Kanał Powodziowy we Wrocławiu łowiskiem 'no kill' - podpisz petycję!

Kanał powodziowy we Wrocławiu dwa lata temu, na wniosek wielu wędkarzy, zarząd okręgowy PZW  ustanowił łowiskiem 'no kill'. Oprócz zakazu zabierania ryb, obowiązkiem było używanie haków bezzadziorowych i podbieraków bezwęzłowych. Kanał ten jest zaledwie małym procentem wód miasta Wrocław, na które składa się rzeka Odra i system kanałów z nią połączonych.

 

Ideą takiego odcinka, łowiska - jest posiadanie miejsca, gdzie ryba może bezpiecznie przezimować, z drugiej strony zaś ma mniejszą presję podczas tarła. Sportowo miasto i koła mogą mieć lepszej ‘jakości’ wodę do trenowania i zawodów, czy też do pracy z młodzieżą. Ważne jest też i to, że takie łowisko to ukłon dla wędkarzy łowiących i wypuszczających ryby. Płacą oni tyle samo co wszyscy, i większa część ich składek przeznaczana jest na 'zarybianie'... Tutaj więc mogą mieć coś dla siebie, mogą mieć świadomość, że zarząd okręgu myśli też o nich, i że opłacanie składek ma sens.

Co bardzo istotne, uzgodniono wszystko z Regionalnym Zarządem Gospodarki Wód, które wyraziło zgodę na takie zagospodarowanie wody.

Niestety, byli wędkarze, którym taki pomysł się bardzo nie podobał, i stworzono 'Inicjatywę 2016', która zawnioskowała o usunięcie statusu łowiska 'no kill'. Pomimo, że nie było to wiele osób, i ich argumentacja nie należała do tych wysokiego lotu, Zarząd Główny PZW wykorzystał to, jako przykrywkę do czystek. Z ‘pewnych powodów’ zarząd okręgowy PZW Wrocław zawieszono, krążą opowieści, jak sam prezes PZW oskarżył ich o 'robienie sobie prywatnych łowisk'! Oczywiście, jak to bywa, po czystkach i po zamieceniu śmieci pod dywan, status łowiska 'no kill' zmieniono, i teraz, co drugi dzień można tam łowić i zabierać ryby. Oto przykład, jak można iść w kierunku przeciwnym...

Dla mnie bardzo ważną rzeczą jest zrozumienie, jak ważną rzeczą są tego typu łowiska. Rybostan polskich rzek nie jest chroniony należycie, regulamin, jaki obowiązuje na nich, jest przestarzały i nie nadąża za negatywnymi zmianami. Rok 2014 i 2015 to czas upałów i suszy, podczas których poważnie zakłócone zostało tarło (nie wiadomo czy w ogóle narybek pewnych gatunków przetrwał), dodatkowo skoncentrowana w głębszych miejscach ryba stała się łatwym celem wędkarzy i kłusowników. Brak kontroli jest rzeczą pogarszającą to wszystko, nieżyciowy regulamin i tak nie jest często przestrzegany.

Dlatego wszelkie inicjatywy 'no kill' na rzekach, są bardzo pozytywną rzeczą. Ryba może mieć bezpieczne miejsce do zimowania, do tarła. Bo bezrybie polskich wód bierze się stąd, że osłabiono gatunki je zamieszkujące, silne naturalne tarło to podstawa do tego, aby istniały silne populacje. Im mniej ryb, tym słabsze jest tarło, tym mniej jest narybku... To dlatego wody stojące są tak zdegradowane w Polsce. System zarybień i brak ochrony gatunków rodzimych (zarybia się w 80-90% gatunkami obcymi lub inwazyjnymi) zamienił większość wód w jałowe łowiska, pełne ewentualnie drobnicy, gdzie trudno o drapieżnika. Rzek się nie zarybia mocno, więc tarło przeżyciowe stanowi jego ważną część. To dlatego jeszcze taka Odra ma w wielu miejscach 'godziwe' populacje pewnych gatunków, stąd pochodzi też wiele zgłoszeń jeżeli chodzi o ryby medalowe.

Zarząd wrocławskiego PZW był jednym z najbardziej postępowych w Polsce, podejmowano wiele nowoczesnych decyzji, bardzo silnie rozwija się tu sport, jest to jedno z centrów chociażby polskiego feedera chociażby. Niestety, postęp i innowacyjność to nie są cechy mile widziane przez Zarząd Główny PZW, i stało się, co się stało.

Nie rozumiem argumentów, które kierowane są przeciwko łowiskom 'no kill'  i tego typu zamierzeniom. Wędkarze z Wrocławia mają dalej zdecydowana większość wód z możliwością zabierania ryby, jeden mały odcinek nie jest w stanie naruszyć chyba żadnych 'wolności'. Jest za to na pewno krokiem w stronę poprawy sytuacji, zarówno ze strony ochrony rybostanu rzeki, ja też i sposobem na przyciągnięcie wędkarzy do związku. Można przecież mieć miejsce na bardziej efektywne zawody, można pracować z młodzieżą. Komu to przeszkadza? Czy wszyscy mamy zmierzać w stronę katastrofy realizując politykę ZG PZW? Bo taka nastąpi jak się nie zmieni sposobu gospodarowania wodami.

Dlatego proszę Was o poparcie petycji - jaką wędkarze z Wrocławia kierują do pełnomocnika Zarządu Głównego, który zajmuje się sprawami zarządu okręgowego. Jest czas na działanie - zróbmy to!

Dodatkowo nie uważam, że tylko wędkarze z Wrocławia powinni mieć prawo do głosu w tej sprawie. Ryby, ich ochrona, stan polskich rzek - to coś, co dla wielu wędkarzy jest ważne. Takie inicjatywy powinny być normalnością w Polsce, wszyscy nasi sąsiedzi mają rybne wody, tylko Polska jest swojego rodzaju czarną owcą, tylko u nas pozwala się na ciągłe degradowanie wody. Dlatego podpis pod tą petycją to coś więcej. Każdy z nas może tu coś zdziałać, klikając kilka razy i poświęcając na to minutę lub dwie. Zmieńmy coś razem!

 

http://www.petycje.pl/petycja/12205/przywrocenie_zasad_no_kill_na_kanale_powodziowym_we_wroclawiu_.html