Autor Wątek: Straż rybacka jako prywatna agencja - pomysł na przestrzeganie RAPR  (Przeczytany 7861 razy)

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 18 578
  • Reputacja: 1611
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
  • Lokalizacja: Newark
Elvis77, myślę, że ichtiolodzy z PZW wiedzą jak niedokładne są rejestry... Pytanie czy zależy im na tym aby ryb było dużo.  Raczej nie. Oni nie odpowiadają za nic, pracują dla PZW natomiast. A tym zależy na jak najwiekszych zarybieniach. Nie koniecznie prawdziwych oczywiście... ;)

To co ważne - to fakt, że ryby na łowiskach dzierżawionych nie należą do PZW. Tak więc oni nie poczuwają się wcale do obowiązku ścisłego kontrolowania łowiących. Policja wg mnie powinna zajmowac się ważnymi rzeczami znów - nie wiem czy jest sens zdejmowac ich z ulic aby łazili po krzakach... Na dodatek państwo im płaci - czyli każdy z nas... Nie lepiej aby robił to ktoś za darmo - to znaczy działając jako prywatna agencja?
W Czechach sprawdza sie pozwolenia nawet kilka razy dziennie - dlaczego nie miałoby to byc standardem? U mnie w kołach podczas kontroli wpisuje sie numer legitymacji członkowskiej i numer stanowiska - w razie czego wiadomo kto łowił w tym miejscu... Zazwyczaj jest tak, że im więcej kontroli tym lepszy klub! ;)

W Polsce mogłoby to zadziałać - ja warunkiem uczyniłbym maksymalnie kulturalne zachowanie sie takich 'strazników'. Bo znając zycie mogłoby komuś poprzewracać się w głowie, i wielu chciałoby pokazać 'kto tu rządzi'... ;)
Lucjan

Offline Mateo

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 8 632
  • Reputacja: 926
  • Płeć: Mężczyzna
    • Galeria
    • Spławik i Grunt
  • Lokalizacja: Śląsk
  • Ulubione metody: waggler method
Wydaję mi się,że problem z brakiem ryb jest jeszcze spowodowany tzw. operatem rybackim wg.którego dokonywane są zarybienia. Operat jest oparty o rejestry które są nie wypełniane,bo tutaj znowu wracamy do kwestji  kontroli nikt nie sprawdza. Osobiście nie słyszałem,żeby ktoś sptawdzał wędkarza wracającego z ryb czy to co ma w torbie ma tez w rejestrze. Nie wypełnianie rejestrów powoduje przeświadczenie,że nikt nie zabiera ryb i nie trzeba zarybiać bo ryby są skoro ich nikt nie zabrał. Po drugie operaty nie uwzględniają rzeczywistej ilości wody wyrażonej w m3,a nie w m2 jak to jest w tej chwili. Po  trzecie zła i nie kontrolowana gospodarka zarybień,bo zarybianie niewłaściwą ilością i gatunkiem może wywołać więcej szkody niż pożytku. I jeszcze pozostaje kwestia naturalnej lub z powodów chorób śmiertelności ryb jak też nie kiedy gorsza od wędkarzy i rybaków razem wziętych działalność wydry,czapli,perkoza,rybołowa i kormorana. W wielu kołach są pieniądze, tylko nie można ich na zarybienia wykorzystać,bo....
Zgadzam się w całej rozciągłości co do rejestrów i pozostałych kwestii również.
Pozdrawiam
Mateusz

elvis77

  • Gość
Powiem tak:Nie ważne kto ważne żeby ktoś kontrolował. W zeszłym sezonie na jednym z łowisk  na 7 razy na rybach miałem 8 razy kontrolę co przez całe moje blisko ....letnie życie w sumie tylu  nie miałem,szkoda tylko,że do 1 maja ,a później do listopada nawet raz nie widziałem. Można?

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 18 578
  • Reputacja: 1611
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
  • Lokalizacja: Newark
Obecnie nie ma tylu funkcjonariuszy aby pilnować wszystkich wód niestety...

Sterty śmieci nad wodami wskazują, że można 'olewać'  przepisy - wiele z tego co widziałem było po nockach... Butelki, puszki, odpady, reklamówki... Wystarczyłoby spisać wcześniej dane delikwenta (numer karty itd.) - i jeżeli na drugi dzień ma się do czynienia z 'syfem' - mozna do gościa pieknie dotrzeć. Oczywiście, ktoś powie, że się nie da udowodnić takiej rzeczy - ale mozna skierowac sprawę do sądu koleżeńskiego PZW - a tam juz delikwenta możńa by ukarać. Chociażby odebraniem praw.

To dałoby sie zrobić! Samo PZW jednak wiele nie może bo jego tożsamość prawna jest bardzo dziwna, a przepisy zawiłe. Prywatna agencja mogłaby współpracować z kołami wędkarskimi. Karanie śmieciarzy byłoby w interesie i jednych i drugich na przykład.

Lucjan