie 30+). Ilościowo na plus. W połowie płoci więcej szczęścia. Dużo płoci 25+. Kilkanaście 30+. Największa 32cm. Na tego typu wędkowanie przeznaczyłem około 10 wypraw (kwiecień oraz pierwsza połowa maja).

01.05 to oczywiście początek wypraw na szczupaka. Moim celem był szczupak 80+. Nie udało mi się go osiągnąć. Pomimo tego jestem zadowolony. Złowiłem około 15 wymiarowych szczupaków z tego największy 76cm. Na tym łowisku uważam to za dobry wynik. Głównie łowiłem na jerki, woblery, wahadłówki czasem duże gumy. Na szczupaki przeznaczyłem około 12 wypraw (do ok połowy czerwca). Były to wyprawy na przemian z łowieniem batem oraz początkiem leszczowych zasiadek.

Kolejna część mojego wędkarskiego sezonu to polowanie na leszcze (głównie nocki). O ile nie specjalnie robiłem notatki wcześniej, tak w przypadku leszczy dosyć skrupulatnie podszedłem do tematu. Po ok 4-5 latach przerwy powróciłem do pickera i feedera. Jednak postanowiłem połowić trochę inaczej niż przedtem. Obok „klasycznych” przynęt (robaki, ziarna) stosowałem pellety i dumbelsy. Z racji, że nie wędkowałem przedtem w ten sposób nie miałem pewności czy leszczom zasmakują. Zakupiłem kilka opakowań pelletów i dumbelsów Lorpio. Tanie oraz jak się później okazało skuteczne. Próbowałem różnych zestawów końcowych ( klasyczny inline, pętla asymetryczna + skrętka, zestaw helikopterowy, mała metoda). Dziesięć wypraw to picker za dnia. Początkowe kilka wypadów z racji źle wytypowanego łowiska były kiepskie. Po zmianie miejsca zaczęło się coś dziać. Było dużo drobnych leszczy do 40cm. Jednak powyżej 40cm tylko dwie sztuki (48 i 57cm). Postanowiłem spróbować nocnych łowów. Łączna suma nocnych zasiadek to 23. Tu wyniki zdecydowanie lepsze:

Leszcze 40-49cm  - 10szt
Leszcze 50-54cm  - 20szt
Leszcze 55-59cm  -   7szt
Leszcze 60cm+     -   4szt

Sześć leszczy powyżej 2.50kg. Najcięższy 2.68kg 60cm, najdłuższe 61cm 2.65kg i 2.60kg.

Leszczy mniejszych niż 40cm nie liczyłem ale było ich powyżej 100szt.
Przyłowem były liny (4szt powyżej 40cm, największy 1.93kg 50cm) i płocie (kilkanaście powyżej 30cm, największa 32cm).
Moim celem był leszcz powyżej 3kg niestety nie udało się go złowić. Pomimo tego jestem bardzo zadowolony.

Zrobiłem również statystykę skuteczności przynęt których używałem. Leszcze powyżej 40cm.

Dumbells Lorpio 8mm Pineapple    21szt
Dumbells Lorpio 8mm Krill              4szt
Kukurydza gotowana na włosie         4szt
Dumbells Lorpio 8mm Shellfish        3szt
Czerwony robak                                 3szt
Kukurydza konserwowa                     2szt
Dumbells Lorpio 8mm Coconut         1szt             
Dumbells Lorpio 8mm Halibut           1szt
Dumbells Lorpio 8mm Method Carp  1szt
Dumbells Lorpio 8mm Method Basic 1szt

Najlepsza nocka to 8 leszczy w przedziale 51-56cm oraz lin 1.93kg 50cm. Brak mniejszych ryb.

W międzyczasie łowiłem białoryb na UL spinning. Wpadło sporo płoci 25+ (jednak brak większych niż 30cm), drobnych leszczy i masa wzdręgi 25+ (kilkanaście w granicach 32-34cm). Na tego typu łowienie oraz krótkie ok 2 godzinne wypady na spinning przeznaczyłem ok 12 wypraw. Łowię tak gdy nie mam czasu na dłuższe wędkowanie.

Sezon „feederowy” ze względu na różne losowe zdarzenia zakończyłem wyjątkowo szybko (26.09).  Do końca sezonu byłem tylko kilka razy nad wodą (wyłącznie spinning).

Podsumowanie

Łączna ilość wypraw to 91. W tym 2 razy komercja. Około 79 jedno jezioro oraz 10 razy różne inne łowiska. W nadchodzącym sezonie postaram się robić więcej zdjęć oraz zapisywać więcej notatek. Jest to nie tylko cenne źródło informacji ale również fajna pamiątka.

Pomimo nie zrealizowania żadnego celu jestem zadowolony z moich wędkarskich wypraw.

Na zawodach kołowych zająłem 3 miejsce. Jednak nie jestem z tego zadowolony ponieważ popełniłem masę błędów.

Cele na sezon 2019

Jak co sezon głównym celem jest pobicie PB różnych gatunków oraz oczywiście doskonalenie posługiwania się metodami połowu jakie preferuję. Jednak wyznaczyłem sobie kilka pomniejszych quest'ów ;)

1. Wędkarstwo podlodowe.

Moim głównym celem wypraw podlodowych od zawsze były okonie. Nigdy nie nastawiałem się na leszcze. Jeżeli pogoda pozwoli będę próbował je łowić spod lodu. Znając realia zimowego wędkowania za cel wyznaczam sobie złowienie leszcza 40cm+.
Chcę również spróbować „podlodowego drop shot'a”. Mam nadzieję, że uda się przyzwoicie połowić.

2. Wędkarstwo spławikowe.

W tym zakresie nie przewiduję większych zmian oraz celów. Łowię batem i na równi z UL spinningiem traktuję to jako odskocznię od innych form wędkarstwa.

3. Wędkarstwo spinningowe.

Celem numer jeden będzie złowienie bolenia. Czy się uda? Nie mam pojęcia. Nigdy nie nastawiałem się na bolenie. Jak starczy czasu przewiduję połowić klenie i jazie.

4. Wędkarstwo feederowe.

Tu wymagam od siebie najwięcej. Po pierwsze muszę złowić leszcza 3kg+. Słyszałem o kilkunastu leszczach 4kg+ i kilku 5kg+ (największy 5.40kg) wyciągniętych z tego łowiska, więc po cichu liczę na większego niż 3kg.
Oczywiście doskonalenie techniki, precyzji podania zanęty, precyzji rzutów itp. Muszę również zakupić nowy sprzęt. Priorytet to kijki do odmierzania odległości oraz lepsze wędziska.

Na koniec chcę życzyć wszystkim spełnienia wędkarskich marzeń w nadchodzącym sezonie.

Offline Tench_fan

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 883
  • Reputacja: 458
  • Płeć: Mężczyzna
    • Galeria
  • Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
  • Ulubione metody: bat i feeder
Odp: Moje połowy 2018
« Odpowiedź #33 dnia: 31.12.2018, 19:25 »
Kapitalne zestawienie :bravo: :thumbup: Nie omieszkałem zostawić " łapki" na Twoim koncie.
Dodam, że warto okrasić taką relację zdjęciami. To upiększa suche statystyki. Dla łatwiejszych podsumowań warto prowadzić regularne zapisy w notatniku, bądź aktualizować dane w jednym, założonym  dla siebie wątku na forum. Jest o wiele mniej pracy na koniec. 8)
Radek

Wędkarstwo - namiastka szczęścia, gdy życie nie rozpieszcza.

Offline Mateo

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 8 873
  • Reputacja: 870
  • Płeć: Mężczyzna
    • Galeria
    • Spławik i Grunt
  • Lokalizacja: Śląsk
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: Moje połowy 2018
« Odpowiedź #34 dnia: 31.12.2018, 19:39 »
No, Mateusz - ładne zestawienie, a i efekty bardzo dobre!
Uważam, że jest to dobra woda. Są w niej ładne płocie, leszcze i piękne liny. Ty zaś wiesz, jak się do nich dobrać.
Ewidentnie widać, że poświęciłeś najwięcej wypraw na tę konkretną wodę.
Myślę, że to jest bardzo dobra taktyka. Jeśli mamy jakąś wodę, na której w miarę dobrze nam się wędkuje (chodzi o wszelkie warunki przebywania nad wodą) i w której są interesujące nas ryby, to warto poświęcić się tej jednej wodzie. Uzyskamy wtedy znacznie lepsze wyniki, niż w przypadku wędkowania za każdym razem na innych wodach.

 :thumbup: za opis oraz jeszcze lepszych wyników w nadchodzącym sezonie!
Pozdrawiam
Mateusz

Offline Groch

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 65
  • Reputacja: 13
  • Ulubione metody: feeder i spinning
Odp: Moje połowy 2018
« Odpowiedź #35 dnia: 01.01.2019, 21:53 »
Dziękuję Panowie za miłe słowa. To właśnie po przeczytaniu waszych tekstów podjąłem decyzję o napisaniu podsumowania i będę to robił corocznie.

Dla łatwiejszych podsumowań warto prowadzić regularne zapisy w notatniku, bądź aktualizować dane w jednym, założonym  dla siebie wątku na forum. Jest o wiele mniej pracy na koniec. 8)

Chciałem napisać więcej swoich przemyśleń i wniosków, ale przysiadłem do tego zbyt późno. Jest z tym trochę pracy. Temat potraktowałem zbyt pobieżnie. Jednak dopiszę pewne wnioski jakie wyciągnąłem, a nie napisałem wcześniej.

Wtrącę pewną dygresję na temat robienia notatek i korzyści z tego płynące. Mam nadzieję, że kogoś to zachęci do notowania.

Bardzo lubię łowić okonie spod lodu. Notowałem wręcz maniakalnie. Miałem na komputerze mapkę batymetryczną jeziora i na nią nanosiłem miejsca złowienia okoni powyżej 30cm. Do tego dochodziły dane pogodowe, godzina, rodzaj przynęty itp. Dosłownie wszystko. Jak się można domyślić następne sezony były przełomowe. Miałem na tyle dużo danych, że dobierałem z dużym prawdopodobieństwem najlepsze miejscówki na dane warunki pogodowe. Wnioski jakie wyciągnąłem procentują do dziś. Jednak to co się wydarzyło 12.03.2018r. zaowocowało poznaniem łowiska jeszcze lepiej. Jest to historia na osobny wątek. Może napiszę coś weryfikując moje przypuszczenia w sezonie podlodowym 2019 (jeżeli pogoda pozwoli).

Nasuwa się więc pytanie. Dlaczego zaprzestałem? Było to spowodowane brakiem czasu na wędkowanie. Jeżeli wybierałem się na ryby to tylko ze spinningiem. Nie widziałem większego sensu w dokładnym notowaniu wyników spinningowych. Jednak teraz myślę, że ma to sens. W sezonie 2019 na pewno powrócę do dokładnego notowania i to w każdej metodzie połowu.

Wracając do tematu wyciągniętych wniosków :D

Łowiąc nie zastanawiałem się nad wielkością ryb. Były spore to muszą być jeszcze większe. Robiąc zestawienie zauważyłem, że przeważają leszcze z przedziału 50-54cm czyli upraszczając podobnego rocznika. Znając ogólne zwyczaje leszczy oraz zwyczaje z danego jeziora mogę przypuszczać, że leszcz powyżej 3kg w wybranym przeze mnie miejscu, o tej porze roku był zdobyczą stosunkową trudną do złowienia. Myślę, że wiosna byłaby odpowiedniejszą porą na złowienie takiego leszcza w tym konkretnym łowisku. Mam już wytypowane miejsca na letnie i jesienne polowania na leszcza. Jeżeli więc w tym sezonie złowię leszcza, którego wyznaczyłem sobie za cel, miejcie świadomość, że się do tego w pewnym stopniu przyczyniliście ;)

No, Mateusz - ładne zestawienie, a i efekty bardzo dobre!
Uważam, że jest to dobra woda. Są w niej ładne płocie, leszcze i piękne liny. Ty zaś wiesz, jak się do nich dobrać.

Jest to spowodowane w dużej mierze niską (jak na tą wielkość jeziora) presją wędkarską. Po ogólnie dobrym sezonie, myślę, że nieznacznie się zwiększy. W opinii większości wędkarzy króluje przekonanie, że nie ma tu za dużo ryb. Dochodzi do tak kuriozalnych sytuacji, że wędkarzy, którzy mają jakieś większe wyniki uważa się za bajkopisarzy. Znam wędkarzy, którzy regularnie łowią leszcze powyżej 60cm oraz okonie 35cm+. Inni się z nich śmieją, gdy słyszą o ich wynikach, a oni łowią okazy po dziś dzień.

Miejsc do wędkowania z brzegu jest bardzo mało. Trzeba rozstawiać się w wodzie, a co za tym idzie chętnych do takiego wędkowania brakuje. Moim zdaniem trudność jeziora wiąże się z dużą różnorodnością ukształtowania dna. Jednak uważam, że nie jest to łowisko jakoś drastycznie trudne. Jeżeli dobierze się odpowiednio miejscówki można nieźle połowić. Jednak trzeba swoje przepracować nad wodą. Często widzę wędkarzy, którzy z racji najłatwiejszego dostępu wybierają miejscówki niedaleko miejsca postoju. Są to miejsca trudne technicznie. Zamulone i zarośnięte z dużą ilością zaczepów. Przyjeżdżają 2-3 razy i z braku wyników więcej się nie pojawiają. Dla stałych bywalców w sumie lepiej ;)

Offline Mateo

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 8 873
  • Reputacja: 870
  • Płeć: Mężczyzna
    • Galeria
    • Spławik i Grunt
  • Lokalizacja: Śląsk
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: Moje połowy 2018
« Odpowiedź #36 dnia: 01.01.2019, 23:33 »
Tak to jest. Każde łowisko ma swoją specyfikę. Czasem panujące warunki zniechęcają innych wędkarzy i przez to jest mniejsza presja, co z kolei przekłada się na lepszy rybostan. Poza tym 250 ha to już kawał wody.
Na pewno są tam okonie >40 cm, ale wiadomo, jak to jest z okoniem. Trzeba go namierzyć. Czasem z jednej dziury wychodzą, a w przeręblu 2 metry obok zero brań. Czasem okoń ma swoje 15 minut i koniec.
Ja miałem takie jezioro, gdzie pobijałem swoje rekordy, łowiąc spod lodu. Niestety, całkiem spuszczono z niego wodę przy remoncie tamy. Rybę odłowiono.

No to czekamy na lód :)
Pozdrawiam
Mateusz

Offline mrucin

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 299
  • Reputacja: 34
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Poznań
  • Ulubione metody: gruntówka + sygnalizator
Odp: Moje połowy 2018
« Odpowiedź #37 dnia: 02.01.2019, 08:09 »
Ja mam pytanko dotyczące leszczy i linów. Czy cały sezon łowisz w jednym miejscu i na jednej głębokości?
Ja mam ten problem, że koło połowy lipca rybki mi odpływają z miejscówki.

Offline maksz100

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 476
  • Reputacja: 33
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Gliwice
Odp: Moje połowy 2018
« Odpowiedź #38 dnia: 02.01.2019, 12:19 »
Z leszczami w tym roku tak miałem, musiałem w maju zmienić miejscówkę...  Na starej leszcze już się tak nie pojawiały jak na początku, zapewne wróciły na głębszą wodę po tarle.
Wtedy znalazłem górkę przed sporym spadem i po 3 tygodniach nęcenia dzień w dzień znowu się pokazały. W gratisie łowiłem piękne karasie(japonce) :)
.   

Offline Groch

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 65
  • Reputacja: 13
  • Ulubione metody: feeder i spinning
Odp: Moje połowy 2018
« Odpowiedź #39 dnia: 02.01.2019, 19:55 »
Na pewno są tam okonie >40 cm, ale wiadomo, jak to jest z okoniem. Trzeba go namierzyć. Czasem z jednej dziury wychodzą, a w przeręblu 2 metry obok zero brań. Czasem okoń ma swoje 15 minut i koniec.
Ja miałem takie jezioro, gdzie pobijałem swoje rekordy, łowiąc spod lodu. Niestety, całkiem spuszczono z niego wodę przy remoncie tamy. Rybę odłowiono.

No to czekamy na lód :)

Są na pewno 40. Jestem pewien, że są i 50. Na takiej wodzie muszą być. Niestety nie miałem przyjemności złowić tych największych garbusów. Okoni spod lodu w wymiarze 35-37cm (37cm to mój rekord z tego łowiska) złapałem kilkadziesiąt. Masa okoni 30-34cm. Dziwne, że nie znalazł się żaden >40cm. W ostatnich 5 sezonach podlodowych słyszałem o kilkunastu złowionych okoniach powyżej 40cm. Stanowczo za mało. Myślę, że jest to spowodowane dużą liczebnością okonia oraz uklei na której okonie żerują. Większe sztuki z racji nabytej ostrożności oraz dużej ilości pożywienia nie kwapią się do atakowania nienaturalnej przynęty. Tak sobie tłumaczę moje niepowodzenia z garbusami ;)

Ja mam pytanko dotyczące leszczy i linów. Czy cały sezon łowisz w jednym miejscu i na jednej głębokości?
Ja mam ten problem, że koło połowy lipca rybki mi odpływają z miejscówki.

Na liny się nie nastawiałem. Były one tylko przyłowem. Jednak mogę powiedzieć, że wszystkie które złowiłem wzięły na drugiej linii. W tym przypadku ok 15-20m bliżej lub w bok od głównego miejsca zanęcenia.

Mam dwa miejsca w których łowie leszcze. Na pierwszym zaczynam łowić po zakończeniu ich tarła. Łowisko 3,5m głębokości. Łowiłem na dystansie ok 40m. W dzień słabe wyniki, za to w nocy można połowić ładnych rybek. Tu spędziłem większość czasu (do 16.09). Jednak gdybym nie łowił w nocy, miejscówkę zmieniłbym na „jesienną” szybciej.

Drugie miejsce to łowisko głębokie (5,5m) z bardzo ostrym spadem blisko brzegu. W tym miejscu łowię u podnóża spadu (ok 20m od brzegu). To moja „jesienna” miejscówka. Sezon feederowy zakończyłem 26 września, więc nie zdążyłem tu za bardzo powędkować (byłem może 3 razy).

Z leszczami w tym roku tak miałem, musiałem w maju zmienić miejscówkę...  Na starej leszcze już się tak nie pojawiały jak na początku, zapewne wróciły na głębszą wodę po tarle.
Wtedy znalazłem górkę przed sporym spadem i po 3 tygodniach nęcenia dzień w dzień znowu się pokazały. W gratisie łowiłem piękne karasie(japonce) :)
.

Dosyć długo zanim się pojawiły.
Mogę wiedzieć czym nęciłeś?