Skuteczne łowienie spławikiem na wodach stojących - eliminacja błędów

Ostatnio łowiłem obok pięciu innych wędkarzy na moim ulubionym łowisku w Dorking. Mieliśmy podobny sprzęt, przynęty chyba również. Niestety pomimo tego różnice w wynikach były bardzo duże. Faktycznie, znam to łowisko - ale nie może mieć to aż takiego wpływu... Ilość błędów popełnianych przez moich sąsiadów była dość spora i decydowała  o tym, że ja łowiłem a oni nie. Złapać 40 ryb w ciągu dnia a 5, 2 lub nic (!) to duża różnica. Podobne sytuacje zaobserwowałem łowiąc w Polsce. Myślę, że kilka wskazówek pomoże ustrzec się przed błędami i odpowiednia ich korekcja sprawi, że wyniki będą co najmniej solidne... Sam kiedyś popełniałem masę błędów i oglądałem jak inni łowią rybę za rybą, spoglądając z irytacją w nieruchomy spławik... smiley








Jeżeli nie mamy brań przy łowieniu spławikiem powinniśmy sprawdzić :


•   Czy mamy odpowiednio wygruntowane łowisko? Przynęta musi być na dnie (poza wyjątkami) – około 5 cm przyponu z hakiem powinno się tam znajdować. Bez tego nie ma mowy o skutecznym łowieniu! Podstawowa rzecz! Przed łowieniem powinnismy zbadać dno - jego rodzaj i ukształtowanie. Używa się do tego gruntomierzy lub cieżkich śrucin (np. SSG).

•   Czy żyłka jest zatopiona? Nasz zestaw nie może się przemieszczać (poza wyjątkami) ponieważ ryba nie atakuje ‘podejrzanych’ rzeczy zazwyczaj. Zatapiając żyłke i umieszczając obciążenie odpowiednio unieruchamiamy zestaw. Aby zatopic żyłkę zarzucamy dalej i zwijamy żyłkę umieszczając szczytówkę pod wodą.

•   Czy nie przenęciliśmy łowiska? Czy nęcimy we właściwy sposób? Czy nie mamy jakiegoś ‘atraktora’ w nadmiarze? Często jest tak, że zbyt duża ilość zanęty odstrasza ryby, jeszcze gorzej działa mocny zapach, zwłaszcza aromatów spożywczych! Powinniśmy nęcić dwa miejsca najlepiej – negatywnie i pozytywnie. Negatywnie – czyli mało pokarmu. Kula zanęty, 20-30 pinek lub białych (mogą być pellety, posiekane czerwone, rosówki) i rozpoczynamy tam łowienie. Ryby powinny się pojawiać szybko. Drugie miejsce nęcimy pozytywnie (dużo pokarmu). W takie miejsca ryby zaglądają zazwyczaj po dłuższym czasie. Możemy co pewien czas sprawdzać czy już tam są.
Bardzo popularna techniką nęcenia jest 'mało i często'. Nęcimy np. 10 pinkami co 1-2 minuty wystrzeliwanymi z procy lub rzucanymi ręką. Ryby rywalizują o pokarm i biorą szybko i zdecydowanie. Możemy używać w ten sposób kukurydzy, pelletów i innych przynęt. Tempo należy ustalić samemu, tak aby utrzymywać ryby cały czas w łowisku. Im wiecej pracy włożymy - tym lepsze sa nasze wyniki!

•   Czy łowimy w odpowiednim miejscu? Często jest tak, że obserwacja łowiska, nawet długa, to obfity połów. Najlepsze zanęty i techniki na niewiele się zdadzą jeżeli łowimy tam gdzie ryb nie ma. Obecność grążeli, lilii wodnych, pobliskiego zielska, zatopionych drzew, trzcin – to atut miejscówki. Ryba chroni się w takich miejscach i można podstawić jej zestawy prawie pod sam ‘nos’ (aczkolwiek nie za blisko – łatwo stracić rybę z zestawem w takich grążelach na przykład). Obserwacja powierzchni pomaga również – szukamy miejsc spławiania się ryb, ruchu na wodzie. Warto również zapytać okolicznych wędkarzy o wskazówki. Często ryba grupuje się tam gdzie fala uderza w brzeg (niesie ona z sobą pokarm).

•   Czy zarzucamy w to samo miejsce? Jeżeli łowimy w pewnej odległości od brzegu musimy umieszczać zestaw z zegarmistrzowską wręcz precyzją. Najlepiej jest uzyskać to celując w jakiś punkt na drugim brzegu. Po zarzucie oznaczamy żyłkę szkolnym korektorem na długości kilku centymetrów pomiędzy dolną przelotką a kołowrotkiem. Każdy nastepny zarzut powinien być dalszy - i zatapiając żyłkę zwijamy ją aż zaznaczone korektorem miejsce ustawi sie w tym samym miejscu (miedzy kołowrotkiem a pierwszą przelotką). Wtedy jesteśmy pewni iż zestaw znajduje sie w tym samym punkcie. Im dokładniej zarzucamy tym lepiej łowimy!

•   Czy łowimy na właściwą przynetę? Tutaj jest  bardzo ważny punkt. Gusta ryb się zmieniają w zależności od pory roku i specyfiki zbiornika. W zimnych miesiącach zwierzęce przynety są skuteczniejsze, w ciepłe pochodzenia roślinnego. Próbujmy zawsze! Tak powinien robić każdy łowiący. Szukajmy co najlepiej podchodzi rybom. Miejmy w swoim asortymencie kilka, jak nie kilkanaście różnych przynęt. Nie upierajmy się przy jednej! Jeżeli łowimy na dwie wędki sprawdzajmy co lepsze. Może pellet, mielonka lub  imitacje przynęt np. sztuczne  ziarno kukurydzy moczone w dipie (którym może być np. melasa lub miód) zda egzamin? Nigdy się nie dowiesz jak nie sprawdzisz!

•   Czy zarzucamy zestaw w odpowiednie miejsce? Jeżeli brań nie ma to zmieńmy je. Zbadajmy dno, zanęćmy negatywnie – i do przodu! Nie ma nic gorszego niż trwanie przy jednym ‘martwym’ polu. Brania też mogą wygasnąć po początkowej dobrej passie. Zmiany miejscówki to normalna czynność i obowiązek wręcz łowiącego! Sprawdźmy głębokość. Często łowienie zbyt głęboko to mniejsze efekty.  Ryba przebywa tam gdzie jest pokarm. Krawędź półki i stoku może być idealna. A może bliżej brzegu? Sprawdzajmy!

•   Technika i budowa zestawu. Tutaj pisać można by wiele. Kilka powyższych punktów tutaj też się zalicza... Przede wszystkim czy nasz zestaw jest odpowiednio dobrany? Czy spławik jest czuły i rejestruje wszystkie brania: podnoszone i zatapiane? Nie stawia zbyt dużego oporu? Czy żyłka nie jest zbyt gruba? Tam gdzie woda jest czysta jej grubość  musi być mniejsza (0.18-0.14). Czy hak jest odpowiedniej wielkości? Nie jest przypadkiem zbyt duży? Ogólna zasada jest taka - im mniejszy hak tym więcej brań.