Autor Wątek: Wędkarstwo w Polsce w ujęciu globalnym (oczyma IRŚ)  (Przeczytany 2013 razy)

Online Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 13 175
  • Reputacja: 1049
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
  • Lokalizacja: Newark
Odp: Wędkarstwo w Polsce w ujęciu globalnym (oczyma IRŚ)
« Odpowiedź #90 dnia: 14.12.2018, 08:43 »

Nie jesteśmy na tyle znaczącą grupą by się nami przejmować. Niestety.

Inaczej, jesteśmy właśnie grupą którą się należy przejmować, bo bardzo liczną. Ale w obecnym stadium dezinformacji ludzi, braku wiedzy,  ich braku chęci do działania, konfliktach i podziałach, można sobie nas póki co 'odpuścić'.
Lucjan

Offline booohal

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 219
  • Reputacja: 101
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Sieradz, Warta
  • Ulubione metody: gruntówka + sygnalizator
Odp: Wędkarstwo w Polsce w ujęciu globalnym (oczyma IRŚ)
« Odpowiedź #91 dnia: 14.12.2018, 08:55 »

Nie jesteśmy na tyle znaczącą grupą by się nami przejmować. Niestety.

Inaczej, jesteśmy właśnie grupą którą się należy przejmować, bo bardzo liczną. Ale w obecnym stadium dezinformacji ludzi, braku wiedzy,  ich braku chęci do działania, konfliktach i podziałach, można sobie nas póki co 'odpuścić'.

Z tym wytłuszczonym się nie zgadzam.
Powiedzmy, że mamy milion wędkarzy w kraju. tych legalnych i tych nielegalnych.
Ile procent wykazuję taką postawę jak my? 10? 15?
I teraz ile procent z tych procent faktycznie ma taki charakter, że ruszy tyłek? 20? 30?
Bylibyśmy sporą grupą o ile chodziło by nam o to samo. A niestety jest tak jak napisał mostek kilka chwil wcześniej...

Z resztą Twojej wypowiedzi się zgadzam.
Jakiekolwiek ograniczanie się w nazwach to ograniczanie się w wynikach - Booohalo Coelho

Palenie jest zdrowe dla środowiska.
Bo zabija ludzi.

Krzyś.

Online Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 13 175
  • Reputacja: 1049
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
  • Lokalizacja: Newark
Odp: Wędkarstwo w Polsce w ujęciu globalnym (oczyma IRŚ)
« Odpowiedź #92 dnia: 14.12.2018, 09:15 »


Z tym wytłuszczonym się nie zgadzam.
Powiedzmy, że mamy milion wędkarzy w kraju. tych legalnych i tych nielegalnych.
Ile procent wykazuję taką postawę jak my? 10? 15?
I teraz ile procent z tych procent faktycznie ma taki charakter, że ruszy tyłek? 20? 30?
Bylibyśmy sporą grupą o ile chodziło by nam o to samo. A niestety jest tak jak napisał mostek kilka chwil wcześniej...

Z resztą Twojej wypowiedzi się zgadzam.

Napisz mi o innej  licznej grupie zatem :) Po pierwsze wędkarzy w Polsce jest grubo ponad milion, wszyscy są legalni :) Wielu po prostu nie opłaca składek w PZW, ponieważ nie chce łowić na ich wodach, mieszka w rejonach gdzie są rybacy lub nad morzem, i PZW jest dla nich zbędne.

Po drugie wąskie grupy społeczne potrafią wywalczyć sobie bardzo wiele. Po prostu zasada jest jedna, trzeba skutecznie protestować. Świetnym przykładem sa górnicy, którzy potrafią swoją postawą zawsze postawić na swoim. O wiele większa grupa zawodowa pielęgniarek nie ma takiej mocy, choć tez protestują.

Zapewniam Cię, że jeżeli protestowałby 1% wędkarzy, czyli około 10 tysięcy, mamy to czego chcemy :) Dobrze przemyślane protesty i leca na zbita mordę Bedyńscy, Purzyccy, zaś IRŚ zawija się z PZW i idzie wymyślać program gospodarki wędkarskiej, działającej równolegle do rybackiej.

To, że nie potrafimy wywalczyć sobie normalności jest naszą winą. Straciliśmy kręgosłup, wielu wędkarzy prezentuje poziom świadomości porównywalny z Aborygenami, lub nawet niższy. Nie mamy wiedzy o wodzie i wodnych ekosystemach, co jest wręcz niedopuszczalne. Wielu wędkarzy jest niczym Lepper, który chce się dorwać do wielkiej polityki. Tamten chciał na przykład się zaopiekować rezerwami NBP, uważając, że masa kasy na pilnowanie naszej waluty jest zbędna i należy ją wykorzystać inaczej. Podobnych rzeczy chcą wędkarze teraz, jednej składki na cały kraj. Jak słuchać takich głosów?

Aby coś zmienić, aby coś uzyskać trzeba mądrze działać. Jak na wojnie, podczas bitwy. Trzeba mieć taktykę i umieć wygrać, nie zaś pchać kolejne tysiące żołnierzy do frontalnego ataku, jak to robili Rosjanie. Taki Napoleon walczył z całą Europą i miał ją na kolanach, bo prawie w każdej bitwie był górą, był geniuszem strategii. My nawet nie jesteśmy jak Armia Czerwona, bo nawet nie stajemy do walki, poddajemy się już na początku.

Lucjan

Offline booohal

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 219
  • Reputacja: 101
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Sieradz, Warta
  • Ulubione metody: gruntówka + sygnalizator
Odp: Wędkarstwo w Polsce w ujęciu globalnym (oczyma IRŚ)
« Odpowiedź #93 dnia: 14.12.2018, 09:22 »
Zapewniam Cię, że jeżeli protestowałby 1% wędkarzy, czyli około 10 tysięcy, mamy to czego chcemy :) Dobrze przemyślane protesty i leca na zbita mordę Bedyńscy, Purzyccy, zaś IRŚ zawija się z PZW i idzie wymyślać program gospodarki wędkarskiej, działającej równolegle do rybackiej.
Dla mnie to bujanie w obłokach.
No i porównanie pielęgniarek czy górników do jakiś tam wędkarzy...
Nie, nie i jeszcze raz nie.

Oczywiście bardzo bym chciał by było jak mówisz.
Jakiekolwiek ograniczanie się w nazwach to ograniczanie się w wynikach - Booohalo Coelho

Palenie jest zdrowe dla środowiska.
Bo zabija ludzi.

Krzyś.

Online Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 13 175
  • Reputacja: 1049
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
  • Lokalizacja: Newark
Odp: Wędkarstwo w Polsce w ujęciu globalnym (oczyma IRŚ)
« Odpowiedź #94 dnia: 14.12.2018, 10:23 »
Ja nie bujam w obłokach :) Ja nie wierzę w protesty jak u górników, bo oni walczą o swoje stanowiska pracy i pensje, my zaś o swoje hobby. Więc mało kto będzie chciał sobie tutaj 'golić yayca' :) Jednak nie znaczy to, ze nie możemy zrobić protestu na 1000 osób w Warszawie, zaś internetowy protest 10krotnie liczniejszej grupy. Jak się wyśle do ministra Gróbarczyka 10 tysięcy maili z petycją, blokując mu konto, to inaczej do nas podejdzie, na pewno zauważy:) Trzeba pójść do mediów.

O to chodzi. Trzeba się zabrać i pokombinować jak działać skutecznie. Ale trzeba mieć zaplecze, pokazać co jest złe, jak powinno być. Trzeba mieć podbudowę naukową, uzasadnienie ekonomiczne. Nie zaś tylko twierdzić, że 'PZW to ciule, bo się płaci coraz więcej z roku na rok'. Aby być partnerem do rozmów, trzeba się nim stać w ten sposób właśnie, mieć za sobą poparcie dziesiątków tysięcy. Obecnie żadnym partnerem do rozmów nie jesteśmy.

I Krzychu jeszcze jedna sprawa. Pamiętasz pierwszy protest z Satim? Było ponad 100-150 osób, a była prasa, telewizja, zaproszono przedstawicieli na rozmowy z Bedyńskim, prezesem OM. Ponad 100 osób uzyskało tak wiele! To znaczy, że jak będzie nas kilka razy więcej, to będzie całkiem inaczej!
Lucjan

Offline booohal

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 219
  • Reputacja: 101
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Sieradz, Warta
  • Ulubione metody: gruntówka + sygnalizator
Odp: Wędkarstwo w Polsce w ujęciu globalnym (oczyma IRŚ)
« Odpowiedź #95 dnia: 14.12.2018, 10:39 »
I Krzychu jeszcze jedna sprawa. Pamiętasz pierwszy protest z Satim? Było ponad 100-150 osób, a była prasa, telewizja, zaproszono przedstawicieli na rozmowy z Bedyńskim, prezesem OM. Ponad 100 osób uzyskało tak wiele! To znaczy, że jak będzie nas kilka razy więcej, to będzie całkiem inaczej!
No właśnie nie pamiętam... I w tym cały problem.
Nie ma Nas.

Obym się mylił.
Jakiekolwiek ograniczanie się w nazwach to ograniczanie się w wynikach - Booohalo Coelho

Palenie jest zdrowe dla środowiska.
Bo zabija ludzi.

Krzyś.

Online Jędrula

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 4 053
  • Reputacja: 254
  • Lokalizacja: Wodzisław Śląski
  • Ulubione metody: method feeder
Odp: Wędkarstwo w Polsce w ujęciu globalnym (oczyma IRŚ)
« Odpowiedź #96 dnia: 14.12.2018, 12:11 »
Kolejna ciekawostka >:O

Rybki w mętnej wodzie

Wędkarz niezrzeszony w PZW musi za przyjemność wędkowania zapłacić 600 zł rocznie i 60 zł za jeden dzień wędkowania; składka pełna członkowska wynosi 62 zł, ulgowa 31 zł. Około 600 tys. Polaków opłaca te składki i inne wymuszone opłaty, choć uregulowania ustawowe mówią tylko o zezwoleniach.

Do 1989 r. stowarzyszenia wędkarskie zrzeszone w Polskim związku wędkarskim organizowały wędkarstwo na wodach publicznych pobierały składki, organizowały regulaminy połowów PZW miało przyznany status stowarzyszenia wyższej użyteczności publicznej.

Sytuację zmieniło wprowadzone w 1989 r nowe prawo o stowarzyszeniach i nowelizacji prawa wodnego w 2001 r.

Jan bez ziemi

Do tego angielskiego króla porównuje dzisiejsze PZW Władysław Walczak biegły sądu okręgowego w Płocku z zakresu wędkarstwa. Wody w większości wróciły do właścicieli, a z tego, co pozostało, utworzono obwody rybackie.

Przepisy prawa stanowią, że PZW jako stowarzyszenie uprawnione do rybactwa są zobowiązane do sprzedawania Polakom, a konkretnie każdemu, kto będzie sobie tego życzył, zezwolenia na uprawianie amatorskiego połowu ryb zgodnie z powszechnym prawem dostępu do wód publicznych i tylko na obwody rybackie. Tymczasem okręgi PZW, nie wprowadzając do obiegu zezwoleń, chociaż zobowiązał je do tego art. 7 ustęp 2 wspomnianej wyżej ustawy, podały do publicznej wiadomości, że każdy, kto chce wędkować, musi należeć do PZW, opłacać składki i stosować się do regulaminu Związku.

- Płocczanie
- pisze w liście do redakcji Niezależna.pl pan Władysław Walczak
– przyzwyczajeni do wędkowania po Wiśle na podstawie karty wędkarskiej i zezwolenia rocznego za 50 lub 35 zł zostali zmuszeni przy pomocy mandatów od policji i straży rybackiej wojewody mazowieckiego Jacka Kozłowskiego zmuszeni do występowania do PZW, opłacania kilku składek i przestrzegania unormowań związku.


Mimo że zmiany w ustawie potwierdziły obowiązek posiadania tylko karty wędkarskiej, a na obwód rybacki dodatkowo zezwolenia, straż rybacka wojewody egzekwowała od wędkarzy łowiących spod lodu poza obwodami rybackimi obowiązek posiadania legitymacji PZW z opłaconymi składkami.

Pazerny związek

Wędkarz niezrzeszony w PZW musi za przyjemność wędkowania zapłacić 600 zł rocznie i 60 zł za jeden dzień wędkowania; składka pełna członkowska wynosi 62 zł, ulgowa 31 zł. Około 600 tys. Polaków opłaca te składki i inne wymuszone opłaty, choć uregulowania ustawowe mówią tylko o zezwoleniach.

Jako biegły sądu okręgowego w Płocku z zakresu wędkarstwa
- twierdzi dalej Władysław Walczak –
nie mogę zrozumieć , że funkcjonariusze Policji i straży rybackich pod groźbą grzywień żądali dotychczas bez instrukcji, a teraz z instrukcją Komendy Głównej, wbrew praw legitymacji PZW i przestrzegania unormowań związku. Zastanawiamy się, wędkarze-obywatele, gdzie prawo, sens i logika, po co i dlaczego komenda Główna Policji z Państwową strażą rybacką wyposażone w środki przymusu, przekraczając swe uprawnienia, chcą na „siłę uszczęśliwić Polaków” posiadaniem legitymacji i płaceniem haraczu na PZW w postaci składek, skoro Polacy decyzjami Sejmu , Senatu i prezydenta mogą łowić ryby poza obwodami rybackimi, posiadając tylko wydaną przez urząd starosty kartę wędkarską, a na łowienie w określonym obwodzie rybackim powinni posiadać zezwolenie za opłatą.


Z danych publikowanych w prasie i zebranych od obkładanych grzywną wędkarzy wynika, że PZW posiada w 47 obiektach zarybionych schroniska, przystanie i łowiska specjalne. Dlaczego więc gospodaruje na wodach państwowych i pobiera składki od ponad 600 tys. członków, co daje dochód ok. 100 mln zł?

Prawem Kaduka

Nikt z zarządu PZW nie był w stanie odpowiedzieć na sformułowane w tym materiale pytania. Zlekceważono też interpretacje poselskie, chociaż w odpowiedzi na nie minister rolnictwa stwierdził wyraźnie, że legitymacja nie może zastępować zezwolenia, a zmuszanie do uczestnictwa w stowarzyszeniu narusza art. 6 prawa o stowarzyszeniach. Szef resortu dodał też, że opłata za zezwolenie winna być adekwatna do kosztów zarybiania, karta wędkarska jest dokumentem uprawniającym do amatorskiego połowu ryb, a zezwolenie jest dodatkowo potrzebne tylko w obwodach rybackich.

Ze wszystkich przepisów prawnych PZW ceni sobie jednak najwyraźniej prawo Kaduka.


http://www.wykop.pl/ramka/830659/jak-pzw-rabie-wedkarzy-na-kase-i-jest-ponad-prawem/?fbclid=IwAR1KEtPdAxlBF0_0Xs1OkdMq0cIKewx0-ltcTI5jsokCzE1cjnMlwjMNWro

 

Offline selektor

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 765
  • Reputacja: 465
  • Lokalizacja: Catch & w Łeb & Realese on Patelnia
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: Wędkarstwo w Polsce w ujęciu globalnym (oczyma IRŚ)
« Odpowiedź #97 dnia: 14.12.2018, 13:16 »


No właśnie nie pamiętam... I w tym cały problem.
Nie ma Nas.


Niestety mam podobne odczucia. Chyba wielu z nas zbyt poważnie traktuje swoje hobby. Dla społeczeństwa są to wyłącznie ryby... które się je. Nawet co niektórzy "wege" jedzą ryby. Ryba budzi emocje dopiero jak jest żywa i znajduje się ona w reklamówce. Wędkarstwo to jest hobby, a nie sprawa życia i śmierci, jaką jest np. wynagrodzenie za prace, kwestie związane z utrzymaniem rodziny. Komuna też zrobiła swoje. Ryby to pożywienie, a nie coś co należy chronić. Na całym świecie naukowcy w swoich badaniach odnośnie "rybactwa" zwracają uwagę na pewien truizm, że im biedniejsze społeczeństwo, tym większa jest funkcja żywieniowa związana z rybactwem. Czym bogatsze społeczeństwa tym więcej uwagi zwraca się na rekreację, wypoczynek nad wodą. Natomiast w tych najbogatszych społeczeństwach jedną z kluczowych ról odgrywa ochrona ryb, jako element ochrony całego środowiska. Nam daleko do tych najbogatszych społeczeństw. Zasadniczo to dopiero jesteśmy na dorobku jeżeli chodzi o jakiekolwiek kwestie związane z ochroną środowiska, a co dopiero mówić o ochronie wodnego ekosystemu. Dlatego jeszcze przez wiele lat się nic nie zmieni.
"Polski Związek Wędkarski jest promotorem wędkarstwa proekologicznego, uznającego nadrzędność ochrony środowiska nad działalnością gospodarczo-komercyjną."

Offline booohal

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 219
  • Reputacja: 101
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Sieradz, Warta
  • Ulubione metody: gruntówka + sygnalizator
Odp: Wędkarstwo w Polsce w ujęciu globalnym (oczyma IRŚ)
« Odpowiedź #98 dnia: 14.12.2018, 15:37 »


No właśnie nie pamiętam... I w tym cały problem.
Nie ma Nas.


Niestety mam podobne odczucia. Chyba wielu z nas zbyt poważnie traktuje swoje hobby. Dla społeczeństwa są to wyłącznie ryby... które się je. Nawet co niektórzy "wege" jedzą ryby. Ryba budzi emocje dopiero jak jest żywa i znajduje się ona w reklamówce. Wędkarstwo to jest hobby, a nie sprawa życia i śmierci, jaką jest np. wynagrodzenie za prace, kwestie związane z utrzymaniem rodziny. Komuna też zrobiła swoje. Ryby to pożywienie, a nie coś co należy chronić. Na całym świecie naukowcy w swoich badaniach odnośnie "rybactwa" zwracają uwagę na pewien truizm, że im biedniejsze społeczeństwo, tym większa jest funkcja żywieniowa związana z rybactwem. Czym bogatsze społeczeństwa tym więcej uwagi zwraca się na rekreację, wypoczynek nad wodą. Natomiast w tych najbogatszych społeczeństwach jedną z kluczowych ról odgrywa ochrona ryb, jako element ochrony całego środowiska. Nam daleko do tych najbogatszych społeczeństw. Zasadniczo to dopiero jesteśmy na dorobku jeżeli chodzi o jakiekolwiek kwestie związane z ochroną środowiska, a co dopiero mówić o ochronie wodnego ekosystemu. Dlatego jeszcze przez wiele lat się nic nie zmieni.
Dokładnie o to mi chodziło. Brak mi tylko takiej elokwencji ;)
 :thumbup:
Jakiekolwiek ograniczanie się w nazwach to ograniczanie się w wynikach - Booohalo Coelho

Palenie jest zdrowe dla środowiska.
Bo zabija ludzi.

Krzyś.