Autor Wątek: A rzeka płynie  (Przeczytany 1277 razy)

Offline Tench_fan

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 870
  • Reputacja: 441
  • Płeć: Mężczyzna
    • Galeria
  • Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
  • Ulubione metody: bat i feeder
A rzeka płynie
« dnia: 02.03.2019, 18:21 »
Kolejne opowiadanko. Czas spędzony w domu, zamiast na rybach zaowocował.

Uprzedzam, że zastosowane wyrażenia, język to działanie celowe. Taka forma artystyczna.
Takie moje zabawy językowe.

A rzeka płynie

Rzeka płynęła...
   
   Dąbek rozglądał się po izbie. Spod półprzymkniętych powiek przyglądał się swojej białce.
Jagódka krzątała się warząc strawę, bacząc przy tym na śpiące nieopodal pacholę.
Natomiast Chwostek, wyrośnięty już otrok, nosił naręcza opału do podtrzymania palącego się ognia.
Co rusz wchodził i opuszczał pomieszczenie, by dostarczyć zapas drewna z kleci stojącej obok domostwa.
Ciepło ognia rozchodziło się po izbie, polewka pachniała smakowicie, a podpłomyki były już niemal  gotowe.
"Nasyci się wkrótce" – z tą myślą przeciągnął się rozleniwiony, prostując zwaliste ciało i kark, podnosząc głowę znad łatanej sieci.
Żyli tu sobie dobrze. Obejście wybudował na skraju lasu, nieopodal gromady wśród której żyli, zarazem jednak nieco na uboczu. Podle drogi rosły wielgie stwoły, którym żaden topór nie dał rady.
Rozłożyste, dostojne wiekiem i obrośnięte mchami. Tuż za nimi kolejne, z drzew tworząc zwartą, niemal nie do przejścia ścianę. Bór ciągnął  się hen.
Ckniło mu się, ale nie o zwierzu zamyślał ukrytym gdzieś w gęstwinie, lecz o rzece błękitną wstęgą
połyskującej wśród zieleni i brązu.
"Tak. Napełni brzuch i naszykuje wędę." Uśmiech wypełzł na jego twarz.
Nie mógł rozeznać co go tak ciągnęło nad brzegi niedalekiej rzeki.
Wśród przybrzeżnych szuwarów zaszyje się i spędzi trochę czasu, aż słońce skryje się za widnokrąg.
Tymczasem strawa była już gotowa, zatem zasiadł do posiłku.
Jadł pośpiesznie, ledwo co nie parząc sobie ust gorącą, parującą polewką. Połykał szybkie kęsy podpłomyka. Kończąc szukał już wzrokiem stojącej gdzieś w kącie izby wędy.

Kaj cię znowu niesie?! To Jagódka, żona jego, znów zrzędziła pod nosem.
W obejściu roboty wiele, a ciebie znów jakieś licho goni. Na Swarożyca! Ostałbyś w domu.
Cichaj tam. Odrzekł jej nieco zmęczonym głosem.
Puścił mimo uszu zrzędzenie białogłowy, chwytając w dłoń wędę. Rzut oka na sznur, czy aby w dobrym stanie.
Zbadał opuszką palca ostrość kościanego haka i ruszył w stronę wyjścia.

Umyślił już sobie którą drogę wybierze.
Tam,  kaj bieliły się pnie młodych brzózek, wybierze wąską ścieżynę, która zaprowadzi go nad brzeg rzeki.
Wokół ciżba drzew wielga, gęstwina utrudniała poruszanie, ale obrawszy tą właśnie ścieżkę szybko dotrze nad upragniony brzeg.
Trzeba baczyć jedynie na korzenie, które miejscami przerastały wąskie przejście.
Rzeka obrośnięta szuwarem w tym właśnie miejscu leniwie toczyła swe nurty.
Niewielki ostrów ograniczał zapędy żywiołu, odpychając nurt w kierunku środka rzeki i tworząc niewielką zatoczkę.
Ciemna, przybrzeżna głębinka skrywała piękne czerwonookie płocie, złociste wzdręgi, grube leszcze, a nawet omszałe swą zielonością liny.
Wiedział też, że zarzucony nieopodal brzegu tłusty robak niechybnie skusi pasiastego okonia,
albo i zębatego szczupaka. Słońce przesączało się przez listowie nadrzecznych drzew, prześwietlając powierzchnię wody, by oświetlić żółty piasek zalegający na dnie rzeki.
Ważki wykonywały swój taniec nad samą powierzchnią, a głos leśnego ptactwa rozbrzmiewał w
tym ustronnym zakątku. Zwierzyna leśna, z rzadka tylko niepokojona obecnością człowieka, śmiało
przedzierała się wśród powalonych konarów, szukając polanek i dogodnych przejść.
Zarzucił sznur wędy do wody, na którego końcu wił się smakowity robak. Nie skupił się jednak na nim.
Potrzebował chwili odosobnienia by pomyśleć w spokoju.

Włodarz grodowy Przemko ogłosił niedawno, iż czeka ich wkrótce dużo pracy.
"Ciężka była ich kmieca dola". Westchnął na tą myśl.
Cała gromada szykowała się na najbliższe tygodnie. Gródek trza będzie oporządzić, wały wzmocnić, tramy ogrodzenia stare, a spróchniałe wymienić.
Kmieca gromada będzie się przy tym trudzić w najbliższym czasie.
Zapowiadają bowiem przyjazd księcia Bolesława. Gościł będzie w niedalekim Santoku, ale i do ich niewielkiej warowni też zajrzy. Sprawdzi stan umocnień.
Czasy niespokojne, zwłaszcza tu na rubieżach, gdzie chąsa  zbójecka potrafi najechać spokojnych kmiotków.
Sam książę przybywa gdzieś na północy wojując z Pomorcami, ale wkrótce ma dojść do ugody.
W ciągu miesiąca, dwóch, ruszy zatem książę Bolesław z całą drużyną w stronę Poznania.
Takie to wieści przekazał włodarz Przemko w chwilowym przypływie dobrego humoru.
Szykował się zatem, by godnie pokazać się przed księciem i drużynnikami.
Dąbek przez cały swój żywot nie opuścił swej polanki i najbliższej okolicy, nie licząc krótkiego pobytu w warownym Santoku.
O Poznaniu zaś słyszał jedynie od przejezdnych kupców.
Wiedział jednak, że tam oraz w Gniezdnie i Lednickim Ostrowie mieściło się serce książęcego kraju.

Odległe to jednak sprawy.
Jego zaś, to jego chudoba, dziatwa i białka w chałupie. Nie w smak był mu znój przy pracach grodowych.
"Do lasu, nad wodę, zapasy przysposobić, bo jesień szybko w zimę zamienić się może." Westchnął ponownie.
Mitrężyć jednak nie może. Grododzierżca twardą ręką trzymał okolicę.
Narazić mu się niepodobna, bo choć Przemko łaskawym bywa, to porywczym nader często.
"Smerda powinnością słuchać" – takie to myśli przepływały przez jego głowę.

Tymczasem pozbawiony baczenia robak skusił dorodnego okonia, który teraz mocno targał wędą.
Ucieszył się, gdyż smaczna to była ryba, a ich kilka może ułagodzić zagniewaną Jagódkę.
Wrócił zatem do rybaczenia, nanizując kolejnego robaka na ostrze haka.
Sprawny wyrzut sznura przed siebie i oczekiwanie na kolejnego pasiastego rozbójnika.
Złowił ich jeszcze kilka oraz grubokarkiego jazia. Słońce chyliło się już ku zachodowi, niknąc powoli za ścianą drzew, porastających przeciwległy rzeczny brzeg.
Pora mu wracać, ciemności zapadają tu szybko.
Ruszył w powrotną drogę. Pohukiwanie sowy sprawiło, że skóra ścierpła mu na karku. To zły omen.
"Na Swarożyca z Dadźbogiem!" Wymsknęło mu się nieopatrznie.
Zawżdy słuchał bajań ludzi o dziwach kryjących się w leśnej głuszy. Trochę brał to na śmiech, lecz teraz nie było mu do śmiechu.
Mimo, że książę, dwór i drużynnicy wyznawali nową wiarę, to tu wśród głębokich leśnych ostępów,
wiara w stare bóstwa miała się całkiem dobrze.
Za jego plecami, na powierzchni wody, rozchodziły się kręgi wywołane spławiającymi się, pluskającymi rybami.

Rzeka płynęła...
Radek

Wędkarstwo - namiastka szczęścia, gdy życie nie rozpieszcza.

Offline tata1959

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 231
  • Reputacja: 39
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Radymno
  • Ulubione metody: waggler i feeder
Odp: A rzeka płynie
« Odpowiedź #1 dnia: 02.03.2019, 18:45 »
....Zaś piwowar Dzierbołek pogania swojego konika żeby na jutrzejszy targ do Lednicy zdążyć. A piwo miał syte, chmielone i najlepsze w okolicy całej......
Polecam książkę pt. Bolesław Chrobry Antoniego Gołubiewa. Tyko 6 tomów, a jakże "smacznych".
Porządek powinien brać przykład z bałaganu i robić się sam.

Offline Tench_fan

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 870
  • Reputacja: 441
  • Płeć: Mężczyzna
    • Galeria
  • Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
  • Ulubione metody: bat i feeder
Odp: A rzeka płynie
« Odpowiedź #2 dnia: 02.03.2019, 18:57 »
Znam.
Historia z naciskiem na okres średniowiecza i formowania się naszej państwowości są mi bardzo bliskie.
Nie tylko wędkarstwem człowiek żyje, natomiast wiersze czy opowiadania to tylko jeden z elementów mego życia.
Do mierzenia się z autorem wspomnianego cyklu nie pretenduję, ot tak pozwoliłem sobie umieścić wątek wędkarski
w ciekawych czasach. :)
Radek

Wędkarstwo - namiastka szczęścia, gdy życie nie rozpieszcza.

Offline tata1959

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 231
  • Reputacja: 39
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Radymno
  • Ulubione metody: waggler i feeder
Odp: A rzeka płynie
« Odpowiedź #3 dnia: 02.03.2019, 23:14 »
Radek - dawaj więcej. Posmakujem z przyjemnością wielką.
Porządek powinien brać przykład z bałaganu i robić się sam.

Offline Łuki

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 580
  • Reputacja: 134
  • Płeć: Mężczyzna
  • SiG
Odp: A rzeka płynie
« Odpowiedź #4 dnia: 03.03.2019, 01:52 »
:beer: :thumbup: Pięknym językiem piszesz, w części zapomnianym.
...to królestwo dobrych słów
Mądrych myśli, pięknych snów
To wiara w ludzi...

Pozdrawiam.