Autor Wątek: Wędkarzu, czy ci nie żal?  (Przeczytany 4342 razy)

Offline basp28

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 439
  • Reputacja: 18
Odp: Wędkarzu, czy ci nie żal?
« Odpowiedź #120 dnia: 13.10.2018, 16:16 »
Polacy w 90 % to narzekające marudy, pesymistycznie nastawione do życia, co ma odzwierciedlenie i na tym forum
Dylematy jaki wpływ ma CR na rybostan, czy ryba czuje bół czy nie to gadane zeby pogadac. itd itp.
Kiedyś były ryby, a dzisiaj bryndza - prawda ?
A jakie są fakty:
1. Gdy wstępowałem do PZW - 91 rok - związek liczył ponad 1 mln członków, a drugie tyle kłusowało wędką- dzisiaj 600 tys -  dla ryb teraz lepiej
2. W latach 90 tych nikt nie stosował CR - każdy walił wszystko w łeb jak leci - dla ryb teraz lepiej
3. Nie było komercji - teraz komercje powodują ze dzikie (prawdziwe) ryby mają jeszcze mniejsza presje, coraz mniej osób ceni sobie kontakt z "dziką" przyrodą, a coraz więcej woli podjechać na komercje, gdzie jest blisko, równo, dostaną taczkę na sprzęt, kupią piwo, ryb jest takie zagęszczenie, że niezłowienie ryb nie grozi - dla "dzikich" ryb - lepiej
4. Zarybienia były sporadyczne albo wogóle ich nie było - np karpiem zarybiano raz na 2 lata, nie jak dzisiaj 3,4 razy w roku, a o zarybianiu świnką, jaziem, szczupakiem nikt nawet nie myślał - ryb teraz więcej
5. Każdy większy zbiornik miał Rybaczówkę i stała ekipę z siatkami (pamiętam kilometrowe sieci na Otmuchowie), a kłusowanie to było normalne zajęcie dla mieszkańców wiosek z pobliża wody - dla ryb lepiej teraz.
6. Ochrona środowiska - Odrą w latach 90tych płynął regularnie Mazut, zatruć rzek to nawet nikt nie pokazywał w TV - to był standard, nic szokującego, że rzeką płyną padłe rybki. Odra za Rokitą  i ryby z niej śmierdziały jak woda z pralki która postoi miesiąc - teraz bez porównania.
7. Fekalia i ścieki komunalne walone były bezpośrednio do wody, nikt się nie bawił w szambo, oczyszczalnie czy kanalizacje - raz złapałem na hak bandaż - łowiłem 2 km poniżej szpitala + dla ryb.
G... prawda, że kiedyś było więcej ryb, chyba, że kiedyś to przed wojną. Łowię ryby od 88 roku i moim zdaniem teraz jest więcej ryb niż w latach 90tych. To moją subiektywna opinia.

 

Offline KrisR

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 152
  • Reputacja: 23
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Skierniewice
  • Ulubione metody: feeder
Odp: Wędkarzu, czy ci nie żal?
« Odpowiedź #121 dnia: 13.10.2018, 16:38 »
Polacy w 90 % to narzekające marudy, pesymistycznie nastawione do życia, co ma odzwierciedlenie i na tym forum
Dylematy jaki wpływ ma CR na rybostan, czy ryba czuje bół czy nie to gadane zeby pogadac. itd itp.
Kiedyś były ryby, a dzisiaj bryndza - prawda ?
A jakie są fakty:
1. Gdy wstępowałem do PZW - 91 rok - związek liczył ponad 1 mln członków, a drugie tyle kłusowało wędką- dzisiaj 600 tys -  dla ryb teraz lepiej
2. W latach 90 tych nikt nie stosował CR - każdy walił wszystko w łeb jak leci - dla ryb teraz lepiej
3. Nie było komercji - teraz komercje powodują ze dzikie (prawdziwe) ryby mają jeszcze mniejsza presje, coraz mniej osób ceni sobie kontakt z "dziką" przyrodą, a coraz więcej woli podjechać na komercje, gdzie jest blisko, równo, dostaną taczkę na sprzęt, kupią piwo, ryb jest takie zagęszczenie, że niezłowienie ryb nie grozi - dla "dzikich" ryb - lepiej
4. Zarybienia były sporadyczne albo wogóle ich nie było - np karpiem zarybiano raz na 2 lata, nie jak dzisiaj 3,4 razy w roku, a o zarybianiu świnką, jaziem, szczupakiem nikt nawet nie myślał - ryb teraz więcej
5. Każdy większy zbiornik miał Rybaczówkę i stała ekipę z siatkami (pamiętam kilometrowe sieci na Otmuchowie), a kłusowanie to było normalne zajęcie dla mieszkańców wiosek z pobliża wody - dla ryb lepiej teraz.
6. Ochrona środowiska - Odrą w latach 90tych płynął regularnie Mazut, zatruć rzek to nawet nikt nie pokazywał w TV - to był standard, nic szokującego, że rzeką płyną padłe rybki. Odra za Rokitą  i ryby z niej śmierdziały jak woda z pralki która postoi miesiąc - teraz bez porównania.
7. Fekalia i ścieki komunalne walone były bezpośrednio do wody, nikt się nie bawił w szambo, oczyszczalnie czy kanalizacje - raz złapałem na hak bandaż - łowiłem 2 km poniżej szpitala + dla ryb.
G... prawda, że kiedyś było więcej ryb, chyba, że kiedyś to przed wojną. Łowię ryby od 88 roku i moim zdaniem teraz jest więcej ryb niż w latach 90tych. To moją subiektywna opinia.
Zgadza się, bo to jest forum dyskusyjne. Każdy ma prawo (jeśli nie obraża nikogo) się wypowiedzieć - więc gadamy. :)

Offline shmuggler

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 923
  • Reputacja: 46
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Pruszcz Gdański
  • Ulubione metody: feeder
Odp: Wędkarzu, czy ci nie żal?
« Odpowiedź #122 dnia: 13.10.2018, 17:01 »
Polacy w 90 % to narzekające marudy, pesymistycznie nastawione do życia, co ma odzwierciedlenie i na tym forum
Dylematy jaki wpływ ma CR na rybostan, czy ryba czuje bół czy nie to gadane zeby pogadac. itd itp.
Kiedyś były ryby, a dzisiaj bryndza - prawda ?
A jakie są fakty:
1. Gdy wstępowałem do PZW - 91 rok - związek liczył ponad 1 mln członków, a drugie tyle kłusowało wędką- dzisiaj 600 tys -  dla ryb teraz lepiej
2. W latach 90 tych nikt nie stosował CR - każdy walił wszystko w łeb jak leci - dla ryb teraz lepiej
3. Nie było komercji - teraz komercje powodują ze dzikie (prawdziwe) ryby mają jeszcze mniejsza presje, coraz mniej osób ceni sobie kontakt z "dziką" przyrodą, a coraz więcej woli podjechać na komercje, gdzie jest blisko, równo, dostaną taczkę na sprzęt, kupią piwo, ryb jest takie zagęszczenie, że niezłowienie ryb nie grozi - dla "dzikich" ryb - lepiej
4. Zarybienia były sporadyczne albo wogóle ich nie było - np karpiem zarybiano raz na 2 lata, nie jak dzisiaj 3,4 razy w roku, a o zarybianiu świnką, jaziem, szczupakiem nikt nawet nie myślał - ryb teraz więcej
5. Każdy większy zbiornik miał Rybaczówkę i stała ekipę z siatkami (pamiętam kilometrowe sieci na Otmuchowie), a kłusowanie to było normalne zajęcie dla mieszkańców wiosek z pobliża wody - dla ryb lepiej teraz.
6. Ochrona środowiska - Odrą w latach 90tych płynął regularnie Mazut, zatruć rzek to nawet nikt nie pokazywał w TV - to był standard, nic szokującego, że rzeką płyną padłe rybki. Odra za Rokitą  i ryby z niej śmierdziały jak woda z pralki która postoi miesiąc - teraz bez porównania.
7. Fekalia i ścieki komunalne walone były bezpośrednio do wody, nikt się nie bawił w szambo, oczyszczalnie czy kanalizacje - raz złapałem na hak bandaż - łowiłem 2 km poniżej szpitala + dla ryb.
G... prawda, że kiedyś było więcej ryb, chyba, że kiedyś to przed wojną. Łowię ryby od 88 roku i moim zdaniem teraz jest więcej ryb niż w latach 90tych. To moją subiektywna opinia.

 
Polecam:
http://www.woda.edu.pl/artykuly/przelowienie/
Odnosi się to do mórz i oceanów, ale ma to też wpływ na wody śródlądowe.

Wysłane z mojego GT-I9305 przy użyciu Tapatalka


Offline zgrozik

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 950
  • Reputacja: 60
  • Płeć: Mężczyzna
    • Galeria
    • Debeściaki
  • Ulubione metody: waggler i feeder
Odp: Wędkarzu, czy ci nie żal?
« Odpowiedź #123 dnia: 13.10.2018, 17:53 »
G... prawda, że kiedyś było więcej ryb, chyba, że kiedyś to przed wojną. Łowię ryby od 88 roku i moim zdaniem teraz jest więcej ryb niż w latach 90tych. To moją subiektywna opinia.

Ty tak seriously to piszesz, czy coś mi na oczy padło?
Wygląda mi to na tekst sponsorowany. :P
Piotr


Offline Mati C

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 571
  • Reputacja: 26
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Irlandia
  • Ulubione metody: feeder
Odp: Wędkarzu, czy ci nie żal?
« Odpowiedź #124 dnia: 13.10.2018, 18:08 »
Basp28 to ciekawa obserwacja. Gdzie się ucho przyłoży tam słychać że ryb nie ma a tu proszę. Idzie lepsze.

Offline katmay

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 5 708
  • Reputacja: 329
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Łowicz
  • Ulubione metody: waggler i feeder
Odp: Wędkarzu, czy ci nie żal?
« Odpowiedź #125 dnia: 13.10.2018, 18:19 »
Trochę przegapiłem, ale oczywiste jest, że ryba czuje ból, strach itp.
Wszystkie zwierzęta czują ból i strach. Zwierzęta, tylko w mniejszym stopniu go interpretują, bądź nie interpretują wcale.
Czy wasz pies boi się burzy? Czy przestraszył ktoś kiedyś kota, albo ryby wrzucając zanętę do wody? Drobnica dała dyla? Bo większe ryby na pewno. A na długo? Bo większe ryby na pewno. Ryby są jak rybka Dory.

Co do bólu. Czy ktoś słyszał skomlącego psa? Bo ryby na pewno... nie ;)

Pies spróbuje ugryźć jeża.  Raz może dwa. Później się nauczy. Ryba nie koniecznie.
Czy sarny uciekają przed wilkiem?

Te podstawowe instynkty działają, ale zwierzęta ich nie interpretują. No ile razy człowiek wsadził by sobie kupkę jedzenia z podajnikiem do metody do ust? Idiota za 3 razem skojarzy. Nie jeść kupek :)

Wysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka
Marcin

Offline selektor

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 340
  • Reputacja: 344
  • Lokalizacja: Łódź
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: Wędkarzu, czy ci nie żal?
« Odpowiedź #126 dnia: 13.10.2018, 20:04 »
PS
Naukowe badania o rybach opracowywane przez ludzi nie przekonują mnie, gdyż są stronnicze i tendencyjne. Gdy ryby zrobią swoje badania, zapoznam się z nimi z wielkim zainteresowaniem i pełną powagą.

Uważam, że te badania mają  rację bytu - oczywiście nie wszystkie ;)  Z jednego prostego powodu. Mamy XXI wiek. Rośnie świadomość ekologiczna społeczeństw, a wraz z nią pojawiają się określonego rodzaju "koncepcję" na zastaną rzeczywistość, które następnie stają się prawem.
Już teraz presja "ekologów" jest tak duża - a prowadzą oni naprawdę umiejętny lobbing, grając na ludzkich uczuciach - iż są oni w stanie przeforsować korzystne dla siebie zmiany w prawie. A wśród ekologów nie brakuje oszołomów widzących świat przez różowe okulary  ;)

PETA, której przedstawicielem w Polsce jest np. J. Krupa, w Stanach ma coraz większy wpływ zarówno na świadomość społeczeństwa, jak i rządzących. Toczy się tam totalna walka pomiędzy myśliwymi, rybakami a tą organizacją. Co myśli PETA o C&R, jak i o wędkowaniu - totalne barbarzyństwo.
 
https://www.peta.org/living/entertainment/the-cruelty-of-catch-and-release-fishing/

Również w Niemczech społeczeństwo uważa wędkarzy za barbarzyńców. Ponadto większość społeczeństwa woli dać rybie w łeb, po to by ją zjeść, aniżeli łowić tylko po to aby ją następnie wypuścić.

Czym więcej badań z których będzie wynikać, iż ryba na skutek C&R "cierpi", tym większa będzie presja ze strony "ekologów" i nie wędkującego społeczeństwa na wprowadzanie zakazów co do samego wędkowania. Czym większa ilość "ekologów" i brak świadomości społeczeństwa o konieczności istnienia w przyrodzie takich np. wędkarzy, tym większe problemy co do możliwości samego wędkowania. I to nie jest fikcja, to powoli zaczyna się dziać na świecie, nie tylko jeżeli chodzi o samo wędkarstwo. Myśliwi jako pierwsi idą na odstrzał. Podobnie jest z przemysłem futrzarskim. Niedługo dobiorą się również do wędkarzy. I związki wędkarskie inwestują mocno w "pro środowiskowe" kampanie, bo tak naprawdę jest to element walki o być albo nie być w dalekiej (mam nadzieję) przyszłości. 

Czasy się zmieniły. Wędkowanie  z metody zdobywania żywności ewoluowało do formy spędzania wolnego czasu. I nie wszystkim się to podoba.
W niemieckiej ustawie o ochronie zwierząt jest wprost wskazane, że nikt nie może  zadawać zwierzęciu bólu, cierpienia lub szkody (bez uzasadnionego powodu)... więc wolą dać tam w łeb, aby ryba się nie męczyła, bo jak będziesz ją łapał i wypuszczał, to będziesz niczym Hitler :P

Dlatego im więcej badań, że wędkarze są potrzebni, czy też że C&R jest ok, tym dla nas lepiej...bezpieczniej, bo świat obecnie podąża w kierunku o którym istnieniu przez lata nie wiedzieliśmy ;)



Arek

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 12 808
  • Reputacja: 998
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
  • Lokalizacja: Newark
Odp: Wędkarzu, czy ci nie żal?
« Odpowiedź #127 dnia: 14.10.2018, 09:09 »
Przypominam że pierwotny wątek to stwierdzenie Selektora że  zrzeszeni w PZW to osoby o niskiej kulturze osobistej doszedł do takiego błyskotliwego wniosku na podstawie  zapisów z regulaminu. W kolejnych postach przyklaskujesz mu i wprowadzasz wątek zabierania ryb i rybostanu.

Do takiego wniosku to on doszedł juz dawno, i nie tylko dzięki regulaminowi. Tutaj tylko to potwierdził, zaś regulamin pokazuje chyba wyraźnie gdzie jesteśmy. RAPR czy statut związku to jest po prostu dramat, pokazujący jaki charakter ma PZW i kto nim kieruje, niestety też i kto tam należy. Jakby co to sam należę :)

Nie wiem czy cię coś obraża w tych wpisach, coś jest nieprawdą - jeżeli tak to napisz co konkretnie. Tak na marginesie to porównałeś regulamin SiG tutaj - jednak my go często zmieniamy aby trolli usuwać i trzymac porządek. Cały czas się dopasowujemy do sytuacji, pilnujemy porządku. A w PZW? Wielkie gie... Zmieniają się prosiaki przy korycie a wszystko pozostaje jak dawniej, lub inaczej, zmienia się coraz bardziej na niekorzyść. Przecież to tragiczne. Dlaczego w Polsce coś takiego uznawane jest za normalne? Dlaczego złodzieje lub nieudacznicy mogą tak rządzić i narzucać swoje regulaminy i przepisy innym, gdzie dzieje się źle na ich skutek i nikt praktycznie z tym nic nie robi? Ty szukasz dziury w całym, w wypowiedzi Selektora, piszącym jak jest :) Mnie dziwi dlaczego nie ogarnia cię złość i gniew widząc co robią PZW, IRŚ, Polskie Wody?
Lucjan

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 12 808
  • Reputacja: 998
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
  • Lokalizacja: Newark
Odp: Wędkarzu, czy ci nie żal?
« Odpowiedź #128 dnia: 14.10.2018, 09:44 »

....  I wcale nie mam zamiaru nakłaniać każdego do C&R, ale sugeruję/sugerujemy inne zachowania, takie jak chociażby zabieranie z umiarem, rozsądkiem. Jak można zniszczyć każdą praktycznie wodę? Zajmuje to lata, a jednak prawie wszędzie w PZW się każdą wodę degraduje. Wszyscy widzą, że łowią coraz mniej, i mimo to chcą zabierać coraz więcej.
Nie sądzę aby C&R "uratowało" populację ryb. Oczywiście jeśli ktoś chce, niech te zasady stosuje - chwała mu!
Chciałbym tylko wspomnieć (podobno wszyscy to wiedzą), że kiedyś (lata 60-te i 70- te) nie było C&R i nikt nie narzekał na brak ryb a "brali" prawie wszyscy. Oczywiście nie brali całego połowu, cześć wypuszczali (moje obserwacje i wspomnienia ), aktualnie jeśli złapią kilkakrotnie mniej - to, jest to 'racja" do zabrania. Tok rozumowania takiego wędkarza uważam za sensowny, bo jeśli kiedyś w czasie całodniowego wędkowania złapał 30 leszczy - zabrał tylko 3-5 szt to teraz jeśli złapie 3 szt. to je sobie zabiera. Bo czemu ma je wypuszczać, bo ktoś uważa ze C&R uchroni wodę od bezrybia - nie, PZW je "odłowi".

Przyszły czasy komercjalizacji i zaczęła się walka nie o ryby a o kasę. PZW zarybia (za mało!), ale to co wpuści, to pod pretekstem odłowów kontrolnych wyciąga (za dużo). Jedna taka sieć potrafi wyciągnąć tyle co 100 wędkarzy by sobie mogło "zabrać".
C&R  "pozostawia" ryby w łowisku a PZW i tak je "wybierze".

Ja tej sensowności nie widzę. Dlaczego do lat 80tych było sporo ryb? Ponieważ były stada tarłowe, wiele zaś zbiorników zarybiano na potęgę (np. wody zakładowe, zwłaszcza na Śląsku). Nie jedzono ryb z rzek, gdyż były zatrute (Odra i Wisła) i naprawdę śmierdziały. Teraz stada tarłowe wybito, polega się głównie na zarybieniach. Przypomnę, że wiele zarybień wyrządza szkodę, gdyż wkłada się obcy materiał genetyczny, narybek nie jest odporny na lokalne choroby etc i często ginie. Dodatkowo wtedy nie bylo takiej techniki wędkarskiej jak teraz. Przypomnę wytrzymałość żyłki Stilon Gorzów. 0.30 mm odpowiadała wytrzymałości 3 kilogramów, zaś w samych sklepach wędkarskich było mało rzeczy. A teraz?

W Twoim wpisie zauważam tendencję do szukania przyczyn obecnego stanu rzeczy w jakimś 'złym' którym nie są wędkarze. Bo nie oni za to odpowiadają, gdzieżby tam, to musi być ktoś inny! PZW, to jasne, za mało zarybia i za dużo odławia pod pretekstem odłowów. Niestety, prawda jest taka, że to wędkarze ogołocili wody, PZW z IRŚ zaś na to pozwoliło, pomimo, że widzieli tego skutki na przestrzeni prawie 30 lat. To nie odłowy kontrolne spowodowały zalamanie się rybostanu w większości polskich wód, ale chciwość i brak umiaru wędkujących. Gdyby PZW było normalnym związkiem, wprowadzało by ograniczenia jednocześnie uśiwadamiając wędkarzy po co to się robi, w wielu miejscach dalej byłoby wiele ryb. Niestety, związkiem rządzą goście, co mają z tego dobre siano, więc nie myślą o samych wędkarzach i wodach, ale o tym aby im było dobrze. Sami zaś wędkarze szukają usprawiedliwienia aby brać jak dawniej. I to jest dramat prawdziwy! Bo nie chcą przyznać co jest prawdziwą przyczyną takiego stanu rzeczy. Szukają więc wszędzie poza sobą samym.

Jakież to proste. Woda, czy to 10 ha czy 100 ha ma pewne możliwości produkcyjne. Jeżeli będa stada tarłowe, będzie produkowała sporo ryb, jeżeli ich nie będzie, nie będzie prawie nic wzrastać.  I co się dzieje? Mamy ten sam regulamin i limit na wszystkich wodach :facepalm: Do tego rejestry nie sa sporządzane rzetelnie, wedkarze zaś nie wiedzą nawet po co one są, w PZW nikt nie tłumaczy jaka jest ich rola. WIększość chce brać, oszukuje bardzo często, kontrole są bardzo rzadkie. I mamy to co mamy.

Czy C&R coś zmieni? Wg mnie zadane jest złe pytanie. Właściwe powinno brzmieć - kiedy prowadzić się będzie odpowiednią gospodarkę wędkarską? Taka polega albo na ochronie stad tarłowych i zabieraniu wg możliwości zbiornika lub tez na takim uzupełnianiu strat (zarybienia), które sprawią, że ogólny bilans się nie zmieni, można te rzeczy łączyć. Można też oczywiście robić wody no kill. Jeżeli natomiast ktoś chce cudów, to niech idzie na pielgrzymkę do Częstochowy :) Bo nad wodą się one nie wydarzą. Nie można jabłka zjeść i je jednocześnie mieć.

To co najbardziej mnie zdumiewa, to fakt, że wielu wędkarzy uważa, że ma prawa do zabierania ryb, nie myśląc jakie są skutki takiego działania. Na dodatek płacą wielkie gie, bo obecne składki są śmieszne. W obliczu gdy większość wód jest zdegradowanych należy przeznaczać o wiele większe środki na odbudowę populacji ryb, a tutaj nie ma żadnej odbudowy. Ci co wody niszczyli zabieraniem, na dodatek mają zniżkę 50% po osiągnięciu wieku emerytalnego. I spróbuj coś im zabrać! Im się należy! :facepalm: Gdzie dojedziemy przy takiej polityce? Dla mnie odpowiedź jest prosta - donikąd.

Dlaczego myśliwy przestrzega ładu, wie, co to jest populacja zwierząt, ekosystem, na czym polega jego ochrona, wie kiedy może a kiedy nie może strzelać. Kim zas jest polski wędkarz? Porównując do myśliwego właśnie (którym przecież też jest) - jest często zacofany i uwsteczniony, wielu jest zaś chciwymi bestiami, dla których pojęcia równowaga, dobro wspólne (i inne) nie istnieją. Mają dostać, bo płacą. To jest obraz tragiczny :facepalm:

Jakby co to nie kieruję tych słów do Ciebie :)
Lucjan

Offline Tomba

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 72
  • Reputacja: 27
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Poznań
  • Ulubione metody: method feeder
Odp: Wędkarzu, czy ci nie żal?
« Odpowiedź #129 dnia: 15.10.2018, 19:05 »
W tym roku powróciłem do wędkowania po ok. 20 latach przerwy. W latach 70-tych i 80-tych zabierało się większość złowionych ryb (poza niewymiarowymi i innym drobiazgiem). Na razie łowię tylko na komercji ale myślałem, żeby w przyszłym roku opłacić składkę i spróbować połowić na wodach PZW. Ale z tego, co czytam na forum to nie ma już sensu, bo nie ma prawie ryb na tych wodach.
I zazdroszczę Wam tych ostatnich 20 lat! :( Jakie Wy musieliście mieć połowy stosując nowoczesny sprzęt i metody, że wyłowiliście przez ten czas prawie wszystkie ryby z polskich rzek i jezior!? :o My przez poprzednie dekady nie byliśmy w stanie tego zrobić, łowiąc zaledwie kilka rybek dziennie. I nie było nas wtedy raczej mniej, niż Was, wędkarzy  ostatnich 20 latach, którzy tak przetrzebili polskie wody.
Czy brak ryb w Bałtyku to też Wasza sprawka? >:O
Pozdrawiam,
Tomek

Ryby nie grzyby, dziś zabrane jutro nie odrosną

Offline robson

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 121
  • Reputacja: 17
  • Płeć: Mężczyzna
  • przystawka, bolonka, trotting
  • Lokalizacja: Warszawa
Odp: Wędkarzu, czy ci nie żal?
« Odpowiedź #130 dnia: 15.10.2018, 19:14 »
Alternatywą dla zakazów i ograniczeń jest edukacja. I chyba innych opcji nie ma. Tyle, że kto i jak ma tę edukację prowadzić? Są fora, są działania indywidualne - trochę to może i trafia, zwłaszcza do młodszych. Ale wiemy, że każdy Polak jest najmądrzejszy i to już od urodzenia, a do tego dochodzi "mądrość tradycji". I tu edukacja ładuje się na grząski teren... Z kolei stosunek społeczeństwa do zakazów też jest ogólnie znany, więc niestety potrzebne byłyby rzesze uczciwych strażników. Nie sądzę, żeby związek było na to stać, a państwo nie widzi tu problemu i raczej się to nie zmieni. Może przynajmniej uda się jakoś poprawić ochronę tarlisk i zimowisk...
Kupił mapę ogromną, a na mapie widniało tylko morze bez wysp, lądu takoż...

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 12 808
  • Reputacja: 998
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
  • Lokalizacja: Newark
Odp: Wędkarzu, czy ci nie żal?
« Odpowiedź #131 dnia: 15.10.2018, 21:45 »
..nie bylo takiej techniki wędkarskiej jak teraz..” – fakt, nie było, ale czy to ma oznaczać, że rozwój tej dziedziny przyczynia się do „bezrybia”? Na pewno częściowo TAK, są to przecież b. łowne techniki.
 To może należy powrócić do „pszenicy, pęczaku i kłódek” a nęcić max. garstką.  :P ZAKAZ i OGRANICZENIE.

Według mnie źle interpretujesz pewne rzeczy. Gdyby w latach 60 i 70tych wędkarze dysponowaliby takim sprzętem jak teraz, takimi zanętami i przynętami, też wyłowiliby szybko ryby. Ale tego nie mieli. To nie komercjalizacja wpłynęła na to, ze ryb nie ma, ale rozwój techniki wędkarskiej. Za małolata wiele razy miałem spore ryby na haku ale kończyło się raczej na spince. Wielu moich kumpli miało podobnie. Teraz trudno o spinkę, wielu starszych wędkarzy łowi topornie, mając żyłki grube i wielkie haki, i co jak co ale trudno aby coś im sie spięło. Dzisiejsze kije i kołowrotki to też nie to czym dysponowaliśmy dawniej, mało kto potrafił lub mógł zarzucić dalej niż na 50 metrów, wszyscy których znałem w latach 80tych nie mieli więcej żyłki na kołowrotku niż 100 metrów, zazwyczaj jednak była to połowa tego. Zanęt w sklepach nie było, korzystało się z chleba, bułki tartej, jakiś miksów z płatkami owsianymi etc. Zaś białe to było marzenie :)

Używając tego sprzętu dzisiaj, trudno byłoby złowić cokolwiek :) Wtedy jednak ryb była masa. Wyrybianie trwało już jakiś czas, jednak musimy zrozumieć, że wiele wód było pełnych ryb. Przez to coś się działo. Kolejnym czynnikiem było posiadanie lodówek i zamrażarek. Często wędkarze nie brali większej ilości ryb, bo nie mieli jak ich przechować. Jako, ze jeździli po ryby, łowiło się coś i wracało do domu, taki często był model wędkarstwa. Nawet mało kto miał możliwości aby przechować w siatce takie 10 leszczy, bo siatki wyglądały wtedy komicznie. Były strasznie małe, często był to worek z siatki wiązany u góry.

W jednej z wypowiedzi użyłem przykładu bizonów, które wybito w Ameryce Płn prawie całkowicie. Myślisz, że gdyby używano strzelb ładowanych od przodu, gdzie wkładało się kulę, podsypywało proch - to zwierzęta te tak szybko zostałyby wytrzebione? Nie, właśnie postęp w produkcji broni to zmienił. Rewolwery, winchestery i inne modele strzelb spowodowały, że ludzie mogli strzelać do zwierząt szybko, bardzo szybko. BYły specjalne pociagi, gdzie ludzie po prostu walili z okien do bizonów, mordując ich jak najwięcej :facepalm: Technika wędkarska to cos bardzo podobnego. Moje umiejętności i sprzęt dzisiaj to 100%, mając 15 lat dałbym sobie co najwyżej 10% z tego. Teraz jestem 10 razy skuteczniejszy!

Pomyślmy w ogóle, co sprawił telefon komórkowy i powszechny dostęp do samochodów. Dawniej wędkarz miał ograniczone pole działania, dzisiaj? Zasięg mamy nieograniczony jeżeli chodzi o okręg. Dzięki komórkom zaś możemy szybko wymieniać informacje, gdzie ryby biorą, można też unikać kontroli etc.

Kolejna rzecz o której piszesz, to, że po zmianie ustrojowej wiele osób było biednych i łowiło ryby lub kłusowało aby się jakoś wesprzeć. Ale to już było za komuny. Nie róbmy jaj, że wtedy się ludziom przelewało. Na wsiach było sporo biedy, i właśnie sporo osób wtedy kłusowało, bo był popyt na rybę. W ogóle kłusownictwo było zawsze :)

Ja nie mam zamiaru nikogo przekonywać, ale z tego co piszesz wynika, że ryb nie ma obecnie bo...? No właśnie, dlaczego? Dla mnie jest tylko jedno wyjaśnienie problemu, i jest to dokładnie to o czym piszę :) I praktycznie każdy wędkarz dokładnie wie dlaczego nie ma ryb. Nawet ci najbardziej tępi odsuwają od siebie prawdę, że to właśnie tępienie ryb przez nich samych sprawia, że jest jak jest. Jednak nie będą chcieli się głośno do tego przyznać, bo chcą brać, bo są chciwi. Bo łudzą się, że jak 'tylko'oni zabiorą, to nie będzie tak źle.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że to nie sami wędkarze muszą pilnować pewnych rzeczy. To PZW ma trzymać rękę na pulsie i reagować. Jednak tego nie ma, bo prezesi i inni działacze nie chcą zmian i reform, b by na tym stracili. Więc i wędkarze i zarządzający kleją głupa, szukają przyczyn w obecnym stanie rzeczy nie u siebie, ale u innych, trwa wzajemne oskarżanie. Mało kto jednak chce zrobić to co powinno się zrobić. Ograniczyć zabieranie, wprowadzając surowe limity, wymiary górne. Więc będą dalej piłować gałąź na której siedzą. Czyli mamy takie zwykłe 'made in Poland' :facepalm:
Lucjan

Offline Syborg

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 7 582
  • Reputacja: 481
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: kujawsko-pomorskie
  • Ulubione metody: feeder i spinning
Odp: Wędkarzu, czy ci nie żal?
« Odpowiedź #132 dnia: 15.10.2018, 22:28 »
Jakie Wy musieliście mieć połowy stosując nowoczesny sprzęt i metody, że wyłowiliście przez ten czas prawie wszystkie ryby z polskich rzek i jezior!? :o My przez poprzednie dekady nie byliśmy w stanie tego zrobić, łowiąc zaledwie kilka rybek dziennie. I nie było nas wtedy raczej mniej, niż Was, wędkarzy  ostatnich 20 latach, którzy tak przetrzebili polskie wody.
Czy brak ryb w Bałtyku to też Wasza sprawka? >:O

Co to za "wy" i "my"?

Początek końca szczupaków na Mazurach sięga wiele dalej niż 20 lat wstecz, dużo dalej. Wiadomo, najwięcej wyłowili "oni". Nie "my", nie "wy", tylko ci legendarni "oni"...
Jacek

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 12 808
  • Reputacja: 998
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
  • Lokalizacja: Newark
Odp: Wędkarzu, czy ci nie żal?
« Odpowiedź #133 dnia: 15.10.2018, 22:35 »
Nie "my", nie "wy", tylko ci legendarni "oni"...

Kibice Pogoni :)
Lucjan

Offline selektor

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 340
  • Reputacja: 344
  • Lokalizacja: Łódź
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: Wędkarzu, czy ci nie żal?
« Odpowiedź #134 dnia: 15.10.2018, 23:12 »
Tak w ogóle to wg statystyk, tak na powierzchni około 70% wszystkich obwodów rybackich w Polsce, nie są prowadzone odłowy rybackie o charakterze komercyjnym, a jedynie.... amatorskie połowy wędką. Zawsze można twierdzić, że wyłącznym problemem PZW są rybacy, kormorany albo brak wystarczających zarybień :beer:
Arek