Autor Wątek: Jak IRŚ zachęca nas, wędkarzy, do wypełniania rejestrów  (Przeczytany 3244 razy)

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 11 463
  • Reputacja: 876
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Londyn
Na stronie PZW znajduje się artykuł-odezwa magistra rybackiego z IRŚ, Marka Trelli, odnośnie rejestrów połowów:
http://www.pzw.org.pl/home/wiadomosci/155337/60/rejestracja_polowow_wedkarskich__czy_warto

To co mnie wzruszyło, to argumentacja... Otóż poprzez całość wybija się jeden podstawowy argument, korzyść, jaką dadzą nam rejestry. Wiedzę o łowiskach, o zbiornikach, a co za tym idzie - dobre 'działanie'.

Hm, o ile nie można zarzucić słuszności takiemu postawieniu sprawy, to jednak nie widać tutaj 'drugiego dna'. Czyli obserwacji tak dla nas oczywistej. Dlaczego nie ma ryb w polskich wodach? I tutaj można zacząć myśleć...

W polskiej rzeczywistości mamy do czynienia ze złym prawem. Jeżeli na danym łowisku obowiązuje idiotyczny limit, pozwalający zabrać ponad faktyczne możliwości takiej wody, co nam dadzą dane? Obecnie nie zmienia się nic, więc ja wychodze z założenia, że ktoś wcale nie ma zamiaru analizowac i działać, bo tak się nie dzieje! O ile duże jezioro 'produkuje' sporą liczbę ryb, z racji na istnienie tam stad tarłowych, to na mniejszych akwenach, już tak nie jest. Wędkarze potrafią wyłowić 95% ryb, zostawiając niedobitki, które nie są w stanie się odrodzić do pierwotnego poziomu. Widać to szczególnie  na leszczach, szczupakach, linach. Tych ryb jest o wiele mniej niż było. Jakiekolwiek działania czy to RZGW czy IRŚ, PZW nie przynoszą tu efektów. Dlaczego więc mamy myśleć, że same rejestry pomogą? Niby jak?

Zły jest sposób w jaki gospodarzy się na wodach w Polsce. Główną myslą przewodnią jest 'zabieranie-zarybianie', czyli zrównoważona gospodarka rybacka, oparta na operatach, te znowu na cholera wie jakich danych. O ile w przypadku mądrego rybaka ma to sens, to nie działa to w przypadku gdy istnieje odpowiedzialność zbiorowa, czyli praktycznie żadna, jak to ma miejsce na wodach PZW. Jeżeli na przykładowej wodzie o powierzchni 10 ha mamy 200 linów powyżej 35 cm, które są reproduktorami, to limit 3 sztuk na dobę sprawia, że z tej grupy 200, szybko robi się 50, rok później 20, trudnych do złowienia. Wprowadza się zarybienia, ale tutaj w łeb dostaje wszystko co osiąga wymiar 25 cm... I lina praktycznie nie ma! Co więc zrobić? Ha - i tu właśnie jest cały 'myk'! Normalna gospodarka powinna zakładać, że chroni się największe z reproduktorów, czyli duże sztuki, które dają więcej potomstwa niż te małe. Tak więc wymiar ochronny górny 45 cm i dodatkowy dolny 30 cm, plus początkowy limit 2 sztuk na tydzień, powinien sprawić, że ryba ta będzie się rozmnażać bez problemów. Ewentualne zarybienia można robić wtedy, gdy z jakiegoś powodu coś się dzieje z tarłem naturalnym. Wyłączenie jakiegoś miejsca pod tarlisko powinno dodatkowo pomóc. Ale tego się na wodach nie stosuje, IRŚ uważa zaś wymiary górne za złe, łowienie zaś po to aby wypuszczać za szkodliwe i wręcz za sadyzm. Trzeba zabierać i płacić za zarybienia, z ośrodków prowadzonych przez specjalistów rybackich. Rewelacja tacy naukowcy!

No i właśnie - to nie jest metodologia (ochrona stad tarłowych, dużych osobników wymiarami górnymi, limitami dziennymi, tygodniowymi, rocznymi), która zaleca IRŚ! Wg nich ma być 'produkcja' - zabieranie i uzupełnianie. Tylko jak? Skoro nie ma wypracowanych sposobów na utrzymanie danego zbiornika z normalną ilością ryb, z których część stanowią stada tarłowe, po co nam rejestry? Po jakiego grzyba nam papierkowa robota? Praktycznie każda woda PZW jest z roku na rok słabsza, łowi się coraz mniej, ryby są coraz mniejsze, szczupak powyżej 100 cm to wręcz cud, niczym trafienie szóstki w totka. Podobnie lin 60 cm, leszcz ponad 70 cm...

Tu też jest inny aspekt problemu. PZW dzierżawi wody, więc jakość ich to wymóg i interes państwa, które użycza te wody. To państwo powinno pilnować aby ryb nie ubywało, i mieć odpowiednie metody aby to wymóc. Skoro Urząd Skarbowy i ZUS potafią zdyscyplinować każdego w Polsce i ustawić na swoim szeregu, skąd tutaj nagle taka nieudolność? To niedopatrzenie sprawiło, że ryby zniknęły, mamy teraz najgorsze wody w Europie, zdesperowanych wędkarzy, mających pretensje, słuszne...

Odezwę pana Marka Trelli uważam za nie na miejscu. Według mnie IRŚ przykłada rękę do fatalnego stanu wód, tutaj zaś wciska się nam kit jakoby rejestry miały w czymś pomóc. Ja czuję, że ktoś nam, wędkarzom, chce zapodać pseudo argumenty, aby uzyskać dane, potrzebne do pracy. Bo co takiego robi IRŚ, skoro wody rybackie znajdują się zaledwie na 1/4 części Polski? Ich działalność traci sens poniekąd, nie ma się na czym habilitować, doktoryzować. Zamiast działać w naszym interesie, panowie specjaliści od rybactwa, nie mylić z ichtiologami (hodowca drobiu to nie ornitolog), robią z nas 'głupa'. Oni wcale nas nie lubią ani nie uważają za potrzebnych. Dla nich jesteśmy złem koniecznym.

Ze swojej strony proponowałbym postawienie na wędkarzy i na wędkarstwo w Polsce. IRŚ nic na tym stracić nie może, wręcz otwiera się szerokie pole do działania, gdzie można pracować dla dobra wędkarzy jak i łowisk, utrzymując je w biologicznej równowadze. Rybactwo dalej można rozwijać, nie stoi to w żadnym konflikcie. Cel jaki przyświeca instytutowi - jakim było i chyba nadal jest -  'wyżywienie narodu' czas najwyższy zmienić, zgodnie z duchem czasów. Obecnie półki sklepów uginają się od najróżniejszego rodzaju żywności, i teraz wypoczynek jest ważniejszą z rzeczy niż 'zdobywanie pokarmu'. Potrzeby Polaków zmieniły się w przeciągu ostatnich lat, póki co nie grozi nam ani wojna ani głód.

Tak więc może jest już pora, gdzie naukowcy z IRŚ wyjdą naprzeciw żądaniom wędkarzy, nie ZG PZW, który rybaczy sobie w najlepsze na związkowych stricte wodach? Bez tego nie widzę wielkich szans na sukces, zaś rejestry uważam pożyteczne tylko dlatego, że nie pozwalają na łowienie bez limitów i stanowią narzędzie do walki z łamaniem regulaminu - czyli kłusownictwem. Dawanie danych pseudo naukowcom, co twierdzą, że ryby są lub że trzeba umieć je łowić, nie ma najmniejszego sensu. Jest to próżny trud - co widać po stanie polskich wód. Nie tylko wędkarskich! Nie uwzględnia się tutaj bogacenia społeczeństwa, zaawansowania technik wędkarskich, dostępności coraz lepszych urządzeń, od telefonów, poprzez sondy, aż po łódki zanętowe... Panowie z IRŚ, może czas na lepsze prawo, uwzględniające interesy ponad półtoramilionowej rzeszy wędkarzy, nie tylko rybaków, właścicieli i pracowników ośrodków zarybieniowych, naukowców na państwowych etatach? Może pokombinujecie, aby było tak jak u naszych sąsiadów, czy to z północy, południa, wschodu czy zachodu?


A jakie jest Wasze zdanie na ten temat. Przekonuje Was ta argumentacja w artykule ze strony PZW?

 
Lucjan

Offline elopento

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 156
  • Reputacja: 8
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Ełk
  • Ulubione metody: trotting
Odp: Jak IRŚ zachęca nas, wędkarzy, do wypełniania rejestrów
« Odpowiedź #1 dnia: 05.08.2017, 14:10 »
Mnie bardzo ten rejestr wkurza >:O ryb nie zabieram więc mam tylko wstawioną datę i łowisko , jeśli łowię u siebie na rzece , a praktycznie nad rzeką jestem co dzień , bo mam ją 300m od domu - rejestru nie wypełniam kartę mam ponad 20lat kontrolowano mnie 4 razy przeważnie zimą na lodzie , latem nie zdarzyło się ,a na ''mojej rzece'' nigdy :facepalm: Moje zdanie jest takie że jak wpisywało by się do rejestru co/ gdzie/ile, to zaraz w tym miejscu postawią siatę!
DAM Quick Shadow + Mikado Apsara Clasic 3,9 match

Offline cumbajszpil

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 008
  • Reputacja: 38
  • Volenti non fit iniuria...
    • Zobacz profil
Odp: Jak IRŚ zachęca nas, wędkarzy, do wypełniania rejestrów
« Odpowiedź #2 dnia: 05.08.2017, 14:22 »
Rejestry są niepotrzebne, ale Potrzebne jest dobre prawo, mądrze egzekwowane, oraz częste kontrole. (Nigdy nie byłem kontrolowany tam gdzie łowiłem) To dopiero zmieni nentalnosć, chyba że nastawiamy sie na naturalne odejscie ludzi nogami do przodu. Widziałeś kłusola z dobrze wypełnionym rejestrem połowów?
Poza tym przedstawiona odezwa to nic innego jak pozyskanie darmowej wiedzy i pracy. A za co oni biorą kasę?
Jak okaźe się, źe w danej wodzie jest wg założeń instytutu za dużo ryb to co? Co powie IRŚ? Spacyfikować?
W tej chwili ochrona łowisk zmierza w kierunku groteski, jest to ochrona przez nieinformowanie o dobrych miejscówkach, ale chyba tylko przez wędkarzy no kill oraz blokowaniu dostępu postronnych do dobrze zarządzanej wody.
Taka odezwa na stronach pizetwiu to szczyt hipokryzji z ich strony, no chyba, że w celu zwiększenia odłowu.
Załóżmy, że rejestry beda  mowic niwygodną prawdę o zasobach, to czy IRŚ jest władny wyłączyć jakieś zasoby z rybaczenia? Jeśli tak, to dlaczego tego nie robi?


Kadłubek

  • Gość
Odp: Jak IRŚ zachęca nas, wędkarzy, do wypełniania rejestrów
« Odpowiedź #3 dnia: 05.08.2017, 14:36 »
Znowu temat rzeka ;D

Rejestry są chyba obowiązkowe przy dzierżawie od SP więc oni zamiast zabrać się do roboty zaprzęgają wędkarzy bo ... nic nie robią a mają papiery.
Tłumaczenie, że nie potrafi się łowić: a kiedyś potrafili, mieli lepszy sprzęt? :facepalm:
Kiedyś łowili sieciami ryby i były. Były bo nie troszczył się o to Olsztyn.

To jest dalej PRL w większości "naukowców" - trudno im myśleć inaczej, niż powiedział profesor który jest oderwany od rzeczywistości. Papiery się znajdą, że ma rację, że ryb jest dużo, same duże sztuki a jak siatkę do badań postawią to zła pogoda była i dlatego mały ryb złapali lub podkręci się "papiery".

Jakoś większość hodowców ryb czy właścicieli stawów nie ma problemu. Dlaczego? Bo wiedzą naprawdę co się dzieje nie z papierów a z praktyki - wędki/sieci.

Stare powiedzenie górali: Wody po kostki, ryb po pachy.

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 11 463
  • Reputacja: 876
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Londyn
Odp: Jak IRŚ zachęca nas, wędkarzy, do wypełniania rejestrów
« Odpowiedź #4 dnia: 05.08.2017, 15:00 »
No właśnie, mam te same odczucia, magistrowie z Olsztyna chcą darmowych danych. Jakoś nie potrafią zadziałać, aby nam, wędkarzom pomóc, tutaj jednak kadzą o słuszności rejestrów. To specyficzna odmiana hipokryzji, nie wiem też czy zauważacie, że jest to powód aby za obecny stan wód winić wędkarzy. Kormorany i wędkarze, przyczyna wszelkiego zła...

Mnie zastanawia polityka tej instytucji. Nie lubią wędkarzy, nie rozumieją, uważają za bezmyślnych (zazwyczaj), jednak musi być sens istnienia takiej naukowej jednostki. Jeżeli teraz rybactwo przegrywa walkę z 'rzeczywistością', dlaczego nie dopasować się i działać w interesie polityki wędkarsko-rybackiej, nastawionej mocno na turystykę? Polaków przecież trzeba zachęcić do spędzania wypoczynku w kraju, ale czym? Na Mazurach ryby nie wchodzą w grę, chyba, że ktoś lubi walczyć z emocjami ;) Nikt nie każe im robić wszystkiego pod rybaków, działanie pod wędkarzy przy interesie państwa i obywateli to chyba dobry kierunek, co?

Jest też dodatkowy aspekt. Jeżeli PZW się rozwali, jestem pewien, że wiele wód przejmą rybacy, nastąpi wielki come back, z UE można dostać granty. Co się z nami stanie? Zepchnięci zostaniemy na jeszcze dalszy plan. Jeżeli nie będziemy walczyć o swoje, będziemy dostawali nie to czego żądamy, ale co oni nam dają. Oni mogą snuć wielkie plany, bo mają jak, są 'naukowcami', mają za sobą zawsze rządowe instytucje. My nie mamy nic, ZG PZW to tak naprawdę forpoczta rybactwa. Kuźwa, co za kraj! :facepalm:
Lucjan

Kadłubek

  • Gość
Odp: Jak IRŚ zachęca nas, wędkarzy, do wypełniania rejestrów
« Odpowiedź #5 dnia: 05.08.2017, 15:12 »
Powiem to inaczej:

Jakie zadanie ma prostytutka?
Zadowolić klienta by zarobić. Jak wyjdzie klient niezadowolony pójdzie gdzie indziej i nie zrobi na nim później.

Jak sądzicie kogo zadowolić ma IRŚ by zarabiać?

Ot cała tajemnica: pieniądze + boją się zmian, że trzeba coś będzie robić a tak siedzą na okopanych pozycjach tworząc papiery i teorie by pasowały do ich modelu.

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 11 463
  • Reputacja: 876
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Londyn
Odp: Jak IRŚ zachęca nas, wędkarzy, do wypełniania rejestrów
« Odpowiedź #6 dnia: 05.08.2017, 15:23 »
Według mnie są bardzo potrzebni, jednak oni mają swoją 'wizję'. Obecnie nie pomagają nam ale przeszkadzają. Przeszło nowe Prawo Wodne, hodowcy będą płacić więcej, dopłaty unijne mają iść do rybaków morskich... Dlaczego więc nie pomyślą, aby razem z nami stanąć po jednej stronie? Bo będą musieli zaprzeczyć samym sobie po części? Czasy się zmieniają, teorie i prawa również :) Jak dla nich jesteśmy idealnym i naturalnym sojusznikiem, wcale nie blokujemy rybactwa. Dziwne to wszystko! 8)
Lucjan

Offline ogrmaster

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 583
  • Reputacja: 40
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Wrocław
  • Ulubione metody: method feeder
Odp: Jak IRŚ zachęca nas, wędkarzy, do wypełniania rejestrów
« Odpowiedź #7 dnia: 05.08.2017, 16:29 »
Oprócz tego co koledzy napisali i czym w pełni się zgadzam mam jeszcze inne spostrzeżenia. PZW, jak prawie wszystko co jest w Polsce państwowe, niestety nie działa. Zarządzanie nie swoim mieniem nigdy nie będzie efektywne, chyba że w odpowiedni sposób będzie nadzorowane. Jak ubogim trzeba być intelektualnie żeby nie potrafić wypromować w Polsce łowienia "no kill". Związek nie dosyć, że oszczędzi fundusze przeznaczone na zarybienia to część środków mógłby przeznaczyć na ochronę łowisk, budowę stanowisk dla wędkarzy a przede wszystkim na marketing i reklamę. Później pozostaje czerpać korzyści z opłat wnoszonych przez wędkarzy z Polski i zagranicy. Mamy jedne z najładniejszych wód w Europie! Wyższe składki o 10 czy 20 procent też będą dla wędkarzy akceptowalne jak będą mieli co łowić. Może przy opłacaniu składek powinno się wypełniać ankiety oparte o metody badania satysfakcji klienta? Jeżeli wynik będzie poniżej pewnego poziomu to wymienia się zarząd, jak w każdej normalnej firmie. Nawet firmy windykacyjne robią takie badania i potrafią mieć wskaźniki na poziomie 70 - 80% zadowolenia, chodź wydaje się to nieprawdopodobne. Pierwsze badanie wędkarzy dało by pewnie wynik w granicach 20% :(
„To, co i tak ma spaść, należy popchnąć” – Fryderyk Nietzsche
Michał

Kadłubek

  • Gość
Odp: Jak IRŚ zachęca nas, wędkarzy, do wypełniania rejestrów
« Odpowiedź #8 dnia: 05.08.2017, 16:31 »
Według mnie są bardzo potrzebni, jednak oni mają swoją 'wizję'. Obecnie nie pomagają nam ale przeszkadzają. Przeszło nowe Prawo Wodne, hodowcy będą płacić więcej, dopłaty unijne mają iść do rybaków morskich... Dlaczego więc nie pomyślą, aby razem z nami stanąć po jednej stronie? Bo będą musieli zaprzeczyć samym sobie po części? Czasy się zmieniają, teorie i prawa również :) Jak dla nich jesteśmy idealnym i naturalnym sojusznikiem, wcale nie blokujemy rybactwa. Dziwne to wszystko! 8)

Nie wiem czy tak bardzo są potrzebni skoro nie widzę ich pozytywnych efektów - dla wędkarza i całościowo. Nie przeczę, że mogą się przydać.
Hodowcy mają płacić coś około 5 zł rocznie za hektar + za zużytą wodę - na pewno się to zmieni. Rybactwo - jestem na tak ale nie grabież. Wszystko z głową!
Na razie wygląda to jak wygląda.
Jak ktoś ma swoje stawy to wpuszcza wędkarzy i zarabia podwójnie plus dokarmiają mu ryby w gratisie. Dziwne, że jednak się da ale to jak zbiorniki są prywatne.
Na państwowych się nie da? Da się tylko z głową!
Gdy komercje staną się jeszcze bardziej popularne upadnie "przemysł" sztucznych prac, wezmą się do pracy bo kto od nich to kupi?
Upadnie też lub przekształci się PZW z ich całą polityką "kormoranów" a raczej dwunożnych drapieżców.

Wracając do IRŚ - kiedyś podobno były jakieś konkursy dla wypełniających rejestry. Teraz z tego co wiem są tylko kary.
Cytuj
Z punktu widzenia naukowca wszystko to co jest przez wędkarza wpisywane w rejestr połowów wędkarskich to po prostu dane. A sam rejestr to sposób uszeregowania danych według logicznego schematu. Pojedynczy rejestr zatem nie jest informacją na temat łowiska, ale podstawowym elementem, potrzebnym do uzyskania tej informacji. Aby uzyskać informację, dane muszą być prawidłowo przeanalizowane i zinterpretowane. Im większa liczba danych (rejestrów) tym bardziej dane są reprezentatywne, czyli wiarygodniej opisują rzeczywistość. Każdy zatem rzetelnie wypełniony i oddany rejestr stanowi istotny wkład do otrzymania rzetelnej informacji. Informacje te stanowią natomiast podstawę to zdobycia wiedzy na temat łowiska. Ta wiedza z kolei połączona z doświadczeniem zarządcy danego akwenu stanowi o mądrości, czyli umiejętność podejmowania uzasadnionych decyzji, które w dłuższej perspektywie przynoszą pozytywne rezultaty.

Dane kiedyś mieli zbierać naukowcy. Teraz przerzucają zbiórkę danych na innych, którzy nie zawsze wpiszą prawdę, pominą coś, coś dodadzą. Wychodzi jeden wielki śmietnik. Nie wierzę, że korzystają z tych danych w celach innych jak tylko im potrzebnych bo dane są wypaczone.

Przykład:
Cytuj
1. odłów całkowity wszystkich gatunków łowionych przez wędkarzy;
2. odłów poszczególnych gatunków ryb (kg i sztuki);
3. presja wędkarska – całkowita liczba dni wędkowania przypadająca na dane łowisko (kategorię wód, wszystkie wody okręgu itd.), możliwie podzielona przez powierzchnię łowiska;
4. presja rejestrowana – liczba dni wędkowania wynikająca wyłącznie z zapisów w rejestrach;
5. presja szacowana – liczba zarejestrowanych dni wędkowania pomnożona przez mnożnik uwzględniający procentowy zwrot rejestrów;
6. wydajność – odłów całkowity w kg/ha;
7. wydajność rejestrowana – całkowity odłów z jednostki powierzchni w kg/ha, wyliczony tylko na podstawie danych z rejestrów;
8. wydajność szacowana – odłów z 1 ha pomnożony przez mnożnik uwzględniający procentowy zwrot rejestrów;
9. procentowy udział danego gatunku w odłowach całkowitych (w % od całkowitej zarejestrowanej masy odłowów);
10. średnia masa złowionych osobników danego gatunku (całkowita masa odłowu gatunku podzielona przez całkowita liczbę złowionych osobników).
11. średni dzienny odłów na 1 wędkarza (kg/dzień, wszystkich złowionych gatunków lub tylko wybranych – najcenniejszych).

W założeniu że odłów znaczy złapanie bo w innym przypadku jaki jest sens wydawania rejestrów osobom które nie zabierają? Marnowanie czasu, środków oraz nie wiadomo z rejestru czy ktoś coś złapał czy nie - błędne dane. Dodajmy do tego nie wpisywanie ryb.

1. Przecież nie ma obowiązku wpisania ryb których się nie zabiera (poza pewnymi wyjątkami).
2. Patrz powyżej
3, 4, 5. Mogę się zgodzić. Wpływ pogody i dni wolnych jest większy niż wszystko inne.
6 -9 Patrz pkt.1
10. Przecież nie ma obowiązku wagi tylko miarki! Średnio to wychodząc z psem na spacer mamy po 3 nogi.
11. Patrz pkt.1

Cytuj
Trzeba jednak zawsze pamiętać, że proces interpretacji danych wymaga jednak posiadania specjalistycznej wiedzy o opisywanym świecie i o języku, w którym dane są zapisane.
Tak, specjalistyczny język i wiedza to nazwa zbiornika, ryby, jej długości i daty. Ktoś chyba dostał polecenie napisania jak najwięcej.
Marek Trella mistrz! :thumbdown:

Dlatego takie osoby nie poradzą sobie bez IRŚ bo musiałby zabrać się do pracy nie do pisania bajek. Super, że ktoś potrafi pisać bełkotliwie, opisując jedną rzecz na 3 kartki formatu A4. Powstaje pytanie: po co tyle pisać?

Wyniki to xyz, tyle a tyle. Sam konkret bez pitu-pitu. Chyba na trzeźwo gościa nie rozumiem. Może muszę się napić :P

Offline mirek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 660
  • Reputacja: 24
    • Zobacz profil
Odp: Jak IRŚ zachęca nas, wędkarzy, do wypełniania rejestrów
« Odpowiedź #9 dnia: 05.08.2017, 21:57 »
Samo się  nie naprawi ani pzw ani nasze sądownictwo.Kto tak myśli jest w błędzie,za parę lat jeśli wędkarze nie wezmą sprawy w swoje ręce nie będzie co odbudowywać.Na tym forum było już parę podobnych tematów i umarło śmiercią naturalną,jest przekonany że z tym tematem będzie tak samo.Potrzebne są konkretne działania,samym pisaniem nic nie wskóramy.Po rozmowach z wędkarzami wnioskuję że duża część nie pragnie zmian, wpłacają 200 zeta i łoją resztki ryb ile się da.Taka jest polska rzeczywistość.

Offline Arunio

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 8 341
  • Reputacja: 462
  • Płeć: Mężczyzna
  • Życie jest krótkie, a łowić się chce!
    • Galeria
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
  • Ulubione metody: feeder
Odp: Jak IRŚ zachęca nas, wędkarzy, do wypełniania rejestrów
« Odpowiedź #10 dnia: 05.08.2017, 22:21 »
JA czasem mam tak, że przy czytaniu, coś gubię. Nooo tak już mam. Ale jeszcze jakiś czas temu, wyczytałem na forum, mam nadzieję, że rejestry to wymóg Państwa(RZGW) nie PZW. Jestem w stanie przeryć to forum, by to zdanie w końcu potwierdzić. Wyprowadzicie mnie z błędu przekonująco?
Arek

Kadłubek

  • Gość
Odp: Jak IRŚ zachęca nas, wędkarzy, do wypełniania rejestrów
« Odpowiedź #11 dnia: 05.08.2017, 22:34 »
Postawa prawna:
Ustawa o rybactwie śródlądowym:
Art. 7 pkt. 2a
Posiadanie zezwolenia, o którym mowa w ust. 2, potwierdza dokument wydany w postaci papierowej lub elektronicznej przez uprawnionego do rybactwa
w obwodzie rybackim określający podstawowe warunki uprawiania amatorskiego połowu ryb ustalone przez uprawnionego do rybactwa wynikające z potrzeby
prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej w tym obwodzie rybackim, uwzględniającej w szczególności wymiary gospodarcze, limity połowu, czas,
miejsce i technikę połowu ryb. Zezwolenie może także wprowadzać warunek prowadzenia rejestru amatorskiego połowu ryb, a w przypadku wprowadzenia tego
warunku – określać sposób prowadzenia tego rejestru.


Domyślcie się dlaczego robią to wędkarze a nie "naukofcy" z IRŚ.

Offline Arunio

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 8 341
  • Reputacja: 462
  • Płeć: Mężczyzna
  • Życie jest krótkie, a łowić się chce!
    • Galeria
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
  • Ulubione metody: feeder
Odp: Jak IRŚ zachęca nas, wędkarzy, do wypełniania rejestrów
« Odpowiedź #12 dnia: 05.08.2017, 22:41 »
Tu mi bardziej szło nie o podstawę prawną( za pracę :thumbup:) lecz raczej o interpretację forumowiczów. ;)
Arek

Online Druid

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2 603
  • Reputacja: 326
  • Płeć: Mężczyzna
    • Galeria
    • Zobacz profil
  • Lokalizacja: Knurów, Górny Śląsk
  • Ulubione metody: waggler i feeder
Odp: Jak IRŚ zachęca nas, wędkarzy, do wypełniania rejestrów
« Odpowiedź #13 dnia: 05.08.2017, 22:43 »
Z tego wynika że siła jest w nas nokilowcach !
Jakie będą wnioski jeśli tysiąc, dziesięć tysięcy  chłopa wpisze w rejestry tylko daty i nr łowisk - a żadnej ryby ?
Jeśli pomyśleć logicznie - z rejestrów wyniknie że nie ma ryb :)
Pozdrawiam - Gienek

Kadłubek

  • Gość
Odp: Jak IRŚ zachęca nas, wędkarzy, do wypełniania rejestrów
« Odpowiedź #14 dnia: 05.08.2017, 22:48 »
Z tego wynika że siła jest w nas nokilowcach !
Jakie będą wnioski jeśli tysiąc, dziesięć tysięcy  chłopa wpisze w rejestry tylko daty i nr łowisk - a żadnej ryby ?
Jeśli pomyśleć logicznie - z rejestrów wyniknie że nie ma ryb :)

Wtedy uznają, że źle wypełniłeś Rejestr :P Bo przecież potrzebna jest do tego "specjalistyczna" wiedza, której Ty, ja czy inni nie posiadamy.

Cytat z p. Trelli
Cytuj
Trzeba jednak zawsze pamiętać, że proces interpretacji danych wymaga jednak posiadania specjalistycznej wiedzy o opisywanym świecie i o języku, w którym dane są zapisane.