Program żeglugi śródlądowej - co to oznacza dla Odry i Wisły?

   Program rozbudowy żeglugi śródlądowej, który pieczołowicie zadeklarował i zaczyna realizować obecny rząd, zakłada, że polskie rzeki mogą stać się częścią międzynarodowych szlaków wodnych. Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej liczy na odbudowę trzech międzynarodowych szlaków wodnych. Chodzi o drogi: E30 (Dunaj, Bratysława - Morze Bałtyckie, Szczecin), E40 (Morze Bałtyckie, Gdańsk - Morze Czarne, Odessa) i E70 (Atlantyk, Antwerpia - Morze Bałtyckie, Kłajpeda). Według ministra Gróbarczyka priorytetem jest uruchomienie w ciągu 4 lat odrzańskiej drogi wodnej. Koszt tej inwestycji to około 30 miliardów złotych. Drugie tyle pochłonie użeglownienie Wisły.

Na Odrzańską Drogę Wodną do 2020 r. zaplanowano wydatki rzędu 2,9 mld zł, ale do 2030 r. ma zostać w sumie zainwestowanych około 30,7 mld zł. Najwięcej, bo 11 mld zł będzie kosztować budowa kanału Śląskiego, który połączy Odrę z Wisłą.

Przewidziano też 3,1 mld zł na dostosowanie kanału Gliwickiego, 2,9 mld zł na modernizację 20 stopni wodnych oraz 6,6 mld zł na budowę 14 nowych stopni wodnych na odcinku Brzeg Dolny - ujście Nysy Łużyckiej oraz 4,5 mld zł na budowę 8 stopni wodnych na tzw. Odrze granicznej.

 

Co oznacza to w praktyce? Obecnie transport wodny na Odrze jest bardzo mały, jest ona tak naprawdę żeglowna na odcinku Koźle - Brzeg Dolny. Szerokość jej nie pozwala na swobodne mijanie się dwóch barek, więc konieczne będą zabiegi poszerzania i pogłębiania koryta. Dodatkowo będą budowane progi wodne, które mogą zatrzymać cakowicie migrację ryb, elektrownie wodne to też pewne ryzyko dla rybostanu (te mają być budowane na Wiśle).

 

1024px-Weir_Brzeg_Dolny_2007

Jaz w Brzegu Dolnym. To ostatnie spiętrzenie na Odrze. Planuje się budowę kolejnych 22 takich progów wodnych do 2030 roku. Sprawi to, ze rzeka straci swój półdziki charakter. (zdjęcie: Wikipedia)

 

  NIestety, dla nas, wędkarzy, ten program może być początkiem nieodwracalnych zmian dla rzek, zwłaszcza dla Odry. Utracą one swój półdziki charakter, wyrównanie brzegów sprawi, że rzeka będzie niczym kanał, prawdopodobnie znikną powszechne 'główki'. Retencja wody pomiędzy progami wodnymi  może zatrzymać w miarę szybki teraz nurt, zmienią się warunki środowiskowe. Teoretycznie projekt jest proekologiczny, bo przyświecać wszystkiemu ma idea przyjaznego dla środowiska, rzecznego transportu. Czy jednak te zmiany nie będą zbyt kosztowne? NIe staną się swojego rodzaju gwałtem na naturze?

 

1024px-Barka_na_Kanale_Gliwickim

Barka na Kanale Gliwickim. Aby zapewnić drożność Odry, dwie takie barki będą musiały się bez problemu wymijać. Oznacza to spore prace przy porzerzaniu i pogłębianiu koryta. Zniszczone zostaną siedliska i tarliska większości gatunków ryb! (źródło: Wikipedia)

 

   Głównym pomysłem rządzących, jest spław węgla ze śląskich kopalni do elektrowni Opole, która obecnie jest rozbudowywana, i należy do największych w Europie. Problem w tym, że węgiel z kopalni trzeba przewieźć kilkadzisiąt kilometrów do portu przeładunkowego przy Kanale Gliwickim, stamtąd zaś spławiany będzie do elektrowni, kilkadziesiąt kilomtrów zaledwie. Zysk ekonomiczny jest tutaj znikomy, zwaszcza, że obecnie kolejowy transport odbywa się na linii zaledwie 100 kilometrów, zaś podwójny przeładunek będzie bardzo kosztowny. Kopalnie znajdują się przy Wiśle, więc planowany kanał łączący Odrę i Wisłę miałby tutaj zastosowanie o wiele szersze. Ten jednak ukończony miałby być w roku 2030, czy do tego czasu węgiel będzie jeszcze wydobywany? 

Ogólnie jest pomysł na budowanie rzecznych dróg transportowych, nie ma zaś specjalnie pomysłu na to co transportować.

Isnieje obawa, że ta cała inwestycja w transport wodny, może być chybiona, może też mieć na celu po prostu użycie sporych bardzo środków unijnych, mających w jakiś sposób pobudzić gospodarkę. Czy się jednak zwróci i opłaci - to już inne pytanie. Bardzo często dąży się do 'lania betonu' za wszelką cenę, koszty jakie ponosi środowisko, spychane są na dalszy, czasem i bardzo daleki, plan.

   Wśród największych zagrożeń dla programu użeglownienia rzek, wymienia się problemy finansowe i działalność niektórych organizacji ekologicznych. I tu własnie my, wędkarze, mocno powinniśmy określić się i stanowczo zażądać, aby wszelkie prace uwzględniały dobro ryb. Począwszy od budowy skutecznych i działających przepławek na każdym progu wodnym, po zadbanie o ochronę i ewentulaną odbudowę rybostanu po ciężkich pracach. Nie ulega wątpliwości, że niszczone będą stanowiska tarłowe ryb, wylęg i większy narybek zaś może nie przetrwać pewnych etapów poszerzania koryta czy też jego pogłębiania. Jeżeli nie będziemy patrzeć rządowi na ręce, i żądać wszelkich możliwych środków i sposobów by chronić ryby, obudzić się możemy z ręką w nocniku.

 

   Już wkróce, nasze dwie największe rzeki mogą się stać wielkim placem budowy! Czy zadba się o ryby? W dużej mierze zależeć to będzie od nas - wędkarzy!

 

Autor: Michał Radecki