Pelletowe 'torebki herbaty' - recepta na zimną wodę

Łowienie za pomocą ‘torebek herbaty’ – czyli siatki PVA wypchanej pelletami jest metodą którą stosuje się zazwyczaj w określonych warunkach. W momencie, kiedy woda ma niską temperaturę, takie techniki jak method lub pellet feeder, które są normalnie najskuteczniejsze, tracą swoją moc. I właśnie wtedy ‘tea bags’ staje się bardzo efektywna i może zaskoczyć swą produktywnością…

 

 

To, co trzeba wiedzieć – to fakt, że aby skutecznie używać tej techniki ryby muszą dobrze reagować na pellety. Dlatego w większości przypadków używa się jej na łowiskach komercyjnych, ale sprawdzi sie też tam gdzie jest dobra populacja karpia i leszcza (te gatunki reagują najlepiej).

W okresie, kiedy woda się ochładza, ryba skupia się w pewnych partiach zbiornika i nie szuka aktywnie pokarmu. Jeżeli weźmiemy, jako przykład, jakiś staw o powierzchni kilku hektarów i różnej głębokości (do kilku metrów), to będą one gromadzić się w stada, w miejscach gdzie temperatura jest najwyższa. Są to jakieś dołki, miejsca zazwyczaj dalej od brzegu. Ryba nie porusza się zbytnio, nie tracąc energii. Czasami żeruje, ale nie potrzebuje wielkich ilości pokarmu, i wystarcza jej naprawdę niewielka jego ilość. Co ważne, jeżeli jakiś smakowity kąsek znajdzie się przed rybim nosem – jest duże prawdopodobieństwo, że skorzysta ona z nadarzającej się sytuacji. Dlatego szukanie ryb jest tutaj bardzo ważne, zaś stosowana przynęta powinna mieć ‘mocny’, najlepiej rażący kolor. Chłodna woda jest czystsza i odróżniająca się od dna kulka ‘fluo’, pellet lub kukurydza robią swoje…

 

 

Podstawową rzeczą w metodzie ‘torebek herbaty’ są małe siatki PVA wypchane pelletami (stąd ta nazwa). Najlepiej stosować rozmiar 4mm lub 6mm, oczywiście musi być to pellet niskotłuszczowy, typu carp lub feed (krylowy też charakteryzuje się małą zawartościa tłuszczu). Absolutnie nie powinniśmy uzywac pelletu halibutowego (pstrągowy -trout, też się nie nadaje), gdyż jest zbyt sycący i może zagrażać zdrowiu ryby (przy zwolnionym metabolizmie ma ona problemy z jego trawieniem).

 

Typowy tunel 25 mm z siatką PVA firmy ESP.

 

 

Porcje, jakie serwujemy tutaj, muszą być w kilku, trzech najlepiej rozmiarach. Z racji, że nie mogą to być wielkie ilości – najlepiej jest użyć kieliszka do ‘shotów’ – o pojemności 15 lub 20 ml. Trzy pojemności, jakich używamy tutaj to ½, ¾ i cały kieliszek. Te najmniejsze dawki mogą wręcz śmieszyć swoją skromnością – jednak w chłodne dni ryba nie potrzebuje wiele, i większe dawki pokarmu skutecznie ją odstraszają!

 

 

Na kieliszku zaznaczone są pojemności - 1/2 i 3/4 aby ułatwić sobie porcjowanie...

 

 

Istotną rzeczą jest tutaj mocne ‘nabicie’ torebek. Dla kogoś niewprawnego może być to trudne z początku, jednak po 10 torebkach wykonanych własnoręcznie, powinno być już łatwiej.

Najlepiej jest mieć gotowe porcje, tak, aby nie robić tego nad wodą. PVA jest rozpuszczane przez wodę i nie można mieć mokrych rąk – co podczas sesji często się zdarza. Polecam wykonanie ‘pakietu podstawowego’ w domu, jako minimum… Gdy ryba zaczyna żerować (a tak często się dzieje jeżeli skutecznie używamy tej techniki) trudno jest nadążyć z produkcją torebek.

Jeżeli pojawiają się brania – zwiększamy ilość ‘towaru’ zmieniając torebkę pelletów na większą – musimy się tu odpowiednio dopasować. Dlatego trzy (a nawet cztery) pojemności są tu kluczową rzeczą.

 

Produkcja 'torebek'

 

 

  

 

  

Co ważne - to mocne nabicie torebek. Na zdjęciu ze strzałką widać pętlę, którą trzeba powoli zaciskać...Po samym nabiciu torebkę obkręca się tak aby jak najmocniej zacisnąć jej zawartość.

 

 

 

 

 

Przykładowa porcja na zimową sesję...

 

 

Przynęty

 

Przynęty, jakich używamy tutaj, powiny być małe i mieć mocny, rażący kolor. Kulki 8 i 10 mm, pellety 8 mm w kształcie baryłki są idealne. Dobrym pomysłem jest też kukurydza, zarówno zwykła jak też pop up. Z kolorów nalepszym jest żółty, oprócz tego czerwony i pomarańczowy. Czasem biały też daje wyniki. 3 do 6 martwych białych robaków koloru czerwonego, doprawionych kurkumą też może zadziałać, jest to bowiem zimowy ‘klasyk’.

 

 
Idealny zestaw kolorów - tutaj kulki ośrednicy 10 mm.
 
 
 
Budowa zestawu
 
 

Zestaw, jaki stosujemy tutaj jest bardzo prosty – i składa się tak naprawdę z koralika z agrafką, łącznika do szybkiej wymiany przyponu i samego przyponu z hakiem włosowym. Przed koralikiem można dać stoper, aby samozacięcie było pewniejsze. Żyłka główna pomiędzy 0.20 a 0.26 mm (6-10lb) jest dobrym wyborem.

 

Budowa zestawu:

1 - stoper gumowy

2 - koralik z krętlikiem (Preston Innovations)

3 - ciężarek 1 oz.

4 - łącznik do szybkiej wymiany przyponów (Drennan)

5 - przypon 30 cm z hakiem nr 14 z pushstopem (Drennan)

 

 

Można użyć podejścia stosowanego przez karprzy – i skorzystać zamiast łącznika, z krętlika i gumowej rurki, która przy zarzucie odsuwa hak od ciężarka. Zestaw powinien być delikatny i jak najprostszy.

Rurka antysplątaniowa jest tu zbyteczna i wpływa niekorzystnie, zarówno na działanie samego zestawu, jak też i jego prezentację!

 

Co do samego przyponu to polecam fluorocarbon, z racji swoich maskujących właściwości. Plecionka, zwłaszcza ta powlekana, nie jest wcale dobra, osobiście polecałbym bardziej żyłkę. Przypon powinien mieć długość około 25-30 cm. Na łowisku możemy poeksperymentować z jego długością – czasami ryby lepiej reagują na dłuższe przypony.

 

Jeżeli zdecydujemy się na użycie przynęty pływającej – to wtedy około 3-5 centymetrów od haka powinniśmy zamontować tzw. sinkera, czyli stoper lub śrucinę trzymającą przypon na dnie – tak, aby kulka unosiła się na żądanej wysokości nad pelletami. Powinniśmy zawsze sprawdzić w pojemniku z wodą zachowanie się zestawu, tak, aby nasza przynęta była dobrze zbalansowana (duże pop upy są zbyt wielkie i mają dużą wyporność), zaś cała ‘pułapka’ jak najbardziej idealna.

 

Tak wygląda w wodzie kulka fluo przy pelletach z rozpuszczonej torebki PVA - znajduje się pomiędzy nimi i stanowi idealny cel dla ryby!

 

 

Jak łowić

 

Jak już wspomniałem, w zimnych miesiącach ryby grupują się w danych miejscach na łowisku, z wyższą, stałą w miarę temperaturą (może być to woda cielpejsza o pół stopnia). Dlatego to my musimy ich szukać – nęcenie nie sprawdza się praktycznie w ogóle, gdyż ryba zazwyczaj unika hałasu i dużych ilości pokarmu (nie dotyczy to płoci i mniejszego leszcza). My musimy zlokalizować rybę i podstawić jej przynętę ‘pod nos’. Najlepiej jest zarzucić zestaw około 20-25 metrów na wprost (wszystko zależy od specyfiki zbiornika) – i czekać na brania. Nie nastawiamy się tutaj na ‘eldorado’ – brania mogą nastąpić po kilkudziesięciu minutach i być rzadkie…

 

To co ważne, to obserwacja szczytówki. Jeżeli nie mamy absolutnie żadnych wskazań – drgnięć, ugięć, to po około 20-30 minutach zarzucamy zestaw w inne miejsce. Oczywiście nie chodzi tutaj o to, aby rybie zrzucić przynętę na głowę – jeżeli ulokujemy zestaw kilka metrów od niej – zapach jaki dają pellety, ich odgłos (nasączene woda lekko ‘pekają’) plus widoczna przynęta – powinny zadziałać. Jeżeli na łowisku jest kilku lub więcejj lowiących – mamy szansę, że płoszone hałasem ryby będą się przemieszczać i prawdopodobieństwo brań jest jeszcze większe.

 

Jeżeli zlokalizujemy ryby – i mamy wskazania szczytówki, to wtedy powinniśmy czekaćna brania, zaś na żyłce oznaczyć odległość, a później ją zaczepić w tym miejscu na klipie kołowrotka, aby zarzucać w to samo miejsce. Celność przekłada się na ilość brań!

Jeżeli mamy już brania, to używamy większych torebek z pelletami – dopasowując ich rozmiar do apetytu ryb. Często stado leszczy lub karpi może wpaść w mały ‘amok’ – i brania potrafią być intensywne.  Zazwyczaj też po pewnym czasie ustają całkowicie, jako, że ryby płoszą się znacznie łatwiej niż wiosną i latem. Wtedy musimy mieć świadomość, że ryby przesunęły się o kilka metrów – i należy ich szukać ponownie. Zazwyczaj zarzut 2-4 metry dalej w zupełności wystarcza!

 

Dużym plusem zestawu z ciężarkiem jest to, że możemy po kilkunastu minutach lekko go przesunąć po dnie, o 20-30 cm. Taki ruch prowokuje rybę do brań, pozwala jej na ‘zauważenie’ przynęty. Jest to coś, czego nie możemy robić stosując Metodę.

Pamiętajmy, że PVA w zimnej wodzie rozpuszcza się o wiele dłużej niż w ciepłej. Dobrze jest nie wybierać bardzo gęstych tuneli z siatkami – gdyż rozpad całości może okazać się zbyt długi. Mocno nabite pellety pomagają w szybszej dezintegracji torebki i ‘eksplodują’, co daje dodatkowy efekt nęcący.

 

Haczykiem przebijamy torebkę w pobliżu węzła (około 5-10 mm), nigdy za blisko - gdyż rozpuszcza się on najwolniej. W przypadku gdy mamy branie, zacięcię będzie utrudnione lub wręcz niemożliwe.

 

 

Jeżeli chodzi o sprzęt, to powinniśmy używać najczulszych szczytówek i w miare małych ciężarków ( ¾ - 1 oz., czyli 20-30 gram). Zimowe brania mogą być bardzo delikatne – sztywne szczytówki nie pokażą nam ich odpowiednio. Specjalnymi kijami do tego typu ‘zimnego gruntowania’ są pickery i feedery ze słowem ‘bomb’ w nazwie. Oznacza to specjalną budowę kija, który ma miękką akcję i bardzo czułe szczytówki w komplecie. Niech nie myli jego delikatność, karpie do dziesięciu kilo nie powinny stanowić dla niego żadnego problemu!

 

 

Mam nadzieję, że spróbujecie tej metody, gdy zrobi się chłodniej. Polecam zwłaszcza łowiska komercyjne, które pustoszeją z późniejszą jesienią, ponieważ wielu wędkarzy błędnie zakłada, że ryba ‘śpi’ i wyprawy nad wodę nie dadzą efektów. Nic bardziej mylnego!

Dobrą taktyką jest łowienie wagglerem i feederem w tym samym czasie. Brania z gruntu są zazwyczaj rzadkie o tej porze roku – i spokojnie można zająć się łowieniem płoci i okoni za pomocą ‘spławika’. To świetna kombinacja!

 

 

Grudniowy karp, który wcale nie spał...

 

 

 

Jeżeli masz pytania lub chcesz podzielić się swoimi uwagami - zapraszam na forum do tego tematu...

http://splawikigrunt.pl/forum/index.php?topic=73.0