Skuteczne łowienie feederem na wodach stojących - eliminacja błędów

Łowienie feederem wydaje się dość proste - jednak nie zawsze wyniki są satysfakcjonujące... Nie dzieje się tak tylko dlatego, że ryb nie ma lub nie biorą, często jest to spowodowane jakimś błędem lub wręcz kilkoma nakładającymi się na siebie błędami. Ich eliminacja to często zaskakująca poprawa i udane łowy.





•   Czy nie łowimy zbyt głęboko?

 Podstawowym błędem jest łowienie na głębokościach, na które koszyk zanętowy dociera pusty. Zwykły koszyk z siatki zazwyczaj nie pracuje normalnie przy głębokościach powyżej 2 metrów. Można wtedy pomagać sobie mocząc bardziej zanętę lub ja sklejając klejem zanętowym. Taka zanęta pracuje powoli ale jest to lepsze niż robienie chmury zanętowej, gdzie nic nie dociera na dno. Może to działać na niekorzyść bardziej. Polecam wtedy łowienie z ciężarkiem (tzw, leger method). Po prostu zamiast koszyka zapinamy ciężarek 30 gram (lub o innej wadze) i zarzucamy w takie miejsce. Nęćmy kulami i z procy (lub z reki jeżeli jest blisko). Kule muszą być oczywiście dociążone glina aby docierały na dno i tam dopiero zaczynały pracować. Nasza przyneta dobrze aby wyróżniała się i stanowiła oczywisty cel dla ryb.

 Czy łowimy w odpowiednim miejscu? Często jest tak, że obserwacja łowiska, nawet długa, to obfity połów. Najlepsze zanęty i techniki na niewiele się zdadzą jeżeli łowimy tam gdzie ryb nie ma. Obecność grążeli, lilii wodnych, pobliskiego zielska, zatopionych drzew, trzcin – to atut miejscówki. Ryba chroni się w takich miejscach i można podstawić jej zestawy prawie pod sam ‘nos’ (aczkolwiek nie za blisko – łatwo stracić rybę z zestawem w takich grążelach na przykład). Obserwacja powierzchni pomaga również – szukamy miejsc spławiania się ryb, ruchu na wodzie. Warto również zapytać okolicznych wędkarzy o wskazówki. Często ryba grupuje się tam gdzie fala uderza w brzeg (niesie ona z sobą pokarm).

•   Czy zarzucamy w to samo miejsce?

 Dokładność zarzucania jest wprost proporcjonalna do ilości łowionych ryb (myślę nad wyprowadzeniem matematycznego wzoru wręcz ;) ). Aby zarzucać dokładnie używajmy klipu na kołowrotku. Warto poświęcić kilka minut każdej sesji na naukę lub praktykę takiego zarzucania. Po jakimś czasie dochodzi się do dużej wprawy. Trening czyni mistrza... :)

•   Czy zarzucamy często? 

Norma w ciepłe dni to 10-15 minut dla jednego koszyka lub podajnika w wodzie. Po opadnięciu na dno koszyk powinien ‘eksplodować’ zanętą. Po kilku rzutach ryby zaczną się tam gromadzić i brania powinny nastepować częściej. Czasami wręcz tuż po opadnięciu feederka! Dlatego jeżeli nic się nie dzieje, to powinniśmy sprawdzić czy przyneta jest na haku lub czy coś się nie splatało lub zaczepiło. Łowić należy aktywnie i regularnie wprowadzać porcję zanęty. Początek sesji to powinno być wprowadzenia około 4-6 koszyków zanęty, bez przynęty na haku (najlepiej bez przyponu w ogóle aby się nie skręcał niepotrzebnie)

•   Jeżeli brania nie ma po 10 minutach to czy je ‘prowokujemy’?

 Przy łowieniu koszykiem zanętowym powinniśmy po 10 około minutach jego przebywania w wodzie pociągnąć lekko żyłkę przy kołowrotku aby przesunąć zestaw o 20-30 cm. Prowokuje to ryby do brań. Proste i skuteczne!

•   Czy mamy przypon o odpowiedniej długości? 

W zależności od dna, warunków i łowiska  powinniśmy mieć odpowiedniej długości przypon. Norma to 25-30 centymetrów. Jeżeli łowimy na mulistym dnie to dobrze jest sprawdzić, czy dłuższy przypon nie sprawi, iż brań jest więcej. Czasami powinniśmy mieć  50, 70 lub nawet 100 cm przypony. Te najdłuższe mogą się przydać również do łowienia z opadu.

•   Czy łowimy na właściwą przynetę? 

Tutaj jest bardzo ważny punkt. Gusta ryb się zmieniają w zależności od pory roku i specyfiki zbiornika. W zimnych miesiącach zazwyczaj  zwierzęce przynęty są skuteczniejsze, w ciepłe pochodzenia roślinnego. Próbujmy zawsze! Tak powinien robić każdy łowiący. Szukajmy co najlepiej podchodzi rybom. Miejmy w swoim asortymencie kilka, jak nie kilkanaście różnych przynęt. Nie upierajmy się przy jednej!.Jeżeli łowimy na dwie wędki sprawdzajmy co lepsze. Może pellet, mielonka lub  imitacje np.sztuczne  ziarno kukurydzy moczone w dipie (ktorym może być np. melasa lub miód) zda egzamin? Nigdy się nie dowiesz jak nie sprawdzisz! Według mnie zbyt wiele osób polega na białych robakach przy metodach gruntowych. Większe ryby zdecydowanie bardziej skuszą się na kulkę proteinową, pellet lub mielonkę.


Aby nie nosić wielu przynęt warto użyć takiego pudełka. Siła się do niego zmieści... ;)


•   Czy nasz miks zanętowy jest odpowiedni?

 Powinien eksplodować w momencie gdy koszyk dotyka dna.  Podczas opadu smuga zanęty wabi ryby i naprowadza je na miejsce gdzie lądował koszyk. Przy zbyt nawilżonej zanęcie nie ma eksplozji, wszystko się skleja i zanęta nie pracuje tak jak powinna. Zaneta do Metody jest nieodpowiednia do łowienia koszykiem jeżeli chodzi o jej wilgotność! Ponadto czy mamy w składzie miksu odpowiednie rzeczy? Według mnie dobrze jest dodawać konopi, albo spreparowanych ziaren lub mielonych. Oprócz mega aromatu praca miksu jest bardzo mocna. Nie dodawajmy żywej pinki lub białych robaków, zawsze martwe! Działaja tak samo dobrze – a nie rozbijają zanęty w koszyku i nie powodują zbyt wczesnego jego opróżnienia. Dobre wyniki daje dodanie siekanych czerwonych robaków – pamiętajmy jednak aby były one świeżo pocięte. Niektóre zanęty nie są pracujące (na bazie mączek rybnych). Zazwyczaj są bardzo drobno zmielone i należy się upewnić, że ich wilgotność jest odpowiednia i uwalniane są z feedera dopiero po jego opadnięciu na dno.

•   Czy mamy różnej wielkości koszyki? Różnego rodzaju?

 Ilość zanęty jakiej używamy do łowienia tą metodą powinna być uzależniona od pogody i pory roku. W zimnych miesiącach gdy ryby żerują słabiej, używamy mniejszych koszyków. Zbyt duża ilość pokarmu może odstraszyć ryby! Ja używam 3 podstawowych wielkości   (duże, średnie i małe) – i polecam zaopatrzyć się w podobne. Przy częstych braniach powinno się zmniejszyć wielkość feedera po pewnym czasie aby nie ‘przekarmić’ ryb lub ich nie odstraszyć.


Te klasyczne koszyki Drennana uwalniają zanętę później niż tradycyjne 'siatkowe'. Różne rozmiary pozwalają na lepsze dopasowanie się do warunków panujących na łowisku


Koszyki różnego rodzaju. Siatkowe stosuje sie do mniejszych głębokości.

•   Czy dostosowujemy taktykę do pory roku?

 W zimnych miesiącach koszyk może być skuteczny, powinniśmy jednak pamiętać, że ryby nie szukają aktywnie pokarmu tak jak wiosną i latem. Gdy temperatura wody spada poniżej około 8 stopni, my powinniśmy szukać ryb! Dlatego warto zarzucać w różne miejsca. Ryby mogą przebywać w jakiś ‘wygodnych’ dla nich punktach łowiska – i podstawienie im pod nos przynęty może sprawić, że zdecydują się na ‘atak’. Kumulacja zanęty w jednym miejscu może je odstraszać. Łatwo je również przekarmić.

•   Czy mimo brań nie łowimy ryb?

Zazwyczaj przyczyną jest zbyt wczesne zacinanie. To nie są jeszcze właściwe brania – ryby mogą ocierać się o żyłkę lub uderzać pyszczkami w feedera. Branie to mocne ugięcie szczytówki, szarpanie. Może haczyk lub przynęta jest nieodpowiednia? 

•   Czy stosujemy przypony z włosem?

 Przypony żyłkowe z włosem to gwarancja solidnych brań z powodu dobrej prezentacji przynęty i możliwość użycia większego jej wachlarza. Na włos można założyć praktycznie wszystko : od kukurydzy poprzez robaki, rosówki, pellety aż po różnego rodzaju przynęty sztuczne i kulki proteinowe. Haki do tych przyponów mają specjalną konstrukcję i łatwo wbijają się w dolna wargę ryby. Ryba wypluwając przynętę wbija  sobie haczyk – normalne ‘spławikowe’ haki nie działaja tak dobrze. Branie często kończy się ‘samozacięciem’ ryby. 


Łatwa w zastosowaniu i bardzo skuteczna kombinacja kukurydzy i pelletu truskawkowego na żyłkowym włosie. Świetna prezentacja przynęty - trudno to uzyskać stosując zwykły haczyk...

•   Technika. 

Czy robimy wszystko w prawidłowy sposób? .Czy zestaw jest  zmontowany we właściwy sposób?  Czy zarzucamy celnie? 
Czy zatapiamy szybko żyłkę? Jeżeli dzieje się to powoli użyjmy kawałka gąbki nasączonej małą ilością płynu do mycia naczyń. Zwijanie zestawu co jakiś czas przez taką gąbkę oczyszcza żyłkę z zanieczyszczeń i pozwala na szybkie jej zatapianie i właściwą rejestrację brań. Jeżeli wieje wiatr i robią się zakola po zarzucie, to jak najszybciej zanurzmy szczytówkę (jak już koszyk dotknie wody) -lekkie naciągnięcie (ale nie takie które przesuwa feedera!) żyłki pod wodą sprawia, że szybciej wybieramy luz.
 Zobaczmy też czy siedzimy odpowiednio i czy mamy właściwie ułożoną wędkę (powinna być skierowana  w stronę wody). Bez tego nie ma mowy o sukcesach – nawet jeżeli wyniki są dobre oznacza to, że mogłyby być o wiele lepsze!