Autor Wątek: PZW - czy to normalne...  (Przeczytany 52984 razy)

Offline Mati C

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 571
  • Reputacja: 26
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Irlandia
  • Ulubione metody: feeder
Odp: PZW - czy to normalne...
« Odpowiedź #705 dnia: 09.10.2018, 21:48 »
Tu na prawdę nie chodzi o cios w beret no przynajmniej nie tylko.
A to ten.. no bimber chyba. :D A może coś pomyliłem, nie wiem nie znam się. :P

Offline Mateo

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 7 693
  • Reputacja: 722
  • Płeć: Mężczyzna
    • Galeria
    • AVI ReComp
  • Lokalizacja: Śląsk
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: PZW - czy to normalne...
« Odpowiedź #706 dnia: 09.10.2018, 22:05 »
A tu takie przypadkowo znalezione przemyślenia młodego wędkarza -> https://youtu.be/1mrArOqKleQ?t=399
Pozdrawiam
Mateusz

Online Jędrula

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 3 996
  • Reputacja: 241
  • Lokalizacja: Wodzisław Śląski
  • Ulubione metody: method feeder
Odp: PZW - czy to normalne...
« Odpowiedź #707 dnia: 11.10.2018, 11:12 »
Zrobiłem, jak pisałem w relacji - http://splawikigrunt.pl/forum/index.php?topic=12475.msg369341#new

Jeszcze dobrze nie siadłem, a już kolo wpada mi biegiem na miejsce i pyta, czy może przy mnie klapnąć? Mówię grzecznie, że nie, bo miejsca mało i będzie problem. Gość kręci nosem i odchodzi obrażony.
Ludzi na zbiorniku jak na zawodach, chłop na chłopie siedzi. Nie minęło pół godziny i widzę, jadą kolejne auta. Mieszam więc spokojnie towar, nagle za pleców dobiega mnie jakiś galop, stukot jakby qurła nosacz w gumiakach startował w sztafecie przez płotki.
Leeeeeci do mnie chłop z tobołami i wprost gada, że siada koło mnie, bo miejsca na wodzie nie ma :D Drugi za nim!
Wygoniłem podniesionym głosem leszcza, to pretensje miał i fuczał okrutnie.
Za godzinę kolejny chciał mi się wcisnąć, już głośno się śmiałem, jak mu odmawiałem romansu we dwoje :D Jeszcze dwóch przyszło i pytało, kiedy kończę wędkowanie? Potem stali za plecami innych i czekali, aż komplet złowią. Po zachodzie słońca pojechałem, ale już widzę oczami wyobraźni, co tam potem się działo :facepalm: Na bank ogołocą głodomory wodę z tych karpików, oby tylko te duże się obstały.

Offline selektor

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 340
  • Reputacja: 344
  • Lokalizacja: Łódź
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: PZW - czy to normalne...
« Odpowiedź #708 dnia: 11.10.2018, 12:10 »
Jędrula :facepalm: To jest właśnie przykład homo sovieticus.

Wracając do PZW.

Z profilu Urzędu Miejskiego w Orzyszu:


"Czy przez najbliższe lata na jeziorze Orzysz, przez wielu uznawanym za najpiękniejsze wędkarsko jezioro na Mazurach, nie zobaczymy rybackich sieci? Jest na to duża szansa. Dziś odbyło się kolejne spotkanie burmistrza Orzysza i przedstawicieli Koła PZW Orzysz z członkami komisji powołanej przez Zarząd Główny PZW w celu opracowania umowy regulującej odłowy sieciowe na orzyskim jeziorze.

Efektem jest przygotowany po kilku miesiącach negocjacji ostateczny kształt porozumienia. Umowa zakłada pozostawienie możliwość odłowów jedynie tarlaka szczupaka (przy jednoczesnym dążeniu do wykonywania tego procesu metodą przeżyciową), niewędkarskiej sielawy oraz węgorza schodzącego, a także wprowadza choćby górne limity ochronne dla szczupaka (80 cm) i okonia (35 cm). Teraz decydujący głos należy do Zarządu Głównego PZW, który 26 października na swoim posiedzeniu będzie tę umowę opiniował.

Warto także nadmienić, iż Orzysz pozostał jedynym mazurskim samorządem, który nadal prowadzi negocjacje z Zarządem Głównym PZW. Rozmowy z pozostałymi samorządami zakończyły się fiaskiem."



Dlatego potrzebowałem czasu, aby zmądrzeć i dopiero niedawno olśniło mnie, że... z PZW nie da się nic zrobić 8) Mówię o ogólnej reformie obejmującej całość związku, a nie wprowadzenie kilku łowisk No kill w swoim okręgu.

2) Po drugie w większości okręgów umowy użytkowania obwodów, umowy dzierżawy, jak i operaty nigdy nie pozwolą na szerokie wprowadzanie wód No Kill, ba nie pozwolą na jakiekolwiek inne zmiany.


Czyli niczym wróżbita Maciej przewidziałem, że rybactwo na Mazurach i ogólnie w Okręgu Mazowieckiem będzie istnieć przynajmniej jeszcze kilkadziesiąt lat. Ogólnie PZW jako związek rybacki będzie tak funkcjonować, aż do jego upadku. Kiedy? Tego nikt nie wie.

Dopóki ktoś w ZG nie uzna, że konieczna jest przede wszystkim reforma PZW i związanej z nim biurokracji, a tym samym likwidacja większości okręgów, dopóty PZW będzie związkiem rybackim. Dopóki ktoś w ZG nie uzna, że konieczna jest zmiana prawa, a tym samym lobbing odnośnie jego zmiany we współpracy z samorządami lokalnymi, dopóty PZW będzie związkiem rybackim. 

Dlatego też hasła "wyrzućmy rybaków z naszych wód" obecnie są na równi hasłom pokroju takich jak np. ten, że "Polska w przyszłości będzie drugą Japonią" Oba te hasła nie mają nic wspólnego z realizmem. Ludzie zrozumcie w końcu, że Wasz związek istnieje w takiej formie jak obecnie wyłącznie dzięki sieciowaniu, a nie dzięki Waszym składkom.

Ja wiem, że masa ludzi w tym związku to totalna patologia, o czym świadczy chociażby wpis Jędruli i jedyną "głębszą" ich myślą w życiu była ta, aby się najeść. Stąd też połączenie ogólnej patologii z rybactwem skutkuje tym, że mamy takie wody jakie mamy. Całe PZW...czyli dobrowolne i samorządne stowarzyszenie miłośników wędkarstwa i sportu wędkarskiego, kontynuator tradycji zorganizowanego wędkarstwa w Polsce. ;D ;D ;D



Arek

Offline motov8

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 258
  • Reputacja: 14
Odp: PZW - czy to normalne...
« Odpowiedź #709 dnia: 11.10.2018, 13:46 »
Wysłałem zapytanie do Katowickiego okręgu PZW na temat no kill i przyszłości.
W skrócie:
- nie widzą potrzeby wprowadzania składek no kill, ponieważ regulamin nie zabrania wypuszczania ryb
- nie wprowadzą limitu karpia w ilości 25 szt. tak jak było dawniej
- górny limit karpia nadal nie będzie dotyczył wód do 10 ha ze względu na różne czynniki

Więc mogą się pożegnać z moimi pieniędzmi, bo ten rok był tak fatalny, że szkoda pisać.
Jak ryba brała to ludzie non stop siedzieli i wybierali, aż się dziwię co oni z tymi karpiami robią, bo część sprzedaje sąsiadom - to wiem, ale pozostali ?

Offline selektor

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 340
  • Reputacja: 344
  • Lokalizacja: Łódź
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: PZW - czy to normalne...
« Odpowiedź #710 dnia: 12.10.2018, 14:15 »
Za radą Matiego C wkleję ten wpis też tu, bo później niektóre tematy się rozmywają, szczególnie te "podnoszące" wędkarskie emocje, a takim jest kwestia męczenia ryb przy C&R :P

Idąc Twoim tokiem rozumowania jak niski musi być poziom kultury osobistej wśród członków SiG skoro twórca do regulaminu forum wpisał zakaz przeklinania i obrażania innych...
Inne zapisy które cytujsz są związane raczej z wymiarem ochronnym a nie kultura osobistą.

Rozumiem, że swoimi wpisami na forum przyjaciół wśród braci PZW sobie nie zaskarbię, ale uważam że to forum w pierwszej kolejności pełni funkcję edukacyjną. Jest cała masa grup np. na Facebooku opisująca szeroką skalę patologii w PZW - część to osoby, które będą w tym zakresie próbować wprowadzać zmiany (vide chłopaki z „PZW w naszych rękach”). Jednak wszystkie te grupy to grupy zamknięte, do których dostęp jest ograniczony, a to forum jest dostępne dla wszystkich. Czytają je zarówno ludzie z Zarządu Głównego PZW, IRŚ, jak i zwykli szarzy wędkarze. Dlatego należy pisać o patologii, bo skala tego jest tak duża, że pewne zachowania stały się wręcz normą, a wśród władz PZW zrobił się krąg wzajemnej adoracji (tylko obecnie zamiast "Towarzyszu" mówi się "Kolego").

Tyle tytułem wstępu. Co do śmieciarzy. Widok wędkarza siedzącego wśród masy śmieci, to moja smutna codzienna rzeczywistość. A jak ktoś nie widuje wędkarzy śmieciarzy u siebie nad wodą, to wystarczy wpisać sobie w google „PZW + śmieci” albo „wędkarze śmiecą”.  Prawie na każdym filmiku Pyzy na youtubie z jego „dzikich wód PZW” widzę, jak gość narzeka na ilość śmieci pozostawionych nad brzegiem. Wędkarze śmieciarze to norma, a nie wyjątek.

Dlatego też wprowadzono przepis „penalizujący” takie zachowania. Reguluje się zachowania społecznie naganne. Wyraża się w ten sposób dezaprobatę dla określonego typu zachowań, a tym samym zapewnia się możliwość ścigania tych zachowań. Ilość takich zachowań, aby były one regulowane, musi być "ponadprzeciętna". Zauważ jedno mamy w prawie szereg przepisów zakazujących śmiecenia, które dotyczą nas wszystkich. Jednak to nie wystarczyło. Konieczne było wprowadzenie obowiązku „nieśmiecenia” do regulaminu amatorskiego połowu ryb.

Tak w ogóle to do 2016 r. wędkarz zobowiązany był utrzymać w czystości  swoje stanowisko wędkarskie, od 2016 r. ma on obowiązek utrzymać w czystości brzeg w promieniu 5 m od zajmowanego stanowiska wędkarskiego, bez względu na stan, jaki zastał przed rozpoczęciem połowu. Oznacza to, że nie odpowiada on już za śmieci pływające w wodzie w obrębie swojego stanowiska , więc może sobie spokojnie wywalić  puszki, butelki, opakowania po zanętach i robakach bezpośrednio do wody - co często widuję na łowiskach na których wędkuje.


Piszemy w tym temacie też o myśliwych. To zerknijmy w ich „Zbiór zasad etyki i tradycji łowieckich” w poszukiwaniu zakazu zaśmiecania lasu - czy trzeba było im "łopatologicznie" wyłożyć, że nie mogą być brudasami i syfiarzami:

-Myśliwy dba o dobro ojczystej przyrody i jej zachowanie dla przyszłych pokoleń.

-Myśliwy wykonując polowanie i inne czynności związane z gospodarką łowiecką wykazuje dbałość o środowisko przyrodnicze i równowagę ekologiczną. W przypadku zauważonych nieprawidłowości nie pozostaje wobec nich obojętny.

I teraz gdzie tu jest mowa, że myśliwy nie powinien śmiecić w lesie ? Jednak wędkarzom trzeba było w sposób jasny i wyraźny to wyłożyć - pod groźbą wszczęcia postępowania dyscyplinarnego za naruszenie postanowień statutu.

A tak na marginesie to co różni nas od myśliwych to jeszcze jedna istotna rzecz - wynikająca już z podstawowych zasad realizowania pasji, za które to naruszenie zasad myśliwy odpowiada przed kolegami:

- Myśliwy nie szuka w łowiectwie korzyści materialnych, myślistwo bowiem nie może być środkiem do ich osiągania. Największą satysfakcję myśliwemu dają obcowanie z przyrodą, przeżycia łowieckie oraz zadowolenie ze współdziałania w gronie myśliwych.

-Myśliwy podczas polowania zachowuje umiar i opanowanie, nie dopuszcza aby pasja myśliwska przerodziła się w zachłanność.

-Myśliwy stara się być kompetentny i odpowiedzialny, pogłębiać wiedzę łowiecką, w szczególności dotyczącą ekologii, gospodarki oraz kultury.

-Członkowie PZŁ troszczą się o wychowanie kolejnych pokoleń etycznych myśliwych. Dostrzegają potrzebę przekazania stażystom i młodym myśliwym autentycznych wartości łowiectwa. Mniej doświadczonym myśliwym służą radą i pomocą.

Można nie lubić myśliwych, ale nie można pominąć faktu, iż już systemowo starają się wyeliminować wszelką patologię mogącą się u nich pojawić.

A jak jest u wędkarzy? Jak u nas eliminuje się patologię. Wystarczy zerknąć w RAPR.

A więc eliminujemy wszelką patologię tym, że Anno Domini 2018 wędkarz w ciągu doby (podkreślam jednej doby) może np. zabrać:

- 1 suma
- 2 sztuki sandacza i szczupaka (łącznie)
- 3 sztuki lipienia i pstrąga potokowego (łącznie)
- 3 sztuki niejadalnej brzany
- 3 karpie
- 4 liny
- 2 węgorze

Łączna ilość złowionych i zabranych z łowisk ryb wymienionych gatunków nie może przekroczyć 10 sztuk w ciągu doby.

Żeby było jeszcze śmieszniej to dodatkowo w ciągu doby można sobie zabrać jeszcze do 5 kilogramów innych gatunków ryb. Oczywiście limity połowu nie dotyczą amura, tołpygi, krąpia, karasia srebrzystego, leszcza, pstrąga tęczowego i pstrąga źródlanego oraz jeszcze kilku innych gatunków ryb.

Teraz przejdźmy nad morze. Co może polski wędkarz zabrać łowiąc nad Bałtykiem w ciągu 1 doby np.:

- 6 sztuk (łącznie) sandacza  i szczupaka.

- 5 sztuk lina

- 10 sztuk leszcza

- 6 kilogramów okonia

- 10 kilogramów w przypadku szeregu gatunków innych ryb.

I mówimy tu o jednej dobie wędkowania !

I teraz jeden z drugim debilem będzie mówił, że nie ma ryb, bo nie zarybiają :facepalm: Uważam, że w tym stowarzyszeniu jest cała masa idiotów nie rozumiejących podstawowych zasad funkcjonowania środowiska naturalnego. I do właśnie takich idiotów kierowane są przepisy dotyczące zakazu śmiecenia, czy też np. ten dotyczący wprowadzenia obowiązku informowania w przypadku zauważenia zanieczyszczenia wody lub jego skutków (jak np. śniętych ryb, zmian koloru wody, plam olejowych, nienaturalnego zapachu) - o konieczności zawiadomienia o tym zarządu najbliższego koła lub okręgu PZW, policji albo najbliższego organu administracji publicznej, bo oczywiście sam PAN WĘDKARZ na ten pomysł wpaść nie może. 


Po awaryjnym zrzucie ścieków do Motławy w tym roku PZW w Gdańsku poinformowało wędkarzy o tym, że lepiej byłoby jakby nie zabierali stamtąd ryb i ich nie jedli. Do kogo kierowane są tego typu ostrzeżenia ? Do debili. Nie obrażając w tym miejscu osób dotkniętych tą jednostką chorobową w postaci niepełnosprawności intelektualnej w stopniu lekkim oraz z IQ wynoszącym 55-69 w skali Wechslera. Chociaż.... ;)
 
Arek

Offline selektor

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 340
  • Reputacja: 344
  • Lokalizacja: Łódź
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: PZW - czy to normalne...
« Odpowiedź #711 dnia: 12.10.2018, 15:25 »

Z profilu Urzędu Miejskiego w Orzyszu:

"Czy przez najbliższe lata na jeziorze Orzysz, przez wielu uznawanym za najpiękniejsze wędkarsko jezioro na Mazurach, nie zobaczymy rybackich sieci? Jest na to duża szansa. Dziś odbyło się kolejne spotkanie burmistrza Orzysza i przedstawicieli Koła PZW Orzysz z członkami komisji powołanej przez Zarząd Główny PZW w celu opracowania umowy regulującej odłowy sieciowe na orzyskim jeziorze.

Efektem jest przygotowany po kilku miesiącach negocjacji ostateczny kształt porozumienia. Umowa zakłada pozostawienie możliwość odłowów jedynie tarlaka szczupaka (przy jednoczesnym dążeniu do wykonywania tego procesu metodą przeżyciową), niewędkarskiej sielawy oraz węgorza schodzącego, a także wprowadza choćby górne limity ochronne dla szczupaka (80 cm) i okonia (35 cm). Teraz decydujący głos należy do Zarządu Głównego PZW, który 26 października na swoim posiedzeniu będzie tę umowę opiniował.

Warto także nadmienić, iż Orzysz pozostał jedynym mazurskim samorządem, który nadal prowadzi negocjacje z Zarządem Głównym PZW. Rozmowy z pozostałymi samorządami zakończyły się fiaskiem."



Dziś już jest wszystko wiadome.

wedkarskiorzysz.pl

"Qui tacet consentit"

Zgodnie z obietnicą uchylimy trochę kulis wczorajszego spotkania z przedstawicielami ZG PZW, zwanymi dalej "komisarzami". Było to, już któreś z kolei spotkanie na którym to, zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami miano w końcu osiągnąć jakieś porozumienie, co do treści umowy pomiędzy ZG PZW, a burmistrzem Orzysza. Spotkanie to, tak jak wcześniejsze, było poprzedzone licznymi konsultacjami z obu stron, wymianą maili, konsultacjami z prawnikami itp. Wydawało się, do wczoraj, że to wszystko naprawdę, że obie strony zbliżają się do porozumienia.

Piszemy do wczoraj, bo "komisarze" od kol. prezesa ZG PZW Teodora Rudnika, nagle zaczęli kwestionować uzgodnione wcześniej punkty umowy. Okazało się np., że uzgodniona wstępnie suma brutto, jaką zgodził się wypłacić burmistrz, wg. "komisarzy" jest sumą netto. Taka mała różnica. Nie doszło też do porozumienia w sprawie ilości tarlaka szczupaka, jaką chce odłowić ZG PZW z jez. Orzysz. Nie ma też naszej zgody na warunki odłowu węgorza zstępującego z naszego jeziora. Taka postawa "komisarzy" nasuwa nam przypuszczenie, że te całe negocjacje to tylko takie makagigi, żeby zyskać na czasie i wyciszyć sprawę.

Od "komisarzy" dowiedzieliśmy się, że burmistrz Orzysza jest jedynym samorządowcem, który prowadzi takie rozmowy z ZG PZW. Pozostałe samorządy, Pisz, Ełk, Olecko itd. pomimo wcześniejszych szumnych zapowiedzi ZG PZW wycofały się z tych rozmów. Pamiętacie pewnie okładkę z "Wędkarskiego Świata", czy też artykuły w prasie lokalnej o jeziorach bez sieci. Okazało się, że sieci na jeziorach dalej będą "upiększać" nasze nieszczęśliwe Mazury. Panowie "komisarze" zadeklarowali również, że w dniu 26.10.2018 przedstawią sprawę umowy na posiedzeniu ZG PZW i ZG PZW zadecyduje (przegłosuje) projekt tej umowy.

W związku z tym mamy propozycję do ZG PZW, żeby głosowanie w tej sprawie było jawne. Niech każdy członek ZG PZW stanie z odkrytą przyłbicą i zagłosuje czy jest zwolennikiem wędkarstwa jako hobby i sportu czy jest zwolennikiem tzw. "racjonalnej gospodarki rybackiej", która na Mazurach objawia się przemysłowym połowem ryb sieciami różnego rodzaju i gatunku. W ten prosty i uczciwy sposób dowiemy się kto jest kto, z imienia i nazwiska, z jakiego okręgu. W końcu dowiedzielibyśmy się kto indywidualnie odpowiada za taki stan rzeczy. Już nie jakiś tajemniczy ZG PZW, ale kol. x z okręgu y popiera sport i hobby, a kol. k z okręgu h popiera "siaty" i smażalnie.Uczciwie? Chyba tak, a Wy koledzy może w końcu przekonalibyście się kim są Wasi przedstawiciele w ZG PZW i za jakim PZW są?

Czy za stowarzyszeniem popierającym sport i hobby jak w normalnych, cywilizowanych krajach (USA, Szwajcaria), czy za sowieckim modelem, jakże trafnie wyrażonym w dowcipie o sadzeniu ziemniaków rano, a wykopywaniu wieczorem.

Mija już chyba 8 rok jak zaczęliśmy działalność w naszym kole. Zaczynaliśmy od podstaw, od doboru ludzi, którym zależało, którzy chcieli coś zmienić. Po drodze wielu odeszło, wielu musiało odejść( ale nas wspierają, dzięki!). Zostało niewielu, ale Ci co zostali to twardzi, zahartowani i zdeterminowani ludzie, którzy chcą coś zrobić dla Was, dla naszego jeziora, miasta, oczywiście dla siebie też. Ale czy nam się uda? Na dzień dzisiejszy nie wiemy, ale działamy, bo co nam pozostaje? Mamy przeto jedną prośbę do wszystkich, którym zależy na tym, aby nasze piękne Mazury były znów rajem dla wędkarzy. Piszcie, dzwońcie, mailujcie, udostępniajcie ten post bo "

"Qui tacet consentit". Kto milczy, pozwala.



Arek

Offline Mosteque

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 14 957
  • Reputacja: 524
  • Płeć: Mężczyzna
  • MFT
  • Lokalizacja: Jaktorów
  • Ulubione metody: method feeder
Odp: PZW - czy to normalne...
« Odpowiedź #712 dnia: 12.10.2018, 16:14 »
A to XXX fałszywe >:O

Jak to jest możliwe, że tego bydła nie da się wystrzelić w kosmos. Takie pytanie w sumie bez sensu, bo Arek już nie raz pokazał, jak to jest możliwe. Coś niebywałego.
Michał
Mazovia Fishing Team

Offline Wonski81

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 905
  • Reputacja: 499
  • Płeć: Mężczyzna
    • Łazienki od A do Z
  • Lokalizacja: Tarnowskie Góry
  • Ulubione metody: method feeder
Odp: PZW - czy to normalne...
« Odpowiedź #713 dnia: 12.10.2018, 16:21 »
Wędkowanie to forma polowania, jednego z głęboko zakorzenionych instynktów. Podobnie jak zbieractwo, hodowla czy uprawa. Są to cechy (instynkty) przypisywane mężczyznom.
Realizując te aktywności zaspokajamy te potrzeby(instynkty) i pielęgnujemy męskość :D

Jeśli ktoś nie przejawia takich zainteresowań, to może skończyć jak "współczesny samiec(samczyk)", czyli golenie sobie nóg i klikanie sweet-foci smartfonem z wydętymi ustami :P

Całe dylematy odnośnie wykorzystywania zwierząt i przyrody można wsadzić pomiędzy bajki. Od zarania dziejów człowiek korzysta z przyrody i zwierząt. Nawet taki pierwotny, który biegał na golasa po puszczy, podjadał owoce zamiast zostawić ptaszkom, upolował biednego króliczka albo podebrał jajca z gniazda.
I zupełnie nie mam tutaj na myśli okładania psa kijem lub głodzenia koni, to jest bestialstwo i należy karać za coś takiego.

Postęp technologiczny jest ogromny od tamtych czasów i można z niego korzystać w taki sposób, by sycąc swoje instynkty nie siać spustoszenia w środowisku.

Jeśli lubię strzelać, to nie muszę walić do wszystkiego co biega po lesie, bo mam do wyboru paintball czy strzały do celu na strzelnicy.
Jeśli chcę zjeść dzika, to nie muszę odstrzelić co tydzień odyńca żyjącego w lesie, bo mogę kupić mięso z kontrolowanego odstrzału czy też z hodowli.
Podobnie ma się sprawa z rybami.
Gdy populacja ryb jest spora, a ja wezmę co jakiś czas jedną rybę na kolację, to będzie ok. Równie dobrze mogę skorzystać z hodowli.
Jeśli jednak dziennie noszę po 10kg ryby do domu, to znaczy, że zupełnie nie chodzi tutaj o wyżywienie rodziny, ani też o smaka na rybki. To jest przejaw durnego myślenia, totalnej ignorancji i prawdopodobnie nienasycenia, chciwości.
Każdy sam sobie dopowie co się kryje za takim postępowaniem i za hasłami: "dla kotka", "dam sąsiadowi", "nie może się zmarnować", "będzie do octu", "mam zamrażarkę 300l". Najczęściej tego typu wędkarze mają też inne pomysły na "dorabianie", typu: odlać paliwo z auta firmowego, wynieść długopisy i ołówki z biura, oberwać sąsiadowi dwa wiadra jabłek czy załatwić sobie paczkę z caritasu.
Przepraszam jeśli kogoś obrażam. Ja takie mam spostrzeżenia i takowych ludzi znam.
Nikogo nie wskazuję palcem ani nie wymieniam z imienia i nazwiska.

Przeciw zabieraniu ryb nic nie mam, naprawdę. Nawet chętnie bym zabrał, od czasu do czasu, bo jakimś mega smakoszem nie jestem. Jeśli jednak widzę tę pustynię w wodzie, to oprócz hodowlanego karpika kilka razy w roku, każdą rybę wypuszczam i łudzę się, że ta moja mała cegiełka może coś naprawić.

Tym więc sposobem nasycam swój instynkt łowcy kłując te biedne rybki w pysk. Niestety nie potrafię zastąpić sobie tych chwil upojenia niczym innym. Łowienie ryb na kompie mnie nie "jara" ;D

Przykre, ale prawdziwe. Muszę z tym jakoś żyć... :P :facepalm:
Czesiek

Offline Mati C

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 571
  • Reputacja: 26
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Irlandia
  • Ulubione metody: feeder
Odp: PZW - czy to normalne...
« Odpowiedź #714 dnia: 12.10.2018, 17:28 »
Jak to jest możliwe, że tego bydła nie da się wystrzelić w kosmos.
Chyba tylko jakiś młody dziennikarz śledczy szukający "głośnej sprawy" może pomóc.

Offline Logarytm

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 415
  • Reputacja: 170
  • Lokalizacja: Warszawa
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: PZW - czy to normalne...
« Odpowiedź #715 dnia: 12.10.2018, 17:48 »
Jak to jest możliwe, że tego bydła nie da się wystrzelić w kosmos.
Już widzę te tytuły w prasie:

Teodor Rudnik drugim polskim kosmonautą po Mirosławie Hermaszewskim
Rudnik prowadzi badania ichtiologiczne na orbicie okołoziemskiej
Prezes Rudnik bada możliwości zarybienia mórz księżycowych
Rudnik żegluje wśród kosmicznego planktonu meteorytów

Darek
Złów i wypuść, jeśli chcesz.
Lub po polsku:
catch and release, if you want.

Offline Mosteque

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 14 957
  • Reputacja: 524
  • Płeć: Mężczyzna
  • MFT
  • Lokalizacja: Jaktorów
  • Ulubione metody: method feeder
Odp: PZW - czy to normalne...
« Odpowiedź #716 dnia: 12.10.2018, 17:54 »
Najnowsze badania ichtiologów z IRŚ wykazały, że w morzach na księżycu nie zachodzi proces eutrofizacji, bo nie ma tam ryb. To kolejny dowód, jak słuszną drogą podążają nasi badacze, stojący w awangardzie do wiedzy swoich odpowiedników we wszystkich zakątkach globu. Oraz samej Matki Natury, która w swej głupocie pozwala, by duże szczupaki wyżarły wszystkie ryby i siebie nawzajem, gdy człowiek ich nie odławia.
Michał
Mazovia Fishing Team

Offline Logarytm

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 415
  • Reputacja: 170
  • Lokalizacja: Warszawa
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: PZW - czy to normalne...
« Odpowiedź #717 dnia: 12.10.2018, 18:01 »
Najnowsze badania ichtiologów z IRŚ wykazały, że w morzach na księżycu nie zachodzi proces eutrofizacji, 

... a możliwości są ogromne:

Darek
Złów i wypuść, jeśli chcesz.
Lub po polsku:
catch and release, if you want.

Offline selektor

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 340
  • Reputacja: 344
  • Lokalizacja: Łódź
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: PZW - czy to normalne...
« Odpowiedź #718 dnia: 12.10.2018, 18:16 »
Jak to jest możliwe, że tego bydła nie da się wystrzelić w kosmos.
Chyba tylko jakiś młody dziennikarz śledczy szukający "głośnej sprawy" może pomóc.

Chyba mogę to napisać. Kilka miesięcy temu zgłosiła się "Polityka", co by nie było jeden z najbardziej znanych tygodników na rynku polskim. Jednak nie chcieli sami zająć się tym tematem tzn. opisaniem problemów przez dziennikarza, ale poprosili mnie abym sam napisał im artykuł, w zamian za określoną sumę pieniędzy. Uznałem, po konsultacji z jeszcze "kimś", iż na chwilę obecną to forum jest na tyle dużą kopalnią wiedzy, że każdy może sobie samemu odnaleźć aktualne problemy racjonalnej gospodarki rybackiej i PZW, a mi to zaoszczędzi ewentualnych miesięcy procesowania się w sądzie. Na chwilę obecną mam z czego żyć, a kasa z artykułu choć uczciwa, to nie pokryłaby mi ewentualnych strat psychicznych związanych z koniecznością dokonywania ustaleń procesowych ;) A pełnomocników strony przeciwnej byłoby od groma - od pewnych instytutów, aż po okręgi ;)

Jest jeszcze kolejna rzecz. Dowodowa. Żeby wszcząć "machinę zniszczenia" należałoby zrezygnować z pracy, rodziny i poświęcić się systematycznemu wyciąganiu z rąk PZW poszczególnych dokumentów. De facto można to zrobić w trybie dostępu do informacji publicznej, ale na to trzeba mieć czas. A czas to pieniądz :( Poza tym dużo osób trzęsie tyłkiem przed groźbą wywalenia, więc i ze świadków byłby marny pożytek.

Największym jednak problemem jest fakt, że choć większość działań oscyluje na granicy prawa, to jest zgodna z prawem :(  Powiedziałbym, że jest to taka rybacka wersja "falandyzacji prawa" stosowana za czasów rządów Wałęsy.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Falandyzacja_prawa
Arek

Offline Syborg

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 7 582
  • Reputacja: 481
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: kujawsko-pomorskie
  • Ulubione metody: feeder i spinning
Odp: PZW - czy to normalne...
« Odpowiedź #719 dnia: 12.10.2018, 18:19 »
Już widzę te tytuły w prasie:

Teodor Rudnik drugim polskim kosmonautą po Mirosławie Hermaszewskim
Rudnik prowadzi badania ichtiologiczne na orbicie okołoziemskiej
Prezes Rudnik bada możliwości zarybienia mórz księżycowych
Rudnik żegluje wśród kosmicznego planktonu meteorytów

"Kiedy chodziłem do szkoły, Solaris – za sprawą poznanych później faktów – powszechnie już była uznana za planetę obdarzoną życiem – tyle że posiadającą jednego tylko mieszkańca..." - Lem
Jacek