Spławik i Grunt - Forum

ORGANIZACJE WĘDKARSKIE => Sposoby i pomysły na zmiany => Wątek zaczęty przez: Luk w 01.09.2015, 05:03

Tytuł: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 01.09.2015, 05:03
Rozmowy o IRŚ powodowały małą burzę w kilku wątkach, i zazwyczaj miały charakter mocnej wymiany  zdań kilku forumowiczów, z których jeden jest pracownikiem tejże instytucji.

Sytuacja w Polsce jest dość dziwna. Praktycznie we wszystkich okręgach PZW zasobność wód określana przez wędkarzy zazwyczaj oscyluje od słabej do fatalnej. Frustracja łowiących jest ogromna, wydaje się, że z każdym rokiem przybywa niezadowolonych. W dziwny sposób, PZW, które działa w sposób 'partyjny', otrzymało jakby mandat od państwa i prezentuje wędkarzy w Polsce. Ich wody właśnie są w najgorszym stanie - wnioskować można więc, że wędkarze są przyczyną degradacji zbiorników wodnych. Jednak i wody spółek rybackich w wielu miejscowościach wcale nie oferują czegoś więcej, o rybę tam po prostu trudno.

Naukowe wsparcie 'rybactwa' lub działalności rybackiej w Polsce, pełni Instytut Rybactwa Śródlądowego im.S.Sakowicza w Olsztynie. Jest to instytucja państwowa, podlegająca pod Ministerstwo Rolnictwa. Jest to jednostka badawczo-rozwojowa, jednym z jej zadań jest współdziałanie z jednostkami administracyjnymi i gospodarczymi (Wikipedia).
Wstępne przeglądanie publikacji IRŚ (http://zs.infish.com.pl/) pozwoliło mi zauważyć, że pracownicy instytutu nie są zorientowani wcale dobrze w tym, jak wygląda polskie wędkarstwo i jakie są jego tendencje. Jest kilka prac odnośnie złap i wypuść itp. aczkolwiek temat jest dość słabo rozpoznany. Wiele rzeczy znajdujących się w pracach dotyczących  wędkarstwa pochodzi od brytyjskich ichtiologów, i na podstawie ich prac formułowane są pewne wnioski. Nawet pisze się o Izaaku Waltonie, co wydaje się trochę taką 'zapchajdziurą' - albowiem prekursor wędkarstwa i jego praca 'The Compleat Angler' (wydana trochę dawno - w 1653 roku) nie wnosi wiele do polskiej sytuacji nad wodą :D

Okazuje się więc, że IRŚ tak naprawdę niewiele wie o wędkarzach. Analizy rejestrów połowowych to jedno, jednak tendencje jakie cechują polskie wędkarstwo to już inna sprawa. Skoro wędkujących osób w Polsce jest około półtorej miliona, z czego połowa w miarę regularnie, to czy nie powinno się znać problemów wędkarstwa dość dobrze? Prac dotyczących spółek rybackich jest wiele, poświęconych ich wynikom, problemom etc., samego wędkarstwa prawie w ogóle. Jeżeli więc wędkarstwo jest formą rybactwa - to czy taka instytucja jak IRŚ nie powinna mieć o wiele lepszego rozeznania w tym jak ono wygląda? Podam prosty przykład - karpiarstwo. Jeden z najszybciej rozwijających się 'kierunków', gromadzi coraz większe rzesze łowiących. Karpiarze stosują zasadę 'złap i wypuść' i chcą po prostu łowić karpie - zwłaszcza te większe. W UK, skąd moda ta przywędrowała, łowisk karpiowych jest mnóstwo, ryba ta zaś jest praktycznie wszędzie, pomimo, że się nie rozmnaża. Wpływ karpia na zbiorniki jest znany, jego obecność w większej ilości działa niekorzystnie na inne gatunki i jest przyczyną zmiany charakteru danej wody (zanik roślinności na przykład - co utrudnia tarło innych gatunków). Tak więc nacisk na karpia w Polsce będzie coraz większy, warto więc umieć przewidzieć pewne kierunki.

Inną rzeczą jest samo zadowolenie wędkarzy. Mieszkając w takim kraju jak UK, widzę, że  nie narzeka się na sytuację wędkarską w ogóle, ryby po prostu są. Może są jakieś problemiki, ale w skali polskiej są one minimalne. W Polsce natomiast jest wielkie niezadowolenie - i to najwyraźniej pokazuje, że polski model korzystania z wód w ujęciu rybackim jest daleki od doskonałości. Brakuje ryb, wędkarze są rozgoryczeni... Sami rybacy nie mają wcale dobrze, i można powiedzieć, że egzystują, mając male zyski lub operując nawet ze stratami.

Oczywiście nie zamierzam winić za zaistniałą sytuację w Polsce IRŚ, ale sam komentarz Kotwica, który zarzucił nam, forumowiczom, to, że bierzemy ryby bez umiaru, chcemy, zadamy, i tak dalej wskazywał, ze nie ma on bladego pojęcia kim jesteśmy, co robimy i czego chcemy. A ja zakładam, ze sam Kotwic jest najlepiej zorientowanym w wędkarstwie pracownikiem instytutu... :D

Czy uważacie, że IRŚ wykonuje swoje zadanie dobrze? Czy nie macie podobnie jak ja wrażenia, że 'chłopaki' po prostu nie rozumieją  wędkarzy? Ja wywnioskowałem z wcześniejszych dyskusji, że trudno robić coś dla wędkarzy, skoro się ich nie rozumie. Oczywiście, był argument 'zlećcie nam badania' - ale czy to naprawdę jest rozwiązanie na to, aby łowiska były lepsze? Dla mnie 'leczenie' to nie tylko walka ze skutkami, to walka ze źródłem problemów, zapobieganie. Skoro więc nie zna się dobrze przyczyn, na dodatek nie ma rozeznania w nadchodzących 'modach' i trendach - tacy naukowcy IRŚ zawsze będą 'do tyłu'. Czy nie czas na to, aby IRŚ zaczął mocniej 'badać' wędkarstwo? Czy nie powinno to należeć do zadań statutowych instytutu?  Mam nadzieję, że nadzór Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie jest tutaj problemem...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 01.09.2015, 10:37
A ja myślę, że IRŚ i operaty robione przez naukowców są zależne ze sobą łącznie z RZGW tylko po co, patrząc oczami wędkarza?

Jeśli podzielimy wodę wg kategorii na: wody stojące  (stawy, jeziora w  prywatnych rekach z możliwością sprzedaży) i wody płynące (jeziora, rzeki, zbiorniki retencyjne itd)które należą do Państwa, bo nie można ich sprzedać, to tymi drugimi z automatu zarządza Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej.

RZGW ma obowiązek zgłosić daną wodę do przetargu i wydać go w dzierżawę, prawo pierwszeństwa dysponują aktualni dzierżawcy np. spółki rybackie, stowarzyszenia itd. Aby przedłużyć dzierżawę lub przystąpić do wydzierżawienia danego akwenu np. jeziora musimy przed przystąpieniem do przetargu wykonać operat w którym to zawarte będą informację w jaki sposób będziemy użytkować daną wodę, jak będą wyglądać odłowy, zarybienia itd. przez kolejne 10 lat - bez tego nie przystąpimy do przetargu, nawet jak przegramy to jesteśmy w plecy na starcie kilka tysięcy zł ( PARADOKS nr 1).

Dla urzędnika RZGW operat taki to świętość, pracownik RZGW musi być przy każdy zarybieniu aby sprawdzić czy czasami nie wpuścimy za dużo ryb lub takie które nie są zawarte w operacie (PARADOKS nr 2) - (jak można przewidzieć ile można wpuścić ryb do zbiornika x nie znając szczegółowo danych przed zarybieniem, nie badając presji wędkarskiej i rybackiej na jakiej podstawie są brane dane empiryczne akwenów?)

Po co jest PZW? Ano po to, że jeśli rybak nie weźmie danej wody czy jakieś stowarzyszenie wędkarskie lub inne to woda oddawana jest w opiekę danego okręgu PZW, który ma się daną wodą opiekować, jak się PZW opiekuję takimi wodami, doskonale wszyscy wiemy (PARADOKS nr3)

Wg aktualnych wytycznych musimy mieć tzw dość duże środki finansowe przy wydzierżawieniu wody, ponieważ RZGW robi blokadę środków za czynsz dzierżawny na koncie za cały okres trwania dzierżawy (10lat) (zamiast zarybić maksymalnie w pierwszym roku wodę już mamy strzał w stopę, bo bardzo duża kasa mimo, że jest nasza, to nie możemy jej ruszyć, obracać ją, pomnażać),RZGW jest decydentem czy może zerwać umowę dzierżawy z nami, czy też nie, oczywiście musi mieć do tego podstawę, RZGW także na dzierżawce może nałożyć karę. RZGW tak na prawdę  krzywdy rybakom nie zrobi, każdy patrzy na wszystko przez różowe okulary. Wędkarzy faktycznie wszyscy mają w pompie, bo od tego jest niby PZW, a wodach PZW poza rzekami typu Odra nie ma za bardzo ryb.

Luk zobacz powiązanie:

IRŚ-RZGW-Ichtiolog-PZW-Rybacy -Wędkarze/działacze w ramach PZW - to wszystko jest od siebie zależne, państwo w państwie, ręka rękę myje, ryb jest coraz mniej ale wszyscy i tak są zadowoleni bo każdy ma prace. Tak naprawdę stan wód czy jest rybny czy nie interesuję tylko rybaków, bo oni z czegoś muszą żyć.

Wędkarz jest tam osobnikiem zbędnym, przeszkadza, wiadomo, opłaca jakieś tam składki czy do PZW czy gospodarstwom rybackim, ale Ci drudzy niekoniecznie za wędkarzami przepadają, bo muszą ich jakoś pilnować, czasami jest tak, że jak ryba "idzie" na wędkę, to przy ogromnej presji wędkarskiej w kilkanaście dni można na wodzie zrobić niesamowite spustoszenie. Nie ma etycznych wędkarzy i rybaków (no kilka procent jest ale to za mało)

Moim skromnym zdaniem albo to wszystko należałoby .... bam, bam, bam :) i zbudować od nowa, albo jedynym wyjściem są stowarzyszenie wędkarskie, które będą opiekować się własnymi wodami. To drugie niestety jest bardzo trudne do zrealizowania a przede wszystkim do upilnowania, także mało rentowne dla przedsiębiorcy gdyby ktoś chciał zabawić się na wodach RZGW w łowiska specjalne typowo dla wędkarzy.

Odpowiadając na pytanie w tytule:
IRŚ nie będzie chciał rozumieć wędkarza, bo dla niego wędkarz jest szkodnikiem nie mniejszym niż kormoran, a reszta to mydlenie oczu.

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: grzesiek76 w 01.09.2015, 14:09
" Wstępne przeglądanie publikacji IRŚ (http://zs.infish.com.pl/) pozwoliło mi zauważyć, że pracownicy instytutu nie są zorientowani wcale dobrze w tym, jak wygląda polskie wędkarstwo i jakie są jego tendencje. Jest kilka prac odnośnie złap i wypuść itp. aczkolwiek temat jest dość słabo rozpoznany.
 Nawet pisze się o Izaaku Waltonie, co wydaje się trochę taką 'zapchajdziurą' - albowiem prekursor wędkarstwa i jego praca 'The Compleat Angler' (wydana trochę dawno - w 1653 roku) nie wnosi wiele do polskiej sytuacji nad wodą :D"

Trochę to dziwne biorąc pod uwagę fakt, że PZW jest największym użytkownikiem wód śródlądowych w Polsce.
"Polski Związek Wędkarski gospodaruje na ponad 218 tys. ha wód. W stosunku do całego areału wód śródlądowych w kraju, w dyspozycji PZW jest około 45% ich powierzchni. PZW użytkuje 66% całej powierzchni wód płynących (rzeki), 84% powierzchni zbiorników zaporowych i 26% ogólnej powierzchni jezior."
( tekst ze strony www.pzw.org.pl )

Izaak Walton. Hehe. Przynajmniej wiemy że IRŚ docenia klasykę w najlepszym wydaniu :)
 
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 01.09.2015, 23:13
Grendziu - pokazałeś bardzo słuszną zależność i paradoksy :D

Myślę, że w Polsce zbyt słabo bierze się pod uwagę ochronę środowiska 'wodnego' - chodzi mi o ryby. Instytucje które wymieniasz nie chcą wcale chronić ryb. System operatów rybackich i blokowanie pieniędzy to dość dziwna praktyka - w polskim wydaniu pustosząca wody. Wcale nie ma co zwalać wszystkiego na samych wędkarzy, bo sam system jest chory.
Ciekawi mnie czy nie powinno się myśleć o jakieś reformie tego systemu, i o możliwości robienia zarybień w innym układzie, również pewnymi gatunkami nadprogramowo, takimi jak lin czy karaś. Obawy o zdegradowanie wody w polskich realiach są już pozbawione sensu - bo wody są słabe już na starcie. Użytkownik wędkarski powinien właśnie otrzymać pomoc, aby móc dobrze zacząć. Może podczas przetargu powinno się właśnie brac pod uwagę 'ochronę środowiska'? Czyli jeżeli jest kilku startujących - to można kierować się znalezieniem najlepszego użytkownika, nie tego co oferuje więcej kasy, lecz daje lepsze warunki pod względem sposobu prowadzenia wody. Zamiast łupienia  w wydaniu rybackim lub wędkarskim a la PZW, możnaby promować dbanie o wodę, czyli górne wymiary ochronne, budowę pomostów etc. Miejscowy samorząd tez mógłby miec cos do powiedzenia w tej sprawie - bo często dzierżawa wody oznacza brak jakichkolwiek korzyści dla gminy...

Jeżeli chodzi tu o IRŚ, to dobrze byłoby móc korzystac z jakiś opracowań, które pozwalały by na robienie 'programu' dla danych zbiorników. Na przykład opróćz zarybień minimalnych, powinno się opiniować wnioski o dodatkowe zarybienia. W takim wypadku możnaby uzyskać zgodę w ciągu miesiąca, dwóch, na dodatkowe wprowadzenie ryby - ponieważ wędkarze odłowili sporo (ryby brały na przykład). W ten sposób można by dbać o równy poziom łowisk. Obecny system to napełnianie - i opróżnianie, napełnianie - i opróżnianie, rok po roku. Wody na jesień są już znacznie mniej ciekawe niż wiosną. Jeżeli dany uzytkownik wykazałby niezadowalające wyniki odłowów - powinien móc dokonać zarybień dodatkowych. Restrykcje powinny obejmować gatunki takie jak karp czy amur, tu powinno się sprawdzać dokładnie co i jak...
Na pewno jakoś tak robią to Czesi, gdyż ryb u nich nie brakuje. Może gdyby łowiska stały się bardziej rybne, ludzie zaczęliby brać mniej?

Zauważcie, że Kotwic nie pokazał nam żadnego z rozwiązań alternatywnych. Stwierdził, że winni są wędkarze - i to wszystko. A tutaj przecież wystarczy pomyśleć - bo skoro kasa na zarybienia jest, a brakuje ryb w wodzie- to dlaczego nie zarybiać więcej? WTF? Przecież to strasznie logiczne. Skoro teraz woda dzierżawiona jest jałowa, to jak zaszkodzić mogą duże zarybienia (nie mówię o karpiu czy amurach - te należy odpowiednio 'dawkować)? Czy nie lepiej mieć problem w postaci zbyt rybnych wód? ;D

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 14.09.2015, 17:47
Tradycyjnie negatywne podejście do działalności IRŚ. Potoki roszczeń, morze pretensji, rzeka zarzutów. ;D ;D
Chyba stratą czasu byłoby tłumaczenie jak firma działa i co robi.
Może "obrazki" mniej zabolą, gdy się chętni do oglądania znajdą. :)

http://www.infish.com.pl/video/%C5%BCycie-jezior
http://www.infish.com.pl/video/rybacy-z-krainy-jezior
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 14.09.2015, 18:18
A może źle zadaliśmy pytanie w tytule...  Czy dla naukowców wędkarze to największy szkodnik wód?

Naukowcy wg mnie są po to aby chronić wody czy to się wędkarzom i rybakom podoba czy nie, może nasza świadomość na temat wód nie idzie w parze z badaniami i ochroną wód, bo dla  nich wyrządzamy więcej złego niż dobrego nad wodą swoimi zanętami, brudem, śmieciami które zostawiamy przy i w akwenach.


Cholera wie, pewnie przydałaby się konsultacja i szkolenia oraz wspólne porozumienia, ichtiolodzy muszą nas w jakiś sposób uświadomić jak powinniśmy zachować się nad wodą, ale oni też powinni zrozumieć, że wędkarstwo byłe jest i będzie popularnym hobby w tym kraju i trzeba to wszystko jakoś ze sobą połączyć.

Celowo pomijam rybaków, bo jak patrzę na spółkę Maj to mi się nóż w kieszeni sam otwiera, dziwi mnie tylko, że nikt nie może im nic zrobić, a na narzekaniach o pustostanie wód przez wędkarzy się kończy.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 14.09.2015, 18:19
Na razie to widzę, że naukowcy chronią rybaków i zachowują się, jakby to był niezbędny element przetrwania jezior...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 14.09.2015, 19:00
Na razie to widzę, że naukowcy chronią rybaków i zachowują się, jakby to był niezbędny element przetrwania jezior...


Właśnie też mam takie wrażenie , trochę mnie to martwi ale nie dziwi .
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 14.09.2015, 20:04
Tradycyjnie negatywne podejście do działalności IRŚ. Potoki roszczeń, morze pretensji, rzeka zarzutów. ;D ;D
Chyba stratą czasu byłoby tłumaczenie jak firma działa i co robi.
Może "obrazki" mniej zabolą, gdy się chętni do oglądania znajdą. :)


Kotwic, ja wiem, że czujesz się tu atakowany, ale żałuję, że nie widać z Twojej strony za grosz 'skruchy' lub chociażby chęci zrozumienia takich osób jak my. Po pierwsze sam zabierasz wszystko co łowisz (tak pisałeś), z drugiej strony masz pretensje do wędkarzy, że ogołacają wody. Wody w Polsce są fatalne - mimo to odpowiedzialni są znowu wędkarze. Wszystko co robi IRŚ jest super, nawet decyzja o zarybianiu japońcem była słuszna. A ci podli wędkarze tylko narzekają...

Filmy są OK, ale nie pokazują tak do końca tego, że Niemcy o jeziora dbali, teraz zaś są one zdewastowane. Pomimo, że piszecie prace, to nie ma tam prawdziwych porad co zrobić aby było lepiej, wskazówek. Co ciekawe, to przy wielu rzeczach, cytuje się ichtiologów zachodnich, w tym brytyjskich, jednak wnioski polskich sa odmienne. C&R jest złe, górne wymiary również... Ciekawe, że w UK można jakoś te rzeczy pogodzić.

Powinniśmy wypracować jakiś kompromis, bo chcemy chyba podobnych rzeczy, mam jednak wrażenie, że nie chcesz tego. Prawdopodobnie nie pasuje Ci opcja jaką prezentujemy tutaj, chociażby złap i wypuść, oraz szukanie winnych lub tych co mogą coś zmienić a tego nie robią. Jakby nie było, nie pokazałeś co takiego dobrego robi IRŚ, mamy się domyślać. Jak chcemy czegoś więcej, to Wy zrobicie badania - tak zrozumiałem... Jednak nie o pH wody mi chodzi lub jej żyzność, tylko o coś więcej...
Skoro to takie oczywiste wskaż co IRŚ robi aby poprawić obecną sytuację. Nie chcę tu się kłócić - raczej chciałbym przyznać Ci rację, bo zgoda buduje... :)

Na razie to widzę, że naukowcy chronią rybaków i zachowują się, jakby to był niezbędny element przetrwania jezior...

IRŚ podlega pod Ministerstwo Rolnictwa, a tam siedzą hieny z PSL, układowicze i specjaliści od wałów, którym dorównywała tylko Samoobrona. Oni za bardzo chronić środowiska nie chcą, to jest rolnictwo - a podlega pod nie rybołóstwo. Gdyby IRŚ podlegał pod Ministerstwo Ochrony Środowiska - połowa prac robiona byłaby pod innym kątem. Niestety - jak widać po polskich wodach nie o ochronę środowiska chodzi. Zarybianie gatunkami inwazyjnymi i obcymi, wydajność z hektara, problemy rybaków, hodowla ryb - to są zagadnienia którymi głównie zajmuje się IRŚ. Nie zajmują się ochroną - o którą my tutaj zabiegamy. Jeżeli już, to jest ona na drugim miejscu. 'Pies liże rękę którą go karmi pan' - dlatego tak a nie inaczej wygląda działalność IRŚ. Co istotne, skoro brytyjski ichtiolog nie akceptuje jedzenia karpiowatych, zaś polski jak najbardziej to robi - to pewne różnice są i będą... Ichtiolodzy też w Polsce muszą się zmienić, przynajmniej na tyle, żeby rozumieć pewne rzeczy. Czesi to zrobili jakoś, u nas się wciąż nie udaje.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 14.09.2015, 20:38
Naukowcy wg mnie są po to aby chronić wody czy to się wędkarzom i rybakom podoba czy nie, może nasza świadomość na temat wód nie idzie w parze z badaniami i ochroną wód, bo dla  nich wyrządzamy więcej złego niż dobrego nad wodą swoimi zanętami, brudem, śmieciami które zostawiamy przy i w akwenach.

Doskonałe podsumowanie, popieram twój punkt widzenia i podejście. :thumbup: :beer:

Luk, szukasz haka na siłę, i nie jest to hak na ryby, tylko po to by się przyczepić. ;D
Znajdź mi proszę mój wpis, że wszystkie ryby które złowię, to zabieram i zjadam. Podaj to w postaci cytatu, lub nie naciągaj mych słów. :)
Wiele razy pisałem, że ryby łowię, że zabieram, że zjadam. Nigdzie nie podałem, że dotyczy to ryb wszystkich. Nie podałem nawet o których gatunkach mówię, ani też o ilościach. Ale za to wiele razy widziałem, wpisy jaki to straszny jestem, jest tu kilku specjalistów od takiego podejścia, >:O

Pytasz, jakie dałem propozycje by coś zmienić. Dałem, w kilku wątkach pisałem.
Ale tutaj powtórzę: pokazuję, że kłamliwa opinia o "straszliwym" wpływie rybactwa jest tylko ułudą i maskowaniem innych czynników. Piszę krytycznie o wędkarzach by uwypuklić, że ponad 1 000 000 łowców z wędkami ma kolosalny wpływ na to co dzieje się w wodzie, a także straszliwy udział w tym, co zostaje nad wodą.
Może warto dostrzec to, że oczekiwanie (wręcz żądze) wędkarskie, bardzo rozmijają się z gospodarowaniem środowiskiem wodnym i jego zasobami.

Wiele razy też tłumaczyłem, że jednostki takie jak IRŚ nie służą jednej grupie, np: rybacy lub wędkarze, lecz funkcjonują niezależnie od w/w grup. Naukowcy prowadzą badania, by uzyskać dane, znaleźć rozwiązanie problemu, opisać zagadnienie.
W żaden sposób nie jest celem uszczęśliwianie konkretnej grupy, bo to bzdura.
Zauważyć można, że ci co są zaangażowani w gospodarowanie rybackie, uczestniczą w konferencjach naukowych, wykorzystują do pracy publikacje, czerpią wiedzę i wdrażają opracowania. :bravo:
Natomiast, jest wielka rzesza odpornych na "wiedzę", takich którzy mają tylko pretensje, którzy żądają, którzy nie mając argumentów podważają zdanie innych. Z tym jest problem. To utrudnia dyskusję lub ustawia ją na przegranej (przekrzyczanej) pozycji.

Wielokrotnie pisałem, że ichtiolodzy, IRŚ nie są przeciwko wędkarzom. Oni robią swoje, tak jak to zaplanowali lub jakie mają potrzeby. To, że wędkarze żądają czegoś innego, nie oznacza, że wszyscy rzucą się realizować te cele, skoro owe instytucje nie są do tego powołane, lub nie jest to w ich kompetencjach.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 14.09.2015, 20:43
Luk a może Kotwic nie chce nas wędkarzy nad wodą, bo to  my jesteśmy największymi szkodnikami? (żart)

Co do C&R - pisaliśmy o tym wielokrotnie, etycznych wędkarzy jest mało, można zabierać ryby, ale z umiarem, tak aby nie zachwiać równowagą na akwenach, niestety tak nie jest, ale dobrze że o tym się mówi, pisze i tworzy filmy :)

Myślę, że oni mimo wszystko widzą więcej, Kotwic za filmiki duży :thumbup: jeszcze ze dwa takie filmy i w nowym życiu zostanę rybakiem a już na pewno ichtiologiem :)

Gdyby wszystko było takie etyczne jak w filmie to chyba sam przestałbym dalej wędkować, ale to co Lucjan piszę to też prawda niestety.

Do mnie liczby przemawiają:

Rocznie- 2,2tyś ton odławiają rybacy, 5tyś ton wędkarze, 10tyś ton kormorany - pytanie do Kotwica, dlaczego nikt nie zmieni ustawy na temat populacji kormoranów jeśli faktycznie aż takie robią spustoszenie, przecież to nie jest już ptak chroniony tylko plaga z którą trzeba walczyć i jakoś to trzeba regulować >:O
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 14.09.2015, 20:53
Rocznie- 2,2tyś ton odławiają rybacy, 5tyś ton wędkarze, 10tyś ton kormorany - pytanie do Kotwica, dlaczego nikt nie zmieni ustawy na temat populacji kormoranów jeśli faktycznie aż takie robią spustoszenie, przecież to nie jest już ptak chroniony tylko plaga z którą trzeba walczyć i jakoś to trzeba regulować >:O

Chyba najlepiej sytuacje porównać do cytatu ze znanego filmu, a słowa brzmiały: "Burdello bum bum" ;)

Kormoran to ptak chroniony prawem, ale też zawziętością ekologów i ekoterrorystów ;D
Minęło już kilka lat od momentu gdy kilkukrotnie krzykiem i liczbami próbowaliśmy opracować "Strategię zarządzania populacją kormorana czarnego w Polsce". Dokument utknął gdzieś w odmętach biur nieznanych (poziom ministerialny - prawdopodobnie).
IRŚ regularnie od prawie 10 lat zajmuje się problematyką kormoranów, piszę artykuły, bierzemy udział w konferencjach, szkoleniach itp. Tyle możemy zrobić, ale sami nie zmienimy prawa, to nie jest nasza kompetencja.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 14.09.2015, 21:55
PSL powinien wam pomóc w walce z "zielonymi"  w takim przypadku bez rozpętania kolejnej wojny światowej :P

No ale jak to oni, lepiej siedzieć cicho niż wychodzić i wychylać się przed szereg.

Czyli znów zaczynamy pracę u podstaw, czyli budzenie świadomości wśród rzeszy naszej ludzkości wszechwiedzącej, która jest niestety odporna na wiedze >:O

No i może docelowo za kolejne 30/40 lat jak będzie więcej kormoranów jak ryb w wodach (nie sądzę, bo środowisko naturalne to wszystko unormuję prędzej czy później samo w sobie) to ktoś do góry pozwoli na regulację tego pasożyta :'(
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 14.09.2015, 23:40
Kotwic, mi nie chodzi o to aby się przyczepić, ale op to aby się nie przyczepić :)

Ktoś musi zadawać pytania i szukać odpowiedzi... Nie przypominam sobie abyś kiedykolwiek odpowiedział bezpośrednio na prośbę o wskazanie tego co robicie takiego co wpływa na znaczącą poprawę sytuacji w Polsce. Bądźmy tez realistami - jaki IRŚ nie jesteście od pilnowania równowagi w polskich wodach, ponieważ takowej nie ma od dłuższego czasu. Gdybyście to robili, to by była, podobnie jak nigdy nie wprowadzano by karasia srebrzystego do wód. No chyba, że w tym kraju się nie liczy nikt z naukowcami... :D Wiemy jednak, że tak nie jest, ponieważ rybacy mają wsparcie.

Piszesz, że jest wiele grup które chcą, żądają... Ja się dziwię, bo przecież powinna się liczyć równowaga w wodzie - nie interes wędkarzy czy rybaków. Można rybostan w jakiś sposób zmieniać - ale powinien on być. Jednak jest różnica - bo rybołówstwo to część ogólnie pojmowanego rolnictwa, zaś wędkarstwo jest postrzegane jako obciążenie. Z punktu widzenia ministerstwa rolnictwa tak to może wygląda.
Mnie ciekawi, dlaczego nie opracowano modelu wspólnego korzystania z zasobów wodnych, tak aby ryby były, aby wydajność z hektara była na poziomie takim jak w latach dziewięćdziesiątych. W Polsce jest miejsce i dla rybaków i dla wędkarzy - obydwie grupy powinny przestrzegać tych samych reguł i wspólnie dbać o środowisko naturalne. Tak jednak nie jest - naukowcy zaś wmawiać próbują, że 'ryba jest'.

Kotwic - nie jestem ichtiologiem, nie studiowałem takich kierunków - jednak potrafię łączyć fakty. Karaś srebrzysty, zanikanie karasia pospolitego, kurcząca się populacja lina - nigdzie nie spotkałem żadnych prac naukowców z IRŚ piszących o tym. Fatalne polskie wody na dodatek, masa korupcyjnych układów w PZW, rybacki poker na Mazurach. Gdybyśmy o tym nie dyskutowali tutaj, czy Ty poruszyłbyś takie tematy? I dlaczego nie? :D

Ja nie twierdzę, że IRŚ jest niepotrzebny, lub pracuje tam banda łobuzów :D Bardziej zastanawia mnie dlaczego nie robi się pewnych rzeczy w Polsce które robić się powinno. Powiększające się strefy beztlenowe w jeziorach to jedno, zdewastowane wody to co innego. Kiedyś pisałeś, że rybak na danej wodzie jest potrzebny i działa dla jej pożytku. Zgodzę się z tym. Jednak w Polsce nawet rybak nie dba do końca o swoje wody... Jeden z forumowiczów podał przykład Czech - i to, że tam rybaków nie ma - a piękne łowiska jak najbardziej są... Oczywiście, że można winić tu 'polską' mentalność. Ale nie dotyczy ona wcale wędkarzy tylko :D

Napisałeś:  Naukowcy prowadzą badania, by uzyskać dane, znaleźć rozwiązanie problemu, opisać zagadnienie.W żaden sposób nie jest celem uszczęśliwianie konkretnej grupy, bo to bzdura.

Gdzie jest rozwiązanie problemu??? Widziałem dane, widziałem opisanie zagadnienia. Nie widziałem rozwiązań. Może nie trzeba tylko samych danych? Może boicie się napisać czegoś, bo byłaby to krytyka przełożonych, osób od których jesteście zależni? Przecież widać, że cały operat rybacki,  zarybienia zgodnie z nim robione(często papierowe), brak właściwych danych (nierzetelne rejestry połowów - zarówno wędkarzy jak i rybaków) plus kłusownictwo i zarybianie na potęgę karpiem i amuram- niszczą polskie wody. Takich wniosków mi brakuje. Bo badanie rejestrów okręgu katowickiego po raz kolejny z rzędu nic nie wnosi. Czytasz takie opracowanie z wypiekami na twarzy? Wątpię...

Ty zaatakowałeś nas, że to przez nas tak wygląda sytuacja w Polsce (dotknęło to wielu forumowiczów) - ja staram się pokazać, że wcale nie jest to takie jednoznaczne, że to nie tylko wędkarze ponoszą odpowiedzialność za stan polskich wód. Nie mam pojęcia, dlaczego nikt nie zmienia RAPRu w Polsce. Czy ma to robić PZW? To przecież tak jakby myśliwy ustalał sobie ile może ustrzelić zwierzyny, którą później sprzedaje. Najłatwiej obwiniać wędkarzy - jednak oni są ostatnim ogniwem, oni płacą za wędkowanie i mają się stosować do pewnych reguł. A te są złe!

Kolejna sytuacja - fundacja Ratuj Ryby. Jakim cudem maja oni patronat naukowy IRŚ nie wiem. Tez nie odpowiedziałeś na to - wyszło na to, że jestem kanalia bo się czepiam. Ale przecież ochrona ryb, ratowanie ich - jakoś w ogóle nie idą w parze z tym co robicie. Czy to coś złego zapytać?


Kotwic, ja szukam rozwiązań, chciałbym aby coś ruszyło z miejsca. Nie zależy mi na kłótniach i sprzeczkach, strasznie mnie one męczą. Ważne aby posuwać się w tym wszystkim do przodu. Wędkarze nie lubią rybaków, ichtiolodzy wędkarzy, a przecież można znaleźć jakieś proste rozwiązania, jak chociażby łowiska 'no kill' w każdym okręgu. Można zadowolić wszystkich, może nie maksymalnie - ale przynajmniej w pewnym stopniu. Warto więc poszukać 'wspólnego mianownika'.

Temat wątku to '(...) czy naukowcy rozumieją wędkarzy? Ja jestem pewien, że nie. Co gorsza nie dostrzegają pewnych trendów docierających do Polski, nie widzą tego, że ryb będzie ubywać, w tym samym tempie, pomimo coraz słabszych wód. Dlaczego nie zapobiegać? Po co 'leczyć'? W waszym wypadku to nawet nie leczenie, tylko 'sekcja zwłok'. O to mi chodzi. No chyba, że wasze badania maja służyć tylko wam, a nie polskiemu społeczeństwu... Zobacz, piszesz o pewnych grupach mających różne żądania, sprzeczne z sobą interesy. Ale przecież PZW dzierżawi większość wód płynących w Polsce! Więc powinno się ich prześwietlać, i to z kilku stron. Nie sądzisz? Zrozum, tacy wędkarze jak my mamy dość już tej bezsilności i tego samego nad wodami. Jak mamy zrobić aby było lepiej? Zlecić Wam badania? Przecież to niczego nie zmieni - ryby ubywa z wiadomych powodów. I nie chodzi o to wcale aby łowić wielkie karpie...

Może napiszesz jak według Ciebie powinno się poprawić stan wód w Polsce? Przyjmujemy, że ryb nie ma... :)

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 15.09.2015, 09:15
Może napiszesz jak według Ciebie powinno się poprawić stan wód w Polsce? Przyjmujemy, że ryb nie ma... :)

Jeszcze pół roku temu nie odważyłbym się wypowiedzieć w tej sprawie, bo nic o tym nie wiedziałem, chciałem tylko aby w łowisku było więcej ryb,no i nie mam kompetencji aby się wypowiedzieć, bo nie jestem biologiem, ichtiologiem ani naukowcem.

Pytanie jest do Kotwica nie do mnie, ale nie za bardzo podjęliśmy rozmowę  w wątku  grupie PRO RYBY gdzie też przy starcie nad wodą nie było ryb,  więc i może ja spróbuję i rzucę coś swoimi pomysłami, może będą błędne, ale co mi tam zabawie się: (najwyżej Kotwic mnie sprostuję)

1. Kormorany - regulacja populacji ptaków do minimum.
2. Powstrzymanie lub zapobieganie skutków eutrofizacji w wodach np. przy każdej wodzie nakazać rolnikom pas ochronny stworzenie strefy buforowej poprzez zazielenie gruntów rolnych (przy wszystkich wodach nie tylko w NATURZE 2000) do 100-200m od  lustra wody - tak aby zapobiec dostania się do wody jak najmniejszej ilości azotu i fosforu, z tego tytułu rolnik np. otrzymałby wyrównanie w dopłatach na poziomie np 2500/3000zł/ha. Zwolnienie w podatku rolnym.
3. Wprowadzanie obowiązkowo skutecznego monitoringu wód - rejestr połowu ryb dla każdego, wysokie kary za nieprzestrzeganie zasad przyjętych nad wodą.
4. Skuteczna walka z kłusownictwem czytaj także kary dla "wędkarzy" i "rybaków" ( w tym drugim przypadku zabieranie wód przez RZGW w przypadku nie przestrzegania operatów itd itp).
5. Ograniczenie ilości pomostów do minimum nad wodą, stworzenie jak najwięcej naturalnych miejsc do rozmnażania się ryb.
6. Obowiązkowo skanalizowanie wszystkich nieruchomości nad brzegiem wód.
7. Prowadzenie zrównoważonej gospodarki wodnej z zachowaniem rodzimych gatunków ryb w tym lina oraz ograniczenia w zarybianiu rybami karpiowatymi.
8. Edukacja nad wodą np coś w stylu fundacja Ratuj Ryby - a w tym uświadomienie wędkarzom, że nie ilość a jakość zanęty daje wyniki.
9. Wysokie  i skuteczne kary za zanieczyszczanie wód.
10. Gruntowne zmiany RAPRu i PZW.

Przykładów można mnożyć tylko jak je wdrożyć w życie?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 15.09.2015, 12:43
Cytuj
...jest tylko ułudą i maskowaniem innych czynników...

Wedle danych przywołanych w raporcie NIK dotyczącym Warmii i Mazur wielkość amatorskiego połowu stanowiła 81% wielkości połowu komercyjno-rybackiego w uwzględnionym okresie. Garsteczka łowców sieciowo-agregatowych zabiera zatem z warmińsko-mazurskich jezior znacznie więcej rybich kilogramów niż potężna armia łowców z wędkami, ale w wieloczynnikowych diagnozach Pana Kotwica o tych pierwszych łowcach się milczy, zaś ci drudzy są na miejscu pierwszym, wyprzedzając nawet kormorany. To doprawdy budujące i chwalebne, że powiązania z branżą rybacką nie przeszkadzają naszemu inżynierowi rybactwa w rzetelnym stawianiu sprawy i nie skłaniają go do "maskowania innych czynników" ;)

Cytuj
…naukowcy prowadzą badania…

Oto np. naukowiec Wołos (przodujący ichtiolog w odmianie rybackiej) przeprowadził badanie i ustalił, że wbrew "dyskusyjnym zastrzeżeniom hydrobiologów" zarybianie obcymi gatunkami to kapitalny pomysł przynoszący "wielorakie korzyści" z "generowaniem dochodu dla gospodarstw rybackich" na czele ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 15.09.2015, 13:45
Cytuj
...jest tylko ułudą i maskowaniem innych czynników...

Wedle danych przywołanych w raporcie NIK dotyczącym Warmii i Mazur wielkość amatorskiego połowu stanowiła 81% połowu komercyjno-rybackiego w uwzględnionym okresie. Garsteczka łowców sieciowo-agregatowych zabiera zatem z warmińsko-mazurskich jezior znacznie więcej ryb niż potężna armia łowców z wędkami, ale w wieloczynnikowych diagnozach Pana Kotwica o tych pierwszych łowcach się milczy, zaś ci drudzy są na miejscu pierwszym, wyprzedzając nawet kormorany. To doprawdy budujące i chwalebne, że powiązania z branżą rybacką nie przeszkadzają naszemu inżynierowi rybactwa w rzetelnym stawianiu sprawy i nie skłaniają go do "maskowania innych czynników" ;)

Cytuj
…naukowcy prowadzą badania…


Oto np. naukowiec Wołos (przodujący ichtiolog w odmianie rybackiej) przeprowadził badanie i ustalił, że wbrew "dyskusyjnym zastrzeżeniom hydrobiologów" zarybianie obcymi gatunkami to kapitalny pomysł przynoszący "wielorakie korzyści" z "generowaniem zysku dla gospodarstw rybackich" na czele ;D




Ironicznie ale Kolega @Modus ma rację , już o Lucjanie nie wspomnę bo znowu ktoś mi napisze , że jestem jego  wyznawcą  :o . To wszystko jest jakoś skonstruowane od dupy strony . Cholera , normalnie po ludzku jest mi przykro , że pewnych spraw nie da się połączyć i wypracować konsensusu . Mamy 21-wszy wiek ! Jakby w naszych wodach było dużo ryb , ktoś  ( nie wiem kto ) dbałby , monitorował i zajmował się nasza wodą to skorzystaliby nie tylko wędkarze ale i rybacy . Ta cała sytuacja mnie powala , zwłaszcza , że znajomi jeżdżą do Czech iiiii...zresztą szkoda gadać  :thumbdown:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: e-MarioBros w 15.09.2015, 14:08
Czytam uważnie Wasz wątek ale sam nie mam zdrowia dokładać swoich 3 groszy, dla mnie to wszystko to samo: PZPN, Koleje, Poczta Polska i kwintesencja tego wszystkiego: PZW + IRŚ + .... .
Zapytałem kiedyś, naiwnie, kolegę prawnika (Jego kancelaria obsługuje w niektórych sprawach  min. Kompanię Węglową): czy prawnicy chcą zmienić prawo na lepsze dla obywateli? Odpowiedzią był uśmiech ;D (ironiczny) ...
Myślę, że u nas jest to samo.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 15.09.2015, 14:12
Cały czas porównujemy nasze wody do Czech, że tam się udało a tutaj nie można

Czy w Czechach jest taka sama presja wędkarska jak w Polsce? Nie.
Czy tereny rolne nad wodami to w większości pola uprawne? Nie  w większości lasy, góry, łąki i pastwiska.
Za ryby w Czechach się płaci dodatkowo, są kontrole - u nas tego brakuję na tą chwilę.

Myślę, że trafniej byłoby porównywać stan i jakość wód z Ukrainą niż z Czechami, a z Czech brać niektóre dobre wzorce aby docelowo je wdrożyć.

Chcemy rybnych wód? Słusznie ja też chce, ale najpierw zbudujmy "pozytywne środowisko" do tego aby wody oczyścić, aby nie było stref beztlenowych w wodzie, a potem przystąpmy do racjonalnych zarybień - niby proste, ale na tą chwilę nie do zrealizowania. Gdzie jest wina w tym ichtiologów że nie ma ryb? Zwracają uwagę na zagrożenia, może się też mylą przy założeniach czasem, ale to im chyba zależy na ochronie wód najbardziej.

Dlaczego nad wodą jest tyle śmieci po wędkarzach, jak rozwiązać problem z "gnijącą zanętą"?

Rybacy - rok temu za wszystko ich obwiniałem, że to oni wraz z RZGW są wszystkiemu winni, ale przecież oni też chyba są osobami myślącymi i chcą aby ryb było więcej i to tych szlachetnych a nie samych karpi... Sami chyba, też rozumieją, że lepiej jest z wędkarzami współpracować niż ich odstraszać - razem z rybakami wędkarze mogliby coś zrobić, ale zwalać winę wzajemnie za brak ryb na siebie nie ma większego sensu.

Wędkarze - wszyscy piszemy o "no kil"  tutaj - ale tylko piszemy, nad wodą tego nie ma.

Luk piszesz, że płacimy składki, ale na ile one wystarczają? "Na waciki" mimo wszystko.

Czy przedsiębiorca, który chce zarabiać na wodzie zrobi łowisko na wodzie RZGW specjalne dla wędkarzy? Nie, bo jest to nieopłacalne i nierentowne i nigdy nie będzie, bo jak coś mu się uda zrobić to go okradną kłusownicy w tym "wędkarze". Niezależny finansowo pasjonata, który kocha wodę i przyrodę może zrobić sobie wodę dla siebie i innych, ale po kilku latach znudzi mu się walka z "tubylcami" i odpuści, bo go okradną. Lepiej kupić lub wykopać prywatny staw z 4-10ha ogrodzić i mieć go dla siebie, bo jest łatwiejszy do upilnowania.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 15.09.2015, 15:36
@Grendziu , w Czechach jest taka sama presja wędkarska jaku nas ,proporcjonalnie do ilości mieszkańców . Od kilku lat sporo większa bo nasi rodacy wala tam całymi tabunami . Co do '' budowania... '' - populizm nic nie warty /niespełnialny poruszany na każdej imprezie PZW i przez niektórych pracowników IRŚ...
Kolejna kwestia przedsiębiorca zarabiający na wędkarzach . Mylisz się sromotnie , na wędkarzach można zarobić krocie ale trzeba im dać czego pragną .  Gdyby na szczycie PZW byli ludzie , którym zależałoby na wędkarzach , rybach i środowisku to dzisiaj nie poruszalibyśmy tego tematu . Zobaczcie , że na prywatnych wodach w Polsce się łowi i ryba gryzie , nie mówię tu burdelowatych dołkach z karpiem ale o porządnych komercjach . Tam można a tam-PZW nie można ? W sumie  , zaczyna mnie męczyć to gadanie i wysuwanie dobrych , już wielokrotnie powtarzanych pomysłów . Od siebie , gdybym miał wodę o powierzchni 10-ciu hektarów to wiedziałbym co zrobić aby przyciągnąć wędkarzy . Może zabrzmi to nieskromnie ale nie potrzebowałbym rad żadnych ichtiologów , a karpia byłby tam tylko niewielki procent - dużego karpia .
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 15.09.2015, 16:51
Luk, mówisz, że nic nie robię/robimy. Odpowiedz więc czy nie czytałeś, czy to akurat nie liczy się dla ciebie i rzeszy rybołowców:

Nie przypominam sobie abyś kiedykolwiek odpowiedział bezpośrednio na prośbę o wskazanie tego co robicie takiego co wpływa na znaczącą poprawę sytuacji w Polsce. Bądźmy tez realistami - jaki IRŚ nie jesteście od pilnowania równowagi w polskich wodach, ponieważ takowej nie ma od dłuższego czasu.
A proszę, szybkie przykłady z ostatnich lat, łatwe do znalezienia na stronie IRŚ.:

•   Plany ochrony ekosystemów wodnych Wigierskiego Parku Narodowego, Biebrzańskiego Parku Narodowego, Parku Narodowego Borów Tucholskich i Narwiańskiego Parku Narodowego;
•   Plany ochrony ekosystemów wodnych rezerwatów przyrody jezior: Hańcza, Dobskie, Pogubie Wielkie, Nidzkie i Kolno;
•   Analizy ichtiofauny i wytyczne prowadzenia gospodarki rybackiej do planów ochrony rezerwatów przyrody jezior: Hańcza, Dobskie, Pogubie Wielkie, Nidzkie i Kolno;
•   Programy restrukturyzacji zakładów wchodzących w skład Gospodarstw Rybackich Zasobu Skarbu Państwa;
•   Projekt badawczy wykonany na zlecenie GIOŚ (2006-2008): „Opracowanie i testowanie Jeziorowego Indeksu Rybnego (LFI) do oceny stanu ekologicznego jezior Polski”;
•   Polsko-norweski projekt badawczy (2008-2010): „Development and validation methods for integrated assessment of ecological status of rivers and lakes to suport river basin management plans” (Rozwój i walidacja metod zintegrowanej oceny stanu ekologicznego rzek i jezior na potrzeby planów gospodarowania wodami w dorzeczu).
•   Projekt badawczy wykonywany na zlecenie GIOŚ (2014-2016): „Badania ichtiofauny w latach 2014-2015 dla potrzeb oceny stanu ekologicznego wód wraz z udziałem w europejskim ćwiczeniu interkalibracyjnym – jeziora”.
•   Projekt badawczy wykonywany na zlecenie GIOŚ (2014-2016): „Badania ichtiofauny w latach 2014-2015 dla potrzeb oceny stanu ekologicznego wód wraz z udziałem w europejskim ćwiczeniu interkalibracyjnym – rzeki”.

Lecimy dalej:
Cytuj
Gdybyście to robili, to by była, podobnie jak nigdy nie wprowadzano by karasia srebrzystego do wód. No chyba, że w tym kraju się nie liczy nikt z naukowcami..
Już wyjaśniałem tą kwestię, ale widać ciągle można temat traktować jak mantrę.
Wyjaśnij mi więc, czemu twa ulubiona organizacja: PROP, nie wydała zakazu na zarybianie gatunkami obcymi, lecz tylko uznała je za obce lub nierodzime?


Cytuj
Jednak w Polsce nawet rybak nie dba do końca o swoje wody... Jeden z forumowiczów podał przykład Czech - i to, że tam rybaków nie ma - a piękne łowiska jak najbardziej są... Oczywiście, że można winić tu 'polską' mentalność. Ale nie dotyczy ona wcale wędkarzy tylko
Więc jeśli według ciebie gospodarstwa rybackie które istnieją 30-40 lat, nie dbają lub nie dbały o swoje wody, to przepraszam, nie ma o czym mówić.
Zapewne kilku nowych użytkowników rybackich, którzy mają wody 2-5 lat, albo nawet im wody odebrano, dba o interes wędkarzy znacznie lepiej. :)

Cytuj
Przecież widać, że cały operat rybacki,  zarybienia zgodnie z nim robione(często papierowe), brak właściwych danych (nierzetelne rejestry połowów - zarówno wędkarzy jak i rybaków) plus kłusownictwo i zarybianie na potęgę karpiem i amuram- niszczą polskie wody.
Zgaduję, że tabelka (podawałem ze 2x) ze proporcjami ryb zarybianych umknęła ci gdzieś niechcący. Bo karp nie stanowił tam jakiejś szalonej pozycji, a amura to ledwie śladowo.
Krzyczeć można, choć argumenty naciągane :)

Cytuj
Wędkarze nie lubią rybaków, ichtiolodzy wędkarzy, a przecież można znaleźć jakieś proste rozwiązania, jak chociażby łowiska 'no kill' w każdym okręgu.
A tej zależności to nie rozumiem. Czemu rybak lub ichtiolog ma w wędkarzu widzieć wroga?
Każdy robi swoje, można współpracować lub się mijać. Gorsze jest to, że to właśnie wędkarze widzą w rybakach tych „złych”, a sąsiad-kłusol w 3-4 wędkami obok, to tylko niegroźny kolega moczykij. Ot hipokryzja.
   
Cytuj
Nie mam pojęcia, dlaczego nikt nie zmienia RAPRu w Polsce.
Toć przecież RAPR jest ledwie wewnętrznym regulaminem połowu PZW, na wielu wodach nikt go nie stosuje. Użytkownik rybacki musi być zgodny z rozporządzeniem ministerialnym (+ sytuacje szczególne), nie musi stosować RAPR stworzonego przez PZW. A mówiąc już o zasadach połowu, to znaczna część wędkarzy należy do stowarzyszenia dużego i prawdopodobnie ma prawo głosu, więc może działać, wybierać, zmieniać. Może brak świadomości o tym prawie, albo takie nasze narodowe „mam w d...pie” jest tutaj problemem?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 15.09.2015, 17:01
Może nieładnie, że sznurek odpowiedzi się utworzy, ale czasu brak.


1. Kormorany - regulacja populacji ptaków do minimum.
2. Powstrzymanie lub zapobieganie skutków eutrofizacji w wodach np. przy każdej wodzie nakazać rolnikom pas ochronny stworzenie strefy buforowej poprzez zazielenie gruntów rolnych (przy wszystkich wodach nie tylko w NATURZE 2000) do 100-200m od  lustra wody - tak aby zapobiec dostania się do wody jak najmniejszej ilości azotu i fosforu, z tego tytułu rolnik np. otrzymałby wyrównanie w dopłatach na poziomie np 2500/3000zł/ha. Zwolnienie w podatku rolnym.
3. Wprowadzanie obowiązkowo skutecznego monitoringu wód - rejestr połowu ryb dla każdego, wysokie kary za nieprzestrzeganie zasad przyjętych nad wodą.
4. Skuteczna walka z kłusownictwem czytaj także kary dla "wędkarzy" i "rybaków" ( w tym drugim przypadku zabieranie wód przez RZGW w przypadku nie przestrzegania operatów itd itp).
5. Ograniczenie ilości pomostów do minimum nad wodą, stworzenie jak najwięcej naturalnych miejsc do rozmnażania się ryb.
6. Obowiązkowo skanalizowanie wszystkich nieruchomości nad brzegiem wód.
7. Prowadzenie zrównoważonej gospodarki wodnej z zachowaniem rodzimych gatunków ryb w tym lina oraz ograniczenia w zarybianiu rybami karpiowatymi.
8. Edukacja nad wodą np coś w stylu fundacja Ratuj Ryby - a w tym uświadomienie wędkarzom, że nie ilość a jakość zanęty daje wyniki.
9. Wysokie  i skuteczne kary za zanieczyszczanie wód.
10. Gruntowne zmiany RAPRu i PZW.

Przykładów można mnożyć tylko jak je wdrożyć w życie?

Bardzo dobre podejście i zauważenie tematu.
Naprawdę niewiele można tutaj dodać, by przepis był doskonały. :thumbup: :beer:

ad.1. Pomysł słuszny, acz opór zwolenników ochrony prawie nie do przełamania.
ad.3. Monitoring musi dotyczyć badań wody i stanu ekologicznego zbiornika, bez tego trudno określić zmiany i zaplanować działania.
ad. 5. Ilość pomostów zależy od charakteru/własności gruntów oraz odpowiednich planów i zezwoleń. W 90 % użytkownik rybacki niewiele ma do powiedzenia w tym temacie.
ad. 7. To właśnie zawarte jest lub być powinno w dobrze przygotowanym operacie rybackim.
ad. 10. Każdy użytkownik rybacki ma prawo mieć własny regulamin połowu (wynika on z operatu rybackiego), stąd treść regulaminu, powinna uwzględniać specyfikę zbiornika, a nie ogólna ideę.


Jak widzisz Grendziu, pomysł masz bardzo dobry, ja tylko kosmetycznie słów kilka dodałem. ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 15.09.2015, 17:08

Wedle danych przywołanych w raporcie NIK dotyczącym Warmii i Mazur wielkość amatorskiego połowu stanowiła 81% wielkości połowu komercyjno-rybackiego w uwzględnionym okresie. Garsteczka łowców sieciowo-agregatowych zabiera zatem z warmińsko-mazurskich jezior znacznie więcej rybich kilogramów niż potężna armia łowców z wędkami, ale w wieloczynnikowych diagnozach Pana Kotwica o tych pierwszych łowcach się milczy, zaś ci drudzy są na miejscu pierwszym, wyprzedzając nawet kormorany. To doprawdy budujące i chwalebne, że powiązania z branżą rybacką nie przeszkadzają naszemu inżynierowi rybactwa w rzetelnym stawianiu sprawy i nie skłaniają go do "maskowania innych czynników" ;)

Niestety, czytanie ze zrozumieniem się kłania i szersze spojrzenie na temat. :'(
Proszę, oto przykład z tego samego raportu NIK:
Cytuj
Innym istotnym problemem, na który zdaniem Najwyższej Izby Kontroli również należy
zwrócić uwagę, jest brak obowiązkowej rejestracji połowów amatorskich. Jak przedstawiono powyżej, w latach 2010–2011 szacowane wielkości takich połowów na wodach skontrolowanych użytkowników rybackich, ujęte w prowadzonych przez nich księgach gospodarczych, stanowiły ok. 80% wielkości połowów komercyjnych zrealizowanych w ww. okresie przez tych użytkowników, a zatem połowy amatorskie i komercyjne były ze sobą porównywalne. Według badań prowadzonych przez IRS w Olsztynie, publikowanych w corocznie wydawanych opracowaniach, w skali całego kraju połowy amatorskie są nawet dwukrotnie większe od połowów komercyjnych.
Skoro dla zapewnienia prowadzenia gospodarki rybackiej w sposób racjonalny konieczne jest rejestrowanie wielkości i struktury gatunkowej połowów komercyjnych, to w świetle powyższych ustaleń, a także biorąc pod uwagę fakt, że połowy amatorskie skupiają się głównie na najcenniejszych gatunkach ryb, uzasadnione wydaje się objęcie obowiązkiem rejestrowania również połowów amatorskich, które także są elementem gospodarki rybackiej prowadzonej w publicznych śródlądowych wodach płynących.


Zobaczcie , że na prywatnych wodach w Polsce się łowi i ryba gryzie , nie mówię tu burdelowatych dołkach z karpiem ale o porządnych komercjach.
Nie myl proszę, wody prywatnej (pod względem własności, np: zbiornik sztuczny typu staw) z wodami naturalnymi.
To zupełnie inne zasady prawne i inny sposób gospodarowania.
Nikt przy zdrowych zmysłach nie stworzy takiego składu ichtiofauny w jeziorze, na jaki może sobie pozwolić na wodzie prywatnej.

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 15.09.2015, 17:17
Zobaczcie , że na prywatnych wodach w Polsce się łowi i ryba gryzie , nie mówię tu burdelowatych dołkach z karpiem ale o porządnych komercjach.
Nie myl proszę, wody prywatnej (pod względem własności, np: zbiornik sztuczny typu staw) z wodami naturalnymi.
To zupełnie inne zasady prawne i inny sposób gospodarowania.
Nikt przy zdrowych zmysłach nie stworzy takiego składu ichtiofauny w jeziorze, na jaki może sobie pozwolić na wodzie prywatnej.


Co to znaczy woda naturalna ? W mojej okolicy są pożwirowiska w wieku od 20 do 40 lat . "...takiego składu ichtiofauny ?...'' Mówisz o ichtiofaunie na aktualnych wodach PZW ? Takie wody są według Ciebie tworzone przez ludzi o zdrowych zmysłach ?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 15.09.2015, 17:57
Cytuj
...czytanie ze zrozumieniem się kłania...

Poczytajmy tedy ze zrozumieniem o łowcach warmińsko-mazurskich:

Szacowana wielkość amatorskiego połowu ryb w latach 2010–2011, ujęta przez ww. podmioty w dokumentacji gospodarki rybackiej, wyniosła 717,2 tys. kg, co stanowiło 81,0% połowów komercyjnych zrealizowanych w tym okresie

W świetle przywołanych przez NIK szacunków sieciowo-agregatowi łowcy zabierają około 120% tego, co rybożerni moczykije, ale na opracowanej przez Pana Kotwica liście sprawców warmińsko-mazurskiej degrengolady tych pierwszych szukać próżno, zaś z tymi drugimi nawet kormorany równać się nie mogą.

Cytuj
...szersze spojrzenie na temat...

Spójrzmy zatem szerzej na temat:

W umowach użytkowania nie określono też dopuszczalnego limitu połowów, ustalając, że należy ich dokonywać na poziomie wskazanym w operacie rybackim. Biorąc pod uwagę, że do 15 grudnia 2013 r. w operatach rybackich nie było obowiązku określania limitów połowów i w związku z tym w operatach danych takich nie wskazywano, przyjęte w omawianych umowach zapisy umożliwiały użytkownikom obwodów rybackich poławianie ryb w dowolnej ilości, nawet grożącej przełowieniem danego akwenu
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 15.09.2015, 20:11
Co to znaczy woda naturalna ? W mojej okolicy są pożwirowiska w wieku od 20 do 40 lat . "...takiego składu ichtiofauny ?...'' Mówisz o ichtiofaunie na aktualnych wodach PZW ? Takie wody są według Ciebie tworzone przez ludzi o zdrowych zmysłach ?
Nie mów proszę, że dla ciebie takim samym ekosystemem wodnym jest zbiornik pożwirowy 20-40 letni i jezioro u schyłku swego tysiącletniego trwania. Bez przesady.

A czemu sugerujesz, że mówię o wodach PZW? Przecież nie tylko oni użytkują zasoby wodne. Wiele jest różnych podmiotów, włącznie z wędkarzami którzy użytkują rybacko wody Skarbu Państwa.
Ja odnoszę się do ogółu wód, tak samo jak do ogółu wędkarzy, gdy jest inaczej, dokładnie to opisuję.


Modus, a zwróciłeś uwagę, że na tych szalenie bezrybnych wodach (wszem o wobec widać to w wypowiedziach wędkarzy), owi wędkarze łowią 80% tego, co zawodowi rybacy, którzy z tego planują żyć.
Powiedz mi więc, (akurat na tym terenie jest pewna ilość rybaków) czy ta ilość złowionych ryb przez wędkarzy, oznacza, że rybacy są takimi pier..dołami, że tam mało łowią, czy może ci niezadowoleni bezrybiem wędkarze, łowią tyle co zawodowcy.
Nie wspomnę nawet o gatunkach ryb które przypadają na poszczególne grupy łowców.

Co do wpisu o braku wcześniejszych "limitów połowowych" to trochę naciągana interpretacja. Operaty zawierały wiele informacji o tym co będzie łowione, a umowy dzierżawy zawierały swoje klauzule. Uogólnianie, że mogły być nadużycia, jakoś nie zostały w owym raporcie NIK potwierdzone.
Zgodzę się jednak, ze nowelka która zmieniła pewne sprawy w operacie, sprecyzowała co ma być tam zapisane, nie oznacza to jednak, że podobne zapisy nie były stosowane wcześniej.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 16.09.2015, 12:35
Kotwic, nie chce mi się odpisywać w formie 'odpowiedź-odpowiedź' - bo nie prowadzi to do niczego. Z Twojej strony trudno o 'zrozumienie' wędkarzy takich jak my, widać wciąż, że nie chcesz traktować takich osób jak my jako partnerów. Szkoda... Piszesz o rybakach, jakby ich wody były wędkarskim eldorado. Może dla Ciebie tak jest, przykładem niech będzie spółka Maj z okolic Wągrowca. Świetnie można się spełnić łowiąc krąpiki, wzdrążki, płotki i leszczyki batem - bo o większe ryby ciut trudniej. Jeżeli to jest poziom 'normalny' dla Ciebie, to znaczy, że nie nadajemy na tych samych falach. Czemu rybak lub ichtiolog ma w wędkarzu widzieć wroga? - nie pisałem o tym aby rybak widział w wędkarzu wroga, ten na jego wodzie mu raczej nie przeszkadza. A ichtiolog? Pokazałeś na początku wyraźnie swoje nastawienie do wędkarzy, nie wierzę, że 'naukowcy' mają inne. Relacje prywatne pomiędzy ludźmi to co innego :)

Co do RAPR - nie rozumiem dlaczego PZW nie zostaje rozliczane za jakość wód którymi zarządza. Dlaczego zbiorniki są coraz 'słabsze'? Skoro RAPR nie działa skutecznie i ryb ubywa, ze stratą dla skarbu państwa - to dlaczego ma o nim decydować PZW? Może ustawa o rybactwie śródlądowym powinna być w jakiś sposób znowelizowana, tak aby właśnie tacy goście jak Wy opracowywali RAPR, w odniesieniu może do każdego okręgu nawet? O to mi chodzi... Dla Ciebie to domena PZW, narodowe posiadanie takich przepisów w 'tylnej części ciała. Jednak wyobraź sobie, że wychodzisz z domu i ktoś daje Ci w głowę pałką, policjant zaś w szpitalu mówi, że niestety ale społeczeństwo już jest takie, że nie przestrzega prawa i ma je w 'd...ie'. Czy to byłoby OK? Oczywiście, że nie. W przypadku wód jakoś zezwala się na to. To, że prawo lub regulaminy są łamane to jedno, to że nie są egzekwowane to drugie. Nie wyobrażam sobie aby bez właśnie egzekwowania i kontroli można liczyć na to, że będzie lepiej. Na pewno nie w Polsce :o  Z Twojej strony nie widać chęci do szukania rozwiązań, są tłumaczenia, które cementują istniejącą w Polsce sytuację. I nie chodzi mi tutaj o narzekanie lub 'smucenie' - po prostu tak to wygląda widziane z pewnej perspektywy.

Jak pisałem, naukowcy nie rozumieją wędkarzy, nawet Ty, który się wędkarstwem parasz nie nadajesz na tej samej częstotliwości co my. Oczywiście, wędkarze nie rozumieją naukowców również, ale akurat w tym przypadku nie muszą, bo oni są na samym 'końcu' tej układanki - to oni łowią ryby i płacą za to. Podam przykład kormorana - skoro odpowiada on nie tylko za uszczuplanie rybostanu, ale użyźnianie wód - to dlaczego drodzy naukowcy nie zjednoczycie się z wędkarzami? Wpadł na to ktoś z Was, że możecie uzyskać poparcie kilkusettysięcznej rzeszy wędkarzy? Raczej w tej materii niewiele zrobiliście - ale jak sam napisałeś, w sprawie kormoranów wykonaliście to co w waszej mocy. To tylko przykład, że można działać wspólnie - naprawdę uzyskać odpowiednie efekty. Wystarczy pracę naukową o kormoranach dobrze ubarwić i zapodać gazetom, kołom, okręgom PZW artykuł i apel o tych ptakach. Ale zaraz... Może Wy jesteście tylko od badań? :D

Podam jeszcze kolejny przykład - tym razem z UK. Agencja Środowiska nie prowadzi tutaj badań ichtiologicznych zdegradowanych wód - praktycznie zawsze na każdym zbiorniku jest opracowywany plan 'naprawczy'. Wykonuje się badania i idą za tym działania, odpowiednie zarybienia, często i gęsto pod wędkarzy (nie karpiem bynajmniej). Tutaj nie robi się 'sekcji zwłok' - tutaj się 'leczy'. O taki system mi chodzi. Z Twoich wypowiedzi nie widzę, abyś chciał aby IRŚ się rozrósł i robił podobne rzeczy jak w UK (w polskim przypadku tez pod rybaków). Pokazujesz nam, narzekającym i niedokształconym, że jest OK, że wy naukowcy 'wiecie i czuwacie'. Szkoda tylko, że ryb w wodach nie ma... A jak my zwracamy uwagę, że ich nie ma - to wpierw słyszymy, 'że są' - później, jak się okazuje, że argument pierwszy nie przeszedł, że to my wędkarze  jesteśmy winni. 'Nie odpowiadamy tylko za koklusz, gradobicie i trzęsienie ziemi' (Seksmisja):D

Nie rozumiem, dlaczego nie wskazywać, że PZW źle zarządza wieloma wodami. Dlaczego nie naciskać na konieczność prowadzenia rejestrów? Dlaczego nie walczyć z problemem kormorana w szerszy sposób?

Ze strony IRŚ (o samym IRŚ i jego działaniu):

Wielozadaniowy program naukowo-badawczy „Racjonalizacja śródlądowej gospodarki rybackiej w powiązaniu z ochroną środowiska wodnego” zawiera trzy kierunki:

 -opracowanie metod optymalizacji produkcji rybackiej w warunkach ograniczeń ekologicznych i ekonomicznych
- kształtowanie gospodarki jako narzędzia ochrony i zagospodarowania ekosystemów wodnych oraz
- poznawanie uwarunkowań i projektowanie gospodarki rybackiej w systemie wielorakiego użytkowania zbiorników wodnych


Czy uważasz, że robicie wszystko w tej materii? Czym jest kształtowanie gospodarki rybackiej lub jej projektowanie?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 16.09.2015, 12:51
Panowie Luk i Kotwic oraz Ci którzy są zainteresowani przyszłością wód w Polce, albo spotykamy się gdzieś na weekend nad wodą w Polsce i przy dużej dawce :beer: :beer: :beer: próbujemy coś dalej zrobić, zmienić albo ja wysiadam z tego pociągu.

Wzajemne szarpanie i czepianie się słówek niczego nie zmieni dalej w tej materii, a wątków było pewnie więcej niż 10. Przekomarzanie się wzajemne kto ma większą rację na tą chwilę do niczego lepszego nie doprowadzi.
Kto był pierwszy jajo czy kura? A może każdy z nas jest najlepszym lekarzem w swojej dziedzinie:P


Od teraz staję się biernym uczestnikiem dialogów, nudzi mnie już to trochę :)

Jeśli będziecie chcieli działać z chęcią pomogę ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 16.09.2015, 12:53
Z przykrością muszę przyznać rację Darkowi.

Ps. Myślę,że kogut był pierwszy.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 16.09.2015, 13:00
Panowie, macie rację, ja też już kończę działalność w tym wątku. Myślę jednak, że warto aby Kotwic widział tez inne 'strony'. Jeżeli chcemy założyć stowarzyszenie - trzeba uzyskać odpowiednią ilość informacji i wiedzieć na czym się stoi. Może wygląda to nieciekawie, ale za każdym razem pewne rzeczy się klarują.

Jak na razie wynika, że w Polsce brakuje instytucji lub organu rządowego, który analizowałby pewne prace naukowe  pracowników IRŚi wcielałby je w życie. To może oznaczać, że wiele rzeczy napotka mur prawny. Warto podstawiać drabinę pod właściwą ścianę...

A co do Kotwica, to ja nie żywię żadnej urazy i wyrażam wdzięczność za wkład w forum, wiele rzeczy się wyjaśniło :thumbup: To, że się różnimy w pewnych kwestiach to inna sprawa.  To wcale nie wygląda tak źle jak myślicie... ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 16.09.2015, 13:22
Świat według IRŚ:


To jest filmik promocyjny wiszący na stronie IRS
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 17.09.2015, 12:46
Luk tutaj proszę informacja od fanatyka jest ichtiologiem, rybakiem i wędkarzem w jednym - pasjonata:

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 17.09.2015, 12:59
I o to chodzi. Krótko i na temat. Z wizją. :thumbup:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 17.09.2015, 13:05
Super podejście , facet patrzy w przyszłość . Rewelacja  :thumbup:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 17.09.2015, 13:27
Co ciekawe brał udział w konferencjach na rybomanii, dając odpór twardogłowym przedstawicielom PZW. Najlepsze jest to, że jest on ichtiologiem (mam nadzieję, że nie po technikum :D ) i z tego powodu, prezes okręgu poznańskiego, również ichtiolog, twierdzący, że ryby nie przeżywają holu i zalegają na dnie, wypadł niczym zacofany nawiedzeniec.
 
Cenię tego człowieka za to co robi i ogólnie :thumbup: To się nazywa być postępowym... ;D

Kotwic, to jest przykład ichtiologa widzącego sprawy inaczej, który wie, że się da pewne sprawy zrobić. Jego łowisko nie jest wcale wściekłą komercją (ilość ryb w stosunku do powierzchni powoduje, że nie jest to wanna z rybami wcale) - to dobry przykład na to, jak można w każdym okręgu prowadzić jeden lub kilka zbiorników. Myślę, że w swoisty sposób dokładnie przedstawił  to, o co chodzi nam na forum. Jego woda to taki 'model czeski'...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 17.09.2015, 13:37
Od 7 minuty trzeba obejrzeć. Szczególnie Kotwic powinien ;)

Szkoda, że takiego ichtiologa tutaj nie mamy...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 17.09.2015, 13:42
Nie chcę wychodzić przed szereg ale warto zaprosić tego człowieka na nasze forum .
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 17.09.2015, 14:11
Film porządnie zrobiony, wypowiedzi rozważne, niezła reklama osoby i łowiska. ;D

No to kto następny pokaże swoją wodę i opisze jak pogodzić zarządzanie wodą i rybostanem z oczekiwaniami wędkarskimi (nie mówię nawet o aspekcie ekonomicznym, co podkreślił w/w dzierżawca). :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: bigdom w 17.09.2015, 14:41
Cytuj
Chciałbym, żeby ludzie mówili na to łowisko Szwecja.

Oj odleciał chłopinka wysoko :) To do Szwecji jeździ się na karpie i amury, którymi się tak chwali?

Natomiast bardzo celnie mówi o ustawodawstwie skierowanym tylko i wyłącznie na pozyskiwanie ryby.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: beret_89 w 17.09.2015, 15:04
Cytuj
Chciałbym, żeby ludzie mówili na to łowisko Szwecja.

Oj odleciał chłopinka wysoko :) To do Szwecji jeździ się na karpie i amury, którymi się tak chwali?

Pan na filmie mówił to w kontekście szczupaków... ;)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 17.09.2015, 15:14
Bigdom, on tam ma dużo ładnego szczupaka.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: bigdom w 17.09.2015, 16:01
No tak, tym, co łowią szczupaki mówi, że Szwecja, a karpiarzom pewnie tłumaczy, że u niego będą mieli drugie Ebro :D

Mi by pewnie powiedział, że w kwestii linów, karasi i leszczy ma drugą Anglię :D :D :D

Nie mam nic do Pana, bo uważam, że robi świetną robotę i zna się na rzeczy, ale weźcie Panowie sobie duuuuży margines na to, że to jest woda prywatna, na której człowiek chce zarobić, więc na głupawe teksty marketingowe patrzcie przez palce :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 17.09.2015, 16:52
Lucjan a gdzie Kotwic napisał, że tak nie chcę aby było na niemal każdej wodzie?

Przede wszystkim zależy mu na tym aby "nie zasyfić" zbiorników, aby woda miała jak najlepszą kondycję, czyli zrównoważona gospodarka rybna i dotleniona woda odpowiednio.

 Sam po konsultacjach z Kotwicem wnioskuję o zmianę operatu nad Czarnym, bo najprawdopodobniej w najgłębszych partiach wody brakuję już tlenu, ryby przestają tam żerować, glony i roślinność zaczyna zarastać całą wodę - to się nazywa eutrofizacja ponoć fachowo.
Operat mamy nowy ale założenia nie wiem czy do końca są trafne, aby ożywić wodę i nie zabić jej za szybko, trzeba trochę zmian, jeśli mi się uda zrobić jakieś pomiary oraz zmiany do operatu będę mądrzejszy, ale członkowie stowarzyszenia zaczną na mniej później psioczyć, bo ograniczę im wpuszczenie ryb karpiowatych.... I jak tutaj pogodzić wszystkich?

Na wszystkie pytania jakie zadałem, dostałem odpowiedź od Kotwica na priv za co bardzo dziękuje.
Dopiero to byłby numer gdyby Pan z filmu okazał się Kotwicem? :P

Bigdom co do autoreklamy łowiska mam niedaleko - w tym roku zamierzam raz się tam wybrać, ale już słyszałem od znajomych, że faktycznie są tam metrowe szczupaki i chwalą te łowisko.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 17.09.2015, 19:43
No tak, tym, co łowią szczupaki mówi, że Szwecja, a karpiarzom pewnie tłumaczy, że u niego będą mieli drugie Ebro :D

Mi by pewnie powiedział, że w kwestii linów, karasi i leszczy ma drugą Anglię :D :D :D

Dominik, ja myślę, że jemu chodziło o zasobność wody w ryby. I tyle. Szwecja z tego słynie. Mi osobiście nie podoba się, że pływa tam karp i amur, ale myślę, że w tej chwili w Polsce jest taka presja na łowienie tej ryby, że prywatne łowiska nie wyszłyby na swoje bez niej. Ja mając takie jezioro zasięgnąłbym zapewne porady ichtiologów - nie jednego, i starałbym się zarybić gatunkami rodzimymi. Nie jest to jezioro głębokie, więc bazowałbym przede wszystkim na takich rybach jak lin, karaś pospolity, płoć, szczupak i okoń. 

Sam po konsultacjach z Kotwicem wnioskuję o zmianę operatu nad Czarnym, bo najprawdopodobniej w najgłębszych partiach wody brakuję już tlenu, ryby przestają tam żerować, glony i roślinność zaczyna zarastać całą wodę - to się nazywa eutrofizacja ponoć fachowo.
Trochę mnie to niepokoi, że większość jezior w naszym kraju, szczególnie tych wielkich na Mazurach, to jeziora, na których postępuje proces eutrofizacji. Wiem, że chodzi o zanieczyszczenia produkowane przez człowieka, kormorany, pewnie i dłuższe lato i praktycznie brak wiosny, co sprzyja rozwojowi roślinności itd. Wszędzie czytam o deficytach tlenowych. Z drugiej strony jakoś nie chce mi się wierzyć w to, że akurat teraz, kiedy tak naprawdę czystość wód jest o wiele lepsza, niż w komunie, jeziora nie dają sobie same rady i potrzebują wsparcia człowieka. Może to taka indoktrynacja lub dezinformacja, mająca na celu usprawiedliwienie racjonalnej gospodarki rybackiej. Sam nie wiem.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: bigdom w 17.09.2015, 19:56
Dominik, ja myślę, że jemu chodziło o zasobność wody w ryby. I tyle. Szwecja z tego słynie. Mi osobiście nie podoba się, że pływa tam karp i amur, ale myślę, że w tej chwili w Polsce jest taka presja na łowienie tej ryby, że prywatne łowiska nie wyszłyby na swoje bez niej. Ja mając takie jezioro zasięgnąłbym zapewne porady ichtiologów - nie jednego, i starałbym się zarybić gatunkami rodzimymi. Nie jest to jezioro głębokie, więc bazowałbym przede wszystkim na takich rybach jak lin, karaś pospolity, płoć, szczupak i okoń. 

Ja się z Panem ichtiologiem nie sprzeczam. Nie mam mu za złe nawet karpi i amurów, bo to jego woda i on za nią odpowiada (wkurzyłbym się na niego wtedy, gdyby twierdził, że karpie należy wpuszczać na naturalne, duże i dzikie zbiorniki Warm.Maz.). Nie silę się również na swoje poglądy co bym sam z tą wodą zrobił, bo jak chłopina twierdzi, że tak jest OK, to ja mu wierzę.

Po prostu tekst ze Szwecją wydał mi się co najmniej śmieszny :D Jak może sztucznie zarybiane i ściśle kontrolowane łowisko równać się z dzikimi wodami Szwecji? Tylko dlatego, że są tam metrowe szczupaki? Na Warm.-Maz. też są, tylko trudno je dostać. Rok temu sam mierzyłem szczupaka gościowi, który miał 95cm.
Takie gadanie, że jak się ma w Kamazie choinkę o zapachu kokosowym, to można poczuć się jak w Mercedesie :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 17.09.2015, 20:11

Po prostu tekst ze Szwecją wydał mi się co najmniej śmieszny :D

Może jemu chodziło o Szwecję koło Wałcza?  ;)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: bigdom w 17.09.2015, 20:18
Może jemu chodziło o Szwecję koło Wałcza?  ;)

Aaaa to przepraszam najmocniej :) Nie ma tematu :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 17.09.2015, 21:42
Widzę , że niektórzy Koledzy poddają pod wątpliwość działania tego gościa z filmu  :o Mnie on przekonuje , poszperałem trochę w necie i ludzie bardzo chwalą to jezioro . Ale wszystkim nie dogodzisz  ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: bigdom w 17.09.2015, 22:01
Widzę , że niektórzy Koledzy poddają pod wątpliwość działania tego gościa z filmu  :o

Kto konkretnie?? :) Ja widzę tu samych zadowolonych z takich łowisk :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: shmuggler w 17.09.2015, 22:03
Mentalność nasza.... Pan z filmu stara się coś zmienić, a wy zamiast cieszyć się, że ktoś chce zrobić to nabijacie się z niego....

Przykre

Wysłane z mojego GT-I9305 przy użyciu Tapatalka

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 17.09.2015, 22:05
Ty i Kotwic jakoś do tego ironicznie podchodzicie . To nie zarzut ale jakoś mam takie mam odczucie  . Czasem mam wrażenie , że Ty i Kotwic to ta sama osoba ?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 17.09.2015, 22:05
Mentalność nasza.... Pan z filmu stara się coś zmienić, a wy zamiast cieszyć się, że ktoś chce zrobić to nabijacie się z niego....

Przykre

Wysłane z mojego GT-I9305 przy użyciu Tapatalka




Widzę , że nie tylko ja...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 17.09.2015, 22:06
Nabija się tylko bigdom, bo karpie mu nie w smak :)

Dominik, zrozum - on jako właściciel firmy robiącej rzeczy karpiowe nie będzie wpuszczał pstrągów :D Sam fakt, że jest tam taki rybostan jest OK. Musiałbyś zobaczyć niektóre wody w UK, gdzie usunięto wszystkie ryby i zostawiono samego karpia (Thorpe Lea na przykład) - przykre sprawa...
Szwecja ma dotyczyć szczupaków jak ktoś już napisał.


Grendziu - u Was na Czarnym woda jest strasznie czysta, myślisz, że macie problem z deficytem tlenowym? Ciekawe czy jeżeli tak jest, to coś pomogłoby zamontowanie jakiegoś aeratora...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: bigdom w 17.09.2015, 22:22
Nabija się tylko bigdom, bo karpie mu nie w smak :)

Dominik, zrozum - on jako właściciel firmy robiącej rzeczy karpiowe nie będzie wpuszczał pstrągów :D Sam fakt, że jest tam taki rybostan jest OK. Musiałbyś zobaczyć niektóre wody w UK, gdzie usunięto wszystkie ryby i zostawiono samego karpia (Thorpe Lea na przykład) - przykre sprawa...
Szwecja ma dotyczyć szczupaków jak ktoś już napisał.


Luk, PO RAZ KOLEJNY MANIPULUJESZ!!! Gdzie ja napisałem, że karpie na tym łowisku mi są nie w smak???
Nie mam nic do Pana, bo uważam, że robi świetną robotę i zna się na rzeczy, ...
Ja się z Panem ichtiologiem nie sprzeczam. Nie mam mu za złe nawet karpi i amurów, bo to jego woda i on za nią odpowiada ...
Ty w ogóle czytasz co ja piszę, czy po prostu z góry zakładasz, że masz się ze mną nie zgodzić?


Ty i Kotwic jakoś do tego ironicznie podchodzicie . To nie zarzut ale jakoś mam takie mam odczucie  . Czasem mam wrażenie , że Ty i Kotwic to ta sama osoba ?

To jak ktoś ma zbliżony pogląd na sprawę, to musi być tą samą osobą? Mieszkamy z Kotwicem w jednym regionie (dokładniej to w sąsiednich) i wychowaliśmy się w podobnej kulturze wędkarskiej, bardziej bym się dziwił, gdyby Kotwic ślepo leciał za karpiami.
Idąc tym tropem, to Luk i 3/4 użytkowników forum, to ta sama osoba, bo z nim oni zgadzają się w ciemno.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 17.09.2015, 22:24
Nabija się tylko bigdom, bo karpie mu nie w smak :)

Dominik, zrozum - on jako właściciel firmy robiącej rzeczy karpiowe nie będzie wpuszczał pstrągów :D Sam fakt, że jest tam taki rybostan jest OK. Musiałbyś zobaczyć niektóre wody w UK, gdzie usunięto wszystkie ryby i zostawiono samego karpia (Thorpe Lea na przykład) - przykre sprawa...
Szwecja ma dotyczyć szczupaków jak ktoś już napisał.


Grendziu - u Was na Czarnym woda jest strasznie czysta, myślisz, że macie problem z deficytem tlenowym? Ciekawe czy jeżeli tak jest, to coś pomogłoby zamontowanie jakiegoś aeratora...
Pstrągi są tak samo szkodliwe jak karpie,o ile nie bardziej.
Zgadzam się z Dominikem,że ten Pan dobrze prawi i robi,ale ma w tym też własny interes i oto głównie chodzi Dominikowi.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 17.09.2015, 22:24
Acha , ok .
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 17.09.2015, 22:54
Cytuj
Mentalność nasza.... Pan z filmu stara się coś zmienić, a wy zamiast cieszyć się, że ktoś chce zrobić to nabijacie się z niego....
Przykre

Cytuj
Ty i Kotwic jakoś do tego ironicznie podchodzicie . To nie zarzut ale jakoś mam takie mam odczucie  .

Zaprawdę powiadam wam, że grzecznie i prawie bez "drwiny" podsumowałem film z łowiska. ;D

Ależ musiałaby być zadyma, gdybym wylewnie napisał co myślę na wspomniany temat. ;D :D :P
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 17.09.2015, 23:03
Pożartować nie można? Bigdom, facet na filmie mówił same świetne rzeczy, więc jeżeli mogłeś się przyczepić to tylko o jedno, o karpia :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: bigdom w 17.09.2015, 23:10
Pożartować nie można? Bigdom, facet na filmie mówił same świetne rzeczy, więc jeżeli mogłeś się przyczepić to tylko o jedno, o karpia :D

Jako człowiek złośliwy, akurat zrobiłem Wam na złość i napisałem, że nie mam nic do karpi w tym łowisku :D
Jest to łowisko dla wędkarzy, a nie rybaków i im trzeba stawić biznesowego czoła.

Myślę, że klika antykarpiowa nie o takie wody walczy, ale bez porównania lepsze to, niż pożwirowe wanny z karpiami na śląskich wodach PZW.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 18.09.2015, 00:40
Zaprawdę powiadam wam, że grzecznie i prawie bez "drwiny" podsumowałem film z łowiska. ;D

Ależ musiałaby być zadyma, gdybym wylewnie napisał co myślę na wspomniany temat. ;D :D :P

Bez przesady... Jaka zadyma? :D

To co zrobil ten czlowiek to pokaz tego, że można. PZW ma o wiele większe środki i moce, łatwo stworzyć takie łowiska w każdym okręgu - Opole ma podobne. Oczywiście, że nie jest łatwo prowadzić taką wode, zarybić ją tak aby ryb było sporo i każdego gatunku. Ale na pewno można zbliżyć się mocno do ideału, co na wodach zwykłych jest nie do zrealizowania.

Co do samego łowienia, to na takiej wodzie przy liczbie karpi około 100-150, łowiący delikatnymi zestawami wcale nie mieliby często kontaktu z tą rybą, byłaby to rzadkość. Tak można zarybiać, wtedy karp nie wyrządza aż takich szkód
Ciekawą rzeczą mogłoby być pozwolenie na zabieranie japońca, na pewno by to pomogło wodzie.

Oby więcej takich łowisk w Polsce!
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 18.09.2015, 01:00
Luk co do Czarnego, mam swoje podejrzenia, obserwacje, długo by pisać, nie ten wątek...
Cały rok ryba nie brała z gruntu ponad 6m dlaczego? Odpowiedzi  i przypuszczeń może być dziesiątki. Dopiero teraz się ruszyła powoli.
Deficyty tlenowy wody nie zależy chyba tylko od przezroczystości wody ;)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 18.09.2015, 08:29
To co zrobil ten czlowiek to pokaz tego, że można.

A z tym, to się oczywiście w pełni zgadzam. :beer:
Jest chęć, jest kasa, jest osoba która działa (a nie tylko marudzi i czeka), jest wynik. :flowers:

Co do samego łowienia, to na takiej wodzie przy liczbie karpi około 100-150, łowiący delikatnymi zestawami wcale nie mieliby często kontaktu z tą rybą, byłaby to rzadkość. Tak można zarybiać, wtedy karp nie wyrządza aż takich szkód
A tu niestety mam znacznie inne zdanie i czuję potrzebę by je wyrazić i z lekka zburzyć sielankowy nastrój ;)

Skoro jest to woda Skarbu Państwa (SP), wydzierżawiona od RZGW, to głównym celem użytkowania takowej wody jest zachowanie równowagi środowiskowej (tak w przenośni).
Jeśli jezioro z filmu, ma powierzchnię 19 ha, a zostało zarybione 250 karpiami o średniej masie około 3kg oraz około 50 karpi, znacznie powyżej 5kg.
To uzyskujemy wartość ponad 750 kg (średniego karpia) + 250 kg dużego karpia, czyli 1000 kg karpia na 19 ha.
Zarybienie w takim wypadku odpowiada 50kg/ha wody (nie wnikam, że umowa dzierżawy jest z 2011 roku i operat także).

Jeśli to jest mała wartość i bez znaczenia dla środowiska to dziwię się czemu kilka lat temu powstało rozporządzenie ograniczające zarybianie gatunkami: http://dziennikustaw.gov.pl/DU/2012/1355/1
Jak widać, dla wód o powierzchni do 100 ha, maksymalna dawka zarybieniowa karpia to: 4kg/ha (i to kroczka).
Jak widać, PROP w swojej decyzji (a w sumie dwóch odmiennych decyzjach) ma wątpliwości co do karpia, a Ministerstwo bezwzględnie uznało, że zarybienie takie musi być limitowane.
Dumam więc teraz, jak to się ma do zachwytu wędkarskiego, że łowisko rybne i wspaniałe do rzeczywistości prawnej i ekologicznej. ;D

Dziwi mnie w tej sytuacji gromki aplauz przedstawionego stanu, skoro wiele razy widziałem narzekanie, że nie dba się o lina, karasia pospolitego. A w w/w filmie wyraźnie wskazano, że dla użytkownika są to ryby drugoplanowe, bo wolno rosną itp.
Liczy się tylko spełnienie wizji super łowiska wędkarskiego: wielkie ryby, dużo ryb, super stanowiska, zadowoleni łowcy.

Na nic tutaj marudzenie, że prawo jest złe, bo to nie do końca prawda:
- prawo jest elastyczne i daje dużo możliwości działania,
- operat także można napisać pod wędkarski sposób gospodarowania),
- ryby duże są też w wodach zarządzanych przez rybaków
-itd

A dziękuję rozmówcom, zwłaszcza: Grendziu, bigdom i Logarytm, że dostrzegają też inne wartości w przekazie,
oraz że nie za każdym razem jestem wrogiem publicznym. O:)
O Luku nie wspomnę, bo wyjdzie, że plusy chce łapać ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 18.09.2015, 09:06
NIe wiem jak u Ciebie - ale u mnie ten rok jest całkowicie odmienny od poprzedniego. Rozmawiałem z kilkoma wędkarzami - i strefy beztlenowe są też na Tamizie :D Ale tak na poważnie, to ryba w tym roku żeruje słabiej, całkiem inaczej niż rok temu.
Ogólnie powinniście zainwestować w tlenomierz na Czarnym, można w ten sposób znaleźć wiele odpowiedzi. Zwłaszcza po burzach, które w Polsce są zjawiskiem bardzo częstym może dochodzić do nagłych spadków. Jeżeli są upały tez można sprawdzić co się dzieje.

Czytałem artykuł o gościu, który w UK opracował swój plan prowadzenia łowisk komercyjnych, w którym ryby miały spore przyrosty. Otóż usuwał on część drobnicy, tak aby nie zabierały tlenu większym rybom, tych również nie ładował 'ile wlezie' tylko z umiarem. Wszystko szybko rosło, zwłaszcza płoć, która po kilku latach miała ponad pół kilo, po kolejnych kilku były okazy półtorej kilograma. U Was nie ma masy drobnicy, woda ma sporą głębokość, tlenu powinno być dużo. No włąśnie - ale powinno. Kotwic dobrze sugeruje aby to sprawdzić, ja polecam Wam nauczenie się robić takich pomiarów samemu.

Co do samego tlenu rozpuszczonego w wodzie - rozmawiałem o tym z pracownikiem łowiska Bury Hill - i powiedział, że oni monitorują to codziennie od maja do września, aby móc odpowiednio szybko zareagować. Podobno nawet ich aeratory mają czujniki, które uruchamiają urządzenie automatycznie gdy zawartość tlenu się obniża (są takie?). W dzisiejszych czasach aparatura pomiarowa robi się tańsza z roku na rok...



Co do samego łowienia, to na takiej wodzie przy liczbie karpi około 100-150, łowiący delikatnymi zestawami wcale nie mieliby często kontaktu z tą rybą, byłaby to rzadkość. Tak można zarybiać, wtedy karp nie wyrządza aż takich szkód
A tu niestety mam znacznie inne zdanie i czuję potrzebę by je wyrazić i z lekka zburzyć sielankowy nastrój ;)

Skoro jest to woda Skarbu Państwa (SP), wydzierżawiona od RZGW, to głównym celem użytkowania takowej wody jest zachowanie równowagi środowiskowej (tak w przenośni).
Jeśli jezioro z filmu, ma powierzchnię 19 ha, a zostało zarybione 250 karpiami o średniej masie około 3kg oraz około 50 karpi, znacznie powyżej 5kg.
To uzyskujemy wartość ponad 750 kg (średniego karpia) + 250 kg dużego karpia, czyli 1000 kg karpia na 19 ha.
Zarybienie w takim wypadku odpowiada 50kg/ha wody (nie wnikam, że umowa dzierżawy jest z 2011 roku i operat także).

Jeśli to jest mała wartość i bez znaczenia dla środowiska to dziwię się czemu kilka lat temu powstało rozporządzenie ograniczające zarybianie gatunkami: http://dziennikustaw.gov.pl/DU/2012/1355/1
Jak widać, dla wód o powierzchni do 100 ha, maksymalna dawka zarybieniowa karpia to: 4kg/ha (i to kroczka).
Jak widać, PROP w swojej decyzji (a w sumie dwóch odmiennych decyzjach) ma wątpliwości co do karpia, a Ministerstwo bezwzględnie uznało, że zarybienie takie musi być limitowane.
Dumam więc teraz, jak to się ma do zachwytu wędkarskiego, że łowisko rybne i wspaniałe do rzeczywistości prawnej i ekologicznej. ;D

Dziwi mnie w tej sytuacji gromki aplauz przedstawionego stanu, skoro wiele razy widziałem narzekanie, że nie dba się o lina, karasia pospolitego. A w w/w filmie wyraźnie wskazano, że dla użytkownika są to ryby drugoplanowe, bo wolno rosną itp.
Liczy się tylko spełnienie wizji super łowiska wędkarskiego: wielkie ryby, dużo ryb, super stanowiska, zadowoleni łowcy.

Na nic tutaj marudzenie, że prawo jest złe, bo to nie do końca prawda:
- prawo jest elastyczne i daje dużo możliwości działania,
- operat także można napisać pod wędkarski sposób gospodarowania),
- ryby duże są też w wodach zarządzanych przez rybaków
-itd


Kotwic, problem polega na tym, że on wydzierżawił wodę zdegradowaną, w której równowagi nie było. Nie widzę powodu, dla którego miałby odtwarzać wyimaginowany 'stan równowagi'. I tutaj muszę zaznaczyć, że o ile Ty twierdzisz, że rybak dla danej wody jest dobry, bo 'pilnuje i nie odławia zbyt wiele' (gorzej jak konkuruje z wędkarzami) - to właściciel taki jak Marek Hallas będzie dbał o każdy metr sześcienny wody i o całość, i będzie dążył do uzyskania odpowiedniej równowagi - tutaj z karpiem i szczupakiem akurat. Na rzęsach będzie stawał aby było idealnie (nie wg  pewnych standardów, gdzie szczupak powyżej metra jest szkodnikiem)Mów co chcesz, ale to łowisko będzie wzorowo zadbane, i nie wiem dlaczego państwo miałoby rzucać kłody pod nogi takim ludziom! Wydzierżawił pustynię i zarybił, stworzył łowisko prywatne, stworzył miejsce lub miejsca  pracy, powinien płacić podatki. Nie widzę absolutnie żadnych powodów, aby utrudniać mu to co chce robić, powinno się takich gości całować po rączkach i podsuwać mu inne pod nos oferty dzierżawy innych akwenów. A sam zbiornik widzisz jaki jest, - to jezioro zarasta, jest płytkie, wątpię aby ktoś z niego 'korzystał'.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: bigdom w 18.09.2015, 09:06
O tym właśnie Kotwic pisałem w wątku kliki antykarpiowej. Pojęcie "kilku karpi" jest strasznie względne. Pisze się tu o raptem 100-150, może 250 karpiach, o niby małej ilości. Okazuje się, że jest to relatywnie duża, jak nie wielka ilość. Nie ma wg. mnie pojęcia małej ilości karpia, by nie miało to wpływu na wodę, ponieważ stosując się do tych wytycznych, o których piszesz nie będzie szansy na to, by poczuć rybę na kiju.
Oczywiście pojawią się znów argumenty o prawdziwych karpiarzach, co to potrafią tydzień czatować na jednego, wielkiego karpia. Nie oszukujmy się, z takich wędkarzy nie da się wyżyć, bo jest ich wręcz znikoma ilość w stosunku do ogółu, który ma raptem kilka godzin w tygodniu, by poczuć rybę na kiju.

Więc jest to dowód na to, że nie ma możliwości stworzenia wody idealnej. Można mieć wodę korzystną wędkarsko, z co najwyżej prowadzoną racjonalną działalnością ekologiczną. Wszelkie łowiska komercyjne, łowisko Rybieniec, czy fundacja Ratuj Ryby są pewnymi inwestycjami, które mają przynieść w jakiejś tam formie dochód. Podawanie przykładu Pana ichtiologa z Poznania (kurde, sami ichtiolodzy w tym Poznaniu :) ) i chęć pokazania, że takie rozwiązania można zrobić np. na Mazurach jest mało trafne.

Edit: A czy ktoś w ogóle zajrzał w cennik Łowiska Rybieniec?
Cytuj
1. Zezwolenie na połów ryb ( 3 wędki z brzegu) – 100 zł całodobowe od poniedziałku do piątku
    Zezwolenie weekendowe od piątku godzina 12.00 do niedzieli godzina 15.00 - 200 zł
( dotyczy tylko połowu karpia metodą gruntową upoważnia do korzystania z środków pływających w celu wywozu zanęty i przynęty). Doba rozpoczyna się o godzinie 12.00 a kończy o godzinie 12.00 dnia następnego.
a) wypożyczenie łodzi - 10 zł
b) wypożyczenie maty - 20 zł + kaucja 150 zł
c) dopłata do osoby towarzyszącej - 45 zł
d) opłata za sprzątanie stanowiska - 20 zł

150 PLN kaucji za matę??? !!! To ona jest pozłacana, czy jak??
To ja dziękuję, postoję. Wolę już niby to absurdalnie drogie, 500ha Jez. Kośno w rezerwacie, otoczone lasem z węgorzami i sandaczami.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 18.09.2015, 09:17
O tym właśnie Kotwic pisałem w wątku kliki antykarpiowej. Pojęcie "kilku karpi" jest strasznie względne. Pisze się tu o raptem 100-150, może 250 karpiach, o niby małej ilości. Okazuje się, że jest to relatywnie duża, jak nie wielka ilość. Nie ma wg. mnie pojęcia małej ilości karpia, by nie miało to wpływu na wodę, ponieważ stosując się do tych wytycznych, o których piszesz nie będzie szansy na to, by poczuć rybę na kiju.
Oczywiście pojawią się znów argumenty o prawdziwych karpiarzach, co to potrafią tydzień czatować na jednego, wielkiego karpia. Nie oszukujmy się, z takich wędkarzy nie da się wyżyć, bo jest ich wręcz znikoma ilość w stosunku do ogółu, który ma raptem kilka godzin w tygodniu, by poczuć rybę na kiju.

Więc jest to dowód na to, że nie ma możliwości stworzenia wody idealnej. Można mieć wodę korzystną wędkarsko, z co najwyżej prowadzoną racjonalną działalnością ekologiczną. Wszelkie łowiska komercyjne, łowisko Rybieniec, czy fundacja Ratuj Ryby są pewnymi inwestycjami, które mają przynieść w jakiejś tam formie dochód. Podawanie przykładu Pana ichtiologa z Poznania (kurde, sami ichtiolodzy w tym Poznaniu :) ) i chęć pokazania, że takie rozwiązania można zrobić np. na Mazurach jest mało trafne.


Dominik, człowiek z filmu jest właścicielem firmy Ader Carp bodajże. Dziwne aby zarybiał więc samym linem... Ja pisałem o tym, aby do wód wprowadzać karpia w pewnej ilości, aby go pozostawić samemu sobie. Czyli jeżeli wiesz, że na 20 hektarowym zbiorniku jest 100-150 sztuyk, to nie powinny one wyrządzać wielkich szkód. Jeżeli jakaś ryba nie może się rozmnażać, bo karp pożera wylęg, wtedy można 'dorybiać' i wzmacniać dany gatunek. Na pewno jest to lepsze niż wybieranie ryb co roku przez wędkarzy, i zarybianie, i tak w koło Macieju. Wody wędkarskie powinny mieć karpia, bo wędkarze chcą go łowić. Ważne aby w takiej ilości, aby nie szkodził zbytnio. Część wód może być go pozbawiona, zwłaszcza w północnych partiach Polski, gdzie jest sporo jezior polodowcowych i które są przeżyźnione. Jednak taki zbiornik jak na filmie jest wg mnie idealny, co ważne, gdyby jakieś koło, mające pod sobą kilka takich wód prowadziłoby podobną gospodarkę, wtedy mogłyby tworzyć zróżnicowane rybostany na każdym ze zbiorników. Byłaby wanna z karpiami dla tych co lubią jeść to co złowią, powinny być zbiorniki bez niego.

Na pewno taki układ jest lepszy niż jałowe wody z którymi mamy obecnie do czynienia. Istota rzeczy jest aby nie przesadzić z karpiem, z amurem czy sumem (bo lin, węgorz i karaś raczej w większej ilości katastrofy nie zrobi). Jeżeli doda się do tego robienie krześlisk, to w ogóle byłoby super.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 18.09.2015, 09:22
Luk zgadzam się co do Czarnego i coś już tam działam, jednak nie mogę robić wszystko wg siebie, ja tylko tam "sprzątam" :)

Powoli małymi kroczkami do celu. Zawsze to było łowisko gdzie wpuszczano duże ryby, teraz chce się wpuszczać drobnice np 1/2 tony małego leszcza, co mnie przeraża, bo wolałbym 300 sztuk 2kg leszcza systematycznie co roku. Na szczęście zarząd jest bardzo elastyczny i dyskutuję, zastanawia się co zrobić aby było lepiej za każdym razem.

Nie chodzi  też o to że mi ryba nie brała z gruntu ale ona nie brała cały rok każdemu. Co do tlenomierza, będę wnioskował o to.

Aerator i inne sztucznie napowietrzanie wody - to nie wiem czy będzie nas na to stać mimo wszystko, a wytłumacz ponad 100 członkom, że zamiast zarybień inwestować będziemy w jakieś nowe "cuda" :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: bigdom w 18.09.2015, 09:24
Dominik, człowiek z filmu jest właścicielem firmy Ader Carp bodajże. Dziwne aby zarybiał więc samym linem... Ja pisałem o tym, aby do wód wprowadzać karpia w pewnej ilości, aby go pozostawić samemu sobie. Czyli jeżeli wiesz, że na 20 hektarowym zbiorniku jest 100-150 sztuyk, to nie powinny one wyrządzać wielkich szkód. Jeżeli jakaś ryba nie może się rozmnażać, bo karp pożera wylęg, wtedy można 'dorybiać' i wzmacniać dany gatunek. Na pewno jest to lepsze niż wybieranie ryb co roku przez wędkarzy, i zarybianie, i tak w koło Macieju. Wody wędkarskie powinny mieć karpia, bo wędkarze chcą go łowić. Ważne aby w takiej ilości, aby nie szkodził zbytnio. Część wód może być go pozbawiona, zwłaszcza w północnych partiach Polski, gdzie jest sporo jezior polodowcowych i które są przeżyźnione. Jednak taki zbiornik jak na filmie jest wg mnie idealny, co ważne, gdyby jakieś koło, mające pod sobą kilka takich wód prowadziłoby podobną gospodarkę, wtedy mogłyby tworzyć zróżnicowane rybostany na każdym ze zbiorników. Byłaby wanna z karpiami dla tych co lubią jeść to co złowią, powinny być zbiorniki bez niego.

Na pewno taki układ jest lepszy niż jałowe wody z którymi mamy obecnie do czynienia. Istota rzeczy jest aby nie przesadzić z karpiem, z amurem czy sumem (bo lin, węgorz i karaś raczej w większej ilości katastrofy nie zrobi). Jeżeli doda się do tego robienie krześlisk, to w ogóle byłoby super.

No OK, Tu Lucjan twierdzisz, że 100-150 karpi, to nie jest dużo. Kotwic podał właśnie dowód, że dużo, nawet bardzo dużo. To kto ma rację? Zapalony wędkarz-amator, czy ichtiolodzy, którzy ograniczają ustawowo zarybianie gatunkami obcymi?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 18.09.2015, 09:36
Dominik, ale ta woda jest dzierżawiona, wg operatu! Tak więc są tam jakieś założenia. Nie rozumiem dlaczego uważać, że to jezioro jest 'złe', bo pływa w nim 200 karpi? Jeżeli w Polsce istniałoby przeznaczenie wody - łowisko komercyjne - to wtedy byłoby o wiele łatwiej!

No chyba, że karpie z filmu szkodzą polskim wodom? ;D Dominik, polscy ichtiolodzy nie mają wiedzy o łowiskach komercyjnych, nie wiedzą co to takiego (mowa o takich jak w UK albo Francji) - wg IRŚ ryba jest towarem, stąd nazwa Instytut Rybactwa Śródlądowego. Sam Kotwic nie wie wiele o tych wodach, co pokazał chociażby poprzez całkowity brak zrozumienia dla rzeczy które tu poruszamy. Tego brakuje właśnie w Polsce - jest hodowla ryb, jest rybactwo, jest wędkarskie wykorzystanie wód - ale brakuje rzeczy stricte o łowiskach komercyjnych lub o mocnym rybostanie, który został sztucznie stworzony. Przykład? Milczenie Kotwica gdy mówimy o Czechach. Jak makiem zasiał.

Kotwic, nie odbieraj tego personalnie. Po prostu w Polsce wykorzystanie wód przebiega wg pewnego schematu, który nie przewidział pewnych rzeczy, zwłaszcza łowisk komercyjnych. Dlatego nie prowadzi się tu pewnych badań, wykorzystanie wód pod względem turystyczno-wędkarskim nie jest jeszcze w Polsce brane pod uwagę, ideałem jest wciąż rybak dostarczający ryb społeczeństwu. Warto pomyśleć o tym , że w ciagu kilku-kilkunastu lat nastąpi duża zmiana, związana głównie z tym, że starsze pokolenie przekaże pałeczkę młodszym ludziom, którzy nie mają w domach specjalnych zamrażarek na złowione ryby. Wszystko się zmienia...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 18.09.2015, 09:45
Luk zgadzam się co do Czarnego i coś już tam działam, jednak nie mogę robić wszystko wg siebie, ja tylko tam "sprzątam" :)

Powoli małymi kroczkami do celu. Zawsze to było łowisko gdzie wpuszczano duże ryby, teraz chce się wpuszczać drobnice np 1/2 tony małego leszcza, co mnie przeraża, bo wolałbym 300 sztuk 2kg leszcza systematycznie co roku. Na szczęście zarząd jest bardzo elastyczny i dyskutuję, zastanawia się co zrobić aby było lepiej za każdym razem.

Nie chodzi  też o to że mi ryba nie brała z gruntu ale ona nie brała cały rok każdemu. Co do tlenomierza, będę wnioskował o to.

Aerator i inne sztucznie napowietrzanie wody - to nie wiem czy będzie nas na to stać mimo wszystko, a wytłumacz ponad 100 członkom, że zamiast zarybień inwestować będziemy w jakieś nowe "cuda" :)

Aerator sam jeden nie rozwiąże problemu, na takim zbiorniku musiałoby być ich kilka, zresztą nie wiem czy przy takich głębokościach dałoby to jakiś efekt w ogóle, myślałęm bardziej o tej płytszej części łowiska, o zatoce. A tlenomierz to potrzebna rzecz, chyba każdy właściciel łowiska ma takowy, zwłaszcza wód płytszych. Jeżeli będziecie prowadzić dziennik, to można uzyskać wiele cennych informacji - taki ichtiolog może dzięki temu postawić trafne diagnozy. Z tego co się orientuję czujnik pokazuje temperaturę wody również, to też cenna informacja. Sami wędkarze mogliby się dowiedzieć kilku rzeczy, jeżeli połączy się takie dane z rejestrem połowów - to wiesz kiedy i dlaczego ryba brała (w necie można znaleźć dane pogodowe do danego dnia, ciśnienie, kierunek wiatru,fazy księżyca itp). Można napisać później pracę o tym jak dane gatunki reagują na pewne rzeczy, dla mnie takie coś to arcyciekawa rzecz :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: bigdom w 18.09.2015, 10:00
Dominik, ale ta woda jest dzierżawiona, wg operatu! Tak więc są tam jakieś założenia. Nie rozumiem dlaczego uważać, że to jezioro jest 'złe', bo pływa w nim 200 karpi? Jeżeli w Polsce istniałoby przeznaczenie wody - łowisko komercyjne - to wtedy byłoby o wiele łatwiej!

No chyba, że karpie z filmu szkodzą polskim wodom? ;D Dominik, polscy ichtiolodzy nie mają wiedzy o łowiskach komercyjnych, nie wiedzą co to takiego (mowa o takich jak w UK albo Francji) - wg IRŚ ryba jest towarem, stąd nazwa Instytut Rybactwa Śródlądowego. Sam Kotwic nie wie wiele o tych wodach, co pokazał chociażby poprzez całkowity brak zrozumienia dla rzeczy które tu poruszamy. Tego brakuje właśnie w Polsce - jest hodowla ryb, jest rybactwo, jest wędkarskie wykorzystanie wód - ale brakuje rzeczy stricte o łowiskach komercyjnych lub o mocnym rybostanie, który został sztucznie stworzony. Przykład? Milczenie Kotwica gdy mówimy o Czechach. Jak makiem zasiał.

No nie, przecież żaden polski ichtiolog IRŚ nigdy nie popełniłby niczego, co by było z korzyścią dla wędkarzy. A o łowiskach komercyjnych/specjalnych, to przecież te dziady nie maja pojęcia. Przecież oni w ogóle się nie znają, czego dowodem jest sam Kotwic pokazujący dokumenty. No kto by tam się dokumentami przejmował. Zwłaszcza, jak są publikowane nie po naszej urojonej myśli.

http://www.infish.com.pl/wydawnictwo/Wydaw_zwarte/Book_file/Lowiska_spec2.html
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 18.09.2015, 10:10
Milczenie Kotwica gdy mówimy o Czechach. Jak makiem zasiał.
Luk, a co ja mam k..wa pisać o Czechach. >:O
Nie zajmuję się ich rybami, nie badam ich, nie łowię tam, więc nie piszę o tym. Nie mój temat to się nie odzywam, nie mam zwyczaju "znać się na wszystkim" i wypowiadać w każdym temacie; czy to takie dziwne? ???

Widziałem wpisy np: po mojej informacji, że zjadam ryby, np: Mosteque napisał: z takimi tutaj się walczy.
A wystarczy zajrzeć do ankiety przy wątku: chyba 70% wypowiadających ryby zabiera. To co jest? ja tak bardzo odstaję czy może tylko nieświadomość i nienawiść jest duża.

Widziałem zdziwienie mjmacka, gdy zarzucił mi, że mówię o wędkarzach i myślę o PZW (sam sugerował, że 95% wędkarzy należy do PZW).

Czytam twoje Luk informacje o tym, jak to śrubą motorówki napowietrzać wodę (skomentowałem delikatnie, nie wchodzę dalej :).

To przykłady, nic personalnego do tych osób nie mam, tylko akurat zapamiętałem te wypowiedzi.
Pisząc to, chcę pokazać, że im bardziej staramy się być wszechwiedzący, tym więcej błędów się popełnia. Niestety. ;)


Skoro Czechy mają takie super wody, to proszę tych co tak uważają, o naukowe dane na ten temat: artykuły, publikacje itp.
Porównamy sobie wtedy z tym, co mamy opisane w kraju, a Luk jak znajdzie czas, to porówna te publikacje do tych z UK. Tylko proszę pamiętać, porównujemy podobne ekologicznie akweny. Pasuje?

Kolejna sprawa. Wiele razy pisałem, że woda prywatna (najczęściej stojąca, zbiornik sztuczny itd) może być gospodarowana w sposób prawie dowolny.
Woda płynąca (własność SP) musi być zarządzana zgodnie z "prawem ochrony środowiska", więc celem użytkownika powinno być zadbanie, by zbiornik nie ulegał degradacji i dążenie do tego by to osiągnąć.
Nie może i nie powinno być celem takie działanie, gdy ukierunkowuje się gospodarkę by wyłącznie uszczęśliwić wędkarzy, pomijając lub lekceważąc cel nadrzędny: bioróżnorodność i racjonalne zarządzanie zasobami wodnymi.
Zwróć uwagę, że od 2013 roku, w wyniku nowelizacji prawa, w komisji opiniującej operaty rybackie jest przedstawiciel GDOŚ i ma on wiążące prawo głosu. Nie wynika to z tego, że nam się w komisji nudzi, tylko chodzi o to, by weryfikować operat pod kątem jego realizacji zadań ochronnych (tak w przenośni).

Nie zgodzę się więc, na zachwalanie takiego łowiska tylko dlatego, że wędkarzom cieszy się micha, że ryby są wielki i dużo.
Bo wolę łowiska o innej bioróżnorodności ale dążące do pogodzenia stanu ekologicznego z wizją połowowo-ekonomiczną.

Wbrew pozorom, w wodach północno-wschodniej Polski, jest jeszcze sporo ładnych ryb, nawet w tych zdegradowanych ekologicznie jeziorach.
Kłopot dla wędkarzy jest głównie taki, że chcą się nałowić, a nie namęczyć że by połowić. ;D


edytka: Żeby znów wpisów nie mnożyć.
Aerator to urządzenie które można wyposażyć w dowolne osprzęty dodatkowe (pewnie i tlenomierz itd, choć tu pewne względy techniczne mają znaczenie.
Większy kłopot jest z mądrym planowaniem i użyciem takiego sprzętu.
"Tlenomierz" to użyteczne narzędzie zwłaszcza w mądrych łapkach. Jeno trochę grosiwa trzeba znaleźć na taką zabawkę i "oleju" odpowiedniego, by wykorzystać sprzęt i informacje. :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 18.09.2015, 10:17


Widziałem wpisy np: po mojej informacji, że zjadam ryby, np: Mosteque napisał: z takimi tutaj się walczy.


Ja też zabieram ryby. Problem jest w tym, że Ty widzisz w rybach tylko pływające mięso. Ja idę na ryby, nie po ryby. I czasem, naprawdę czasem coś zabiorę. W każdym poruszanym przez Ciebie temacie musisz wcisnąć rybaków. Dla Ciebie woda bez rybaków nie ma sensu. Pod nich jest operat, pod nich są przepisy. I ma być zgodnie z takimi przepisami, inaczej jest źle. Wpuścił trochę karpi, zbrodnia. U mnie wpuszczają same karpie i 95% ryb, które łowię, to karpie i co? Wszystko jest zgodnie z operatem? Jeśli nie jest, to dlaczego tak się dzieje?
Zdewastowane akweny to temat tabu, bo jest operat. Co z Zalewem Sulejowskim? Co z Zegrzyńskim? Co z Jeziorskiem. Wpadniesz z agregatem albo bacikiem i stwierdzisz, że ryba jest, prawda? I tak dalej i dalej...

Pojawia się fachowiec, który zrobił dobrą wodę, już się jazda zaczyna, że wcale dobra nie jest, bo ją zniszczył. A zanim się nią zajął, to była pustynia jak wszędzie. Jakie to typowo polskie...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 18.09.2015, 10:35
Problem jest w tym, że Ty widzisz w rybach tylko pływające mięso.
Wskaż mi proszę te moje słowa. Cytat poproszę, bo może sklerozę mam, ale oczy jeszcze dobre. ;D

Cytuj
U mnie wpuszczają same karpie i 95% ryb, które łowię, to karpie i co? Wszystko jest zgodnie z operatem? Jeśli nie jest, to dlaczego tak się dzieje?
A co proponujesz? Żebym przyjechał tam i dokumenty sprawdzał? Zauważ, że w tej kwestii mam takie same prawa jak ty, nie jestem upoważniony do kontroli tych papierów (ustawodawca nie przewidział takiego prawa), ale tak jak ty, mogę zgłosić sprawę do Policji, RZGW, PSR, Urzędu Marszałkowskiego, itp.

Cytuj
Zdewastowane akweny to temat tabu, bo jest operat. Co z Zalewem Sulejowskim? Co z Zegrzyńskim? Co z Jeziorskiem. Wpadniesz z agregatem albo bacikiem i stwierdzisz, że ryba jest, prawda? I tak dalej i dalej...
Czemu temat tabu. Wielokrotnie pisałem, że jest wiele złych operatów, że przy opiniowaniu żądam zmian, że pisałem operaty które uważam, że ucieszyły by niejednego. To a propos operatów i zdewastowanych wód.

Wspomniane zbiorniki zaporowe, to osobne bajka. To twory sztuczne, wielokroć budowane w innych celach niż połów ryb. Priorytetem na nich jest gospodarka wodna (tak w skrócie). Owszem, pogodzenie interesów kilku stron to piękna sprawa, ale to już pole do działania samych zainteresowanych.
Na kilku zbiornikach zaporowych (jeden z w/w listy + kilka w innych terenach) prowadziłem badania.
Uwierz mi, to co kilka razy widziałem, zupełnie nie zgadzało się z tym, co mówili "tubylcy" z wędkami. Chyba nie żądasz tego, bym uległ złudzeniu: widząc różne ryby, sporo ryb w mojej łodzi, temu, że wędkarze mają rację twierdząc, że ryb tam nie ma. :P
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 18.09.2015, 10:40
I tak w koło Macieju, krótko mówiąc.

Problem jest w tym, że Ty widzisz w rybach tylko pływające mięso.
Wskaż mi proszę te moje słowa. Cytat poproszę, bo może sklerozę mam, ale oczy jeszcze dobre. ;D
Przepraszam, ale w to się bawić nie będę. Prawie każda Twoja wypowiedź tego dotyczy.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 18.09.2015, 11:03
Kotwic - o Czechach mógłbyś napisać, że rzeczywiście lepiej sobie chłopaki radzą, bo ryb jest sporo. Zobacz filmy mrk.cz - są takie z podwodnymi kamerami - jakie ryby tam pływają! :o Ina sprawa to wyjazd Kacpra Góreckiego do Czech na zawody - i filmy z tych wypraw. Wyczynowiec pokaże bardzo dobrze jaka jest woda, na kilku wyprawach zwłaszcza. On pokazuje, że łowiska czeskie i polskie to niebo i ziemia. Czy muszę pokazać Ci badania? Po co? My wędkarze mamy swoje metody aby okreslać zasobność danej wody, i uwierz mi, przy kilku próbach są to w miarę dokładne dane.

Fakt, że niektóe osoby się Ciebie czepiają wiązał się z 'wejściem smoka' jakie wykonałeś. Przyczepiłeś nam łatkę, absolutnie nam nie pasującą, wręcz krzywdzącą. Ponadto gloryfikujesz 'rybaka' - jednak w polskim wydaniu rybak, mówiąc ogólnie jest tak samo pazerny jak wędkarz, i będzie kantował jak się da. Ja pokazałem temat węgorzy, pseudo ochronę jaką im wymyślono. To przykład jak zarybia się za wspólne pieniądze tą rybą (na Mazurach zarybia tym przecież PZW), jednak preferuje się rybaka aby go łowił. Pozwala na grodzenie wszelkich przejść, wypływów. A może jakby rybaka zabrakło, to trzebaby pomyśleć jak inaczej wodę wykorzystać? Oczywiście wiązałoby się to ze spadkiem znaczenia IRŚ i wystawienia im negatywnej oceny za działalność. Poniekąd słusznie.

To co pokazał ten człowiek w wywiadzie, to sposób na zagospodarowanie części wód, nie wszystkich. Nie rozumiem jak mozna użalać się nad losem takiego miejsca, bo wprowadzono tam 250 karpi. To przecież jakaś paranoja! Łowisko jest otoczone trzcinami, zarasta. To błogosławieństwo, że ktoś coś tam robi, jeszcze płaci podatki! Nie rozumiem dlaczego nie popierać takiej inicjatywy?! Co w tym jest złego? Przeciez to nie Wisła w górnym odcinku, tylko zamknięte łowisko, powoli dogorywające, co ważne było zdewastowane w typowo polski sposób.

I tutaj właśnie fajnie byłoby, jeżeli w IRŚ potrafilibyście wyznaczań plan prowadzenia takich łowisk, z kilkoma opcjami. Akurat Rybieniec nie jest nastawiony tylko i wyłącznie na kasę, ale gdyby ktoś chciał na tym zarabiać, może warto byłoby mu pomóc? Dlaczego nie piszecie o hybrydach F1, które mają te właściwości, że nie rozmnażają się, rosna szybko, nie dorastają do wagi więckszej niż 5 kilo, a żerują nawet w temperaturze kilku stopni? To jest alternatywa dla polskich łowisk, i właśnie ichtiolodzy tacy jak Wy powinni to badać i zachęcać do wprowadzania do zamkniętych zbiorników. Zamiast myślec tylko o wciąż kurczącym się rybactwie, możnaby zacząć myśleć o hodowli, o łowiskach 'agroturystycznych'.

Piszesz : Bo wolę łowiska o innej bioróżnorodności ale dążące do pogodzenia stanu ekologicznego z wizją połowowo-ekonomiczną. Zenek woli to, Franek tamto... Liczy się to co mamy w rzeczywistości. Lepsza zagospodarowana wodę z właścicielem, niż stojący bezpański zbiornik, zarastający, na której miejscowi łowią sieciami i prądem, czasem zawita jakiś wędkarz. Tez nie chciałbym aby wszystkie wody w Polsce byłyby takie - mówimy tu zaledwie o skromnym procencie!


Co do aeratorów. Ja szkoliłem się w oczyszczaniu ścieków, to i owo pamiętam. Łowię tez na łowiskach, gdzie aeratory są i raczej widziałem ich więcej niż Ty, tak a jest prawda. Są modele, działające z małą wydajnością. Podczas przyduchy każde napowietrzanie może pomóc w jakikolwiek sposób. Ty masz własne zdanie a ja własne. Nie sprawdziłem pomysłu z silnikiem, ale skoro tak często działają aeratory (zwykła śruba mieszająca wodę z powietrzem), to dlaczego to miałoby nie zadziałać? Lepiej robić coś i próbować, niż nie robić nic lub tylko komentować. Bo to, że w Polsce przyduchy letnio zimowe są przyczyna śmierci ton ryb rocznie, to też zasługa ichtiologów, którzy nie wyposażyli nikogo w odpowiednią wiedzę, lub też takowej nie posiadają. Jak to jest możliwe, że wędkarze nie wiedzą jak sobie radzić z takimi problemami??? Czy macie jakies prace odnośnie radzenia sobie ze skutkami takich klęsk? Może warto w taką wiedzę uzbroić PZW chociażby?  Ponadto na filmie o jeziorach (wiemy już jak wyglądasz :D ), który jest rewelacyjny tak na marginesie, nie wspomina się, że wędkarze potrafią przedłużyć życie zbiorników. Wybieranie zielska, mułu, wycinanie krzaków, które zarastają brzegi pozwala na to aby dany zbiornik jakoś trwał. Na pewno nie robi tego rybak, ten wbija tylko kołki i stawia sieci... To tez jest argument - ja wolałbym wodę zafgospodarowaną wędkarsko, niż bagna. Nie uważasz, że jest w takim myśleniu sporo racji?

Jak pisałem Kotwic, nie mówmy o różnicach, lecz o wspólnych rzeczach... :D Już wiele pomogłeś, i za to :thumbup: Warto wypracować jednak jakieś porozumienie. Ja wcale nie uważam, że w IRŚ macie patent na polskie wody. Badacie, badacie i badacie, a wydajność z hektara spada. Z kormoranem sobie nie potraficie poradzić, szkoda, że ja się dowiedziałem dopiero kilka miesięcy temu, że ich odchody użyźniają strasznie wody jezior. To pokazuje, że nie potraficie nadawać sprawie rozgłosu. Użyźnienie jezior przez tego ptaka wybija argument z ręki ornitologom i ekologom, można by zrobić wędkarską petycje i zebrać ze 100 000 podpisów, łącznie z naukowcami. Czy to by nie zadziałało? Zobacz - możesz w jakiś sposób wykorzystać, nas wędkarzy - do pewnych celów. Bo kilka mamy wspólnych :) Skupmy się zatem na nich. bez prób wykazywania, że Rybieniec to ekologiczna klęska.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 18.09.2015, 11:11
Milczenie Kotwica gdy mówimy o Czechach. Jak makiem zasiał

Nie dziwota - to porażająco bolesny temat dla naszych speców od agregatowo-sieciowej "racjonalnej gospodarki rybackiej".

Wszak Czesi zgotowali sobie apokaliptyczny koszmar: "rybactwo śródlądowe" uprawiają niemal wyłącznie na stawach hodowlanych (w Czechach jest czterech sezonowo aktywnych rybaków zawodowych), zmagają się z plagą niezagospodarowanych ryb w "rozmiarze handlowym", a najbliższy Instytut Rybactwa Śródlądowego mają w Olsztynie :P
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 18.09.2015, 12:16
Przyczepiłeś nam łatkę, absolutnie nam nie pasującą, wręcz krzywdzącą.
To nie łatka, to wędkarski sposób odbioru informacji. :-*

Wszystko co piszę, podaję w kontekście tego, że przyczyn obecnego stanu rzeczy (czy. rybostanu itp) jest wiele.
A ja zwracam jedynie uwagę, że wbrew powszechnej opinii, że rybacy są wszystkiemu winni tak nie jest.
Zwracam uwagę na to, że najliczniejsza grupa łowców (wędkarze), nie zauważa, lub wręcz nie chce zauważyć jak mocno ingeruje, a niekiedy wręcz pacyfikuje zbiorniki naturalne.
To nie jest wymysł ani bezpodstawne insynuacje. To niestety konsekwencja ilości łowców, presji połowowej i czynników innych.
To, że słowa moje uderzają w wędkarzy wywołuje ich złość, wzbudza nienawiść, kreuje chęć rewanżu. Mnie to rybka. Ale tak niestety jest.

W ciągu ostatnich lat (przyjmnijmy 20 lat), zmieniła się osobowo większość ekip rybackich, nie dość że rybaków jest mniej, to są pod większą kontrolą. Klepanie jak mantrę, że rybacy kombinują, robią lewizny, nikt ich nie kontroluje to fikcja i szukanie winnych daleko od siebie.
Zauważ, że w ciągu tych samych (20 ostatnich lat) liczba wędkarzy utrzymuje się na podobnym poziomie. Nie uwierzę, że w gronie wędkarzy nastąpiła kolosalna wymiana osobników, nie zeszło nam 600 000 członków i nie pojawiło się tyluż samych nowych.
Notoryczne obwinianie rybaków za wszystko, łącznie ze stonką i zarazą jest obłudą i hipokryzją.
Mierzi mnie powszechne podejście, że rybacy są kombinatorami i źli (wespół z ichtiologami i IRŚ), a setki tysięcy wędkarzy to je..ne aniołki, niczemu nie winne, nic nie robiące, tylko cierpiące.
Nie piszę tego by nas poróżnić, bo sam wędkuje również. Ale piszę po to by pokazać, jak wiele trzeba jeszcze zrobić, by uświadomić wszystkich, że trzeba działać i rozumieć się, a nie tylko marudzić.


Cytuj
Ja pokazałem temat węgorzy, pseudo ochronę jaką im wymyślono. To przykład jak zarybia się za wspólne pieniądze tą rybą (na Mazurach zarybia tym przecież PZW), jednak preferuje się rybaka aby go łowił. Pozwala na grodzenie wszelkich przejść, wypływów.
Luk, wrzuć to w osobny wątek i wytłumacz szerzej co masz na myśli. Bo nie wiem gdzie i w czym rzecz i problem.
A można dogłębniej temat rozpracować.


Cytuj
To co pokazał ten człowiek w wywiadzie, to sposób na zagospodarowanie części wód, nie wszystkich. Nie rozumiem jak mozna użalać się nad losem takiego miejsca, bo wprowadzono tam 250 karpi. To przecież jakaś paranoja! Łowisko jest otoczone trzcinami, zarasta. Przeciez to nie Wisła w górnym odcinku, tylko zamknięte łowisko, powoli dogorywające, co ważne było zdewastowane w typowo polski sposób.
Powiem tak, skoro jest to łowisko dzierżawione od RZGW, to nie jest zamknięte.
Skoro jest dzierżawione od RZGW to obowiązuje tam to samo prawo, co na każdej innej wodzie przepływowej.
Nie rozumiem, czemu:
- jest ustawiczne żądanie, by do wód wpuszczać więcej drapieżników, ale jak do wody trafiają tysiące sztuk suma, to jest strasznie źle (przykład Wisły),
- krytykuje się ryb nie ma i że trzeba wpuszczać rodzime (lin, karaś pospolity) a z taką lubością akceptuje się rybę nierodzimą (opinia PROP, często tu cytowana) i to w ilości znacznie powyżej tego, co obecnie proponuje się jako skrajny - górny zakres.
- krytykuje się, że mamy źle zarządzane wody, tak mało jest chętnych którzy podejmą się działania, a jak nawet podejmą, to i tak część jest niezadowolonych (np: film = nadmiar karpia, J. Wersminia = nie zawsze ryba bierze, itp)


Cytuj
Co do aeratorów. Ja szkoliłem się w oczyszczaniu ścieków, to i owo pamiętam. Łowię tez na łowiskach, gdzie aeratory są i raczej widziałem ich więcej niż Ty, tak a jest prawda. Są modele, działające z małą wydajnością. Podczas przyduchy każde napowietrzanie może pomóc w jakikolwiek sposób.
Rozsądne działanie oczywiście pomoże. Nieprzemyślane może zaszkodzić.
Znasz pewnie (lub nie) prace o rekultywacji jezior. Kilka metod było stosowanych, aeratory też. Wyniki są chyba do znalezienia i przemyślenia.
Co do samych aeratorów, to ich głównym "działaniem" jest maksymalne "rozbijanie wody" i wskutek tego mieszanie z powietrzem, (krótko mówiąc: rozbryzgiwanie wody).
Śruba silnika pracuje w innym układzie i jej sprawność w takiej sytuacji jest prawdopodobnie znikoma (choć tu potrzebny jest fizyk, by to obliczyć).
To tak a propos reakcji na niedobór tlenu.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 18.09.2015, 12:42
Brawo Panowie, dyskusja wróciła na właściwe tory :bravo: Pomijam wzajemn żale, ale miło Was się czyta :P
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 18.09.2015, 13:46

Wszystko co piszę, podaję w kontekście tego, że przyczyn obecnego stanu rzeczy (czy. rybostanu itp) jest wiele.
A ja zwracam jedynie uwagę, że wbrew powszechnej opinii, że rybacy są wszystkiemu winni tak nie jest.
Zwracam uwagę na to, że najliczniejsza grupa łowców (wędkarze), nie zauważa, lub wręcz nie chce zauważyć jak mocno ingeruje, a niekiedy wręcz pacyfikuje zbiorniki naturalne.
To nie jest wymysł ani bezpodstawne insynuacje. To niestety konsekwencja ilości łowców, presji połowowej i czynników innych.
To, że słowa moje uderzają w wędkarzy wywołuje ich złość, wzbudza nienawiść, kreuje chęć rewanżu. Mnie to rybka. Ale tak niestety jest.

W ciągu ostatnich lat (przyjmnijmy 20 lat), zmieniła się osobowo większość ekip rybackich, nie dość że rybaków jest mniej, to są pod większą kontrolą. Klepanie jak mantrę, że rybacy kombinują, robią lewizny, nikt ich nie kontroluje to fikcja i szukanie winnych daleko od siebie.
Zauważ, że w ciągu tych samych (20 ostatnich lat) liczba wędkarzy utrzymuje się na podobnym poziomie. Nie uwierzę, że w gronie wędkarzy nastąpiła kolosalna wymiana osobników, nie zeszło nam 600 000 członków i nie pojawiło się tyluż samych nowych.
Notoryczne obwinianie rybaków za wszystko, łącznie ze stonką i zarazą jest obłudą i hipokryzją.
Mierzi mnie powszechne podejście, że rybacy są kombinatorami i źli (wespół z ichtiologami i IRŚ), a setki tysięcy wędkarzy to je..ne aniołki, niczemu nie winne, nic nie robiące, tylko cierpiące.
Nie piszę tego by nas poróżnić, bo sam wędkuje również. Ale piszę po to by pokazać, jak wiele trzeba jeszcze zrobić, by uświadomić wszystkich, że trzeba działać i rozumieć się, a nie tylko marudzić.


Dla mnie przykładem jest układ, jaki ma PZW z rybakami na Mazurach. Rybacy sa jakby podwykonawcą, na dodatek dzielą się zyskiem ze związkiem. Jako, że jestem Polakiem i w Polsce się wychowałem, to wiem, że nie ma szans, aby rybak wykazał takiemu PZW ile dokładnie złowił. Zamiast 10 węgorzy 'zgłosi' 5. Później wszystko idzie i tak na konto kormorana. Jeżeli uważasz taki układ za zdrowy, to sorry ale jesteś w błędzie.
To co opisujesz to opcja gdzie rybak samemu dzierżawi wodę i sam o nią dba. Ja zatrudniam/zatrudniałem ludzi i wiem jak dbają o narzędzia (raczej jak nie dbają). Jeżeli mają swoje - to chuchają i dmuchają... Prosty przykład. Wyobraźmy sobie, że taki rybak Józek, 'podwykonawca' - robi małą fuszkę, i wieczorkiem opróźnia kilka pułapek węgorzowych. Wystarczy jeden taki godzinny wypad, i 50-100 sztuk idzie 'na lewo'. Szwed może by tak nie zrobił, ale Polak? SMutne i przykre, ale prawdziwe.
Niech zbiorniki mazurskie wydzierżawi spółka rybacka - która swoim majątkiem zabezpieczy całą umowę - to będzie całkiem inaczej. Przerażająca rzeczą była kontrola NIKu, która wykazała, że rybacy właśnie oszukiwali, nie mieli wpisanych ilości prawidłowo.

Kotwic - to wszystko pasuje jak ulał do faktu, że Mazury to już wybryk natury. Jasne, że wędkarze łupią ile wlezie, nie mam zamiaru ściemniać, że jest inaczej - ale cały ten system jest chory. Na dodatek trudno o weryfikację całości - bo rybacy robią swoje, wędkarze swoje. Nawet badanie wydajności z hektara jest obarczone jakimś błędem, kto wie czy nie dość dużym.

Ja twierdzę, że o wiele lepiej działają firmy prywatne niż państwowe. Sposób użytkowania wód mazurskich przez PZW wiąże się z fatalną wydajnością, spory popyt na ryby tworzy korupcyjne układy. W Polsce nie próbuje się szukania alternatywnych rozwiązań, 'nierybackich'. Musi być rybak i tyle... Po co w ogóle opiniowanie operatu w obecny sposób, skoro cała ten mechanizm jest zły? Nie wiadomo ile ryby było, ile zabrano, nie wiadomo, czy w ogóle zarybienia są w stanie uzupełnić część strat 'wędkarsko-rybackich'. Zamiast poukładać to w jakiś logiczny i sprawdzający sie sposób, u nas ciągnie się to... Teraz na dodatek jest świetny sposób na szukanie winnego - kormorany...

To właśnie chcę pokazać, że źle się zarządza całością. Jasne, że nie powinno się uwzględniac interesów jedynej tylko grupy, ale na większości łowisk są tylko wędkarze, więc mozna modyfikować rybostan tak, aby wilk był syty i owca cała. Tak jak w Czechach przynajmniej.

O wiele lepiej mieć rybne wody i problem z karpiem tu i ówdzie, niż bezrybne wody i masy pieniędzy wyrzucane na bezsensowna politykę, która się nie sprawdza. Z punktu widzenia naukowego - Wasze badania są potrzebne i są dobre, jednak z praktycznego  - połowę z nich można sobie wsadzić w buty, bo nic nie zmieniają. Co z tego, że 'wiecie'? Nie uważam wcale, że to ichtiolodzy mają zmieniać prawo, ale nie widać w ogóle ze strony IRŚ jakiejkolwiek chęci do robienia tego lub wskazywania w czym tkwi źródło problemu. Strefy beztlenowe, kormoran, upały, ciężkie zimy - winny jakiś zawsze jest, szkoda, że nie widać jednak, że prawdziwe źródło problemu to coś innego. Skoro cały ten system jest zły, to dlaczego go nie zmienić? Jedna z odpowiedzi to kurczowe trzymanie się modelu rybaka i korzystania z ryb jako źródła białka, które jest niczym węgiel kamienny lub gaz ziemny. W wędkarzach jest kasa, i to o wiele większa niż w rybakach, zresztą ci i tak by dalej funkcjonowali, bo popyt na ryby istnieje dalej. Jeżeli jednak IRŚ nie dostrzega tego, to ludowcy z PSL to zobaczą? :D Zejdźmy na ziemię. Skoro kormoran jest szkodnikiem, to nie będzie o ograniczenie jego populacji wnioskował cech kominiarzy lub szewców! Muszą robić to zainteresowani. Fajnie, jakby umieli to robić skutecznie.

Model rybacko-wędkarski jest do zrealizowania, ale trzeba tutaj czegoś więcej niż planowa gospodarka rodem z PRL. Podwaliny trzeba zbudować solidnie, musi to być zespół ekonomistów, naukowców, ekologów, gości od zarządzania zasobami wodnymi kraju, sami 'zainteresowani'. Nie zrobia tego wędkarze ani rybacy. To musi mieć ręce i nogi. Niestety, IRŚ nie dostrzega zmian jakie zachodzą w wędkarstwie, nie rozumie też, że warto pomysleć jak pogodzić żądania wędkarzy z polskimi warunkami. Trudno mówić o współpracy, o edukowaniu. Bo od edukacji trzeba zacząć - ale pytanie brzmi jakiej? Jak na razie każdy ciągnie w swoją stronę, brakuje wspólnego wykładnika. Każdy obwinia każdego.


Luk, a co ja mam k..wa pisać o Czechach. >:O
Nie zajmuję się ich rybami, nie badam ich, nie łowię tam, więc nie piszę o tym. Nie mój temat to się nie odzywam, nie mam zwyczaju "znać się na wszystkim" i wypowiadać w każdym temacie; czy to takie dziwne? ???

Sygnalizujemy tylko, że u nich jest fajnie, u nas nie. Może pomyśleć o jakieś pracy naukowej i analizie gospodarki rybackiej w Czechach? Skoro w Polsce się nie udaje zrobić porządku, to może przeanalizować na czym polega sukces naszych południowych sąsiadów? Bo o UK można mówić, że u nich to wszystko takie piękne bo się ryby wypuszcza. Ale w Czechach też ludzie jedzą ryby... Ponadto 'czeski model' warto poznać, bo skoro są zaawansowani o wiele bardziej niż my, to pewnie borykają się z pewnymi problemami. Warto je poznać, zobaczyć jak sobie z nimi radzono. Po co wyważać te same drzwi po raz kolejny?
Nie bierz wszystkiego do siebie, troszeczkę jesteś niczym rzecznik IRŚ na tym forum, więc takie sugestie są robione jakby pod adresem instytutu a nie Twoim :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 18.09.2015, 14:29
- nikt tu nie twierdzi, że agregatowo-sieciowi "łowcy" są wyłącznie/wszędzie winni

- humorystyczna tendencyjność naszego inżyniera rybactwa polega na tym, że w świetle jego diagnoz komercyjni użytkownicy rybaccy nie są winni wcale/nigdzie (w szczególności nie przyczynili się ani trochę do mazurskiej degrengolady jeziorowej)

- nie objawił się dotąd forumowicz, który kwestionowałby wielokrotnie wyrażany na tym forum pogląd, że przeciętny poziom szeroko rozumianej kultury wędkarskiej jest w Polsce niski, a odsetek mięsiarzy, śmieciuchów i notorycznych łamaczy regulaminu przygnębiająco wysoki

- za fantazję uznać wypada sugestie, jakoby agregatowo-sieciowa "racjonalna gospodarka rybacka" na polską modłę stanowiła konieczne i niezastąpione dobrodziejstwo (w szczególności dla rybostanu, wspólnot lokalnych oraz wędkarzy)

- rzekoma ścisła kontrola poczynań rybaków sprowadza się zwykle do kontroli dokumentowych zapewnień/deklaracji tychże rybaków na temat własnych poczynań

- wbrew przeświadczeniu naszego inżyniera rybactwa, są na tym łez padole okropniejsze miejsca niż Czechy :P
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 18.09.2015, 14:36
Witam
Czeska gospodarka rybacka opisywana jest w biuletynie Bulletin VURH Vodnany  http://www.frov.jcu.cz
Troszkę o rybactwie śródlądowym  w Czechach i nie tylko można znaleźć w raporcie firmy Ernst & Young http://ec.europa.eu/fisheries/documentation/studies/inland_fisheries_en.pdf

Tomasz Czerwiński
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: bigdom w 18.09.2015, 14:46
Witam
Czeska gospodarka rybacka opisywana jest w biuletynie Bulletin VURH Vodnany  http://www.frov.jcu.cz
Troszkę o rybactwie śródlądowym  w Czechach i nie tylko można znaleźć w raporcie firmy Ernst & Young http://ec.europa.eu/fisheries/documentation/studies/inland_fisheries_en.pdf

Tomasz Czerwiński

Może to taki off top, ale na kanwie ostatnich przypuszczeń, że jestem Kotwicem chciałbym oświadczyć, że nie jestem również Rybalem :D (zakładając, że ktoś pomyśli, że niezgodność imion nic nie znaczy :D ).

P.S. Witamy kolejnego ichtiologa z tak nielubianego przez nas, forumowiczów IRŚ :D Ponad to zapraszam do kliki antykarpiowej :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 18.09.2015, 15:03
Witam
Czeska gospodarka rybacka opisywana jest w biuletynie Bulletin VURH Vodnany  http://www.frov.jcu.cz
Troszkę o rybactwie śródlądowym  w Czechach i nie tylko można znaleźć w raporcie firmy Ernst & Young http://ec.europa.eu/fisheries/documentation/studies/inland_fisheries_en.pdf

Tomasz Czerwiński

Na szybko, drugi link, strona 11 - w Czechach działa 4 (słownie czterech) zawodowych rybaków. Stosują tylko agregaty. W Polsce 755. Stosują wszystko, co człowiek wymyślić zdołał.

Strona 13 - roczny połów w Czechach 24 tony, w Polsce 3057 ton.

Na dalszą analizę nie mam na razie czasu.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 18.09.2015, 15:06
P.S. Witamy kolejnego ichtiologa z tak nielubianego przez nas, forumowiczów IRŚ :D

Nielubianego to może zbyt mocne słowo... :) W UK, pomimo, że niektórzy mogą twierdzić, że każda woda rybą stoi, wcale nie jest tak różowo. Wędkarze też sarkają na Enviroment Agency, i wiele jest nieporozumień, jak chociażby usilne działania EA w celu usuwania sandacza, który tak naprawdę się zadomowił i krzywdy wcale wielkiej nie poczynił, jednak naukowcy wpisali go na listę najbardziej szkodliwych gatunków inwazyjnych, i zabijają kiedy mogą (trzepią na przykład odcinki Grand Union Canal i uśmiercają każdego zandera czy pike-pearcha). Jednak starają się zrozumieć wędkarzy.
Jakiś mały (lub większy) konflikt pomiędzy ichtiologami a wędkarzami zawsze będzie :D

Witamy!
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 18.09.2015, 16:37
W sumie pogodzić rybaka i wędkarza  na jednej wodzie to tak jakby wymagać od "Jaro i Donalda" aby nagle stali się przyjaciółmi na dobre i na złe.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 18.09.2015, 16:44
Pozytywne jest to, że jednak są jeszcze osoby żywo zainteresowane tematem i czytają publikację z tej dziedziny.  Podrzucę zatem kilka pozycji z naszego podwórka http://zs.infish.com.pl/
Szczególnie polecam moje ;) , bo nieco dotyka dyskutowanego problemu (strona 41): http://zs.infish.com.pl/sites/default/files/materialy_szkoleniowe_2015.pdf

Poza tym na moim profilu zgromadziłem wiele ciekawostek dotyczących m.in rybactwa śródlądowego  w Europie. https://www.facebook.com/profile.php?id=100007432908094
Tomasz Czerwiński
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 18.09.2015, 18:01
W polecanym tekście czytamy w podsumowaniu, że [cyt]:

„Reasumując, rezygnacja z profesjonalnej gospodarki rybackiej na wodach płynących Skarbu Państwa pociąga za sobą szereg skutków ekologicznych, społecznych i gospodarczych. Do najważniejszych z nich należą:
– pozbawianie wód fachowego nadzoru i zarzadzania;
– brak zarybień i innych zabiegów gospodarczych;
– brak monitoringu zasobów ryb;
– wzrost kłusownictwa i nielegalnego obrotu rybami;
– zanik tradycji oraz wartości kulturowych.”
Oczywiście to może być prawda, ale tylko wówczas, jeśli pozostaniemy przy obecnym modelu organizacyjnym. A kto powiedział, że tak musi być? Czy nie ma innych, lepszych modeli?
Jeśli ludzie upieraliby się, że muszą polować i nie zajęli się hodowlą zwierząt, świat byłby teraz ich pozbawiony.  Dla mnie przemysłowe połowy rybackie na wodach śródlądowych są tak samo anachroniczne jak zawodowe myślistwo. Zawodowi mysliwi jeszcze istnieją np. u Inuitów, ale to inna bajka – zresztą zawód również w zaniku.

Moje pytanie jest następujące: czy sprawami, które wymieniasz nie mogłyby zajmować się jakieś wyspecjalizowane jednostki? Wszędzie czytam, że rybak jest potrzebny, bo dba o wody. Czy nie można dbać o wody bez istnienia gospodarstw rybackich?

Nie jestem zwolennikiem C&R ale uważam również za anachroniczne traktowanie wędkarstwa jako źródła pożywienia. Tak jak myśliwi nie polują po to, aby kręcić kiełbasę z dzika, tak i wędkarz nie chodzi chyba na ryby, żeby zrobić sobie lina w galarecie. Powiedziałbym raczej, że lin w galarecie może być czymś dodanym do wędkowania, ale nie celem wędkowania. Stąd uważam, że i wędkarstwo powinno się jakoś zreformować. Choć mam marne na to nadzieje. Dziś zostałem rozłożony na łopatki przez dwóch wędkarzy w wieku okołoemerytalnym. Rozmawialiśmy na temat jeziora, które w zasadzie zostało zniszczone przez sumika karłowatego. Powiedziałem, że słyszałem, że Zarząd Koła, na terenie którego jeziorko się znajduje, rozważa wycięcie sumika prądem. Obruszyli się mówiąc: - przecież sumik jest bardzo smaczny, nie ma ości... -  No i co tu powiedzieć? Pojechałem dalej (na rowerze).
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 18.09.2015, 18:44
Pisałem niedawno, by założyć Instytut Łowiectwa Śródlądowego i w każdym sklepie pojawi się comber z jelenia. Będziemy też robić badania, dlaczego zwierząt coraz mniej. Śmieszne? Owszem. Tylko w przypadku ryb nikt się nie śmieje...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 18.09.2015, 18:54
Moje pytanie jest następujące: czy sprawami, które wymieniasz nie mogłyby zajmować się jakieś wyspecjalizowane jednostki? Wszędzie czytam, że rybak jest potrzebny, bo dba o wody. Czy nie można dbać o wody bez istnienia gospodarstw rybackich?

Logarytm można i to nie mniej skutecznie, dlatego akurat z tym powyższym cytowanym podsumowaniem się nie zgodzę.
Wszystko zależy od nas samych, do czego ma służyć dana woda.
Jeśli typowo  weźmiemy wodę jak Czarne - to najlepszym rozwiązaniem właśnie jest stowarzyszenie, członkostwo w nim i czynny udział w opiekowaniu się wodą, jest to bardzo proste do zorganizowania mimo wszystko tylko trzeba chcieć i mieć ze sobą kilkanaście jeśli nie kilkadziesiąt osób.

Natomiast jeślibyś chciał zrobić wodę przepływową w formie biznesu jako " dzikie łowisko specjalne" czy temu podobne pozostawiając bez opieki to już jest problem.

W obu powyższych przypadkach i tak jest nam rybak potrzebny, bo potrzebujemy chociażby materiału zarybieniowego co roku:)

Luk co do edukacji to już ona jest, chociażby na tym forum nawet się pojawia, a myślę, że się będzie rozwijać :)  Co do pomysłu i petycji z kormoranami aby połączyć siłę i zebrać jak najwięcej podpisów jest za :thumbup:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 18.09.2015, 19:27
Rybacy:
"2991 ton – połowy komercyjne w Polsce w 2011 roku;
22 mln z³ wartość złowionych ryb;
19% odłowu ryb słodkowodnych w Polsce;
1994 kg/rok na etat w Polsce;
6342 kg/rok na 1 rybaka w regionie "Mazury"

Wędkarze:
"13000 ton – całkowite odłowy wędkarskie w Polsce w 2011 roku (szacunek);
95 mln zł – wartość złowionych ryb (szacunek);
81% odłowu ryb słodkowodnych w Polsce;
43-47 kg/rok/wędkarza – wędkarskie połowy z jezior (licencja całoroczna);"

Rybal pytanie do autora: jak przelicza się takie dane, dla mnie to jest bardzo ciekawe jakich analiz i badań do takich wyliczeń wykorzystano?

Jak można w takim przypadku nie uwzględnić pozostałych zmiennych:
1. Kłusownictwa, opisujesz powyżej, że jest zbyt mało danych, dlatego tym bardziej interesują mnie powyższe oba wyliczenia z jaką dokładnością i w jaki sposób można je tak szczegółowo określić.
2. Kormorany, jeśli tam jest napisane o konsekwencjach w środowisku naturalnym to dlaczego "ptaszki" też są pominięte?

Gdyby zebrać te 4 zmienne wtedy chyba bardziej wyjaśniłoby się gdzie są ryby i kto i jaki ma wpływ na populacje w wodzie?
Wiem, że tytuł jest inny, ale dla mnie takie wyniki nie są kompletne.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 18.09.2015, 19:40
 Dalej w tej samej tabelce

Charakter presji na wody:

"Ograniczona głównie do jezior oraz niektórych odcinków dużych rzek i kilku
zbiorników zaporowych;
1 rybak na 450 ha wody;
Połowy mogą odbywać się cały rok;
Umowy prawa rybackiego użytkowania na okres min 10 lat;"

Nie wiem jak jest na Warmii i Mazurach ale 1 rybak na 450ha wody, jak to się ma w rzeczywistości?

U mnie na wodach "rządzi" Spółka Maj, niestety i codziennie prawie na każdym akwenie są sieci, pływają agregatem non stop, wód mają w posiadaniu ponad 20 różnych akwenów - jedna osoba tam nie pracuję, codziennie ich wszędzie gęsto i pełno nad każdą wodą, więc presja na wodzie jest bardzo mocna wywierana przez rybaków. Oni do etycznych rybaków nigdy nie należeli i pewnie nie będą należeć, a na wodach są około 30 lat jak nie więcej, a eldorado dla nich skończyło się jakieś 10/15lat temu. Teraz w większości to już tylko z karłowatych rybek żyją.

Co ciekawe, sądzę że wędkarze łowiący na tych wodach sieją  "dzisiaj" większe spustoszenie, ale łowią "popierdułki" na mielone, a nie ryby.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 18.09.2015, 20:17
[...] i tak jest nam rybak potrzebny, bo potrzebujemy chociażby materiału zarybieniowego co roku:)

Z pewnością cieki wodne należące do Skarbu Państwa i wody przepływowe nie mogą być pozbawione opieki. Ja jednak używając słowa „rybak” mam na myśli człowieka, który zajmuje się połowem ryb w celach handlowych, czerpiąc z tego korzyści finansowe. W tym sensie powiemy, że rybacy pracują w gospodarstwach rybackich (podobnie jak hodowcy konia wierzchowego w hodowlanych stadninach koni). Gospodarstwa rybackie zajmują się przemysłowym łowieniem ryb oraz ich przetwórstwem.
Nie neguję jednak konieczności zatrudnienia osób, które zajmowałyby się odławianiem ryb na materiał zarybieniowy. Oczywiście można nazywać rybakiem człowieka, który trudni się rybołówstwem i w tym sensie każdy, kto łowi ryby jest rybakiem, ale moim skromnym zdaniem, gwałci to (choć może to za dużo powiedziane) znaczenie nazwy „rybak” w języku polskim. Jest to po prostu określenie za szerokie. Ichtiolodzy też trudnią się rybołówstwem, a rybakami się są. Wędkarze podobnie.

43-47 kg/rok/wędkarza – wędkarskie połowy z jezior (licencja całoroczna);"


Wydaje mi się to mało prawdopodobne, zważywszy na fakt, że wielu wędkarzy to wędkarze niedzielni, czy jedynie wakacyjni. Podpisuję się więc pod pytaniem Grendzia, jak się to oblicza?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 18.09.2015, 20:31
Ja natomiast odniosłem wrażenie, że w tekście sugeruje się, że bez rybaków nie będzie zarybień. Ale przecież system dzierżawy wody na to nie pozwala. Wody 'rybackie' zostaną przejęte i tak przez PZW lub stowarzyszenie wędkarskie i zarybienia będą...

 Inna sprawa to fakt, że sugeruje się, że rybak jest ściśle monitorowany i kontrolowany. Oczywiście, więcej służb może go skontrolować (i słusznie, bo dostarczają żywność) - ale w rzeczywistości jest jak jest. Kto go kontroluje? A co z kontrolą NIKu?
 Ja nie słyszałem o tym, aby kiedykolwiek rybak odmówił sprzedaży ryb, nigdy tez nie wystawia faktur ani rachunków - jest to więc załątwiane 'pod stołem'. To bardzo istotna rzecz, gdyż jest to czarny rynek poniekąd. Taksówkarz, dentysta, fryzjer - wszyscy są 'sfiskalizowani' - rybak jednak korzysta z ochrony.

Nie mogę się też zgodzić, że wędkarze powodują eutrofizację poprzez wycinanie krzaków i usuwanie roślinności. Jest to cytat z pracy brytyjskich ichtiologów, z roku 1987. Tylko, że wtedy wędkowało trzy lub cztery razy więcej osób w UK niż dzisiaj, łowisk komercyjnych jeszcze nie było. Jak wyglądaja łowiska, na których brakuje wędkarzy ja wiem bardzo dobrze. Wody Reading District AA są zarośnięte przez krzaki właśnie - i woda zarasta na potęgę. Jest tam rzęsa wodna, pojawiają się strefy 'bagienne'. Łowisko najnormalniej w świecie zarasta i się wypłyca. Połowa łowisk RDAA nie nadaje się do wędkowania od czerwca. Zarastają, mnóstwo jest roślinności podwodnej, są zakwity. CO lepsze - wędkarzy praktycznie tam już nie ma. Każdy powie, kto tam łowił - że dawniej, jak łowiących było sporo to nie było tak źle! Jeżeli nic się nie zrobi - te wody najnormalniej znikną z map, powstaną trzęsawiska.

A co z raportem NIKu? Pokazali, że ilość pieniędzy uzyskana ze sprzedaży pozwoleń wędkarskich przewyższa zysk ze sprzedaży ryb. Jakoś nikt tego nie ubrał w odpowiednie propozycje. Czyli na przykład - redukujemy liczbę rybaków łowiących, tak aby dostarczali wciąż ryby 'społeczeństwu' - i resztę kierujemy do pilnowania, tak aby działali wspópracując z wędkarzami, stając się rengersami pilnującymi danej wody. Zarybienia i częste kontrole spowodowałyby, że ryb nie ubywałoby w zastraszającycm tempie, jeżeli łowiących byłoby więcej, możnaby też więcej zarybiać.
Oczywiście w tym układzie Zarząd Główny PZW nie mógłby łupić wód na maksa, musiałby zacząć bardziej się starać o zyskowność i wykazywać wszystko...

Ogólnie dobra praca, jednak brakuje mi bardziej trafnych wniosków. Trochę są one robione pod takich ludowców z PSLu mam wrażenie. Brakuje bardziej odważnych tez, które mogłyby coś zmienić. NIe ma co ukrywać, że rybacy egzystują na granicy zysku - warto by pomyśleć jak im pomóc, tak aby mogli żyć w normalny sposób. Takie Czechy mogą pomarzyć o takich zbiornikach jakie my mamy w Polsce - to do naszego kraju powinni zjeżdżać się wędkarze z całej Europy, aby łowić wielkie ryby. Niestety, na Mazurach można się spełnić łowiąc batem drobnicę, nic więcej.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 18.09.2015, 20:42
Ja natomiast odniosłem wrażenie, że w tekście sugeruje się, że bez rybaków nie będzie zarybień.

Ja odniosłem takie samo wrażenie, a na dodatek bez rybaków woda zostanie pozbawiona wszelkiej kontroli. To jednak nieprawda, ponieważ sposobów gospodarowania wodami może być wiele.

Ja nie słyszałem o tym, aby kiedykolwiek rybak odmówił sprzedaży ryb, nigdy tez nie wystawia faktur ani rachunków - jest to więc załatwiane 'pod stołem'. To bardzo istotna rzecz, gdyż jest to czarny rynek poniekąd. Taksówkarz, dentysta, fryzjer - wszyscy są 'sfiskalizowani' - rybak jednak korzysta z ochrony.

Tak jak rolnik. Niestety, ale to strefa wpływów PSL-u.

P.S. Nie oceniam tego, bo szczerze mówiąc uważam, że szara strefa w Polsce jest sporą siłą napędzającą gospodarkę. Niemniej jednak w wielu sektorach niesie też ze sobą negatywne zjawiska. I jeżeli w rolnictwie pewnie nie powoduje to negatywnych skutków dla środowiska, to już w przypadku korzystania z zasobów naturalnych może być inaczej.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 18.09.2015, 21:15
Ja nie słyszałem o tym, aby kiedykolwiek rybak odmówił sprzedaży ryb, nigdy tez nie wystawia faktur ani rachunków - jest to więc załatwiane 'pod stołem'. To bardzo istotna rzecz, gdyż jest to czarny rynek poniekąd. Taksówkarz, dentysta, fryzjer - wszyscy są 'sfiskalizowani' - rybak jednak korzysta z ochrony.

Tak jak rolnik. Niestety, ale to strefa wpływów PSL-u.

P.S. Nie oceniam tego, bo szczerze mówiąc uważam, że szara strefa w Polsce jest sporą siłą napędzającą gospodarkę. Niemniej jednak w wielu sektorach niesie też ze sobą negatywne zjawiska. I jeżeli w rolnictwie pewnie nie powoduje to negatywnych skutków dla środowiska, to już w przypadku korzystania z zasobów naturalnych może być inaczej.

Też uważam, że szara strefa nie jest tak do końca zła. Jednak w tym przypadku nie chodzi o samą sprzedaż, ale o pozyskiwanie 'towaru'. Jak wcześniej pisałem, rybak może wybrać się na fuszkę i przytulić sporo węgorza. Mój znajomy był pomocnikiem rybaka przez kilka lat - i mówił, że nie dostawał żadnej kasy - płacono mu w węgorzach. On te wymieniał na alkohol (rybacy pili sporo mówił), jedzenie, sprzedawał... Wszystko bez żadnych papierów. Twierdził, że węgorz jest swojego rodzaju walutą na Mazurach, masę rzeczy załatwiał w ten sposób. Nie miał ani jednej kontroli...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 18.09.2015, 22:05
Też uważam, że szara strefa nie jest tak do końca zła. Jednak w tym przypadku nie chodzi o samą sprzedaż, ale o pozyskiwanie 'towaru'. Jak wcześniej pisałem, rybak może wybrać się na fuszkę i przytulić sporo węgorza. Mój znajomy był pomocnikiem rybaka przez kilka lat - i mówił, że nie dostawał żadnej kasy - płacono mu w węgorzach. On te wymieniał na alkohol (rybacy pili sporo mówił), jedzenie, sprzedawał... Wszystko bez żadnych papierów. Twierdził, że węgorz jest swojego rodzaju walutą na Mazurach, masę rzeczy załatwiał w ten sposób. Nie miał ani jednej kontroli...

Luk a uważasz, że coś się zmieniło? Papier wszystko przyjmie, fajnie to jest opisane, jest może jakiś odsetek rybaków jak i wędkarzy którzy myślą o przyszłości, ale tak to się tłucze na potęgę i na lewo jak się da. W ciągu doby nie wysilając się pewnie mógłbym poszukać z trzech rybaków, którzy za tydzień na imprezę dostarczyliby mi rybę jaką chcę, kasa czyni cuda :)

Rzeka "Dziwna" - zalew kamieński, czy też zalew szczeciński - nawet nie chce mi się myśleć co się tam dzieję, ale jak z rybakami rozmawiam, to faktycznie dla nich samo zło to wędkarz, rozmawiam z "tubylcem" - rybacy wszystkiemu winni, a w plastikowym wiaderku okonki po 8-10cm.

Koło się zamyka >:O
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 18.09.2015, 22:12
"Zastanawiające jest również to, iż na znacznym areale jezior, w których w ostatnich 20 latach mocno ograniczono lub wręcz zaprzestano połowów komercyjnych,
pogłowie ryb nie stanowi większej atrakcji dla wędkujących. I nie wpłynęło to również na zwiększenie ruchu turystycznego związanego z wędkarstwem. Powierzchnia
takich wód może obecnie przekraczać nawet 30 tys. ha."

Panowie naukowcy proszę zatem o poradę i złoty środek, co należałoby zrobić aby to zmienić???
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 18.09.2015, 22:19
[...] jest może jakiś odsetek rybaków jak i wędkarzy którzy myślą o przyszłości, [...]

Ichtiologów też by się pewnie kilku znalazło  :beer: A więc to już całkiem pokaźna i zróżnicowana grupka :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 21.09.2015, 13:05
Ja odniosłem takie samo wrażenie, a na dodatek bez rybaków woda zostanie pozbawiona wszelkiej kontroli. To jednak nieprawda, ponieważ sposobów gospodarowania wodami może być wiele.

Czterej czescy rybacy to najwyraźniej prawdziwi herosi kontrolnej roboty - wszak sam Zbiornik Lipnicki ma 4870 ha, a gdzie troskliwy wzrok rybaka nie sięga, tam ryby mają przechlapane ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 21.09.2015, 13:45
Niestety nie mamy czasu aby szczegółowo odpisywać na każde pytanie i wątpliwości. Nie oczekujcie prostych odpowiedzi i  prostych rozwiązań bo ich nie ma. Nie da się również dyskutować z osobami nieprzekonywalnymi (po co!?;).
[W każdym publikowanej monografii jest opisywana metodologia badań analiz. http://zs.infish.com.pl/]
"Tytułowy problem" polega raczej na tym, iż pracownik naukowy dyskutuje o faktach w postaci liczb, badań, analiz naukowych. Gorzej jest z analizą opinii i stanów emocjonalnych, tym zajmują się inne działy nauki socjologia czy nawet psychologia. Dla mnie odpowiedz na pytanie o rybę: "Panie, nie ma rybów, wyjebali do dna siatami" nic nie znaczy, gdyż jest tylko opinią a nie mierzalnym faktem. Mierzalne fakty możemy uzyskać stawiając np takie pytanie: ile i jakich ryb zostało wyłowionych w ciągu roku z jeziora X.  Dopiero obiektywne metody badawcze pozwalają na wyciąganie logicznych wniosków i stawianie hipotez.
Wystarczy pozbyć się uprzedzeń, w chłodny logiczny sposób postawić pytania i próbować znaleźć na nie odpowiedź.  W dodatku postulat  rybaczenia czy nawet  odebrania jezior dzierżawcom stal się ostatnio tematem politycznym, taką tanią kiełbasą wyborczą. Zestawienie powierzchni wód, gdzie realnie operują rybacy a gdzie nie, jest wymownym przykładem odpowiedzi na pytanie, czy istnieje inny model zarządzania wodami.     
Pod względem zasobności w obszary wodne, jakość środowiska, demografię, gospodarki etc. najbliżej jest nam do Niemców a nie do Skandynawów. U naszych zachodnich sąsiadów nieco inaczej rozwiązują  podobne problemy. W nieco szerszych horyzontach np: 
https://www.youtube.com/watch?t=35&v=zdrtV-E46GM [www.youtube.com/watch?t=35&v=zdrtV-E46GM]

Tomasz Czerwiński
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 21.09.2015, 13:59
Niestety nie mamy czasu aby szczegółowo odpisywać na każde pytanie i wątpliwości. Nie oczekujcie prostych odpowiedzi i  prostych rozwiązań bo ich nie ma. Nie da się również dyskutować z osobami nieprzekonywalnymi (po co!?;).

Tak jak broniłem Kotwica to tak z Panem się nie zgodzę, wrzucił Pan swoją publikację, dostał zapytania i na końcu stwierdził, po co rozmawiać? Sorry, ale w taki sposób nie da się prowadzić dialogu,

Można te wypowiedź zinterpretować w następujący sposób: ja to badam, ja się na tym znam, a was mam w pompie, bo wymagacie tylko aby były ryby, nic nie robicie tylko jak kormorany niszczycie wody, więc nie jesteście partnerem do rozmów. :thumbdown:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 21.09.2015, 14:26
Może inaczej.  Niestety nie potrafię w kilku zadaniach dać odpowiedz na pytanie czemu nie ma ryb. W miarę możliwości czasowych może coś mi się uda wstawić.  Wcześniej padło pytanie o metodologię badań połowów wędkarskich. Precyzyjne opisanie skąd się te liczby wzięło, musi zająć kilkanaście stron a to oznacza czas. Nie mam gotowców tylko te publikacje. Mój Zakład analizą presji wędkarskiej zajmuje się blisko 20 lat. W tym czasie przejrzeliśmy całą górę rejestrów wędkarskich, ankiet wędkarskich, były również stosowane inne metody np kontrola bezpośrednia. Badania obejmowały różne regiony  kraju i bardzo różną liczebność. W przypadku jezior najczęściej połowy wędkarskie szacowane są na podstawie liczby sprzedanych licencji w danym roku. Choć ciekawe są również dane o liczbie i rodzaju licencji sprzedawanych w poszczególnych regionach oraz w poszczególnych latach. Równolegle uzyskiwaliśmy wyników połowów komercyjnych, dane ekonomiczne podmiotów prowadzących działalność rybacką również różnymi metodami. Aby obraz był pełny, trzeba zdobyć dane o stanie środowiska, bo to jakość wody w  pierwszej kolejności decyduje, co w niej pływa....  A to jeszcze nie koniec.
Tomasz Czerwiński
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 21.09.2015, 15:21

"Tytułowy problem" polega raczej na tym, iż pracownik naukowy dyskutuje o faktach w postaci liczb, badań, analiz naukowych. Gorzej jest z analizą opinii i stanów emocjonalnych, tym zajmują się inne działy nauki socjologia czy nawet psychologia. Dla mnie odpowiedz na pytanie o rybę: "Panie, nie ma rybów, wyjebali do dna siatami" nic nie znaczy, gdyż jest tylko opinią a nie mierzalnym faktem. Mierzalne fakty możemy uzyskać stawiając np takie pytanie: ile i jakich ryb zostało wyłowionych w ciągu roku z jeziora X.  Dopiero obiektywne metody badawcze pozwalają na wyciąganie logicznych wniosków i stawianie hipotez.


Hm - Czech badać nie chcecie, więc pozostaje rozmowa o polskich faktach. Szkoda, że tak często powołujecie się na badania zagranicznych ichtiologów zatem. Co do samego badania, liczb i analiz naukowych - mi brakuje właśnie tych ostatnich. Kto ma je czynić?
Porównywanie wód polskich i niemieckich ma się nijak, bo mentalność Niemca i Polaka to dwie odmienne rzeczy. Jak niemiecki rybak ma odłowić 1000 kilo to odłowi 1000 kilo, porządek musi być. Jak polski rybak ma odłowić 1000 kilo to... porządek musi być, w papierach :D

Mam wrażenie, że trochę w IRŚ źle podchodzicie do tematu. Stąd tez taka skuteczność w walce z kormoranem na przykład. Jeżeli robicie badania i tylko tym się zajmujecie, to musi być ktoś, kto sporządza wnioski, korzysta z nich. Kto zatem?

Co do samych opinii - to jest to ciekawa sprawa. Bo Kotwic stwierdził, że 'ryby są' na Mazurach. A zatem była to naukowa analiza, w tym liczb, podparta badaniami. Zatem my sie mylimy, mówiąc,m że na Mazurach ryb nie ma. Tak mamy to rozumieć? :D Można dojść do ciekawych wniosków... Bo skoro takie operaty są oparte na rejestrach połowów, nierzetelnych, to trudno mówić też o jakiś wnikliwych i dokładnych analizach. Może się nawet okazać, że naukowcy twierdzić będą, że ryby są, bo tak mówią dane :D
Powoli rozumiem, dlaczego badacie rybaków głównie. Bo w większości przypadków, na wodach bez użytkownika rybackiego błądzicie w sporych ciemnościach. I analizujecie różnice między rejestrami połowów w różnych latach, co może mieć większy związek ze zmianą na stanowisku sekretarki lub prezesa okręgu, niż z samymi zmianami w ichtiofaunie.
Podam przykład jednego okręgu. W jednym roku - pani sekretarka powiedziała, że trzeba zdać wypełniony  rejestr. Wędkarze się zdziwili - jak to, wypełniony? A ona na to  - muszą być wpisy, bo nie będzie nowego pozwolenia! No i prawie każdy musiał dopisywać, co czynił na korytarzu. Aż strach pomyśleć, jak pani Stasia wpłynęła na analizę rejestrów połowowych tego roku!

No i teraz mamy przykład z jeziorem Roś. Może uda się zrobić tam łowisko innego typu, z rejestrami połowowymi i tak dalej. Świetna okazja do badań i analiz. Dlaczego Kotwic jest temu przeciwny? Czy to stosunek całego IRŚ? Po raz pierwszy nadarza się okazja aby przebadać coś innego, o wiele dokładniej, sprawdzać jak zachowa się dana woda. Może to być tak pomocne - jak badanie wpływu amurów no dana wodę, które wpuszczono do jednego z mazurskich jezior w latach 70tych bodajże. Możecie przebadać coś nowego, w inny sposób. Czy nie jest to idealna rzecz do takiej analizy?

Na koniec - dziwi mnie dlaczego my wędkarze mamy odmienne zdanie od ichtiologów, lub raczej pracowników naukowych IRŚ. Może po prostu nazywamy te same rzeczy używając odmiennych słów? Czy fakt, że wędkarze to nie naukowcy, ma wskazywać, że ci drudzy tylko mają rację? Na tym forum doskonale zdajemy sobie sprawę, jak wędkarze co zabierają wszystko, łupią polskie wody, bez litości. Czy można coś takiego zawrzeć w badaniach i analizach? Czy stosujecie taki 'współczynnik pazerności' przez który mnoży się dane zbiorcze z rejestrów połowowych? Jeżeli tak, to jak się go ustala?

Może problem polskich wód to zbyt małe zarybienia, czyli właśnie źle wykonane badania i analizy?? Nie chcę aby zabrzmiało to jako poważne zastrzeżenia - coś jednak mi się zdaje, że cała ta 'metodologia' jest w Polsce zła. Może czeskie wody są takie rybne, bo oni zarybiają solidnie nie osłabiając naturalnego tarła w takim stopniu jak stało się to w Polsce? :D  Musi być jakiś powód, dla którego polskie wody są takie słabe. Jeżeli zna się powód, powinno się tez znać i remedium... Oczywiście, że gdybam, zgaduję - ale coś tutaj nie gra, nieprawdaż?

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 21.09.2015, 15:55
Cytuj
Tak mamy to rozumieć?

Wedle ustaleń Pana Kotwica "ryba jest", choć zasadniczo wyłowili ją rybożerni moczykije, którzy powinni poprzestać na uklejkach, a napastują ryby w rozmiarze handlowym, przez co dyrektor Karol Lisiecki został pozbawiony dwutonowej dniówki na jeziorze Roś.

Wedle ustaleń Pana Rybala "nie ma ryb" z bardzo skomplikowanych powodów, a tak w ogóle, rybożerni moczykije zabierają czterokrotne więcej niż rybacy (za wyjątkiem rybaków warmińsko-mazurskich, którzy w świetle raportu NIK zabierają 120% tego, co rybożerni moczykije).

Gdyby jeszcze udało się przekonać Czechów, że z czterema rybakami i bez Instytutu Rybactwa Śródlądowego daleko nie zajadą, mielibyśmy sprawę załatwioną :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 21.09.2015, 16:09
Cytuj
Tak mamy to rozumieć?

Wedle ustaleń Pana Kotwica "ryba jest", choć zasadniczo wyłowili ją rybożerni moczykije, którzy powinni poprzestać na uklejkach, a napastują ryby w rozmiarze handlowym, przez co dyrektor Karol Lisiecki został pozbawiony dwutonowej dniówki na jeziorze Roś.

Wedle ustaleń Pana Rybala "nie ma ryb" z bardzo skomplikowanych powodów, a tak w ogóle, to rybożerni moczykije zabierają czterokrotne więcej niż rybacy (za wyjątkiem rybaków warmińsko-mazurskich, którzy w świetle raportu NIK zabierają 120% tego, co rybożerni moczykije).

Gdyby jeszcze udało się przekonać Czechów, że z czterema rybakami i bez Instytutu Rybactwa daleko nie zajadą, mielibyśmy sprawę załatwioną :)





Fakt , jak Kolega @Modus pisze , też mam dość tej jałowej gadki , że nic się nie da i wszystko jest taaaakie skomplikowane . Ja jestem prosty chłop , jak studnia wyschła to trzeba głębiej sięgnąć i woda się znajdzie , do skutku .
Dzisiaj w sklepie wędkarskim rozmawiałem z moim kumplem , sprzedaje tam i słucha wędkarzy  . Powiedział krótko , Czesi kilkanaście lat temu zarybiali jednorazowo po kilkadziesiąt ton ryby . Teraz uzupełniają i dbają , nie wiem jak to się ma do tych szumnych badań i innych analiz ale liczą się fakty . Tam są ryby a u nas nie ma ! Tam prawie przez cały rok brzegi rzek i jezior kipią turystyka i wędkarstwem , regiony zarabiają a w Polsce...zresztą wszyscy wiedzą jak jest . Wiem , wiem te Czechy...można się porzygać ! Ale dlaczego nie porównywać się do najlepszych ?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 21.09.2015, 16:30
Czesi kilkanaście lat temu zarybiali jednorazowo po kilkadziesiąt ton ryby . Teraz uzupełniają i dbają , nie wiem jak to się ma do tych szumnych badań i innych analiz ale liczą się fakty . Tam są ryby a u nas nie ma !
I zgaduję, że to tych 4 rybaków tego dokonało? Niesamowite. ;D
Podejrzewam jednak, że tym zajęli się wędkarze i ich związki.
Więc przykład zupełnie dobry by brać się do pracy i działać w ramach swoich organizacji i czynić postępy.
Wspólna zrzutka na zarybienia, prace społeczne itd rozwiążą problem rentowności rybactwa, a zaspokoją potrzeby wędkarskie. :beg:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 21.09.2015, 16:34
No ale jak to tak? A operat i prawo? Przecież musimy się trzymać litery prawa, które każe nam gnić w tym beznadziejnym bagnie. Prawda, panie Kotwic?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 21.09.2015, 16:39
No ale jak to tak? A operat i prawo? Przecież musimy się trzymać litery prawa, które każe nam gnić w tym beznadziejnym bagnie. Prawda, panie Kotwic?
A co to za problem napisać operat ustawiony pod wędkarstwo? Każdy może go napisać.
A jak już go ktoś napisze, to wypada realizować swoje założenia, które w owym operacie są zawarte. No i mamy sukces. :flowers:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 21.09.2015, 17:12
Wystarczy pozbyć się uprzedzeń, w chłodny logiczny sposób postawić pytania i próbować znaleźć na nie odpowiedź. 


A co to znaczy, "w chłodny logiczny sposób postawić pytania"?

Zestawienie powierzchni wód, gdzie realnie operują rybacy a gdzie nie, jest wymownym przykładem odpowiedzi na pytanie, czy istnieje inny model zarządzania wodami.

Oczywiście. Ja się tylko dziwię, że IRŚ mieniący się być instytutem naukowym, jeśli nawet bada polskie wody, to nie bierze pod uwagę wiedzy, doświadczeń i rozwiązań wypracowanych w innych, w szczególności zagranicznych ośrodkach naukowych. Mnie to trochę szokuje. Oczywiście może być i tak, że uczeni IRŚ są twórcami wiodącej w świecie Polskiej Szkoły Ichtiologii lub Olsztyńskiej Szkoły Ichtiologicznej (jak zwał tak zwał) i nie muszą korzystać z innych badań.

Wcześniej padło pytanie o metodologię badań połowów wędkarskich. Precyzyjne opisanie skąd się te liczby wzięło, musi zająć kilkanaście stron a to oznacza czas.

Metodologię badań można opisać w sposób popularny lub jak kto woli popularno-naukowy. Nie trzeba pisać wiele i wdawać się w zawiłości.

Tak na marginesie, razi mnie, kiedy ktoś mówi o sobie "naukowiec". Jak sądzę, należałoby to pozostawić ocenie innych.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 21.09.2015, 17:38

Porównywanie wód polskich i niemieckich ma się nijak, bo mentalność Niemca i Polaka to dwie odmienne rzeczy. Jak niemiecki rybak ma odłowić 1000 kilo to odłowi 1000 kilo, porządek musi być. Jak polski rybak ma odłowić 1000 kilo to... porządek musi być, w papierach :D

Gratuluje odwagi. Jeśli założymy pewną symetrię w społeczeństwie,poprzez analogię, to polski wędkarz, a jest ich około 1,5 mln, też nieco różni się od niemieckiego... Czyli wszelkie opinie wędkarzy  też mają "papierową wartość" (parafrazując).   
Ciekawe, ale nie twierdziłem, ze na Mazurach nie ma ryb. Raczej nie wiem jak odpowiedzieć na pytanie "Dlaczego nie ma ryb".  Co roku na naszych jeziorach przebywa 0,5 mln wędkarzy i każdy z nich coś łowi. Jedni więcej, inni mniej ale wszyscy są jednakowo niezadowoleni. I dlatego w mediach funkcjonuje  powszechny  pogląd, że nie ma ryb.  W niektórych przypadkach biomasa ryb w jeziorach może być dużo większa niż 20 lat temu. Zmieniają się również proporcje w liczebności poszczególnych gatunków.  Jest to naturalny proces, opisany w latach 70 przez wielu naukowców w Europie i Stanach, ale poprzez wszelką ludzką działalność zdecydowanie przyspieszany. Niemal każdego roku rośnie liczba turystów odwiedzających nasz region, nie jest to obojętne dla środowiska np.  http://wpolityce.pl/polityka/167967-scieki-i-turysci-niszcza-wielkie-jeziora-mazurskie
Nie wierzę, że pozbycie się dwóch rybaków spowoduje wzrost turystki. Gdyby to było jedynym warunkiem, to byłoby to obserwowane w bardzo licznych  powiatach czy gminach w kraju.  Nie przekłada się to również na wyniki połowów wędkarskich. Też mamy takie wieloletnie dane i badania.  Pewna optymalna pojemność środowiska została osiągnięta, nie da się zwiększać w nieskończoność presji turystycznej bez negatywnych skutków. Poza tym, ryba ze śródlądzia jak produkt regionalny/lokalny jest głównym atutem turystycznym na pojezierzach. Kwestia tylko kto będzie  ją dostarczał na rynek. Być może na Rosiu właśnie to jest sednem nacisków kilku lokalnych wędkarzy. Niestety taki obraz wynika z analizy spraw karnych o kłusownictwo w tych regionach.
https://player.vimeo.com/video/133887169
Tomasz Czerwiński
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 21.09.2015, 17:53
Nie da się zwiększyć w nieskończoność odłowów! Zrozumcie w końcu ichtiolodzy kochani, że co zostanie złowione, nie musi wcale zostać zabite. Mamy nie tylko potworny problem z mięsiarstwem nad wodą, ale przede wszystkim z mięsiarstwem mentalnym osób, które odpowiadają za wydawanie różnych opinii i analizę danych. Wpuścić IRŚ i PZW na Ebro lub Szkiery, a w dwa-trzy lata będzie druga Polska...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 21.09.2015, 17:56
Wystarczy pozbyć się uprzedzeń, w chłodny logiczny sposób postawić pytania i próbować znaleźć na nie odpowiedź. 


A co to znaczy, "w chłodny logiczny sposób postawić pytania"?

Można, ale  trzeba dobrej woli. Prościej jest jednak napisać: "rybacy to najpodlejsza nacja" (znany dziennikarz wędkarski)

Zestawienie powierzchni wód, gdzie realnie operują rybacy a gdzie nie, jest wymownym przykładem odpowiedzi na pytanie, czy istnieje inny model zarządzania wodami.

Oczywiście. Ja się tylko dziwię, że IRŚ mieniący się być instytutem naukowym, jeśli nawet bada polskie wody, to nie bierze pod uwagę wiedzy, doświadczeń i rozwiązań wypracowanych w innych, w szczególności zagranicznych ośrodkach naukowych. Mnie to trochę szokuje. Oczywiście może być i tak, że uczeni IRŚ są twórcami wiodącej w świecie Polskiej Szkoły Ichtiologii lub Olsztyńskiej Szkoły Ichtiologicznej (jak zwał tak zwał) i nie muszą korzystać z innych badań.

Kolego, znasz może badania innych ośrodków naukowych, żeby tak sądzić? Czytałeś coś?

Wcześniej padło pytanie o metodologię badań połowów wędkarskich. Precyzyjne opisanie skąd się te liczby wzięło, musi zająć kilkanaście stron a to oznacza czas.

Metodologię badań można opisać w sposób popularny lub jak kto woli popularno-naukowy. Nie trzeba pisać wiele i wdawać się w zawiłości.

Wydaje mi się, że w tych wczesniej cytowanych publikacjach w dość jasny sposób opisano metodologię badań.

Tak na marginesie, razi mnie, kiedy ktoś mówi o sobie "naukowiec". Jak sądzę, należałoby to pozostawić ocenie innych.

Nie nazwałem siebie naukowcem, tylko pracownikiem naukowym, bo mam taki etat.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 21.09.2015, 18:02
Nie da się zwiększyć w nieskończoność odłowów! Zrozumcie w końcu ichtiolodzy kochani, że co zostanie złowione, nie musi wcale zostać zabite. Mamy nie tylko potworny problem z mięsiarstwem nad wodą, ale przede wszystkim z mięsiarstwem mentalnym osób, które odpowiadają za wydawanie różnych opinii i analizę danych. Wpuścić IRŚ i PZW na Ebro lub Szkiery, a w dwa-trzy lata będzie druga Polska...


Czyli zaczynamy wznosić się na wyżyny intelektualne. Może kolega nieco bardziej uzasadni dlaczego jestem mięsiarzem mentalnym piszą na temat rybactwa?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 21.09.2015, 18:10
Więc przykład zupełnie dobry by brać się do pracy i działać w ramach swoich organizacji i czynić postępy.
Wspólna zrzutka na zarybienia, prace społeczne itd rozwiążą problem rentowności rybactwa, a zaspokoją potrzeby wędkarskie. :beg:
Co do pierwszego zdania. Zgadzam się z tym, co piszesz. Problem tkwi jednak w scentralizowanej strukturze organizacyjnej polskiego wędkarstwa - rodem z PRL-u. I niewiele się tu prawdopodobnie zmieni przez najbliższe lata. Chodzi o to, żeby koła wędkarskie były całkowicie autonomiczne względem centrali. Tylko wtedy jest sens robić zrzutki na zarybienia i pracować społecznie na rzecz koła, ponieważ wiadomo wtedy w jakim (bezpośrednim) celu to robimy.
Co do zdania drugiego. Zawsze uważałem, że składki są zbyt niskie. Przykład (pewnie jeden z wielu): jeśli ktoś należy do stowarzyszenia łuczniczego i chce korzystać z toru, żeby móc sobie postrzelać do woli, musi miesięcznie zapłacić składkę około 70 zł., co w skali roku daje 840 zł. A przecież tu korzysta z nieporównywalnie mniejszego terenu, niszczy się tylko tarcze i maty. TAk więc za wędkowanie, moim zdaniem, płaci się stanowczo za mało, biorąc pod uwagę porównanie z innymi, mówiąc ogólnie, sposobami spędzania wolnego czasu.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 21.09.2015, 19:43
TAk więc za wędkowanie, moim zdaniem, płaci się stanowczo za mało, biorąc pod uwagę porównanie z innymi, mówiąc ogólnie, sposobami spędzania wolnego czasu.

Logarytm też się z tym zgodzę i pewnie wiele osób na tym forum, ale zróbmy ankietę wśród wszystkich łowiących, czy aby na pewno mają podobne zdanie?
C&R jest 5% w Polsce a takich co zapłacą więcej to już chyba w promilach jednego procenta by szukać. Słynne petycje za jedną składką PZW wymyśliły osoby własnie które promują "no kill".
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 21.09.2015, 21:25
Oczywiście. Ja się tylko dziwię, że IRŚ mieniący się być instytutem naukowym, jeśli nawet bada polskie wody, to nie bierze pod uwagę wiedzy, doświadczeń i rozwiązań wypracowanych w innych, w szczególności zagranicznych ośrodkach naukowych. Mnie to trochę szokuje. Oczywiście może być i tak, że uczeni IRŚ są twórcami wiodącej w świecie Polskiej Szkoły Ichtiologii lub Olsztyńskiej Szkoły Ichtiologicznej (jak zwał tak zwał) i nie muszą korzystać z innych badań.

Kolego, znasz może badania innych ośrodków naukowych, żeby tak sądzić? Czytałeś coś?

Nie jestem ichtiologiem, żeby czytać literaturę fachową, ale potrafię ocenić to i owo. Polecam poczytać choćby "Journal of Applied Ichthyology". Czasopismo z podobnej bajki, co "Komunikaty Rybackie". Nie chodzi o to, aby „Komunikaty…” osiągnęły nagle poziom tego pierwszego periodyku, ale żeby trochę się starać nawiązywać współpracę z innymi instytucjami, próbować dyskutować...

W monografii którą poleciłeś, patrząc tylko od strony ilościowej, liczba odnośników do literatury światowej jest znikoma. Jeżeli jednak są, to z reguły nie do badań najnowszych, ale tych z lat 80-tych lub wcześniejszych. Wyjątkiem jest tu tekst Marka Trelli i Arkadiusza Wołosa. Na przykład, polecany przez Ciebie Twój tekst posiada głównie odniesienia do literatury polskiej z wyjątkiem następującym [cyt:] „Masowe tworzenie stanowisk wędkarskich lub miejsc rekreacji poprzez wycinanie zakrzaczeń, szuwarów, usuwanie roślinności wodnej, stanowi poważną ingerencję w środowisko wodne i pośrednio przyczynia się do pogłębiania procesów eutroficznych (Murphy i Pearce 1987). Osobnym problemem jest pozostawianie szeregu zanieczyszczeń w strefie brzegowej (Edwards i Cryer1987), a nawet zatrucia ptactwa wodnego ołowiem stosowanym przez wędkarzy (Thomasiin.1987).”
Nie chcę tu być niczyim recenzentem, ale pragnę zwrócić uwagę na to, że (1) są to odniesienia do badań sprzed 28 lat!!!, co w naukach przyrodniczych jest dość znacznym okresem czasu, (2) dotyczą spraw dość oczywistych, (3) mają uzasadniać zbójecki wpływ wędkarstwa i wędkarzy na stan wód i populację ryb, co implicite należy odczytywać w ten sposób, że wędkarze przynoszą straty gospodarstwom rybackim. Większość artykułów produkowanych przez IRŚ, w których w jakiś sposób dotyka się kwestii wędkarskiej, jest w mniejszym lub większym stopniu obarczonych takim przekazem.

TAk więc za wędkowanie, moim zdaniem, płaci się stanowczo za mało, biorąc pod uwagę porównanie z innymi, mówiąc ogólnie, sposobami spędzania wolnego czasu.

Logarytm też się z tym zgodzę i pewnie wiele osób na tym forum, ale zróbmy ankietę wśród wszystkich łowiących, czy aby na pewno mają podobne zdanie?

Jeśli wiedzieliby, na co dokładnie idzie ich kasa, mieliby na to jakiś wpływ (a tak by było, gdyby koła miały pełną autonomię z własnym finansowaniem, zarządzaniem itd) i wiedzieliby efekty, jestem pewien, że wielu byłoby za.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 21.09.2015, 23:41

Porównywanie wód polskich i niemieckich ma się nijak, bo mentalność Niemca i Polaka to dwie odmienne rzeczy. Jak niemiecki rybak ma odłowić 1000 kilo to odłowi 1000 kilo, porządek musi być. Jak polski rybak ma odłowić 1000 kilo to... porządek musi być, w papierach :D

Gratuluje odwagi. Jeśli założymy pewną symetrię w społeczeństwie,poprzez analogię, to polski wędkarz, a jest ich około 1,5 mln, też nieco różni się od niemieckiego... Czyli wszelkie opinie wędkarzy  też mają "papierową wartość" (parafrazując).   
Ciekawe, ale nie twierdziłem, ze na Mazurach nie ma ryb. Raczej nie wiem jak odpowiedzieć na pytanie "Dlaczego nie ma ryb".  Co roku na naszych jeziorach przebywa 0,5 mln wędkarzy i każdy z nich coś łowi. Jedni więcej, inni mniej ale wszyscy są jednakowo niezadowoleni. I dlatego w mediach funkcjonuje  powszechny  pogląd, że nie ma ryb.  W niektórych przypadkach biomasa ryb w jeziorach może być dużo większa niż 20 lat temu. Zmieniają się również proporcje w liczebności poszczególnych gatunków.  Jest to naturalny proces, opisany w latach 70 przez wielu naukowców w Europie i Stanach, ale poprzez wszelką ludzką działalność zdecydowanie przyspieszany. Niemal każdego roku rośnie liczba turystów odwiedzających nasz region, nie jest to obojętne dla środowiska np.  http://wpolityce.pl/polityka/167967-scieki-i-turysci-niszcza-wielkie-jeziora-mazurskie
Nie wierzę, że pozbycie się dwóch rybaków spowoduje wzrost turystki. Gdyby to było jedynym warunkiem, to byłoby to obserwowane w bardzo licznych  powiatach czy gminach w kraju.  Nie przekłada się to również na wyniki połowów wędkarskich. Też mamy takie wieloletnie dane i badania.  Pewna optymalna pojemność środowiska została osiągnięta, nie da się zwiększać w nieskończoność presji turystycznej bez negatywnych skutków. Poza tym, ryba ze śródlądzia jak produkt regionalny/lokalny jest głównym atutem turystycznym na pojezierzach. Kwestia tylko kto będzie  ją dostarczał na rynek. Być może na Rosiu właśnie to jest sednem nacisków kilku lokalnych wędkarzy. Niestety taki obraz wynika z analizy spraw karnych o kłusownictwo w tych regionach.
https://player.vimeo.com/video/133887169
Tomasz Czerwiński

O ile przemawiają do mnie takie argumenty, to jednak oglądając czeskie wody i ich zasobność, zadaję sobie pytanie - jak robią to Czesi? Mają i więcej turystów, praktycznie nie ma u nich ziem leżących odłogiem, wszystko obsadzone - a więc fosforany...  To jak to jest? Rybę też lubią zjeść...

Co do polskiego wędkarza i niemieckiego - to oczywiście Ci też się różnią :)

A co do Mazur - przecież nad wodami jezior za komuny były masy ludzi - ośrodki wczasowe pękały w szwach. Nie było oczyszczalni ścieków, prawo łamano jak się dało. Jak to jest, że ryb teraz nie ma, lub jest ich mniej? A jak jest z wydajnością z hektara? Dlaczego tak ona spadła w przeciągu trzydziestu lat? Oczywiście, że zmiany w jeziorach są ale dużych ryb jest jak na lekarstwo. oczywiście, że biomasa ryb może być większa - ale to przecież może oznaczać masy drobnicy i brak drapieżnika, czyli poważne zakłócenie w ichtiofaunie.

Ja wcale nie mam zamiaru bronić wędkarzy - i twierdzić że nie mają złego wpływu na środowisko, zastanawiam się tylko, dlaczego nie nazywa się rzeczy po imieniu w Polsce. Jak kraj długi i szeroki ryby wycięto w pień w przeciągu 20 lat. Są miejsca gdzie łowi się lepiej, ale wiążą się zazwyczaj one z mniejsza presją wędkarską, związaną z mniejszym zaludnieniem chociażby... Dlaczego nie wskazywać na pewną zależność, dlaczego nie wysnuwać pewnych wniosków? Czy nie jest właściwym naciskanie na zmiany w prawie, prowadzące do zatrzymania tego 'regresu'?

Bo stawiam te same pytania po raz drugi... Czy badacie dla samych badań? Czy nie widać, że polskie wody są regularnie niszczone presją wędkarską, rybacką również? Czy nie należy postulować o jakiś zwrot w tej polityce? Bo można zwalać winę na zanieczyszczenia, strefy beztlenowe, kormorana, ale to sprawy drugorzędne przecież! Być może bronienie rybaków ma tutaj jakiś wpływ?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 21.09.2015, 23:47
Bo można zwalać winę na zanieczyszczenia, strefy beztlenowe, kormorana, ale to sprawy drugorzędne przecież!

AŁŁŁŁŁŁĆ - zabolało.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 22.09.2015, 01:34
Bo można zwalać winę na zanieczyszczenia, strefy beztlenowe, kormorana, ale to sprawy drugorzędne przecież!

AŁŁŁŁŁŁĆ - zabolało.

Drugorzędne w tym sensie, że to nie one są przyczyna słabych populacji ryb w Polsce. Na czystych jeziorach ryb brak, więc historie o fosforanach i strefach beztlenowych nie są wcale takie istotne, na wielu wodach nie ma tez kormorana. Skoro wszystkie wody są słabe lub bardzo słabe - coś innego jest przyczyną takiego stanu nieprawdaż?
Oczywiście, że te czynniki są ważne i  należy się nimi przejmować, badać je - ale w przypadku problemu braku ryb w polskich wodach - nie brałbym ich pod uwagę jako podstawowych, są one drugorzędne...

 
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 22.09.2015, 07:15
Rzeki też są bezrybne, a chyba w ich przypadku trudno mówić o deficytach tlenowych (przynajmniej w takim stopniu, w jakim mówi się o duchocie w jeziorach), a i ich czystość znacznie (by nie powiedzieć, istotnie) poprawiła się w stosunku do stanu sprzed lat 20-30.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 22.09.2015, 07:25
Tu naprawdę nie ma co szukać winnych, bo winne jest polskie podejście do ryby.
Ryby nie są chronione. Zabicie okazu to powód do dumy. Kłusowanie na rybie to drobne przewinienie, kłusowanie na zwierzynie jest postrzegane jako dużo poważniejsze wykroczenie. Zwykłe drzewo czy krzew "ma" większe prawa niż ryba.
W Polsce ryby muszą być dostępne wszędzie. I są. W każdym hipermarkecie dostaniemy leszcze, płocie, okonie, a nawet krąpie itp. Kto kupuje ryby inne niż szczupaki, sandacze i spore leszcze (choć i te kiepsko schodzą)? Przeważnie nikt i idą na zmarnowanie. Taka jest prawda. Polskie jeziora nie są w stanie wytrzymać takiego zapotrzebowania. Tym gorzej dla nich, przynajmniej przy obecnym podejściu. W Polsce zawsze będziemy jeść ryby słodkowodne, ale trzeba zmienić podejście, inaczej będzie już tylko coraz gorzej. Rzeczywistość tego dowodzi i nie ma co się z tym kłócić. Ryba powinna być dostępna w knajpach położonych przy zbiornikach, w których jest odławiana. I w specjalistycznych sklepach rybnych. Nie w każdym markecie i spożywczaku. Inaczej wody opustoszeją, taka jest prawda i nie ma co się z tym kłócić. Fajnie, że ludzie mogą sobie zakupić świeżego leszcza w Warszawie, ale skoro taki model nie przystaje do rzeczywistości, to chyba trzeba go zmienić, a nie zaklinać rzeczywistość, prawda? Większość ryb przeznaczonych do konsumpcji powinna pochodzić z hodowli. W Skandynawii nie wolno zabijać dzikich łososi. Wszystko, co dostępne w sklepach, pochodzi z akwakultur właśnie.

Potem zostaje kwestia zaostrzenia przepisów, wymiary górne i dolne, limity i... kary. Egzekwowanie ich i dotkliwość. Bez tego do niczego nie dojdziemy.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 22.09.2015, 08:26
Na czystych jeziorach ryb brak, więc historie o fosforanach i strefach beztlenowych nie są wcale takie istotne,

Woda brudna, nawet wykąpać się jest trudno (wierzcie lub nie, ale na Mazurach trudno o wykapanie się w jeziorze),

Podaj mi proszę przykłady tych dwóch skrajnych wód i opisz trochę dokładniej co masz na myśli.
Chodzi mi głównie o interpretację słów: czyste jeziora oraz woda brudna.
To naprawdę ważne określenia i wiele mogą namieszać w podczas analizowania danych.


W Polsce ryby muszą być dostępne wszędzie. I są. W każdym hipermarkecie dostaniemy leszcze, płocie, okonie, a nawet krąpie itp.
W Polsce zawsze będziemy jeść ryby słodkowodne, ale trzeba zmienić podejście, inaczej będzie już tylko coraz gorzej. Większość ryb przeznaczonych do konsumpcji powinna pochodzić z hodowli.
I dojdziemy szybko do wniosku, że areał wód krajowych, powinien zapewnić rozrywkę wędkarzom (w liczbie około 1,5 mln osobników, czyli ok: 4% społeczeństwa).
Bo dla nich liczy się najbardziej pasja, kontakt z rybą i walka z potworami i żądza uprzywilejowanego traktowania.
Znacząca reszta społeczeństwa powinna się zadowolić rybą z hodowli, bo to nie kłóci się z podejściem wędkujących.
Co zabawne, wędkarze oczekują, że ktoś w ich imieniu lub za nich dokona koniecznego "uzdrowienia wód naszych" przy jednoczesnym oporze we współdziałaniu (choćby rejestry połowów).
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 22.09.2015, 09:03
Prosta historia. Polskie wody zostały odrybione według pewnego schematu. Od połowy lat 90 mniej więcej nastąpił straszny spadek 'rybności'. Mam na myśli obecność dużych sztuk, nie biomasę ryb. Jeżeli przyłożyć to do otwarcia się polskiego rynku na zachód, i wprowadzaniu nowoczesnym technik wędkarskich, nowoczesnego sprzętu wędkarskiego - to okazuje się, że wody te prędzej lub później zostały wyjałowione. Operat rybacki i zarybienia były określone źle, nie mogły one wypełnić luki, jaka pozostawała po zabranych rybach.

Teraz kolejna rzecz Kotwic. W Polsce od początka lat 90tych zaczęto budować oczyszczalnie ścieków i na wielką skalę kanalizować wsie, miasteczka i skrajne obszary większych miast. Zbudowano kilkaset oczyszczalni, które zazwyczaj wprowadzają ścieki oczyszczone do odbiorników rzecznych. Jeżeli iść tutaj drogą którą poruszacie w swoich pracach, to jakoś pomija się fakt, że na Tamizie i Renie, które uznawane były za wody bezklasowe, po wprowadzeniu odpowiednich działąń i znaczącej poprawie jakości wody, ilość gatunków występujących w rzekach tych wzrosła. W Polsce natomiast ryb ubyło, co ciekawe spotkałem się wręcz z twierdzeniem, że brak działającego kolektora w Warszawie spowodował znaczne zmniejszenie się populacji płoci i leszcza.
Katastrofy ekologiczne i śnięcia ryb były w latach 80tych na porządku dziennym, mieszkałem nad Odrą i wiem coś o tym, na takich zbiornikach jak Turawa czy lokalnych starorzeczach tez było pełno śniętych ryb. Teraz jest to marginalne zjawisko.


To tylko pokazuje, że wzrost skuteczności wędkarstwa, w połączeniu ze zbyt małymi zarybieniami (niekoniecznie jest to wina operatów - na porządku dziennym były oszustwa przy zarybieniach, często istniały one tylko na papierze) i z kłusownictwem (które również było coraz skuteczniejsze) odpowiada za obniżanie się ilości większych ryb w łowiskach. Brak kontroli nad wodą, kulawy RAPR, to wszystko razem sprawia, że ryb jest coraz mniej. Na dodatek nie robi się nic aby to zatrzymać, a wędkarstwo z roku na rok jest coraz skuteczniejsze - teraz na przykład wchodzi Metoda, która wielu rybom po prostu nie da szans.


A co do czystych wód - to ryb tam nie ma, bo są łatwiejsze do złowienia. Rozmawiałęm z wędkarzem w Augustowie, nad jednym z czystych bardzo jezior, rozmawiałem z kilkoma nad innym bardzo czystym jeziorem niedaleko Olsztyna. Takie wody znów są idealne dla kłusowników, dla wędkarzy również. Ryby widać, mozna je namierzyć 'wzrokowo', wiadomo gdzie postawić sieć, łatwiej kłusuje się ościeniem. Wody są dobrze natlenione a ryb mimo to nie ma.

Jak dla mnie - to ryby sa tylko na niektórych odcinkach rzek - co się daje wytłumaczyć prostym faktem, że ludzie jeść ich nie chcą, bo 'śmierdzą'. Są też na zaporówkach, tam wędkarzom jest trudniej łowić, łatwiej o kontrole, z racji specyfiki linii brzegowej -chyba dlatego. Na wodach PZW jednak panuje ogólne bezrybie - co widać na podstawie łowionych na forum linów i ich wielkości. Niestety również polski Bałtyk to obraz nędzy i rozpaczy, w porównaniu do innych wód straszliwie przełowiony. Wystarczy zobaczyć co się dzieje jak śledź spływa na tarło, ludzie wpadają w amok i łowią, stojąc jeden przy drugim.

Dlatego właśnie wędkarze w głównym stopniu odpowiadają za zaistniałą sytuację, ale nie do końca jest to ich wina - gdyż brakuje przepisów regulujących nadmierne odłowy. Jeżeli zwykły wędkarz nie rozumie po co jest rejestr to znaczy to, że jest źle. Z drugiej strony jeżeli analizuje się takie rejestry i nie wpływa na PZW aby rzetelnie je wypełniało, jest to znakiem tego, że państwo działa źle. PZW po nałożeniu kary na jeden lub drugi okręg szybko nauczyłoby się co można a co nie. To jest niestety Polska, jeżeli będzie jakaś dziura prawna, zaraz ją się będzie wykorzystywać.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: katmay w 22.09.2015, 09:13
To ja dorzucę swoje spostrzeżenia.
Łowię głównie w swojej okolicy. Zarybienia są prowadzone, a ryb jakby coraz mniej. Co prawda nie mamy w kole i nawet w okręgu dużych zbiorników. Największe mają dwadzieścia parę hektarów.
Okazów jakby coraz mniej. Nie mają miejsca przynajmniej w mojej okolicy a i w okręgu sądzę że też odłowy sieciowe. Rybaków nie ma, a ryb jakby coraz mniej.
Wina leży tylko i wyłącznie po stronie wędkarzy. Są nad wodą osoby, które siedzą tam codziennie. Na rydwanie jest z 5-6 takich osób. Niech każdy wyciągnie 5-10 płoci. Okazyjnie raz w tygodniu lina, i parę leszczy w tygodniu się złapie. To będzie 700- 1400 płoci, 140 linków, z 400 leszczy... To wyciągnie 7 wędkarzy.  To jest poziom zarybień jakie się na tej wodzie odbywają.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Druid w 22.09.2015, 09:42
Bo większości polskich wędkarzy wydaje się że z rybami to jest jak z grzybami - wytnie się do zera a za rok znów nowe urosną
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 22.09.2015, 09:47
Druid nic dodać nic ująć :bravo: :beer: :thumbup:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 22.09.2015, 09:49


Nie jestem ichtiologiem, żeby czytać literaturę fachową, ale potrafię ocenić to i owo. Polecam poczytać choćby "Journal of Applied Ichthyology". Czasopismo z podobnej bajki, co "Komunikaty Rybackie". Nie chodzi o to, aby „Komunikaty…” osiągnęły nagle poziom tego pierwszego periodyku, ale żeby trochę się starać nawiązywać współpracę z innymi instytucjami, próbować dyskutować...

W monografii którą poleciłeś, patrząc tylko od strony ilościowej, liczba odnośników do literatury światowej jest znikoma. Jeżeli jednak są, to z reguły nie do badań najnowszych, ale tych z lat 80-tych lub wcześniejszych. Wyjątkiem jest tu tekst Marka Trelli i Arkadiusza Wołosa. Na przykład, polecany przez Ciebie Twój tekst posiada głównie odniesienia do literatury polskiej z wyjątkiem następującym [cyt:] „Masowe tworzenie stanowisk wędkarskich lub miejsc rekreacji poprzez wycinanie zakrzaczeń, szuwarów, usuwanie roślinności wodnej, stanowi poważną ingerencję w środowisko wodne i pośrednio przyczynia się do pogłębiania procesów eutroficznych (Murphy i Pearce 1987). Osobnym problemem jest pozostawianie szeregu zanieczyszczeń w strefie brzegowej (Edwards i Cryer1987), a nawet zatrucia ptactwa wodnego ołowiem stosowanym przez wędkarzy (Thomasiin.1987).”
Nie chcę tu być niczyim recenzentem, ale pragnę zwrócić uwagę na to, że (1) są to odniesienia do badań sprzed 28 lat!!!, co w naukach przyrodniczych jest dość znacznym okresem czasu, (2) dotyczą spraw dość oczywistych, (3) mają uzasadniać zbójecki wpływ wędkarstwa i wędkarzy na stan wód i populację ryb, co implicite należy odczytywać w ten sposób, że wędkarze przynoszą straty gospodarstwom rybackim. Większość artykułów produkowanych przez IRŚ, w których w jakiś sposób dotyka się kwestii wędkarskiej, jest w mniejszym lub większym stopniu obarczonych takim przekazem.

1. Monografie  są raportami o bieżącym stanie naszej gospodarki więc cytowanie zagranicznych prac nie jest konieczne.
2. Oczywiście, są też nowe prace dotyczące wpływu rekreacji wędkarskiej na środowisko ale to nie było istotą dyskusji. Można byłby posiłkować się np http://eu.wiley.com/WileyCDA/WileyTitle/productCd-1405156570.html
jeszcze ciepłe , materiały dopiero sie ukażą http://www.dafv.de/files/EIFAAC_Symposium_2015_Programme_and_abstracts.pdf
albo  funkcji w jeziorach znienawidzonego karpia https://books.google.pl/books?id=vsjECQAAQBAJ&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false
a można również w najprostszy ze s sposobów
https://www.google.com/search?q=%2C+the+impact+of+recreational+fishing+on+the+environment&oq=%2C+the+impact+of+recreational+fishing+on+the+environment&aqs=chrome..69i57&sourceid=chrome&es_sm=93&ie=UTF-8#q=the+impact+of+recreational+fishing+on+the+environment

3.W naukach przyrodniczych 28 lat to ...mrugnięcie oka. Nawet trudno statystykę do tego zrobić.
4. Ten "przekaz", niby o szkodliwości wędkarstwa, to chyba jakieś przewrażliwienie. Chociaż, jak zauważyli to panowie z Ernst&Young, w Europie istnieje bardzo silne lobby wędkarskie, lobbujące na rzecz jedynej słuszniej formy użytkowania wód, argumentując to jedynie skalą potencjalnych wydatków wędkarzy a pomijając zupełnie kwestie ekologii, kultury i innych aspektów społecznych. 


Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 22.09.2015, 09:53
To ja dorzucę swoje spostrzeżenia.
Łowię głównie w swojej okolicy. Zarybienia są prowadzone, a ryb jakby coraz mniej. Co prawda nie mamy w kole i nawet w okręgu dużych zbiorników. Największe mają dwadzieścia parę hektarów.
Okazów jakby coraz mniej. Nie mają miejsca przynajmniej w mojej okolicy a i w okręgu sądzę że też odłowy sieciowe. Rybaków nie ma, a ryb jakby coraz mniej.
Wina leży tylko i wyłącznie po stronie wędkarzy. Są nad wodą osoby, które siedzą tam codziennie. Na rydwanie jest z 5-6 takich osób. Niech każdy wyciągnie 5-10 płoci. Okazyjnie raz w tygodniu lina, i parę leszczy w tygodniu się złapie. To będzie 700- 1400 płoci, 140 linków, z 400 leszczy... To wyciągnie 7 wędkarzy.  To jest poziom zarybień jakie się na tej wodzie odbywają.
Bardzo dobry wpis, ciekawie pokazuje rzeczywistość i to z punktu widzenia wędkarza. :thumbup:

Pobawię się więc w badania, tak przez chwilę i bardzo ogólnie, oraz zaniżając dane wyjściowe.
Wspomniana woda niech ma powierzchnię 25 ha.
Notorycznych łowców jest  5 osobników.
Łowią przez 5 dni w tygodniu, przez 6 miesięcy w roku.
Mamy więc:
płoć: 10 szt/osobę x 5 osób x 5 dni = 250 szt (tygodniowo)
leszcz: 3 szt/osobę x 5 osób x 5 dni = 75 szt (tygodniowo)
lin: 1 szt/osobę x 5 osób x 1 dzień (połów przez 5 dni, tylko 1 dzień skuteczny) = 5 szt (tygodniowo)
Taka przeciętna płoć to 100 gram, nędznawy leszcz to 300 g, wymiarowy lin to 500 g.
Liczymy więc:
płoć: 250 szt x 0,1kg = 25 kg tygodniowo, 26 tygodni x 25 kg  = 650 kg w analizowanym okresie.
leszcz: 75 szt x 0,3kg = 22,5 kg tygodniowo, 26 tygodni x 22,5 kg  = 585 kg w analizowanym okresie.
lin: 5 szt x 0,5kg = 2,5 kg tygodniowo, 26 tygodni x 25 kg  = 65 kg w analizowanym okresie.
Łączna masa złowionych ryb to 1300 kg.
Wydajność połowowa wynosi: 52 kg/ha.
Wydajność wędkarska wynosi: 260 kg ryby na jednego wędkarza (przyjmijmy, że to roczny wynik).

Jak widać, zaledwie 5 regularnie łowiących osób, jest w stanie złowić więcej niż zarybia inne łowisko specjalne (choćby info z Rybieńca), oraz skala presji wędkarskiej jest wielokrotnie wyższa, niż dane z publikacji (około 40 kg ryby na wędkarza).

Nie ma sieci, rybaków, pominęliśmy znaczną ilość okazyjnych wędkarzy.
Wnioski można wysnuć dowolne. ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 22.09.2015, 10:02

Bardzo dobry wpis, ciekawie pokazuje rzeczywistość i to z punktu widzenia wędkarza. :thumbup:

Pobawię się więc w badania, tak przez chwilę i bardzo ogólnie, oraz zaniżając dane wyjściowe.
Wspomniana woda niech ma powierzchnię 25 ha.
Notorycznych łowców jest  5 osobników.
Łowią przez 5 dni w tygodniu, przez 6 miesięcy w roku.
Mamy więc:
płoć: 10 szt/osobę x 5 osób x 5 dni = 250 szt (tygodniowo)
leszcz: 3 szt/osobę x 5 osób x 5 dni = 75 szt (tygodniowo)
lin: 1 szt/osobę x 5 osób x 1 dzień (połów przez 5 dni, tylko 1 dzień skuteczny) = 5 szt (tygodniowo)
Taka przeciętna płoć to 100 gram, nędznawy leszcz to 300 g, wymiarowy lin to 500 g.
Liczymy więc:
płoć: 250 szt x 0,1kg = 25 kg tygodniowo, 26 tygodni x 25 kg  = 650 kg w analizowanym okresie.
leszcz: 75 szt x 0,3kg = 22,5 kg tygodniowo, 26 tygodni x 22,5 kg  = 585 kg w analizowanym okresie.
lin: 5 szt x 0,5kg = 2,5 kg tygodniowo, 26 tygodni x 25 kg  = 65 kg w analizowanym okresie.
Łączna masa złowionych ryb to 1300 kg.
Wydajność połowowa wynosi: 52 kg/ha.
Wydajność wędkarska wynosi: 260 kg ryby na jednego wędkarza (przyjmijmy, że to roczny wynik).

Jak widać, zaledwie 5 regularnie łowiących osób, jest w stanie złowić więcej niż zarybia inne łowisko specjalne (choćby info z Rybieńca), oraz skala presji wędkarskiej jest wielokrotnie wyższa, niż dane z publikacji (około 40 kg ryby na wędkarza).

Nie ma sieci, rybaków, pominęliśmy znaczną ilość okazyjnych wędkarzy.
Wnioski można wysnuć dowolne. ;D

Kotwic ma rację a większość z nas nie chcę tego widzieć. :thumbup:

Ps. Parametry prawie jak z Czarnego z tym, że ja sam na jednej zasiadce łowie więcej linów niż w podanym przykładzie :flowers:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 22.09.2015, 10:12
''Bo większości polskich wędkarzy wydaje się że z rybami to jest jak z grzybami - wytnie się do zera a za rok znów nowe urosną''








Życzyłbym sobie aby w Polsce tą myśl zrozumiało przynajmniej 30% wędkarzy .Tylko Panowie , teraz już jest za późno na szukanie winnych , teraz trzeba działać . Nie wiem jak , nie znam sie ale będzie katastrofa jak coś nie ruszy .
Chodzę po różnych portalach , czytam i mogę śmiało powiedzieć , że takiej dyskusji z takim udziałem jeszcze nie było na żadnym forum i należałoby to wykorzystać . Co do wyliczeń Kolegi @Kotwica , już dawno o tym pisałem . Wędkarze potrafią wytrzebić wody dokumentnie , nie zmienia to jednak faktu , iż rybacy łowiący na takich wytrzebionych wodach to już całkowita pomyłka .
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: bigdom w 22.09.2015, 10:25
3.W naukach przyrodniczych 28 lat to ...mrugnięcie oka. Nawet trudno statystykę do tego zrobić.

Ja myślę, że z tym mrugnięciem oka, to nie tak do końca. Oczywiście w naukach przyrodniczych (Twoja działka), czy naukach o ziemi (moja) powstały pewne publikacje, które były krokami milowymi i trudno je pominąć choćby z szacunku na wkład autorów w daną dyscyplinę.

Trudno się więc dziwić Darka sceptycznemu podejściu, bo wiele osób ma wrażenie (ja również) pewnego zabetonowania się polskiej nauki, zwłaszcza w niszowych kierunkach, jakim jest np. rybactwo i akwakultura :)

4. Ten "przekaz", niby o szkodliwości wędkarstwa, to chyba jakieś przewrażliwienie. Chociaż, jak zauważyli to panowie z Ernst&Young, w Europie istnieje bardzo silne lobby wędkarskie, lobbujące na rzecz jedynej słuszniej formy użytkowania wód, argumentując to jedynie skalą potencjalnych wydatków wędkarzy a pomijając zupełnie kwestie ekologii, kultury i innych aspektów społecznych.

Patrz rozmowa nt. Jez. Roś w Piszu :)

P.S. Rybal, błagam, stosuj zakładkę "cytuj" lub używaj "[ quote ]", "[ /quote ]" (bez spacji w nawiasach). :D

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 22.09.2015, 10:27
To ja dorzucę swoje spostrzeżenia.
Łowię głównie w swojej okolicy. Zarybienia są prowadzone, a ryb jakby coraz mniej. Co prawda nie mamy w kole i nawet w okręgu dużych zbiorników. Największe mają dwadzieścia parę hektarów.
Okazów jakby coraz mniej. Nie mają miejsca przynajmniej w mojej okolicy a i w okręgu sądzę że też odłowy sieciowe. Rybaków nie ma, a ryb jakby coraz mniej.
Wina leży tylko i wyłącznie po stronie wędkarzy. Są nad wodą osoby, które siedzą tam codziennie. Na rydwanie jest z 5-6 takich osób. Niech każdy wyciągnie 5-10 płoci. Okazyjnie raz w tygodniu lina, i parę leszczy w tygodniu się złapie. To będzie 700- 1400 płoci, 140 linków, z 400 leszczy... To wyciągnie 7 wędkarzy.  To jest poziom zarybień jakie się na tej wodzie odbywają.
Bardzo dobry wpis, ciekawie pokazuje rzeczywistość i to z punktu widzenia wędkarza. :thumbup:

Pobawię się więc w badania, tak przez chwilę i bardzo ogólnie, oraz zaniżając dane wyjściowe.
Wspomniana woda niech ma powierzchnię 25 ha.
Notorycznych łowców jest  5 osobników.
Łowią przez 5 dni w tygodniu, przez 6 miesięcy w roku.
Mamy więc:
płoć: 10 szt/osobę x 5 osób x 5 dni = 250 szt (tygodniowo)
leszcz: 3 szt/osobę x 5 osób x 5 dni = 75 szt (tygodniowo)
lin: 1 szt/osobę x 5 osób x 1 dzień (połów przez 5 dni, tylko 1 dzień skuteczny) = 5 szt (tygodniowo)
Taka przeciętna płoć to 100 gram, nędznawy leszcz to 300 g, wymiarowy lin to 500 g.
Liczymy więc:
płoć: 250 szt x 0,1kg = 25 kg tygodniowo, 26 tygodni x 25 kg  = 650 kg w analizowanym okresie.
leszcz: 75 szt x 0,3kg = 22,5 kg tygodniowo, 26 tygodni x 22,5 kg  = 585 kg w analizowanym okresie.
lin: 5 szt x 0,5kg = 2,5 kg tygodniowo, 26 tygodni x 25 kg  = 65 kg w analizowanym okresie.
Łączna masa złowionych ryb to 1300 kg.
Wydajność połowowa wynosi: 52 kg/ha.
Wydajność wędkarska wynosi: 260 kg ryby na jednego wędkarza (przyjmijmy, że to roczny wynik).

Jak widać, zaledwie 5 regularnie łowiących osób, jest w stanie złowić więcej niż zarybia inne łowisko specjalne (choćby info z Rybieńca), oraz skala presji wędkarskiej jest wielokrotnie wyższa, niż dane z publikacji (około 40 kg ryby na wędkarza).

Nie ma sieci, rybaków, pominęliśmy znaczną ilość okazyjnych wędkarzy.
Wnioski można wysnuć dowolne. ;D

Troche takie zestawienie jest robione pod osoby nie wędkujące. Bo jak masz 200 linów, to będziesz je łowił często, ale ostatnie 50 bedzie trudne do ruszenia. Ale ogólnie można przyjąć, że łowić się będzie dwa razy mniej (Na Czarnym w kilka dni około 10 wędkarzy nie zabrało ani jednej ryby - słabo brały plus były wypuszczone).

To co pokazujesz, świadczy o tym, że zarybia się zbyt mało w odniesieniu do limitów jakie narzuca RAPR. Jest to fakt. Aby zarybić uzupełniając straty, powinno się wprowadzać minimum dwukrotnie więcej ryb.

Ja mam tylko pytanie - dlaczego pokazujesz to nam?  :D Pokaż ludowcom z PSL co siedzą w rządzie i odpowiadają za polskie prawo wodne. Mam nadzieję, że to już dawno zrobiliście w IRŚ :D  Bez urazy - ale wędkarze chętnie zarybią więcej, większość słusznie główkuje, że zarybia się zbyt mało (to, że zabiera się za dużo to inna bajka), co więc stoi na przeszkodzie???
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 22.09.2015, 10:38



W Polsce ryby muszą być dostępne wszędzie. I są. W każdym hipermarkecie dostaniemy leszcze, płocie, okonie, a nawet krąpie itp.
W Polsce zawsze będziemy jeść ryby słodkowodne, ale trzeba zmienić podejście, inaczej będzie już tylko coraz gorzej. Większość ryb przeznaczonych do konsumpcji powinna pochodzić z hodowli.
I dojdziemy szybko do wniosku, że areał wód krajowych, powinien zapewnić rozrywkę wędkarzom (w liczbie około 1,5 mln osobników, czyli ok: 4% społeczeństwa).
Bo dla nich liczy się najbardziej pasja, kontakt z rybą i walka z potworami i żądza uprzywilejowanego traktowania.
Znacząca reszta społeczeństwa powinna się zadowolić rybą z hodowli, bo to nie kłóci się z podejściem wędkujących.
Co zabawne, wędkarze oczekują, że ktoś w ich imieniu lub za nich dokona koniecznego "uzdrowienia wód naszych" przy jednoczesnym oporze we współdziałaniu (choćby rejestry połowów).

Bo w Polsce nie ma Instytut Łowiectwa Śródlądowego i ekip łowieckich odstrzeliwujących wszystko, by w marketach był dostępny jeleń, dzik i sarna, by zapewnić rozrywkę myśliwym (których jest pewnie niecały promil albo i mniej całego społeczeństwa)? Czy tak? Czy może powód jest inny. Bo po prostu las nie wydoli. Tak samo jak obecnej presji nie podoła woda i trzeba zmienić prawo i podejście! Bo tu nie chodzi tylko o żarcie ryb, tylko również o całą turystykę z tym związaną. Bo padł tu czy w wątku pobocznym argument, że jedna rodzina zostawia w restauracji na obiad więcej niż wędkarz na pozwolenie. Bo rozumiem, że taki wędkarz nie może mieć rodziny i iść do restauracji na obiad. Nie może przyjechać z rodziną do ośrodka pod Giżyckiem, tylko jedzie do Szwecji, Hiszpanii czy Czech.

I po raz kolejny udowadniacie nam, że głównym sprawcą wyrybienia są wędkarze. Co już dawno zostało na tym forum stwierdzone. A jak ktoś to po raz setny napisze, to nagle jest: brawo za odważną wypowiedź...

Tragedyja po prostu...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 22.09.2015, 10:41

(Na Czarnym w kilka dni około 10 wędkarzy nie zabrało ani jednej ryby - słabo brały plus były wypuszczone).


Luk zgadnij ile osób nad Czarnym przestrzega "no kill" pomijając zlot, bo tam byli goście, wędkarze z nowoczesnym podejściem do wędkarstwa? Mimo promocji w mieście, że taka impreza się odbędzie, niestety, ale nikt poza zarządem nie dotarł z wędkarzy aby się zintegrować i porozmawiać o nowy trendach na wodzie :'(

Udało mi się wdrożyć C&R z łodzi i już jest krytyka typu: nikt nie będzie tego przestrzegał, będą kantować na łodziach jeszcze bardziej, dlaczego jak się płaci 40zł za dobę to nie można wziąć ryb i takie różne historię.

Na szczęście tak jak Ty przy poparciu jeziora Roś lubię czasem iść pod prąd i wbrew wszystkim. Niekiedy wystarczy bardzo chcieć to wtedy się udaję :beer:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 22.09.2015, 10:46

Tylko Panowie , teraz już jest za późno na szukanie winnych , teraz trzeba działać . Nie wiem jak , nie znam sie ale będzie katastrofa jak coś nie ruszy .

Widzisz, problem w tym, że tutaj źle działa cały system, operaty, ustalanie zarybień, egzekwowanie ich, kontrole nad łowiskami i kontrole dzierżawiących... Jeżeli nie zmieni się takiego systemu, to dalej będzie źle. Bo to, że za dużo się bierze to jedna strona medalu, druga to taka, że strat się nie uzupełnia tak jak powinno, ewentualnie nie wprowadza się limitów, ostrych, egzekwowanych, chroniących dane populacje.

Kotwic stwierdził, że RAPR to jest sprawa PZW. Szkoda tylko, że PZW jest dzierżawcą a nie właścicielem. To właśnie przyzwolenie naukowców i państwa spowodowało, że dopuszczono do takiego wyjałowienia wody. Co gorsza, aby zadowolić fanów rybiego białka, wydaje się zgodę na zarybienia karpiem i amurem w ilościach szalonych, a nawet wprowadza karasia srebrzystego, wypierającego nasze rodzime gatunki. Zamiast uświadomić wędkarzy, utrzymuje się ich w pewnej nieświadomości - ja podczas rozmowy ostatnio z pewnym znajomym, zrozumiałem, że mam do czynienia z betonem, przez który nie sposób się przebić...
W Polsce nie ma w ogóle edukacji wędkarskiej, PZW tutaj pełni fatalną rolę, całe szczęście, że są gazety i internet. Ichtiolodzy nie są w stanie się przebić ze swoimi spostrzeżeniami lub nie chcą. Bo to co Kotwic uświadomił nam na tym forum, każdy z nas powinien wiedzieć 10 lat temu.

I mamy do czynienia ze stanem o którym pisze Gienek, że wędkarze myslą, że z rybami jest jak z grzybami, się wytnie i za rok znowu odrosną. Panowie, mamy do czynienia z potężną nieświadomością u wędkarzy. I nie chodzi tu o promowanie wypuszczania ryb wcale - raczej o to, że aby one były, trzeba o nie dbać. Niestety - ale to tak jak walczyć z analfabetyzmem u 80% społeczeństwa. Bo na tyle oceniam ilość tych co nie rozumieją tego co się wydarza właśnie... Trudno tutaj o natychmiastowe efekty - jest to sporo pracy. I przyznam szczerze, że nie do końca jestem pewien, czy można mówić tu o 'mentalności'. Mi się wydaje, że większość wędkarzy po prostu nie kojarzy pewnych faktów, ewentualnie nie chcą ich dostrzec.




Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 22.09.2015, 10:53
Rybal za linki :thumbup:
Zauważ proszę nie każdy jest lingwistą w tym kraju (ja jestem analfabetą językowym niestety :() więc jakby były jakieś publikację w ojczystej polszczyźnie to poproszę o więcej :beer:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 22.09.2015, 12:21
Mi się wydaje, że większość wędkarzy po prostu nie kojarzy pewnych faktów, ewentualnie nie chcą ich dostrzec.
Ty to napisałeś? To nie pomyłka? ;D
Aż sobie zacytuję i potomnym pokażę a i rybakom na sztandarach napiszę. ;D


Cytuj
Co gorsza, aby zadowolić fanów rybiego białka, wydaje się zgodę na zarybienia karpiem i amurem w ilościach szalonych, a nawet wprowadza karasia srebrzystego, wypierającego nasze rodzime gatunki.
Ale z drugiej strony, wpuszczenie naprawdę rozsądnej obsady ryb, dopasowanych do charakteru zbiornika, wzbudza powszechny lamęt i biadolenia, że ryb nie ma, że źle zarybiają, że .... itp :'(
To, że ktoś uczekuje, że do wody wsypie się tyle ryb ile wejdzie, to tylko złudzenie.
Ważne jest to, jaki to materiał i jak zostało zaplanowane zarybienie: cel, skutki.
Inaczej nakarmimy ryby rybami, lub ptaki, rybożercy i padlinożercy się uradują. :P
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 22.09.2015, 12:47
Kotwic, problem w tym, że wędkarz to może być człowiek prosty i nieświadomy. To nie klient ma mówić piekarzowi jak się robi chleb, ma go kupować i mówić, że mu smakuje.  Klient narzeka na chleb, ale piekarz twierdzi, że ten jest smaczny... W Polsce cały system jest do bani, nie działa, ryby na tym cierpią, poniekąd i wędkarze...

To o co ja się Was czepiam, to właśnie nieuświadamianie i niewyciąganie odpowiednich wniosków, promowanie systemu który nie działa. To Ty powinieneś to napisać wchodząc na to forum a nie ja. Ja nie jestem ichtiologiem. O ile w sprawie kormorana wcale nie musicie nawoływać do ogólnopolskiej akcji obniżenia liczebności tego ptaka, to zastrzeżenia do całego tego systemu powinniście mieć. To nie dyktatura, gdzie jakiś Bierut mówi, że będzie tak i tak. Wy powinniście takie rzeczy dostrzegać, i je naświetlać, nie zaś analizować po raz kolejny rejestry okręgu katowickiego. Jak się pali to się gasi pożar a nie podlewa kwiatki :)

My na tym forum raczej w większości zdajemy sobie sprawę z działalności wędkarzy w Polsce. Wiemy tez o rybakach, którzy nie mają żądnych wód będących wielkim eldorado i tez łupią niemiłosiernie, spółka Maj to dobry przykład. Dlaczego dopuszczono do takiego stanu rzeczy - oto jest pytanie. Można poprawić następnym - dlaczego nic się nie zmienia?

Nie musisz wcale teraz pokazywać, że w IRŚ znacie skalę problemu, że działacie, bo wcale tak nie jest. Promujecie rybactwo, nie dostrzegając chyba, że lepiej nie będzie wcale, chyba, że poprawi się sytuacja demograficzna - i starsi wędkarze, co biorą wszystko - zaczną odchodzić na tamten świat - bo tak tez będzie. I nie chodzi tutaj o zwiększenie wydatków na kontrole - Wy powinniście zauważyć, że zarybienia są zbyt małe, czyli, że powinno się więcej wprowadzać ryb do wód, co poniekąd wiąże się z  wysokością składek. To, że w Czechach są one 2,5 raza wyższe, jest ściśle związane z jakością tychże wód.


Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: kop3k w 22.09.2015, 13:45
Odnośnie demografi ZUS robi co może. Jest jakieś "światełko w tunelu" wystarczy że niektórzy pójdą w jego stronę:) co do kosztów składek to ja osobiście nie widzę problemu nawet z ich podwojeniem, przecież mamy najdroższe autostrady, stadiony, metro a nawet sondaże co tylko ilustruje jakim jesteśmy narodem. Powiemy coś pod nosem trochę będzie krzyku a i tak się zapłaci i moim zdaniem wyjdzie wiele dobrego z tego:
1) ludzie jadący po ryby po kalkulacjach może dojdą że się im nie opłaca
2) będzie więcej pieniążków na kontrolę. Łowię naprawdę bardzo długo często z kolegą jeździliśmy na 2 tygodniowe zasiadki mowa oczywiście o łowiskach PZW i nie spotkałem ostatnie 2 lata ani jednego strażnika.
3) będzie więcej pieniążków na np śmietniki nad jeziorem, pieniądze na wynagrodzenia, koniec końców może coś na dodatkowe zarybienie.
Warto by też coś pomyśleć nad przepisami
W moim kolegą nad wodą PZW jez toczyłowo często dochodzi do odłowów sieciowych prowadzonych nie przez rybaków w biały dzień klusol siatki stawia
Telefon do prezesa koła nic nie daje bo prezes w Belgii
Bezpośrednio do strażników też mało daje bo głównie siedzą przy Biebrzy i łapią tych co z agregatami stoją.
Sam człowieka więcej nawet złapanego na gorącym uczynku nie zatrzymam.
W tym roku skradziono rower po jakimś miesiącu widzę rower jedzie nim jakiś koleś, wiadomo dzida za nim dorwalem gościa dzwonie na policję mam kolesia na glebie. Wiadomo koleś krzyczy miota się oficer dyżurny karze mi go puścić bo takie przetrzymanie jest niezgodne z prawem puściłem go uciekł, odzyskał em rower patrol przyjechał tylko sprawę zamknąć (po 20 minutach) poprawili sobie statystykę i jeszcze mi mówili że dobrze ze złodziej uciekł bo sprawa by się w sądzie skończyła i zapewne na moją niekorzyść.
Często w Polsce widziałem jak wędkarze łapią to co w tym roku zarybione bez wymiaru w okresie ochronnym  i do wiadra co pozostaje zrugać i w odezwie usłyszysz że chamstwo wśród młodych.
Dużo pozostaje do zmieniania by naukowiec zrozumiał wędkarza a wędkarz naukowca.
Moim zdaniem trzeba dać narzędzia do działania wedkujacym chcącym coś zmienić.
A osoby uważające że ryby nie przeżyją holu i C&R to bestialstwo i bezmózgowie trzeba gdzieś wysłać nie wiem ocieplać mur chiński??
Pozdrawiam wędkarz z okręgu Mazowieckiego
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 22.09.2015, 18:44
Promujecie rybactwo, nie dostrzegając chyba, że lepiej nie będzie wcale, chyba, że poprawi się sytuacja demograficzna - i starsi wędkarze, co biorą wszystko - zaczną odchodzić na tamten świat - bo tak tez będzie. I nie chodzi tutaj o zwiększenie wydatków na kontrole - Wy powinniście zauważyć, że zarybienia są zbyt małe, czyli, że powinno się więcej wprowadzać ryb do wód, co poniekąd wiąże się z  wysokością składek. To, że w Czechach są one 2,5 raza wyższe, jest ściśle związane z jakością tychże wód.

1. Jak promujemy to zdrowy rozsądek
2. Zawodowo zajmujemy się rybactwem, a rybactwo to: rybactwo komercyjne, rekreacyjne, akwakultura, ichtiologia, ekologia i ochrona środowiska, turystka, ekonomia i marketing. Choć i na socjologii  trza się teraz znać.  Który składnik tej układanki jest najważniejszy?
3. Każde zarybienia mają swoje optimum: efektywność rośnie ale do pewnego punktu. Potem efekty mogą być nawet odwrotne. Dla każdego ekosystemu ten model może być bardzo różny.
4. Pewne bardzo liczne lobby wędkarskie postuluje aby zlikwidować IRS, operaty i zarybienia, rybaków (nie dotyczy rekreacyjnych), aby nie było niczego. Zaś woda pozostawiona samej sobie, się sama odrodzi. W ten sposób w kilka lat dogonimy Skandynawie a kormorany odlecą w siną dal.  Inne frakcje zaś twierdzą, że mordowanie aby zjeść jest bestialstwem, kolejni że dręczenie ryb dla samego dręczenia to sadyzm... A tych frakcji będzie coś koło 1,5 mln.
5. Wobec tego, jakie zatem badania powinni ci ichtiolodzy prowadzić, aby choćby w malutkiej części usatysfakcjonować społeczność rybaków rekreacyjnych?
 
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 22.09.2015, 18:56

Wobec tego, jakie zatem badania powinni ci ichtiolodzy prowadzić, aby choćby w malutkiej części usatysfakcjonować społeczność rybaków rekreacyjnych?
Badania naukowe
A tak poważnie to te dot.pkt3 przy  uwzględnieniu pkt2.
Nie wiem czy się da zaspokoić potrzeby wszystkich. Jednak szkoda,że przy takich badaniach nie uwzględnia się wędkarstwa i wiedzy pochodzącej od wędkarzy.
Przykro,że nie widać efektów waszych badań. Jest coraz gorzej więc o czymś to świadczy. Mam przekonanie,że może i chcecie dobrze,ale nie nadąrzacie z badaniami nad zmianami jakie zachodzą w ekosystemie. A wasze sugestie o ile są wprowadzane,to są wprowadzane za późno.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 22.09.2015, 19:42
Rybal jeśli robicie operaty dla niemal wszystkich wód RZGW to oprócz rybactwa warto myśleć pozytywnie także o wędkarstwie.

Wiem, że rybakom i wędkarzom jest nie po drodze, ale nieuniknionym krokiem w przyszłości będzie coraz więcej wód przeznaczonych typowo pod wędkarstwo w naszym kraju. Wystarczy założyć stowarzyszenie i  spróbować wygrać przetarg, a już macie pole do popisu aby z nami wspólnie działać.

Warto z nami dyskutować, nauczać pokazywać rozwiązania jak zarządzać taki wodami przeznaczonymi tylko i wyłącznie dla rzeszy 1,5mln osób.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 22.09.2015, 21:23


1. Jak promujemy to zdrowy rozsądek
2. Zawodowo zajmujemy się rybactwem, a rybactwo to: rybactwo komercyjne, rekreacyjne, akwakultura, ichtiologia, ekologia i ochrona środowiska, turystka, ekonomia i marketing. Choć i na socjologii  trza się teraz znać.  Który składnik tej układanki jest najważniejszy?
3. Każde zarybienia mają swoje optimum: efektywność rośnie ale do pewnego punktu. Potem efekty mogą być nawet odwrotne. Dla każdego ekosystemu ten model może być bardzo różny.
4. Pewne bardzo liczne lobby wędkarskie postuluje aby zlikwidować IRS, operaty i zarybienia, rybaków (nie dotyczy rekreacyjnych), aby nie było niczego. Zaś woda pozostawiona samej sobie, się sama odrodzi. W ten sposób w kilka lat dogonimy Skandynawie a kormorany odlecą w siną dal.  Inne frakcje zaś twierdzą, że mordowanie aby zjeść jest bestialstwem, kolejni że dręczenie ryb dla samego dręczenia to sadyzm... A tych frakcji będzie coś koło 1,5 mln.
5. Wobec tego, jakie zatem badania powinni ci ichtiolodzy prowadzić, aby choćby w malutkiej części usatysfakcjonować społeczność rybaków rekreacyjnych?


Jak dla mnie to proste - powinno sie  tak prowadzić gospodarkę - aby ryby były, w ilości jak najbardziej zbliżonej do naturalnego stanu. Powinniście przy tym uwzględniać interesy użytkownika, ale bez zbytniego gwałcenia natury. Przyroda przede wszystkim!

O lobby z pkt.4 nigdy nie słyszałem, chyba aż tacy liczni nie są... :D

Rozumiem do czego zmierzasz, taka mała zasłona dymna :) Ja jednak myślę, że powinniście więcej myśleć o środowisku naturalnym. Zaspokajanie fanów mięsa i wydawanie zgody na zarybienia karasiem srebrzystym to nie jest powód do dumy dla IRŚ, jest to coś czego powinniście się wstydzić (nie Ty osobiście akurat, mówię ogólnie). Pozwalanie na degradację wody to też nie jest coś co chlubę przynosi. Bo na wodach PZW jest strasznie kiepsko, tam nie zadowoliliście nikogo, wszyscy są niezadowoleni, często wściekli.

W skrócie powinniście tak działać, aby rybacy byli zadowoleni, wędkarze i ekolodzy. Pozwalanie użytkownikowi wędkarskiemu na wszystko prawie to przegięcie. Ale prawda jest taka, że badania zleca ktoś, często jest to PZW. Jak nie będziecie żyć z nimi dobrze - to będzie ciężko. To oni dzierżawią wody na Mazurach, gdzie prowadzi się gospodarkę rybacką, to oni udostępniają materiały do badań. Rybaków tez nie będziecie ruszać... Hodowców ryb zostawmy w spokoju, pozostaje szary wędkarz, którego można lekko 'poszarpać'.

Tak więc Twoje pytanie odnośnie zadowalania kogoś można skontrować tym pytaniem: a kto Wam płaci i od kogo jesteście zależni? Czy jesteście niezależni, czy też prezentujecie czyjeś interesy?

Co do samych badań, to warto robić takie, które pomogą zamienić polskie łowiska w takiej jakie mają Czesi - z dużymi rybami. Skoro oni mają przepis, warto go zdobyć i skopiować, następnie zrobić łowiska 'badawcze'. Jeżeli jest kilka grup wędkarzy, chcących różnych rzeczy, to można próbować ich zadowolić tez w jakiś sposób? To nie ma tak wyglądać, że robi się wszystko pod karpiarzy, lub pod fanów wędkarstwa muchowego. Polska to masa różnych wód, i nie trzeba wszystkich zagospodarować w ten sam sposób przecież...



Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 22.09.2015, 22:11
Rybal piszesz, że
Cytuj
Monografie  są raportami o bieżącym stanie naszej gospodarki więc cytowanie zagranicznych prac nie jest konieczne.
Chcąc być złośliwym, zapytałbym, czy wszystkie monografie w Polsce? A może te pisane w IRŚ? A może ta właśnie, o której mówimy, czyli „Zasady i uwarunkowania zrównoważonego korzystania z zasobów rybackich”?
Rozumiem, że chodzi Ci o tę właśnie monografię.
Piszesz, że cytowanie prac zagranicznych nie jest konieczne. Zawsze mi się wydawało, że nawet bieżące badania przeprowadza się w ramach pewnej teorii. Rozumiem, że jedynie słuszne rozwiązania zostały wypracowane w Polsce. Nie dziwi mnie, zważywszy na sam tytuł monografii, który sugeruje, że wszystko, co pływa w wodzie to zasoby rybackie. Moje pytanie: czy zasoby wód śródlądowych na całym świecie nazywane są zasobami rybackimi?
Cytuj
W naukach przyrodniczych 28 lat to ...mrugnięcie oka. Nawet trudno statystykę do tego zrobić
To pokazuje na przykład genetyka, która zapewne 30 lat temu była na tym samym etapie, co teraz. Oczywiście, jeśli by się zatrzymać na klasyfikacjach i sprawozdawczości, to rzeczywiście – żadnego postępu. Problem polega na tym, że w badaniach naukowych, jakie by to badania nie były, nie chodzi o sprawozdawczość.
Cytuj
Ten "przekaz", niby o szkodliwości wędkarstwa, to chyba jakieś przewrażliwienie. Chociaż, jak zauważyli to panowie z Ernst&Young, w Europie istnieje bardzo silne lobby wędkarskie, lobbujące na rzecz jedynej słuszniej formy użytkowania wód,
Wody zapewne można na wiele sposobów użytkować. Najważniejsze, żeby robić to z głową. A co to znaczy? Otóż, jeśli zauważamy, że dzieje się coś nie tak, trzeba dokonać diagnozy przy pomocy określonych narzędzi i wdrożyć działania naprawcze. Jeśli one nie przynoszą rezultatów, to znaczy, że coś z diagnozą jest nie tak lub ze sposobami radzenia sobie z problemem.
Proszę wybaczyć, ale ja mam wrażenie, że przedstawiciele IRŚ idą ciągle w zaparte. Widać gołym okiem, że sytuacja jest dramatyczna, a w IRŚ, nawet jak znajdą się ludzie, którzy to dostrzegają, to i tak trzymają się utartych rozwiązań, na przykład tego właśnie, że rybacy dbają o równowagę ekologiczną jezior. Bez nich to by dopiero się działo! Rybacy są gwarantem… tylko czego, skoro niewiele już jest. Może warto przekalibrować myślenie. I nie chodzi mi wcale o to, aby wygonić precz rybaków, ale o to, by nie patrzyć na nich, jak na zbawienie dla jezior i rzek, bo celem zawodowym rybaka nie jest ochrona ryb, ale ich eksploatacja. Można narzucać na nich rozmaite obowiązki, ale one są tylko kolejnymi kulami u nogi rybaka, które jeśli tylko będzie mógł (czyli znajdzie furtkę by czegoś nie zrobić), zrzuci. Dlaczego? Bo to podnosi mu koszty.
Ja nie należę do żadnego lobby wędkarskiego i mało mnie ono obchodzi. Nie jestem zwolennikiem C&R, ale umiaru i mądrości w działaniu.
Trzeba się po prostu zastanowić jak przeciwdziałać przełowieniu, zarówno wód śródlądowych, jak i mórz i oceanów. Od początku lat 70-tych jest taka tendencja, że przyrost 13-letni ludności to 1 miliard ludzi. Na początku XIX wieku wszystkich ludzi na ziemi był 1 miliard, przyrost kolejnego miliarda trwał ok. 110 lat (policzone w 1930), kolejny przyrost populacji o miliard to 30 lat!!!, a potem, od 1960 przybywało nas o miliard, średnio co 13 lat. Takie też są prognozy na kolejne stulecie – co 13 – 14 lat więcej nas o miliard. Biorąc pod uwagę rozwój technologii i wzrastający popyt na ryby, związany ze zwiększającą się liczbą ludności na świecie, nietrudno zgadnąć, co może się stać. Piszę o świecie, bo zdaje się, że węgorz jest też takim towarem eksportowym, na którego zapotrzebowanie jest większe (ciekawe, czy rybacy zgodziliby się na zakaz eksportu tej ryby w imię dobrostanu polskich jezior?).
W Polsce jest nas więcej jednie o 6 milionów w stosunku do 1970 roku, ale rozwój turystyki, zwiększone zapotrzebowanie na produkty regionalne (co jest rezultatem większej zasobności portfela, niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu), eksploatacja wędkarska (z uwzględnieniem nowoczesnych technik łowienia) – to wszystko drenuje wodę. I nie trzeba być uczonym, żeby o tym wiedzieć. Najistotniejszą sprawą jest znalezienie sposobu uchronienia nas przed skutkami, które niosą ze sobą wszystkie te zjawiska. I tu jest rola IRŚ. Czy ją spełnia? Po skutkach ich poznamy (parafrazując pewną mądrą Księgę).
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 22.09.2015, 22:41
Logarytm :thumbup:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 23.09.2015, 06:47
I ode mnie też :thumbup:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 23.09.2015, 09:28
W zasadzie to chciałbym aby wykorzystywać modele wypracowane w krajach posiadających rybactwo na śródlądziu: np otrzymywać dopłaty do połowu i utylizacji ryb karpiowatych (Niemcy). Szwedzcy i fińscy  naukowcy już wdrażają podobne programy http://www.eviem.se/en/projects/Can-removal-of-planktivorous-fish-improve-the-water-quality-of-eutrophic-lakes/, http://www.koillissanomat.fi/etusivu/7651375.html#7651379.jpg
https://video-arn2-1.xx.fbcdn.net/hvideo-xfp1/v/t43.1792-2/11946082_654702558005742_659256466_n.mp4?efg=eyJybHIiOjE5MTIsInJsYSI6NDA5Nn0%3D&rl=1912&vabr=1275&oh=8c731cf87e09ac522cc8c35ec0cbd701&oe=5602705F


 
Cytuj
To pokazuje na przykład genetyka, która zapewne 30 lat temu była na tym samym etapie, co teraz. Oczywiście, jeśli by się zatrzymać na klasyfikacjach i sprawozdawczości, to rzeczywiście – żadnego postępu. Problem polega na tym, że w badaniach naukowych, jakie by to badania nie były, nie chodzi o sprawozdawczość.

Proszę nie mylić szybkości postępu w rozwoju nauk  z badaniem zjawisk zachodzących w przyrodzie. Zmiany w populacjach ryb, w ekosystemach to często setki lat.  W przypadku badań populacji ryb krótko żyjących  np. 3-5 lat, to może i 10 lat obserwacji wystarczy wyciągnięcia to wątpliwych wniosków. A co w przypadku ryb o dłuższym cyklu życiowym np. 10-15 lat. 



Cytuj
Proszę wybaczyć, ale ja mam wrażenie, że przedstawiciele IRŚ idą ciągle w zaparte. Widać gołym okiem, że sytuacja jest dramatyczna, a w IRŚ, nawet jak znajdą się ludzie, którzy to dostrzegają, to i tak trzymają się utartych rozwiązań, na przykład tego właśnie, że rybacy dbają o równowagę ekologiczną jezior. Bez nich to by dopiero się działo! Rybacy są gwarantem… tylko czego, skoro niewiele już jest. Może warto przekalibrować myślenie. I nie chodzi mi wcale o to, aby wygonić precz rybaków, ale o to, by nie patrzyć na nich, jak na zbawienie dla jezior i rzek, bo celem zawodowym rybaka nie jest ochrona ryb, ale ich eksploatacja. Można narzucać na nich rozmaite obowiązki, ale one są tylko kolejnymi kulami u nogi rybaka, które jeśli tylko będzie mógł (czyli znajdzie furtkę by czegoś nie zrobić), zrzuci. Dlaczego? Bo to podnosi mu koszty.
Co raz bardziej się utwierdzam, że to jest przewrażliwienie.  Fakty : 80% zasobów ryb na śródlądziu  wykorzystują wędkarze (podobnie jak w wielu krajach Europy), na 550 tys ha wód śródlądowych  (100%) w Polsce  uprawia się wędkarstwo.  Tylko na małej część z tych wód operują rybacy zawodowi.  Połowę wód dzierżawią sami WĘDKARZE. Więc jaki model dominuje w naszym kraju?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 24.09.2015, 09:30

Co raz bardziej się utwierdzam, że to jest przewrażliwienie.  Fakty : 80% zasobów ryb na śródlądziu  wykorzystują wędkarze (podobnie jak w wielu krajach Europy), na 550 tys ha wód śródlądowych  (100%) w Polsce  uprawia się wędkarstwo.  Tylko na małej część z tych wód operują rybacy zawodowi.  Połowę wód dzierżawią sami WĘDKARZE. Więc jaki model dominuje w naszym kraju?

Rybal, ale w Polsce uprawia się pomimo wszystko gospodarkę rybacką właśnie! Zamiast dopasować się do wędkarzy, ewentualnie dopasować wędkarzy odpowiednim regulaminem, nie robi się nic! Przecież RAPR to kpina w obecnej postaci, odstaje on od nowoczesnego wędkarstwa o lata świetlne. To tez jest powód dla którego łowiska są tak bezrybne. Czy wskazaliście to w swoich opracowaniach? Przypomnę tylko, że to wcale nie jest sprawa samego PZW, ponieważ zarządzaja oni państwowymi wodami, Wy natomiast badacie wody PZW...

Ja rozumiem, jeżeli w Polsce była gospodarka wędkarska. Niestety, obszary rybackie kurczą się coraz bardziej, na południu Polski już ich prawie nie ma, natomiast wciąż mamy do czynienia z modelem z 'rybakiem', który tak wychwalacie. OK, niech to będzie model na część wód, jednak na większość nie ma pomysłu. Jako ochtiolodzy powinniście mieć wizję, być przygotowani badaniami. A tutaj zero. O komercjach nie wiecie prawie nic, a tutaj połowa wód PZW wygląda juz jak komercja - ale po epidemii przyduchy - nie ma większości ryb i zarybia się ponownie, karpiem i amurem głównie.
Dlaczego nie badacie i robicie rzeczy związanych z wędkarskim wykorzystaniem wody? Liczycie na wielki powrót rybaków? Kaman, nie będzie tego - będą hodowcy ryb! Większość wód w Polsce to będą wody gospodarowane wędkarsko - więc śmiało możecie część sił przeznaczyć na ten kierunek gospodarki wodą - wędkarski. To Wy powinniście być na czasie i proponować wędkarzom pewne rzeczy - ja mam wrażenie, że później operaty opiniują ludzie bez wizji i bez wiedzy w danym kierunku. Dlatego zobaczcie jak straszne są łowiska w Czechach, Francji, jak paskudnie wyglądają łowiska w UK :D To jest kierunek!

Bo ja nie rozumiem jednego... Napisałeś, że jest kilka grup wysuwających różne żądania. Ja bym przyjął jedno - ryby maja być - nie biomasa ryb ale ryby - te duże. To powinien być cel Waszych badań w IRŚ. Co zrobić aby ryby były, aby zadowolić wędkarzy, nie gwałcąc natury zbytnio. Właśnie prace Czechów, Brytyjczyków, Francuzów mogą tu wiele pomóc.

I nie przesadzajmy z tą ochrona wód w Polsce. Jak na razie mało się w tym kierunku robi. Uczeni naukowcy potrafią wypuścić bobra, inni walą olbrzymie pieniądze w przywracanie jesiotrów. Szkoda, że pozwala się jednocześnie ginąć polskim gatunkom.

I tu ostatnia rzecz. Pokaż mi co zrobiliście w sprawie ochrony karasia pospolitego (oprócz zgody na zarybianie japońcem, bo to już znamy). Udowodnij mi, że dbacie o przyrodę. Przecież to polski, rodzimy gatunek. Pokaż mi prace, gdzie piszecie o tym jak zanika on, że łowi się go rzadziej, ale duże  sztuki... Wytłumacz mi co za osioł aprobuje operaty gdzie zarybia się lub zarybiało zarówno karasiem pospolitym jak i japońcem... Ja mam swoją teorię. W IRŚ chodzi o chów ryb, o rybackie wykorzystanie wody. Wcale nie jest istotna równowaga gatunkowa tak naprawdę... Dlaczego więc przykład Rybieńca tak zdenerwował Kotwica???  Lekka hipokryzja?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 25.09.2015, 08:26
A tutaj do poczytania artykuł, inne źródło, inne pióro, temat zbieżny. O:)

http://www.zpryb.pl/LinkClick.aspx?fileticket=tBWFX2fHut0%3D&tabid=1180
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 25.09.2015, 08:48
Przeczytałem 4 strony na więcej nie mam na razie czasu. Dowiedziałem się, że nawet w społeczeństwach bogatych ludzie chodzą na ryby, żeby je potem zjeść. Że wędkarz jest tak samo rybakiem, bo eksploatuje zasoby wodne jak rybak. Nie dotarłem nawet do wzmianki o tym, że w większości krajów rozwiniętych wędkarze chodzą na ryby, nie po ryby, i swój połów wypuszczają, dlatego rybakami nie są. Jeśli jest o tym dalej w artykule, to przepraszam.

Krótko mówiąc, stara śpiewka. Jakikolwiek brak zrozumienia dla nowych (w wielu krajach mających już kilkudziesięcioletnią historię) trendów oraz zaklinanie rzeczywistości.

Tak, wędkarz zabierający ryby jest rybakiem. Tak, największym problemem w Polsce są wędkarze nieprzestrzegający norm oraz same normy, które nie przystają do rzeczywistości.

I wracamy do punktu wyjścia.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 25.09.2015, 13:47
Dowiedziałem się, że nawet w społeczeństwach bogatych ludzie chodzą na ryby, żeby je potem zjeść. Że wędkarz jest tak samo rybakiem, bo eksploatuje zasoby wodne jak rybak.

Nie czytałem tego tekstu, bo z niewiadomych powodów nie chce mi się otworzyć. Nie zgadzam się jednak z tym, że wędkarz zabierający ryby jest rybakiem. Wędkarz zabierający ryby jest człowiekiem zajmującym się połowem ryb na wędkę, który zabiera ryby w ilościach przewidzianych przez regulamin związku lub stowarzyszenia, do którego należy i nie czyni tego w celach przemysłowych, ze względu na korzyści itd. Rybak natomiast zajmuje się przemysłowym poławianiem ryb i ich przetwórstwem ze względu na czerpane z tego tytułu korzyści finansowe.
Jeśli tekst nie rozróżnia tych dwóch spraw i chce włożyć wszystko do jednego wora, to zapewne rybakami, wedle przyjętych tam kryteriów, byliby również akwaryści, bo wyławiają (o zgrozo: siatkami!!!) ryby ze swoich akwariów - można by rzec, prowadzą w zbiorniku, dajmy na to, 100 litrowym racjonalną gospodarkę rybacką.
Nie dajmy się zwariować.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 25.09.2015, 14:11
...swój połów wypuszczają...

Nasi ichtiolodzy w odmianie rybackiej ustalili przecież, że wypuszczona ryba nie ma żadnych szans na przeżycie, a jeżeli np. w UK łowi się po wielokroć te same ryby, to tylko ze względu na reinkarnacyjne koło rybich wcieleń.

Zasadnicze przesłanie tekstu jest oczywiście ideologicznie słuszne: wędkarz to zwyczajnie i nieodmiennie rybak - niekiedy sprytnie zamaskowany, ale zawsze w najbardziej agresywnym i zawziętym wydaniu! Taki Adam Sikora, Bob Nudd, John Wilson czy Martin Bowler to po prostu przodownicy rybaccy, a "pozyskiwanie ryb" celem "spożycia" stanowi esencjalną składową wędkarskiej motywacji.

Pewne fragmenty budzą jednak poważne wątpliwości. Czytamy oto, że w nieodległej przeszłości "nieodpowiedzialnie prowadzona, niezrównoważona komercyjna gospodarka rybacka miała znaczny udział w degradacji ekosystemów wodnych, często doprowadzając do wyginięcia lub zaburzenia struktury lokalnych populacji ryb". Przecież gdyby tak było, Pan Kotwic nie omieszkałby nas o tym powiadomić i nie przemilczałby niechlubnej roli "komercyjnej gospodarki rybackiej" np. w postępującej od wielu lat mazurskiej degrengoladzie jeziorowej.

Za niefortunne uznać również wypada uwagi, że choć "rybactwo śródlądowe weszło w kolejny etap rozwoju", rybacy zawodowi to nadal nie "aniołki", a niektórzy użytkownicy rybaccy są "nieuczciwi i krótkowzroczni".

Najważniejsze wszkaże jest chyba to: "musimy posiłkować się rybactwem śródlądowym, gdyż nie każdy chce jeść styropianową pangę" (Duńczycy, Belgowie, Czesi czy Słowacy najwyraźniej chcą jeść pangę, ale to dziwne narody). Oto np. "Pani Janina Kowalska" (l. 72) chętnie "zjadłaby płotkę albo leszcza, a może nawet kawałek szczupaka" i właśnie "po to są rybacy aby Pani Janina mogła sobie kupić tą rybkę". Pozdrawiając serdecznie Panią Janinię, zalecamy życzliwie, by odpuściła sobie "tą" rybkę ze względów gramatycznych :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 25.09.2015, 14:28
...swój połów wypuszczają...

Nasi ichtiolodzy w odmianie rybackiej ustalili przecież, że wypuszczona ryba nie ma żadnych szans na przeżycie, a jeżeli np. w UK łowi się po wielokroć te same ryby, to tylko ze względu na reinkarnacyjne koło rybich wcieleń.

Zasadnicze przesłanie tekstu jest oczywiście ideologicznie słuszne: wędkarz to zwyczajnie i nieuchronnie rybak (niekiedy sprytnie zamaskowany) w najbardziej agresywnej odmianie. Taki Adam Sikora, Bob Nudd, John Wilson czy Martin Bowler to po prostu przodownicy rybaccy, a "pozyskiwanie ryb" celem "spożycia złowionej ryby" stanowi esencjalną składową wędkarstwa.

Pewne fragmenty budzą jednak poważne wątpliwości: czytamy oto, że w nieodległej przeszłości "nieodpowiedzialnie prowadzona, niezrównoważona komercyjna gospodarka rybacka miała znaczny udział w degradacji ekosystemów wodnych, często doprowadzając do wyginięcia lub zaburzenia struktury lokalnych populacji ryb". Przecież gdyby tak było, Pan Kotwic nie omieszkałby nas o tym powiadomić i nie przemilczałby niechlubnej roli "komercyjnej gospodarki rybackiej" np. w postępującej od wielu lat mazurskiej degrengoladzie jeziorowej.

Za niefortunne uznać również wypada uwagi, że choć "rybactwo śródlądowe weszło w kolejny etap rozwoju", rybacy zawodowi to nadal nie "aniołki", a niektórzy użytkownicy rybaccy są "nieuczciwi i krótkowzroczni".

Najważniejsze wszkaże jest chyba to: "musimy posiłkować się rybactwem śródlądowym, gdyż nie każdy chce jeść styropianową pangę" (Duńczycy, Belgowie, Czesi czy Słowacy najwyraźniej chcą jeść pangę, ale to dziwne narody). Oto np. "Pani Janina Kowalska" (l. 72) chętnie "zjadłaby płotkę albo leszcza, a może nawet kawałek szczupaka" i właśnie "po to są rybacy aby Pani Janina mogła sobie kupić tą rybkę".  Pozdrawiając serdecznie Panią Janinię, zalecamy życzliwie, by odpuściła sobie "tą" rybkę ze względów gramatycznych :)

Co by rozmowa byłą bardziej  merytoryczna ...

 Taki Adam Sikora, Bob Nudd, John Wilson czy Martin Bowler to po prostu ... Hm, w części krajów wysoce rozwiniętych zabronione jest dręczenie zwierząt żywych. Ale to dziwne narody, podobnie jak Indianie PnA.  Chyba szybko nie wprowadzą przepisu aby strzelać do jeleni z gumowych kulek. Takie wielokrotne strzelanie do tego samego zwierzęcia dla przyjemności, długo nie będzie  esencjalną składową myślistwa.

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 25.09.2015, 14:59
...zabronione jest dręczenie zwierząt żywych...

Zwierzęta nieżywe są w zasadniczo lepszym położeniu: zastrzelony łoś lub zaszczuty lis ma lepiej niż okazyjnie dręczony żywy angielski karp, kleń czy lin, bo choć rybi potencjał w zakresie doznawania bólu/cierpienia nie jest bynajmniej oczywisty, nic tak nie zabezpiecza przed udręką jak bycie martwym.

http://www.dailymail.co.uk/news/article-2261424/Anglers-finally-hook-scientists-settle-age-old-debate-fish-feel-pain.html (http://www.dailymail.co.uk/news/article-2261424/Anglers-finally-hook-scientists-settle-age-old-debate-fish-feel-pain.html)

http://www.anglingmatters.com/DrRoseReport.pdf (http://www.anglingmatters.com/DrRoseReport.pdf)

https://scientiasalon.wordpress.com/2015/02/05/why-fish-likely-dont-feel-pain/ (https://scientiasalon.wordpress.com/2015/02/05/why-fish-likely-dont-feel-pain/)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 25.09.2015, 15:06
Doprawdy, nigdy nie przestanie zadziwiać mnie argument, że lepiej rybę zabić, niż kilka razy wbić jej haczyk w pysk.
Zapewne propagujące go osoby też wolałby karę śmierci niż raz na kilka lat 10 kijów dostać (gdyby oczywiście było ich za co karać).
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 25.09.2015, 16:24
Doprawdy, nigdy nie przestanie zadziwiać mnie argument, że lepiej rybę zabić, niż kilka razy wbić jej haczyk w pysk.
Zapewne propagujące go osoby też wolałby karę śmierci niż raz na kilka lat 10 kijów dostać (gdyby oczywiście było ich za co karać).
Co niektórzy wyparli się uczuć,wrażliwości i logicznego myślenia na poczet zaspokojenia własnych sadystycznych uciech lub też dziwnej ideologii.

Rybal,bardzo fajny argument z tymi gumowymi kulkami. Bez wątpienia będę go często używał.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 25.09.2015, 16:59
Profesor zoologii/fizjologii James Rose z University of Wyoming, który prowadził przywołane wcześniej badania, niechybnie życzliwie pochyli się nad przemyśleniami domorosłych specjalistów od "logicznego myślenia" o rybich udrękach oraz okazywania "uczuć" złowionym rybom przez walenie pałką po głowie lub łagodne usypianie na świeżym powietrzu ;)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 25.09.2015, 17:00
Wędkarze, rybacy, samorządowcy i naukowcy jednym głosem...
http://www.3.wegorzewo.pl/o-rybach-jednym-glosem/
zapis dyskusji
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 25.09.2015, 17:11
Profesor zoologii/fizjologii Jim Rose z Uniwersytetu Wisconsin, który prowadził przywołane wcześniej badania, z pewnością życzliwie pochyli się nad przemyśleniami domorosłych specjalistów od "logicznego myślenia" o rybich udrękach oraz konsekwnetnego okazywania "uczuć" złowionym rybom przez walenie pałką po głowie lub łagodne usypianie na świeżym powietrzu :)
Znam te badania, bardzo często cytuje je łowiąc dorsze.... Oczywiście, etycznie, bez "bulu" je wypuszczam. 
Nie brnij w temat, o którym masz tylko powierzchowną wiedzę.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 25.09.2015, 17:27
Mając do wyboru wnioski profesora zoologii/fizjologii z Uniwersytetu Wyoming i opinie magistra inżyniera rybactwa śródlądowego z Olsztyna, skłonny jestem obstawiać te pierwsze :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 25.09.2015, 18:25
Mając do wyboru wnioski profesora zoologii/fizjologii z Uniwersytetu Wisconsin i opinie magistra inżyniera rybactwa śródlądowego z Olsztyna, skłonny jestem obstawiać te pierwsze :)
D
Słusznie, sam tak bym zrobił. Choć takimi małymi literkami dodałbym: pod warunkiem, że są zgodne z moimi poglądami. Jeśli zaś nie, są  tylko opiniami "pseudonaukowaców zza biurka", jak pisał pewien "poważany autorytet polskiego wędkarstwa". 
Od profesorów warto również uczyć się myślenia. On tez byli kiedyś nędznymi mgr.
O ile fizjologicznie ryby rzeczywiście nie odczuwają bólu w sensie ludzkim, to czy tym argumentem możemy uzasadnić przetrzymywanie ryb żywych w ciasnych basenach w supermarketach?


Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mateo w 25.09.2015, 18:30
Wędkarze, rybacy, samorządowcy i naukowcy jednym głosem...
http://www.3.wegorzewo.pl/o-rybach-jednym-glosem/
zapis dyskusji
Ciekawe dyskusje.
Zwróćcie uwagę koledzy, że nie ma pod filmem żadnych komentarzy. Świadczy to o chyba o stopniu zainteresowania tematem.
Cieszę się jednak, że choć tutaj toczą się jakieś dyskusje.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mirek w 25.09.2015, 19:58
Zastanawiam się w jakim celu oni się zebrali ?.Ten grubasek z brodą i w dodatku wędkarz,nie spodobały mi się jego wypowiedz.Natomiast prawa strona,szału nie było.Czyli normalka wszędobylska bylejakość,pogadali i dalej robimy swoje a kormoran za wszystko odpowiedzialny,czyli winny jest.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 25.09.2015, 20:51
Hm, w części krajów wysoce rozwiniętych zabronione jest dręczenie zwierząt żywych. Ale to dziwne narody, podobnie jak Indianie PnA.  Chyba szybko nie wprowadzą przepisu aby strzelać do jeleni z gumowych kulek. Takie wielokrotne strzelanie do tego samego zwierzęcia dla przyjemności, długo nie będzie  esencjalną składową myślistwa.

Sieci są najbardziej humanitarnym sposobem postępowania z rybami. Wędkarz znęca się nad rybą bo hol trwa kilka(naście) minut, potem wypuszcza rybę, żeby ta była łowiona i holowana jeszcze kilka(naście) razy. Rybak zaś zarzuca sieć i ryba w niej sobie czas jakiś kona, pewnie dłuższy, niż wędkarski, wielokrotny hol. Ale te narody, w których prowadzi się racjonalną gospodarkę rybacką nie są dziwne, bo zwieńczeniem konania ryby jest jej śmierć.
Trzeba być konsekwentnym w tym, co się mówi. Mówiąc o zwyrodnialcach wędkarzach, trzeba też wspomnieć o rybakach.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Arunio w 25.09.2015, 20:57
Najgorsze jest to Darku że obaj macie rację! Choć osobiście wolał bym pocierpieć ,wydobrzeć i dzięki doświadczeniu życiowemu unikać zagrożenia,niż konać w mękach przez wiele godzin! :-\
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 26.09.2015, 07:55
Rybal, zastanawia mnie w tym artykule skąd się biorą w UK rybacy, w liczbie ponad 1200, na wodach śródlądowych. Skąd takie dane? Ja pierwsze słyszę o czymś takim, przecieź to jakas paranoja, ja z sieci to widziałem tylko siatki do przetrzymywania ryb lub te od podbieraków, a było się w paru miejscach. Jeżeli na Mazurach jest 105 rybaków, to w UK sieci powinny być nawet na małej rzeczce Wandle płynącej niedaleko mnie, porównując ilość rybaków w obydwu krajach. Zapewniam Cię, że tutaj takich 'asów' nie ma, chyba, że ktoś liczy licencje, o które występuje John Sausage aby odłowić kilka kilo raka sygnałowego. Zapytaj jak możesz twórców artykułów, skąd biorą takie cyfry, bo te dane to po prostu łeż. Jeżeli ktoś zaś przetłumaczył 'inland fishery' jako śródlądowe gospodarstwo rybackie, to zazdroszczę talentu do języków :D  To duża wpadka, i stawia 'dane' z artykułu, jak i jego wnioski w innym świetle. Bo okazać się może zaraz, że rybaków w kilku innych krajach też nie ma.

Rybal, żeby nie było, że szukamy tu tylko zwad. Terminem, na jaki powinniście zwrócić uwagę jest 'wędkarstwo sportowe'. W Polsce uprawiane od lat - wystarczy zobaczyć nazwy polskich zanęt, aby dotrzeć do nazwisk polskich wyczynowców. Autor artykułu tłumaczy według mnie słowa z języka angielskiego, ale dość niefortunnie. Ryby w wędkarstwie sportowym łowi się, jak sama nazwa wskazuje 'dla sportu'. Może to brzmieć dziwnie, ale chodzi głównie o to, że ryby się wypuszcza, chodzi o wynik, rekreację też oczywiście (no bo dziwne aby ktoś uprawiał sport z ktorego nie czerpie satysfakcji). W pewnych ujęciach będzie to rywalizacja sportowa, czyli zawody, w innych po prostu łowienie dla przyjemności. w Polsce powstał termin 'zawody na żywej rybie'. Wynika on z bestialskiego traktowania ryb, w wyniku którego często one ginęły, czasami zabierano je do domów. Spustoszenia jakie czyniły zawody na zbiornikach były ogromne (ciekawe w ilu pracach badacie problem wpływu zawodów wędkarskich na zbiorniki wodne, macie coś - chętnie bym poczytał jak to widzicie). Tutaj jednak warto by wspomnieć o mentalności łowiących, dla wielu jej zdrowie się nie liczyło, tutaj winę ponosi PZW i brak zwykłego promowania dobrego traktowania zwierząt. Co akurat jest mocno 'słowiańskie', na zachodzie tak się nie postępuje zazwyczaj (zwyrodnialcy zawsze się znajdą, zazwyczaj ci z niższym IQ).


Co zaś się tyczy 'znęcania' - Logarytm świetnie pokazał, jak rybacy dbają o zdrowie ryb. Ja dodam jeszcze, źe złowione źywe wcale nie są traktowane z czułością, przechowywane w jakiś świetny sposób, często pływają w jakiś zbiornikach, czekając na 'klienta'. Argument o znęcaniu się nad zwierzętami, jaki wytaczasz, podobnie jak zrobił to Kotwic, jest zwykłą hipokryzją i szukaniem argumentów przeciw wędkarzom. Jak dla mnie totalne pudło. Rybacy traktują ryby jak towar, i zadają im ogromne cierpienie. Jeżeli takim bestialstwem jest wypuszczenie ryby z powrotem, to dlaczego nie jest już sposób jej połowu, sposób przechowywania? Przyganiał kocioł garnkowi...




Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: stas1 w 26.09.2015, 08:25
Zawody na tzw."żywej rybie" nie są wynikiem bestialskiego traktowania ryb,tylko są stosowane w dziedzinie spinningu i muchy gdzie ryby są wypuszczane od razu po zmierzeniu i ewentualnym ważeniu,kolega koledze jest sędzią,lub sędzia podchodzi do łowiącego,czasami wystarcza zdjęcie z miarką,tam zawodnicy mogą sie przemieszczać stąd ta forma ,w wędkarstwie spławikowym zawodnicy łowią stacjonarnie i rybki są trzymane w siatkach ,póżniej się je waży i obowiązkowo wypuszcza.Czy zawsze trzeba dorabiać własne interpretacje,po co?Zwyrodnialcy są wszędzie,nawet mający wysokie IQ



Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 26.09.2015, 08:40
Zawody na tzw."żywej rybie" nie są wynikiem bestialskiego traktowania ryb,tylko są stosowane w dziedzinie spinningu i muchy gdzie ryby są wypuszczane od razu po zmierzeniu i ewentualnym ważeniu,kolega koledze jest sędzią,lub sędzia podchodzi do łowiącego,czasami wystarcza zdjęcie z miarką,tam zawodnicy mogą sie przemieszczać stąd ta forma ,w wędkarstwie spławikowym zawodnicy łowią stacjonarnie i rybki są trzymane w siatkach ,póżniej się je waży i obowiązkowo wypuszcza.Czy zawsze trzeba dorabiać własne interpretacje,po co?

Masz rację, to dotyczy głównie spinningu. Jednak na samych zawodach spławikowych czy gruntowych stosuje się teraz zasadę, że ryby są wypuszczane, żywe.
Co do bestialstwa to ja wiem co mówię. Jak wyglądał Kanał Ulgi po zawodach kilkanaście lat temu pamiętam, wryło mi się to mocno w pamięć Staszek. To co mogło być skażeniem wody okazywało się zwykłym pokłosiem wędkarskich imprez. Wędkarze nie dbali o ryby, i był to fakt. I nie pływały tylko uklejki do góry brzuchem niestety... Jako, że mieszkałem blisko, dla mnie to było po prostu straszne, i imprezy o randze okręgowej lub co gorsza krajowej nie cieszyły lokalnej społeczności, zwłaszcza, że po kilku dniach wszystko zaczynało cuchnąć. I to nie jest żadne przyszywanie łatek PZW, tak dawniej po prostu było ( a jak jest teraz?). Sam związek nie promował dobrego obchodzenia się z rybami, ja czegoś takiego nie pamiętam przynajmniej. Między innymi dlatego mamy taką kulturę wędkarską a nie inną, i nie ma się tutaj co obruszać. Dobre traktowanie ryb i obchodzenie się z nimi w Polsce dzisiaj pochodzi od karpiarzy, od oglądania filmów na YT, zachodnich w telewizji. Ludzie są tutaj samoukami...
Tytuł: Odp: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: stas1 w 26.09.2015, 09:22
Zawsze chcesz że by Twoje było na wierzchu,dobrze piszesz kilkanaście lat temu.Przypinasz łatki na każdym możliwym kroku często przedstawiając rzeczywistość w krzywym zwierciadle.Na poziomach kół jest inaczej niż zza wody to wygłąda,ale skąd masz to wiedzieć.Wiele razy pisałem że wszystko się zmienia Pzw też,starzy odchodzą przychodzą młodzi.Łowię 40 lat i widzę wielkie różnice,ale patrzę na nie i je widzę.To nie personalna wycieczka ,ale moje zdanie znasz w sprawie Pzw.
Tytuł: Odp: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 26.09.2015, 09:53
Zawsze chcesz że by Twoje było na wierzchu,dobrze piszesz kilkanaście lat temu.Przypinasz łatki na każdym możliwym kroku często przedstawiając rzeczywistość w krzywym zwierciadle.Na poziomach kół jest inaczej niż zza wody to wygłąda,ale skąd masz to wiedzieć.Wiele razy pisałem że wszystko się zmienia Pzw też,starzy odchodzą przychodzą młodzi.Łowię 40 lat i widzę wielkie różnice,ale patrzę na nie i je widzę.To nie personalna wycieczka ,ale moje zdanie znasz w sprawie Pzw.

Użyłem czasu przeszłego i miałem na myśli ileś lat wstecz. Ale jak chcesz, to obejrzyj film Lucia z zawodów koła Sazan dwudniowych w 2013 roku bodajże, zobaczysz jak się traktuje ryby w nowoczesny sposób. W upał wywala się je z czarnego wiadra po zważeniu do wody,niczym pomyje.
PZW nie uczyło szacunku do ryb, mnie i moich znajomych nie nauczyło przynajmniej. Trzymanie ryb w siatce podczas upału, na płytkiej wodzie to bestialstwo dla mnie - dość powszechna praktyka w Polsce. To wcale nie znaczy, że każdy w PZW jest taki, znów bierzesz wszystko do siebie. Mentalność polskiego wędkarza, to w dużej mierze zasługa PZW właśnie, taka jest prawda. Takie gazety jak WMH lub WŚ pokazują całkiem inny obraz wędkarstwa.

To bardzo złożony problem, gdyż to właśnie PZW powinno uczyć szacunku do ryb, oni powinni kształtować tę świadomość w wędkarzach. Niestety sterty śmieci, sposób zachowywania się nad wodą  wskazuje, że albo tego nie robią, albo im to nie wychodzi. Teraz czasy się zmieniają i nadchodzi 'nowe' - jednak wcale nie znaczy to, że PZW to prekursor dbania o ryby. Jasne, że są koła i ludzie gdzie jest inaczej i można je stawiać za wzór, powinno się to robić.
Haki z zadziorem jak w harpunach, łowienie szczupaków na żywca z czekaniem po ileś minut aż 'odjedzie', płytkie siatki w których ryby zdychają w pozbawionej tlenu nagrzanej wodzie - i tak dalej i dalej. Staszek, ryb w Polsce nie szanowano dawniej, teraz dopiero się zaczyna to robić.

Co do łatek - to ktoś musi to robić :D Dziadki z ZG muszą czuć, że ktoś się im bacznie przygląda, że ktoś coś od nich wymaga. Ja nie mam zamiarów śpiewać hymnów pochwalnych pod adresem PZW jako organizacji, stylu w jakim zarządzają wodami (nie mylić z ludźmi, bo wielu z nich robi świetną robotę), bo wystarczy zobaczyć co zrobiono z polskimi wodami... Rybostan po polsku rozgrabiono.

Staszek widzisz zmiany nad wodami? A jak tam wyniki, z roku na rok coraz lepsze? No właśnie... Ciekawe jak wypadła by ocena PZW na podstawie zasobności wody. I tak mieszkasz we Wrocławiu, ciekawe jakby była to Warszawa... Zmiany muszą być, ale są zbyt powolne. PZW i tak robi pewne rzeczy bo musi (ZG), ale to wcale nie znaczy, że chce się zmieniać...
U mnie w kole w Farnham, gospodarzącym na kilkudziesięciu różnych zbiornikach, aby łowić szczupaki lub karpie, musisz przejść kurs, trzeba dostać pieczątkę aby móc łowić te ryby. Dlaczego? Po prostu oni chcą być pewni, że sobie poradzisz ze szczupakiem lub wielkim karpiem. I nie chodzi tu  to aby nauczyć wędkarza jak złowić, ale o to, aby pokazać, co zrobić i jak montować zestawy, aby nie stała się jej krzywda i aby ona przeżyła.
 
W Polsce powinno się kłaść nacisk na edukację, zwłaszcza na uczenie szacunku dla ryb. Jak dla mnie to podstawa aby wędkarz dbał, o ichtiofaunę, o środowisko. Nie wydarza się to w wystarczającym stopniu niestety. Widać to zwłaszcza nad wodami...


Tytuł: Odp: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: stas1 w 26.09.2015, 10:13
Nie twierdzę że w kilku sprawach nie masz racji,bo ja masz.Ale wieczna nagonką na każdym kroku na pewno nie pomagasz,zrażając swoimi niektórymi wypowiedziami młodych chętnych do zmian i bycia w naszym związkui działania w nim na rzecz właśnie zmian.Jednocześnie niwecząc wkład pracy włożonej wielu dzialaczy na poziomie kół w pozyskaniu nowego pokolenia chętnego do współpracy.Moje zdane jest jedno i niezmienne ,tylko działając od podstaw czyli od kół da się coś zrobić ,bo siła związku jest niestety wielka,żadne stowarzyszenie czy jedna przejęta woda tego nie zmieni.Zmienić trzeba system zarządzania związkiem ,a resztą zajmą się sami wędkarze oddani swojemu hobby i pasji.nie pisz że Wś jest taki wspaniały,Kolendowicz posiada chyba wszystkie tytuły Pzw i odznaki przeznaczone dla kacyków.Gazeta słabiej się sprzedaje to żagiel przestawił.To że mieszkam we Wrocławiu nić nie znaczy ,skoro w Warszawie jest tragedia to gdzie są Warszawiacy.
Tytuł: Odp: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 26.09.2015, 10:21
zastanawia mnie w tym artykule skąd się biorą w UK rybacy, w liczbie ponad 1200, na wodach śródlądowych. Skąd takie dane? Ja pierwsze słyszę o czymś takim, przecieź to jakas paranoja, ja z sieci to widziałem tylko siatki do przetrzymywania ryb lub te od podbieraków, a było się w paru miejscach.

No i stała się tragedia, źli naukowcy z UK zostali zdemaskowani. :D
Ich mizerne artykuły to mistyfikacja. Niesamowite, że tyle lat udawało się taki kit wciskać. :D
Proponuję od razu, by sporządzić im listę zajęć którymi się powinni zająć (na wzór tych zarzutów do IRŚ), jest nadzieja, że ktoś zareaguje. Może dojdą do nowych wniosków i zrobią rewoltę na wzór Czech.
Piszę to z pełną świadomością, jak pięknie ocenia się innych, gdy mają inny lub krytyczny głos względem "swojego".

A swoją drogą, Luk, ty tam jesteś na miejscu, czemu więc nie poszukasz w miejscowych źródłach informacji o tymże rybactwie? Czemu czekasz, aż inni to zrobią?

Co do znęcania nad rybami, to jestem zaskoczony, że udowadnianie, że skoro ryba bólu nie czuje, to przyzwolenie by ją nękać dla uciechy łowcy. No i lepsze takie nękanie (nawet wielokrotne) niż zamordowanie ryby (opcja wyłącznie jednorazowa).
Czemu więc "zieloni" nie postrzegają tak samo tego sportowego maltretowania ryb i protestują przeciwko przenoszeniu żywych ryb w 'plastiku", lub przetrzymywaniu ryb w ciasnych basenach sklepowych? A co gorsze, sądy w Niemczech też musiały się mylić, skazując kilku wędkarzy za znęcanie się nad rybami (pomimo tego, że tylko łowili i wypuszczali).


Co do filmu z Węgorzewa, to wędkarze zainicjowali ten cykl spotkań z samorządowcami i panią Poseł.
Argumenty wędkarskie to prosta bajka: sieci won, ryb więcej, ktoś musi to zrobić. Efekty jak widać.


Co zabawne, nawet wędkarze którzy mają większą wiedzę lub doświadczenie ale mają inne zdanie, niż powszechnie przyjęte: (rozwalić beton, siaty won, rybacy won, ryb więcej) są traktowani jako wrogowie i toczy się z nimi walkę.
Bo naruszają słodki i sielankowy nastrój błogości, w którym ktoś robi rybne eldorado i uszczęśliwia ludzkie masy. :'(
Tytuł: Odp: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 26.09.2015, 11:04
zastanawia mnie w tym artykule skąd się biorą w UK rybacy, w liczbie ponad 1200, na wodach śródlądowych. Skąd takie dane? Ja pierwsze słyszę o czymś takim, przecieź to jakas paranoja, ja z sieci to widziałem tylko siatki do przetrzymywania ryb lub te od podbieraków, a było się w paru miejscach.

No i stała się tragedia, źli naukowcy z UK zostali zdemaskowani. :D
Ich mizerne artykuły to mistyfikacja. Niesamowite, że tyle lat udawało się taki kit wciskać. :D
Proponuję od razu, by sporządzić im listę zajęć którymi się powinni zająć (na wzór tych zarzutów do IRŚ), jest nadzieja, że ktoś zareaguje. Może dojdą do nowych wniosków i zrobią rewoltę na wzór Czech.
Piszę to z pełną świadomością, jak pięknie ocenia się innych, gdy mają inny lub krytyczny głos względem "swojego".

A swoją drogą, Luk, ty tam jesteś na miejscu, czemu więc nie poszukasz w miejscowych źródłach informacji o tymże rybactwie? Czemu czekasz, aż inni to zrobią?


W UK nie je się ryb słodkowodnych, oprócz łososiowatych. Wędkarze zabierają pstrągi potokowe i tęczowe, czasami. Z tego co wiem, to w Ely są wciąż rybacy odławiający węgorza, ale to głównie dlatego, że ELy wzięło nazwę od eel (węgorz) i zbudowano miasto dzięki tej rybie setki lat temu, odławiano tony węgorzy w tamtejszych bagniskach. Teraz działają dzięki dekretom królewskim sprzed x lat, bo w UK prawo jest dziwne. Dodam, że w Szkocji węgorz objęty jest całkowitą ochroną i nie wolno go łowić na wędkę, kary są bardzo duże (kilka tysięcy funtów nawet), w Anglii i Walii natomiast można je łowić ale należy wypuszczać. Nikt ich nie je, jeżeli już to imigranci z Europy Wschodniej lub Chińczycy, Ci nie przepuszczą niczemu.

W UK nie ma sieci na zbiornikach, i widok takiego rybaka jest obcy, niczym UFO. Jeżeli chodzi o prasę to jestem na bieżąco, coś się też tam łowi i widzi. Sieci nie ma. Więc na pewno są to rzeczy albo źle zinterpretowane, albo wyrwane z kontekstu. W UK nie ma handlu rybami słodkowodnymi, wyjątkiem jest okres przedwigilijny i polskie sklepy, oferujące karpia. Model ' dobrego rybaka' jest tutaj nieznany, i zapewne Anglikowi musiałbyś zapodać jakiś krem, aby podczas wybałuszania oczu, podczas słuchania takowego modelowego podejścia, nie popękała skóra. Są rybacy morscy, są łowiący na wodach przybrzeżnych, gatunki morskie. Ale o tych śródlądowych nic nie słyszałęm. Wpisuję rożne rzeczy w neta i nic znaleźć nie mogę, może to jakiś czarny rynek? :D


Co do znęcania nad rybami, to jestem zaskoczony, że udowadnianie, że skoro ryba bólu nie czuje, to przyzwolenie by ją nękać dla uciechy łowcy. No i lepsze takie nękanie (nawet wielokrotne) niż zamordowanie ryby (opcja wyłącznie jednorazowa).
Czemu więc "zieloni" nie postrzegają tak samo tego sportowego maltretowania ryb i protestują przeciwko przenoszeniu żywych ryb w 'plastiku", lub przetrzymywaniu ryb w ciasnych basenach sklepowych? A co gorsze, sądy w Niemczech też musiały się mylić, skazując kilku wędkarzy za znęcanie się nad rybami (pomimo tego, że tylko łowili i wypuszczali).

Zieloni to zieloni, dla nich kormoran jest dobry, boberek jest cacy... Zieloni nie postrzegają wielu rzeczy Kotwic, wielu to weganie, i dla nich jajko to zbrodnia, nie wiem po co wyciągasz tutaj takie rzeczy :o

Wytłumacz mi, skoro ryba kona tyle godzin w sieciach, lub później, w transporcie, to czy wypada zarzucać wędkarzowi fakt, że przez minutę holował leszcza i zaraz go wypuścił? Na jakiej podstawie? Przecież to jest hipokryzja w czystej postaci, nic więcej. Jeżeli ktoś fechtuje takimi argumentami, to zazwyczaj strzela sobie sam w stopę.

Czy uważasz mnie za sadystę zatem? Jeżeli tak, to czy uważasz siebie za miłującego zwierzęta i 'nie-sadystę'? Ciekawe! ;D


Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 26.09.2015, 11:08
Pośród ludzi myślących nie ma przyzwolenia na zabicie ryby, która żyje kilkanaście albo i kilkadziesiąt lat. Koniec i kropka. Niezależnie od tego, co rybak napisze, by bronić swojego stanowiska.
A samo wędkarstwo sportowe oczywiście nie ma nic wspólnego z logiką. Wędkarstwo powstało jako kolejny sposób na zdobycie pokarmu. Świat poszedł do przodu i okazało się, że wody tego nie wytrzymają, że wędkarze chcą łowić dla przyjemności, nie z głodu. Resztę znacie. I o czym tu dyskutować, nie wiem.

Nie za bardzo zrozumiałem post Rybala o strzelaniu do zwierząt z gumowych kulek. Czy chciałeś napisać, że lepiej strzelać ostrą amunicją niż kulkami? Dobrze zrozumiałem?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 26.09.2015, 11:56
Pośród ludzi myślących nie ma przyzwolenia na zabicie ryby, która żyje kilkanaście albo i kilkadziesiąt lat. Koniec i kropka. Niezależnie od tego, co rybak napisze, by bronić swojego stanowiska.
A samo wędkarstwo sportowe oczywiście nie ma nic wspólnego z logiką. Wędkarstwo powstało jako kolejny sposób na zdobycie pokarmu. Świat poszedł do przodu i okazało się, że wody tego nie wytrzymają, że wędkarze chcą łowić dla przyjemności, nie z głodu. Resztę znacie. I o czym tu dyskutować, nie wiem.

Nie za bardzo zrozumiałem post Rybala o strzelaniu do zwierząt z gumowych kulek. Czy chciałeś napisać, że lepiej strzelać ostrą amunicją niż kulkami? Dobrze zrozumiałem?
Chyba pośród ludzi myślących inaczej.
Zabiłem tysiące ryb i nie uważam się za osobę nie myślącą. Zabijałem,żeby się nie męczyły,bo ludzie rzekomo, myślący nosiliby całymi dniami żywe w reklamówkach po mieście.
 Bo myślący nie zabijają ryb.

Tak Luk jesteś sadystą! Ja też jak wszyscy na tym forum. Z tą jednak różnicą,że ja potrafię się do tego przyznać. I nie widzę w tym nic strasznego. Nie zwalam winy na innych rzekomo jeszcze większych sadystów.
Dlaczego mówimy tylko o rybakach śródlądowych,a nie wspominamy o rybakach morskich?Oni nie są sadystami? Tony śledzi leżą sobie odpoczywając pod pokładem,ale to nie ryby i im się nic nie należy. Absurd za absurdem.
To jest ci dopiero przykład obłudy i hipokryzji.
Za obecną sytuację to"my"jesteśmy odpowiedzialni,a nie oni. Bynajmniej nie tylko.
Skoro tak się troszczycie o ryby to może trzeba zakazać wędkarstwa i rybactwa.

To jest mój ostatni post w tego typu"dyskusjach". Szkoda sensu i czasu.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 26.09.2015, 12:49
Daniel, trochę przesadzasz. Ja się nie pytam w ogólnym rozrachunku czy jestem sadystą, bo takim może być prawie każdy, hodowca rybek, rolnik czy właściciel kota. Tu chodzi o wytykanie sadystycznych zachowań przez ludzi robiących takie rzeczy na codzień. Masz rację, że jesteśmy na tym forum sadystami.

Rozmowa dotyczy tego czy naukowcy rozumieją wędkarzy. Najwyraźniej widać, że nie.nie dyskutujemy tu o sensie wędkarstwa. Jednak argumenty 'sadystyczne' wytoczyli tu Kotwic i Rybal, nie wiem więc czemu żale przelewasz na innych 😮. Może dla Ciebie jest to proste, ale dla wielu osób nie i według mnie istotne.

Jak widać, trudno tutaj o porozumienie pomiędzy wędkarzami i naukowcami na zasadzie wzajemnego zrozumienia. Co ciekawe nie wszystkie opracowania naukowców są takie naukowe. Są często tendencyjne i nie uwzględniają nowoczesnego podejścia jakim jest wędkarstwo sportowe. Rzeczyce to przykład, że nowe nadciąga. Szkoda, że naukowcy tego nie widzą i nie potrafią reagować tak szybko. Bo mogli by pomagać. Ja się dowiedziałem jak na razie, że złap i wypuść jest złe, wędkarz jest zły - albo zabiera albo wypuszcza, paskudnie żąda dużych ryb. Brudzi, niszczy i narzeka, a jak zamieni umierające jezioro w łowisko karpiowe, to już w ogóle jest fatalniei złamał prawo. Ale jak IRŚ pozwolił na zarybienie japońcem; to było to naukowo uzasadnione.

Ja tego nie łykam.

Ja na razie zrozumiałem, że stowarzyszenie wędkarskie nie ma sensu. Jesteśmy zbyt niedojrzali i podzieleni i nie mówimy jednym językiem.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Arunio w 26.09.2015, 23:35
Bardzo tu wiele tematów o których przyznaję nie mam zielonego pojęcia się przewija! Chłopaki z IRŚ , Luk, bigdom ,Logarytm bardzo tu wiele mądrych rzeczy poruszają! Nie wspomnę o Kotwicu! do którego textów i interpretacji mam swoje jakieś tam chłopskie ale z szacunkiem podejście! Jednak ciut mnie zmartwił wpis naszego Luka! Może jako Słowianie mamy swoje złe przywary! Ale ja czuję się Słowianinem ! To że zaszłości pokomunistyczne pewnych rzeczy nas pozbawiły , to nie powinieneś stary z nas robić sadystów z racji pochodzenia! Nigdy jako naród nie byliśmy sprzedawczykami! Jak chociażby tak bardzo Zachodni Żabojadzi! Jeśli coś wyrwałem z 'kontextu' i nie przemyślałem? Z góry wielkie SORKI!
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 27.09.2015, 00:17
No chyba wyrwałeś z kontekstu :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 27.09.2015, 09:31
Czytam i widzę, że niewiele straciłem będąc na dorszach, które łowiłem po to aby zabrać, zabić a potem je zjeść.  Mosteque nie jestem weganem, naturalne dla mnie jest jedzenie mięsa rybiego i zwierzęcego.

 Tak też jestem sadystą jak Daniel jak i każdy wędkarz i rybak. Na co by nie patrzeć zadaję rybie ból holując ją na wędkę, odhaczam ją w nienaturalnym dla niej środowisku - na powietrzu gdzie najprawdopodobniej czy uklejka czy karp jest to dla niej szokiem, przecież ona pływa w wodzie a nie wyleguję się na piasku na plaży?
To jeśli ją odhaczę i wypuszczę,a ona zobaczy moją "gębę" to zrobię lepiej czy gorzej dla niiej ? Przecież ją zestresuję i w jej pamięci zostanie jakaś schiza, moja twarz, haczyk, śpiewające ptaki itd.

Idąc dale kolejnym poziomem absurdu jakby się czuli "etyczni wędkarze" gdyby zostali łowieni przez siły nadprzyrodzone przez nich :

Wyobraźcie sobie, że przybyli na planetę ziemię kosmici, w jakiś sposób zostali wciągnięci na statek kosmiczny (złowieni na wędkę), są o wiele bardziej rozwinięci intelektualnie niż ludzi ( mniej więcęj tak jak my "człowieki sadyści" od  ryb). Dokonano na danym ludziku drastyczne eksperymenty które widziała jego tęczówka i zapamiętał w jakiś sposób mózg, ten dany osobnik był porywany przez kosmitów wielokrotnie itd itp.

Czy po takich przejściach człowiek (dla kosmity ryba) będzie funkcjonował w społeczeństwie normalnie, czy też zacznie odbijać się to w jakiś sposób na jego psychice?

Też się wycofuję z tej dyskusji jak Elvis ale podzielam zdanie:
Elvis-Rybal-Kotwic-Logarytm :thumbup: :thumbup: :thumbup: :thumbup:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 27.09.2015, 09:34
Sorki, ale chyba się nie zrozumieliśmy. Ja też jem ryby. Ja też jestem sadystą, wiem o tym.
Napisałem, że wędkarstwo sportowe przeczy logice. Mnie chodzi o umiar i o zabijanie okazów. Na to nigdy nie wyrażę zgody i uważam każdego, kto tak robi za kretyna. Przepraszam.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 27.09.2015, 09:46

Zabiłem tysiące ryb i nie uważam się za osobę nie myślącą. Zabijałem,żeby się nie męczyły,bo ludzie rzekomo, myślący nosiliby całymi dniami żywe w reklamówkach po mieście.
 Bo myślący nie zabijają ryb.


Elvis. Jak można w ogóle prowadzić dyskusję, gdy ja piszę jedno, a Ty odpisujesz, jakbym napisał zupełnie coś innego? Czy ci ludzie myślący noszą żywe ryby w reklamówkach, żeby je potem wypuścić? "Bo myślący nie zabijają ryb". Skandalem jest dla mnie, że kupiona w sklepie ryba nie dostaje od razu w łeb. Mało tego, parę lat temu weszło w życie prawo, że każda taka ryba ma być zabijana jeszcze w sklepie. I co? I Polska...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 27.09.2015, 10:04
 Mosteque powyższy post nie był skierowany tylko do Ciebie tylko do wszystkich łowiących nad wodą, bez względu na to czy wypuszcza, czy zabiera, czy je czy nie ryby. Tak czy inaczej idąc tym tokiem rozumowania nawet najbardziej etyczny wędkarz czy rybak  jest sadystą i tyle :beer:

Co do dużych ryb, przecież ona kiedyś umrze a poddana presji wędkarskiej jest najbardziej, kaleczona wielokrotnie, poddawana niesamowitemu ciągłemu stresowi,  mniej więcej tak jak to opisał Rybal o strzelaniu z gumowych kulek do dzikich zwierząt ku uciesze myśliwych.

Jedynym argumentem za wypuszczaniem dużych ryb jest jej dojrzałość płciowa i to, że może się rozmnażać, inne strzały obrońców C&R ponownie są  "strzałami ślepakami", czytać chciejstwem wędkarskim w poszukiwaniu okazu.

Z drugiej strony ja wypuszczam dlatego, że nie rozdaję ryb znajomym, a rybę mimo wszystko jem bardzo rzadko no i nie mam 50 zamrażarek aby je przechowywać :P
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 27.09.2015, 10:07
Grendziu, w tym wszystkim chodzi o to, że jeżeli zarzuca się wędkarzom znęcanie się nad rybami, bo je łowią i wypuszczają, natomiast uważa (i stosuje), że łowienie sieciami za będące OK - gdzie ryba zdycha w oczkach sieci długo, lub też ginie w transporcie lub męczy się będąc przetrzymywana w natlenianych (lub nie) zbiornikach - to jest to hipokryzja. Argument wysunął Kotwic, skontrował Logarytm. Popierasz wypowiedzi obu?

Może dyskusja zeszła na zbyt personalne tory?  Może parę osób miało zły dzień :D

Przypominam temat dyskusji. Jak na razie najwidoczniej naukowcy wędkarzy nie rozumieją, szkoda, że wędkarze nie rozumieją się też nawzajem :-\ Uważam, że temat jest bardzo ciekawy, bo okazać by się mogło, że jako wędkarze, niewykształceni w ichtiologicznym 'rzemiośle' nie wiemy, nie rozumiemy, gdybamy, oskarżamy. Jednak naukowcy nie wiedzą dlaczego jest jak jest, nie mają recepty wcale aby sytuacji w Polsce zaradzić. Na Mazurach są kormorany, ale w wielu miejscach Polski jest bezrybie a kormorana wcale dużo nie ma. W Czechach jest kormoran są też ryby...

Może wielu uważa, że robimy tu nagonkę na Kotwica. Ale to on zarzucił nam brak wiedzy, chciwość, niszczenie środowiska. Na pytania niewygodne odpowiedzi nie ma. Nie wiem więc dlaczego zadawanie pytań i dyskusja w tym temacie uważana jest za złą? Przecież warto znaleźć nić porozumienia, wspólny 'front', ja jakoś nie mogę się przekonać do słuszności modelu rybackiego, sieci nie widzę na wodach w UK a ryby są... Na
Mazurach są sieci i ryb dla wędkarza atrakcyjnych brak. Czy to jest słuszny model?

Jak więc skorzystać z wiedzy ichtiologów z IRŚ? Czekam na Wasze propozycje... A może to ichtiolodzy powinni pomyśleć jak pomóc wędkarzom? Spróbujmy podyskutować bez jakiś uprzedzeń jeżeli już i na luzie... :beg:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 27.09.2015, 10:18
Luk popieram obu, bo oboje mają rację wg mnie :thumbup:

Co do Kotwica - dla mnie przemiły gość, w inteligentny sposób odpisuję na uszczypliwości skierowane od wędkarzy, tak jakby to on był wszystkiemu winny? Pamiętaj, że dla niego przede wszystkim liczy się woda, woda i jeszcze raz woda i procesy które w niej zachodzą, a nie to aby uszczęśliwiać na siłę rybaków czy wędkarzy. Ochrona wód jest ważniejsza niż pogłowie leszcza, karpia czy innej rybki. Co było w latach 70/80tych nigdy nie wróci i razem powinniśmy o tym dyskutować jak zrobić aby nad wodą wszystkim żyło się lepiej.

Co do Twoich zarzutów co do Kotwica, że nie otrzymałeś odpowiedzi : ja dostałem odpowiedzi bardzo szczegółowych, nawet tak dobrych, że bym się nie spodziewał, że osobie obcej można poświęcić tyle czasu nie mając nic w zamian, dlatego jeśli dojdzie do zloty nr II SiG i nas zaszczyci obecnością to będzie na niego  czekał od mnie szczególny prezent - od kilku dni przygotowuję śliwowicę wg przepisu mistrza Alphaomega :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 27.09.2015, 10:43
Czuję się w obowiązku dodać coś od siebie.

Kotwic napisał niedawno, że się przypieprzam. Kotwic, przypieprzam się do Twoich argumentów. Pamiętaj, proszę, że się nie znamy i zapewne jesteś super facetem, o czym zresztą świadczy fakt, jak bezinteresownie pomagasz Grendziowi. Chciałbym, żebyś o tym pamiętał - kłócę się z Twoimi argumentami, często z nich też szydzę, ale nie z Ciebie, jako człowieka.

W internecie brak kontaktu z rozmówcą, dlatego rozmowa zawsze wygląda (i jest odbierana) inaczej, niż miałoby to miejsce w rzeczywistości. Zapewne przy piwie rozmawialibyśmy o tym samym, nadal nasze poglądy byłyby diametralnie różne, ale rozmowa przebiegałaby w zupełnie innej atmosferze.

To tyle ode mnie. Pax między krześcijany ;)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 27.09.2015, 13:52
... ja dostałem odpowiedzi bardzo szczegółowych, nawet tak dobrych, że bym się nie spodziewał, że osobie obcej można poświęcić tyle czasu nie mając nic w zamian...

Złudzenie ;D
Miałem bezgraniczną radochę, że ktoś czyta i rozumie moje nikczemne ichtilogiczne wymysły. ;D
No i powoli zaczyna mi się wydawać, że to moja pokuta, za to parszywe ichtiologiczne nawiedzenie. :)

Spróbujmy podyskutować bez jakiś uprzedzeń jeżeli już i na luzie... :beg:
Ależ mi tutaj brakuje "jednej" emotki, by podsumować ten znaczek powyżej. ;) ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 28.09.2015, 09:04
Dawno ale ciekawa sytuacja    -   http://obywatel.orzysz.wm.pl/211339,Rybakom-Z-PZW-Suwalki-mowimy-nie.html#axzz3mjwgubHK



Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 28.09.2015, 09:24
Czuję się w obowiązku dodać coś od siebie.

Kotwic napisał niedawno, że się przypieprzam. Kotwic, przypieprzam się do Twoich argumentów. Pamiętaj, proszę, że się nie znamy i zapewne jesteś super facetem, o czym zresztą świadczy fakt, jak bezinteresownie pomagasz Grendziowi. Chciałbym, żebyś o tym pamiętał - kłócę się z Twoimi argumentami, często z nich też szydzę, ale nie z Ciebie, jako człowieka.

W internecie brak kontaktu z rozmówcą, dlatego rozmowa zawsze wygląda (i jest odbierana) inaczej, niż miałoby to miejsce w rzeczywistości. Zapewne przy piwie rozmawialibyśmy o tym samym, nadal nasze poglądy byłyby diametralnie różne, ale rozmowa przebiegałaby w zupełnie innej atmosferze.


Myślę, że to świetnie odnosi się do dyskusji i do tego jak powinna ona wyglądać. Absolutnie się podpisuję pod tym :thumbup: 

Warto tez pamiętać o tym, że staramy się znaleźć pewne rozwiązania dla polskich wód. Sytuacja jest kiepska, według niektórych fatalna (ja tak sądzę), według innych 'znośna'. Na pewno dobrze nie jest i warto mieć jakieś rozwiązania. O ile edukacja i zmiana nastawienia wiele pomoże, to jednak muszą być konkretne działania aby w Polsce coś zmienić. Nawet jeżeli wędkarze oddawać będą uczciwie wypełnione rejestry połowowe to nie przybędzie wcale ryb, jeżeli zaczną używać skromnych ilości zanęt to zakwity wody dalej będą. Tutaj trzeba konkretnego działania tak naprawdę. Sami wędkarze wiele nie wskórają, podobnie jak sami ichtiolodzy (co widać chociażby na przykładzie kormoranów).
Poza tym ja lub kilku z nas nie prezentujemy wszystkich wędkarzy, Kotwic zaś wszystkich ichtiologów :) Ale warto robić coś, przynajmniej spróbować. Nie widzę innego wyjścia, bierne przyglądanie się to nie jest najlepsza postawa... Może pojawiają się różnice, ale też w takiej dyskusji ukazują się rozwiązania - często bajecznie proste...


Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 29.09.2015, 14:45
I nastała sielanka O:)

Nie ma kontrowersji nie ma dialogu :P Już tęsknie za zgrzytami (oczywiście jeśli wzajemnie się nie obrażamy :beg:).
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mateo w 01.10.2015, 22:40
Ja z jednej strony cieszę się, że tego typu dyskusje toczą się na forum. Z drugiej zaś ubolewam, że skazani jesteśmy na formę pisemną.
Niełatwo jest prowadzić takie dysputy przy pomocy klawiatury. Nie widać rozmówcy, nie słychać jego głosu, tonu wypowiedzi, nie widać mimiki i gestów.
Jestem pewien, że w rozmowie na żywo byłoby więcej zrozumienia z obu stron.

W pewnym sensie mogę zrozumieć większą lub mniejszą niechęć rybaków tudzież ichtiologów do wędkarzy. Jeśli bowiem przyjmiemy, że nas wędkarzy reprezentuje większość, to my doskonale wiemy jaki jest obraz tej większości.
Niejednokrotnie, zgodnie podkreślamy na forum, że my, z naszymi poglądami i przemyśleniami, stanowimy w wędkarskim świecie zaledwie jakiś promil wszystkich wędkujących. Większość zaś wpisuje się obraz polskiego wędkarza, o czym również już nie raz pisaliśmy. Zdecydowana większość ma zupełnie inne podejście do wędkowania. To ich właśnie obserwują inni. W tym ichtiolodzy i pracownicy gospodarstw rybackich. Oceniają nas przez pryzmat większości.

W jednym z wątków Daniel słusznie zauważył:
Dlaczego staram się stosować C&R,bo nic innego nie mogę zrobić,żeby było lepiej,nic co mogło by w większym stopniu pomóc.
Jednak nie mogę żądać od innych,żeby robili tak samo. Mogę co najwyżej prosić.
Wielu z forumowiczów postępuje właśnie w ten sposób. To jedyne, co możemy zrobić. Obserwujemy, analizujemy i działamy. Większość tylko obserwuje. Nie ma analizy i będącego jej sensownym następstwem działania. Większość obserwuje, narzeka i nadal zabiera z wody wiele pięknych ryb.
Nad wodami pełno jest wędkarzy, którzy chcieliby jedynie czerpać z zasobów przyrody. Pełno jest takich, którzy wędkują nieregulaminowo i kiedy tylko mogą, rozkładają 3 wędki. Wielu zaśmieca brzegi wód i same wody.

Sami możecie ocenić ilu wędkujących obok Was wędkarzy zwraca wolność choćby części złowionych ryb. I nie mówię tu o sesjach z kolegami z forum. W jednym z ostatnich moich wywiadów ze starszym wędkarzem zadałem mu pytanie czy widział, żeby inny wędkarz wypuszczał rybę. Człowiek odparł, że łowi już 40 lat i nigdy tego nie zarejestrował. Widział natomiast jak wielu zabiera z łowiska niewymiarowe ryby.
Kiedyś wędkowałem obok innego "doświadczonego" wędkarza. Nieopodal siedzieli młodzi karpiarze. Zwijali już obozowisko. Przyjechał po nich wóz dostawczy. Kierowca wysiadł, przywitał się i napomknął, że nie przyjechał na ryby, tylko "po odbiór". Wędkujący obok mnie starszy pan zbliżył się do mnie i powiedział cicho: - Przyjechał po odbiór ryb. Odparłem, że na pewno nie po odbiór ryb, bo to są kapiarze i wszystkie ryby wypuszczają. Wędkarz spojrzał na mnie z politowaniem i powiedział, że jeszcze dużo muszę się nauczyć. On również nie widział, żeby ktokolwiek wypuszczał ryby i że zaraz zobaczę ile ryb w workach zostanie wyniesionych. Rzecz jasna nie było żadnych worków z rybami. Było natomiast masę karpiowego sprzętu, który trzeba było załadować do auta.
Pokazuje to jednak wyraźnie, że takie postawy (mowa o wypuszczaniu ryb) są czymś wręcz nienaturalnym w naszym społeczeństwie. Nie tylko dla wędkarzy, ale również dla ludzi w żaden sposób niezwiązanych z wędkarstwem.

Mogę też zrozumieć, że irytację ichtiologów i pracowników gospodarstw rybackich nasilają również inne czynniki. Bez wątpienia ichtiolodzy posiadają wiedzę na temat wód śródlądowych i ichtiofauny. Pracownicy gospodarstw rybackich również taką wiedzę posiadają. Prowadzą sztuczny rozród wielu gatunków. Są to więc zorganizowane instytucje zatrudniające wielu fachowców. Wędkarz zaś jest człowiekiem, który nie dość, że tej wiedzy nie posiada, to w dodatku nic nie robi, tylko chce jak najwięcej ryb upolować. Tak więc podejrzewam, że w pewnym sensie jesteśmy dla tych grup intruzami.

Warto więc w tych dyskusjach rozróżnić pewne grupy: nas z naszymi postawami, oczekiwaniami i pomysłami (można tu też z pewnością zaliczyć wielu karpiarzy, spinningistów czy muszkarzy dyskutujących teraz na innych forach) oraz resztę (znaczną większość) wędkarskiej społeczności wraz z ich postawami i oczekiwaniami.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 02.10.2015, 07:08
Dobra analiza tematu Mateo! :thumbup:

Ja dodam tylko, że jasno z tego wynika, że polityka PZW i działanie jego kierownictwa jest do bani. Bo to oni powinni czuwać nad wodami które dzierżawią (tak jak rybak to robi), to oni powinni edukować i zmieniać mentalność wędkarzy, krok po kroku. A jednak tego absolutnie nie robią.

I tutaj można zrozumieć niecheć ichtiologów do wędkarzy. Ale dlaczego więc Kotwic w pełni popiera działania PZW i nie podoba się mu moja krytyka związku? To nie jest żadny 'wyjazd' żeby sobie ktoś czegoś nie pomyślał :)
Coś tutaj nie gra, przynajmniej ja zauważam pewną niekonsekwencję lub właśnie brak zrozumienia wędkarzy. Bo czy można obwiniać za wszysko dzieci w szkole, że źle się zachowują, rozrabiają, jednocześnie uważając, że nauczyciele i rodzice są tutaj bez winy? Oczywiście, że nie!

Dla mnie jedno jest niezrozumiałe. Polskie państwo powinno mieć w nosie co sobie myśli PZW, lub co robi rybak, powinien istnieć sposób na egzekwowanie prawa i regulaminów, powinny być kary i to wysokie za łamanie przepisów, zaś polskie wody bezwzględnie powinny być chronione. I tutaj posłużę się przykładem brytyjskim. Truciciela wody teraz moźe spotkać bardzo wysoka kara (nowe prawo unijne), nieadekwatna do szkód. To już nie ma być 'równowartość' - po prostu zatrucie wody równać się będzie surowej karze. Firmy już zaczynają się moeć na baczności, sprawdzają wszystko i uważają aby nie było żadnej wpadki. U nas w Polsce, nawet na zgłoszenia o skażeniu wody nikt nie odpowiada. Odpowiednie słuźby nie są w stanie znaleźć winnego, ja myślę, że wcale go nie szukają. Tak więc przymyka się oko, a ludzie dalej trują, wywożą śmieci do lasu etc. Środowisko powinno być na pierwszym miejscu!

Jeżeli pomyślimy o działalności wedkarzy teraz, to zrobili oni o wiele więcej niż kilka zatruć wody razem wziętych. I nie mówię tutaj o zanęcie w wodzie bynajmniej, tylko o spustoszeniach w rybostanie. To jest problem! Jeżeli istniałyby metody na sprawdzenie jakości łowisk, lub okazywaloby się, że PZW nie oddaje rejestrów - powinna pójść za tym kara po której na Twardej buty spadły by prezesowi z nóg. Po takim czymś zaraz zapanowałby porządek. Tak samo powinno być z rybakami, z okręgami PZW. Jeżeli istnialaby komórka rządowa, powiedzmy 10 osób, które jeżdżą po Polsce i kontrolują wlepiając mandaty, reagując na donosy o przekrętach i nadużyciach - zaraz by się poprawiło. Bo w Polsce trzeba bata, sama marchewka nie działa niestety. Tak właśnie ograniczono polską korupcję, wprowadzając CBA. Dzięki tym gościom wałków jest kilka, kilkanascie razy mniej, ludzie na stanowiskach nie robią już tego co dawniej, nie ma 'baronów SLD' ktorzy byli niczym na włościach jakiś magnat.
Podam przykład. Zarybienia zgodne z operatem. Przyjezdża komisja i sprawdza zgodność z 'papierem'. Nie ma tylu ryb? Okręg płaci karę za niewypełnianie umowy dzierżawnej, nie ma gadania i tłumaczenia. Winny zaraz by się znalazł, wielu prezesów poleciałoby za szwindle, na taczkach wywieźliby ich sami wędkarze, ci co tyrają w swoich kołach.

Ochrona środowiska jest sprawą priorytetową, szkoda, że nie w Polsce. Ja bym tutaj domagał się aby wlaśnie tego prawa przestrzegano. W UK ryb sie nie zabiera i wędkarz jest obrońcą rybostanu, automatycznym. Większość trucicieli jest identyfikowana, ryby się ratuje, walczy się z kłusownictwem itd. W Polsce ryb i środowiska nie szanuje sam obywatel, niestety podobnie robią ci z administracji państwowej. Dlatego jest u nas brudno nad wodami. Bo gdyby koło lub okręg zostało ukarane za smieci nad wodą, to też inaczej by nad naszymi wodami było.

Dlatego po części uważam, że IRŚ błędnie szuka rozwiązań 'w wodzie'. One muszą być zrobione  u podstaw. Dlatego analizy rejestrów są do luftu, jeżeli obarczone są takim wielkim błędem. Ichtiolodzy powinni bić na alarm jeżeli chodzi o wyjałowienie polskich wód, takich prac i analiz powinno być pełno, począwszy od lat 90tych (może nie do końca musi to być IRŚ).

Czy można uznać więc, źe naukowcy rozumieją wędkarzy? Obawiam się, źe jeśli popierają oni wyzysk polskich wód, to można uznać, źe rozumieją bardzo dobrze. Jezeli natomiast zależy im na ochronie ichtiozasobów, środowiska - to absolutnie nie rozumieją. Bo wtedy wniesiono by odpowiednie poprawki, które chroniłyby ryby, zapewniające utrzymanie populacji na odpowiednim poziomie. Za zmiany w ichtiofaunie, jej przetrzebienie powinien płacić wedkarz właśnie. Jeźeliby okazalo sie, źe trzeba zarybiać dwa razy więcej i płacić dwa razy więcej, od razy zmodyfikowano by przepisy, głównie RAPR.

Niestety brakuje u nas tego. NIK skontrolował mazurskie gospodarstwa rybackie wykazując masę nieprawidłowości. Brakuje kontroli tej instytucji w PZW i nad wodami w Polsce. Bo jak na razie ryb ubywa, coraz więcej wprowadza się gatunków obcych, kosztem rodzimych, których los jest obojętny. Nie tędy droga, nie tędy!
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 02.10.2015, 07:29
Obecnie w Polsce aby sobie normalnie połowić, MUSISZ należeć do PZW. Inaczej pozostają ci komercję lub, jeśli masz wielkie szczęście, to mieszkasz przy fajnej wodzie jakiegoś stowarzyszenia (dlatego proszę nie pisać, że nie musisz, bo ja (pan x) łowię tylko na komercjach i nie należę...).
A ponieważ 99% wędkarzy musi należeć do PZW, to rzeczona instytucja ma w doopie wszystko. Płacą jelenie i jest na pensje, premie i jubileusze. I o to chodzi. Przecież po to ta instytucja powstała.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 02.10.2015, 08:42
Michał nie musisz należeć do PZW, zresztą prawie nigdy nie należałem oprócz czasu gdy chciałem łowić ryby na rzece Warta lub zbiorniku Mielimąka (od ponad 10 lat zarybiane przez PZW bardzo dobrze z dużą populacją ryb) to tylko wtedy opłacałem składki.

Nie wiem jak wygląda u Was ale u mnie jest to tak (piszę tylko o wodach co mnie interesują wokoło):

Spółka rybacka Maj - 2500ha ponad 20 zbiorników wodnych na terenie powiatu wągrowieckiego czy obornickiego.

Urżąd Miasta i Gminy Rogoźno - jezioro Nienawiszcz Duży i Nienawiszcz Mały - 35ha;

Jeśli nic się nie zmieniło to Gospodarstwo Rybackie Skoki - 6/7 pięknych jezior, gdzie można połowić.

Urząd Miasta i Gminy Margonin - jezioro Margonin 230ha i jezioro Zbyszewice oraz jezioro Żońskie gdzie PZW prosiło o to aby je wydzierżawić od gminy Margonin aby móc sobie zrobić tam łowisko specjalne.

Gdyby dalej szukał  to pewnie w powiecie szamotulskim też bym znalazł łowiska dobre do łowienia będące w posiadaniu gospodarstw rybackich którzy dbają co najmniej o jedną wodę dla wędkarzy http://lutom.pl/bytyn.html

Itd itp - nigdy nie łowiłem na komercji i dobrze mi z tym oprócz prywatnego dzikiego łowiska przyjaciela.

PEREŁECZKA - Jezioro Czarne - stowarzyszenie :)

Jest to kilka tysięcy ha wody a wymieniłem tylko 3 powiaty. O innych się nie wypowiem, bo nie łowiłem, a pewnie jest podobnie. Jak chcę to omijam wody PZW wielkim łukiem, więc nie wiem w czym problem, może jestem szczęściarzem...

Edit: ooo są i duże ryby http://www.portalwrc.pl/wagrowiec/aktualnosci-z-powiatu/7574-gigantyczny-sum-zlowiony-na-wedke.html
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 02.10.2015, 08:47
U mnie nie ma opcji. Jest tylko PZW, komercje lub "nieużytki" przetrzebione wszelkimi sposobami znanymi ludzkości.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 02.10.2015, 08:50
Grendziu , fajnie masz z tymi wodami :thumbup: Co do przynależności do PZW  :-\ Pewnie , że nikt nie musi być członkiem ale wtedy opłata jest trzykrotnie wyższa a dostajesz to samo co inni , zrzeszeni . PZW ma monopol i na razie niewiele się zmieni .  W przyszłym roku opłacam wodę specjalną , zbiornik bardzo trudny ale przynajmniej mam pewność , że jest dużo ryb .
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 02.10.2015, 08:52
U mnie nie ma opcji. Jest tylko PZW, komercje lub "nieużytki" przetrzebione wszelkimi sposobami znanymi ludzkości.
Dokładnie. Nie ma alternatywy dla Pzw.
Cytując klasyka:
"Nie chcem,ale muszem".
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 02.10.2015, 08:58
Ale dlaczego więc Kotwic w pełni popiera działania PZW
Kotwic prosi o cytaty jego słów lub przeprosiny za durne insynuacje. ;D

Cytuj
Niestety brakuje u nas tego. NIK skontrolował mazurskie gospodarstwa rybackie wykazując masę nieprawidłowości. Brakuje kontroli tej instytucji w PZW i nad wodami w Polsce. Bo jak na razie ryb ubywa, coraz więcej wprowadza się gatunków obcych, kosztem rodzimych, których los jest obojętny.
No dosłownie jak katarynka, pisze się i tłumaczy a kataryniarz dalej swoją melodię uskutecznia.
Ech Luk, przyjmij czasem argumenty opozycji, a nie narzucaj jedynego, słusznego punktu widzenia i czytania.
Jak wiesz, nie piszę personalnie do kogokolwiek (poza specyficznymi przypadkami), wdaję się w polemikę z argumentami lub brakiem tychże argumentów. :)

Obecnie w Polsce aby sobie normalnie połowić, MUSISZ należeć do PZW.
Nie zgodzę się z tym.
Przynależność do PZW jest wygodna, bo wiele wód jest we władaniu tego związku. Po drugie koszty wędkowania na wodach PZW są znacznie niższe (nawet z dopłatami) niż koszty zakupu zezwoleń u innych użytkowników rybackich.

Zupełnie dużo wód w Polsce użytkowanych jest przez Gospodarstwa Rybackie lub prywatnych użytkowników rybackich.
Zgodzę się, że rozmieszczenie wód w Polsce jest niesymetryczne i są regiony gdzie ktoś ma monopol, a są też takie, gdzie jest do wyboru kilkadziesiąt różnego typu licencji połowowych.
Z tego powodu, nie można sugerować, że konieczna jest przynależność do PZW lub, że 99% wędkarzy należy do tego związku.

Odrębną sprawą jest kilkadziesiąt tysięcy zbiorników nieprzepływowych, w których panują jeszcze inne zasady gospodarki i połowu.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 02.10.2015, 09:04
Macie rację i pojechałem z tym 99%. Ale w mazowieckim tak to wygląda. Nie należysz do PZW, zostają ci komercje...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 02.10.2015, 09:05
Jędrula fajnie mam, bo mam dziś wujka "google" no i uwielbiam czasem jeździć w nieznane, a to trwa ponad 30 lat, nie słucham przede wszystkim narzekających wędkarzy, staram się wyciągnąć coś pozytywnego z wód, dana woda musi mnie strasznie zniechęcić do siebie abym odpuścił.

I jak tutaj znowu nie zgodzić się z Kotwicem.

Elvis:
cyt: "...szukajcie a znajdziecie..." Ewangelia Św Łukasza :)

edit: Mosteque - nie szkodzi, ale fajnie jest zauważyć, że nie zawsze tak jest źle jak się przyjęło i  się powtarza :beer:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 02.10.2015, 09:13
Jędrula fajnie mam, bo mam dziś wujka "google" no i uwielbiam czasem jeździć w nieznane, a to trwa ponad 30 lat, nie słucham przede wszystkim narzekających wędkarzy, staram się wyciągnąć coś pozytywnego z wód, dana woda musi mnie strasznie zniechęcić do siebie abym odpuścił.

I jak tutaj znowu nie zgodzić się z Kotwicem.

Elvis:
cyt: "...szukajcie a znajdziecie..." Ewangelia Św Łukasza :)


edit: Mosteque - nie szkodzi, ale fajnie jest zauważyć, że nie zawsze tak jest źle jak się przyjęło i  się powtarza :beer:



heheh , no tak ale trzeba mieć czas na takie szukanie . Zresztą w moim zasięgu ( ok 25 km ) mam chyba ze 30 jezior a w środku płynie Odra . Nie trzeba mi szukać , wszystko pod nosem tylko ryb brakuje :( Ale jakoś trzeba sobie radzić  :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 02.10.2015, 10:29
Ale dlaczego więc Kotwic w pełni popiera działania PZW
Kotwic prosi o cytaty jego słów lub przeprosiny za durne insynuacje. ;D

Kotwic, ja się Ciebie nie czepiam, więc spokojnie... :) Nie chce mi się tutaj cytować, ale nie podzieliłeś akurat mojej opinii o tym, że kierownictwo PZW jest kiepskie i ciągną oni w złą stronę. Możesz jak już zacytować siebie, że pisałeś coś innego i do krytyki się przyłączyłeś ;)

Kotwic, co do NIKu, to chodziło mi o kontrole poszczególnych rybaków vel użytkowników rybackich. Dla chętnych strona 18 raportu - tam się zaczyna (wałkujmy raz jeszcze):
https://www.nik.gov.pl/plik/id,6414,vp,8183.pdf

Jasne, ze będę powtarzał pewne rzeczy jak katarynka. Ja zapytać mogę Ciebie o to, czy wierzysz, że zarybienia przeprowadzane zgodnie z operatem na wodach PZW, były i są robione rzetelnie? Czy ilość ryb na 'papierze' jest taka jak ta co trafia do wody? Bo to jest jeden z punktów gdzie wyraźnie się różnimy chyba... Większość wędkarzy na tym forum uważa, że ryb jest mało w wodach państwowych, zgadza się z poglądem, że ich ilość wciąż maleje. Jest to wręcz sytuacja alarmowa. Za brak ryb odpowiadają między innymi zbyt małe zarybienia  - więc na podstawie wielu faktów, relacji, i świadomości jak można oszukiwać w prosty sposób - zakładam, że skoro NIK wykazał uchybienia w raporcie o 'Mazurach' - to tutaj miałby pełne ręce roboty również.

I teraz rzecz bardzo ważna. Używasz często dziwnych wypowiedzi  -ale teraz chciałbym abyś wnikliwie odpowiedział na powyższe pytania. Bo trochę robisz ze mnie nawiedzonego przeciwnika 'słusznego i dobrego porządku', człowieka co mąci i knuje, chce wędkarskiej hegemonii kosztem przyrody.
Jakoś jednak nie potrafisz odpowiedzieć lub nie chcesz, dlaczego rozgrabiono rybostan polskich wód, lub może bardziej - dlaczego do tego dopuszczono. Jeżeli jeszcze z PZW ( jego kierownictwa) robić mamy bohaterów i strażników porządku - to już jest grubo :D

Ja staram się wyciągnąć wnioski na podstawie sytuacji zastanej, jeżeli uważasz je za błędne, chętnie poznam jakie są Twoje. I bez żadnej kłótni - po prostu nie kumam pewnych rzeczy. Zrozumiałem że: z jednej strony winny jest wędkarz, ale PZW jest OK (największa sprzeczność). Złap i wypuść jest złe lub niekorzystne, ale fundacja Ratuj Ryby ma patronat IRŚ, czyli takowe propaguje. Zarybianie karpiem i łowiska karpiowe są złe, ale zarybianie karasiem srebrzystym, który rozmnaża się w naszych wodach i wypiera gatunki rodzime jest OK. Kormorany są złe, ale duże szczupaki które przetrzebiłyby drobnicę też są złe (dużo drobnicy=dużo kormoranów). Wędkarze chcą łowić duże ryby - to jest złe... Łowisko Rybieniec zarybione i pełne ryb, z 200 dużymi karpiami, opiekunem, który zapobiega śmierci naturalnej tej wody jest złe, zaś jałowe  i puste, zarastające i nieużytkowane jest cacy, bo to 'woda płynąca'.

Jeżeli wyjaśnimy sobie pewne rzeczy, to będzie nam łatwiej. Bo ja nie rozumiem Twojego podejścia lub podejścia IRŚ. Wyczuwam jak mocno w tym wszystkim bronisz rybaków i usprawiedliwiasz ich działalność zabieranie ryb, czemu ja wcale nie zaprzeczam,  jednak nie do końca dotyczy to naszych tutaj dyskusji. Może zbyt pochopnie uważasz, że chcemy rozwalić PZW i wprowadzić anarchię, zarybiać wszystko karpiem łowić na maksa, walić tony zanęt do wód - stąd takie 'ostrzegawcze' wpisy?

Jeżeli napiszesz jakie jest Twoje stanowisko i jak Ty to widzisz, to może będzie nam łatwiej. I jeszcze raz - to nie jest żadna wycieczka personalna, tylko chęć zrozumienia Twojego stanowiska :beg:. Bo jeżeli jesteś na NIE odnośnie moich 70-80% wypowiedzi w kilku wątkach, to jednocześnie zaprzeczasz sam sobie.  Może taka szersza wypowiedź  przełamie ogólne 'lody'?  :D

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 02.10.2015, 11:26
Jeżeli istniałyby metody na sprawdzenie jakości łowisk, lub okazywaloby się, że PZW nie oddaje rejestrów - powinna pójść za tym kara po której na Twardej buty spadły by prezesowi z nóg. Po takim czymś zaraz zapanowałby porządek. Tak samo powinno być z rybakami, z okręgami PZW. Jeżeli istnialaby komórka rządowa, powiedzmy 10 osób, które jeżdżą po Polsce i kontrolują wlepiając mandaty, reagując na donosy o przekrętach i nadużyciach - zaraz by się poprawiło. Bo w Polsce trzeba bata, sama marchewka nie działa niestety. Tak właśnie ograniczono polską korupcję, wprowadzając CBA. Dzięki tym gościom wałków jest kilka, kilkanascie razy mniej, ludzie na stanowiskach nie robią już tego co dawniej, nie ma 'baronów SLD' ktorzy byli niczym na włościach jakiś magnat.
Podam przykład. Zarybienia zgodne z operatem. Przyjezdża komisja i sprawdza zgodność z 'papierem'. Nie ma tylu ryb? Okręg płaci karę za niewypełnianie umowy dzierżawnej, nie ma gadania i tłumaczenia. Winny zaraz by się znalazł, wielu prezesów poleciałoby za szwindle, na taczkach wywieźliby ich sami wędkarze, ci co tyrają w swoich kołach.

Ochrona środowiska jest sprawą priorytetową, szkoda, że nie w Polsce. Ja bym tutaj domagał się aby wlaśnie tego prawa przestrzegano.

Gwoli ścisłości.
W umowie z RZGW na użytkowanie obwodu rybackiego są wpisane obowiązki użytkownika. Jednym z nich jest obowiązek informowaniu organu o planowanym zarybieniu na 2 tyg przed terminem (sic! kuriozum), miejscu zaryb, gatunkiem i sortymentem etc. Przyjeżdża urzędnik z aparatem, robi zdjęcia, sprawdza papiery, nawet liczy wylęg. Więc po co kolejny organ? Niestety większość użytkowników zarybiania podobnymi gatunki w mniej więcej w tym samym czasie (np wylęg szczupaka). Mamy kumulację a na obszar RZGW 2 -3 inspektorów. To niestety niejedyny organ ds rybactwa w naszym kraju. Może zatrudnić kolejnych albo stworzyć kolejny organ?
Teoretycznie kolejny organ do kontrolowania kontroli mógłby przynieść efekty pod warunkiem, że kontrola odbywa się w np. mleczarni, paszarni, fabryce gwoździ.  Wjeżdża surowieć, a wyjeżdża produkt w ściśle określonych proporcjach.  W rolnictwie i możemy oszacować zakresy spodziewanych plonów lub efektywność hodowli zwierząt.  W przypadku zarządzania wodami płynącymi robi się dużo trudniej, gdyż liczba czynników wpływających na stan ichtiofauny skacze niemal w nieskończoność. Czy sam fakt istnienia zbiornika wodnego jest wystarczającym warunkiem do rozkwitu bujnego życia w nim?   To tak, jakby ktoś chciał karać za niskie  plony ryżu na stadionie narodowym. Pierwszą przeszkodą w zrozumieniu tego jest myślenie liniowe: woda=ryby, nie ma ryb=rybacy (PZW, IRS), dużo ryb=duże zarybienia itp. Zależności te przebiegają mniej więcej tak ;): https://www.google.com/search?q=Networks+of+Interacting+Species&es_sm=93&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0CAcQ_AUoAWoVChMI-ODCm7ujyAIVhboaCh3JAA-A&biw=1600&bih=775
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 02.10.2015, 11:53
Gwoli ścisłości.
W umowie z RZGW na użytkowanie obwodu rybackiego są wpisane obowiązki użytkownika. Jednym z nich jest obowiązek informowaniu organu o planowanym zarybieniu na 2 tyg przed terminem (sic! kuriozum), miejscu zaryb, gatunkiem i sortymentem etc. Przyjeżdża urzędnik z aparatem, robi zdjęcia, sprawdza papiery, nawet liczy wylęg. Więc po co kolejny organ? Niestety większość użytkowników zarybiania podobnymi gatunki w mniej więcej w tym samym czasie (np wylęg szczupaka). Mamy kumulację a na obszar RZGW 2 -3 inspektorów. To niestety niejedyny organ ds rybactwa w naszym kraju. Może zatrudnić kolejnych albo stworzyć kolejny organ?
Teoretycznie kolejny organ do kontrolowania kontroli mógłby przynieść efekty pod warunkiem, że kontrola odbywa się w np. mleczarni, paszarni, fabryce gwoździ.  Wjeżdża surowieć, a wyjeżdża produkt w ściśle określonych proporcjach.  W rolnictwie i możemy oszacować zakresy spodziewanych plonów lub efektywność hodowli zwierząt.  W przypadku zarządzania wodami płynącymi robi się dużo trudniej, gdyż liczba czynników wpływających na stan ichtiofauny skacze niemal w nieskończoność. Czy sam fakt istnienia zbiornika wodnego jest wystarczającym warunkiem do rozkwitu bujnego życia w nim?   To tak, jakby ktoś chciał karać za niskie  plony ryżu na stadionie narodowym. Pierwszą przeszkodą w zrozumieniu tego jest myślenie liniowe: woda=ryby, nie ma ryb=rybacy (PZW, IRS), dużo ryb=duże zarybienia itp. Zależności te przebiegają mniej więcej tak ;): https://www.google.com/search?q=Networks+of+Interacting+Species&es_sm=93&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0CAcQ_AUoAWoVChMI-ODCm7ujyAIVhboaCh3JAA-A&biw=1600&bih=775


Ja tam uważam, że kontroli jest stanowczo zbyt mało. Ale może inaczej postawić pytanie inaczej, zamiast 'po co kolejny organ?' może 'jak zrobić tak aby użytkownik wywiązywał się rzetelnie ze swoich obowiązków?' Można zakładać uczciwość i rzetelność rybaków i okręgów PZW, jednak jak to jest w rzeczywistości? Skoro wędkarz oszukuje, rybak też, to dlaczego nagle prezes koła/okręgu/ktoś odpowiedzialny za zarybienia ma być na wskroś uczciwy? To może po co było CBA? Przecież była policja, CBŚ, prokuratura, wolne media. Po co był kolejny organ? :D
 
Rybal, to nie chodzi o ryż na stadionie narodowym. Bo ja mogę zapytać jak to jest, że dawniej były ryby a teraz ich nie ma?  Skoro Kanał Ulgi w Opolu był rybny a teraz nie jest, to ja pytam dlaczego?

Wcale nie chodzi tutaj o wytykanie, że za brak ryb w jeziorze odpowiedzialny jest IRŚ :D  Prosta i króciutka piłeczka - czemu w Czechach jest tak a u nas tak? Wykresy liniowe wykresami liniowymi, ale Polska to nie Czechy z jakiegoś powodu. O ile można zwalać winę na kormorany, wędkarzy , strefy beztlenowe i tak dalej, to jednak Czesi potrafią zrobić coś więcej niż Polacy. Dlaczego? Czy można uznać polski system za lepszy skoro mamy o wiele gorsze wody? Raczej nie!

A co do IRŚ, to można też zapytać - 'Panowie, a da się zrobić aby w Polsce było jak w Czechach'? :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 02.10.2015, 12:31
Mnie Czechy też fascynują ;) 
1.Piwo
2.Ilość wód  - kilka małych rzek i sztucznych zbiorników a największe jezioro ma 18 ha
3. Dwie szkoły średnie rybackie, studia rybackie, Instytut Rybacki, a rybacy są służbą mundurową ...uff.
Może w tym tkwi sekret.
(Nie wiem tylko ilu wędkarzy mają obecnie.)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: RafałOrłoś w 02.10.2015, 12:33
Hmmmmmmm, od lat czytam różne dyskusje na temat PZW, fora, blogi typu http://rybanaga.blogspot.com w którym to ustawa sobie a PZW i gminy sobie i dochodzę do wniosku bardzo smutnego.

Tam, gdzie jakaś duża grupa ludzi (niech będzie te 630 tyś) samoistnie, z własnej nieprzymuszonej woli, wpłaca na jedno konto bankowe, co roku, kwotę dającą w uproszczeniu 100 milionów złotych nieopodatkowanych VAT-em!!! i dodatkowo dzieje się to w Polsce...bez głośnego wołania o paragon, to wybaczcie, ale ryb w tych wodach nie przybędzie przez wiele lat jeszcze, i tego jestem-niestety-pewien.

A bardzo dziwne jest to że niektórzy nie widzą, nie dostrzegają, że ktoś ich zwyczajnie okrada. A dzieje się tak, bo pewnie nie potrafią właściwie ocenić proporcji, i to nie jest też pewnie wina tych osób, bo jak ocenić coś właściwie, jak nie ma się punktu odniesienia. A punkty odniesienia przecież są, chciałbym podać ten który znam: Holandia: Vispass na cały rok, 45 Euro na cały kraj-i trzeba się bardzo postarać by złowić w tych ogólnodostępnych wodach małe płoteczki, krąpiki i mikroleszczyki, bo normą są leszcze do 5kg, liny do 3kg, a karpie,  amury,  szczupaki już bez komentarza nawet.

Smutne jest w Polsce także to że takie tuzy, tacy doświadczeni życiowo i wędkarsko ludzie, tacy mistrzowie jak Pan Edmund Gutkiewicz, potrafią, mając już swoje wnuki, powiedzieć publicznie w jednym z wywiadów czy też spotkań z wędkarzami że (cytuję z pamięci, nie będzie to zatem 100% cytat ale można sięgnąć do źródła na youtube): "tak, wiem że w Polsce jest mało ryb a w takiej Francji czy Belgii czy Holandii jest ich dużo ale tam ryby są wypuszczane wielokrotnie przez co ukłute i bardzo trudno jest je złapać" to ja już nawet nie potrafię się z tego śmiać.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 02.10.2015, 12:35
Chyba kiedyś to już też było poruszane, że nasze wody nie mogą być porównywalne z Czechami tylko np. jak już z Niemcami - no ale tutaj nikt nie chcę porównań, bo tam od razu pałką rybę w łeb i po zawodach :P
 
A czy się da, no nie da się i tyle, a przed chwilą odpisałem swoją odp w  tym wątku http://splawikigrunt.pl/forum/index.php?topic=2271.msg58449#new
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 02.10.2015, 13:02
Mnie Czechy też fascynują ;) 
1.Piwo
2.Ilość wód  - kilka małych rzek i sztucznych zbiorników a największe jezioro ma 18 ha
3. Dwie szkoły średnie rybackie, studia rybackie, Instytut Rybacki, a rybacy są służbą mundurową ...uff.
Może w tym tkwi sekret.
(Nie wiem tylko ilu wędkarzy mają obecnie.)

Na mapach widać, że mają wody, wiele zbiorników ma ponad 100 ha (zerknijcie na okręg Treboń chociażby). Tym bardziej zresztą dziwne, że jest tyle ryb, skoro się je też zabiera. Zaludnienie podobne jak w Polsce...

Ale czy mam rozumieć, że Twoja odpowiedź brzmi: NIE WIEM?   :D  (bez uszczypliwości)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 02.10.2015, 13:05
Rybal, chyba sam podałeś tu link, z którego wynika, że w Czechach jest CZTERECH rybaków.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 02.10.2015, 13:36
Może w tym tkwi sekret

To faktycznie fascynujące - wszak w świetle opublikowanych ustaleń docenta Wołosa i magistra inżyniera Czerwińskiego "w Czechach rybactwo uprawiane jest na tak małą skalę, że praktycznie nie ma żadnego znaczenia", a rybaków jest dokładnie czterech, choć pewnie zmieściłoby się więcej, bo sam Zbiornik Lipnowski ma 48,70 km². Skoro na jednego czeskiego rybaka przypada 0.75 rybackiej instytucji edukacyjnej, są to niechybnie najstaranniej wyedukowani rybacy we wszechświecie ;)

P. S. Czy Pan Rybal (po uzgodnieniu poglądów z magistrem inżynierem Czerwińskim w kwestii stanu czeskiej branży rybackiej) mógłby nam podrzucić namiar na brytyjski sklep/dział rybny, w którym można nabyć świeżutkie leszcze, liny, karasie, płocie, jelce, klenie, brzany, okonie lub szczupaki odławiane z tamtejszych rzek, kanałów i jezior przez 1200 zawodowych rybaków śródlądowych? Bo przecież chyba Brytyjczycy nie eksportują całości owego urobku do mazurskich smażalni? ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 02.10.2015, 13:43
Ja właśnie uważam, że te ryby powinny być dostępne w mazurskich smażalniach, a NIE powinny w hipermarketach i wszędzie, gdzie ktoś ma ladę chłodniczą. Między innymi dlatego wody nie wyrabiają.
To ma być dobro regionu przyciągające turystę.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 02.10.2015, 13:55
Ja właśnie uważam, że te ryby powinny być dostępne w mazurskich smażalniach, a NIE powinny w hipermarketach i wszędzie, gdzie ktoś ma ladę chłodniczą. Między innymi dlatego wody nie wyrabiają.
To ma być dobro regionu przyciągające turystę.
Jakoś sobie tego nie mogę wyobrazić. Uważasz,że jak mam chęć zjeść świeżą rybkę to mam jechać na Mazury.
To nie markety są winne. Większość ryb w marketach pochodzi z prywatnych hodowli. Znam jednego właściciela hodowli  osobiście.
Większym problemem są te smażalnie,bo to do nich trafia ryba z odłowów. Jeszcze większym problemem jest to,że odławia się ryby nie wymiarowe. Nie ma kontroli i kar. W rybactwie morskim to jest nie dopuszczalne. Tam nawet oczko siatki ma mieć odpowiedni wymiar,jak nie to surowa kara dla armatora.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 02.10.2015, 14:19
Jest prosta metoda na to aby pewnych ryb nie było w hipermarketach.

Skoro w polskich wodach brakuje szczupaka, który regulowałby liczebność populacji płoci, krąpia, leszcza, uklei itd, przez co kormoran zastępuje go w roli drapieżnika ostatniego w łańcuchu pokarmowym, można zakazać handlu szczupakiem :D I problem częściowo znika. Ja nie słyszałem na przykład o tym, aby ktoś musiał jeść szczupaka. Smażalnie na Mazurach to też nie szczupak...
Podobnie można zrobić z innymi gatunkami...

Jeżeli nie da się tego zrobić prawnie, zawsze jest metoda nacisku. Jeżeli stowarzyszenie ma 100 000 popierających ich członków, to można spróbować porozumieć się z kierującymi sprzedażą w Auchan chociażby. I poinformować ich, że jeżeli będą sprzedawać szczupaki, to żadna z osób stowarzyszenia kupować tam nie będzie, a nawet będą pikiety przeciwko takiemu hipermarketowi. Jestem pewien, że zadziałałoby to bardzo dobrze, bo na szczupakach z marketu siana żadnego się nie robi.

Tak w ogóle - to hipermarkety zdzierają skórę z dostawców, i oferują bardzo niskie ceny. POłów takiego szczupaka może okazać się wtedy nieopłacalny.

Podobnie może być z leszczem, płocią, okoniem. Niech zostanie kilka innych ryb 'handlowych'. Jeżeli wyeliminuje się taki towar z handlu, to i kłusownictwo się zmniejszy.

A jak pani Stasia będzie sobie chciała zjeść rybkę, to niech sobie kupi inną. Bo pewne ryby trzeba chronić. Tak jak pani Stasia nie kupi steka z żubra (może kupić tekę Żubra lub zgrzewkę jak już) czy pasztetu z bobra, bo zwierzęta sa pod ochroną, tak może zrezygnować ze szczupaka czy lina na rzecz pstrąga z hodowli lub karpia. Ryb się jej nie zabierze, da po prostu inne   :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 02.10.2015, 14:24
Ja właśnie uważam, że te ryby powinny być dostępne w mazurskich smażalniach, a NIE powinny w hipermarketach i wszędzie, gdzie ktoś ma ladę chłodniczą. Między innymi dlatego wody nie wyrabiają.
To ma być dobro regionu przyciągające turystę.
Jakoś sobie tego nie mogę wyobrazić. Uważasz,że jak mam chęć zjeść świeżą rybkę to mam jechać na Mazury.
To nie markety są winne. Większość ryb w marketach pochodzi z prywatnych hodowli. Znam jednego właściciela hodowli  osobiście.
Większym problemem są te smażalnie,bo to do nich trafia ryba z odłowów. Jeszcze większym problemem jest to,że odławia się ryby nie wymiarowe. Nie ma kontroli i kar. W rybactwie morskim to jest nie dopuszczalne. Tam nawet oczko siatki ma mieć odpowiedni wymiar,jak nie to surowa kara dla armatora.

Wiem, że trudno jest przełknąć taki model, ale tak uważam. Obecnych odłowów wody nie wytrzymują. A co się tyczy odłowów morskich - zawsze można zmniejszyć wymiar ochronny jak właśnie zrobiono z dorszem i makrelą. Jeśli ktoś nie wierzy, zalecam wizytę w markecie i spojrzenie na makrele, które są tam obecnie wielkości płotek...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 02.10.2015, 14:36
Zasoby mórz się kurczą i to bardzo mocno... Tutaj na pewno nie przez wędkarzy :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 02.10.2015, 14:44
Jesteśmy przyzwyczajeni, że wszystkiego jest pod dostatkiem. Wszędzie, zawsze świeże. Traktujemy to jako coś oczywistego. A przyroda nie wyrabia. I im szybciej to zrozumiemy, tym więcej zostanie i będzie można pożytkować dalej. Owszem, nie będzie wszędzie i nie zawsze idealnie świeże, ale będzie. A jak tego nie zrozumiemy, to goowno będzie tylko świeże, które wyczujemy, budząc się z ręką w nocniku...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 02.10.2015, 15:38
Może w tym tkwi sekret

To faktycznie fascynujące - wszak w świetle opublikowanych ustaleń docenta Wołosa i magistra inżyniera Czerwińskiego w Czechach "rybactwo uprawiane jest na tak małą skalę, że praktycznie nie ma żadnego znaczenia", a rybaków jest dokładnie czterech, choć pewnie zmieściłoby się więcej, bo sam Zbiornik Lipnowski ma 48,70 km². Skoro na jednego czeskiego rybaka przypada 0.75 rybackiej instytucji edukacyjnej, są to niechybnie najdokładniej wyedukowani rybacy we wszechświecie ;D

P. S. Czy Pan Rybal (po uzgodnieniu poglądów z magistrem inżynierem Czerwińskim w kwestii rozkwitu czeskiej branży rybackiej) mógłby nam podrzucić namiar na jakiś brytyjski sklep/dział rybny, w którym można nabyć świeżutkie leszcze, liny, karasie, płocie, jelce, klenie, brzany i szczupaki odławiane z tamtejszych rzek, kanałów i jezior przez 1200 zawodowych rybaków śródlądowych? Bo przecież chyba Brytyjczycy nie eksportują całości owego urobku do mazurskich smażalni? ;)

Coś mi się zdaje, że kolega będący nikiem Modus ma jakiś personalny albo tytularny problem? grzebał po sieci ale słabo :D.
Dla pocieszenia dodam, że w Luksemburgu, Liechtensteinie, Andorze, Monako też nie udało mi się namierzyć rybaków ani sklepów rybnych z krąpiami. 
Mam nadzieję, że kolegi wykształcenie pozwala na nieco bardziej luźniejszy odbiór otaczającego świata.



Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 02.10.2015, 16:10
Jest prosta metoda na to aby pewnych ryb nie było w hipermarketach.

Skoro w polskich wodach brakuje szczupaka, który regulowałby liczebność populacji płoci, krąpia, leszcza, uklei itd, przez co kormoran zastępuje go w roli drapieżnika ostatniego w łańcuchu pokarmowym, można zakazać handlu szczupakiem :D I problem częściowo znika. Ja nie słyszałem na przykład o tym, aby ktoś musiał jeść szczupaka. Smażalnie na Mazurach to też nie szczupak...
Podobnie można zrobić z innymi gatunkami...

Jeżeli nie da się tego zrobić prawnie, zawsze jest metoda nacisku. Jeżeli stowarzyszenie ma 100 000 popierających ich członków, to można spróbować porozumieć się z kierującymi sprzedażą w Auchan chociażby. I poinformować ich, że jeżeli będą sprzedawać szczupaki, to żadna z osób stowarzyszenia kupować tam nie będzie, a nawet będą pikiety przeciwko takiemu hipermarketowi. Jestem pewien, że zadziałałoby to bardzo dobrze, bo na szczupakach z marketu siana żadnego się nie robi.

Tak w ogóle - to hipermarkety zdzierają skórę z dostawców, i oferują bardzo niskie ceny. POłów takiego szczupaka może okazać się wtedy nieopłacalny.

Podobnie może być z leszczem, płocią, okoniem. Niech zostanie kilka innych ryb 'handlowych'. Jeżeli wyeliminuje się taki towar z handlu, to i kłusownictwo się zmniejszy.

A jak pani Stasia będzie sobie chciała zjeść rybkę, to niech sobie kupi inną. Bo pewne ryby trzeba chronić. Tak jak pani Stasia nie kupi steka z żubra (może kupić tekę Żubra lub zgrzewkę jak już) czy pasztetu z bobra, bo zwierzęta sa pod ochroną, tak może zrezygnować ze szczupaka czy lina na rzecz pstrąga z hodowli lub karpia. Ryb się jej nie zabierze, da po prostu inne   :D

Jesteśmy przyzwyczajeni, że wszystkiego jest pod dostatkiem. Wszędzie, zawsze świeże. Traktujemy to jako coś oczywistego. A przyroda nie wyrabia. I im szybciej to zrozumiemy, tym więcej zostanie i będzie można pożytkować dalej. Owszem, nie będzie wszędzie i nie zawsze idealnie świeże, ale będzie. A jak tego nie zrozumiemy, to goowno będzie tylko świeże, które wyczujemy, budząc się z ręką w nocniku...

No to teraz Panowie pojechaliście. Może prościej zakazać spinningu i innych metod pozyskiwania drapieżnika niż zakazać handlu w/w.
Zakazać handlu szczupakiem,bo się drobnica rozplęgła. Bo tak  wędkarze sobie życzą. I to kilku na milion.Nawet nie wiem jak to skomentować.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 02.10.2015, 16:19
Dla mnie można zakazać. Oczywiscie nie spinningu, ale zabijania ryb drapieżnych. Elvis, tu nie chodzi o "pojechaliście", tylko że obecnej gospodarki wody nie wytrzymują. I to nie ma nic wspólnego z naszymi życzeniami. Takie są fakty...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 02.10.2015, 16:29

No to teraz Panowie pojechaliście. Może prościej zakazać spinningu i innych metod pozyskiwania drapieżnika niż zakazać handlu w/w.
Zakazać handlu szczupakiem,bo się drobnica rozplęgła. Bo tak  wędkarze sobie życzą. I to kilku na milion.Nawet nie wiem jak to skomentować.

Daniel, nie 'bo się drobnica rozpległa', cokolwiek by to znaczyło, ale dlatego, że brakuje tej ryby w polskich wodach. Nie wiem jak u Ciebie, ale ja nie słyszałem o polskiej wodzie co 'szczupakiem stoi'. Po co nim handlować, kto żąda w ogóle aby szczupakiem handlowano, aby go kupować w sklepie? A dlaczego rybacy na Orzyszu chcieli dla 'tarła' odłowić 1000 szczupaków? Jestem pewien, że był zbyt właśnie w jakiś hipermarketach, bo smażalnie o tej porze słabo przędą...  Nikomu nie ubędzie  jak taki Auchan zapoda zamiast szczupaka inna rybę. A polskim wodom ten gatunek akurat bardzo się przyda.

I wcale nie kilku wędkarzy na milion tak sądzi, lub jeży się na widok szczupaczków w lodzie w hipermarkecie. Dość duży procent.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: shmuggler w 02.10.2015, 16:36
Ostatnio jak byłem nad kanałem przyjechała policja. Spojrzeli ilu jest wędkarzy i pojechali.

Jak tak będą wyglądać kontrole to nie będzie lepiej.

Przykre ;(

Wysłane z mojego GT-I9305 przy użyciu Tapatalka

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 02.10.2015, 16:40
Elvis, dlaczego nie okazujesz zdumienia, że nie możesz sobie kupić świeżej sarniny w każdym sklepie? Nigdy nie mogłeś, to i się nie dziwisz. A kiedyś ludzie polowali, jak teraz ryby łowią. Pewnie nie jeden był zdziwiony lub kłusował, jak pojawiały się kolejne zakazy i obostrzenia...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 02.10.2015, 17:15
Mam pytanie do kolegów Kotwica i Rybala.
Czy szczupak w polskich wodach jest gatunkiem zagrożonym wyginięciem?

Jeśli nie,to jakie oprócz wędkarskich potrzeb jest uzasadnienie wprowadzenia zakazu handlu w/w gatunkiem.
Czy jego obecna ilość w ekosystemie stanowi aż takie zagrożenie? Może to doprowadzić do klęski ekologicznej?
Czy nie prościej zakazać połowu?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 02.10.2015, 17:17

No to teraz Panowie pojechaliście. Może prościej zakazać spinningu i innych metod pozyskiwania drapieżnika niż zakazać handlu w/w.
Zakazać handlu szczupakiem,bo się drobnica rozplęgła. Bo tak  wędkarze sobie życzą. I to kilku na milion.Nawet nie wiem jak to skomentować.

Daniel, nie 'bo się drobnica rozpległa', cokolwiek by to znaczyło, ale dlatego, że brakuje tej ryby w polskich wodach. Nie wiem jak u Ciebie, ale ja nie słyszałem o polskiej wodzie co 'szczupakiem stoi'. Po co nim handlować, kto żąda w ogóle aby szczupakiem handlowano, aby go kupować w sklepie? A dlaczego rybacy na Orzyszu chcieli dla 'tarła' odłowić 1000 szczupaków? Jestem pewien, że był zbyt właśnie w jakiś hipermarketach, bo smażalnie o tej porze słabo przędą...  Nikomu nie ubędzie  jak taki Auchan zapoda zamiast szczupaka inna rybę. A polskim wodom ten gatunek akurat bardzo się przyda.

I wcale nie kilku wędkarzy na milion tak sądzi, lub jeży się na widok szczupaczków w lodzie w hipermarkecie. Dość duży procent.
Informacyjnie....
Szczupak "potarłowy" nie cieszy się dużym popytem. Poza tym, w tym czasie "na rynku może być górka", więc ceny idą w dół i nikomu nie opłaca się handlować szczupakiem. Zobowiązania zarybieniowe można realizować w dwojaki sposób - kupując wylęg za gotówkę lub samemu robić tarło. Opcja druga jest tańsza i jakościowo lepsza. Opierając się tylko na kupnie wylęgu, można się przejechać. Materiał zarybieniowy szybka schodzi i w słabym sezonie można zostać bez zarybień. Ku uciesze RZGW i innych kontrolujących.  Generalnie z 100 kg tarlaków można uzyskać  100 tys wylęgu.
W tym roku mamy średnio o 50 cm niższe stany wód, więc zmniejszyła się liczba tarlisk....
A z terenu skarzą się, że z roku na rok popyt na ryby słabnie i trzeba zwalniać rybaków..... :D

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 02.10.2015, 17:23
Elvis, dlaczego nie okazujesz zdumienia, że nie możesz sobie kupić świeżej sarniny w każdym sklepie? Nigdy nie mogłeś, to i się nie dziwisz. A kiedyś ludzie polowali, jak teraz ryby łowią. Pewnie nie jeden był zdziwiony lub kłusował, jak pojawiały się kolejne zakazy i obostrzenia...
Mieszkam w środku Puszczy Kozienickiej i jak mam ochotę na sarninę to idę ...
A tak na marginesie to: żona Daniela to [Ł]Ania.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 02.10.2015, 17:26
Mam pytanie do kolegów Kotwica i Rybala.
Czy szczupak w polskich wodach jest gatunkiem zagrożonym wyginięciem?

Jeśli nie,to jakie oprócz wędkarskich potrzeb jest uzasadnienie wprowadzenia zakazu handlu w/w gatunkiem.
Czy jego obecna ilość w ekosystemie stanowi aż takie zagrożenie? Może to doprowadzić do klęski ekologicznej?
Czy nie prościej zakazać połowu?
Nawet WWF twierdzi, że nie jest zagrożony. Zagrożone są jeziora poprzez nadmierną presję turystyczną i degradację brzegów. Zakaz połowów szczupaka i innych drapieżników spowodował by rozwój branży turystycznej w regionie :D.  Postulowałem aby wprowadzić dodatkowe licencje na połów szczupaka, podobnie jak w krajach anglosaskich (1 ryba = 1 znaczek), to chcieli mnie zlinczować miejscowi wędkarze aktywiści....:D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 02.10.2015, 17:57
Ale szczupaka nie ma 'zbyt dużo' w Polsce, jak jest, to powiedzcie gdzie (oprócz hipermarketowych półek)...

Daniel, tu nie chodzi o to czy jest on zagrożony wyginięciem ale jaką pełni rolę. To nie krąp, jego brak niesie z sobą pewne skutki, nadmierny rozwój kormorana może być jednym z nich. Rozwój drobnicy spowodowany brakiem drapieżnika to przecież popularna w Polsce rzecz...
Jeżeli jakieś ryby jest zbyt mało -to na pewno jest to szczupak właśnie.

Szczupak to nie karp, ja nie pisałem o nie zabieraniu go, tylko o zakazie handlu.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 02.10.2015, 18:07
Panowie z zaciekawieniem czytam ten temat .
Zadam wam pytanie bo ja nieu miem sobie na nie odpowiedzieć.....
U mnie na jeziorze nie łowi się sieciami nie ma rybaków , nie ma plagi kormoranów .....
Jest woda -wędkarze i plan zarybieniowy  wykonywany na podstawie operatu .....
Skoro w pzw są specjaliści którzy opracowywują plany z rejestrów to dla czego z roku na rok jest coraz mniej ryb ?
Z godze sie że ja nie umiem łowic ryb ale wedkarzy jest około 500 i kazdy jest nie zadowolony z obecnego stanu wiec o co chodzi ?........
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 02.10.2015, 18:48
Mjmaciek bo wędkarze biorą wszystko na potęgę i samo zarybienie rok rocznie nie daje rady z presją wędkarską - nie wliczając kłusowników.
Podobnie mamy nad Czarnym, przez 5 lat nie wpuszczono leszcza, a każdy płacze że go nie ma, dalczego? Bo jak wchodził to brali go ponad normy do bagażnika, to samo było z pstrągiem, karpiem a dziś przoduję lin i mały niewymiarowy szczupak i co? I zabierają to co jest...

Luk zgadzam się  w 100% zakazałbym zabierania szczupaka -  tak zareagowano kilkadziesiąt lat temu w Holandii, tam są wysokie kary za zabieranie tego drapieżnika, zrobiono badania, które pokazały jak pozytywny wpływ na wody miał ten drapieżnik - jadę z głowy nie wujka "gugu" więc tylko mglisty zarys pozostał w pamięci.

Mięso innych drapieżników jest o wiele smaczniejsze - okoń, sandacz, węgorz... Chociaż nie powiem kiedyś, dawno, dawno temu umiałem przyrządzić szczupaka po królewsku tak jak podają w warszawskich restauracjach, po smaku pozostało wspomnienie, bo tej rybki nie zabieram już z wody.

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 02.10.2015, 19:01
Mjmaciek bo wędkarze biorą wszystko na potęgę i samo zarybienie rok rocznie nie daje rady z presją wędkarską - nie wliczając kłusowników.
Podobnie mamy nad Czarnym, przez 5 lat nie wpuszczono leszcza, a każdy płacze że go nie ma, dalczego? Bo jak wchodził to brali go ponad normy do bagażnika, to samo było z pstrągiem, karpiem a dziś przoduję lin i mały niewymiarowy szczupak i co? I zabierają to co jest...

Luk zgadzam się  w 100% zakazałbym zabierania szczupaka -  tak zareagowano kilkadziesiąt lat temu w Holandii, tam są wysokie kary za zabieranie tego drapieżnika, zrobiono badania, które pokazały jak pozytywny wpływ na wody miał ten drapieżnik - jadę z głowy nie wujka "gugu" więc tylko mglisty zarys pozostał w pamięci.

Mięso innych drapieżników jest o wiele smaczniejsze - okoń, sandacz, węgorz... Chociaż nie powiem kiedyś, dawno, dawno temu umiałem przyrządzić szczupaka po królewsku tak jak podają w warszawskich restauracjach, po smaku pozostało wspomnienie, bo tej rybki nie zabieram już z wody.
Darek,ale Luk wręcz przeciwnie,nie pisał o zakazie zabierania tylko o zakazie handlu.
Byłem kilka razy ostatnio w Auchan i szczupaków nie widziałem
Czyżby miały takie branie,że je wylapali na pniu.
Kupiłem za to przepyszne świeże śledzie do smażenia.

Maćku,przychylam się do zdania Darka. Sami wędkarze mogą być jedną z kilku przyczyn.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 02.10.2015, 19:16
Zasoby mórz się kurczą i to bardzo mocno... Tutaj na pewno nie przez wędkarzy :D

Nie wiem jak to wygląda w skali całego Świata, ale czy Bałtyk nie przeżywa oblężenia ?
Jesteś tego pewien? Hmmm no policzmy trochę, ale najpierw tutaj cytat petycji:

"Zwracamy się do Państwa z prośbą poparcia inicjatywy dotyczącej zniesienia limitu połowowego dorsza dla sportowego wędkarstwa morskiego.
Limit dzienny 7 dorszy na jednego wędkarza wprowadził rozporządzeniem z 9 lipca 2004 r. minister rolnictwa. Polska jest jedynym krajem w Unii Europejskiej , w którym obowiązują takie regulacje. W pozostałych państwach ograniczenia ilościowe na sportowe morskie połowy nie obowiązują.
W ostatnim czasie nasiliły się kontrole inspektorów rybołówstwa morskiego respektujących bardzo ściśle ten restrykcyjny i anachroniczny przepis. Obecnie zauważamy ,że coraz więcej wędkarzy rezygnuje z rejsów w obawie przed karami za przekroczenie limitu. Skutkuje to mniejszą ilością rejsów wędkarskich a tym samym zmniejszy się zapotrzebowanie na artykuły związane wędkarstwem morskim.
Dlatego uważamy ,że w naszym wspólnym interesie leży jak najszybsze dotarcie do grona obywateli , którym to rozporządzenie nie odpowiada.
Dalsze funkcjonowanie obowiązującego rozporządzenie doprowadzi w krótkim czasie do likwidacji wędkarstwa morskiego.
W załączeniu przekazujemy wzór petycji do rozpropagowania wśród zainteresowanych .

Temat nie rozpoczęty przeze mnie, wrzucam tytułem rozpropagowania. W załączniku wzór petycji. Gotowe skany wraz zebranymi podpisami (nie musi być po 30), proszę przesyłać na mojego maila: adam@ostry-dorsze.pl
" - kolejny wymysł osoby, może byłego rybaka który skorzystał z restrukturyzacji rybactwa, lub jakiś przedsiębiorca, który wpadł na pomysł super biznesu i ciągle mu mało, bo konkurencja nad morzem naprawdę jest bardzo wysoka

Jak to wygląda dziś: zmniejszono wymiar z 37cm do 35cm i wprowadzono rejestr połowu ryb przy zejściu z kutra podaje się ilość złowionych ryb.
Przez kilka lat jeździłem na dorsze i nikt nigdy limitu 7 sztuk nie przestrzegał, tam się jeździ po rybę nie na rybę, czy masz 10 czy 100 lub więcej sztuk zabierano wszystko, moja średnia to jakieś 25/30 sztuk z tamtych wyjazdów, a byłem zawsze w ogonie, raz wygrałem chyba rybą co do wielkości.

A teraz trochę rachunków:

Dni pływających zakładam jest 100 w roku i zakładam niską jednostek że na ryby czysto pod wędki wypływa tylko 100 kutrów dziennie co daje tylko 10000 rejsów do tego dodajmy minimalną średnią na kutrze 10 osób (wydaje mi się że jest większa) to mamy 100000 wędkujących w roku, i przyjmijmy znów tylko 10kg na osobę to daje 1mln kg ryb czyli tysiąc ton - pewnie znowu strzelam ślepakami, ale niech  mnie skorygują Panowie naukowcy, z tym że oni nie mogą wiedzieć ile  faktycznie jest zabieranych ryb, bo wszystkie rejestry to totalna fikcja niestety :'(

edit: znam także "miszczów" co te ryby sprzedają na targu, i jak tylko mogą to jadą po ryby nad morze po 300km w jedną stronę 2 razy w tygodniu łowiąc tylko na wędkę, czy to jest hobby?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 02.10.2015, 19:28
Elvis handel a brak zabierania to to samo w praktyce, nie czepiajmy się słówek - ja wiem, że dziś masz poczucie humoru :thumbup:

Niestety ale ja widuję te ryby w marketach tylko w dwóch okresach w roku: przed 24 grudnia oraz na przełomie marca i kwietnia - więc coś tutaj faktycznie nie gra :thumbdown:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 02.10.2015, 19:33
Elvis handel a brak zabierania to to samo w praktyce, nie czepiajmy się słówek - ja wiem, że dziś masz poczucie humoru

Niestety ale ja widuję te ryby w marketach tylko w dwóch okresach w roku: przed 24 grudnia oraz na przełomie marca i kwietnia - więc coś tutaj faktycznie nie gra
Grendziu,różnica jest zasadnicza.
Diabeł tkwi w szczegółach. Jak pisałem większość ryb w handlu pochodzi z hodowli. To wędkarze są problemem,a nie markety.
Cdn.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: gregorio w 02.10.2015, 19:41
Śledzę tą dyskusje od początku i chciałem tylko coś podpowiedzieć na temat rybołówstwa morskiego ( 10 lat temu moja branża). Ktoś wspomniał o karach , dopuszczonych rozmiarów oczek włoków, siatek , nie wymiarowych ryb w ładowniach , połowu ryb w okresie ochronnym, itd. Panowie ja myślę że z tym to było bardzo podobnie jak z odłowami na zbiornikach śródlądowych. Pracując na kutrach rybackich w naszym kraju widziałem wiele. Wtedy jeszcze zaraz po szkole jako żółtodziób ,to co się tam wyprawiało to masakra. Ile razy był wszywany worek z mniejszymi oczkami w siatkę ho ho... panowie setki kg jak nie tony małego dorszyka szło za burtę (zgnieciony, zaduszony). Aż żal było patrzeć. Kiedyś ( trałowaliśmy dennie za flądrą -oczywiście w niedozwolonej strefie :'(, i sporym przyłowem był torbut. Zaraz po wyciągnięciu i rozwiązaniu worka na pokładzie pojawiła się masa nie wymiarowego torbuta, Zacząłem wyrzucać go za burtę po czym usłyszałem "pojebał...cię" więc zadałem pytanie szyprowi a zarazem (armatorowi). Dlaczego mamy go brać przecież nie wymiar?  , nie interesuj się tylko zapierd....wszystko się sprzeda...Myślenie typowe polskich biznesmanów aby dziś , aby szybko nie ważne co jutro , co za parę lat.I tak to się odbywało w polskim rybołówstwie z roku na rok... Dodatkowo powiem że pracowałem też w Holandii na jednostkach rybackich i nawet nie mamy czego tu porównać w minimalnej skali. Wszystkie ryby jakie przechodziły przez nasze ręce były mierzone,sortowane (nie wymiar do wody!!). Zresztą żaden fishmarket  by od ciebie nie odkupił nie wymiarowej ryby!!. Szyper często schodził pod pokład i wyłapywał ryby z taśmy aby sprawdzić czy dobrze są mierzone!!, Żadnego wszywanie nie legalnych worków itd!! za takie coś  są strasznie wysokie kary pieniężne dla armatora jak i szypra!! Mógłbym tu wypisywać wiele takich różnic. Tam nikomu do głowy nawet takie pomysły nie przychodzą. Nie ma co ukrywać , brak ryb jest spowodowany przez ludzką pazerność i bezmyślność. Dziś polscy rybacy płaczą że nie mają co łowić a mi ich wcale nie jest żal...Pomału zachodzą zmiany ale zdecydowanie za wolno.. :'(Sorki za odbicie od tematu
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 02.10.2015, 19:44
Elvis popieram jak zawsze Twój punkt widzenia.
Powoli czuje jakoś, że jeszcze jak przez pół roku o tym będę pisał jacy to wędkarze są źli i nie dobrzy to wszystkie wędki spale.
 
Następnie jako Kung - Fu Panda będę kamuflował się na drzewie i będę strzelał z ust z rurki strzałkami w żyłki wszystkich wędkujących :-[
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 02.10.2015, 19:51
No to mamy przykład z pierwszej ręki jak pisze @gregorio . Ja mam takie info z pierwszej ręki jeżeli chodzi o rybaków śródlądowych . Tylko Panowie , ta sytuacja ma drugie dno niestety . Jakby rybacy za swoje ryby dostawali tyle eurasów co za granicą w normalnym kraju to wcale nie musieliby kombinować . Ja wiem , że to nie jest żadne usprawiedliwienie i prawa należy przestrzegać ale czy nie mam racji :(
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 02.10.2015, 20:12
A ja dzięki obserwacji w terenie i obserwacji wpisów Elvisa też mam info z pierwszej ręki - to wędkarze są winni!!!

Licytujemy się dalej?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 02.10.2015, 20:22
A ja dzięki obserwacji w terenie i obserwacji wpisów Elvisa też mam info z pierwszej ręki - to wędkarze są winni!!!

Licytujemy się dalej?


A jasne , że wędkarze są winni . Nawet ja się wiele lat temu do tego  mocno przyczyniałem . Na moich wodach nie ma rybaków , kłusownictwo jak wszędzie , kormoranów jest trochę ale najgorsze barachło to właśnie wędkarze . Bardzo mi przykro , że moje wody tak pustoszeją , szczególnie żal mi Odry na odcinku od Chałupek do Raciborza . Niestety mentalności większości naszych rodaków nie zmienimy . Należałoby zmienić prawo ale to czcza gadanina , to nigdy nie nastąpi a przynajmniej nie za mojego życia .
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 02.10.2015, 20:54
Już jestem. Przerwa w nadawaniu była spowodowana przez pkp. Musiałem kończyć podróż do domu i resztę drogi pokonać rowerem.
A więc tak. To ja pisałem o sieciach na morzu,a wiedzę czerpałem z serialu dok. "Poławiacze". Przepraszam za błąd. Obiecuję poprawę i,że nie będę czerpał wiedzy z telewizji (telewizja kłamie)tylko z forum.

Byłi już rybacy-zbankrutowałi,kormorany-odleciały,ichtiolodzy i inni naukowcy z Pzw i Irś -zmienią zdanie,kłusownicy- wyłapani lub wyjechali za miedzę. Karpie, karasie i amury zdechną ze starości lub od zadanych w walce o życie ran. Hipermarkety- zamkniemy stoiska z rybami.Wędkarze? Wszyscy wypuszczają,albo niebawem będą wypuszczać.
A byli jeszcze kusznicy podwodni,ale chyba się potopili lub zrezygnowali,bo przez w/w nie ma do czego strzelać.

Czekam z niecierpliwością na następnych winnych.  Znajdziemy i na nich sposób.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 02.10.2015, 21:16
Kolejni winni, ano proszę bardzo :):

1. Rolnicy oprócz orania kłusują i wpuszczają przeróżne pestycydy do gleby i wód zanieczyszczają wody oraz przyczyniają się do wielu złych związków zachodzących w wodzie, a ta umiera.
2. Księża i chrześcijanie - ponieważ nie modlą się na mszy za to że nie mają ryb i nawołują co piątek do postu, gdzie tylko rybie mięso się liczy.
3. Politycy - ponieważ mają w d... postulaty i elektorat wędkujących.
4. Nauczyciele - bo wg fundacji Ratuj Ryby dzieci nie wiedzą jak ryby wyglądają i ich nie rozróżniają, nie mówiąc o dalszej edukacji.
5. Czesi - bo są lepsi od nas i basta.
6. Piłkarze - bo za dużo zarabiają, a umiejętności mają na tyle słabe, że mogliby część wypłat jako rozgrzeszenie za słabą grę przeznaczyć na zarybianie...
7. Urzędnicy którzy nie chcą przyznawać dotacji na ratowanie wód.
8. Elvis i ja, bo jesteśmy sadystami.
9. Ostap, bo robi zbyt fajne łódki, dzięki którym wędkarstwo się polepsza.
10.  Producenci na świecie sprzętu wędkarskiego - bo dzięki postępowi lepiej łowimy.

Pisać dalej?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 02.10.2015, 21:22
Widzę , że Kolegom humory dopisują :D Tak poważnie to znalazłem niemiecką stronę z przepisami - http://schonzeiten.de/schonzeiten-fische-bayern-angeln-mindestmasse/#  - ciekawe rzeczy i wielkie różnice miedzy landami . Ciekawe okresy zakazujące całkowicie łowić :thumbup: Co kraj to obyczaj .
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 02.10.2015, 21:25
Jędrula ale my jesteśmy jak najbardziej poważni, czy gdzieś w tych wpisach ktoś skłamał :beer: O:)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 02.10.2015, 21:40
:beer:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 02.10.2015, 21:59
Daniel, chyba się czepiasz... :D

Zakaz handlu szczupakiem to taka luźna propozycja. Bierze się stąd, że odłów tarlaka jest dla rybaków przykrywką do zrobienia biznesu. Mają tańszy materiał zarybieniowy, jednocześnie towar do sprzedania.
Wyobraźmy sobie sytuację. Rybacy piszą pismo o zgodę na odłowienie 1000 sztuk tarlaka z jeziora Orzysz. Odławiają, zarybiają póxniej. Ale znika z wody 1000 sztuk, oczywiście nikt ich liczyć dokładnie nie będzie... Rybę odławia się przed Wielkanocą, wtedy jest zbyt.
Powiedz mi teraz, że jezioro Orzysz będzie Twoim pierwszym celem jeżeli chodzi o spinning :D Przeciez tam będzie juz bardzo kiepsko! Znika 1000 szczupaków, przed tarłem! W zamian rybacy zarybią... Jeżeli to jest dobra gospodarka rybacka, to ja jestem wezyr :D  Sprawę blokował burmistrz Orzysza, nie wiem czy mu się udało...

Piszesz, że szczupak pochodzi z hodowli. Ale jakiej? Pierwsze słyszę. To nie pstrąg ani łosoś w klatce którego karmić będziesz pelletem, to nie karp, z wykopanej wanny. Ta ryba musi być w jeziorze, stąd pochodzi. Może ktoś je hoduje, ale jest to tania ryba i się to nie opłaca, nie słyszałem nigdy o hodowlach szczupaka. Mają co prawda duże przyrosty, ale to nie karpie które można tuczyć. Do tego potrzeba raczej dużych akwenów. Mogę się mylić, handlowałeś rybami, może wiesz coś więcej?

Uważam, że jeżeli szczupaka by zabrakło w sklepach to nic by się nie stało. Mógłby się przynajmniej wytrzeć spokojnie. Zresztą ciekawi mnie dokładne miejsce pochodzenia tej ryby w hipermarketach. To może być niezły wałek, jeżeli by przyjrzeć się dokłądnie ilościom z faktury i z zezwoleń. Może się okazać, że wiele szczupaków odłowionych zostało przed tarłem, bez pozwoleń. Ciekawe czy ktoś to robi. Ale po co nam kolejny organ? :D



Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 02.10.2015, 22:07
Luk po co organ, wystarczy smażalnie nazwać "Kormoran"- czytaj SOWA i już wszystko się wyjaśni dzięki nagraniom :narybki:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 02.10.2015, 22:23
Śledzę tą dyskusje od początku i chciałem tylko coś podpowiedzieć na temat rybołówstwa morskiego ( 10 lat temu moja branża). Ktoś wspomniał o karach , dopuszczonych rozmiarów oczek włoków, siatek , nie wymiarowych ryb w ładowniach , połowu ryb w okresie ochronnym, itd. Panowie ja myślę że z tym to było bardzo podobnie jak z odłowami na zbiornikach śródlądowych. Pracując na kutrach rybackich w naszym kraju widziałem wiele. Wtedy jeszcze zaraz po szkole jako żółtodziób ,to co się tam wyprawiało to masakra. Ile razy był wszywany worek z mniejszymi oczkami w siatkę ho ho... panowie setki kg jak nie tony małego dorszyka szło za burtę (zgnieciony, zaduszony). Aż żal było patrzeć. Kiedyś ( trałowaliśmy dennie za flądrą -oczywiście w niedozwolonej strefie :'(, i sporym przyłowem był torbut. Zaraz po wyciągnięciu i rozwiązaniu worka na pokładzie pojawiła się masa nie wymiarowego torbuta, Zacząłem wyrzucać go za burtę po czym usłyszałem "pojebał...cię" więc zadałem pytanie szyprowi a zarazem (armatorowi). Dlaczego mamy go brać przecież nie wymiar?  , nie interesuj się tylko zapierd....wszystko się sprzeda...Myślenie typowe polskich biznesmanów aby dziś , aby szybko nie ważne co jutro , co za parę lat.I tak to się odbywało w polskim rybołówstwie z roku na rok... Dodatkowo powiem że pracowałem też w Holandii na jednostkach rybackich i nawet nie mamy czego tu porównać w minimalnej skali. Wszystkie ryby jakie przechodziły przez nasze ręce były mierzone,sortowane (nie wymiar do wody!!). Zresztą żaden fishmarket  by od ciebie nie odkupił nie wymiarowej ryby!!. Szyper często schodził pod pokład i wyłapywał ryby z taśmy aby sprawdzić czy dobrze są mierzone!!, Żadnego wszywanie nie legalnych worków itd!! za takie coś  są strasznie wysokie kary pieniężne dla armatora jak i szypra!! Mógłbym tu wypisywać wiele takich różnic. Tam nikomu do głowy nawet takie pomysły nie przychodzą. Nie ma co ukrywać , brak ryb jest spowodowany przez ludzką pazerność i bezmyślność. Dziś polscy rybacy płaczą że nie mają co łowić a mi ich wcale nie jest żal...Pomału zachodzą zmiany ale zdecydowanie za wolno.. :'(Sorki za odbicie od tematu

Gregorio, świetny wpis :thumbup:
Chciałbym usłyszeć więcej o uczciwości rybaków na Mazurach teraz... :D Rybacy morscy maja o wiele więcej kontroli a trzaskali takie numery! Co dopiero ci na jeziorach?

Grendziu, słyszałem nie raz jak wyglądaja takie połowy dorszy. Przykra sprawa... :(
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 02.10.2015, 22:53
Grendziu, słyszałem nie raz jak wyglądaja takie połowy dorszy. Przykra sprawa... :(

No i przez to m.in. przestałem pływać, ale znów mnie wzięło jakoś i będę pływał. Jak chciałem wypuścić ostatnio  "dorszaczka" to wszyscy jak na debila na kutrze na mnie patrzyli, poczułem się jak wróg publiczny nr 1!!!

Analogicznie nad wodami śródlądowymi w Polsce wygląda tak samo niestety i koło się zamyka >:O


Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 02.10.2015, 23:57
Daniel, chyba się czepiasz... :D

Zakaz handlu szczupakiem to taka luźna propozycja. Bierze się stąd, że odłów tarlaka jest dla rybaków przykrywką do zrobienia biznesu. Mają tańszy materiał zarybieniowy, jednocześnie towar do sprzedania.
Wyobraźmy sobie sytuację. Rybacy piszą pismo o zgodę na odłowienie 1000 sztuk tarlaka z jeziora Orzysz. Odławiają, zarybiają póxniej. Ale znika z wody 1000 sztuk, oczywiście nikt ich liczyć dokładnie nie będzie... Rybę odławia się przed Wielkanocą, wtedy jest zbyt.
Powiedz mi teraz, że jezioro Orzysz będzie Twoim pierwszym celem jeżeli chodzi o spinning :D Przeciez tam będzie juz bardzo kiepsko! Znika 1000 szczupaków, przed tarłem! W zamian rybacy zarybią... Jeżeli to jest dobra gospodarka rybacka, to ja jestem wezyr :D  Sprawę blokował burmistrz Orzysza, nie wiem czy mu się udało...

Piszesz, że szczupak pochodzi z hodowli. Ale jakiej? Pierwsze słyszę. To nie pstrąg ani łosoś w klatce którego karmić będziesz pelletem, to nie karp, z wykopanej wanny. Ta ryba musi być w jeziorze, stąd pochodzi. Może ktoś je hoduje, ale jest to tania ryba i się to nie opłaca, nie słyszałem nigdy o hodowlach szczupaka. Mają co prawda duże przyrosty, ale to nie karpie które można tuczyć. Do tego potrzeba raczej dużych akwenów. Mogę się mylić, handlowałeś rybami, może wiesz coś więcej?

Uważam, że jeżeli szczupaka by zabrakło w sklepach to nic by się nie stało. Mógłby się przynajmniej wytrzeć spokojnie. Zresztą ciekawi mnie dokładne miejsce pochodzenia tej ryby w hipermarketach. To może być niezły wałek, jeżeli by przyjrzeć się dokłądnie ilościom z faktury i z zezwoleń. Może się okazać, że wiele szczupaków odłowionych zostało przed tarłem, bez pozwoleń. Ciekawe czy ktoś to robi. Ale po co nam kolejny organ? :D

Czepiam się? Nie sądzę.Wyliczyłem tylko powody przez które mamy to co mamy.To nie ja czepiam jednego argumentu,a jak zostaje obalony szukam innego,żeby tylko odsunąć podejrzenia od siebie.Jak pisał już Kotwic,każda woda jest inna i trzeba indywidualnego podejścia.Większość z nas podkreśla,że zabiera od czasu do czasu rybę i to jest ok,ale znaczna część zabierała kiedyś wszystko jak leci,a dziś przepraszam za wyrażenie są świetojebliwi."Zapomniał wół,jak cielęciem był".Raz się pisze,żeby wypuszczać ryby i kupować w hipermarkecie,by innym razem mówić,że powinno zakazać się handlu rybą w hipermarketach. ???

Jeżeli zaś chodzi o szczupaka to nigdzie nie pisałem,że pochodzi z hodowli.Pisałem,że większość ryb pochodzi z hodowli.Ale są i hodowane szczupaki.Jednak jak ja to określam to efekt uboczny przy "produkcji"pozostałych gatunków.Do prawidłowego funkcjonowania stawu jak i rozwoju ryb drapieżnik jest konieczny.Jego masowa hodowla jest nie opłacalna.Jest potrzebny w początkowej fazie hodowli np.karpia,bo eliminuje jego konkurencję pokarmową w stawie,która mogła trafić do wody np.w trakcie napełniania zbiornika.Ma to duże znaczenie,żeby podnieść wydajność i przyrost masy.Zaraz po obsadzeniu stawu,bo tak w hodowli fachowo nazywa się zarybienie,materiał zarybieniowy ma bardzo małe rozmiary i żywi się całkiem innym pokarmem niż np.osobniki dwu letnie.I tu jest właśnie potrzebny drapieżnik,który nie jako chroni karpia przed innymi rybami.Trzeba pamiętać,że tu najważniejsza jest efektywność czyli wydajność z ha.
Szczupak nie potrzebuje jakiś wielkich jezior.Wystarczy mu kałuża wody pełna żarcia.O ile pamiętam to szczupak,żeby uzyskać masę 1kg potrzebuje zjeść około 10kg ryb.Stąd jego nieopłacalna hodowla.Duży koszt i przede wszystkim brak zapotrzebowania.Cena nie jest tak niska jak by się mogło wydawać.Hoduje się go przy okazji hodowli np.karasi,które są bardzo tanie.
Moja wiedza w tej kwestii jest bardzo mała,więc nie będę udawał,że się znam.
Proszę mnie poprawić,jeśli się mylę.



 
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 03.10.2015, 00:11

Czepiam się? Nie sądzę.Wyliczyłem tylko powody przez które mamy to co mamy.To nie ja czepiam jednego argumentu,a jak zostaje obalony szukam innego,żeby tylko odsunąć podejrzenia od siebie.Jak pisał już Kotwic,każda woda jest inna i trzeba indywidualnego podejścia.Większość z nas podkreśla,że zabiera od czasu do czasu rybę i to jest ok,ale znaczna część zabierała kiedyś wszystko jak leci,a dziś przepraszam za wyrażenie są świetojebliwi."Zapomniał wół,jak cielęciem był".Raz się pisze,żeby wypuszczać ryby i kupować w hipermarkecie,by innym razem mówić,że powinno zakazać się handlu rybą w hipermarketach. ???


Za cholerę nie wiem o co ci chodzi :-\  Piszesz o mnie? :o
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 03.10.2015, 00:16
Elvis spokojnie to tylko dyskusja, ja już jadę też żartem dzisiaj, bo inaczej się nie da... Jeśli moje 10 przykazań Ciebie mogło tam dotknąć, bo byłeś tam wymieniony to przepraszam :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 03.10.2015, 00:19
Elvis spokojnie to tylko dyskusja, ja już jadę też żartem dzisiaj, bo inaczej się nie da... Jeśli moje 10 przykazań Ciebie mogło tam dotknąć, bo byłeś tam wymieniony to przepraszam :)
No coś Ty. :-* :beer:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 03.10.2015, 00:26

Nie Luk,nie o Tobie,a ogólnie. :beg:
Ja się zawsze staram poruszać problem bezosobowo.Nie odnoszę się do konkretnych osób,tylko do pewnych sytuacji czy zachowań.No chyba,że zostanę wywołany to i odpowiadam konkretnej osobie.
Sory,jak coś to nie ja.

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 04.10.2015, 00:47
Dla mnie sprawa jest prosta. Ryb nie ma. A jakieś środki zaradcze? Też nie ma.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 04.10.2015, 00:52
I jeszcze jedno: To co było nigdy nie wróci. A jak ktoś tego nie akceptuję, zawsze może iść na komercję połowić i się nałowi.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 04.10.2015, 01:01
I jeszcze jedno: To co było nigdy nie wróci. A jak ktoś tego nie akceptuję, zawsze może iść na komercję połowić i się nałowi.
Czyli też se ne wrati, bo nawet na komercji trzeba zapłacić, za to, co się bierze...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 04.10.2015, 01:15
Zawsze można zbudować wehikuł czasu i przenieść się 40lat wstecz i wszystko zmienić i ustawić odpowiednio, aby wody w dobrej kondycji służyły pokoleniom :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 04.10.2015, 01:24
Zawsze można zbudować wehikuł czasu i przenieść się 40lat wstecz i wszystko zmienić i ustawić odpowiednio, aby wody w dobrej kondycji służyły pokoleniom :D
Oj, życzenia... każdy je ma.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 06.10.2015, 18:33
Jakoś jednak nie potrafisz odpowiedzieć lub nie chcesz, dlaczego rozgrabiono rybostan polskich wód, lub może bardziej - dlaczego do tego dopuszczono.
Podaj mi proszę opracowania (najchętniej naukowe) które wskazują na takie zdarzenie.
Naprawdę wolę poczytać, co kto zbadał i wywnioskował, niż opierać się na widzimisie i wydaje misię.

Cytuj
Łowisko Rybieniec zarybione i pełne ryb, z 200 dużymi karpiami, opiekunem, który zapobiega śmierci naturalnej tej wody jest złe, zaś jałowe 
Zapobiega śmierci naturalnej? Co masz na myśli, bo jakoś nie mogę powiązać faktów z tym sposobem interpretacji.

Cytuj
Po co nim handlować, kto żąda w ogóle aby szczupakiem handlowano, aby go kupować w sklepie? A dlaczego rybacy na Orzyszu chcieli dla 'tarła' odłowić 1000 szczupaków? Jestem pewien, że był zbyt właśnie w jakiś hipermarketach, bo smażalnie o tej porze słabo przędą.. 
Warto zapoznać się z zasadami współpracy z hipermarketami, a wszelakie złudzenia znikną szybciutko i nie będzie już pisania podobnych wymysłów.
No i widzę, tendencje do tego by wprowadzić nadzór nad pochodzeniem ryb. Zwykły człowiek może kupić rybę z hodowli, wędkarz ma przywilej polować na co tylko chce. Bo ryba jest dla wędkarza i tylko to się liczy.


Mam pytanie do kolegów Kotwica i Rybala.
Czy szczupak w polskich wodach jest gatunkiem zagrożonym wyginięciem?
Nie kojarzę żadnych polskich opracowań, w których ktoś uznałby szczupaka za gatunek zagrożony wyginięciem (w sensie ekologicznym).
Pojawiają się informacje o nadmiernej presji połowowej na drapieżne ryby co może powodować zubożenie populacji, np.: szczupaka, ale są to informacje lokalne, okresowe itd. Co więcej, szczupak jest gatunkiem powszechnie zarybianym (prawie 90% wód jeziorowych jest tak wspieranych), po to by utrzymywać możliwie prężną i stałą populację tego drapieżnika.

No to teraz Panowie pojechaliście. Może prościej zakazać spinningu i innych metod pozyskiwania drapieżnika niż zakazać handlu w/w.
Zakazać handlu szczupakiem,bo się drobnica rozplęgła. Bo tak  wędkarze sobie życzą. I to kilku na milion.Nawet nie wiem jak to skomentować.
I to jest dobre podsumowanie. :thumbup:

Ale szczupaka nie ma 'zbyt dużo' w Polsce...
Co to niby znaczy, że nie ma zbyt dużo?
Że ma być tak, że każdy rzut blachą daje rybę? Że z wody dowolnej wyciągamy 50 kg/ha szczupaka (tak jak na komercji idzie wyrwać karpia?)

Bierze się stąd, że odłów tarlaka jest dla rybaków przykrywką do zrobienia biznesu. Mają tańszy materiał zarybieniowy, jednocześnie towar do sprzedania.
Bez przesady, dziwne domniemania i złudzenia po to by pokazać, jak to rybakom zależy na sprzedaży szczupaczyzny za kilka złotych.

Cytuj
... Rybę odławia się przed Wielkanocą, wtedy jest zbyt.
No tutaj zaszalałeś, słabo coś kojarzę tradycję pożerania szczupaka w wielkanocne dni, marcowo/kwietniowe. Już bardziej Boże Narodzenie mi do tego pasuje.  :)


Cytuj
Piszesz, że szczupak pochodzi z hodowli. Ale jakiej? Pierwsze słyszę. To nie pstrąg ani łosoś w klatce którego karmić będziesz pelletem, to nie karp, z wykopanej wanny. Ta ryba musi być w jeziorze, stąd pochodzi. Może ktoś je hoduje, ale jest to tania ryba i się to nie opłaca, nie słyszałem nigdy o hodowlach szczupaka.
Niestety mylisz się, lub nie szukałeś takich informacji.
Zupełnie duże ilości szczupaka są hodowane w gospodarstwach karpiowych. Są to ryby dodatkowe, tzw: polikultura, nie wymagające dodatkowych nakładów. Stąd też dostępność takich ryb w różnych okresach roku, w różnej ilości.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 06.10.2015, 18:51
W kwietniu pełno filetów ze szczupaka w Lidlu. Pochodzenie: Wody śródlądowe Polski.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 06.10.2015, 19:39
W kwietniu pełno filetów ze szczupaka w Lidlu. Pochodzenie: Wody śródlądowe Polski.




W 2013 pod koniec marca w Realu na własne oczy widziałem filety z sandacza . Nawet na jednym z portali ktoś fote tego wstawił , w kilku sklepach tej sieci na śląsku były te filety . Pochodzenie - Polska





''Jakoś jednak nie potrafisz odpowiedzieć lub nie chcesz, dlaczego rozgrabiono rybostan polskich wód, lub może bardziej - dlaczego do tego dopuszczono.
Podaj mi proszę opracowania (najchętniej naukowe) które wskazują na takie zdarzenie.
Naprawdę wolę poczytać, co kto zbadał i wywnioskował, niż opierać się na widzimisie i wydaje misię.''







Kotwic , ja zaczynam wątpić w Twój zdrowy rozsadek :thumbdown: Co chcesz powiedzieć , zrujnowany rybostan to nieprawda ? Że kiedyś ( 60 , 70... lata ) było tak samo albo gorzej ? Albo ja Ciebie Kolego nie rozumiem albo Ty masz jakiś kłopot ze zdrowiem . Nie obraź się proszę ale ja dawno takiego czegoś nie słyszałem od zwykłego zjadacza chleba , Ty jesteś naukowcem :o
Rany , nie ogarniam tego całkiem .





E: Kotwic , a ile Ty masz lat ? Może czegoś nie pamiętasz ?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 06.10.2015, 19:52
No i mamy winnego
Ps. Przykro to czytać
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 06.10.2015, 19:56
W kwietniu pełno filetów ze szczupaka w Lidlu. Pochodzenie: Wody śródlądowe Polski.

A widziałeś fakturę zakupu i informację o tym czy ryba pochodzi z wody PZW tudzież RZGW, czy może pochodzenie było  z hodowlanego stawu? 

Poniżej ściąga, która nie obowiązuję na komercyjnych, hodowlanych, rybackich łowiskach prywatnych - to takie wody, które nie należą do Państwa a posiadają formę własności i swoją  KW!!! czyli  taka woda, która nie jest przepływowa i pełni rolę kałuży, czy wanny jak to się tutaj zowie :)


Art. 8. 1. Zabrania się połowu ryb:
1) w wypadkach określonych przepisami o ochronie przyrody,
2) o wymiarach ochronnych,
3) w okresie ochronnym

Okresy ochronne podane są w ROZPORZĄDZENIU MINISTRA ROLNICTWA I ROZWOJU WSI z dnia 12 listopada 2001 r. w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli i połowu innych organizmów żyjących w wodzie:
§ 7. 1. Niedozwolony jest połów ryb i raków w okresach ochronnych, z zastrzeżeniem ust. 2, ustanowionych dla:
12) szczupaka,
a) w rzekach i zbiornikach zaporowych - od dnia 1 stycznia do dnia 30 kwietnia,
b) w pozostałych wodach - od dnia 1 marca do dnia 30 kwietnia

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 06.10.2015, 19:58
Kotwic , a ile Ty masz lat ? Może czegoś nie pamiętasz ?
Czasami mam wrażenie, żem starszy niż węgiel, może to jest przyczyna owej sklerozy i zbałamucenia umysłowego ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 06.10.2015, 20:05
Grendziu , przepisy są jasne w tej materii . Wszystko pasuje , powiedz mi tylko , czy jakiś prywaciarz w trakcie tarła tłucze swoje ryby i sprzedaje ? Czy to jest racjonalne zachowanie i pilnowanie interesu ? Fakt , nie znam się na hodowli ryb i tym biznesie ale coś tu nie gra , nie uważasz ? Skłaniam się do myśli , że każdy normalny hodowca tego nie zrobi a ryba jest od rybaka z państwowej wody , oni tam ja złowią/sprzedadzą niezależnie od pory roku . Obym się mylił :thumbdown:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 06.10.2015, 20:10
Kotwic , a ile Ty masz lat ? Może czegoś nie pamiętasz ?
Czasami mam wrażenie, żem starszy niż węgiel, może to jest przyczyna owej sklerozy i zbałamucenia umysłowego ;D





Widzę , że nie chcesz już o tym gadać . W sumie się nie dziwię ale... Chciałbym z Tobą pojechać na ryby , pójść  na piwo i pogadać . Takie pisanie to jest o kant .... :thumbdown:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 06.10.2015, 20:10
Jakoś jednak nie potrafisz odpowiedzieć lub nie chcesz, dlaczego rozgrabiono rybostan polskich wód, lub może bardziej - dlaczego do tego dopuszczono.
Podaj mi proszę opracowania (najchętniej naukowe) które wskazują na takie zdarzenie.
Naprawdę wolę poczytać, co kto zbadał i wywnioskował, niż opierać się na widzimisie i wydaje misię.


Ty masz żródła nie ja... Sprawdż wydajność z hektara w ciągu ostatnich lat. Z czego wynika ten spadek? Czy są to gdybania? Oczywiście, słowo spadek ja zastapiłem słowem rozgrabić. Zwał jak zwał.
Ja ponadto opieram się na doniesieniach wędkarzy, jak Polska długa i szeroka. Nie potrzebuję badań ani docenta Wołosa aby widzieć w jakim stanie są wody, że mniej jest lina, karaś pospolity zagrożony jest wyginięciem. Że ryb jest coraz mniej. Tych większych.



Cytuj
Łowisko Rybieniec zarybione i pełne ryb, z 200 dużymi karpiami, opiekunem, który zapobiega śmierci naturalnej tej wody jest złe, zaś jałowe 
Zapobiega śmierci naturalnej? Co masz na myśli, bo jakoś nie mogę powiązać faktów z tym sposobem interpretacji.

Woda była pozostawiona sama sobie, płytka, zarośnięta i przełowiona, dookoła pola uprawne.  Podobno. Skoro nikt nie chciał gospodarzyć na takiej wodzie, to co takiego mogłoby się z nią stać? A tak pojawia się właściciel i o łowisko zaczyna dbać. Jeżeli ktoś mógłby wziąć tę wode to ewentualnie  PZW, czy byliby lepsi? 

Warto zapoznać się z zasadami współpracy z hipermarketami, a wszelakie złudzenia znikną szybciutko i nie będzie już pisania podobnych wymysłów.
No i widzę, tendencje do tego by wprowadzić nadzór nad pochodzeniem ryb. Zwykły człowiek może kupić rybę z hodowli, wędkarz ma przywilej polować na co tylko chce. Bo ryba jest dla wędkarza i tylko to się liczy.

Nadinterpretacja. Chodzio to, aby nikt szczupaków podchodzących do tarła nie odławiał z wód PZW pod przykrywką pozyskania materiału zarybieniowego. I tutaj pytanie - po co rybacy chieli odłowić 1000 sztuk tarlaków z jeziora Orzysz? Czy naprawdę tyle było ich potrzebnych? Pytanie drugie - co się dzieje z tarlakami po operacji pobrania od nich ikry i mleczu? Czy brak 1000 szczupaków to nie jest żaden problem dla takiego jeziora jak Orzysz?

Wędkarz nie ma przywileju polować na to co chce. Obowiązuje okres ochronny do końca kwietnia, plus wymiar ochronny.  Kolejna nadinterpretacja więc.


Niestety mylisz się, lub nie szukałeś takich informacji.
Zupełnie duże ilości szczupaka są hodowane w gospodarstwach karpiowych. Są to ryby dodatkowe, tzw: polikultura, nie wymagające dodatkowych nakładów. Stąd też dostępność takich ryb w różnych okresach roku, w różnej ilości.

Czy jestes pewien, że nigdy szczupaki z jezior Mazur nie trafiały do hipermarketów? Czy wszystkie pochodzą z polikultur? Masz jakieś namiary na to jakie ilości takie polikultury są w stanie wyprodukować szczupaków? Ja zawsze myślałem, że grudzien to miesiąc kiedy się opróżnia stawy karpiowe. Kto odławia szczupaka w okresie marca i kwietnia w polikulturach? Dlaczego zbiega się w czasie występowanie szczupaka w hipermarkecie z jego tarłem?  Po co sobie robić tyle wysiłku ze szczupaczyzną za kilka złotych?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 06.10.2015, 20:15
Też się nie znam, ale rybka obowiązuję okres ochronny na wodach dzierżawionych od Państwa - jeśli się mylę, to proszę o sprostowanie Panie Kotwic :)

Jędrula ryby hodowane prywatnie najprawdopodobniej przechodzą przez ręce rybaków i ich rozmnażanie jest wspomagane przez pracę samych hodowców, tak aby poprzez sztuczny odchów ryb można było wyprodukować jak najwięcej potomstwa, docelowo narybku - co dalej robi rybak z tą rybą to już jego prywatna sprawa i uwierz mi to on wie lepiej od nas c o z takimi rybami zrobić.

Ponadto terminy ochronne na wodach są umowne, tarło ryb jest zależne od różnych zmiennych i nie wszędzie przecież odbywa się w tym samym terminie, tylko samobójca finansowy pozbawiałby  życia ryby bez wcześniejszego pobrania ikry z ryb. Rybak też człowiek i myśleć umie!!!

Wszystko zostało ładnie pokazane na "obrazkach" filmach proponowanych przez Panów Ichtiologów, wystarczyło obejrzeć :)


Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 06.10.2015, 20:25
Grendziu , na filmach i w teorii to zawsze fajnie wygląda . Mnie to wszystko przerasta i jeżeli te sprawy są tak skomplikowane jak pisze Kotwic to ja wymiękam i zastanawiam w jaki sposób radzą sobie w innych ''rybnych '' krajach ?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 06.10.2015, 20:28
Jędrula nie martw się będzie lepiej, trzeba wyłowić tylko osoby w Polsce które faktycznie chcą zmian i przede wszystkim chcą działać aby było lepiej, a małymi krokami  może da się coś fajnego zrobić :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 06.10.2015, 20:36
Sprawdż wydajność z hektara w ciągu ostatnich lat. Z czego wynika ten spadek? Czy są to gdybania? Oczywiście, słowo spadek ja zastapiłem słowem rozgrabić. Zwał jak zwał.
No to wygląda na to, że woda która doświadczyła zmian jakościowych (np: brak tlenu, wzrost pH) i została bezrybna, także może być uznana za rozgrabioną. ;D
Jak zwał tak zwał, ale wygląda na to, że Natura wytłukła ryby do dna :)

Cytuj
Ja ponadto opieram się na doniesieniach wędkarzy, jak Polska długa i szeroka.
Wiem, że wędkarze obserwują wody, narzekają na ich stan, wymieniają uwagi między sobą, wzajemnie się wspierają w doniesieniach, itd.
Wytłumacz mi więc (skoro mój fach zawodzi), co mam wywnioskować z sytuacji (prawdziwej):
- woda (jezioro),
- 3-5 wędkarzy narzekających na brak ryb, udowadniających winy wszelakie,
- połów badawczy = ponad 100 kg ładnego okonia, płoci, itp.
Ryby są czy ich nie ma?


Cytuj
I tutaj pytanie - po co rybacy chieli odłowić 1000 sztuk tarlaków z jeziora Orzysz? Czy naprawdę tyle było ich potrzebnych?
Po pierwsze: wniosek o zgodę na odłów ryb w okresie ochronnym, najczęściej sporządza się w ten sposób, że podaje się masę złowionych ryb (jako limit maksymalny), nie zaś sztuki (wyjątkowo).
Po drugie: limit nie oznacza konieczności wykonania planu, lecz daje możliwość złowienia takiej porcji ryb, z której po selekcji pozostanie dość tarlaków, by osiągnąć zamierzoną ilość materiału zarybieniowego.


Cytuj
Czy jestes pewien, że nigdy szczupaki z jezior Mazur nie trafiały do hipermarketów? Czy wszystkie pochodzą z polikultur? Masz jakieś namiary na to jakie ilości takie polikultury są w stanie wyprodukować szczupaków? Ja zawsze myślałem, że grudzien to miesiąc kiedy się opróżnia stawy karpiowe. Kto odławia szczupaka w okresie marca i kwietnia w polikulturach?
Tylko nie mów proszę, że to kolejne zadanie którym mam się zająć ;D
Nie zamierzam też gdybać, czy szczupaki pochodzą z Mazur, stawów, wód terytorialnych wewnętrznych, mroźni przemysłowych z roku poprzedniego, kontenerów chłodniczych z Chin lub Kanady itd. :P
Co do stawów karpiowych, to w grudniu odławia się specyficzne stawy: magazyny. Odłów stawów wzrostowych odbywa się w miesiącach wrzesień/październik. A z drugiej strony, ponowny odłów stawów, tym razem zimochowów, może rozpocząć się w okresie marzec-maj (zależy od roku). Mam nadzieję, że choć trochę naświetliłem typowy cykl produkcyjny karpia. 8)
 
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 06.10.2015, 20:55
Sprawdż wydajność z hektara w ciągu ostatnich lat. Z czego wynika ten spadek? Czy są to gdybania? Oczywiście, słowo spadek ja zastapiłem słowem rozgrabić. Zwał jak zwał.
No to wygląda na to, że woda która doświadczyła zmian jakościowych (np: brak tlenu, wzrost pH) i została bezrybna, także może być uznana za rozgrabioną. ;D
Jak zwał tak zwał, ale wygląda na to, że Natura wytłukła ryby do dna :)


Odnieś to teraz do rzek jak potrafisz... :) Pokaż jak to rzeki są zatrute, beztlenowe i z wielkimi koloniami kormoranów. Możesz ewentualnie wykazać jak poprawienie się stanu czystości rzek wpłynęło negatywnie na ryby  :)

 

Ponadto terminy ochronne na wodach są umowne, tarło ryb jest zależne od różnych zmiennych i nie wszędzie przecież odbywa się w tym samym terminie, tylko samobójca finansowy pozbawiałby  życia ryby bez wcześniejszego pobrania ikry z ryb. Rybak też człowiek i myśleć umie!!!

Szczupaki często są pełne ikry na hipermarketowych półkach Grendziu.  No i czy rybak umie myśleć? NIe wiem o czym mówisz tutaj... Bo na Mazurach nie pracuje on tylko dla siebie, raczej dla kogoś, dzieli się zyskiem. Czy Polak potrafi być w takich warunkach uczciwy? Sam sobie odpowiedz


Kończę dyskusję dopóki Kotwic nie odpowie na właściwe pytania, bo mija się to z celem. Skoro 'naukowiec' nie rozumie  wędkarzy, i nie wie na czym polega czeski przepis na wody ( gdzie zaspokojono oczekiwania wędkarzy), czy jest sens dyskutować? Zwłaszcza na wędkarskim forum? Czy Polska to taki jeden paskudny kraj, gdzie natura zesłała aż  tyle stref beztlenowych i kormoranów? Dlaczego Czesi, Słowacy, Niemcy i Węgrzy plus inne narody nie mają takich problemów?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 06.10.2015, 20:58
Na rybach z hodowli jest napisane pochodzenie: Akwakultura. Na tych jest napisane pochodzenie: Wody śródlądowe Polski.  Tak na oko większość z tych ryb nie miała nawet 50 cm. Poczekajmy do kwietnia...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 06.10.2015, 21:15
Na rybach z hodowli jest napisane pochodzenie: Akwakultura. Na tych jest napisane pochodzenie: Wody śródlądowe Polski.  Tak na oko większość z tych ryb nie miała nawet 50 cm. Poczekajmy do kwietnia...

To prawda - u mnie w każdym hipermarkecie jest to rozróżnieie na akwakulturę i wody śródlądowe. No ale rybacy mogą łowić w wymiarach określonych przez rozporządzenie, a dla szczupaka to 45 cm.
P.S. Ja zresztą łowię na wodach stowarzyszenia, gdzie wymiar ochronny dla szczupaka też jest właśnie taki.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 07.10.2015, 08:36
Kotwic , a ile Ty masz lat ? Może czegoś nie pamiętasz ?
Czasami mam wrażenie, żem starszy niż węgiel, może to jest przyczyna owej sklerozy i zbałamucenia umysłowego ;D
Widzę , że nie chcesz już o tym gadać . W sumie się nie dziwię ale... Chciałbym z Tobą pojechać na ryby , pójść  na piwo i pogadać . Takie pisanie to jest o kant .... :thumbdown:
Przeoczyłem ten wpis podczas przygotowywania innej odpowiedzi.
Nie chodzi mi o ukrywanie wieku, żartem odpisałem uważając, że nie ma to związku z tematem. O:)
Jeśli jednak moje podejście było błędne, to naprawiam usterkę: 41 lat.

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 07.10.2015, 11:46
Sprawdż wydajność z hektara w ciągu ostatnich lat. Z czego wynika ten spadek? Czy są to gdybania? Oczywiście, słowo spadek ja zastapiłem słowem rozgrabić. Zwał jak zwał.
No to wygląda na to, że woda która doświadczyła zmian jakościowych (np: brak tlenu, wzrost pH) i została bezrybna, także może być uznana za rozgrabioną. ;D
Jak zwał tak zwał, ale wygląda na to, że Natura wytłukła ryby do dna :)


Odnieś to teraz do rzek jak potrafisz... :) Pokaż jak to rzeki są zatrute, beztlenowe i z wielkimi koloniami kormoranów. Możesz ewentualnie wykazać jak poprawienie się stanu czystości rzek wpłynęło negatywnie na ryby  :)

 

Ponadto terminy ochronne na wodach są umowne, tarło ryb jest zależne od różnych zmiennych i nie wszędzie przecież odbywa się w tym samym terminie, tylko samobójca finansowy pozbawiałby  życia ryby bez wcześniejszego pobrania ikry z ryb. Rybak też człowiek i myśleć umie!!!

Szczupaki często są pełne ikry na hipermarketowych półkach Grendziu.  No i czy rybak umie myśleć? NIe wiem o czym mówisz tutaj... Bo na Mazurach nie pracuje on tylko dla siebie, raczej dla kogoś, dzieli się zyskiem. Czy Polak potrafi być w takich warunkach uczciwy? Sam sobie odpowiedz


Kończę dyskusję dopóki Kotwic nie odpowie na właściwe pytania, bo mija się to z celem. Skoro 'naukowiec' nie rozumie  wędkarzy, i nie wie na czym polega czeski przepis na wody ( gdzie zaspokojono oczekiwania wędkarzy), czy jest sens dyskutować? Zwłaszcza na wędkarskim forum? Czy Polska to taki jeden paskudny kraj, gdzie natura zesłała aż  tyle stref beztlenowych i kormoranów? Dlaczego Czesi, Słowacy, Niemcy i Węgrzy plus inne narody nie mają takich problemów?

Piotr i ja jesteśmy ichtiologami nie socjologami. Nie analizujemy poziomu niezadowolenia na podstawie komentarzy w onecie. Interesują nas fakty. Więc jeśli coś trzeba porównać trzeba zadać sobie kilka pytań: kto i kiedy takie pytania zadaje (wędkarze, naukowcy, rybacy czy może politycy przed wyborami)  a potem jak to zrobić. Czy w tych Czechach porównywać rzeki, zbiorniki sztuczne, jeziora naturalne, czy stawy hodowlane do naszych zasobów. Jeśli tak ,to które do których? Może jeziora Czarne (Černé) i Diabelskie (Čertovo) zestawimy z Śniardwami czy Morskim Okiem? Wełtawę z Wisłą czy z Odrą etc….. Jeśli już coś wybierzemy to, co będzie miarą – liczba hejtu w internecie czy może jakiś matematyczny wskaźnik?  I ostatnie jak należy interpretować wyniki? Co jest miarą sukcesu - zadowolenie grupki zapaleńców i ich PKB czy ekologiczne wartości? Np. Z rzeki Ebro wędkarze i okoliczna agroturystyka są bardzo zadowoleni, choć w sensie formalnym i ekologicznym to  silnie zdegradowany i przekształcony ekosystem.

Dlatego nikt przy zdrowych zmysłach nie odpowie na pytanie: „Dlaczego u innych jest lepiej a u nas tak źle?”
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 07.10.2015, 11:50
Rybal 100% zgody i poparcia z mojej strony :thumbup:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 07.10.2015, 12:16
Rybal 100% zgody i poparcia z mojej strony :thumbup:





A ja wprost przeciwnie , ta jałowa gadka tu nic nie wnosi . Liczby , statystyki , równania i opracowania   . Wy swoje a '' FAKTY '' swoje .
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 07.10.2015, 12:21
Jędrula zachęcam zatem do działania i uzdrawiania :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 07.10.2015, 12:22
Rybal 100% zgody i poparcia z mojej strony :thumbup:





A ja wprost przeciwnie , ta jałowa gadka tu nic nie wnosi . Liczby , statystyki , równania i opracowania   . Wy swoje a '' FAKTY '' swoje .
Może potrafisz podać te "FAKTY"? Chociaż, jeśli za "FAKT" uznamy: w Czechach jest lepiej, nie musisz nic podawać. Z pewnością też znajdziesz wiele interpretacji tych "FAKTÓW". 
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 07.10.2015, 12:33
Ja myślę,że wystarczy porównać Wisłę do Odry i nic więcej nie potrzeba. To są dwa różne środowiska,niby bardzo podobne,a jednak skrajnie odmienne. Przecież są w jednym kraju,płyną w jednym kierunku,są w niedużej odległości od siebie. A jednak jest taka różnica w rybostanie. Dlaczego?  I nie pytam kolegów ichtiologów tylko Was koledzy wędkarze. Dlaczego?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Lug (Darek Jagodziński) w 07.10.2015, 12:40
Postanowiłem sobie, że nie będę zabierał głosu w tego typu dyskusjach. Nie twierdzę,że są niepotrzebne ale raczej mój głos nic nie wnosi. Za stan wód czy dobry czy zły odpowiadają odpowiednie instytucje i organizacje, które są opłacane w odpowiedni sposób i powinny w należyty sposób wywiązywać się ze swoich obowiązków. Może za przykład podam, że za spadającą liczbę dorsza w Bałtyku nie odpowiadają wędkarze, którzy łowią jakby nie patrzeć poza wszelkimi przepisami a rybacy. Odłów wędkarski to marginalna liczba.

Ale jeśli mówimy o wodach śródlądowych i Kolega zaznaczył, że nie ma jak porównywać danych ekosystemów to ja może dam przykład. Związek Rybacki (celowo nie używam Polski Związek Wędkarski) absolutnie nie wywiązuje się ze swoich obowiązków w przykładzie przytoczonym poniżej. Jeśli tarło przeżyciowe może być np. nad rzeką Łebą to i może być na Drwęcy. A co się dzieje na tej rzecze to już pokazują poniższe fotografie. Wędzarnia i nabijanie kabzy. I nic nie zmieni mojego myślenia o tej organizacji, która także współpracuje z ichtiologami, którzy twierdzą, ze ryba nie przeżywa sztucznego tarła. Na Łebie może przeżyć a już w Drwęcy nie. Jesteście po to aby służyć społeczeństwu bo z tych pieniędzy jesteście opłacani. Koniec kropka. Nie pracujecie na prywatnym folwarku aby się panoszyć ze swoimi opiniami o tym jak macie dobre badania i opracowania. Mam to gdzieś głęboko bo każdy widzi jak jest. Twierdzicie tak aby się trzymać na stołkach i nic więcej.

Może teraz wykażę się butą i arogancją ale weźcie się do odpowiedniej pracy a nie do naciągania rzeczywistości. I proszę mi nie pisać o hejcie z Onetu bo to niedorzeczne. Opracowania wasze ja też traktuję jako hejt.

Jesli na Mazurach nie ma szczupaków to kto je odłowił? Wędkarze? Rybacy i tylko oni. Przytoczę część artykułu z Wędkarza Polskiego.

"Miniona obfitość szczupaków w mazurskich jeziorach nie jest tylko legendą. Zachowały się bardzo dokładne zapisy prowadzone przez Zakon Krzyżacki, dotyczące osadnictwa na tym terenie. Jest wśród nich sprawozdanie z pierwszego sieciowego połowu ryb na jeziorze zwanym wówczas Dołg, a obecnie Tałtowisko (pow. 327 ha). Wyciągnięto wówczas kilka tysięcy szczupaków, ale liczono tylko osobniki powyżej 10 kg!"

Odłówcie 10 % tylko tego a będzie sukces. Ale nie będzie bo zdegradowaliście wszystko.

Poniżej efekt sztucznego tarła nad Drwęcą. Zdjęcia pochodzą z forum fors.com.pl

Cóż pewnie za ten wpis otrzymam bana. Nic to.

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 07.10.2015, 12:45
Rybal 100% zgody i poparcia z mojej strony :thumbup:





A ja wprost przeciwnie , ta jałowa gadka tu nic nie wnosi . Liczby , statystyki , równania i opracowania   . Wy swoje a '' FAKTY '' swoje .
Może potrafisz podać te "FAKTY"? Chociaż, jeśli za "FAKT" uznamy: w Czechach jest lepiej, nie musisz nic podawać. Z pewnością też znajdziesz wiele interpretacji tych "FAKTÓW".




No właśnie Kolego @Rybal , dałeś doskonały przykład jak rozumiesz wędkarzy . Przepraszam , dla Ciebie to grupka zapaleńców  :o Rybaków to Wy rozumiecie , a jakże  ;D Tak jak powiedziałem , rozmowa z Wami Panowie jest całkiem bez sensu , zwłaszcza że piszecie te swoje opracowania i skrypty sobie a muzom . Gdyby Wasza praca w jakiś pozytywny sposób wpływała na stan wód w Polsce, PZW , na ilość ryb , na czystość wód i wreszcie na społeczeństwo to nie byłoby tej dyskusji .
elwis77 , dam lepszy przykład , porównać Odrę polską w strefie granicznej do Odry w tej samej strefie ale po czeskiej stronie . Zapraszam do mnie , chętnie zabiorę na łowy i pokaże w czym rzecz  ;)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 07.10.2015, 12:45
Rybal, jeżeli nie jesteście socjologami, to nie odpowiadajcie na pytania lub zagadnienia, gdzie wędkarzy nie rozumiecie. Przykład Ebro w porównaniu do Czech ma się nijak - przylazł Niemiec i zarybił sobie rzekę bez pytania. W UK tez Niemiec wprowadził do wód sandacza. Coś Ci Niemcy się panoszą... ;D

Kotwic akurat pisał wiele o żądaniach wędkarzy, ba, nawet pozedł dalej, bo zarzucił osobom na tym forum pewne rzeczy, nie zdając sobiue sprawy, że to mocno uraziło niektórych forumowiczów.

Ja od początku piszę o tym, abyście pomyśleli o wędkarzach, lub potraktowali pewne wymagania, tak jakby to był klient który zleca Wam robotę. Bo ja nie wiem po co pisać o różnych żądaniach, skoro woda należy do PZW. Proste jak drut - woda należy do PZW więc użytkują ją wędkarze. Chcą łowić dużo i często zabierać, co nie idzie z sobą w parze. Jak to więc zrobić aby było dobrze, i dla wędkarzy, i dla środowiska? Chodzi o znalezienie najlepszego rozwiązania. I tutaj takowe mają Czesi. I nie ważne, czy jest to Odra i Wełtawa, czy zbiornik zaporowy gdzies u nas i u nich.

Jak zmienić regulamin aby było dobrze, jakie wymiary górne wprowadzić i dlaczego, jak pomóc rybom w tarle naturalnym, o ile podnieść zarybienia aby ryb powoli przybywało. To nas interesuje na forum. Jacy pazerni wędkarze są to wiemy.

Jeżeli zaś Kotwic głupio komentuje wpis o ochronie płoci w UK, to najwyraźniej nie rozumie wędkarzy i tamtejszej mentalności. Bo wędkarz tez może rybom pomagać, wypuszczając je i chroniąc, pomagać w tarle, walczyć z kormoranami. Nie musi tylko zabierać i mielić na kotlety lub filetować i wpychać do specjalnych zamrażarek.

Po to dyskutujemy tutaj, aby znaleźć rozwiązania. Ale jeżeli chcecie twierdzić, że wędkarz jest be a kierownictwo PZW cacy, rybak jest niezbędny dla zbiorników, zaś za spadek wydajności z hektara odpoiwadają strefy beztlenowe i kormorany - to raczej tego nie łykniemy.

Więc jeżeli argumentujesz, że Piotr i ja jesteśmy ichtiologami nie socjologami. Nie analizujemy poziomu niezadowolenia na podstawie komentarzy w onecie. Interesują nas fakty to właśnie po fakty sięgnij do opracowań czeskich ichtiologów. Znajdziesz tam odpowiedź jak i dlaczego. O takie fakty wręcz my powinniśmy pytać Was, bo ściemniacie :D Dlaczego Czesi nie mają rybaków? Bo co, zaporówki i zalewy się do tego nie nadają? Jakto jest, że mając kilku rybaków mają takie uczelnie i urzędy? Dlaczego zamiasty nie spojrzeć na stopień ich organizacji, odwracasz kota ogonem i mówisz o porównywaniu zbiorników i wód? Oni mają te same gatunki co Polacy przecież...

Żałuję bardzo, że nie zadajecie sobie trudu, aby zapytać nas co i jak chcemy osiągnąć. Nie wiedząc, oceniacie, nie będąc na dodatek socjologami.

Ja nie muszę być ichtiologiem, aby widzieć, że jest źle, tak jak nie trzeba być tylko lekarzem aby widzieć, że coś komuś dolega. Ja uważam, ze zasoby naturalne jakimi są ryby, w Polsce zostały na przestrzeni kilkudziesięciu lat rozgrabione. Tam gdzie  w latach 80tych i 90tych można było łowić dużo ryb, sporych - teraz łowi się maluchy. Jest coraz mniej lina, karaś pospolity zanika, drapieżniki są coraz mniejsze, okoń 40 cm lub szczupak 90 cm to ryby marzeń w Polsce. I to co dla Was jest normalne, jest niespotykane w innych krajach, gdzie takie ryby się lowi, Szwecja, Francja, Niemcy, UK, Czechy - można wyliczać i wyliczać. Rzeka na jakiej rozgrywano mistrzostwa Świata druzynowe na Słowacji lub jeziora w Irlandii, gdzie były mistrzostwa par w gruncie to wody o jakich Polacy moga pomarzyć! Dlaczego więc nie zadacie sobie trudu aby porównac wody Polski do innych krajów pod tym względem? No chyba, że chodzi o pokazanie jak prężnie działa planowa gospodarka rybacka w Polsce.

I ważna rzecz. My wędkarze łowimy duże ryby i interesujemy się rekordami, więc doskonale widzimy jakie są wody, mamy skalę porównawczą. Takie wyniki są często o wiele lepsze niż odłowy kontrolne, zwłaszcza na jałowych wodach. Dlatego używamy takich określeń a nie innych. To że jest 100 kilo płoci i okonia w wodzie, bo tyle złowiono w sieci, nie oznacza, że dana woda jest dobra. Bo powinny to byc ryby duże, powiedzmy powyżej 25 cm, do 40. Bo że płotek, leszczyków i okonków jest sporo to wiemy bardzo dobrze.

Może więc skończmy z takimi dyskusjami. Dopóki nie zrozumiecie nas - wędkarzy - nie mają one sensu. Zrozumieć wcale nie znaczy się z kimś zgadzać - tutaj zaznaczę. Tak jak budowlańcowi nie musi się wcale podobać to jak wnętrze chce wykończyć jego właściciel.
Jeżeli macie pokazywać jaka potęgą jest Polska pod względem ryb, to lepiej nie tutaj, bo nikt nie uwierzy... Wręcz żal za serce chwyta, kiedy się pomyśli jakie wody mają inni, pomimo mniejszych ich zasobów! Bo w UK nie ma takich łowisk jak w Polsce. Na widok pięknych jeior i rzek Angole by oniemieli!

I na zakończenie przydługawego wpisu. Szukajmy rozwiązań a nie różnic. Ja nie będę się cieszył tylko z łowienia drobnicy na bata, chcę czegoś więcej (choć samo łowienie płoci to też frajda), podobnie inni wędkarze. Musicie to zaakceptować jako ichtiolodzy, bez robienia fakultetów z socjologii. Wędkarze tutaj chcą łowić ładne ryby, płocie, okonie, liny, karasie , leszcze, szczupaki itd. Nie muszą być wcale wielkie, nie musi być ich dużo jak na komercji. Ważne aby były. Prościej się chyba nie da... ;D Wędkarze tutaj na forum łowią tak dobrze, że wiedzą dokładnie jakie są dane wody. Zaufajcie więc nam w naszej ocenie, i pomyślcie jak zrobić, aby takim wędkarzom jak my łowiło się lepiej. Bo czepianie się niczym rzep psiego ogona do wpisów w takim układzie nie ma sensu!

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 07.10.2015, 13:01
Ja myślę,że wystarczy porównać Wisłę do Odry i nic więcej nie potrzeba. To są dwa różne środowiska,niby bardzo podobne,a jednak skrajnie odmienne. Przecież są w jednym kraju,płyną w jednym kierunku,są w niedużej odległości od siebie. A jednak jest taka różnica w rybostanie. Dlaczego?  I nie pytam kolegów ichtiologów tylko Was koledzy wędkarze. Dlaczego?

Zależy o jakich odcinkach Wisły mówisz Daniel. Grzesiek76 na swojej Odrze nie może złowić żywca aby łowić suma!
 Ale zadam jeszcze jedno pytanie, czy uważasz, że Wisła 30 lat temu była mniej rybna niż Odra 30 lat temu? Dlaczego teraz są takie różnice? Jasne, że wędkarze (rybacy też) za to odpowiadają. Ale pośrednio winny jest tez system, który do tego dopuścił. I właśnie ichtiolodzy powinni o czymś takim informować, nie wędkarz przecież. Możesz tez pojechać na spina na Zalew Szczeciński gdzie są rybacy - i tam połowić szczupaka i okonia (połowić a nie złowić), możesz też wybrać się na Odrę w Opolu, lub odcinek graniczny. Wyniki też będą różne...

Tutaj nie chodzi o kłótnie Daniel, bardziej o to, że 'naukowcy' uważają, że w Polsce jest dobrze. Ba, nawet świetnie! Bo to, że wody są różne może mieć różne przyczyny, jak chociażby małą ilość wędkarzy w województwie opolskim na Odrze (okręg ma mało wędkarzy zaś sporo wód, atrakcyjnych bardzo). Dobrze wiemy jakie są polskie wody, pytanie co zrobić aby to odmienić!

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 07.10.2015, 13:08

Jesli na Mazurach nie ma szczupaków to kto je odłowił? Wędkarze? Rybacy i tylko oni. Przytoczę część artykułu z Wędkarza Polskiego.

"Miniona obfitość szczupaków w mazurskich jeziorach nie jest tylko legendą. Zachowały się bardzo dokładne zapisy prowadzone przez Zakon Krzyżacki, dotyczące osadnictwa na tym terenie. Jest wśród nich sprawozdanie z pierwszego sieciowego połowu ryb na jeziorze zwanym wówczas Dołg, a obecnie Tałtowisko (pow. 327 ha). Wyciągnięto wówczas kilka tysięcy szczupaków, ale liczono tylko osobniki powyżej 10 kg!"

Odłówcie 10 % tylko tego a będzie sukces. Ale nie będzie bo zdegradowaliście wszystko.

Wy w to wierzycie? Pytam poważnie
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 07.10.2015, 13:13
 Szanuję , że nasi ichtiolodzy bronią tu swoich racji ( nie tylko racji jak uzmysłowił mi teraz Kolega @Lug ) , pewne rzeczy jednak dotarły do mnie w tej chwili . Fajnie , że @Rybal i @Kotwic tutaj z nami są ale nie do nich należy kierować nasze pytania i wątpliwości .
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 07.10.2015, 13:22

Jesli na Mazurach nie ma szczupaków to kto je odłowił? Wędkarze? Rybacy i tylko oni. Przytoczę część artykułu z Wędkarza Polskiego.

"Miniona obfitość szczupaków w mazurskich jeziorach nie jest tylko legendą. Zachowały się bardzo dokładne zapisy prowadzone przez Zakon Krzyżacki, dotyczące osadnictwa na tym terenie. Jest wśród nich sprawozdanie z pierwszego sieciowego połowu ryb na jeziorze zwanym wówczas Dołg, a obecnie Tałtowisko (pow. 327 ha). Wyciągnięto wówczas kilka tysięcy szczupaków, ale liczono tylko osobniki powyżej 10 kg!"

Odłówcie 10 % tylko tego a będzie sukces. Ale nie będzie bo zdegradowaliście wszystko.

Wy w to wierzycie? Pytam poważnie


Byłem kiedyś służbowo w lutym na Mazurach , dawno temu . Wstyd się przyznać ale miałem  zamówienie na ryby od rodziny , do dzisiaj mam moralniaka . Znalazłem rybaka ( pani w recepcji hotelu służyła pomocą ) i kupiłem całe pudło ( takie na zabawki ) szczupaka i sandacza , około 25 kg ryb . Potem dowiedziałem się , że przepłaciłem bo od kłusownika byłoby taniej .

E: dodam , że ludzie z mojej firmy korzystali z usług tego '' rybaka ''jeszcze wiele lat dopóki chłopu się nie zmarło .
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Lug (Darek Jagodziński) w 07.10.2015, 13:22

Jesli na Mazurach nie ma szczupaków to kto je odłowił? Wędkarze? Rybacy i tylko oni. Przytoczę część artykułu z Wędkarza Polskiego.

"Miniona obfitość szczupaków w mazurskich jeziorach nie jest tylko legendą. Zachowały się bardzo dokładne zapisy prowadzone przez Zakon Krzyżacki, dotyczące osadnictwa na tym terenie. Jest wśród nich sprawozdanie z pierwszego sieciowego połowu ryb na jeziorze zwanym wówczas Dołg, a obecnie Tałtowisko (pow. 327 ha). Wyciągnięto wówczas kilka tysięcy szczupaków, ale liczono tylko osobniki powyżej 10 kg!"

Odłówcie 10 % tylko tego a będzie sukces. Ale nie będzie bo zdegradowaliście wszystko.

Wy w to wierzycie? Pytam poważnie

Podaj swoje opracowanie jak jest dobrze...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 07.10.2015, 13:24

Jesli na Mazurach nie ma szczupaków to kto je odłowił? Wędkarze? Rybacy i tylko oni. Przytoczę część artykułu z Wędkarza Polskiego.

"Miniona obfitość szczupaków w mazurskich jeziorach nie jest tylko legendą. Zachowały się bardzo dokładne zapisy prowadzone przez Zakon Krzyżacki, dotyczące osadnictwa na tym terenie. Jest wśród nich sprawozdanie z pierwszego sieciowego połowu ryb na jeziorze zwanym wówczas Dołg, a obecnie Tałtowisko (pow. 327 ha). Wyciągnięto wówczas kilka tysięcy szczupaków, ale liczono tylko osobniki powyżej 10 kg!"
Wy w to wierzycie? Pytam poważnie

No może nie do konca, nie wiem jak z wagą, bo nie było ani kilogramów wtedy, ani też nikt nie ważył każdej ryby :D  Ale wiem jakie wyniki mają chłopaki na Sonning, wodzie na której nikt nie zarybia, woda jest zaś czysta. W kilku potrafili złowić kilkadziesiąt szczupaków, w tym połowa powyżej 70 cm plus 90tki i metrówki, wszystko z brzegu, a co by  było z łodzi?
 Na Mazurach było dawniej mnóstwo ryby, ale już w XiX wieku martiwono się o ich zasoby, już wtedy uważano, że odławia się zbyt dużo... To co jest dzisiaj, to po prostu cienizna. Dawniej zwykłą blachą można było połowić,  z grubą  żyłką i stalką 'job Twoju'. Teraz mając sondy i najlepszy sprzęt jest ciężko o wynik. A rybaków dawniej było i więcej, i okoliczna ludność kłusowała ile wlezie. Trudno winic tu tylko kormorana i strefy beztlenowe o taki spadek.

Zapytam też serio:  czy wierzycie  -(Wy- ichtiolodzy), że rybacy nie przełowili mazurskich jezior? Że nie ponoszą absolutnie żadnej winy za spadek 'wydajności'? Że są uczciwi i robią wszystko zgodnie z przepisami, operatem?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 07.10.2015, 14:01

Jesli na Mazurach nie ma szczupaków to kto je odłowił? Wędkarze? Rybacy i tylko oni. Przytoczę część artykułu z Wędkarza Polskiego.

"Miniona obfitość szczupaków w mazurskich jeziorach nie jest tylko legendą. Zachowały się bardzo dokładne zapisy prowadzone przez Zakon Krzyżacki, dotyczące osadnictwa na tym terenie. Jest wśród nich sprawozdanie z pierwszego sieciowego połowu ryb na jeziorze zwanym wówczas Dołg, a obecnie Tałtowisko (pow. 327 ha). Wyciągnięto wówczas kilka tysięcy szczupaków, ale liczono tylko osobniki powyżej 10 kg!"
Wy w to wierzycie? Pytam poważnie

No może nie do konca, nie wiem jak z wagą, bo nie było ani kilogramów wtedy, ani też nikt nie ważył każdej ryby :D  Ale wiem jakie wyniki mają chłopaki na Sonning, wodzie na której nikt nie zarybia, woda jest zaś czysta. W kilku potrafili złowić kilkadziesiąt szczupaków, w tym połowa powyżej 70 cm plus 90tki i metrówki, wszystko z brzegu, a co by  było z łodzi?
 Na Mazurach było dawniej mnóstwo ryby, ale już w XiX wieku martiwono się o ich zasoby, już wtedy uważano, że odławia się zbyt dużo... To co jest dzisiaj, to po prostu cienizna. Dawniej zwykłą blachą można było połowić,  z grubą  żyłką i stalką 'job Twoju'. Teraz mając sondy i najlepszy sprzęt jest ciężko o wynik. A rybaków dawniej było i więcej, i okoliczna ludność kłusowała ile wlezie. Trudno winic tu tylko kormorana i strefy beztlenowe o taki spadek.

Zapytam też serio:  czy wierzycie  -(Wy- ichtiolodzy), że rybacy nie przełowili mazurskich jezior? Że nie ponoszą absolutnie żadnej winy za spadek 'wydajności'? Że są uczciwi i robią wszystko zgodnie z przepisami, operatem?
[Tak na marginesie, apropos wydajności. : Wydajność to ilość kg ryb łowionych przez rybaków i zapisanych w księgach jeziorowych podzielone przez  powierzchnie jeziora. Jeśli zatem na jeziorach wokół Olsztyna od 20 lat nie prowadzi się  odłowów rybackich, to mamy spadek 100% wydajności. Za co odpowiadają  oczywiście rybacy.]
Nikt nie jest bez winy, to oczywiste. W obecnych czasach mamy tylko inne proporcje czynników negatywnie działających na nasze środowisko naturalne. Jak, że my wiemy dużo więcej, nie wierzymy w mity  i spiskowe teorie. Niestety bardzo sceptycznie będziemy traktować takie "FAKTY" np. "W tym sezonie słabo tylko kilka szczupaków. Panie kiedyś były tu ryby, a teraz dzień i noc po 10 km sieci stawiają. Na własne oczy widziałem." (choć od 20 lat nikt rybaka nie widział na jeziorze).
Niestety w większości o takie fakty opiera się ten "dyskurs".
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: maniek w 07.10.2015, 14:08
jakieś dwie godz temu.oglądałem program w TVP agro coś tam i akurat mówili o jeziorze Narie na mazurach. Wypowiadał się pan ichtiolog o nazwisku na K....  mówił,ze ryb jest docholery i ciut ciut,a jezioro tak czyste,ze można wode pić(w przenośni) byłem tam dwa lata temu.jezioro puste jak betoniarka po robocie,a rybacy stacjonowali przy ujściu do kanału girzyckiego,każdej nocy z wilczurami na pokładzie.  I KOMU TU WIERZYĆ. DLA MNIE TO SĄ BZDURY I BREDNIE
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 07.10.2015, 14:17
Przekraczamy kolejne granice absurdu w dyskusji - Lug :beer:
Widzę, że kolejny niezadowolony wędkarz z wody ma ekstra argumenty, czyli wracamy do punktu wyjścia, płace i wymagam, a winni są wszyscy tylko nie ja :bravo:
I znów dodałem oliwy do ognia a obiecałem, że nie będę :(
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 07.10.2015, 14:31

[Tak na marginesie, apropos wydajności. : Wydajność to ilość kg ryb łowionych przez rybaków i zapisanych w księgach jeziorowych podzielone przez  powierzchnie jeziora. Jeśli zatem na jeziorach wokół Olsztyna od 20 lat nie prowadzi się  odłowów rybackich, to mamy spadek 100% wydajności. Za co odpowiadają  oczywiście rybacy.]
Nikt nie jest bez winy, to oczywiste. W obecnych czasach mamy tylko inne proporcje czynników negatywnie działających na nasze środowisko naturalne. Jak, że my wiemy dużo więcej, nie wierzymy w mity  i spiskowe teorie. Niestety bardzo sceptycznie będziemy traktować takie "FAKTY" np. "W tym sezonie słabo tylko kilka szczupaków. Panie kiedyś były tu ryby, a teraz dzień i noc po 10 km sieci stawiają. Na własne oczy widziałem." (choć od 20 lat nikt rybaka nie widział na jeziorze).
Niestety w większości o takie fakty opiera się ten "dyskurs".

No tak, ale idąc tym tropem, mozna twierdzić, że skoro nikt nie bada ilości lina lub karasia pospolitego, nie ma żadnych badań, to ich ilość się nie zmniejsza, jest na wysokim 'dobrym' poziomie. Czy tak?


Nikt nie jest bez winy, to oczywiste. - no wreszcie napisałeś coś z czym się zgadzamy ;D


My wędkarze na tym forum tez nie wierzymy we wszystkie teorie, tutaj akurat będące teoriami 'sukcesu'. Jeżeli ktoś ma swoje wody PZW, łowi zaś skutecznie, na dodatek jego znajomi mają podobne spostrzeżenia, to jak tutaj nie wnioskować, że ryb ubyło? Metody połowu sa coraz skuteczniejsze, sprzęt i zanęty lepsze, a ryb mniej. Na takiej wodzie żaden ichtiolog nie zdobędzie dokładnych danych, bo niby jak? Spuści wodę? Przeceż nie postawi sieci wszędzie, zrobi to wybiórczo, uzyskując przybliżone wyniki. O wiele dokładniejsze zatem są wyniki wędkarzy właśnie. Chociażby z rejestrów.

Jeżeli zarybieniowy karp znika w przeciągu kilku miesięcy , zaś inne gatunki zostają odłowione tak mocno, że trudno o brania większych ryb, to co trzeba aby twierdzić, że coś tutaj nie gra? Trzeba badać? Wydaje mi się, że nie... Właśnie powstaje pytanie jak to zrobic, aby dana woda nie była wanną, do której wali się co roku masę ryb i je odławia... Jak utrzymać ryby na mocnym poziomie cały czas?

Bo jeżeli dane teorie są spiskowe, ja mogę zapytac tak: - dlaczego rybacy w Polsce bankrutują? Dlaczego rybaczówek jest coraz mniej? Z jakiego powodu zostają Ci na rynku, co działają w połączeniu ze sprzedaża pozwolen wędkarskich? Zajmujesz się bioekonomiką, to wiesz o co chodzi... Wędkarze odławiają zbyt dużo rybakom? Łowiąc ryby zmniejszają zapotrzebowanie na ryby przez co ceny są zbyt niskie? To dlaczego nie rezygnuje się ze sprzedaży pozwoleń, eliminując wędkarza z wody, zostawiając rybaka samemu sobie?

Ja bym właśnie upatrywał załamanie w branży rybackiej tym, że ryb jest coraz mniej. Że o wiele więcej trzeba 'włożyć' a o wiele mniej się 'wyjmuje'. Problem pojawia się wszędzie praktycznie, czego nie da się powiedzieć o kormoranach i strefach beztlenowych, nieprawdaż? My wędkarze jesteśmy w stanie bardzo często wskazać, że z wodami jest coś nie tak. O ile wyniki z jednego roku można nazwać marudzeniami, to jednak jeżeli wędkarzez roku na rok łowią mniej, to coś tutaj nie gra. Można przyjąć, że ryby robia się coraz sprytniejsze :D




Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Lug (Darek Jagodziński) w 07.10.2015, 14:36
Przekraczamy kolejne granice absurdu w dyskusji - Lug :beer:
Widzę, że kolejny niezadowolony wędkarz z wody ma ekstra argumenty, czyli wracamy do punktu wyjścia, płace i wymagam, a winni są wszyscy tylko nie ja:bravo:
I znów dodałem oliwy do ognia a obiecałem, że nie będę :(
Absolutnie nie dolewasz oliwy do ognia. Bardzo cenię sobie, że masz inne zdanie jednak nazywanie mojej wypowiedzi kolejną granicą absurdu jest delikatnie niesprawiedliwe. Czy podejście płacę i wymagam jest nie na miejscu. Zobacz: płacę i nie wymagam to mamy to co mamy. Dlaczego w prywatnych firmach wymagają? Każdy zna swoje miejsce. Oczywiście nie mówię tu o skrajnościach. Jednak wmawianie mi, że osoby mające wpływ na nasz stan wód nie są za to odpowiedzialni to nieporozumienie. Od kogo mam wymagać? Od siebie? Absolutnie nie. Inna odpowiedzialność jest dyrektora a inna pracownika szeregowego. każdy ma swoje miejsce i wkłada w rozwój to co może i na ile potrafi. Jednak czego innego się wymaga od zarządu a czego innego od pracowników.

A żeby się nie spinać Grendziu dla Ciebie :beer: :beer: :beer:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 07.10.2015, 14:43
Wow, Lug bardzo słuszna uwaga! :thumbup:

No właśnie - dlaczego wędkarz płacący składki w PZW ma nie wymagać??? Skoro płaci, powinien jak najbardzie to robić! PZW może mu powiedzieć - trzeba płacić więcej, operat musielibysmy zmienić itd... Więc niech tak powiedzą! Oczywiście, że możemy potraktować to jako 'noiska składka - małe oczekiwania'. Ale dlaczego nie żądać? Czy aby na pewno większość wędkarzy byłaby przeciwna większym składkom, jeżeli mieliby możliwość łowienia większej ilści ryb?

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 07.10.2015, 14:43
jakieś dwie godz temu.oglądałem program w TVP agro coś tam i akurat mówili o jeziorze Narie na mazurach. Wypowiadał się pan ichtiolog o nazwisku na K....  mówił,ze ryb jest docholery i ciut ciut,a jezioro tak czyste,ze można wode pić(w przenośni) byłem tam dwa lata temu.jezioro puste jak betoniarka po robocie,a rybacy stacjonowali przy ujściu do kanału girzyckiego,każdej nocy z wilczurami na pokładzie.  I KOMU TU WIERZYĆ. DLA MNIE TO SĄ BZDURY I BREDNIE

Spokojnie i bez emocji, bo informacje się mieszają. :P

Narie jest zupełnie ciekawym jeziorem, w którym ciągle żyje sielawa, więc oznaczać to musi sensowne warunki ekologiczne.
Rybostan też ma urozmaicony i dość bogaty. Uwaga, że to pusta woda, raczej nie jest słuszna.

Druga sprawa, to kanał Giżycki (inaczej: Łuczański) o którym wspominasz, to kanał łączący jeziora: Niegocin i Kisajno, czyli zupełnie inne wody (Giżycko). Więc uwagi o rybakach albo dotyczą innego kanału albo innego jeziora. ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 07.10.2015, 14:51
I ważna rzecz. My wędkarze łowimy duże ryby i interesujemy się rekordami, więc doskonale widzimy jakie są wody, mamy skalę porównawczą. Takie wyniki są często o wiele lepsze niż odłowy kontrolne, zwłaszcza na jałowych wodach. Dlatego używamy takich określeń a nie innych. To że jest 100 kilo płoci i okonia w wodzie, bo tyle złowiono w sieci, nie oznacza, że dana woda jest dobra. Bo powinny to byc ryby duże, powiedzmy powyżej 25 cm, do 40. Bo że płotek, leszczyków i okonków jest sporo to wiemy bardzo dobrze.

Luk, nie widziałeś tych ryb, nie podałem innych szczegółów, na jakiej więc podstawie wyrokujesz:
- że dana woda nie jest dobra,
- że powinny być tam ryby, powyżej 25 cm do 40 cm.

Naprawdę jestem zainteresowany sposobem weryfikacji takich informacji. Poproszę o odpowiedź. :beg:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Lug (Darek Jagodziński) w 07.10.2015, 14:51
Wow, Lug bardzo słuszna uwaga! :thumbup:

No właśnie - dlaczego wędkarz płacący składki w PZW ma nie wymagać??? Skoro płaci, powinien jak najbardzie to robić! PZW może mu powiedzieć - trzeba płacić więcej, operat musielibysmy zmienić itd... Więc niech tak powiedzą! Oczywiście, że możemy potraktować to jako 'noiska składka - małe oczekiwania'. Ale dlaczego nie żądać? Czy aby na pewno większość wędkarzy byłaby przeciwna większym składkom, jeżeli mieliby możliwość łowienia większej ilści ryb?

Jedyne co mogę od siebie wymagać to to aby posprzątać po sobie i po innych na łowisku. Zabierać tyle ryb ile pozwala regulamin (nie zabieram) więc wymagam więcej od siebie. Jeśli nie ma ryb to trzeba zmienić zapisy prawa, operaty, regulaminy i siać kary na wszystko co odbiega od tego prawa. Kijem i marchewką można wychowywać do czasu. Teraz potrzebny już kij i bynajmniej nie do zawracania Wisły.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 07.10.2015, 14:53
Wow, Lug bardzo słuszna uwaga! :thumbup:

No właśnie - dlaczego wędkarz płacący składki w PZW ma nie wymagać??? Skoro płaci, powinien jak najbardzie to robić! PZW może mu powiedzieć - trzeba płacić więcej, operat musielibysmy zmienić itd... Więc niech tak powiedzą! Oczywiście, że możemy potraktować to jako 'noiska składka - małe oczekiwania'. Ale dlaczego nie żądać? Czy aby na pewno większość wędkarzy byłaby przeciwna większym składkom, jeżeli mieliby możliwość łowienia większej ilści ryb?

Jedyne co mogę od siebie wymagać to to aby posprzątać po sobie i po innych na łowisku. Zabierać tyle ryb ile pozwala regulamin (nie zabieram) więc wymagam więcej od siebie. Jeśli nie ma ryb to trzeba zmienić zapisy prawa, operaty, regulaminy i siać kary na wszystko co odbiega od tego prawa. Kijem i marchewką można wychowywać do czasu. Teraz potrzebny już kij i bynajmniej nie do zawracania Wisły.




Słusznie , nic dodać i nic ująć  :thumbup:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 07.10.2015, 14:56
Mnie chodziło tylko o agresję w stronę naukowców - tak to odebrałem nic więcej :beer: Jak ich kiedyś poznasz, to może uda się Tobie ich chodź trochę zrozumieć, to wcale nie oni są tacy źli.

Myślę, że rybacy jednak także rozumieją coraz bardziej problem związany z wodami. Dlatego nie zgadzam się z populizmem przeciwko nim prowadzonym tutaj.

Nie bronię też środowiska rybackiego - nie zrozumcie mnie źle, ale to chyba rybak wie mniej więcej co wodzie dolega, a nie wędkarz. To jak z mechanikiem samochodowym mniej więcej, jeden jest lepszy, drugi gorszy (rybak) a przecież w dyskusji z nim to my wiemy wszystko lepiej o naszym  aucie, no bo w końcu go użytkujemy (wędkarz).

Ja na wodę naprawdę patrzę wieloaspektowo i wkurza mnie najbardziej ostatnio to, że nie widzimy ile sami robimy złego dla wód, a wciąż winę zwalamy na wszystko wokoło.

Dlaczego nikt przez chyba ostatnie 3/4 miesiące nie podjął piłeczki i nie skorzystał z zaproszenia typu, działajmy, pokażmy że może być lepiej jeśli sami zrobimy?
Wiem, że Lukowi i spółce na tym zależy i że we wspólnym działaniu jest siła i może być łatwiej, ale nic na siłę nie da się zrobić.

Lug - płacę - wymagam  - ok kto 20 lat temu myślał o komercji, tam możesz nałowić się do woli przecież. I też nie jestem z tego faktu wcale zadowolony, że tak jest.

Nigdy nie wróci czas zakonu Krzyżackiego więc działajmy tu i teraz i starajmy się w czymś pomóc to wtedy wyjdzie, a nie obarczajmy winą na wzajem :)

Hejtowanie wpisów niezadowolonych wędkarzy  całego netu nie ma większego sensu na tym forum, bo jak ktoś chcę to sporo tutaj wyniesie dla siebie i da radę połowić, działać itd itp.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 07.10.2015, 14:57
Ale przede wszystkim najpierw odpowiedni organ musi stwierdzić, że jest źle. A stwierdza, że jest super, prawda?

Więc, jak widzicie, cała ta dyskusja jest bez sensu.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 07.10.2015, 15:10
Ale przede wszystkim najpierw odpowiedni organ musi stwierdzić, że jest źle. A stwierdza, że jest super, prawda?
Nie wiem gdzie ty znalazłeś wpisy, że jest super. :P

Od wielu lat pisze się, że stan ekologiczny naszych wód uległ znacznemu pogorszeniu.
Ichtiolodzy piszą o zmianach w strukturze ichiofauny i konsekwencjach wskutek tego powstałych.
Hydrobiolodzy opisują zmiany zachodzące w "biologii wód".
Wiele można znaleźć w opracowaniach naukowych, w raportach WIOŚ, ekspertyzach uczelnianych.

Pisałem wiele razy (cytowałem też publikacje) w których podaję jasno: ryby są (bo naprawdę jest tylko kilkanaście zbiorników w kraju w których ryb nie ma), i dlatego nie zgodzę się z powszechnie klepanym hasłem: NIE MA RYB.
Bo takie uogólnienie jest idiotyzmem niestety.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Lug (Darek Jagodziński) w 07.10.2015, 15:11
Ale przede wszystkim najpierw odpowiedni organ musi stwierdzić, że jest źle. A stwierdza, że jest super, prawda?

Więc, jak widzicie, cała ta dyskusja jest bez sensu.

No niestety racja :thumbup:

Grendziu wymaganie od siebie i od innych jest jak najbardziej właściwe. Na tym polega rozwój. Brutalna prawda ale prawda. Jeśli się nie wymaga to niestety każdy spocznie na laurach. Hejtowanie z innych forów? Oczywiście robię to aby pokazać pewne niedoskonałości (delikatnie mówiąc).

Nie mam na celu obrażanie nikogo z ichtiologów i rybaków (PZW) jednak moje zdanie nie pozostanie zmienione. To oni są odpowiedzialni za stan naszych wód. Jeśli nie w sposób grabieżczy to w pośredni, że nic z tym nie robią a mają odpowiednie narzędzia. Moim narzędziem jest internet i próbuję przez niego wyrazić swoje niezadowolenie. Pozwala to zmieniać mentalność innych wędkarzy (w co wierzę) jak i może w przyszłości organizować się dla działania w ochronie wód. Tyle mogę. Przykład: nie mogę zabijać i straszyć kormoranów mimo, że opinia (tylko opinia i niesposób się nie zgodzić), że kormorany pustoszą wody. Ja mam zmienić prawo, żeby regulować ich populację tam gdzie jest ich nadmiar. Nie. Czekam na odpowiednie zapisy prawa. I tego wymagam od "zarządu". Zmiany prawa. Jak Luk powiedział zmiany systemu, podejścia do wód.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 07.10.2015, 15:33

Pisałem wiele razy (cytowałem też publikacje) w których podaję jasno: ryby są (bo naprawdę jest tylko kilkanaście zbiorników w kraju w których ryb nie ma), i dlatego nie zgodzę się z powszechnie klepanym hasłem: NIE MA RYB.
Bo takie uogólnienie jest idiotyzmem niestety.

Oczywiście. Ale jeżeli się nie zgadzasz z tym hasem, to znaczy,że nie rozumiesz wędkarzy i ich żargonu. Bo w nim 'nie ma ryb' nie oznacza, że padła ostatnia płotka i kona ostatni ciernik. To znaczy, że nie ma tutaj interesujących wędkarza ryb. Bardzo proste.

Nie ma sensu tu fechtować na cięte riposty i zabawne docinki, bo i po co...

Jeżeli rozmawiamy o różnych rzeczach, to po co dyskutować? Bo masz rację Kotwic - takie wody spółki Maj są pełne ryb. Ba wręcz jest ich całe zatrzęsienie, ławice. Ale nie o to nam wędkarzom chodzi.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Lug (Darek Jagodziński) w 07.10.2015, 15:42

Pisałem wiele razy (cytowałem też publikacje) w których podaję jasno: ryby są (bo naprawdę jest tylko kilkanaście zbiorników w kraju w których ryb nie ma), i dlatego nie zgodzę się z powszechnie klepanym hasłem: NIE MA RYB.
Bo takie uogólnienie jest idiotyzmem niestety.

Oczywiście. Ale jeżeli się nie zgadzasz z tym hasem, to znaczy,że nie rozumiesz wędkarzy i ich żargonu. Bo w nim 'nie ma ryb' nie oznacza, że padła ostatnia płotka i kona ostatni ciernik. To znaczy, że nie ma tutaj interesujących wędkarza ryb. Bardzo proste.

Nie ma sensu tu fechtować na cięte riposty i zabawne docinki, bo i po co...

Jeżeli rozmawiamy o różnych rzeczach, to po co dyskutować? Bo masz rację Kotwic - takie wody spółki Maj są pełne ryb. Ba wręcz jest ich całe zatrzęsienie, ławice. Ale nie o to nam wędkarzom chodzi.

Luk niestety ja już chyba zakończę rozmowę w tym wątku. Nie dane wejść nam do ziemi obiecanej ;) A dla Ciebie za upór :thumbup:

Jeżeli kogoś uraziłem swoimi wypowiedziami to przepraszam. Nadzieja jednak się we mnie tli, że jednak Wszyscy chcemy poprawy tego co jest.

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 07.10.2015, 15:51
Darek, chcemy!  :D  Na razie po prostu przełamujemy lody z ichtiologami, to musi potrwać... ;D

Kotwic i Rybal, myślę, że też Was męczy ta rozmowa, bo zapewne i Wy i my mamy wrażenie, że 'gadał dziad do obrazu' :)

Proponuję, abyście doradzili jak zrobić, aby wody PZW, zwał jak zwał, z rybami czy bez, uczynić lepszymi. Co zrobić abyu wędkarz był bardziej zadowolony, woda zaś miała więcej lina, szczupaka, sporego leszcza, okonia itd. Jak to zrobić aby taką wodę lepiej poprowadzić? Jak zmienić limity wagowe i ilościowe, czy w ogóle je zmniejszać? Czy ma sens stosowanie górnych wymiarów ochronnych?

Aby było łatwiej - mamy typową wodę PZW - niech będzie Zalew Zegrzyński. Co zrobić aby dużych ryb było dwa razy więcej?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 07.10.2015, 18:25
Aby było łatwiej - mamy typową wodę PZW - niech będzie Zalew Zegrzyński. Co zrobić aby dużych ryb było dwa razy więcej?
Niestety, nie jest to ani typowa woda (zbiornik zaporowy, wiek, cel, stan, itp), ani typowa woda PZW.
Pomysł dyskusji dobry.
Przerzuć swój plan do osobnego wątku by tutaj nie mieszać tematów, podaj propozycję bardziej typowej wody (raczej jezioro naturalne, łatwiej wiele spraw wyjaśnić), a możemy się pobawić w ustalenia.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mateo w 07.10.2015, 20:03
Z uwagi na wiadomości, które jako administrator otrzymuję od niektórych kolegów, pozwolę sobie na małą dygresję.

Myślę też, że bardzo istotne w tych dysputach jest to, na co kiedyś zwrócił uwagę Darek (Logarytm).
Fakt, że ktoś dostrzega pewne zjawiska i je ocenia nie oznacza, że ma do tego prawo tylko wówczas, gdy sam zaangażowany jest w działania mające na celu poprawę stanu rzeczy. Przykładowo, wielu ludzi wyraża swoje krytyczne opinie na temat systemu opieki zdrowotnej, nie mając podstawowej wiedzy na temat zasad funkcjonowania tego systemu i nie podejmując żadnych działań w celu jego naprawy. Czy zatem ci ludzie nie mają prawa oceniać tego systemu i wypowiadać się na ten temat? Oczywiście, że mają. Powszechnym jest też ocenianie polityków i ich działań. Czy każdy dopuszczający się takiej oceny musi być być politologiem i musi angażować się w uprawianie polityki?
Oczywiście, z racji braku fachowej wiedzy, pewne osądy i opisywane zależności przyczynowo-skutkowe mogą być błędne, jednak ocena samej sytuacji (sytuacja zła lub dobra), w jakiej znajduje się dany podmiot/jednostka, nie wymaga specjalistycznej wiedzy.

Ustalmy zatem, że każdy wędkarz uprawiający amatorski połów ryb zgodnie z obowiązującym regulaminem, opłacający należne składki, biorący udział w walnych zebraniach koła PZW, a dodatkowo bardzo często uwalniający wiele złowionych ryb ma pełne prawo do wypowiedzenia się w tych wątkach i wyrażenia swojej opinii.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 07.10.2015, 20:19
A czy ktoś komuś zabraniał pisania?

Pisać na forum to nie ma komu,ale donosić adminowi to i owszem.
Żeby tak na kłusowników donosili.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 07.10.2015, 20:28
Mateo.
Poczyniłeś bardzo ważny i sensowny wpis. W pełni go rozumiem, akceptuję i popieram. :thumbup:

Pisząc o tolerancji i liberalizmie, rozumiem, że dotyczy ona wszystkich stron zaangażowanych w dysputę.
Wydaje mi się, że nikt nikomu nie ogranicza możliwości wypowiedzi, co nieraz powoduje, że pojawiają się hasła w stylu: wszyscy rybacy to złodzieje, wędkarze są przecież niewinni, ichtiolodzy to wrogowie, zabierający ryby to najgorsza swołocz itd.
Chcąc dać prawo swobodnej wypowiedzi i sensownej dyskusji, warto prosić o poszanowanie drugiej strony, bo hasła bez argumentów i faktów, na zasadzie widzimisię/plotki są bezsensowne. I wcale nie oznacza to ograniczenia swobody wyrażania myśli, lecz pretensjonalizmu bez konkretnych  i weryfikowalnych argumentów.

Od razy wyjaśniam, że nie piszę tego jako uwagi do modów/adminów, bo nie jest to mój cel (a ich pracę oceniam dobrze, lub prawie dobrze :)), ale oceniam niektóre dyskusje i sposób wypowiedzi adwersarzy.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 07.10.2015, 21:20
No i powoli dyskusja zmierza we właściwym kierunku... ;D

Jeżeli chodzi o ilość ryb w Polsce, to większość wędkarzy mających lat więcej niż dwadzieścia parę, pamięta jak było dawniej. Ma pewną skalę porównawczą. Poza tym widać co sie dzieje nad wodą... O ile trudno można coś zaobserwować nad jeziorem Roś, które jest wielkie, to jednak małe łowiska zazwyczaj pokazują to samo. Małą ilość większych ryb (uznajmy za dużą rybe taką, co połknie dumbellsa 8 mm). Często wyniki są na wiosnę, ale wtedy mnóstwo jest karpia z zarybień. Teraz tego karpika prawie już nie ma... Dlatego część narzekać będzie tylko na brak ryb, wielu jednak idących dalej i myślących, może byc zaniepokojona, że skoro wyławia się duże osobniki, to jak słabo musi być z tarłem naturalnym? Jak taki lin ma się rozmnażać, skoro prawie go nie ma, bo wyłowiono go bezlitośnie? Jak ma sobie radzić podczas tarła, skoro czyha na ikrę japoniec, karp, sumiki...

Takie kwestie są dla nas tutaj bardzo ważne. Bo na przykład bardzo mało łowi się linów, w wynikach pochodzą często od kilku osób, mających dobre łowiska z tymi rybami - jak Zbyszek chociażby. Czy trzeba tutaj miec jakąś szczególną wiedzę? Raczej nie, wystarczy być spostrzegawczym. Faktycznie na takim jeziorze Roś - użyjmy go jako przykładu, lin jest i będzie, może mniej niż dawniej... Ale na mniejszych zbiornikach w innych częściach kraju, jest z nim coraz gorzej. A jako, że jest smaczny dla wielu, ma małe szanse aby ujść z życiem.

I teraz jak ma wyglądać dyskusja? Czy powinniśmy podawać wyniki badań? Skąd? Na co się powoływać?  Są to jednak ważne rzeczy! Co istotne, w UK są wędkarze którzy tez widzą pewne rzeczy - i zauważają mniejszą ilość małego lina. Są duże sztuki, średnie - nie ma małych! I tutaj ichtiolodzy też nie biją na alarm  - co jest podobne do Polski. A jak z płocią na Avon, z karasiem? Nie ichtiolodzy stoją za tymi projektami, sami wędkarze!

Dlaczego więc w Polsce tak się nie docenia wiedzy wędkarzy? NIe każdy to Zenon Bombalina w gumofilcach, walący wszystko w łeb, nie patrząc na regulaminy i limity!

Dlatego wiele rzeczy, poruszanych tutaj na forum jest ważnych i ma sens. Jasne, że są pewne oskarżenia, rzeczy niekoniecznie trafiające w sedno... Ale nie jesteśmy tutaj grupą ludzi żądających ryb i jednej skłądki na całą Polskę, nie myślących. Wprost przeciwnie.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mateo w 07.10.2015, 21:36
... co nieraz powoduje, że pojawiają się hasła w stylu: wszyscy rybacy to złodzieje, wędkarze są przecież niewinni, ichtiolodzy to wrogowie, zabierający ryby to najgorsza swołocz itd.
Chcąc dać prawo swobodnej wypowiedzi i sensownej dyskusji, warto prosić o poszanowanie drugiej strony, bo hasła bez argumentów i faktów, na zasadzie widzimisię/plotki są bezsensowne. I wcale nie oznacza to ograniczenia swobody wyrażania myśli, lecz pretensjonalizmu bez konkretnych  i weryfikowalnych argumentów.
To prawda. To są właśnie te błędne osądy i błędne wnioski przyczynowo-skutkowe, o których wspominałem. Często są one spowodowane brakiem lub niekompletną wiedzą. Czasem jest to wiedza dotycząca jednego tylko akwenu, co nie ma przełożenia na sytuację w całym kraju. Przykładowo, w moim rejonie nie działają rybacy i nigdy nie widziałem na oczy przedstawiciela tej grupy zawodowej, a mimo to atrakcyjność wędkarską większości wód, na których łowię oceniam bardzo nisko. Rzeczywiście, w wielu dysputach pojawiają się pochopne uogólnienia, wadliwe generalizacje, konkretne zarzuty, podczas gdy problem jest bardziej złożony niż się zapewne wielu wydaje.
Dlatego wszystkich kolegów proszę o kulturę dyskusji i wzajemne poszanowanie dyskutantów.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: kingfisher w 07.10.2015, 22:07
Jeśli uda mnie się wkleić link to mam ciekawy materiał do przejrzenia i wysnucia pewnych wniosków.Przyznam że materiał ten pomógł mnie w bliższym poznaniu ichtiofauny ukochanej rzeki i zrozumiałem dlaczego ZO PZW prowadzi taką a nie inną gospodarkę zarybieniową.Chylę nisko czoło przed ichtiologami i naukowcami za tak opracowane badania i ZG PZW oraz ZO PZW za ich opłacenie. Badania te znalazłem w zeszłym roku i z tego co mnie wiadomo takich opracowań jest dużo więcej. Oto link.
 http://www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/1395/cms/szablony/16786/pliki/02_grabowska_i_inni_2014.pdf
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 07.10.2015, 22:49
A czy ktoś komuś zabraniał pisania?

Pisać na forum to nie ma komu,ale donosić adminowi to i owszem.
Żeby tak na kłusowników donosili.

 :bravo: :bravo: :bravo:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 08.10.2015, 12:24
Eko głos w dyskusji

https://malerzeki.wordpress.com/2015/10/08/czy-potrzebujemy-zarybiania/
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 08.10.2015, 12:41
"Co więcej, ze względu na brak znaczenia gospodarczego tej ryby (nie odławia się jej przemysłowo), motywacja czysto sportowa jest raczej wątpliwa etycznie."

Dalej nie czytam, bo brak mi słów...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 08.10.2015, 13:02
Ale jak to?
Wędkarze nie są najważniejsi?
Toż to jakieś herezje.

Mosteque,to brzmi jak tytuł w brukowcu. Zdanie wyrwane z kontekstu. Tekst stanowi jednolitą całość. Trzeba doczytać  do końca,żeby zrozumieć. Trzeba chcieć zrozumieć.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: lester w 08.10.2015, 14:02
Ale fakt faktem skupiamy się na zarybianiu a w sprawie renaturyzacji wód robimy mało albo prawie nic.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 08.10.2015, 14:32
http://rybynazywo.pl/

Jedno z jezior w okolicach Olsztyna ... z rybakami?.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: kop3k w 08.10.2015, 18:34
Czarno tam Panie
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 08.10.2015, 23:35
IRŚ zadbał o siedliska ryb pozytywnie opiniując zarybianie karasiem srebrzystym  :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 09.10.2015, 06:15
Oczywiście, Elvis. Najważniejsi są rybacy. Zarybia się dla nich, ok. Inaczej jest to przedsięwzięcie wątpliwe etycznie...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 09.10.2015, 07:34
IRŚ zadbał o siedliska ryb pozytywnie opiniując zarybianie karasiem srebrzystym  :D

Czy możesz wskazać  tę opinię?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 09.10.2015, 08:51
Służę uprzejmie:    http://pzw.knurow.pl/page/news/2009.01.08opiniairs.pdf 
Opinię sporządził oprócz docenta Wołosa (a może ten się tylko podpisał aby było nazwisko?) , Maciej Mickiewicz z Zakładu Bioekonomiki, dziwię się więc, że pytasz :D No chyba, że opinii było kilka. Cholernie trudne do wyszperania w internecie, 'it took  me ages'... :)


Chciałbym może wyjaśnieć ten temat do końca, bo wcześniej unikano odpowiedzi. W opinii mamy punkty "z ekologicznego punktu widzenia...' później ' z ekonomicznego punktu widzenia'.

Punkt ekologiczny to ściema, aby załądować tak naprawdę punkt ekonomiczny. Bo jeżeli biogeny ma się usuwać poprzez odławianie karasia srebrzystego i karpia, to ja jestem wezyr. Zarybianie karasiem i karpiem wód PZW spowoduje jeszcze większą presję wędkarską, w wyniku której jeszcze więcej zanęt poleci do wody.  Sam karp to niezły producent biogenów...Tak więc tutaj klapa na całej linni. Poza tym jeżeli ma się wprowadzać te ryby aby niszczyły zbiornik i miejsca naturalnego rozrodu ryb - takich jak lin, karaś pospolity czy różanka chociażby, to zaczyna się ekologia rybacka. W ogóle połączenia karpia i japońca tutaj jest strasznie dziwne, bo ten pierwszy się nie rozmnaża (na szczęście) w naszych wodach.

Tak naprawdę, to przełknąć można opinię jeżeli chodzi o karpia. W przypadku karasia srebrzystego mamy do czynienia albo z niewiedzą opiniującego, albo z opinią związaną z korzyścia rzeczową lub finansową, ewentualnie może być to rybacki lobbing, czyli 'natura naturą, trzeba z czegoś żyć'.

Ja też popełniłem i popełniam wiele błędów w swoim życiu. Czy tutaj nie popełniono włąśnie takiego? Można przyznać, że była ona 'pochopna'? Niedopracowana? Wszelkie wpisy Twoje jak i Kotwica o naturze i ekologii, w świetle takiej opinii, braku ochrony lina i karasia pospolitego, mówienia, że ryby są - sugerując, że my wędkarze nie robimy badań więc nie wiemy, w ogóle kipimy niewiedzą - każą przypuszczać, że stosujecie rybacki lobbing. Wszelka ochrona natury odbywa się tylko po to, aby rybak mógł łowić. Ciekawe były tez wpisy Kotwica o Radzie Ochrony Przyrody, który nie pochwalał ich działania. Ciekawe tylko kto i jak ma chronić polskie gatunki???

Nie znam Was prywatnie, ale analizując same wpisy i fakty znad polskich wód (karaś pospolity zanika, łowi się duże sztuki głównie, podczas gdy japoniec opanował polskie wody) - nie widzę możliwości aby uznawać pracowników IRŚ za sojuszników wędkarzy. Co najbardziej zadziwia, to brk wizjonerów w instytucie. Ogólnie taka instytucja kojarzona jest z badaniami, wynalazkami, nowymi technologiami, systemami. Tutaj mamy tylko jedno - rybactwo z hodowlą. Szoda, że brakuje sposobów na nowoczesne wędkarskie zagospodarowanie wody. Reakcja Kotwica na temat Czech (A co mnie interesują Czechy - czy coś takiego), brak wiedzy  o innych krajach i ich sposobów na zagospodarowanie wody, lub prace oparte na jakiś danych cholera wie skąd (1200 rybaków śródlądowychw UK) każe mi myśleć, że tak naprawdę jesteście po prostu ograniczeni, brakuje Wam perspektyw (naukowcom - pisze ogólnie, nie prywatnie). Bo to instytut powinien prowadzić łowiska komercyjne lub badac takowe od wielu już lat, szukać sposobów jak prowadzić gospodarkę rybacką - tutaj wędkarską, bez sieci i odławiania tarlaków szczupaka do Auchana. Słysząc jeszcze, że wędkarz jest zły a PZW jest OK, w ogóle już się utwierdzam w przekonaniu, że IRŚ działa tam, gdzie jest kasa. A jakieś plany ochrony parku wigierskiego to taki produkt uboczny, pod publikę.

Piszę o tym zupełnie poważnie, nie mając do Was niczego prywatnie, mając zastrzeżenia jako naukowców. Bo ani razu, ANI RAZU, nie zobaczyłem tutaj aby w jakieś kwestii ktoś z Was przyznał nam rację. My wędkarze nie wiemy, mylimy się i oskarżamy niesłusznie. Jasne, że tak jest w wielu wypadkach. Ale Wy też się mylicie i popełniacie błędy, a w wielu kwestiach po prostu nie wiecie. I czeski model jest tutaj najlepszym tego przykładem. Co najlepsze - tam są też instytuty - a rybaków czterech. Tak więc oni mają jakieś inne cele i priorytety. Może nie szukacie po prostu?

Dlatego trudno znaleźć tutaj linię porozumienia. Bo tak jak rybak może być dobry dla wody, tak samo może byc i wędkarz. Mieszkam w kraju gdzie tak jest i widzę jak to działa. Rzeczy robi się pod wędkarzy. a jeżeli ktos powie, że ryb się nie zabiera - to odsyłam go do połowów pstrąga potokowego i tęczowego, troci i gospodarzenia takimi wodami (odławia się te gatunki , zarybia się nimi również). Wszystko daje się pogodzic i zarządzać z głową. Jest jeszcze Francja, Belgia, Holandia, Czechy, Słowacja Skandynawia - masa krajów gdzie są i wędkarze i masy ryb. Tylko Polska jest czarną plamą na mapie. I zapewniam, to nie strefy beztlenowe ani biogeny - bo tych w wodach UK jest o wiele więcej niż w Polsce. To sposób organizacji, kiepskie prawo, źle działające urzędy, kompetencje podzielone pomiędzy zbyt wiele instytucji, złe zarządzanie wodami (PZW) i brak wizjonerstwa u naukowców i urzędników, promujących 'rybactwo' i zabieranie ryb jako jedyna móżliwą opcję na dzierżawę wody. Jasne, że winny jest też sam wędkarz, często zachłanny, chciwy, nie myślący nic a nic o przyrodzie. Ale działa on tak ponieważ nie stworzono systemu, który zmusiłby go do szanowania przyrody lub zachęcił go do tego.

Karaś srebrzysty to temat, który w IRS powinien być Wam znany bardzo dobrze. Jest łatwy w produkcji, ma całkeim dobre mięso, świetne przyrosty, małe wymagania. Ale nie mięso się tylko liczy...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 09.10.2015, 10:01
Chciałbym może wyjaśnieć ten temat do końca, bo wcześniej unikano odpowiedzi.
Czyżbym niejasno pisał (kilkukrotnie zresztą) na temat zarybiania karpiem i karasiem, że ciągle uważasz, że odpowiedzi nie ma?
Może cytat z omawianej opinii rozwiąże sprawę:
Cytuj
Wydanie na podstawie obowiązujących w chwili obecnej aktów prawnych (artykuł 3 ustawy z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym) jakichkolwiek zakazów przeprowadzenia zarybień karpiem i karasiem srebrzystym jest niezgodne z tymi aktami, więc jest niezgodne z obowiązującym prawem.

Cytuj
Ciekawe były tez wpisy Kotwica o Radzie Ochrony Przyrody, który nie pochwalał ich działania.
Można zauważyć, że zaledwie kilka lat wcześniej (30.01.2003 r.) wyglądało to tak:
http://zs.infish.com.pl/sites/default/files/kkruj2013_book.pdf
Zagadnienia prawne – zarybianie karpiem jezior i zbiorników zaporowych, str. 67-80.

Cytuj
Prof. dr hab. Wojciech Radecki napisał:
Do drugiej grupy Rada zaliczała karpia jako gatunek wprawdzie obcego pochodzenia, ale występujący w Polsce od ponad stu lat. Rada dopuszczała zatem warunkowe zarybianie karpiem wód otwartych3
3Stanowisko ministra i opinia Rady zostały opublikowane w „Wędkarzu Polskim” 2003, nr 6, s. 41 i 44.

Zabawniej zaś było w następnej opinii, w której PROP zmieniła zdanie i uznała, że zarybianie karpiem i karasiem srebrzystym wymaga specjalnego pozwolenia.
Brak mocy prawnej (to tylko opinia) spowodował niezłe zamieszanie w kilku „organach”, bo sugerowano odrzucanie operatów uwzględniających zarybianie karpiem. Odrzucić tylko w oparciu o opinię PROP.
Sprawę sporną rozwiązała nowelizacja ustawy rybackiej (2010 r.)

 
Cytuj
Sam karp to niezły producent biogenów...Tak więc tutaj klapa na całej linni. Poza tym jeżeli ma się wprowadzać te ryby aby niszczyły zbiornik i miejsca naturalnego rozrodu ryb - takich jak lin, karaś pospolity czy różanka chociażby...
Luk, bądź konsekwentny w swych poglądach. Jeszcze niedawno pisałeś, że olbrzymie zarybianie karpiem „Rybieńca”, to sposób na uratowanie tego jeziora. ;D

Reakcja Kotwica na temat Czech (A co mnie interesują Czechy - czy coś takiego)
Luk, proszę cię, nie przekręcaj moich słów jak ci pasuje, bo brednie wychodzą.
Pisałem, że nie zajmuję się sprawami Czechów i nie będę się o tym wypowiadać.
Dla mnie jest zasadnicza różnica, kiedy mówię, że czymś się nie zajmuję, a tym, że czegoś nie zamierzam robić.

To tak na szybko bo mam co robić. >:O
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 09.10.2015, 10:10
Luk,Polska jest w ruinie.

A tak z ciekawości zapytam,gdzie w UK są małe i średnie karasie pospolite czy liny. Oglądałem kilka Twoich filmów i nie widziałem nawet jednego. Czy przypadkiem ta super racjonalna gospodarka rybacka w UK nie doprowadziła do jeszcze większego niż w polsce. O ile w polsce naturalne tarła są nie wydolne,bo wędkarze biorą za dużo,to z kolei w UK do takiego tarła nie dochodzi.
Nie zastanawiałeś się nad tym. Złapałeś kiedyś takiego potwora w UK?
 (http://images.tapatalk-cdn.com/15/10/09/cc80d894fb839495ae299da023dd34f2.jpg)
O czym to świadczy?
Skoro są małe ryby to muszą być i większe,bo ktoś musi tą ikrę złożyć. Tylko jest ich za mało?

Może,dla równowagi choć raz byś znalazł jakieś pozytywne aspekty działalności instytucji naukowych.
Cały czas powołujesz się na tą konferencję z Poznania. Ale głos jednego przedstawiciela ichtiologów czy działacza Pzw nie oznacza,że wszyscy tak myślą.
Z częścią ich poglądów się zgadzam,ale to o niczym nie świadczy,a już napewno nie o tym,że jestem gorszy. To inni się uważają za lepszych.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 09.10.2015, 10:35
Kotwic, odpowiedz mi dlaczego opinia jest pozytywna. Ja nie uważam, że ROP czy inne instytucje są idealne lub działają właściwie - bo mamy to co mamy przecież. I nie ważne co robią inni - skupmy się na opinii.

Zarybienia karasiem srebrzystym, będącym gatunkiem inwazyjnym, niszczącym ikrę i wylęg gatunków rodzimy, będącym ich konkurentem pokarmowym, mającym o wiele większą odpornośc na niekorzystne warunki to błąd , gruby błąd. To ingerowanie w przyrodę, zakłócanie jej równowagi. To działanie które zrobili sobie prywatnie NIemcy w Hiszpanii lub w UK! W Polsce natomiast robi to IRŚ, pod rybaków lub PZW, szukających taniego mięsa. Myślę, że ichtiolodzy z innych krajów  nie wystawili by autorom opinii zbyt pochlebnej noty, bo jest to zamach na naturę i jej równowagę.

Taka decyzja wcale nie usuneła problemów, tylko je pogłębiła (wędkarze nadal narzekają).

No i ekologia. Nie mam dostępu do prac IRŚ - ale czy prowadzicie badania odnośnie coraz mniejszej populacji karasia pospolitego?  Czy znacie ten problem? Czy to nie jest zadanie należące do IRŚ? A co z linem? Czy ten nie cierpi na skutek takich zarybień?

Sorry, ale jak dla mnie powstanie tej opinii jest dziwne - jak na polskie warunki przystało - albo łapówka albo naciski odgórne.


Luk,Polska jest w ruinie.

A tak z ciekawości zapytam,gdzie w UK są małe i średnie karasie pospolite czy liny. Oglądałem kilka Twoich filmów i nie widziałem nawet jednego. Czy przypadkiem ta super racjonalna gospodarka rybacka w UK nie doprowadziła do jeszcze większego niż w polsce. O ile w polsce naturalne tarła są nie wydolne,bo wędkarze biorą za dużo,to z kolei w UK do takiego tarła nie dochodzi.
Nie zastanawiałeś się nad tym. Złapałeś kiedyś takiego potwora w UK?

Może,dla równowagi choć raz byś znalazł jakieś pozytywne aspekty działalności instytucji naukowych.
Cały czas powołujesz się na tą konferencję z Poznania. Ale głos jednego przedstawiciela ichtiologów czy działacza Pzw nie oznacza,że wszyscy tak myślą.
Z częścią ich poglądów się zgadzam,ale to o niczym nie świadczy,a już napewno nie o tym,że jestem gorszy. To inni się uważają za lepszych.

Elvis, w UK problemem zaniku karasia i lina, podobnie jak i płoci zajmują się wędkarze. Wcale nie jest tu tak różowo, instytucje naukowe nie chcą widzieć pewnych rzeczy. Projekty ochrony karasia  (w UK gatunek ten jest 500 lat), płoci na Avon - to działania nie inicjowane przez ichtiologów.

Co do pozytywnych rzeczy. Jest ich wiele Daniel - jednak warto sobie zadać pytanie. Czy naukowcy są po naszej stronie czy nie? Bo jak nie są, a co gorsza nie rozumieją, to warto aby byli, lub zrozumieli nas. My na tym forum nie jesteśmy ludźmi którzy chcą niszczyć wody, wręcz przeciwnie. Ja staramsie pokazać, że w UK wędkarze to siła, wpsiera ich organizacja działająca na wielu płaszczyznach. O samego wędkarza zaiegają politycy,liczy się z nimi rząd. Instytucje zaś wychodzą im na przeciw (Agencja Środowiska, Canal & River Trust i inne).
Tutaj usłyszałem od naukowców wielkie NIE. Złap i wypuść jest złe, ryby są , kierownistwo PZW jest OK, wędkarz jest zły, prawo jest dobre (tak sugerują wpisy), 200 karpi w Rybieńcu jest złe, lepsza jest jałowa woda, która zarasta i miejscowi walą tam wszystko jak leci - sieciami, prądem...

Skoro taki jest odzew ze strony naukowców, nie spodziewaj się z mojej strony innej reakcji. Ja wcale nie mam zamieru się kłócić, nie sprawia mi to przyjemności. Jednak pewne kwestie załatwić trzeba, abyśmy wiedzieli na czym stoimy. Bo jeżeli uważasz, że IRŚ działa dobrze i skutecznie, w Twoim interesie zwłaszcza, to Ci nie uwierzę. Będzie to szukanie argumentów przeciwko mnie, bo masz do mnie personalnie jakieś zastrzeżenia.

Daniel, takie rzeczy ktoś musi poruszyć w Polsce. Jeżeli naukowcy twierdzą, że ryby są a my wędkarze twierdzimy coś odwrotnego, to trudno działać w porozumieniu razem. Bo mówimy dwoma różnymi językami i chcemy czegoś innego. Skoro Kotwic popiera zabieranie ryb i gospodarkę polegającą na odłowach, dlaczego nie znaleźć opcji, w której łowi wędkarz wykupując zezwolenie, rybak zas ma pracę łowiąc dla 'ludu' i dbając o łowiska? Dlaczego tych rzeczy nie pogodzić? Ja nie usłyszałem, żadnej takiej alternatywy, za każdym razem słyszę tylko zastrzeżenia pod pomysłami ktore się tutaj pojawiają.

Co do lina, to w UK jest mało tych maluchów. Niestety, kormorana jest bardzo dużo, i przylatujac na zimowiska robi sieczkę. Karp wcale nie pomaga. Ale póki co to linem UK stoi :D Jadę właśnie połowić takie  :D

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 09.10.2015, 10:41
Służę uprzejmie:    http://pzw.knurow.pl/page/news/2009.01.08opiniairs.pdf 
Opinię sporządził oprócz docenta Wołosa (a może ten się tylko podpisał aby było nazwisko?) , Maciej Mickiewicz z Zakładu Bioekonomiki, dziwię się więc, że pytasz :D No chyba, że opinii było kilka. Cholernie trudne do wyszperania w internecie, 'it took  me ages'... :)


Chciałbym może wyjaśnieć ten temat do końca, bo wcześniej unikano odpowiedzi. W opinii mamy punkty "z ekologicznego punktu widzenia...' później ' z ekonomicznego punktu widzenia'.

Punkt ekologiczny to ściema, aby załądować tak naprawdę punkt ekonomiczny. Bo jeżeli biogeny ma się usuwać poprzez odławianie karasia srebrzystego i karpia, to ja jestem wezyr. Zarybianie karasiem i karpiem wód PZW spowoduje jeszcze większą presję wędkarską, w wyniku której jeszcze więcej zanęt poleci do wody.  Sam karp to niezły producent biogenów...Tak więc tutaj klapa na całej linni. Poza tym jeżeli ma się wprowadzać te ryby aby niszczyły zbiornik i miejsca naturalnego rozrodu ryb - takich jak lin, karaś pospolity czy różanka chociażby, to zaczyna się ekologia rybacka. W ogóle połączenia karpia i japońca tutaj jest strasznie dziwne, bo ten pierwszy się nie rozmnaża (na szczęście) w naszych wodach.

Tak naprawdę, to przełknąć można opinię jeżeli chodzi o karpia. W przypadku karasia srebrzystego mamy do czynienia albo z niewiedzą opiniującego, albo z opinią związaną z korzyścia rzeczową lub finansową, ewentualnie może być to rybacki lobbing, czyli 'natura naturą, trzeba z czegoś żyć'.

Ja też popełniłem i popełniam wiele błędów w swoim życiu. Czy tutaj nie popełniono włąśnie takiego? Można przyznać, że była ona 'pochopna'? Niedopracowana? Wszelkie wpisy Twoje jak i Kotwica o naturze i ekologii, w świetle takiej opinii, braku ochrony lina i karasia pospolitego, mówienia, że ryby są - sugerując, że my wędkarze nie robimy badań więc nie wiemy, w ogóle kipimy niewiedzą - każą przypuszczać, że stosujecie rybacki lobbing. Wszelka ochrona natury odbywa się tylko po to, aby rybak mógł łowić. Ciekawe były tez wpisy Kotwica o Radzie Ochrony Przyrody, który nie pochwalał ich działania. Ciekawe tylko kto i jak ma chronić polskie gatunki???

Nie znam Was prywatnie, ale analizując same wpisy i fakty znad polskich wód (karaś pospolity zanika, łowi się duże sztuki głównie, podczas gdy japoniec opanował polskie wody) - nie widzę możliwości aby uznawać pracowników IRŚ za sojuszników wędkarzy. Co najbardziej zadziwia, to brk wizjonerów w instytucie. Ogólnie taka instytucja kojarzona jest z badaniami, wynalazkami, nowymi technologiami, systemami. Tutaj mamy tylko jedno - rybactwo z hodowlą. Szoda, że brakuje sposobów na nowoczesne wędkarskie zagospodarowanie wody. Reakcja Kotwica na temat Czech (A co mnie interesują Czechy - czy coś takiego), brak wiedzy  o innych krajach i ich sposobów na zagospodarowanie wody, lub prace oparte na jakiś danych cholera wie skąd (1200 rybaków śródlądowychw UK) każe mi myśleć, że tak naprawdę jesteście po prostu ograniczeni, brakuje Wam perspektyw (naukowcom - pisze ogólnie, nie prywatnie). Bo to instytut powinien prowadzić łowiska komercyjne lub badac takowe od wielu już lat, szukać sposobów jak prowadzić gospodarkę rybacką - tutaj wędkarską, bez sieci i odławiania tarlaków szczupaka do Auchana. Słysząc jeszcze, że wędkarz jest zły a PZW jest OK, w ogóle już się utwierdzam w przekonaniu, że IRŚ działa tam, gdzie jest kasa. A jakieś plany ochrony parku wigierskiego to taki produkt uboczny, pod publikę.

Piszę o tym zupełnie poważnie, nie mając do Was niczego prywatnie, mając zastrzeżenia jako naukowców. Bo ani razu, ANI RAZU, nie zobaczyłem tutaj aby w jakieś kwestii ktoś z Was przyznał nam rację. My wędkarze nie wiemy, mylimy się i oskarżamy niesłusznie. Jasne, że tak jest w wielu wypadkach. Ale Wy też się mylicie i popełniacie błędy, a w wielu kwestiach po prostu nie wiecie. I czeski model jest tutaj najlepszym tego przykładem. Co najlepsze - tam są też instytuty - a rybaków czterech. Tak więc oni mają jakieś inne cele i priorytety. Może nie szukacie po prostu?

Dlatego trudno znaleźć tutaj linię porozumienia. Bo tak jak rybak może być dobry dla wody, tak samo może byc i wędkarz. Mieszkam w kraju gdzie tak jest i widzę jak to działa. Rzeczy robi się pod wędkarzy. a jeżeli ktos powie, że ryb się nie zabiera - to odsyłam go do połowów pstrąga potokowego i tęczowego, troci i gospodarzenia takimi wodami (odławia się te gatunki , zarybia się nimi również). Wszystko daje się pogodzic i zarządzać z głową. Jest jeszcze Francja, Belgia, Holandia, Czechy, Słowacja Skandynawia - masa krajów gdzie są i wędkarze i masy ryb. Tylko Polska jest czarną plamą na mapie. I zapewniam, to nie strefy beztlenowe ani biogeny - bo tych w wodach UK jest o wiele więcej niż w Polsce. To sposób organizacji, kiepskie prawo, źle działające urzędy, kompetencje podzielone pomiędzy zbyt wiele instytucji, złe zarządzanie wodami (PZW) i brak wizjonerstwa u naukowców i urzędników, promujących 'rybactwo' i zabieranie ryb jako jedyna móżliwą opcję na dzierżawę wody. Jasne, że winny jest też sam wędkarz, często zachłanny, chciwy, nie myślący nic a nic o przyrodzie. Ale działa on tak ponieważ nie stworzono systemu, który zmusiłby go do szanowania przyrody lub zachęcił go do tego.

Karaś srebrzysty to temat, który w IRS powinien być Wam znany bardzo dobrze. Jest łatwy w produkcji, ma całkeim dobre mięso, świetne przyrosty, małe wymagania. Ale nie mięso się tylko liczy...
Mogę napisać tak: nie jesteś sam na tym świecie, który nie jest czarno-biały.
Każdy fundamentalizm prowadzi do nikąd.
Zatem eko to dla mnie i moich kolegów to:
1.   Działanie ekologiczne bezpiecznie -  karaś czy karp w mocno zdegradowanych środowiskach nie zaszkodzi. W ciele ryby jest około 7% fosforu, więc wycofuje się biogeny wraz z odłowem. (Wskaż inną możliwość wycofywania biogenów ze zbiorników wodnych). Każda ryba produkuje biogeny nie tylko karp. Leszcz np. ryje dużo głębiej w dnie niż karp, więc może dużo bardziej uwalniać biogeny z osadów dennych. Uważam, że nawet trzeba takie zdegradowane zbiorniki wykorzystywać i tam kierować presję wędkarską. (główną przyczyną zaniku karasia rodzimego jest zanik siedlisk, zaś rozprzestrzeniania się japońca mogą być połowy na żywca)
2.   Społecznie potrzebne – bo taki zbiornik może stać się uciechą dla grupki wędkarzy i ich rodzin. W krajach skandynawskich rekreacje uprawia się np. za pomocą sieci i bynajmniej nie chodzi tu o C&R (instrukcja obsługi sieci ze strony fińskiego związku wędkarskiego. http://issuu.com/vapaa-ajankalastajat/docs/verkkokalastus)
3.   Ekonomiczne uzasadnione – tu sobie sam odpowiedziałeś, że może generować korzyści ekonomiczne.

A na koniec zacytuje redaktora gazety wędkarskiej nr 11/2015
„Znam liczne przypadki, gdzie nie rybacy, nie kormorany, nie kłusownicy, ale waśnie wędkarze wyrybili wiele cennych łowisk. Śmiem twierdzić, że  przy obecnym poziomie wędkarstwa i presji wynikającej z deficytu wód i dużej liczby wędkarzy, każda woda śródlądowa  może zostać wyrybiona przez wędkarzy zgodnie z obowiązującymi limitami i jest tylko kwestia czasu i wielkości wody,  kiedy to nastąpi.”



Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Arunio w 09.10.2015, 10:48

A na koniec zacytuje redaktora gazety wędkarskiej nr 11/2015
„Znam liczne przypadki, gdzie nie rybacy, nie kormorany, nie kłusownicy, ale waśnie wędkarze wyrybili wiele cennych łowisk. Śmiem twierdzić, że  przy obecnym poziomie wędkarstwa i presji wynikającej z deficytu wód i dużej liczby wędkarzy, każda woda śródlądowa  może zostać wyrybiona przez wędkarzy zgodnie z obowiązującymi limitami i jest tylko kwestia czasu i wielkości wody,  kiedy to nastąpi.”
Ale z tym to się tu na tym forum raczej wszyscy zgadzają! Bo niby skąd to parcie na C&R i obniżenie limitów?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 09.10.2015, 11:08
Po pierwsze nic do Ciebie nie mam. Absolutnie nic. Powiem więcej mam do Ciebie duży szacunek i dziękuję Ci za Twój wkład w kształtowanie nowoczesnego wędkarstwa w Polsce.
Jednak nie będę klakierem,lizusem itd. Tym bardziej jak mam inne zdanie. Wielokrotnie się z Tobą zgadzałem w różnych trudnych tematach. Jednak nie będę przytakiwał,bo tego nie lubię.

Odnośnie"naszych" naukowców. Nie przypominam sobie by pochwalali działania ZG PZW,wręcz przeciwnie,był co najmniej jeden wpis,w którym Kotwic miał duże zastrzeżenia min.do traktowania ich opracowań. Nie widziałem też by twierdzili,że obecne prawo jest dobre,tu też był wpis przeczący tej tezie.
Nie doszukałem się również by koledzy twierdzili,że ryb jest dużo.
Też twierdzę,że są i,że jest ich mało,za mało.

Chcesz walczyć z tym systemem,ja też. Tylko, że walczysz z"ofiarami" tego systemu.
Trzeba się skupić na współpracy,a nie na walce czy wiecznych oskarżeniach.
 Zdecydowana większość użytkowników tego forum uważa,że zabieranie ryb jest dobre i normalne i to nie jest problem. Myślę też,że 99,99% zgodziło by się na znaczne ograniczenia w ilości. Tu trzeba znaleźć złoty środek,a nie nakazywać wypuszczenie. To nie przejedzie. Mamy zbyt długą tradycję. Z czasem samo się przyjmie.

Jeszcze raz.
Żaden mój wpis nie ma charakteru osobistej niechęci do Ciebie,ani kogokolwiek na forum. Jeśli to tak odebrałeś to mi przykro i przepraszam.
Staram się być obiektywny i zrozumieć. Tylko tyle lub aż tyle.

Ps. Udanych połowów. 
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 09.10.2015, 11:12
Rybal, ja nie jestem fundamentalistą. Wypuszczam ryby, ale akceptuję to, że inni zabierają, akceptuję gospodarkę rybacką - wszystko z zachowaniem rozsądku.

Oczywiście, że zdecydowaną większość wód wyrybili wędkarze, nie trzeba ikogo cytować. Jednak proces ten to długie lata, jeżeli więc prawo nie obejmuje tego i nie potrafi temu zaradzić, to gdzie są naukowcy? Czy Zenon Bombalina co ma dwie zamrażary na złowione ryby wystąpi z programem naprawczym lub zrobi badania? Oczywiście, że nie.

Jasne, że decyzja jest błędna (opinia). Karaś srebrzysty powinien byc usuwany przez wędkarzy i zabierany, zaś zarybienia niedopuszczalne. Co do samych biogenów, to dobrze wiesz co potrafią zrobić amury i tołpygi. Tutaj chodzi o rozsądek i umiar, co zresztą większość z nas uważa na tym forum za oczywiste. Szukamy rozwiązań! Cytat który przytoczyłeś pokazuje, że nie nadajemy jeszcze na tych samych falach!

Tak jak my, wędkarze mamy dużo do zrobienia, tak i Wy naukowcy macie swoją działkę.  Głosy na tym forum są już bardziej poukładane i wyważone, bo zwykli wędkarze żądają ryb i wieszają ostatnie psy na IRŚ. Ale przeciez można działać wspólnie.  Dla każdego znajdzie się miejsce, można stworzyć tysiące miejsc pracy i zarobić. Trzeba jednak wyjść poza pewne schematy.

Ten karaś jest dla mnie taka solą w oku. Bo na naszych oczach zanika jedna z najpopularniejszych dawniej ryb Polski i nikt nic nie robi. Dlatego restytucja jesiotra to dla mnie obłuda - bo pozwala się na to aby ginął inny gatunek, nie robi sie tu nic, a z drugiej przywraca inny, co ma nikłe szanse powodzenia.

Powtórzę -wszystko da sie zrobić. Wcale nie chcemy tu konfliktu z naukowcami. Włąśnie świetnie, że jesteście i rozmawiacie, szacun :thumbup: My raczej szukamy rozwiązań. Ale jak się dogadać jak Wy twierdzicie, że ryby są?

Miłego dnia, jadę na ryby - karasie i liny w programie :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 09.10.2015, 11:13
Czyżbym niejasno pisał (kilkukrotnie zresztą) na temat zarybiania karpiem i karasiem, że ciągle uważasz, że odpowiedzi nie ma?
Może cytat z omawianej opinii rozwiąże sprawę:
Cytuj
Wydanie na podstawie obowiązujących w chwili obecnej aktów prawnych (artykuł 3 ustawy z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym) jakichkolwiek zakazów przeprowadzenia zarybień karpiem i karasiem srebrzystym jest niezgodne z tymi aktami, więc jest niezgodne z obowiązującym prawem.

Przepraszam, że się wtrącę, ale myśle, że Kotwic i Lucjan rozmawiają o dwóch zupełnie innych sprawach. Kotwic zdaje się być legalistą i uważa (sąd swój opieram przede wszystkim na cytowanym wpisie, choć wiele innych postów Kotwica jest w tym właśnie duchu), że wszystko, co jest zgodne z prawem (czyli nie jest sprzeczne z obowiązującymi przepisami) pozwala na dokonanie takiej a nie innej opinii. I przepisy prawne uzasadniają takie a takie stanowisko. Luk zaś zdaje się być moralistą (w ogólnym i dość swobodnym tego słowa znaczeniu) i mówić o rozwiązaniach, których zastosowanie miałoby przynieść pewne dobro, jakim jest dla wędkarzy zasobna w okazy woda, niezależnie od obowiązujących przepisów (bo te wcale nie muszą być dobre).

Mi osobiście się wydaje, że jeżeli opinia dotycząca zarybień karasiem miałaby tylko opierać się na przepisach prawnych, to nie rozumiem, dlaczego mieliby sporządzać ją ichtiolodzy. Wystarczyłby prawnik i po kłopocie. Widać stąd, ze opinie, oprócz zapisów prawnych powinny uwzględniać również (mówiąc ogólnie) wiedzę biologiczną. Biolog, świadom zagrożeń wynikających z takiego a takiego urządzenia wody, wydaje opinię w oparciu o swoją wiedzę biologiczną (a nie prawniczą!!!!).
Po co ustawodawca wskazywałby biologa jako opiniodawcę? Jeżeli oczekiwałby jedynie opinii prawnej od biologa, intencja ustawodawcy byłaby chyba absurdalna - jeśli chciałby opinii prawnej, wskazałby raczej na prawników. Czy zatem uzasadnienie zarybienia karasiem poprzez odwołanie się do przepisów prawa nie jest nonsensem?


P.S. Z cytowanego przez Kotwica fragmentu wynika, że zakaz zarybienia karpiem i karasiem srebrzystym jest sprzeczne z obowiązującym prawem? Czyli nie można zakazać zarybienia? Po co zatem opinia ichtiologa?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 09.10.2015, 11:26
Ale jak wynika z wielu popełnionych postów przez Kotwica,jak również mojej korespondencji na PW,jest on zdecydowanym przeciwnikiem zarybiania tymi gatunkami. Pisał o tym chyba min.w tematach o operatach.
Wg. mnie to nadinterpretacja jego wpisu.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 09.10.2015, 11:30
Daniel, ja tylko piszę o sposobach wypowiedzi Kotwica i Luka, bez żadnych osobistych nastawień. Chciałem zwrócić uwagę, po pierwsze, na to, że trochę o czym innym rozmawiają, po drugie, na ułomność uzasadnienia w opinii na temat zarybienia karasiem. I to wszystko.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 09.10.2015, 11:32
Mi osobiście się wydaje, że jeżeli opinia dotycząca zarybień karasiem miałaby tylko opierać się na przepisach prawnych, to nie rozumiem, dlaczego mieliby sporządzać ją ichtiolodzy. Wystarczyłby prawnik i po kłopocie. Widać stąd, ze opinie, oprócz zapisów prawnych powinny uwzględniać również (mówiąc ogólnie) wiedzę biologiczną....

Ale to właśnie jest już rozwiązane, od wielu lat.
Każdy operat rybacki przygotowywany jest na konkretny obwód rybacki.
W obwodzie takim jest jezioro (lub kilka), rzeka (lub odcinek rzeki), itp.
A to oznacza, że planujemy działania tylko na konkretnym akwenie. Pisząc operat przewidujemy co chcemy zrobić.
A operat ocenia (opiniuje) ekspert z wykształceniem rybackim lub biologicznym (każda z instytucji ma swoich ekspertów).
To właśnie w tym momencie opiniujący może zgodzić się z zapisami w operacie, lub nakazać ich poprawienie. Ocenia w ten sposób konkretny przypadek w oparciu o swoją wiedzę i obowiązujące prawo.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 09.10.2015, 12:01
Stanowisko docenta Wołosa i spółki ma dwa komponenty: wolno zarybiać obcymi gatunkami (prawo zasadniczo tego nie zakazuje) i należy zarybiać obcymi gatunkami (mimo "zastrzeżeń hydrobiologów" oraz ze względu na "wielorakie korzyści" z generowaniem "dochodu dla gospodarstw rybackich" na czele). 

Wbrew desperackim sugestiom Pana Kotwica, komponent pierwszy w żaden sposób nie wymusza ani nie uzasadnia komponentu drugiego, który skądinąd wystarcza, by Luk mógł zasadnie głosić, że IRŚ oficjalnie poparł wiadomy proceder zarybieniowy.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 09.10.2015, 13:35
Stanowisko docenta Wołosa i spółki ma dwa komponenty: wolno zarybiać obcymi gatunkami (bo prawo zasadniczo tego nie zakazuje) i należy zarybiać obcymi gatunkami (mimo "zastrzeżeń hydrobiologów" oraz ze względu na "wielorakie korzyści" z "generowaniem dochodu dla gospodarstw rybackich" na czele). 

Wbrew desperackim sugestiom Pana Kotwica, komponent pierwszy w żaden sposób nie wymusza ani nie uzasadnia komponentu drugiego, który skądinąd wystarcza, by Luk mógł zasadnie głosić, że IRŚ oficjalnie poparł wiadomy proceder zarybieniowy.
Tu formalnie się nie zgodzę bo istnieje dyskretna różnica między słowami "należy" a "można".  Ale niech Ci będzie... Przy okazji dzięki za pozycjonowanie naszych nazwisk, bo z tytułami to już nie bardzo. Tylko czy za tym nie stoją jakieś naciski odgórne,  kasa czy może problem mentalny?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 09.10.2015, 14:00
Wrrrrrrrrrrrrrr. Gryzę się w język - nic więcej nie powiem :'(
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 09.10.2015, 14:37
Panowie ten wątek wygląda mnie więcej tak:

Jeden jest z PiS drugiu z PO lub SLD i za wszelką cenę chcecie sobie udowodnić kto ma rację, nie patrząc obiektywnie na przedstawiane argumenty stron. Sorry ale tak dyskusja do niczego nie prowadzi, tym bardziej że zaczynacie się politykować o coś co nie jest poparte działaniami (strona popierająca Luka). Pokażcie przykłady swoich prawdziwych działań a oddam na was głos.

Kilka razy o tym już pisałem, gdy zapraszałem do działania temat upadał, wszyscy jesteśmy mądrzy gdy rozmawiamy o "nie swoim" ale państwowym, no bo przecież wszystkim się należy i oceniać jakoś łatwiej. Usuwam ten wątek z powiadomień, bo jakoś niepotrzebnie budzą się we mnie skrajne emocje.

Powodzenia w udowadnianiu sobie kto ma........

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 09.10.2015, 14:51
...istnieje dyskretna różnica między słowami "należy" a "można"...

Można/wolno, bo prawo zasadniczo nie zabrania, a na dokładkę należy/wypada, bo w grę wchodzą fantastyczne "wielorakie korzyści" z generowaniem "dochodu dla gospodarstw rybackich" na czele, zaś "zastrzeżenia hydrobiologów" są "dyskusyjne".

Cytuj
...bo z tytułami to już nie bardzo...

Pan Wołos podpisał się jako "doc. dr hab" w rozważanej opinii (przywołanej niedawno przez Luka). Jeżeli w międzyczasie docent Wołos przeobraził się w profesora Wołosa, serdecznie mu tego gratulujemy.

Cytuj
...czy za tym nie stoją jakieś naciski odgórne, kasa czy może problem mentalny?

"Problemów mentalnych" doszukiwałbym się ewentualnie u osób, które argumentacyjno-erystyczne niedobory usiłują nadrobić cokolwiek paranoicznymi sugestiami o "naciskach odgórnych" lub początkowo podpisują się na forum imieniem i nazwiskiem oraz obnoszą się ze swą naukowością, by następnie bardzo nerwowo reagować na przywoływanie nazwisk wraz ze stopniami/tytułami zawodowymi/naukowymi :P
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: lester w 09.10.2015, 15:11
Grendziu, to pochwal się co zrobiłeś, jestem ciekawy.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 09.10.2015, 15:44
...istnieje dyskretna różnica między słowami "należy" a "można"...

Nie inaczej: można/wolno, bo prawo zasadniczo nie zabrania, a na dokładkę należy/wypada, bo w grę wchodzą fantastyczne "wielorakie korzyści" z "generowaniem zysku dla gospodarstw rybackich" na czele, zaś "zastrzeżenia hydrobiologów" są "dyskusyjne".

Cytuj
...bo z tytułami to już nie bardzo...

Pan Wołos podpisał się jako "doc. dr hab" w rozważanej opinii (przywołanej niedawno przez Luka). Jeżeli w międzyczasie docent Wołos przeobraził się w profesora Wołosa, serdecznie mu tego gratulujemy.

Cytuj
...czy za tym nie stoją jakieś naciski odgórne, kasa czy może problem mentalny?

"Problemów mentalnych" doszukiwałbym się ewentualnie u osób, które argumentacyjno-erystyczny niedobory usiłują nadrobić cokolwiek paranoicznymi sugestiami o "naciskach odgórnych" lub początkowo podpisują się na forum także z imienia i nazwiska oraz obnoszą się ze swą naukowością, by następnie bardzo nerwowo reagować na przywoływanie nazwisk lub stopni/tytułów zawodowych/naukowych :P

Kolego zaskoczyło mnie bardzo, ile razy i przez kogo na tym forum zostały wykorzystane nasze nazwiska w bardzo skomplikowanych figurach retorycznych.
To nie jest często spotykane. Mam wrażenie, że to stało tuż po tym,  jak  umieściłem link o rybactwie w EU. Ale mogę się mylić.
Koledzy z pracy również mieli zastrzeżenia, jeśli tego nie doczytałeś, stąd wyrazili opinię, że w określonych przypadkach można zarybiać karasiem srebrzystym.  Z mojego doświadczenia zawodowego "zza biurka" i "na wodzie" (nie wiem czy wypada się tym obnosić) wynika, że w silnie zdegradowanych systemach te gatunki nie poczynią szkody.  Stąd pojawił się taki warunek.  Z drugiej strony, nie wiem czy istnieje naturalny/pożądany skład gatunkowy  środowisk zdegradowanych, który należny zachować/odtwarzać.
Tomasz Czerwiński

 
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 09.10.2015, 16:10
Tomasz , odchodząc od tej trudnej dyskusji mam pytanie . Co masz na myśli mówiąc '' zdegradowana woda '' ?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 09.10.2015, 16:25
O stanie naszych wód można poczytać, choćby tutaj:
krótkie podsumowanie: http://www.wios.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=452%3Aocena-jezior-za-2013-r&Itemid=131
pełny raport: http://www.wios.olsztyn.pl/pliki/monitoring/komunikaty/KomunikatJezioraGizycko2013.pdf
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 09.10.2015, 16:59
Najczęściej są to małe zbiorniki naturalne lub sztuczne,poldery, przyduchowe, okresowo wysychające (opcjonalnie), o bardzo dużej trofii (czytaj. woda koloru zupy szczawiowej), zbiorniki położone w miastach, śródleśne, śródpolne, płytkie. Z reguły ichtiofauna jest bardzo uboga, narażona na dużą presję. Granice zdegradowania są bardzo płynne, każdy zbiornik trzeba traktować indywidualnie. Nie ma prostego algorytmu kwalifikującego takie zbiorniki. Np. w Olsztynie takim zbiorniczkiem może być jezior Czarne, w Szczytnie -Domowe. Łajs  pod Olsztynem. Jezior  Kośno połączone bezpośrednio z jeziorem Łajs, choć również mocno zdegradowane  przez zrzuty ścieków z okolicy, już nie. Zdecydowanie większym niż zarybienia zagrożeniem była sprzedaż karasia jako żywiec, który później trafiał w sposób niekontrolowany do różnych zbiorników.  Przywołany zbiornik Kośno już od ponad 30 lat połączony jest ciekiem z pobliskimi stawami rybnymi, w których bywał ten karaś. Przez ten czas  jedynie  w Łajsie notowano występowanie karasia srebrzystego, w Kośnie jedynie pojedyncze sztuki tego gatunku. Resumując, w tej dziedzinie nie ma prostych rozwiązań, jedynie słusznej drogi, zero-jedynkowej. Każdy ekosystem jest jedyny, swoisty i  w  pewnym sensie niepowtarzalny. Wiem, brzmi to bardzo banalnie ale tak jest.
Tomasz Czerwiński
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 09.10.2015, 17:13
No właśnie , trochę banalnie . Ale dzięki za odpowiedz . I jeszcze jedno pytanie Tomku . Gdybyś Ty , miał przykładowo zająć się zbiornikiem , żwirownia powstała 40 lat temu . Kiedyś cała masa ryb , teraz posucha . Woda kryształ , widać dno na dwa metry . Średnia głębokość 3m max 6 , dno mocno zróżnicowane ( górki , doły i zwalone drzewa ) , powierzchnia 50 hektarów . Od czego byś zaczął i jak to poprowadził na początku ? Wiem , że odpowiedź na to pytanie jest długa jak płynąca obok wspomnianej żwirowni Odra ale tak w skrócie  ?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 09.10.2015, 21:36
[...] za wszelką cenę chcecie sobie udowodnić kto ma rację, nie patrząc obiektywnie na przedstawiane argumenty stron.

Rzecz idzie o uzasadnienie wniosków zawartych w raporcie. Uzasadnienia mają swoją formę i są przeprowadzane według określonych reguł. Dzięki temu konkluzje są obiektywne. W moim przekonaniu uzasadnienie w raporcie nie spełnia takich warunków.
Po pierwsze, opinia ma dotyczyć pewnego środowiska wodnego, dlatego zwrócono się do specjalistów z zakresu biologii (ichtiologa). Uzasadnieniem przedmiotowym (merytorycznym z zakresu biologii) nie mogą więc być akty prawne. Przykład.

Rozumowanie autorów przebiega mniej więcej w ten sposób:
Karaś srebrzysty w Polsce występuje.
Prawo wymaga, aby mieć zgodę na zarybienie gatunkiem, który w Polsce nie występuje.
Jeżeli karaś srebrzysty jest gatunkiem, który w Polsce występuje, to prawo nie wymaga zgody na zarybienie karasiem srebrzystym.
Zatem: prawo nie wymaga zgody na zarybienie karasiem srebrzystym.
mówiąc inaczej, można zarybiać tą rybą.

Jedyną daną biologiczną jest tu to, że w Polsce występuje karaś srebrzysty. Naprawdę, nie trzeba być ichtiologiem, żeby o tym wiedzieć.
Oczywiście, autorzy podają pewne społeczno-ekonomiczne argumenty za zarybieniem, ale pomijają to, co najważniejsze i do czego zostali powołani – wydania szczegółowej opinii dotyczącej wpływu zarybienia karasiem na ichtiofaunę. Obawiam się, ze tyle ile napisali na ten temat, potrafiłby napisać średnio rozgarnięty wędkarz (może się mylę).

Mało jasna wydaje mi się interpretacja przepisu: „Na wprowadzenie do wód gatunków ryb, które w Polsce nie występują, jest wymagane zezwolenie ministra właściwego do spraw rybołówstwa [...] (DZ.U.1999Nr66,poz750 z późn.zm.).
Autorzy piszą dalej, że z zacytowanego sformułowania wynikają dwa fakty [cyt]:
(1) "nie użyto w nim sformułowania "obce gatunki ryb", jakże często używanego w dyskusjach związanych z tematem zarybień karpiem czy karasiem srebrzystym [...] Użyto natomiast odmiennego w swym znaczeniu sformułowania : „gatunki ryb, które w Polsce nie występują”.
(2) "oczywistą konsekwencją wynikającą z użycia ww sformułowania jest fakt, iż zarówno karp, jak i karaś srebrzysty (jak również inne gatunki "obce" jak amur biały, tołpyga białą, tołpyga pstra czy pstrąg tęczowy) są gatunkami występującymi w publicznych śródlądowych wodach powierzchniowych płynących w Polsce"

Mój komentarz: nie wiadomo, czy autorom chodzi o gatunki obce nie wystepujące w Polsce, o których mówi rzeczony przepis, do którego poczynili poniższy komentarz, czy chodzi im o ryby występujące w Polsce pod powszechnie używaną nazwą „gatunki obce”. Z dalszego ich wywodu wynika raczej, że chodzi im o to, iż nazwę „gatunki obce” należałoby zastąpić nazwą „gatunki ryb, które w Polsce nie występują”. Ich zdaniem, oczywistą rzeczą jest, że nazwa „gatunki ryb, które w Polsce nie występują” oznacza gatunki ryb, które w Polsce występują w publicznych wodach śródlądowych. Zgwałcili tu wszystkie dyrektywy znaczeniowe języka polskiego wiązane ze słowem "występować" lub reguły logiczne dla negacji. Takie rozumowanie prowadzi w konsekwencji do stwierdzenia, że nazwa „gatunki ryb, które w Polsce wystepują” oznaczać będzie gatunki ryb, które w Polsce nie występują.
Czujemy chyba ten absurd.

Jeżeli natomiast autorzy wskazują na nazwę „gatunki ryb, które w Polsce nie występują”, o których zdaje się mówić przepis, to punkt 2 ma się nijak do akapitów wcześniejszych, bo ani o karpia, ani o karasia w przepisie nie chodzi tylko o "rekiny" i inne ryby, które w Polsce nie pływają.

Jakby tego wywodu nie interpretować, należy go uznać za bełkot logiczny.

Nie chce mi się omawiać dalej tego dokumentu, bo byłby to najdłuższy post tego forum. Poza tym nie mam już siły...

Mam również prawną wątpliwość, otóż istnieje wykaz ryb , które uznaje się za nierodzime. Wśród nich są gatunki, na których wprowadzenie trzeba mieć zezwolenie i takie, na których wprowadzanie do wód zezwolenia nie trzeba posiadać. Tabele są dwie, jedna zwiera wykaz ryb nierodzimych, na których zarybianie nie trzeba mieć zezwolenia oraz tabelę ryb rodzimych. Rozumiem, że na wprowadzenie wszystkich innych ryb nierodzimych spoza tabeli należy posiadać zezwolenia. W wykazie gatunków, na wprowadzenie których nie trzeba mieć zezwolenia występuje karaś złocisty (carassius auratus). http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0CCIQFjAAahUKEwiW_tzb-bXIAhUGd3IKHcRxAww&url=http%3A%2F%2Fisap.sejm.gov.pl%2FDownload%3Fid%3DWDU20120001355%26type%3D2&usg=AFQjCNE2xZm0Cc1zNnIIbL0udx-pSSyy_Q&bvm=bv.104819420,d.bGQ

A karaś złocisty ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Carassius_auratus_auratushttps://pl.wikipedia.org/wiki/Carassius_auratus_auratus ) to chyba nie jest karaś srebrzysty (carassius gibelio) ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Kara%C5%9B_srebrzysty ). Pytam więc, czy trzeba, czy nie trzeba mieć pozwolenie na zarybianie tą rybą? 

Czy jeżeli robi się operat (a celem operatu jest ewentualne uzupełnienie rybostanu w rezultacie jego utraty na skutek działalności człowieka) i w zbiorniku nie występuje karaś srebrzysty, to ichtiolog w operacie może, a jeżeli tak, to na jakiej podstawie, zezwolić na zarybienie tą rybą?

[...] zaczynacie politykować o coś co nie jest poparte działaniami (strona popierająca Luka). Pokażcie przykłady swoich prawdziwych działań.
Jedna uwaga: prawda, a za prawdziwy chce uchodzić omawiany dokument, nie wymaga działań, lecz uzasadnień.

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 09.10.2015, 21:42
Panowie, nie zagalopowaliście się trochę? Tak na serio.. do czego konstruktywnego ta rozmowa prowadzi? Kto ma dłuższą parówkę?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 09.10.2015, 21:44
Panowie, nie zagalopowaliście się trochę? Tak na serio.. do czego konstruktywnego ta rozmowa prowadzi? Kto ma dłuższą parówkę?

Chodzi o to, żeby absurd nie gonił absurdu.

P.S. osobiście uważam, że przedstawianie absurdów jako czegoś racjonalnego jest niebezpieczne (w każdej dziedzinie życia). Wyrośliśmy na dialektyce marksistowskiej, która eliminowała z życia racjonalne myślenie, bo sprzeciwiała się klasycznej logice w myśleniu. I mamy takie oto kwiatki w naszym kraju, że połowa ludzi bełkocze. Przepraszam za ostry ton, ale moim zdaniem trzeba to tępić w życiu publicznym. Prywatnie można sobie mówić, że kot nie jest kotem, ale wmawiać tego innym nie można.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 09.10.2015, 21:46
Logarytm ja rozumiem, ale nie uważasz że ta dyskusje jest trochę bez sensu? Rozważania teoretyczne nie pomogą w rozwiązaniu problemów.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 09.10.2015, 21:51
A ja mam wrażenie,że jeszcze do niedawna 90% użytkowników tego forum nie wiedziało,że karaś srebrzysty jest szkodnikiem i jest gatunkiem inwazyjnym,a dzisiaj są specjalistami do spraw ekologii i ichtiologii.Podobnie jak karp,amur czy tołpyga.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 09.10.2015, 21:55
Logarytm ja rozumiem, ale nie uważasz że ta dyskusje jest trochę bez sensu? Rozważania teoretyczne nie pomogą w rozwiązaniu problemów.

Myślę, ze mogą pomóc wyeliminować to, co głupie i niespójne. Każda praktyka ma swój początek w teorii. Samochodów by nie było, gdyby nie było matematyki itd. W wędkarstwie też trzeba najpierw myśleć, a potem działać. Tymczasem w Polsce coś się robi (np. wpuszcza japońca) z jakiegoś powodu i się to później próbuje "mądrze" uzasadnić. Ale mądrze się nie da w takiej sytuacji.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 09.10.2015, 21:56
A ja mam wrażenie,że jeszcze do niedawna 90% użytkowników tego forum nie wiedziało,że karaś srebrzysty jest szkodnikiem i jest gatunkiem inwazyjnym,a dzisiaj są specjalistami do spraw ekologii i ichtiologii.Podobnie jak karp,amur czy tołpyga.
To chciałem tutaj znaczyć, że moja żona i córka bardzo intensywnie walczą z tym szkodnikiem srebrzystym. Mogą zjeść go każdą ilość :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 09.10.2015, 21:57
Darek, a dlaczego japońca się wpuściło? Wiesz?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 09.10.2015, 21:57
A ja mam wrażenie,że jeszcze do niedawna 90% użytkowników tego forum nie wiedziało,że karaś srebrzysty jest szkodnikiem i jest gatunkiem inwazyjnym,a dzisiaj są specjalistami do spraw ekologii i ichtiologii.Podobnie jak karp,amur czy tołpyga.

No to chwała temu forum za jego działalność edukacyjną!!!
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 09.10.2015, 21:57
Logarytm w każdej ustawie, rozporządzeniu w Polsce są luki. Bardzo dziękuję za rozdrobnienie tematu na czynniki pierwsze, musiałem dwa razy przeczytać, bo prosty ze mnie chłop i czasami nie ogarniam :)

A może wystarczy zapytać naszych Panów ichtiologów wprost:

1. Jak często w operatach zarybiacie wody karasiem srebrzystym? (ujęcie procentowe).
2. Czy, a jeśli tak, to jak często, Panowie naukowcy namawiacie do zarybiania tym gatunkiem ryby gospodarzy wód?
3. Jeśli "właściciel" wody planuję zarybienie karasiem srebrzystym, to tłumaczycie mu konsekwencję jakie może wywołać ten gatunek ryb w wodzie?
4. Czy odmówiliście sporządzenia operatu który zakładał zarybienia karasiem srebrzystym?
5. Czy są jakieś opracowania naukowe związane z tą rybą, które mogą dać odpowiedź nam zwykłym wędkarzom w jaki sposób te ryby są zagrożeniem dla wód w Polsce w skali mikro i makro?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 09.10.2015, 21:59
Darek, a dlaczego japońca się wpuściło? Wiesz?

Nie wiem. Dlaczego?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 09.10.2015, 22:03
Darek, a dlaczego japońca się wpuściło? Wiesz?

Nie wiem. Dlaczego?
Żeby wędkarze się zamknęli, że nie mają co łowić. Gatunek szybko rośnie, odporny, i mocno sportowy. Się zarybi tu, zarybi tam i wszyscy będą się cieszyć.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 09.10.2015, 22:06
A ja mam wrażenie,że jeszcze do niedawna 90% użytkowników tego forum nie wiedziało,że karaś srebrzysty jest szkodnikiem i jest gatunkiem inwazyjnym,a dzisiaj są specjalistami do spraw ekologii i ichtiologii.Podobnie jak karp,amur czy tołpyga.

No to chwała temu forum za jego działalność edukacyjną!!!
Nie wiem jak mam to odebrać.
Czy masz może wątpliwości co do charakteru tego forum?
Mnie się wydaje,że to jest główny przekaz-edukacja.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 09.10.2015, 22:07
Darek, a dlaczego japońca się wpuściło? Wiesz?

Nie wiem. Dlaczego?
Żeby wędkarze się zamknęli, że nie mają co łowić. Gatunek szybko rośnie, odporny, i mocno sportowy. Się zarybi tu, zarybi tam i wszyscy będą się cieszyć.
No i chyba najważniejsze ,jest tani.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 09.10.2015, 22:08
elvis77, a za pół litra to nawet numery lotto podamy :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 09.10.2015, 22:09
A ja mam wrażenie,że jeszcze do niedawna 90% użytkowników tego forum nie wiedziało,że karaś srebrzysty jest szkodnikiem i jest gatunkiem inwazyjnym,a dzisiaj są specjalistami do spraw ekologii i ichtiologii.Podobnie jak karp,amur czy tołpyga.

No to chwała temu forum za jego działalność edukacyjną!!!
Nie wiem jak mam to odebrać.
Czy masz może wątpliwości co do charakteru tego forum?
Mnie się wydaje,że to jest główny przekaz-edukacja.
Daniel, odebrać normalnie, że forum spełnia swoją funkcję. Jak napisałeś powyżej.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 09.10.2015, 22:12
Logarytm w każdej ustawie, rozporządzeniu w Polsce są luki. Bardzo dziękuję za rozdrobnienie tematu na czynniki pierwsze, musiałem dwa razy przeczytać, bo prosty ze mnie chłop i czasami nie ogarniam :)

A może wystarczy zapytać naszych Panów ichtiologów wprost:

1. Jak często w operatach zarybiacie wody karasiem srebrzystym? (ujęcie procentowe).
2. Czy, a jeśli tak, to jak często, Panowie naukowcy namawiacie do zarybiania tym gatunkiem ryby gospodarzy wód?
3. Jeśli "właściciel" wody planuję zarybienie karasiem srebrzystym, to tłumaczycie mu konsekwencję jakie może wywołać ten gatunek ryb w wodzie?
4. Czy odmówiliście sporządzenia operatu który zakładał zarybienia karasiem srebrzystym?
5. Czy są jakieś opracowania naukowe związane z tą rybą, które mogą dać odpowiedź nam zwykłym wędkarzom w jaki sposób te ryby są zagrożeniem dla wód w Polsce w skali mikro i makro?

Grendziu, bardzo dobry pomysł. Zapytajmy więc. Podłączam się do pytań.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 09.10.2015, 22:13
:D
A już się bałem,że coś się pozmieniało.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 09.10.2015, 22:13
elvis77, a za pół litra to nawet numery lotto podamy :)

Ale gwarancji nie ma, że będą trafne  ;)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 09.10.2015, 22:15
elvis77, a za pół litra to nawet numery lotto podamy :)

Ale gwarancji nie ma, że będą trafne  ;)
to pewne.. co więcej, mogą przejść w litery.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 09.10.2015, 22:17
Cicho bo się uczę, a zamiast się uczyć to czytam i się śmieje i czekam co napiszecie dalej :P
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 09.10.2015, 22:18
Cicho bo się uczę, a zamiast się uczyć to czytam i się śmieje i czekam co napiszecie dalej :P
teraz jest czas odpoczynku. Odpuść już dzisiaj. |-)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 09.10.2015, 22:19
Trochę z Tomkiem popisałem na priv , obiecał , że na weekend ogarnie moją żwirownie . Taki projekt  ;) Nie ukrywam , że strasznie mnie interesuje taki plan zrobiony okiem naukowca  :D





Z drugiej strony wiedziałbym co zrobić ,oczywiście mówię to z pozycji wędkarza z trzydziestoletnim stażem .
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 09.10.2015, 22:21
Całe życie się będziesz uczył,a i tak głupi umrzesz. 8)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 09.10.2015, 22:24
Trochę z Tomkiem popisałem na priv , obiecał , że na weekend ogarnie moją żwirownie . Taki projekt  ;) Nie ukrywam , że strasznie mnie interesuje taki plan zrobiony okiem naukowca  :D
Można?
Trzeba tylko chcieć się czegoś nauczyć. :bravo:
Mam nadzieję,że będziesz usatysfakcjonowany,a zdobytą wiedzę odpowiednio wykorzystasz.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 09.10.2015, 22:24
Całe życie się będziesz uczył,a i tak głupi umrzesz. 8)


W to nie wątpię, ale ciekawy świata jestem, więc żyć jeszcze będę.

Jędrula widzę że Cię wzięło :bravo: :bravo: :bravo: :beer: :beer: :beer: :thumbup:

Działać, działać, działać :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 09.10.2015, 22:27
Grendziu,będziesz żyć wiecznie.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 09.10.2015, 22:28
Wzięło  :D Całe życie marze o rybnych wodach w Polsce , bliżej mi jednak do tez Luka niż do chłopaków z IRŚ ale bardzo chciałbym zobaczyć jak oni sobie to wyobrażają ,np. moją żwirownię .
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 09.10.2015, 22:30
Jak mogę w czymś pomóc to dawaj na priv.

Kto jest właścicielem żwirowni? Jaki jest jej status prawny? Czy są aktualne pozwolenia wodno-prawne co do sposobu użytkowania?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 09.10.2015, 22:33
...również mieli zastrzeżenia...

Sformułowali zastrzeżenie następujące: zarybianie obcymi gartunkami powinno być zgodne z operatem - jeżeli tylko pozytywnie zaopiniowany operat rybacki przewiduje zarybianie np. tołpygą, amurem lub karpiem, wszystko jest w najlepszym porządku, albowiem z zasady "nie ma podstaw, aby podważać pozytywnie zaopiniowany operat rybacki".

Nie trzeba chyba tłumaczyć, że opiniujący powinien być inżynierem rybactwa, który docenia "wielorakie korzyści" dla branży i nie da się zbałamucić przewrażliwionym hydrobiologom z ich "dyskusyjnymi zastrzeżeniami" ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 09.10.2015, 22:35
Jak mogę w czymś pomóc to dawaj na priv.

Kto jest właścicielem żwirowni? Jaki jest jej status prawny? Czy są aktualne pozwolenia wodno-prawne co do sposobu użytkowania?







Grendziu ,to nie tak . Ta żwirownia jest w posiadaniu koła PZW . Dobre koło i dba o wodę , zarybia ile ma środków ale wędkarze tam to... :thumbdown: . Ja Tomka zapytałem z czystej ciekawości ,chodzi o sam mechanizm uzdrawiania tego/takiego jeziora . Taki projekt mógłby nam wiele wyjaśnić jeżeli chodzi o tą całą dyskusję .
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 09.10.2015, 22:38
Całe życie się będziesz uczył,a i tak głupi umrzesz. 8)


W to nie wątpię, ale ciekawy świata jestem, więc żyć jeszcze będę.

Jędrula widzę że Cię wzięło :bravo: :bravo: :bravo: :beer: :beer: :beer: :thumbup:

Działać, działać, działać :)

(http://imageshack.com/a/img910/9120/8mNXqx.jpg)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 09.10.2015, 22:39
Całe życie się będziesz uczył,a i tak głupi umrzesz. 8)


W to nie wątpię, ale ciekawy świata jestem, więc żyć jeszcze będę.

Jędrula widzę że Cię wzięło :bravo: :bravo: :bravo: :beer: :beer: :beer: :thumbup:

Działać, działać, działać :)

(http://imageshack.com/a/img910/9120/8mNXqx.jpg)

"Strażnik Teksasu" się chowa :thumbup:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 09.10.2015, 22:45
Andrzej,no to pojechałeś.
To mogłoby być na pierwszej stronie forum lub fundacji.
 :beer:
Ale w odpowiedzi powiem; rzuciłem palenie i nie wyrzucam już petów do wody(1 pet=1m3 zatrutej wody).
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 09.10.2015, 22:50
Andrzej,no to pojechałeś.
To mogłoby być na pierwszej stronie forum lub fundacji.
 :beer:
Ale w odpowiedzi powiem; rzuciłem palenie i nie wyrzucam już petów do wody(1 pet=1m3 zatrutej wody).
i za to masz :thumbup:

a tak na marginesie, to zawsze zazdrościłem temu gościowi z plakatu włosów..
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 09.10.2015, 23:09

a tak na marginesie, to zawsze zazdrościłem temu gościowi z plakatu włosów..

Kupię Ci kiedyś perukę jak chcesz. Pamiętaj, że na mądrej głowie włosy nie rosną :P
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 09.10.2015, 23:10
Logarytm w każdej ustawie, rozporządzeniu w Polsce są luki. Bardzo dziękuję za rozdrobnienie tematu na czynniki pierwsze, musiałem dwa razy przeczytać, bo prosty ze mnie chłop i czasami nie ogarniam :)

A może wystarczy zapytać naszych Panów ichtiologów wprost:

1. Jak często w operatach zarybiacie wody karasiem srebrzystym? (ujęcie procentowe).
2. Czy, a jeśli tak, to jak często, Panowie naukowcy namawiacie do zarybiania tym gatunkiem ryby gospodarzy wód?
3. Jeśli "właściciel" wody planuję zarybienie karasiem srebrzystym, to tłumaczycie mu konsekwencję jakie może wywołać ten gatunek ryb w wodzie?
4. Czy odmówiliście sporządzenia operatu który zakładał zarybienia karasiem srebrzystym?
5. Czy są jakieś opracowania naukowe związane z tą rybą, które mogą dać odpowiedź nam zwykłym wędkarzom w jaki sposób te ryby są zagrożeniem dla wód w Polsce w skali mikro i makro?

Grendziu, bardzo dobry pomysł. Zapytajmy więc. Podłączam się do pytań.
Jestem pod wrażeniem dociekliwości w drążeniu tematu.
Generalnie, z tak poważnym "problemem karasiowym" spotkałem się dopiero na forum.
Zawsze to była ryba marginalna i żaden użytkownik nie miał z nią problemów, nikt żadnych inwazji nie zgłaszał. Z reguły zasiedlał dziury, w których już nic nie chciało żyć. O wiele modniejszy jest teraz sum i jego wpływ na stan innych ryb. W skali wszystkich problemów nękających nasze wody,  karasie są na szarym końcu.  Takie udręki purystów.
Wiele słychać o domniemanym wpływie karpia na środowisko wodne w Europie ale gorzej jest z literaturą na ten temat, większość to spekulacje. W tej książce niby coś jest ale wyczerpuje tematu. https://www.crcpress.com/Biology-and-Ecology-of-Carp/Pietsch-Hirsch/9781482206647#googlePreviewContainer
Tomasz Czerwiński

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 09.10.2015, 23:15
może ja jestem prostak i nieuk, ale mi się wydawało zawsze, że największe szkody robią ryby co zjadają zielsko i srają "mułem".. do tego raczej nie trzeba było książek i rozpraw naukowych.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 09.10.2015, 23:28
Rybal, moje pytanie jest proste: jakie są przyczyny dramatycznego spadku populacji karasia pospolitego? Czy są jakieś hipotezy na ten temat? Ja rozumiem, że nie ma gotowych i jednoznacznych odpowiedzi i ich nie wymagam, ale jakieś cząstkowe wyjaśnienia... Przecież to ryba dość odporna na deficyty tlenowe, która nie ma nie wiadomo jakich wymagań bytowych. To nie jest sielawa. Żył wszędzie. Łowiło się go wszędzie. Jako młody chłopak zaczynałem właśnie od tej ryby Była w każdym bajorze. Około 9 miesięcy temu, będąc w PZW, rozmawiałem z jakimś gościem tam działającym. Zapytałem, dlaczego nie wprowadza się ochrony tej ryby (wymiar, okres) i dowiedziałem się, że z karasiem nie ma problemu, bo on wyciera się kilka razy w roku i jego populacja szybko się odradza. Nie ma więc sensu wprowadzać wymiaru i okresu ochronnego.
Teraz jak łowię, to tylko japońce. Brrrrr..... Niestety, nie przeżywają spotkania ze mną.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 09.10.2015, 23:47
może ja jestem prostak i nieuk, ale mi się wydawało zawsze, że największe szkody robią ryby co zjadają zielsko i srają "mułem".. do tego raczej nie trzeba było książek i rozpraw naukowych.
,

Karp nie zjada zielska, a mułem sra każda ryba. Zielsko może zjadać amur (jak mu ciepło). Płoć i wzdręga w lato wpierdziela tylko zielsko i sra na wpół strawionym mułem.  Strzelam, że chodzi o wpływ karpia na rośliny. Może mieć wpływ, bo szuka czegoś w mule i wodę mąci. Zmącenie może zabrać światło roślinom ale taki rumor,  to robi grubo ponad 100 kg karpików na hektar wody. Czyli na gęsto, jak w stawach. Więcej roślinek kolega wyharata robiąc sobie stanowisko do wędkowania.
Chyba, że nie załapałem o co kolega chciał przekazać?
Tomasz Czerwinski
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 09.10.2015, 23:50
Tomek, jest ok. - załapałeś. Chodzi mi o ogólne przeświadczenie, że karpie bardzo zamulają łowisko - nie wiem na ile to jest prawda. O szkodach karasia, przyznam się że u siebie nie słyszałem.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 09.10.2015, 23:54
Czyli większość ryb z pochodzenia karpiowatych wodzie jest niepotrzebna, a nawet wskazane jest aby było jej jak najmniej.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 09.10.2015, 23:55
Czyli większość ryb z pochodzenia karpiowatych wodzie jest niepotrzebna, a nawet wskazane jest aby było jej jak najmniej.
Dlaczego?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 09.10.2015, 23:59
Rybal, moje pytanie jest proste: jakie są przyczyny dramatycznego spadku populacji karasia pospolitego? Czy są jakieś hipotezy na ten temat? Ja rozumiem, że nie ma gotowych i jednoznacznych odpowiedzi i ich nie wymagam, ale jakieś cząstkowe wyjaśnienia... Przecież to ryba dość odporna na deficyty tlenowe, która nie ma nie wiadomo jakich wymagań bytowych. To nie jest sielawa. Żył wszędzie. Łowiło się go wszędzie. Jako młody chłopak zaczynałem właśnie od tej ryby Była w każdym bajorze. Około 9 miesięcy temu, będąc w PZW, rozmawiałem z jakimś gościem tam działającym. Zapytałem, dlaczego nie wprowadza się ochrony tej ryby (wymiar, okres) i dowiedziałem się, że z karasiem nie ma problemu, bo on wyciera się kilka razy w roku i jego populacja szybko się odradza. Nie ma więc sensu wprowadzać wymiaru i okresu ochronnego.
Teraz jak łowię, to tylko japońce. Brrrrr..... Niestety, nie przeżywają spotkania ze mną.

Według mnie, główna i najważniejsza przyczyna: melioracje i zamiany klimatyczne spowodowały zanikanie naturalnych siedlisk. Już nie ma tylu bagienek, oczek wodnych, torfowisk.
Jest też coś optymistycznego. Nasz karaś staje się coraz droższy więc sądzę, że coraz więcej hodowli będzie już niedługo dysponowało matecznikami.
Tomasz

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 10.10.2015, 06:16
Rybal, niestety nie to jest przyczyną zaniku naszego karasia, to hybrydyzacja. Japoniec to głównie samice, więc jest kilka razy więcej ikry, dodatkowo potrzebują mlecza innych karpiowatych do aktywowania jaj (ciekawe niby, bo to nie to samo co zapłodnienie?), podobno nawet piskorz to zrobi. Jednak oczywiście wybiera kuzyna w pierwszym rzędzie. O ile płoć z leszczem dają hybrydy, tutaj dwa carassiusy dadzą japońca. Na dodatek franca wyżera ikrę innych karpiowatych.
Jeżeli do tego dodamy brak szczupaka, czyli typową cechę polskich wód, hybrydyzację karasia z karpiem (czyli zarybianie karpiem w listopadzie mści się tez na karasiu niestety) - to okaże się, że japońca nie ma co żreć, natomiast szybko wypierany jest nasz złocisty. Obecnie wędkarze łowią spore sztuki, jak dla mnie informacja o starych okazach, brak młodych zaś to nic innego jak znak, że gatunek zanika.

Gdzie karaś pospolity przetrwa? Tam gdzie nie ma japońca. Czyli właśnie głównie w miejscach które japońcem zarybiacie.

O ile wędkarze mogą żądać wielkich ryb, bo często są nieedukowani i nastawienie na sam sport, to tutaj rękę do zagłady przykładają naukowcy. Dla mnie jest znak, że nie dba się o równowagę i ekologię tak naprawdę, ale liczy się aspekt rybacki (mięso dla wędkarza czy rybaka). Melioracje to tylko mały procent...

Mnie zabolało najbardziej pójście na skróty przez PZW i zrobienie jednego gatunku - karaś. Sam problem zauważyłem przez przypadek, kiedy młodzi wędkarze nie wiedzieli co to jest za ryba, oglądając zdjęcie pospoliciaka. Okazało się, ze już takich w ogóle nie łowią, jest tylko japoniec!

Teraz zagrożony będzie przez japońca również lin, ten jest znowu pożerany przez wędkarzy, nie ma praktycznie żadnej ochrony. Ja widziałem radość chłopaka na zlocie WMH, który złowił linka 35 cm. To był dla niego połów jakby ryba była ze złota :) w tym sezonie tylko bodajże Zbyszek zgłosił lina powyżej 50 cm, były sztuki powyżej 40 cm, ale wcale nie dużo. Oczywiście, linem się zarybia więcej i ten na pewno 'będzie'. Ale na wielu wodach to już rzadka ryba niestety, bez zarybień mogłaby zaniknąć. Podobnie jak z karasiem, japoniec, karp i amur jeszcze będą wrogiem tego gatunku. Typowe zarybienia PZW i walenie karpia do wody sprawiają, że oprócz zaniku roślinności, co już oznacza słabe miejsca lęgowe dla tego gatunku, samo tarło jest utrudnione, bo pojawia się spora liczba ryb licząca na ostrą wyżerkę. Tutaj ratunkiem lina jest zielsko, grażel, pas roślinności przybrzeżnej, karaś bidula zielska nie lubi, i dlatego przegrywa na całej linii.

A co z gatunkami nie łowionymi wędkarstwo jak różanka?

O ile myślalem, że eksperyment z sumikiem karłowatym (w USA nie karłowacieje) czegoś ichtiologów nauczył, to tutaj najwidoczniej olali oni sprawę. Nie wolno gatunkom inwazyjnym pomagać w rozprzestrzenianiu, jest to po prostu głupota. Dla mnie dziwne jest to, ze naukowcy mówią, że ryby są - ale japoniec wprowadzany był do wód PZW ponieważ brakowało im ryb po prostu, mieli już 10 lat temu problem z jałowością dzierżawionych wód. Problem zbagatelizowano? Czy po prostu tak w Polsce się robiło za Gienka, prezesa PZW, który jako przykładny komunista i esbek kierował organizacją w typowy dla PRLu sposób. Dlatego jeżeli Kotwic broni kierownictwa PZW - to dla mnie jakby bronił właśnie układów i wałów, jakie się robi na poziomach okręgów czy Zarządu Głównego. Sam jestem pewien, że ichtiolodzy znają dziesiątki przykładów takich nadużyć, bo wielu prezesów okręgów działało jak Gienek prezesina z Twardej, ba działają dalej!

A samo PZW? To oni odpowiadają za to, ze o ryby się w Polsce nie dba. Pogląd o zabieraniu ryb z dziada pradziada jest tak idiotyczny dla mnie, że aż boli. O dziwo tacy goście prowadzili Wedkarza Polskiego, prowadzą Wiadomości Wędkarskie. Podstawową rzeczą przy ochronie zasobów jest edukacja, niestety PZW pomimo olbrzymich pieniędzy jakimi dysponuje, w tym kierunku nie robi praktycznie nic, polski wędkarz jest zacofany często, nie idzie z duchem czasu, nie ładuje się w niego informacji o tym jak chronić wody, ryby, jak dbać o równowagę.  Bo 'dziad ryby zabierali, ociec  tyż, to i ja biorę'! To oni powinni w pierwszym rzędzie zauważać wyjaławianie wód, zaś naukowcy powinni im pomagać problem usuwać. Zamiast ochrony, zmniejszenia limitów i wprowadzenia górnych wymiarów ochronnych chłopaki do społu, znaleźli rozwiązanie - 'dawaj, walniemy japońca, to będą mieli co łowić i żreć i po kłopocie'. Smutne ale prawdziwe. Oczywiście problem nie zniknął, pojawiły się kolejne. Bo teraz taiło przeżyciowe lina lub karasia pospolitego w zbiorniku opanowanego przez japońca ma znikomą szansę powodzenia, tak więc zarybienia tymi gatunkami niewiele tam dadzą. Są okręgi, gdzie gatunek ten jest traktowany prawidłowo, jako chwast, i nie wolno go wpuszczać z powrotem do wody, jednak w wielu wciąż się nim zarybia, zaś samych wędkarzy nie uświadamia co to za gagatek...

Rybal i Kotwic, o ile działacie na północy Polski i macie zazwyczaj jeziora pod sobą, to problem o którym piszę jest dla Was może jeszcze marginalny. Ale i tam on się pojawi. Dlatego IRŚ powinien dawno mieć już sprawdzone rzeczy, wiedzieć jak chronić karasia pospolitego i lina. Ciekawe jak opiniujecie operaty? Japoniec wciąż trafia do wody, tak więc to wcale nie koniec problemu...

W samej Polsce, która jest jedynym praktycznie krajem europejskim, gdzie pomimo wzrostu zamożności społeczeństwa ryby się odławia (zabiera) na masową skale (wędkarstwo), problem japońca, karpia i amura będzie całkiem inny. Bo o ile w UK zarybienia karpiem odbiły się czkawką, i teraz wody naturalne lub wykopane x lat temu nie są już traktowane tym gatunkiem, to w Polsce nie dość, że powtarza się błędy z takiego UK, to jeszcze dodatkowo pozwala się na introdukowanie japońca, amura, nawet tołpygi (to już w ogolę jest przegięcie pały), łącząc to z brakiem ochrony gatunków rodzimych. Recepta na porażkę. Jest problem suma jeszcze, no i wisienka na torcie - jesiotr ( w Polsce, z brakiem kontroli i nagminnym łamaniem przepisów - takie projekty mają oprócz naturalnych przeszkód jeszcze dodatkową - Zenona Bombalinę z dwiema zamrażarami).

Tak więc nie chodzi nam wcale o to aby 'ryby były za wszelką cenę' - tutaj raczej chcemy aby był pomysł na to aby one były, który można zastosować na wiele wód. I naukowcy nie wychodzą wcale na przeciw, wręcz stoją na drodze i miotają oskarżenia (nie powiem, niektóre są słuszne), nawet w stronę forumowiczów, wrzucając nas wcześniej do wora z Zenonem Bombaliną co ma dwie zamrażary i maszynkę do mielenia wszystkiego co nie przejdzie przez oczka siatki.

Tak więc tutaj mam nadzieję się przekonaliście, panowie naukowcy, że nie jesteśmy wcale tacy ciemni i łatwi do urobienia, nie żądamy tez mięsa za wszelką cenę, nie chcemy wprowadzenia zasady złap i wypuść wcale. Jasne, że nie znamy się na wszystkim, ale nie trzeba wielu rzeczy aby zauważyć problemy i widzieć ich skalę. Na pewno można działać wspólnie aby szukać wspólnych rozwiązań. Dodam jeszcze, że faktycznie możemy jako wędkarze ciągnąć i naginać wiele rzeczy pod wędkarstwo, dziwne abyśmy cieszyli się z siat na jeziorze rybaków którzy tyle łowią, ale na pewno da się wypracować porozumienie i coś wspólnie zrobić. Hogwh - powiedziałem! :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 10.10.2015, 10:30
Luk gdzie Kotwic napisał, że popiera PZW? Dlaczego w Twoich wpisach jest tylko czarne lub białe?

O PZW wiele napisaliśmy złego, ale są koła PZW które bardzo fajnie działają i dbają o wody dla swoich wędkarzy - nie wszystko tam jest czarne, bardzo szanuje osoby w kołach które przychodzą na zebrania z misją, aby poprawić stan swoich wód okręgowych i niektórym się to udaje. PZW wystarczyłoby naprawdę niewiele aby lepiej zaczęło funkcjonować i działać, pytanie czy oni chcą tych zmian oprócz wędkarzy którzy wiecznie będą narzekać nawet jak zrobisz im wanny jak na komercjach. To wędkarze muszą chcieć zmienić siebie wtedy będzie naprawdę lepiej.

Może warto zacząć także pisać o pozytywnych działaniach PZW, aby pokazać, że jest światełko w tunelu na lepsze juto?

Zdaję sobie sprawę że na Śląsku tych wód jest mało w porównaniu do wędkująch i wszyscy narzekają, ale znam ludzi którzy naprawdę łowią tam ryby, nie chcą się ujawniać, bo ryby zabierają. Zalew Goczałkowicki rybami stoi, dlaczego? Łowią tam rybacy i ryby są, jak to? Ano dlatego że łowisko jest strasznie trudne do łowienia z brzegu dla wędkarzy, nie można łowić z łodzi co daje przewagę rybą i ryby nad zalewem są niesamowicie duże.

Nie tylko w UK jest nagonka na "hejt" w internecie i jak tylko ktoś złowi rybę i wystawi zdjęcie w domu na płytkach, zamordowane ryby na trawie czy inne sugerujące że zabrał to zostaje zlinczowany przez obrońców  - codziennie widzę takie akcję w grupach w FB związanych z wędkarstwem - uważam, że słusznie jeśli zabierasz rybę, bo masz do tego prawo, to zostaw to dla siebie, ze zdobyczą chwal się promując nowoczesne wędkarstwo - takie rzeczy się dzieją na naszych oczach na szczęście.

Kilka razy napisałem że w tym roku złowiłem ponad 100 linów na dzikiej wodzie wcale specjalnie się na nie nastawiając(widocznie jestem  niewidoczny :)). 50% brakowało kilka cm do wymiaru, pozostałe 30% było przyzwoite, a kilkanaście sztuk były powyżej 1kg - uważam, że gdybym ustawił się specjalnie na te rybę to swoje wyniki pomnożyłbym w sezonie x5 -przy założeniu, że wszystkie ryby bym wziął to kto przyczynia się do tego, że tej ryby nie ma w łowisku?

Gdybyś Ty ze mną łowił tam intensywnie Mateo, czy Zbyszek lub inni lepsi od mnie to woda 30ha w jeden sezon zostałaby totalnie wyłowiona, bez ingerencji rybaka.

Rybak ma operat, pewnie go w jakiś sposób musi przestrzegać i ze sztucznej hodowli zarybia linem swoje wody, chociażby aby czasami jakiś wędkarz je złowił. My musimy także zrozumieć, że rybak nie jest instytucją charytatywną i aby ryby były to wędkarze oprócz płacenia składek faktycznie muszą zabierać ryby z wody z umiarem.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 10.10.2015, 10:49
Ano dlatego że łowisko jest strasznie trudne do łowienia z brzegu dla wędkarzy, nie można łowić z łodzi co daje przewagę rybą i ryby nad zalewem są niesamowicie duże.

Ja od dłuższego czasu zastanawiam się właśnie, czy pewną metodą na poprawę wód takich jak Zalew Zegrzyński byłby zakaz łowienia np. dalej niż 100 metrów od brzegu. Nie można tam zakazać łowienia z łodzi, bo stanowisk nad brzegiem jest za mało, ale takie  100 m, a reszta wody dla ryb...

Jak myślicie, czy to ma sens?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 10.10.2015, 11:20
Wydaje mi się że na zalewie Zegrzyńskim jest inny problem niż wędkarstwo samo w sobie. Przepiękna woda przy stolicy Polski, która żyje głównie z turystyki, i żeglarstwa - niestety ta grupa nawet czasami nieświadomie kłusuję, myśląc że to fajna zabawa - nie zdając sobie sprawy jak wiele złego czyni tej wodzie. Czyli wracamy do punktu wyjścia - brak świadomości i edukacji wśród masy ludu.

Wędkarze tam niestety ale są niepotrzebni (piszę specjalnie i wyjątkowo raz drastycznie i stronniczo) - patrząc z punktu widzenia przedsiębiorcy - nie zrozumcie mnie źle - z tego powodu serce moje płacze :'( Także znam problem naświetlany przez wędkarzy i "okrutnych rybaków".

Mam także zaproszenie od wędkarza, starszego Pana w mojej grupie FB  który łowi  nad zalewem kilka dekad z łodzi drapieżniki i bez problemu daje radę, wie gdzie te rybki zlokalizować i nie wyobraża sobie aby gdziekolwiek indziej zamoczyć kija skutecznie w kraju.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 10.10.2015, 11:29
Luk gdzie Kotwic napisał, że popiera PZW? Dlaczego w Twoich wpisach jest tylko czarne lub białe?

O PZW wiele napisaliśmy złego, ale są koła PZW które bardzo fajnie działają i dbają o wody dla swoich wędkarzy - nie wszystko tam jest czarne, bardzo szanuje osoby w kołach które przychodzą na zebrania z misją, aby poprawić stan swoich wód okręgowych i niektórym się to udaje. PZW wystarczyłoby naprawdę niewiele aby lepiej zaczęło funkcjonować i działać, pytanie czy oni chcą tych zmian oprócz wędkarzy którzy wiecznie będą narzekać nawet jak zrobisz im wanny jak komercjach. To wędkarze muszą chcieć zmienić siebie wtedy będzie naprawdę lepiej.


Darek - Ty chyba widzisz tylko czarne i białe :)  Kotwic wie gdzie napisał dobrze o PZW :D

Kierownictwo PZW ponosi winę za ten stan rzeczy, i o tym ja piszę, nie o członkach kół. To Ty raczej piszesz, że wszyscy zabierają i rozgrabiają ;D
Ja swoje powiedziałem i pokazałem pewne rzeczy. Mam wrażenie Darek, że za wszelką cenę chcesz pokazać, że ichtiolodzy w Polsce wszystko wiedzą i działają tylko i wyłącznie dla dobra środowiska, a tak niestety nie jest. Rozumiem, że łowiąc liny z dzikiej wody (czyli z wody stowarzyszenia, które nim bardzo mocno zarybiło i są w rozmiarze jak łowiliśmy je na zlocie, plus minus 25-30 cm) udowadniasz, że w Polsce linów jest mnóstwo? Nie wiem, może są rejony gdzie jest ich jeszcze sporo, ale ogólnie stanowią one ciężką do złowienia rybę.

Co do współpracy z ichtiologami - to jeżeli oni nie zrozumieją wędkarzy, trudno o współpracę. Tak jak trudno będzie Ci zrobić coś na wodzie swojej fundacji, jeżeli nie zarybisz karpiem i będziesz chciał być ekologiczny, chętnych na prowadzenie takiej wody i płacenia za nią nie będzie łatwo znaleźć. Karp musi być, bez dwóch zdań, to ryba która jest związana ze sportem wędkarskim, czy tego chcemy czy nie.  Ważne aby mądrze nią zarybiać (i nie wszystko jak leci). Bo na to się zanosi z Twoich wpisów - a to jest zdanie na które wpływ miał Kotwic między innymi, wędkarzy nie rozumiejący do końca. Bo ja nie mam odczucia, że Kotwic wędkarzy rozumie, i nie jest to żaden prywatny wyjazd!

Podstawowym problemem jest to, że jeżeli 'naukowiec' nie rozumie o co wędkarzom chodzi, nie rozumie ich pasji i nie ma o tym dobrego zdania, to trudno aby działać efektywnie i wspólnie. Trzeba tak gospodarzyć wodami, aby zadowolić i spinningistów, i karpiarzy, i sumiarzy i wyczynowców. Tych co wypuszczają i tych co zabierają. Nie wolno lub nie powinno się zarybiać sumem albinosem Wisły jak to zrobiono 'ostatnio', karpiem i amurem na potęgę. Powinien być zachowany nie tylko umiar i zdrowy rozsądek, ale równowaga jak też oczekiwania wędkarzy. I tutaj właśnie był problem - bo był ostry atak odnośnie takich życzeń ze strony Kotwica, ale na opinię o japońcu i zgodzie na degradację polskich wód poprzez zarybianie nim odpowiedzi nie było.

Nie ma co ściemniać, aby było lepiej, trzeba wypracować pewien model - w którym spełnia się część wędkarskich oczekiwań, jednocześnie pilnując aby nie doprowadzić do jakiś zakłóceń. Można zrobić tak aby był lin i karaś, karp i amur, szczupak i sandacz. Nie wszędzie razem, można kombinować, wód jest wiele. Dlatego tutaj potrzeba pomocy naukowców. Jakby ktoś mówił, że się nie da - można zajrzeć na wody Czech :)


Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 10.10.2015, 12:51
Co do linów, jeśli złowiłem około 25 sztuk ponad 45cm to jest źle? Prosiaczki takie pod 2kg mi wystarczają. Na zlocie nie brały, bo przyszło załamanie pogody (straszne wyziębienie), pełnia i woda kwitła - kilka zmiennych które nie do końca wpływają pozytywnie na żerowanie tego gatunku. Czarne to nie komercja na szczęście i ma swoje chimery, dlatego te wodę tak kocham.

Ja np. ze zlotu od Ciebie nauczyłem się m.in. jednej pozytywnej rzeczy na którą nigdy wcześniej nie zwracałem uwagi: niewykorzystaną zanętę zabieram i ewentualnie wyrzucam do śmieci jeśli nie jestem wstanie tego inaczej wykorzystać. Wcześniej nieświadomie resztę wrzucałem do wody mając nadzieję, że ryba dzięki temu nauczy się żerowania w łowisku w danym miejscu. Od tego czasu także minimalnie nęcę w łowisku, używam spomba gdy tylko nastawiam się na leszcza. Czyli edukacja nie poszła w las, wtedy jeszcze nie znałem Panów ichtiologów i ich filmów pilotażowych.

Nie, nie uważam, że ichtiolodzy wszystko wiedzą, ale jeśli wiedzą więcej od mnie i zajmują się problematyką wody naukowo to warto ich wysłuchać, wg mnie należy podejść do wody wieloaspektowo nie tylko ku uciesze wędkujących.

Jak widać w linku nawet z kormoranami w zacofanej Polsce zaczyna się coś dziać:
http://www.strefaagro.dziennikbaltycki.pl/artykul/na-pomorzu-trwa-odstrzal-kormoranow-powoduja-duze-szkody-w-populacji-ryb


Niestety widzę minusy fundacji już na etapie jej planowania, najprawdopodobniej nie będę mógł zadowolić wszystkich wędkujących niestety,  bo jeśli ma być ekologiczna woda, to w regulaminie musza pojawić się m. in. ograniczenia związane co do ilości nęcenia. Nawet jeśli w wodzie będą karpie, to karpiarze mnie oleją, a co za tym idzie sponsorzy, producenci wędkarscy. Ja jednak mam nadzieję, że prędzej czy później wypracujemy złoty środek aby zadowolić większość, nawet tych wymagających. Nie mam nic do wyczynowców, myślę, że jak na zawodach nałowią ryb, przy ograniczeniach nęcenia to też będą zadowoleni.
 Chcę iść także dalej, czyli zakazać zabierania szczupaka z takich wód czy ograniczenia przy innych szlachetnych rybach. Jeszcze sporo pracy przed mną i nauki.
Cały czas mam nadzieję, że uda nam się to razem jakoś pociągnąć, jeśli nie w całości to częściowo.
 
Woda komercyjna mnie nie kręci, co nie zmienia faktu, że też muszę patrzeć na takie wody przychylnym okiem, bo nie liczy się tylko moje zdanie ale większości w fundacji.

Luk jak to ma być wg Ciebie w przyszłości?

Mamy zabrać wody PZW bo źle nią zarządzają i  rybakom, bo  robili spustoszenia już od czasów Krzyżackich i wpuścić tylko wędkujących, którzy mają dobić i zdegradować środowisko nad wodą totalnie, zakładając, że przyroda sama w sobie się wybroni?

Zdaję sobie sprawę , że PZW kuleję jak PZPN (mamy tylko ciekawą reprezentację w tej chwili) ale nie tylko PZW jest w Polsce na szczęście :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 10.10.2015, 12:52

Wędkarze tam niestety ale są niepotrzebni (piszę specjalnie i wyjątkowo raz drastycznie i stronniczo) - patrząc z punktu widzenia przedsiębiorcy - nie zrozumcie mnie źle - z tego powodu serce moje płacze :'( Także znam problem naświetlany przez wędkarzy i "okrutnych rybaków".

Najpierw piszesz, że to turystyczna atrakcja, potem stwierdzasz, że wędkarze są tam niepotrzebni.
Dla mnie wędkarstwo "łapie się" pod turystykę, więc proszę, byś wyjaśnił swoje zdanie.
Dodatkowo, co to jest punkt widzenia przedsiębiorcy? Mówisz o PZW? Ile PZW ma pieniędzy z rybaków na Zalewie, a ile z wędkarzy? To rybacy są absolutnie zbędni na zbiorniku położonym tak blisko wielkiej aglomeracji i stanowiącym taki magnes dla wędkarzy. (Mówię o odłowach komercyjnych, a nie kontrolnych i regulujących).
Tylko trzeba wprowadzić znaczne ograniczenia (np. takie, o którym napisałem)...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 10.10.2015, 12:54

Niestety widzę minusy fundacji już na etapie jej planowania, najprawdopodobniej nie będę mógł zadowolić wszystkich wędkujących niestety,  bo jeśli ma być ekologiczna woda, to w regulaminie musza pojawić się m. in. ograniczenia związane co do ilości nęcenia. Nawet jeśli w wodzie będą karpie, to karpiarze mnie oleją, a co za tym idzie sponsorzy, producenci wędkarscy. Ja jednak mam nadzieję, że prędzej czy później wypracujemy złoty środek aby zadowolić większość, nawet tych wymagających. Nie mam nic do wyczynowców, myślę, że jak na zawodach nałowią ryb, przy ograniczeniach nęcenia to też będą zadowoleni.

Tutaj pełna zgoda. Ja to bym w ogóle dał limit 1 kg zanęty/doba wszędzie (mówię o wodach stojących). Ale to nie przejdzie...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 10.10.2015, 13:09
Spokojnie, dla mnie wędkarstwo także łapie się pod turystykę. Tak, sam zaprzeczyłem sobie w tym zdaniu dla przykładu, z przekory  - chciałem pokazać, że pisząc w ten sposób, można odbierać przekaz na zasadzie : czarny/biały.

Luk w swoich wpisach poniekąd ma rację, że jest zbyt mało rozwinięta infrastruktura turystyczna typowo pod wędkarstwo w Polsce, i tutaj jest duża "luka" do wykorzystania w przyszłości, bo dziś wędkarz inwestorom, właścicielom hoteli, pensjonatów cały czas kojarzy się z wędką i obrzydliwymi robaczkami niż z turystą który zostawi dużo pieniędzy przy wypożyczeniu sprzętu żeglarskiego czy też setki zł w barze za trunki. Niestety ale tacy przedsiębiorcy zamknięci także są na Survival-owców.  Takie są realia niestety, mimo, że jest nas ponad 1,5mln.

Agroturystyka ma dzięki temu rację bytu, a także łowiska komercyjne. :thumbup:

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 10.10.2015, 16:14
A może wystarczy zapytać naszych Panów ichtiologów wprost:
1. Jak często w operatach zarybiacie wody karasiem srebrzystym? (ujęcie procentowe).
2. Czy, a jeśli tak, to jak często, Panowie naukowcy namawiacie do zarybiania tym gatunkiem ryby gospodarzy wód?
3. Jeśli "właściciel" wody planuję zarybienie karasiem srebrzystym, to tłumaczycie mu konsekwencję jakie może wywołać ten gatunek ryb w wodzie?
4. Czy odmówiliście sporządzenia operatu który zakładał zarybienia karasiem srebrzystym?
5. Czy są jakieś opracowania naukowe związane z tą rybą, które mogą dać odpowiedź nam zwykłym wędkarzom w jaki sposób te ryby są zagrożeniem dla wód w Polsce w skali mikro i makro?

ad. 1. W kilkudziesięciu operatach w których w jakikolwiek sposób „maczałem” swe parszywe ichtiologiczne łapki, nie zarybiono nawet 1g ryby z gatunku karaś srebrzysty.
Żeby było weselej, w tejże samej ilości operatów, dopuściłem symboliczne zarybienie karpiem (i to warunkowo) w mniej niż 5 operatach.

 ad. 2. Nigdy nikogo nie namawiałem, z pełną zajadliwością i słownymi groźbami odradzam zarybień karasiem srebrzystym, karpiem i innymi k..rewstwami. Za każdym razem, gdy sporządzam operat, doradzam, lub opiniuję operat, informuję „klienta” jakie widzę zastrzeżenia w dokumencie i co powinno być zmienione.

ad. 3. Za każdym razem, gdy sporządzam operat, doradzam, lub opiniuję operat, ustalam podczas rozmowy co w danej wodzie być powinno, a co moim zdaniem jest niewłaściwe.

ad. 4. Odmawiam sporządzenia wszelakich idiotycznych operatów, bez znaczenia czy jest tam karaś srebrzysty, karp, tysiące łososi, 5000 zł/ha itd.
90% zrozumiało moje sugestie i operaty/opinie zostały sporządzone zgodnie ze sztuką rybacką. 10% poszło szukać innego, acz mniej nawiedzonego fachowca.

ad. 5. Opracowania dotyczące biologii ryb, oraz rybostanu zawierają wiele informacji w tym temacie. Chwilowo nie mam czasu szukać odnośników do tych publikacji, lub tytułów opracowań drukowanych. Kiedyś może poszukam.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 10.10.2015, 16:20
Poszukaj Kotwic , poszukaj  :thumbup: Właśnie się dowiedziałem , że do mojej ostatnio ulubionej żwirowni wpuścili 800 kg japońca i do tego tonę karpia . Jesienne zarybienia  :thumbdown:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 10.10.2015, 16:22
U mnie dziadek z PZW się chwalił, że do jednego zbiornika wpuścili japońce takie po 30 cm! Jakże mu mina zrzedła, kiedy zareagowałem wkurzeniem, a nie błyskiem w oku.
A mój Zalew co rok zarybiany jest tylko karpiem.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 10.10.2015, 16:45
Jak zwykle naraże się Lukowi, zwyczajowo zarzuci mi niechęć do wędkarzy, ale jak zwykle powiem: mnie to rybka. ;D

Karp musi być, bez dwóch zdań, to ryba która jest związana ze sportem wędkarskim, czy tego chcemy czy nie.
Nie, nie musi być. Nie widzę, żadnego przymusu, konieczności, obowiązku.
Widzę natomiast potężną obłudę.

Cytuj
Trzeba tak gospodarzyć wodami, aby zadowolić i spinningistów, i karpiarzy, i sumiarzy i wyczynowców.
Nie, nie zgadzam się z tym. Trzeba tak gospodarzyć wodami, by zachować lub polepszyć ich stan. Rozumny wędkarz to zaakceptuje i dopasuje się do łowiska, idiota z wędka będzie tylko krzyczeć. Smutne, ale tak to widzę.

Kotwic wie gdzie napisał dobrze o PZW :D
Jasne, że Kotwic wie gdzie i co napisał, tenże Kotwic też wie co ma na myśli, choć wielu tego przyjąć nie chce.
Ale wyjaśnię raz jeszcze:
Uznanie wszystkich w PZW za nieudaczników i złodziei (tak odbieram podejście Luka), urazi wiele osób które naprawdę uczestniczą w działaniu PZW, poprzez aktywność w kołach, pracach społecznych, zarybieniach itd.
Rozpie...przenie całego PZW bo jest straszne, nieudolne itp., podważy sens pracy w/w dobrych członków, bo wyjdzie na to, że wspierają organizację złodziejsko-przestępczą.
Namawianie (jak to czynię), do szerokiej aktywności w pracy PZW (zebrania, zarybienia, prace społeczne itp.) jest uznawane za przykład wspierania „betonu” i krytykowane. Pomimo to, uważać będę, że zwykli członkowie mają ogromny wpływ na swoją „partię”, ale wpływ jest wtedy gdy działają, nie zaś biadolą i krzyczą z dystansu.
Rozpie..przenie PZW jako użytkownika rybackiego, pozostawi na pewien czas wody bez gospodarza rybackiego (RZGW tylko wodami zarządza, nie gospodarzy). Kilkaset tysięcy wędkarzy zostanie bez możliwości połowu, wzrośnie kłusownictwo, znajdą się dziwni chętni na wody.

Idt, itp.

Podsumowując.
Wolę to PZW jakie jest, wraz z tymi co coś robią oraz tymi co mają to w d..pie, niż straszliwie idealne nowe jutro (czyt. stowarzyszenie o jakim myśli Luk), stowarzyszenie którego jeszcze nie ma, ani nie znany mi jest jego zakres oddziaływania.
Luk, (nic nie mam do pomysłu stowarzyszenia, pomóc też pewnie mogę), ale póki ów nowy wytwór nie urodzi się, to wolę żywego potwora niż wyśnionego aniołka. ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 10.10.2015, 17:52
Kotwic, mi się nie narażasz, raczej upewniasz mnie w przekonaniu, że nie rozumiesz wędkarzy. Co do PZW to widzę niezłą taktykę - bo ja rzekomo uważam tę organizację za złą, razem z ludźmi co do niej należą, tak? Otóż nie, ludzie są OK,  kierownictwo jest do bani. Powtórzę. Nie przypisuj mi czegoś czego nie napisałem.

Są okręgi nowocześniej zarządzane, są też takie gdzie siedza prezesi od lat wielu... Niestety... Tam wałki są na porządku dziennym.

Kotwic, to nie jest akcja przeciwko Tobie jakby co. Zerknij na temat wątku. Ja dalej się upewniam, że nie wychodzicie naprzeciw oczekiwaniom wędkarzy. Dla niektórych może samospelnienie to łowienie drobnicy batem, dla innych pogoń za czymś większym. Ja nie mam zamiaru udawać wędkarza ekologa, co zwierzątkom krzywdy nie wyrządza jasne, że prezentuję pewien punkt widzenia. Jestem wedkarzem i promować chcę wędkarstwo. Ja uważam, że trzeba pogodzić pewne rzeczy aby było lepiej. Nie ma sensu rozwalanie PZW, trzeba tchnąć nowego ducha w ludzi, zaś wszystko tak dopasować aby natura miała sie dobrze, jak i wedkarz (rybak też może mieć dobrze). Tak jak to jest we wszystkich krajach Europy, za wyjątkiem Polski, pacyfikowanej kormoranami, strefami beztlenowymi i czego się tam nie wymyśli jeszcze.

Karp, co się tyczy samego wędkarstwa, to rzecz potrzebna. Ryba waleczna, szybko rośnie, daje dużo frajdy. Nie trzeba wpuszczać jej wszędzie, nie zawsze musi być jej dużo. Ale powinna być. Po pierwsze zadowoli to wędkarzy opłacających wody, po drugie karpiarstwo to szybko rozwijająca się wędkarska 'branża', coraz więcej ludzi ulegnie tej manii. Łowiska 'no kill' w Polsce to zbiorniki z tymi rybami właśnie... Karp się nie rozmnaza, więc nie ma problemu takiego jak z japońcem.

Kotwic, tak jak pod rybaka zarybia się węgorzem (tak dokładnie - to ryba dla rybaka) tak pod wędkarzy trzeba odpowiednio zarybiać. Bo to oni opłacają dzierżawy i utrzymują wody a nie Ty. Zresztą jak pokazałem, IRŚ nie dba wcale o równowagę, dba o ochronę rybackich interesów. To duża różnica - ale są priorytety. Bo możnaby objąć węgorza ochroną, nieprawdaż? Tutaj jednak liczy się kasa, wiem, zaraz powiesz, źe to dla ludu jest ta ryba :)

Wszystko się da pogodzić, tak jak w Czechach. Przykład dla Was niczym rozżarzony węgiel w galotach, bo zaprzecza jakże logicznym teoriom o rybackiej równowadze, gdzie rybak jest potrzebny.


Ogólnie to tematu już nie ciągnę,  bo szkoda czasu wałkować wszystko na okrągło, raz po razie.

Grendziu, mam nadzieję, ze Twój projekt się powiedzie. Ja jakoś tego nie widzę, Mieszkam w kraju gdzie śledzę wędkarski światek, i widzę co jest na topie, w co wchodzą młodzi wędkarze. Nie jestem przekonany do idei jaką jest ekologiczne wędkarstwo i w klechdy o dobrych rybakach nie wierzę, wolę więc nie ucinać skrzydeł.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 10.10.2015, 18:45
Karp musi być, bez dwóch zdań, to ryba która jest związana ze sportem wędkarskim, czy tego chcemy czy nie.
Nie, nie musi być. Nie widzę, żadnego przymusu, konieczności, obowiązku.
[...]
 
Ja też nie sądzę, aby potrzeby wędkarzy musiały wymuszać zarybienia karpiem. Potrzeba jednego, czy drugiego człowieka, a nawet znaczącej grupy ludzi, to nie jest kryterium obiektywne. My, wędkarze na tym forum, często się sprzeciwiamy działaniom rybaków, które często przyczyniają się do zmniejszana się pogłowia ryb, ale przecież wynikają z ich potrzeb (nawet bardziej szlachetnych, niż wędkarskie, bo ludzie ci robią to, aby się utrzymać, a my dla przyjemności). Dlatego podpisuję się pod dalszym ciągiem wypowiedzi Kotwica, że

Trzeba tak gospodarzyć wodami, by zachować lub polepszyć ich stan. Rozumny wędkarz to zaakceptuje i dopasuje się do łowiska, [...]

Dodam od siebie, że wędkarz rozumny zaakceptuje i dopasuje się do łowiska, jeżeli w tym łowisku będą pływały ryby. Ja myślę, że naprawdę jest niewielu wędkarzy, którzy by się zmartwili, jeśli nie byłoby w wodach karpia, a byłby dorodny lin, karaś pospolity, leszcz, no i drapieżniki.

Uznanie wszystkich w PZW za nieudaczników i złodziei (tak odbieram podejście Luka), urazi wiele osób które naprawdę uczestniczą w działaniu PZW, poprzez aktywność w kołach, pracach społecznych, zarybieniach itd.
Wielokrotnie Luk się dystansował od tego typu zarzutów. Kiedyś sam pisałem, że czym innym jest krytyka organizacji, a czym innym krytyka ludzi pracujących w organizacji. Organizacja jest przede wszystkim pewnym tworem kulturowym o ustalonej strukturze, funkcjach, przepisach, celach i określonych w statutach i innych dokumentach możliwych sposobach działania. Ludzie, którzy w niej pracują, albo do niej należą, wcale nie muszą być odpowiedzialni za jej kształt i sposoby działania. Odpowiedzialni są przede wszystkim ci, którzy mają wpływ na kształt organizacji. Wymagać od członków PZW, żeby zmieniali PZW to pomyłka. To tak, jakby wymagać od maszynisty lokomotywy, działania na rzecz zmian w PKP. Wędkarze to hobbyści i nie mają czasu, żeby zajmować się (na dodatek za darmo, wyręczając tym samym prezesów i tym podobnych) sprawami organizacyjnymi PZW. PZW ma etatowych działaczy, którzy powinni o wszystko zadbać. To jest ich psi obowiązek. Za to biorą kasę, a jak nie to mówiąc brutalnie won!!! Tyle tylko, że PZW to klika i żadnego "won" nie będzie. I tu jest problem.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 10.10.2015, 18:52

Kotwic, tak jak pod rybaka zarybia się węgorzem (tak dokładnie - to ryba dla rybaka) tak pod wędkarzy trzeba odpowiednio zarybiać. Bo to oni opłacają dzierżawy i utrzymują wody a nie Ty.

Luk, pod warunkiem, że dba się o równowagę, a u nas pakuje się wszędzie karpia i trudno złowić coś innego. Poza tym, czy rzeczywiście nie można zadbać o to, żeby wody zachowywały swój naturalny charakter? Przecież karpie można wpuszczać do wyznaczonej liczby zbiorników zamkniętych, dla pasjonatów tej ryby. Reszta niech będzie wolna od karpia.

Fakt, karp nie rozmnaża się w Polsce. Chwała Bogu.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 10.10.2015, 19:07
W tym roku w wielu miejscach się rozmnożył...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 10.10.2015, 19:26
W tym roku w wielu miejscach się rozmnożył...
Mam nadzieję, że to tylko w tym roku, który był wyjątkowo gorący.
Ale wracając do zarybień. Czy nie lepiej byłoby te pieniądze, które pakuje się w zarybianie karpiem włożyć w zarybienie linem i karasiem?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 10.10.2015, 19:28
Chyba odpowiedź na to pytanie jest jedna ;)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 10.10.2015, 19:29
Rybal, niestety nie to jest przyczyną zaniku naszego karasia, to hybrydyzacja. Japoniec to głównie samice, więc jest kilka razy więcej ikry, dodatkowo potrzebują mlecza innych karpiowatych do aktywowania jaj (ciekawe niby, bo to nie to samo co zapłodnienie?), podobno nawet piskorz to zrobi. Jednak oczywiście wybiera kuzyna w pierwszym rzędzie. O ile płoć z leszczem dają hybrydy, tutaj dwa carassiusy dadzą japońca. Na dodatek franca wyżera ikrę innych karpiowatych.
Jeżeli do tego dodamy brak szczupaka, czyli typową cechę polskich wód, hybrydyzację karasia z karpiem (czyli zarybianie karpiem w listopadzie mści się tez na karasiu niestety) - to okaże się, że japońca nie ma co żreć, natomiast szybko wypierany jest nasz złocisty. Obecnie wędkarze łowią spore sztuki, jak dla mnie informacja o starych okazach, brak młodych zaś to nic innego jak znak, że gatunek zanika.

Gdzie karaś pospolity przetrwa? Tam gdzie nie ma japońca. Czyli właśnie głównie w miejscach które japońcem zarybiacie.

O ile wędkarze mogą żądać wielkich ryb, bo często są nieedukowani i nastawienie na sam sport, to tutaj rękę do zagłady przykładają naukowcy. Dla mnie jest znak, że nie dba się o równowagę i ekologię tak naprawdę, ale liczy się aspekt rybacki (mięso dla wędkarza czy rybaka). Melioracje to tylko mały procent...

Mnie zabolało najbardziej pójście na skróty przez PZW i zrobienie jednego gatunku - karaś. Sam problem zauważyłem przez przypadek, kiedy młodzi wędkarze nie wiedzieli co to jest za ryba, oglądając zdjęcie pospoliciaka. Okazało się, ze już takich w ogóle nie łowią, jest tylko japoniec!

Teraz zagrożony będzie przez japońca również lin, ten jest znowu pożerany przez wędkarzy, nie ma praktycznie żadnej ochrony. Ja widziałem radość chłopaka na zlocie WMH, który złowił linka 35 cm. To był dla niego połów jakby ryba była ze złota :) w tym sezonie tylko bodajże Zbyszek zgłosił lina powyżej 50 cm, były sztuki powyżej 40 cm, ale wcale nie dużo. Oczywiście, linem się zarybia więcej i ten na pewno 'będzie'. Ale na wielu wodach to już rzadka ryba niestety, bez zarybień mogłaby zaniknąć. Podobnie jak z karasiem, japoniec, karp i amur jeszcze będą wrogiem tego gatunku. Typowe zarybienia PZW i walenie karpia do wody sprawiają, że oprócz zaniku roślinności, co już oznacza słabe miejsca lęgowe dla tego gatunku, samo tarło jest utrudnione, bo pojawia się spora liczba ryb licząca na ostrą wyżerkę. Tutaj ratunkiem lina jest zielsko, grażel, pas roślinności przybrzeżnej, karaś bidula zielska nie lubi, i dlatego przegrywa na całej linii.

A co z gatunkami nie łowionymi wędkarstwo jak różanka?

O ile myślalem, że eksperyment z sumikiem karłowatym (w USA nie karłowacieje) czegoś ichtiologów nauczył, to tutaj najwidoczniej olali oni sprawę. Nie wolno gatunkom inwazyjnym pomagać w rozprzestrzenianiu, jest to po prostu głupota. Dla mnie dziwne jest to, ze naukowcy mówią, że ryby są - ale japoniec wprowadzany był do wód PZW ponieważ brakowało im ryb po prostu, mieli już 10 lat temu problem z jałowością dzierżawionych wód. Problem zbagatelizowano? Czy po prostu tak w Polsce się robiło za Gienka, prezesa PZW, który jako przykładny komunista i esbek kierował organizacją w typowy dla PRLu sposób. Dlatego jeżeli Kotwic broni kierownictwa PZW - to dla mnie jakby bronił właśnie układów i wałów, jakie się robi na poziomach okręgów czy Zarządu Głównego. Sam jestem pewien, że ichtiolodzy znają dziesiątki przykładów takich nadużyć, bo wielu prezesów okręgów działało jak Gienek prezesina z Twardej, ba działają dalej!

A samo PZW? To oni odpowiadają za to, ze o ryby się w Polsce nie dba. Pogląd o zabieraniu ryb z dziada pradziada jest tak idiotyczny dla mnie, że aż boli. O dziwo tacy goście prowadzili Wedkarza Polskiego, prowadzą Wiadomości Wędkarskie. Podstawową rzeczą przy ochronie zasobów jest edukacja, niestety PZW pomimo olbrzymich pieniędzy jakimi dysponuje, w tym kierunku nie robi praktycznie nic, polski wędkarz jest zacofany często, nie idzie z duchem czasu, nie ładuje się w niego informacji o tym jak chronić wody, ryby, jak dbać o równowagę.  Bo 'dziad ryby zabierali, ociec  tyż, to i ja biorę'! To oni powinni w pierwszym rzędzie zauważać wyjaławianie wód, zaś naukowcy powinni im pomagać problem usuwać. Zamiast ochrony, zmniejszenia limitów i wprowadzenia górnych wymiarów ochronnych chłopaki do społu, znaleźli rozwiązanie - 'dawaj, walniemy japońca, to będą mieli co łowić i żreć i po kłopocie'. Smutne ale prawdziwe. Oczywiście problem nie zniknął, pojawiły się kolejne. Bo teraz taiło przeżyciowe lina lub karasia pospolitego w zbiorniku opanowanego przez japońca ma znikomą szansę powodzenia, tak więc zarybienia tymi gatunkami niewiele tam dadzą. Są okręgi, gdzie gatunek ten jest traktowany prawidłowo, jako chwast, i nie wolno go wpuszczać z powrotem do wody, jednak w wielu wciąż się nim zarybia, zaś samych wędkarzy nie uświadamia co to za gagatek...

Rybal i Kotwic, o ile działacie na północy Polski i macie zazwyczaj jeziora pod sobą, to problem o którym piszę jest dla Was może jeszcze marginalny. Ale i tam on się pojawi. Dlatego IRŚ powinien dawno mieć już sprawdzone rzeczy, wiedzieć jak chronić karasia pospolitego i lina. Ciekawe jak opiniujecie operaty? Japoniec wciąż trafia do wody, tak więc to wcale nie koniec problemu...

W samej Polsce, która jest jedynym praktycznie krajem europejskim, gdzie pomimo wzrostu zamożności społeczeństwa ryby się odławia (zabiera) na masową skale (wędkarstwo), problem japońca, karpia i amura będzie całkiem inny. Bo o ile w UK zarybienia karpiem odbiły się czkawką, i teraz wody naturalne lub wykopane x lat temu nie są już traktowane tym gatunkiem, to w Polsce nie dość, że powtarza się błędy z takiego UK, to jeszcze dodatkowo pozwala się na introdukowanie japońca, amura, nawet tołpygi (to już w ogolę jest przegięcie pały), łącząc to z brakiem ochrony gatunków rodzimych. Recepta na porażkę. Jest problem suma jeszcze, no i wisienka na torcie - jesiotr ( w Polsce, z brakiem kontroli i nagminnym łamaniem przepisów - takie projekty mają oprócz naturalnych przeszkód jeszcze dodatkową - Zenona Bombalinę z dwiema zamrażarami).

Tak więc nie chodzi nam wcale o to aby 'ryby były za wszelką cenę' - tutaj raczej chcemy aby był pomysł na to aby one były, który można zastosować na wiele wód. I naukowcy nie wychodzą wcale na przeciw, wręcz stoją na drodze i miotają oskarżenia (nie powiem, niektóre są słuszne), nawet w stronę forumowiczów, wrzucając nas wcześniej do wora z Zenonem Bombaliną co ma dwie zamrażary i maszynkę do mielenia wszystkiego co nie przejdzie przez oczka siatki.

Tak więc tutaj mam nadzieję się przekonaliście, panowie naukowcy, że nie jesteśmy wcale tacy ciemni i łatwi do urobienia, nie żądamy tez mięsa za wszelką cenę, nie chcemy wprowadzenia zasady złap i wypuść wcale. Jasne, że nie znamy się na wszystkim, ale nie trzeba wielu rzeczy aby zauważyć problemy i widzieć ich skalę. Na pewno można działać wspólnie aby szukać wspólnych rozwiązań. Dodam jeszcze, że faktycznie możemy jako wędkarze ciągnąć i naginać wiele rzeczy pod wędkarstwo, dziwne abyśmy cieszyli się z siat na jeziorze rybaków którzy tyle łowią, ale na pewno da się wypracować porozumienie i coś wspólnie zrobić. Hogwh - powiedziałem! :D

Ciekawa hipoteza, ale jajogłowi mają taką manierę, że dzielą włos na czworo i szukają dziury w całym. Kuszący byłby taki romantyczny projekt badawczy:  wpływ introdukcji japońca na populacje złocistego. Inwentaryzacje, symulacje, korelacje – kuje muje dzikie węże. Po kilku latach w glorii i chwale ogłosić światu wyniki, że w biotopach typu A wpływ jest istotny, w typu B znikomy a w C warunkowy. Ale … spadamy na dupę. Instytut choć jest jednostką branżową, to jednak na pasku Wielkiej Nauki musi chodzić i z Wielkiej Nauki jest rozliczany.  W rozwiniętych krajach instytuty branżowe służą swojej branży, co jest oczywiste i naturalne. Niestety my nie jesteśmy na garnuszku lobby rybackiego, jak sądzi liczne grono wędkujących. Sektor rybactwa to pikuś aby naukę jeszcze ciągnąć. Świat naukowy oszalał na punkcie Indeksów, cytowalności, Hirschów, nauki dla samej nauki. Masz HSy - jesteś Naukowcem, nie masz – jesteś kiepsko opłacanym rzemieślnikiem.


Krajowy system grantowy promuje wybitnych naukowców (zHSami) i wybrane dziedziny (np. biologia molekularna, genetyka etc)  i tam idzie kasa, takie karasiowe badania należą  raczej do poślednich dziedzin.  Gdyby jeszcze karaś był na liście gatunków kluczowych, Naturowych, zagrożonych, z czerwonej listy, takie badania może miały by jakieś szanse. Strzebla błotna może autostradę zawrócić ale karaś już nie. Nakłady na naukę, mimo zapewnień polityków, są coraz mniejsze. Idą wybory, a o wyborców trzeba dbać. My nie wyjdziemy na ulicę opony palić. Musimy sami szukać funduszy z różnych źródeł, które najczęściej nie dają  swobody badawczej. (jaja sobie robię oczywiście ale coś w tym jest) :D
Abstrahując od kwestii konieczności/słuszności różnych projektów badawczych, myśląc o przyszłości trzeba mieć na uwadze tzw. czynnik społeczny. Uprawiam już Political Fiction, ale co się stanie gdy będziemy postulować  o ograniczenia w wędkarstwie,  jakieś limity,  zakazy i takie tam eko-kazania?  :D

Jak ktoś słusznie wspomniał, pozostaje nam tylko edukować nowe pokolenia.
Tomasz
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 10.10.2015, 19:33
Jeden z moich ulubionych filmów :) Chyba sobie go dziś powtórzę :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 10.10.2015, 19:35
Krajowy system grantowy promuje wybitnych naukowców (zHSami) i wybrane dziedziny (np. biologia molekularna, genetyka etc)  i tam idzie kasa, takie karasiowe badania należą  raczej do poślednich dziedzin.
Nie do końca tak jest. Trzeba być wytrwałym w staraniach. To często procentuje. Ale z grubsza masz rację.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 10.10.2015, 20:07
Tomek, dobrze to wszystko streściłeś. Tutaj pełna zgoda.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 10.10.2015, 21:00
Karp musi być, bez dwóch zdań, to ryba która jest związana ze sportem wędkarskim, czy tego chcemy czy nie.
Nie, nie musi być. Nie widzę, żadnego przymusu, konieczności, obowiązku.
[...]
 
Ja też nie sądzę, aby potrzeby wędkarzy musiały wymuszać zarybienia karpiem. Potrzeba jednego, czy drugiego człowieka, a nawet znaczącej grupy ludzi, to nie jest kryterium obiektywne. My, wędkarze na tym forum, często się sprzeciwiamy działaniom rybaków, które często przyczyniają się do zmniejszana się pogłowia ryb, ale przecież wynikają z ich potrzeb (nawet bardziej szlachetnych, niż wędkarskie, bo ludzie ci robią to, aby się utrzymać, a my dla przyjemności). Dlatego podpisuję się pod dalszym ciągiem wypowiedzi Kotwica, że

Trzeba tak gospodarzyć wodami, by zachować lub polepszyć ich stan. Rozumny wędkarz to zaakceptuje i dopasuje się do łowiska, [...]

Dodam od siebie, że wędkarz rozumny zaakceptuje i dopasuje się do łowiska, jeżeli w tym łowisku będą pływały ryby. Ja myślę, że naprawdę jest niewielu wędkarzy, którzy by się zmartwili, jeśli nie byłoby w wodach karpia, a byłby dorodny lin, karaś pospolity, leszcz, no i drapieżniki.

Uznanie wszystkich w PZW za nieudaczników i złodziei (tak odbieram podejście Luka), urazi wiele osób które naprawdę uczestniczą w działaniu PZW, poprzez aktywność w kołach, pracach społecznych, zarybieniach itd.
Wielokrotnie Luk się dystansował od tego typu zarzutów. Kiedyś sam pisałem, że czym innym jest krytyka organizacji, a czym innym krytyka ludzi pracujących w organizacji. Organizacja jest przede wszystkim pewnym tworem kulturowym o ustalonej strukturze, funkcjach, przepisach, celach i określonych w statutach i innych dokumentach możliwych sposobach działania. Ludzie, którzy w niej pracują, albo do niej należą, wcale nie muszą być odpowiedzialni za jej kształt i sposoby działania. Odpowiedzialni są przede wszystkim ci, którzy mają wpływ na kształt organizacji. Wymagać od członków PZW, żeby zmieniali PZW to pomyłka. To tak, jakby wymagać od maszynisty lokomotywy, działania na rzecz zmian w PKP. Wędkarze to hobbyści i nie mają czasu, żeby zajmować się (na dodatek za darmo, wyręczając tym samym prezesów i tym podobnych) sprawami organizacyjnymi PZW. PZW ma etatowych działaczy, którzy powinni o wszystko zadbać. To jest ich psi obowiązek. Za to biorą kasę, a jak nie to mówiąc brutalnie won!!! Tyle tylko, że PZW to klika i żadnego "won" nie będzie. I tu jest problem.

W 100%  zgodzę z Panem Darkiem w tej wypowiedzi :beer: :thumbup:

Kotwic dzięki za odp. jeśli kiedyś będziesz przygotowywał operaty dla fundacji, karasia odpuszczę, ale za małą ilością karpia, leszcza będę delikatnie lobbował. No chyba, że faktycznie mam być o zgrozo zabójcą przyrody to wtedy ulegnę. Jeszcze kilka dni temu chodziło mi po głowie tylko woda RZGW ale co za problem aby stawy czy żwirowiska dla karpiarzy włączyć w projekt i zrobić dla nich tam Eldorado?

Luk nie podetniesz skrzydeł krytyką jakby co, a podpowiedzi co i jak źle jest robione zostaną z chęcią wysłuchane. Na nowe trendy panujące nad wodą też nie chcę się zamykać, wszystko w granicach rozsądku, "Pro", "Eko" " czy "Retro" dobrze ubrane jest modne i świetnie się sprzedaje.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 10.10.2015, 21:41
Kotwic dzięki za odp. jeśli kiedyś będziesz przygotowywał operaty dla fundacji, karasia odpuszczę, ale za małą ilością karpia, leszcza będę delikatnie lobbował. No chyba, że faktycznie mam być o zgrozo zabójcą przyrody to wtedy ulegnę. Jeszcze kilka dni temu chodziło mi po głowie tylko woda RZGW ale co za problem aby stawy czy żwirowiska dla karpiarzy włączyć w projekt i zrobić dla nich tam Eldorado?
Niech pręgierza się nie obawia WaśćPan, ja jeno swoje robię i uchybień niewiele widzę ;)
Nigdzie jak widać nie napisałem, że kategorycznie karpiem zarybiać nie będę. Wszędzie jednak pisałem, że wymagam informacji o wodzie, informacji o celu, współpracy. Co oznacza, że do wody analizowanej (czyt. zainteresowane strony) ryby właściwe wpuszczone będą, z należytym szacunkiem i sposobem, acz z zastosowaniem mózgowia właściwym i poszanowaniem finansów skutecznym.
To wystarczy by diagnozę właściwą postawić i lek adekwatny przypisać.
Niestety, żądze bezpodstawne, roszczenia idiotyczne, sugestie paranoidalne odrzucone będą.

To tak pokrótce na temat, jak widzi się zarybianie gatunkami spornymi.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 10.10.2015, 22:19
Co gorsze zatem Panie dla wody: zbyt duże pogłowie karpiowatych czy zbyt dużo zanęty w wodzie? Znam odpowiedź. Tak mi się wydaje, ale do uczonych tego świata zwracam się z  pytaniem.

A na poważnie przyłączam się do pytania dziś usłyszanego: Czy jest jakaś różnica dla wody pomiędzy dzikim karpiem zwanym sazanem, a zwykłym "lustrzakiem"?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 11.10.2015, 02:08

Ciekawa hipoteza, ale jajogłowi mają taką manierę, że dzielą włos na czworo i szukają dziury w całym. Kuszący byłby taki romantyczny projekt badawczy:  wpływ introdukcji japońca na populacje złocistego. Inwentaryzacje, symulacje, korelacje – kuje muje dzikie węże. Po kilku latach w glorii i chwale ogłosić światu wyniki, że w biotopach typu A wpływ jest istotny, w typu B znikomy a w C warunkowy. Ale … spadamy na dupę. Instytut choć jest jednostką branżową, to jednak na pasku Wielkiej Nauki musi chodzić i z Wielkiej Nauki jest rozliczany.  W rozwiniętych krajach instytuty branżowe służą swojej branży, co jest oczywiste i naturalne. Niestety my nie jesteśmy na garnuszku lobby rybackiego, jak sądzi liczne grono wędkujących. Sektor rybactwa to pikuś aby naukę jeszcze ciągnąć. Świat naukowy oszalał na punkcie Indeksów, cytowalności, Hirschów, nauki dla samej nauki. Masz HSy - jesteś Naukowcem, nie masz – jesteś kiepsko opłacanym rzemieślnikiem.


Krajowy system grantowy promuje wybitnych naukowców (zHSami) i wybrane dziedziny (np. biologia molekularna, genetyka etc)  i tam idzie kasa, takie karasiowe badania należą  raczej do poślednich dziedzin.  Gdyby jeszcze karaś był na liście gatunków kluczowych, Naturowych, zagrożonych, z czerwonej listy, takie badania może miały by jakieś szanse. Strzebla błotna może autostradę zawrócić ale karaś już nie. Nakłady na naukę, mimo zapewnień polityków, są coraz mniejsze. Idą wybory, a o wyborców trzeba dbać. My nie wyjdziemy na ulicę opony palić. Musimy sami szukać funduszy z różnych źródeł, które najczęściej nie dają  swobody badawczej.
Abstrahując od kwestii konieczności/słuszności różnych projektów badawczych, myśląc o przyszłości trzeba mieć na uwadze tzw. czynnik społeczny. Uprawiam już Political Fiction, ale co się stanie gdy będziemy postulować  o ograniczenia w wędkarstwie,  jakieś limity,  zakazy i takie tam eko-kazania?  :D

Jak ktoś słusznie wspomniał, pozostaje nam tylko edukować nowe pokolenia.
Tomasz

Spoko, ja to rozumiem. Nie zgłębiacie problemu bo nie macie za to płacone, macie robić coś innego.

Problem jest tego typu, że wędkarzy jest milion, zmniejszam te liczbę. To sa potencjalni klienci, to oni płaca za wody swoimi składkami. Bez ich składek wód nie spotka rozkwit, nie pojawi sie rybak i ich nie przejmie.

Milion wędkarzy. Zdecydowana większość niezadowolona. Dlaczego więc nie działać dla ich dobra? Z poszanowaniem przyrody oczywiście. Przecież zapłacą za to. Mielibyście ręce pełne roboty, bo sztuką jest dostosować łowiska do potrzeb wędkarzy bez  zbytniego szkodzenia danej wodzie.

Państwo dla którego pracujecie, stanowią obywatele. Za wody i korzystanie z nich nie płaci kajakarz ani ktoś kto jedzie się kąpać nad jezioro. Płaca wędkarze. Więc idąc tym tropem - pracując dla państwa - powinniście rozpatrywać oczekiwania tych co płącą za dzierżawę. Bo wody trzeba zagospodarowywać.

To co piszecie niby jest takie logiczne. Wskażcie jednak jakiś inny taki kraj jak Polska, gdzie jest podobnie. Nie ma! Dlatego można spróbować to przełamać.

To co piszesz Tomek nie idzie do końca w parze z tym co pisze Kotwic. I inaczej, spełnienie części oczekiwań wędkarzy nie zaprzecza temu co piszecie. O dziwo bronicie sie przed tym. Myślę, że jeżeli ktoś zleciłby Wam opracowanie odpowiednich operatów (zmiana regulaminu połowów , limitów tez wchodziłaby w grę) , które miałyby na celu 'napełnić' wody, zrobilibyście to. Raczej kasa stoi na przeszkodzie.

I tutaj na koniec taka mała dygresja. Moglibyście proponować wędkarzom robienie operatów pod nich,  proponowac zmiany, które poprawiłyby ich łowiska. Potraktujcie ich jak klientów. Setki tysięcy niezadowolonych, po prostu wielka okazja aby na tym zarobić, pomóc, coś naprawić. Tutaj nie trzeba wcale habilitacji, bardziej doświadczenia w takich projektach. Może zabrzmi to jak science-fiction - ale wiele kół, stowarzyszeń mogłoby szarpnąć się na coś takiego, jeżeli skuteczność takiej działalnosći będzie wysoka. Wy jesteście ichtiologami i na pewno wiecie jak to zrobić. Ja nie słyszałem nigdy o tym aby ktoś coś takiego proponował. Grendziu pokazał jak się męczono na Czarnym, wędkarze są niezadowoleni, więc operat nie był raczej przygotowany najlepiej. Bo jeżeli szukanie projektów ma polegać na wyrywaniu kasy z UNii, to jest to trochę ślepa uliczka. Nie wiem jak z jesiotrem, ale ośrodek w Grzmięcy ktoś musi utrzymywac później, Unia za wszystko nie płaci - pewne koszta później trzeba niestety ponosić. No i niczym zacięta płyta powtórzę - Czesi mają fajne wody, na pewno więc jest to do zrobienia.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 11.10.2015, 02:18

Kotwic, tak jak pod rybaka zarybia się węgorzem (tak dokładnie - to ryba dla rybaka) tak pod wędkarzy trzeba odpowiednio zarybiać. Bo to oni opłacają dzierżawy i utrzymują wody a nie Ty.

Luk, pod warunkiem, że dba się o równowagę, a u nas pakuje się wszędzie karpia i trudno złowić coś innego. Poza tym, czy rzeczywiście nie można zadbać o to, żeby wody zachowywały swój naturalny charakter? Przecież karpie można wpuszczać do wyznaczonej liczby zbiorników zamkniętych, dla pasjonatów tej ryby. Reszta niech będzie wolna od karpia.

Fakt, karp nie rozmnaża się w Polsce. Chwała Bogu.

I o to chodzi Darek. Tam gdzie jest 'wanna' niech będzie sporo karpia, w wodzie większej niech to będzie mniejsza ilość ale większe osobniki, na niektórych wodach może być bez karpia. Każdy okręg ma różnego rodzaju wody. I nie każda musi mieć ten gatunek. Ważne aby był w kilku miejscach. Mateo napisał o zagęszczeniu jakie panuje na łowisku - zatybiono karpiem kilka dni temu... Jaki jest sens robic coś takiego? 50-75% dostanie w łeb jeszcze w tym roku. A można zarybić połową takiej ilości ( w kilogramach) - ale większymi sztukami, nałożyć górne wymiary, tak aby pływały karpie powyżej 8-10 kilogramów. Wilk syty i owca cała, Reszta może być zarybiona linem na przykład. Ten w pażdzierniku rzucać się na zestawy nie będzie, karaś pospolity podobnie, bo nie żeruje tak po introdukcji.

Sama idea karpia - to tak zrobić aby był i nie szkodził zbytnio innym gatunkom. Zenon Bombalina z dwiema zamrażarami będzie może zły, że nie ma sieczki pozarybieniowej, ale po pewnym czasie dostrzegłby sens takiej polityki, bo więcej byłoby ryb konkretnych.
A wszystkich zadowolić się nie da nigdy :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 11.10.2015, 08:31
Milion wędkarzy. Zdecydowana większość niezadowolona. Dlaczego więc nie działać dla ich dobra? Z poszanowaniem przyrody oczywiście. Przecież zapłacą za to. Mielibyście ręce pełne roboty, bo sztuką jest dostosować łowiska do potrzeb wędkarzy bez  zbytniego szkodzenia danej wodzie.
Jasne, że jest to sztuką, zwłaszcza gdy każdy chce czegoś innego, a co gorsze ma być dużo i tanio. Dodając do tego fakt, że to dopasowanie musiałbym narzucić użytkownikowi rybackiemu, trzeba by mieć jego akceptacje oraz uzasadnienie ekonomiczne.
Ja tak to widzę, jeśli miałeś coś innego na myśli to napisz, by nie było wątpliwości.


Cytuj
Państwo dla którego pracujecie, stanowią obywatele. Za wody i korzystanie z nich nie płaci kajakarz ani ktoś kto jedzie się kąpać nad jezioro. Płaca wędkarze. Więc idąc tym tropem - pracując dla państwa - powinniście rozpatrywać oczekiwania tych co płącą za dzierżawę. Bo wody trzeba zagospodarowywać.
Częściowo masz rację, ale tylko w części związanej z obywatelami i wędkarzami jako obywatelami.
Co do opłat, to niestety za korzystanie z zasobów wody płaci konkretny użytkownik rybacki, to on planuje co zamierza robić, to on podlicza koszty i przychody. To użytkownik rybacki bankrutuje, a nie wędkarze.

Cytuj
Myślę, że jeżeli ktoś zleciłby Wam opracowanie odpowiednich operatów (zmiana regulaminu połowów , limitów tez wchodziłaby w grę) , które miałyby na celu 'napełnić' wody, zrobilibyście to.
Ale przecież wykonuję operaty, a w nich zawieram to co chce użytkownik rybacki (ma swój plan, ma do tego prawo) oraz zawieram to, co uważam, za niezbędne, by woda była zagospodarowana prawidłowo.
W czym więc problem i co według ciebie jest tutaj nieprawidłowe?

Cytuj
Moglibyście proponować wędkarzom robienie operatów pod nich, proponowac zmiany, które poprawiłyby ich łowiska. Potraktujcie ich jak klientów.
Luk, o czym ty mówisz. Czytasz to, co się pisze, czy tylko po łebkach wyciągasz niby-argumenty. >:O

Wiele razy pisałem, że wykonuję operaty dla każdego. Wśród tych operatów, co wykonałem znaczna część była na potrzeby pojedynczego wędkarza lub nieformalnego „klubu wędkarskiego”. Użytkują swoje wody (lub nie) tak jak to zostało ustalone. Cieszą się ze swojej wody lub narzekają (wiele tu zmiennych jest).


Może się jednak okazać, że to o czym mówię i tak pryśnie w konfrontacji z rzeczywistością.
Operat stworzony pod wędkarstwo i tak nie zadowoli 80% wędkarzy, bo:
- karpiarz zarzuci brak karpia,
- sumiarz płakać będzie z braku suma,
- spininngista załamie się, że drapieżnik daleko od brzegu jest i nie dorzuci tam,
- większość narzekać będzie, że zanęcać nie można (ograniczenia),
- większość narzekać będzie, że ryb nie ma lub nie biorą,
- większość powie, że za drogie zezwolenia są,
- itp. (nie wspomnę o trudnościach z dostępem do brzegu, pomostów, rzadkimi kontrolami itd.).
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 11.10.2015, 09:45
Kotwic, PZW jest głównym dzierżawcą, więc to nie jest 'inny' użytkownik rybacki, wszędzie jest on ten sam,ewentualnie chodzi o okręgi które są konkretnym dzierżawcą.

Po Twoich wpisach ja bym nie zlecił Ci zrobienia operatu, bo nie rozumiesz wędkarzy i ich zachcianek. Jasne, że nie jest to łatwe do zrobienia. Ale w  można spokojnie trafić w gusta, zapewniam. Jeżeli jest woda, na której są ładne ryby ale trudniejsze do złowienia (spławiają się, pływają przy powierzchni) - to wtedy wielu wędkarzy wie, że jest po co siedzieć nad wodą. Ja i wszyscy moi znajomi na razie tak mają przynajmniej. Może być to trudne łowisko - ale wiesz przynajmniej, że ryba jest. Inna rzecz to tak zarybić, aby wędkarze tego nie wyłowili jeszcze w październiku, jak na łowisku o którym pisał Mateo. A to przecież norma. Tak więc można dobrać porę zarybień - aby wszystko ocalało do wiosny, ewentualnie takimi rybami zarybić, aby nie były łatwe do odłowienia (lin i karaś na jesień, karp późną jesienią). Tutaj sam sposób zarybień może sprawić, że ryby będą. Kolejna rzecz to ryby z dobrego źródła, takie na pewno możesz zaproponować, bo to znasz od podszewki.

W ten sposób można zweryfikować żądania wędkarzy, poprzez badania wody, analizę rejestrów plus zarybienia większe, mające na uwadze presję wędkarską. W ten sposób mógłbyś pokazać i zapewnić, że od strony fachowej oferujesz pełny 'pakiet' :D Sumiarzy niemusisz zadowalać bo to margines i sum wiadomo co może zrobić w danej wodzie, karpiarzy już jak najbardziej. I szarego wędkarza również. Na przykład - japońca brać ile wlezie (zalecenie), ustalić wymiary rybom, większym wymiary górne (bo to woda dla wędkarzy, a oni chcą dużych ryb - więc po co je zabierać?). Zobacz, na Czarnym był operat ale nie znaleziono dostawcy narybku lub większych sztuk płoci i leszcza. Gdybyś prowadził to łowisko, i zapewnił ryby, dzisiaj byłoby inaczej. Może liczba łowiących z 220 nie zmalałaby do 150? Zobacz jak prowadzona jest ta woda! Był operat, ale teraz zarządzający się męczą, sami nie wiedzą co jest ta nie tak. Jeżeli miałbyś markę i 'dostępność' i gwarantował zrobienie operatu i opiekę (to bardzo istotne, coś jak serwis po- i gwarancyjny), to taki zarząd wybrałby Ciebie właśnie. A Ty sam miałbyś piękna okazję do strzelenia jakieś 'habilitacji' czy 'docentury', lub jakiegoś innego 'wybicia' się.

Jak na razie nie przekonujesz mnie do siebie. Jesteś niczym architekt, który krytykuje pomysły i życzenia zleceniodawcy. Zapewniam Cię, że tak trudno być rozchwytywanym.

Ogólnie może to uprościłem, ale wiele osób zapłaci za to aby ktoś poprowadził ich wody. Teraz będzie moda na łowiska 'no kill' - tutaj można się wykazać wiedzą i pomysłowością, bo to trudny temat, woda jednak jest do monitorowania i samemu można wiele się nauczyć. W ogóle można rozwinąć swój warsztat i pozdobywać różne tytuły. Wiem, może w Polsce musi to być często konieczne lizanie tyłka komuś, ale kto wie. Docent Wołos nie musi być autorem prawie wszystkich prac, ktoś mógłby mu pomóc i ściągnąć to brzemię z barków naszego tytana :D

Kotwic, polski rynek naprawdę jest tutaj nienasycony. Wiadomo, że wody okręgów są zarządzane w pewien sposób, ale i tak sam niewiele byś obrobił. Kilka dobrych zleceń i masz się wcale nieźle, nie wspomnę o poradniku dla prowadzących komercję. Kilku ichtiologów, którzy zrobią sobie markę i wsłuchają się w żądania wędkarzy, może mieć dostatnie życie w Polsce.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 11.10.2015, 10:14
Lucjanie - lud musi miec białko.
Swego czasu rozmawiałem z kilkoma prezesami kół w rozmowie jasno wyrazili potrzebe ludu:
przecież musimy zarybiać karpikiem na wiosne i na jesieni bo lud musi połowić - tak nic nie łowia to se przynajmniej złowia karpka na talerz......
i tu masz odpowiedz poco ......
przeciez sa proste metody zaryhiac kroczkiem niewymiarowym,  po zarybieniu wprowadzic zakaz wedkowania na 2 tygodnie ryba sie rozejdzie oswoi i nie bedzie walic jak gupia -odpowiedz od prezesow to ilu mi karte w przyszlym sezonie oplaci.......
juz pisalem trzeba czekac az to chore pokolenie odejdzie, rozwiazac pzw i caly ten system zmienic
oddac wody w prywatne rece -po dwoch latach rynek zweryfikuje gdzie jest fajnie i gdzie sa ryby.....
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 11.10.2015, 10:16
U mnie zarybiają w listopadzie i jest zakaz połowu białej ryby do końca roku.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 11.10.2015, 10:30
Kilku ichtiologów, którzy zrobią sobie markę i wsłuchają się w żądania wędkarzy, może mieć dostatnie życie w Polsce.

Cytuj
A Ty sam miałbyś piękna okazję do strzelenia jakieś 'habilitacji' czy 'docentury', lub jakiegoś innego 'wybicia' się.
Luk, rozbawiłeś mnie, straszliwie wręcz. W sumie to radosny początek dnia mi nastał. :beer:

Cytuj
Po Twoich wpisach ja bym nie zlecił Ci zrobienia operatu, bo nie rozumiesz wędkarzy i ich zachcianek.
Ależ mi to wcale nie przeszkadza, każdy może napisać operat. Każdy może zlecić napisanie operatu takiemu fachowcowi, którego uważa za najlepszego lub z którym się dogada. :beer:


Cytuj
Jeżeli miałbyś markę i 'dostępność' i gwarantował zrobienie operatu i opiekę (to bardzo istotne, coś jak serwis po- i gwarancyjny), to taki zarząd wybrałby Ciebie właśnie.
Tutaj w pełni się zgadzam. Serwis pogwarancyjny jest niezwykle ważny i potrzebny. :flowers:
Może dlatego część moich klientów zaakceptowała, że moja „opieka” jest dożywotnia i całodobowa. No cóż, może trzeba się lepiej postarać. ;D ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 11.10.2015, 10:46

Może się jednak okazać, że to o czym mówię i tak pryśnie w konfrontacji z rzeczywistością.
Operat stworzony pod wędkarstwo i tak nie zadowoli 80% wędkarzy, bo:
- karpiarz zarzuci brak karpia,
- sumiarz płakać będzie z braku suma,
- spininngista załamie się, że drapieżnik daleko od brzegu jest i nie dorzuci tam,
- większość narzekać będzie, że zanęcać nie można (ograniczenia),
- większość narzekać będzie, że ryb nie ma lub nie biorą,
- większość powie, że za drogie zezwolenia są,
- itp. (nie wspomnę o trudnościach z dostępem do brzegu, pomostów, rzadkimi kontrolami itd.).

Dodał mi bym jeszcze inny wątek.
Operat aby był pełnoprawnym dokumentem musi być pozytywnie zaopiniowany przez uprawnioną jednostkę. W Polsce takie uprawnienia mają 3 jednostki  m.in IRS.
Podczas opiniowania prawo głosu mają GDOŚ i  RDOŚie (generalne i regionalne dyrekcje ochrony środowiska). Jeśli obwód rybacki leży na obszarze objętym jakąkolwiek formą ochrony (np. Natura 2000, rezerwaty, parki,  OCHK itp), to mamy przesrane. Instytucje te bardzo restrykcyjne podchodzą do kwestii ochrony przyrody i mogą znacząco zmienić zapisy w operacie dotyczące np ilości wędkarzy, zarybiania, odłowów  itp.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 11.10.2015, 11:23
Panowie a nie zauważyliście że im większa mechanika przy danym temacie tym większy syf -mnogość instytucji , przepisów, obostrzeń spowodawała sytuacje jaka mamy z naszymi wodami.
Przeciez ci wszyscy ludzie musza miec etaty kazdy z nich jest madrzejszy od drugiego udowadniaja sobie wyzszosc swych argumentow -co spowodowalo pustynie w naszych wodach z drugiej strony etat jest kasa leci a efekty ich pracy widac.
Odrazu mowie nie pije do was panowie z forum Rybal , Kotwic mam bardziej na mysli system ktody zostal stworzony.
Dobrym przykładem niech bedzie sytuacja prywatnej wody np. Stawu czy zwirowni badz innych akwenach  tam nie musi sie zwracac uwagi jaka rybe sie do niego wpuszcza i w jakich ilosciach co powoduje ze takie wody sa rybne staja sie coraz bardziej popularne.
Dlaczego nie dac wolnej reki co do utrzymania rybostanu w danej wodzie dla danego dzierzawcy......
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 11.10.2015, 12:37
A Ty sam miałbyś piękna okazję do strzelenia jakieś 'habilitacji'...

Może jednak niech nasi rybaccy naukowcy strzelą najpierw doktoraty, zyskując podstawowy stopień naukowy - choćby w oparciu o analizę bioekonomicznych przewag rybactwa nad wędkarstwem, japońca nad złociakiem, jesiotra nad szczupakiem lub tołpygi nad linem. Wszak instytucjonalny naukowiec bez stopnia naukowego to jak ksiądz bez koloratki lub jezioro bez ryb ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 11.10.2015, 12:42
Luk czasami mam wrażenie, że za słowami pisanymi na forum, a przesympatyczną osobą, którą poznałem na zlocie kryje się inny człowiek.

Sorry nie ogarniam. Musiałem wyjść się przewietrzyć i gryzę się w język.

Dla wszystkich którzy zaangażowani są w tą dyskusję, polecam na całą "parę" w domu ten utwór:



Miłej niedzieli ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 11.10.2015, 17:20
A Ty sam miałbyś piękna okazję do strzelenia jakieś 'habilitacji'...

Może jednak niech nasi rybaccy naukowcy strzelą najpierw doktoraty, zyskując podstawowy stopień naukowy - choćby w oparciu o analizę bioekonomicznych przewag rybactwa nad wędkarstwem, japońca nad złociakiem, jesiotra nad szczupakiem lub tołpygi nad linem. Wszak instytucjonalny naukowiec bez stopnia naukowego to jak ksiądz bez koloratki lub jezioro bez ryb ;D
Wrócił z narwiańskiego łowiska
Znawca karasi i Hard wędziska
Oburzony od spławika specjalista
Patrzy, a tam  Irsu konkwista
Forum to wędkarska burżuazja
A nie ichtiologów  inwazja
Choć erystyka jest mu bliska
Kpiny zrobił sobie  z nazwiska
Docentura, profesura?
To herezje i chałtura!
Za nic ma magistrów wyliczanki
Nie godne to rzecznej przepływanki
Modusie, czytasz mędrców księgi
Zapewne i umysł masz tęgi
Nie bądź w swej ocenie taki prędki
Bo Twa wiedza sięga końca wędki

 Nazwisko, imie i tytuł znane redakcji ;)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 11.10.2015, 17:27
Mój zapyziały nos węszy aferę :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 11.10.2015, 17:28
Ale tutaj zaczął się dyplomatyczny festiwal personalnych wycieczek . Dejcie se chopy spokój z tymi '' poezjami '' i piszta do rzeczy albo wcale  :thumbup:
Tomek , pamiętasz o mnie ?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 11.10.2015, 17:29
Mój zapyziały nos węszy aferę :)


Dokładnie Andrzejku
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 11.10.2015, 17:30

Wrócił z narwiańskiego łowiska
Znawca karasi i Hard wędziska
Oburzony od spławika specjalista
Patrzy, a tam  Irsu konkwista
Forum to wędkarska burżuazja
A nie ichtiologów  inwazja
Choć erystyka jest mu bliska
Kpiny zrobił sobie  z nazwiska
Docentura, profesura?
To herezje i chałtura!
Za nic ma magistrów wyliczanki
Nie godne to rzecznej przepływanki
Modusie, czytasz mędrców księgi
Zapewne i umysł masz tęgi
Nie bądź w swej ocenie taki prędki
Bo Twa wiedza sięga końca wędki

 Nazwisko, imie i tytuł znane redakcji ;)

 :flowers: :flowers: :flowers: :beer: :beer: :beer: :flowers: :flowers: :flowers: :thumbup:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 11.10.2015, 17:35
Jestem za tym by zamknąć ten temat, bo do niczego dobrego dalsza jego kontynuacja nie prowadzi.

wysłane z telefonu

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 11.10.2015, 18:05
Jestem za tym by zamknąć ten temat, bo do niczego dobrego dalsza jego kontynuacja nie prowadzi.

wysłane z telefonu



No nie wiem  :-\ Jest tu kupa informacji i wiedzy .
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 11.10.2015, 18:49
Kpiny zrobił sobie  z nazwiska

Doceniam oczywiście uzdolnienia Pana Rybala jako sieciowego (pun intended) poety, wszelako jedną rzecz muszę sprostować: nie kpię "z nazwiska", lecz co najwyżej z magistersko-inżynierskich prób onieśmielenia forumowiczów swym naukowym majestatem, fantazjowania o nieodzowności komercyjnych użytkowników rybackich dla kontroli i ochrony wód/rybostanu, uporczywego przemilczania lokalnie destruktywnej roli tychże użytkowników, plątania się w zeznaniach odnośnie stanu czeskiej branży rybackiej, powielania antropomorfizujących mitów neurofizjologicznych odnośnie (rzekomego) rybiego cierpienia, gruntownej nieznajomości wędkarskich/rybackich realiów w UK etc.

Z tym "sięganiem końca wędki" też byłbym na przyszłość ostrożny: Pan Rybal tego nie wie, ale w regularnym użyciu są wędziska o długości zbliżonej do bocznej linii pola karnego! Że to całkiem sporo - to Pan Rybal za dwie godziny zobaczy w telewizji :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: lester w 11.10.2015, 19:38
Jestem za zamknięciem tego tematu. Na kłódeczkę.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 11.10.2015, 19:52
Jestem za zamknięciem tego tematu.Na kłódeczkę.

Nie, dlaczego? Ciekawie jest. Mi się podoba.  ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 11.10.2015, 19:59
Jestem za zamknięciem tego tematu.Na kłódeczkę.

Nie, dlaczego? Ciekawie jest. Mi się podoba.  ;D
Dlatego, że nic nie wnosi konstruktywnego, a jest powodem napięć i rosnącego poirytowania  niektórych użytkowników forum.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Arunio w 11.10.2015, 20:06
A może i tu admini mimo własnego zaangażowania, wytną co zbyt zapalne dyskusje i po wzajemnych ukłonach z adwersarzami wrócą do sedna tematu?? No sory ale nawet tematy nakręcające wszystkich powinny być tu pod ścisłą kontrolą jak reszta! Gdzie indziej są bany za podejście a tu wolna amerykanka z obu stron! Nie jestem za zamykaniem wątku! >:O
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 11.10.2015, 20:09
Arek, boję się, że nie zobaczymy tu partnerskiej rozmowy... Jak jej nie będzie, to skończy się jak zawsze w takich przypadkach -wygra ten kto ma największą parówkę - a to ma być forum wędkarskie a nie masarnicze. 8)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Arunio w 11.10.2015, 20:54
Uwielbiam Andrzeju twoje dwuznaczne riposty! ;D To nie jest żart! Szacuneczek za spokojne podejście! :thumbup: ;)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 11.10.2015, 20:58
Kpiny zrobił sobie  z nazwiska

Doceniam oczywiście uzdolnienia Pana Rybala jako sieciowego (pun intended) poety, wszelako jedną rzecz muszę sprostować: nie kpię "z nazwiska", lecz co najwyżej z magistersko-inżynierskich prób onieśmielenia forumowiczów swym naukowym majestatem, fantazjowania o nieodzowności komercyjnych użytkowników rybackich dla kontroli i ochrony wód/rybostanu, uporczywego przemilczania lokalnie destruktywnej roli tychże użytkowników, plątania się w zeznaniach odnośnie stanu czeskiej branży rybackiej, powielania antropomorfizujących mitów neurofizjologicznych odnośnie (rzekomego) rybiego cierpienia, gruntownej nieznajomości wędkarskich/rybackich realiów w UK etc.
Z tym "sięganiem końca wędki" też byłbym na przyszłość ostrożny: Pan Rybal tego nie wie, ale w regularnym użyciu są wędziska o długości zbliżonej do bocznej linii pola karnego! Że to całkiem sporo - to Pan Rybal za dwie godziny zobaczy w telewizji :)
Co raz mniej rozumiem:
1.   Co jest ta  magistersko-inżynierskia próba onieśmielenia forumowiczów swym naukowym majestatem? Niemalże w każdym kolegi poście znajdę  jakaś subtelną deprecjacje wyksztłaciuchów -od mgr przez docenta do profesora. Wątek dotyczył mojej firmy i poniekąd mnie, chyba mogłem zatem wyrazić swoje zdanie.
2.   Uważam (kolega nazwał to fantazją), że w obecnej sytuacji prywatny użytkownik obwodów rybackich jest lepszy niż państwowy czy gminy. Najbliżej mi do austriackiej szkoły ekonomii a zwłaszcza teorii  Ludwiga von Misesa.
3.   Uważam, że przepisywana lokalna destruktywna rola tychże użytkowników jest niesprawiedliwa i zdecydowanie przesadzona. Pracowałem kilka lat na wodzie, więc mnie takie uproszczenia nieco bolą.  Wszystkie za i przeciw zestawiłem w tabelce w moim linkowanym wcześniej artykule.
4.   Nie znam specyfiki branży rybackiej - ani w Czechach, ani w Słowacji, ni w UK, even w Mołdawii, na tyle aby odpowiadać na pytania: dlaczego tam jest dobrze a u nas źle. Sama konstrukcja pytania jest nieco infantylna. Jestem przekonany, że podobnie odpowiedzieliby autorzy raportu o rybactwie w EU.
5.   Proszę wskazać gdzie powielam jakieś antropomorfizujące neurofizjologiczne mity odnośnie (rzekomego) rybiego cierpienia?!?!?
6.   Na litość Boską, gdzie chwaliłem się, że znam realia wędkarskie/rybackie w UK?

Może jednak proszę już więcej nie odpisywać, bo wiem czego mogę się spodziewać.
A bramki są dwie…
Pozytywnych emocji
 Tomasz Czerwiński

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Arunio w 11.10.2015, 21:10
Oj Fakt Mój kolega Andrzejm ma sporo racji! Panie Tomaszu Jako forumowicz S&G naprawdę doceniam cierpliwość i zaangażowanie w wątki na tym forum ! Tak Pańskie jak i  usera Kotwic! To nie jest w żadnym przypadku poparcie waszych tez i opinii. Ja o tym nie mam wielkiego pojęcia! Ale jako fachowcy w swojej dziedzinie bezinteresownie i cierpliwie przedstawiacie swoje racje! Chłopaki z S&G jak by to nie brzmiało jednak walczą o dobro wędkarstwa i wód w tym kraju! Czy jest jakaś szansa by się na siebie nie obrazić, a wypracować jakieś wspólne stanowisko po mimo animozji?? I tu na wspólnej platformie pokazać co można ,a co nie?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 11.10.2015, 21:21
Arku, jest. Tylko trzeba wykazać odrobinę chęci. A tej co niektórym brakuje.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Arunio w 11.10.2015, 21:34
Rozumiem Danielu! Ale pytam! Zawsze jest jakieś wyjście! :-[
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 11.10.2015, 21:56
Rozumiem Danielu! Ale pytam! Zawsze jest jakieś wyjście! :-[
Trochę to wszystko słabo wyszło, nie tak powinno się rozmawiać.  Z wodami wiemy jak jest - ogólnie słabo. My wędkarze zamiast skupiać się na poprawie techniki, sposobami nęcenia, tracimy energię na wyszukiwanie nowych wód gdzie można coś złapać. Obecny stan rzeczy nie jest wynikiem działań w ostatnich latach, to zaniedbania kilkudziesięciu lat. W skład tego wchodzą i zanieczyszczenia, rybacy, wędkarze-masarze oraz sama polityka Gospodarstw Rybackich i PZW. Teraz mamy kwadraturę koła, bo chcemy więcej ryb i to szybko i stąd mamy zarybianie takimi gatunkami a nie innymi. Coraz mniej osób mam możliwość regularnego wyjazdu nad wodę- jeżdżą raz w tygodniu, chcą złapać rybę i walą tony zanęty bo inaczej ryba nie podejdzie. Ryba nie chce żerować bo albo jej nie ma, albo nie ma odpowiednich warunków do rozrodu przez zanieczyszczenia. W mojej ocenie tak to wygląda. To, że wędkarzy jest ponad milion to nic kompletnie nie oznacza. My jesteśmy hobbystami, uprawiamy taki sport, a bardzo wielu ludzi utrzymuje z połowów rodziny i to na nich skupia się polityka. Dla nas to sport, dla nich chleb dla dzieci. Świata nie uzdrowimy, ale może wypracujmy plan który pozwoli na utworzenie w każdym regionie łowiska typowego pod wędkarzy - z odpowiednim operatem, zarybieniami, ochroną środowiska i wreszcie egzekwowaniem prawa. Tutaj skupmy swoją energię a nie na udowadnianie kto ma rację, bo cała para idzie w gwizdek.  Może ktoś zacznie mnie poprawiać, że to nie ilości zanęty mają wpływ na środowisko - może ma rację, ja tego nie wiem, ale mamy na forum kilku fachowców i kilku naukowców i szanujmy ich wiedzę i szanujmy ich samych. Ja chętnie się dowiem, co ja sam mogę zrobić by mieć wpływ na poprawę jakości wód na których łowię. Ja się dowiem, przekażę innym - może zadziała i poleci dalej. Tak to chyba powinno wyglądać.

ps. największą parówkę ma i tak Rocco! 8)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 11.10.2015, 22:09
Oglądając jednym okiem mecz musze naopisać to i owo... :D

Rozumiem, że dyskusja wydaje się niektórym z Was niepotrzebna. Jednak dzięki niej, pojawiają się kolejne kwestie, pojawiają się też rozwiązania. Szkoda, że robi się czasami nerwowo...

Kotwic i Rybal robia to co robią. Nam wędkarzom pewne rzeczy się nie podobają, im zaś też niektóre nie pasują. Jakkolwiek by się nie działo, powoli dochodzimy do jakiegoś porozumienia, cos tam zaczyna się wyłaniać. Nie chodzi tu wcale o to aby komuś dowalić, ponarzekać. Sama dyskusja jest indeksowana przez wyszukiwarki, i wiele osób może na ten temat trafić, poznać punkt widzenia ichtiologów lub też wędkarzy chcących pozytywnych zmian. Samo z siebie nic się nie wydarzy.

Tak jak Rybal i Kotwic mam nadzieję przekonali się, że wędkarze to niekoniecznie kormorany z wędkami, tak i my widzimy ich działania z pewnej strony. Nie mam złudzeń, że jako ichtiolodzy nie rozumieją nas do końca (jeszcze), mam nadzieję, że wiele zdołali tutaj zobaczyć, my tez się czegoś dowiedzieliśmy i wciąż dowiadujemy.

Na przykład w kwestii karasia pospolitego i japońca - nie ma sensu kruszyć kopii o to kto zawinił bardziej, lub jakie badania kto robił, liczy się bardziej to co będzie się robić teraz, nie ma co płakac nad wylanym mlekiem ( mi służyło to do pokazania, że IRŚ nie działa zawsze po to aby chronić naturę i jej równowagę). I tak wiele osób poznało ten problem, i mam nadzieję, że japoniec będzie smakował wyśmienicie :D

Może wkrótce więcej rzeczy będzie o tym jak działać, co robić, mniej będzie kłótni. Kto wie... Ale nie jest to spór o to kto ma większą parówkę :D Zresztą, czy uważacie, że nie dyskutując tutaj byłoby lepiej, pojawiły by sie pewne kwestie, rozwiązania? Raczej nie... Kobiety potrzebują rozmawiać z kimś, wtedy pojawiają się im rozwiązania. Faceci niby więcej myślą, ale tutaj chyba jestesmy trochę jak baby.

Dlatego proszę powściągnąć emocje i powstrzymywać się przed ostrymi komentarzami :beg:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 11.10.2015, 22:19
Cyt. "Sama dyskusja jest indeksowana przez wyszukiwarki, i wiele osób może na ten temat trafić, poznać punkt widzenia ichtiologów lub też wędkarzy chcących pozytywnych zmian. Samo z siebie nic się nie wydarzy." - i tak sie nic nie wydarzy nie ujmując panowie dyskusji w tym temacie przegadamy jeszcze 500 stron i tak sytuacja bedzie bez zmian.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 11.10.2015, 22:21
Cyt. "Sama dyskusja jest indeksowana przez wyszukiwarki, i wiele osób może na ten temat trafić, poznać punkt widzenia ichtiologów lub też wędkarzy chcących pozytywnych zmian. Samo z siebie nic się nie wydarzy." - i tak sie nic nie wydarzy nie ujmując panowie dyskusji w tym temacie przegadamy jeszcze 500 stron i tak sytuacja bedzie bez zmian.

Jestem przekonany że się mylisz.. gdybyś miał rację dalej siedzielibyśmy na drzewach. :)
edit - oczywiście bez urazy Maciek. Chodzi mi o to, że mimo tego, że te prawie 10 stron postów póki co nie doprowadziło do efektywnego działania to nie należy się zrażać. Może po tej 500 stronie jednak coś się zmieni.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 11.10.2015, 22:27
Cyt. "Sama dyskusja jest indeksowana przez wyszukiwarki, i wiele osób może na ten temat trafić, poznać punkt widzenia ichtiologów lub też wędkarzy chcących pozytywnych zmian. Samo z siebie nic się nie wydarzy." - i tak sie nic nie wydarzy nie ujmując panowie dyskusji w tym temacie przegadamy jeszcze 500 stron i tak sytuacja bedzie bez zmian.

"

jestem przekonany że się mylisz.. gdybyś miał rację dalej siedzielibyśmy na drzewach. :)

Może i sie mylę ale znam życie i wiem jak sprawy w naszym kraju wyglądają.
Nie bądźmy naiwni ktoś z tego porzadku jaki obowiazuje żyje a co gorsze o nas wedkarzach z innym punktem widzenia niz wedkarze-masarze mysla nienormalni-gorzej jak za jakis czas powiedzą nie sprzedamy wam pozwolenia bo jestescie inni.....
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 11.10.2015, 22:36
Maćku, nie chowajmy jajek z tego powodu że jesteśmy inni, tym bardziej, że postępujemy słusznie. Może dzisiaj się nic nie zmieni, może i nie jutro, ale za jakiś czas zmiana na pewno nastąpi. Zewrzyjmy szyki, "zróbmy" chociaż jedną wodę w Polsce taką jak być powinna/ o jakiem marzymy i zobaczymy wtedy czy ma to sens, ile to trwało i jakie są tego skutki. Nie interesują mnie inni wędkarze-masarze, ani wędkarze-śmieciarze, jeżeli będą wytykać mnie palcami za to, że postępuję słusznie - to mogą mnie pocałować w mój owłosiony tyłek. Ja lemingiem nie jestem.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 11.10.2015, 22:45
Już pisałem Andrzeju ze krzyczalem .... jeden wniosek z mego halasu trzeba czekac aby pokolenie odeszlo ....... czas pokaze zmiany
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 11.10.2015, 22:48
Już pisałem Andrzeju ze krzyczalem .... jeden wniosek z mego halasu trzeba czekac aby pokolenie odeszlo ....... czas pokaze zmiany
Ano właśnie.. tylko trochę szkoda tego czasu. Młodzież już się tak nie garnie do wędkarstwa. Za chwilę zostaniemy sami :-\ (pokoleniowo oczywiście)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 11.10.2015, 22:50
Już pisałem Andrzeju ze krzyczalem .... jeden wniosek z mego halasu trzeba czekac aby pokolenie odeszlo ....... czas pokaze zmiany
ano właśnie.. tylko trochę szkoda tego czasu. Młodzież już się tak nie garnie do wędkarstwa. Za chwilę zostaniemy sami :-\ (pokoleniowo oczywiście)

U mnie mlodych jak na lekarstwo  - moje pokolenie a potem czarna dziura.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 11.10.2015, 23:04
Co raz mniej rozumiem:

"Coraz" jednak bardziej pasowałoby do wykształciucha z naukowymi aspiracjami ;)

1. Chodzi o to, że jeżeli/dopóki nie posiada się stopnia/tytułu naukowego, raczej nie wypada obnosić się na forach ze swym naukowym statusem celem przydania powagi swym opiniom.

2. Fantazją jest sugestia, jakoby obecność komercyjnych "rybaków" była nieodzowna dla efektywnej kontroli i ochrony wód/rybostanu. Nie jest nieodzowna, o czym poucza nas choćby przykład Czech.

3. Nie ma tu żadnego "uproszczenia" ani krzywdzącej generalizacji, bo mowa jest o lokalnie destruktywnej roli. Jeżeli Pan Rybal neguje takową rolę, sugerujemy konsultację u rybackich doktorów Czarkowskiego i Kuprena, którzy potwierdzają istnienie "nieuczciwych i krótkowzrocznych użytkowników rybackich" oraz przyznają, że "nieodpowiedzialnie prowadzona, niezrównoważona komercyjna gospodarka rybacka miała znaczny udział w degradacji ekosystemów wodnych, często doprowadzając do wyginięcia lub zaburzenia struktury lokalnych populacji ryb".

4. Pan Rybal nie może się zdecydować, czy czeska branża rybacka kwitnie (bo "dwie szkoły średnie rybackie, studia rybackie, instytut rybacki, a rybacy są służbą mundurową"), czy raczej ledwo zipie (bo "rybactwo uprawiane jest na tak małą skalę, że praktycznie nie ma żadnego znaczenia", a rybaków jest czterech).

5. Pan Rybal oskarża wędkarzy wypuszczających ryby o "dręczenie" - nie da się "dręczyć" organizmu pozbawionego odpowiedniego potencjału w zakresie doznawania bólu/cierpienia, więc Pan Rybal przemyca założenie, które można zasadnie uznawać za mit z neurofizjologicznego/neurobiologicznego punktu widzenia (popartego stosownymi badaniami eksperymentalnymi).

6. Szkoda - liczyłem, że od współautora dzieła "Rybactwo śródlądowe w Unii Europejskiej" dowiem się, czym dokładnie zajmuje się owych 1276 brytyjskich rybaków i jak ma się ichniejsza gospodarka rybacka do "racjonalnej gospodarki rybackiej" na polską modłę.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 11.10.2015, 23:10
Widzę, że do licytacji parówek doszło obrzucanie się klockami.. no cóż.
Szanowni Panowie, ja Wam wodę do 20-30 ha "załatwię". Dogadajcie się i pokażcie jak powinno się to wyglądać. Proste.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Arunio w 11.10.2015, 23:16
Można mnie tu zlinczować za zabieranie głosu w wątku którego do końca nie ogarniam! Ale właśnie jako zwykły słuchacz tematu!Kultura dyskusji przemawia za naszymi dyżurnymi i DARMOWYMi ichtiologami!
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 11.10.2015, 23:34
Ludkowie, ale tutaj nie ma co się przejmować kłótniami, można czytać, wyciągać wnioski, działać lub tylko krzyczeć.
Każdy ma wybór i wolność wypowiedzi (czasem minimalnie zbyt wielką, czasem trochę ograniczoną ;D)
Jak widać, nie ma rozróżnienia na stanowiska lub wykształcenia (choć mam wrażenie, że profesor Modus, wykazał małostkowość moją, a może nie tylko). Ale i ów prof. niedawno nic o Czeskim Instytucie nie wspominał, ani też prac Czechów nie cytował, widać jednak, że kilka wypowiedzi w temacie dało materiał do dyskusji.
Bez urazy Modus, wyrafinowany sposób wypowiedzi wskazuje na znamienite doświadczenie, choć pokracznie wykorzystane. Wielu pomniejszych, (jak ja) wypowiedziało się w wątku: propozycje i zmiany, ale niektórzy ograniczają się tylko do krytyki (wolność słowa na to pozwala).
Od zawsze piszę: działać to sztuka, pie..przenie przychodzi samo  (w wielu wypadkach bez bólu). ;) ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 11.10.2015, 23:38
Maciek, ja myślę, że jest pewna metoda aby tym co biorą wszystko wytłumaczyć, że warto zachować umiar i dbać. Jeżeli ryb będzie więcej i będą się rozmnażać, to i oni przestrzegając regulaminów będą mogli więcej zabrać.  Metoda małych kroków może zadziałać, zwłaszcza jeżeli dołoży się edukację. Przynajmniej warto próbować - lepiej zrobić cokolwiek próbując niż nic.

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 11.10.2015, 23:40
Co raz mniej rozumiem:

"Coraz" jednak bardziej pasowałoby do wykształciucha z naukowymi aspiracjami ;)

1. Chodzi o to, że jeżeli/dopóki nie posiada się stopnia/tytułu naukowego, raczej nie wypada obnosić się na forach ze swym naukowym statusem celem przydania powagi swym opiniom.

2. Fantazją jest sugestia, jakoby obecność komercyjnych "rybaków" była nieodzowna dla efektywnej kontroli i ochrony wód/rybostanu. Nie jest nieodzowna, o czym poucza nas choćby przykład Czech.

3. Nie ma tu żadnego "uproszczenia" ani krzywdzącej generalizacji, bo mowa jest o lokalnie destruktywnej roli. Jeżeli Pan Rybal neguje takową rolę, sugerujemy konsultację u rybackich doktorów Czarkowskiego i Kurpena, którzy potwierdzają istnienie "nieuczciwych i krótkowzrocznych użytkowników rybackich" oraz przyznają, że "nieodpowiedzialnie prowadzona, niezrównoważona komercyjna gospodarka rybacka miała znaczny udział w degradacji ekosystemów wodnych, często doprowadzając do wyginięcia lub zaburzenia struktury lokalnych populacji ryb".

4. Pan Rybal nie może się zdecydować, czy czeska branża rybacka kwitnie (bo "dwie szkoły średnie rybackie, studia rybackie, instytut rybacki, a rybacy są służbą mundurową"), czy raczej ledwo zipie (bo "rybactwo uprawiane jest na tak małą skalę, że praktycznie nie ma żadnego znaczenia", a rybaków jest czterech).

5. Pan Rybal oskarża wędkarzy wypuszczających ryby o "dręczenie" - nie da się "dręczyć" organizmu, który nie posiada stosownego potencjału w zakresie doznawania bólu/cierpienia, więc Pan Rybal przemyca założenie, które można zasadnie uznawać za mit z neurofizjologicznego/neurobiologicznego punktu widzenia (popartego stosownymi badaniami eksperymentalnymi).

6. Szkoda - liczyłem, że od współautora dzieła "Rybactwo śródlądowe w Unii Eurpoejskiej" dowiem się, czym dokładnie zajmuje się owych 1276 brytyjskich rybaków i jak ma się ichniejsza gospodarka rybacka do "racjonalnej gospodarki rybackiej" na polską modłę.
Wyluzuj, Tobie też się omskło po klawiaturze, nawet w tym poście

Czechy stawami stoją stąd te ładne mundurki. Choć Słowacy byliby lepszym przykładem na brak rybaków komercyjnych.
Znasz angielski lepiej niż a nie doczytałeś  - 1276 rybaków to licencje na połów salmonidów i węgorza szklistego w deltach rzek. A moje współautorstwo dzieła Rybactwo ..., dręczenie ryb, brak  stosownego  tytułu by nadać rangi .... 
Wyautowałeś mnie skutecznie.
Tomasz Czerwiński

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Arunio w 11.10.2015, 23:46
Ludkowie, ale tutaj nie ma co się przejmować kłótniami, można czytać, wyciągać wnioski, działać lub tylko krzyczeć.
Każdy ma wybór i wolność wypowiedzi (czasem minimalnie zbyt wielką, czasem trochę ograniczoną ;D)
Jak widać, nie ma rozróżnienia na stanowiska lub wykształcenia (choć mam wrażenie, że profesor Modus, wykazał małostkowość moją, a może nie tylko). Ale i ów prof. niedawno nic o Czeskim Instytucie nie wspominał, ani też prac Czechów nie cytował, widać jednak, że kilka wypowiedzi w temacie dało materiał do dyskusji.
Bez urazy Modus, wyrafinowany sposób wypowiedzi wskazuje na znamienite doświadczenie, choć pokracznie wykorzystane. Wielu pomniejszych, (jak ja) wypowiedziało się w wątku: propozycje i zmiany, ale niektórzy ograniczają się tylko do krytyki (wolność słowa na to pozwala).
Od zawsze piszę: działać to sztuka, pie..przenie przychodzi samo  (w wielu wypadkach bez bólu). ;) ;D
;D ;D ;D No to sie mam z pyszna!  Jako zwykły ludek poniecham prostacko dyskusji i zrozumienia dla wyższych sfer tego gatunku! Jako rasa wyższa Duście się we własnym sosie!
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 11.10.2015, 23:47
[...]  Metoda małych kroków może zadziałać, zwłaszcza jeżeli dołoży się edukację. Przynajmniej warto próbować - lepiej zrobić cokolwiek próbując niż nic.
O to właśnie chodzi, nikt przecież obecnego stanu nie zmieni w jeden sezon. Zacznijmy z jednym projektem, zaangażujmy się na ile będziemy mogli i zobaczymy co z tego wyjdzie. I dajmy sobie już spokój z wycieczkami personalnymi, bo to nie w porządku.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 11.10.2015, 23:48
Wyluzuj, Tobie też się omskło po klawiaturze, nawet w tym poście

Każdemu się zdarza, ale nie każdy potrafi to złośliwie wykorzystać ;D

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: stas1 w 11.10.2015, 23:49
Czytając was z boku - Jak dzieci.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 12.10.2015, 00:30
Czytając was z boku -Jak dzieci

Jak dzieci, jak BABY - chcieli zamykać wątek, obrażali się, obiecali że nie będą więcej tutaj pisać i słowa nie dotrzymali (np. Ja).

Panowie oprócz nauki którą tutaj czerpiemy, jakby było nudno, gdybyśmy nie poruszali tej problematyki :beer:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 12.10.2015, 01:05
...wykazał małostkowość moją, a może nie tylko...

Nie jest jasne, o co Panu Kotwicowi chodzi, ale na wszelki wypadek małostkowo zauważę, że małostkowość to nie małość/znikomość/marność. Dodam również, że złośliwości pod adresem osób podkreślających (dla perswazyjnego efektu) swą naukowość/uczoność nie stanowią przejawu obnoszenia się z naukowością/uczonością.

Nie trzeba doprawdy być "profesorem", doktorem habilitowanym ani nawet magistrem, by takie rzeczy rozumieć :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 12.10.2015, 08:27
Maciek, ja myślę, że jest pewna metoda aby tym co biorą wszystko wytłumaczyć, że warto zachować umiar i dbać. Jeżeli ryb będzie więcej i będą się rozmnażać, to i oni przestrzegając regulaminów będą mogli więcej zabrać.  Metoda małych kroków może zadziałać, zwłaszcza jeżeli dołoży się edukację. Przynajmniej warto próbować - lepiej zrobić cokolwiek próbując niż nic.

Ja na to patrzę zupełnie inaczej skoro płacimy za dane dobro a w tym wypadku to pozwolenie na połów ryb w wodach PZW to moim zdaniem ta zapłata uprawnia nas do łowienia ryb a nie opowieści o nich Panowie .
Prosty przykład kupując bilet na kolejkę na kasprowy wierch - to czy zastanawiacie się czy trzeba wymienić linę naprężającą , zreperować gondole - nie wsiadacie jedziecie jak wam się nie podoba nie płacicie i nie jedziecie.
Tak samo należy podejść do PZW - my członkowie nie jesteśmy od poprawiania , od wymyślania , od sugerowania - skoro wszystkie nasze pomysły nie podobają się są głupie nie prowadzą do niczego bo spowodują spadek i tak mały osób opłacających - to po co to robić .....
Dlatego uważam że trzeba czekać raz aby to towarzystwo odeszło sobie z władz PZW
lub przyjęło inny to myślenia
lub ludzie drastycznie odcieli ich od pieniędzy - poprzez nie płacenie za składki.....

Tylko drastyczne podejście do tematu i rzeczywistość rynkowa wymusi jakie kolwiek zmiany !!!!
No chyba że będziemy opłacani przez lobby któremu będzie zależało aby widać było ruch w temacie ( jakieś pikiety , manifestacje - bo co nam pozostaje ???) - weźmy przykład zielonych
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 12.10.2015, 08:48
Tak jak Maciek pisze , w pewnym sensie powinna być to usługa . Tak jak już pisałem o Holandii , kupuje w kiosku zezwolenie , regulamin i idę łowić . W Niemczech , jest sporo kół i wcale niemałe ceny za wędkowanie (500 E sezon ) , ryby jest dużo a do tego , min w Bawarii należy wszystkie/wymiarowe/niechronione itp zabijać . Ważną rzeczą są godziny do odrobienia , należy przepracować 12 godzin na rzecz koła albo zapłacić trochę eurasów - taki nasz czyn społeczny . Są też tam rybacy , na takich gospodarstwach też można łowić , jest taniej ale ryb mniej .
Wracając do tematu PZW , zawsze byłem za upadkiem tego molocha . Niestety , gołym okiem widać , że nie tędy droga aczkolwiek wybawieniem z tej sytuacji byłaby realna konkurencja dla PZW , wtedy władze musiałby ruszyć zadki i zacząć wychodzić naprzeciw wędkarzom i całej tej sytuacji .
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 12.10.2015, 09:13
Są też tam rybacy , na takich gospodarstwach też można łowić , jest taniej ale ryb mniej .
Hmm... :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 12.10.2015, 09:44
Masz rację Maciek, też ostatnio stwierdziłem, że płacąc składki wędkarz ma prawo czegoś oczekiwać. Zwłaszcza, jeżeli duża ich część opłaca pewne 'stołki'. Nawet jezeli składki są niskie, nie znaczy to, że należy akceptować puste wody. Powinno się na pewno więcej zarybiać, jednocześnie odpowiednio ustalając limity połowowe. Na pewno jest to do zrobienia. Trzeba oczywiście przebrnąć przez operat...

Ale tutaj jest ciekawa rzecz. Jeżeli tak robiłyby wszystkie koła PZW praktycznie, to dla państwa byłaby to informacja, że zasoby ichtiofauny zostały naruszone, same zaś założenia, procedury operatu błędne. Byc może ktoś ruszyłby sprawdzać co się wydarza. No ale tutaj Kotwic i Rybal mocno osadzili nas w miejscu - bo oni uważają, że ryby są - i tak zapewne twierdzą inni ichtiolodzy.
Pytanie wtedy brzmi - kto ma rację? ;D Bo ichtiolodzy zazwyczaj nie łowią ryb i nie rozumieją wędkarzy, sami zaś nie określają 'rybności' łowisk poprzez łowienie ryb wędką. Zdecydowana większość wędkarzy powie, że ryb jest coraz mniej. NA pewno nie stały się one nagle przebiegłe i wiedzące jak unikać zestawó, naprawdę jest ich mniej.

Tutaj można więc zrobić coś na rzecz kampanii, która mogłaby nosić jakieś hasło - np. 'Więcej ryb w naszych wodach'. I możnaby apelować o większe zarybienia połączone ze zmniejszeniem limitów wagowych i ilościowych, do samych wędkarzy zaś można docierać poprzez petycje, Facebooka, zachęcając ich do poparcia czegoś takiego. W zamierzeniu nie chodzi o wrzucenie dwa razy większej ilości karpia, tylko o rozsądne zwiększenie zarybień kilkoma gatunkami, połączone z ochroną większych osobników.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: RafałOrłoś w 12.10.2015, 09:46
Tak sobie czytam i czytam tą dyskusję...wiele słów, analiz, no i niby już wiemy co i jak ale... ja w dalszym ciągu widzę burzę w szklance wody.
W związku z tym opowiem Wam bajkę. Pewnego pięknego poranka, siedziałem sobie na nad brzegiem uroczego, naturalnego jeziora, zarządzanego przez lokalną gminę (własność samorządowa to własność publiczna) i w tym że to jeziorze, co 15m, wybudowany był przepiękny pomost, a do każdego z nich przykręcona była mała, gustowna tabliczka, że to pomost prywatny, takiego to a takiego wędkarza. Tym zacnym jegomościom chciałbym zadedykować, że własność publiczna, zatem samorządowa także to np. lokalne drogi prowadzące do ich wspaniałych domostw. I teraz, niech ostatkiem swoich tęgich umysłów, wyobrażą sobie jak by to było gdyby postawić im, w osi takiej drogi, zwodzony mostek z napisem własność prywatna...Ale bajka miała być nie o tym.

No to sobie siedzę, patrzę w karmazyn antenki spławika, słońce ogrzewa skapany w zieleni obszar... :-) Po pewnej chwili, obok mnie, rozkłada swoje podpórki i wędki, zacny, starszy dżentelmen. Nawiązuje się miła, niewymuszona rozmowa, narzekamy sobie dyskretnie, że ryby nie biorą, że za gorąco, starszy, doświadczony Pan w końcu stwierdza że przeniesie się na inne łowisko, bo on tutaj nie złowi żadnej konkretnej sztuki, a przydałoby się coś na patelnię, a szczególnie lubi karpie...Tak niby od niechcenia, trochę chytrze, ale nie natarczywie, z niewinnym uśmiechem podpytuję, czy nie bardziej opłacalnie byłoby dla niego gdyby za tą całą kasę, którą poświecił na opłacenie zezwoleń, dojazd na łowisko, zanęty, przynęty itd. nie poszedł by do supermarketu i w wielkiej promocji, nie zakupiłby takiej ilości karpi, że naładowałby zamrażarkę po brzegi?

Oj nie, szybko zaprzecza ów wędkarz, to nie tak, bo ryba złowiona własnoręcznie zupełnie inaczej smakuje, lepiej. Już chciałem protestować, że ryba to ryba...ale pomyślałem sobie, że grzyby samodzielnie zbierane w lesie też smakują lepiej, niż te kupione w sklepie, czy przy drodze...bo samemu się je pozbierało, z wielką frajdą zresztą. Hmmmm, no to klops pomyślałem, trudno dyskutować z takim to argumentem, bo prawdziwym. Wędkarz, jak wcześniej zapowiedział, zwinął manatki i oddalił się, zostawiając mnie w stanie totalnego chaosu w głowie...

Słońce chyliło się ku zachodowi, ogrzewając ostatnimi promieniami taflę jeziora, ptaki obniżyły swoje trele, a ja zaczynałem powoli pakować swoje rzeczy gdy nagle mnie olśniło...

Poprawę naszego rybostanu osiągniemy zaczynając od...zmiany we wszystkich polskich książkach kucharskich i w przepisie na Karpia po żydowsku zamiast: Weź i spraw dwa kilo karpia umieścimy: Weź dwa kilo karpia z hodowli...bo ten z naturalnej wody, gdzie są wędkarze, ma zbyt dużo...ołowiu...Dobranoc
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: shmuggler w 12.10.2015, 09:57
U nas brakuje edukacji i wychowania. Ludzie myślą, że jak wezmą wszystko co złowią to nic się nie stanie. Są limity, ale nikt nigdy nie wytłumaczył dlaczego takie są. Przydała by się kampania społeczna. Idealnym przykładem jest jazda po pijaku. Kiedyś to nie było aż tak bardzo krytykowane. Teraz dzięki nagłośnieniu problemu i pokazanie do czego to prowadzi coraz mniej osób prowadzi pod wpływem.

Kolejną sprawą są śmieci. Za każdym razem jak jestem uzbieram worek śmieci. Ludzie zachowują się tragicznie nad wodą ;(

Wysłane z mojego GT-I9305 przy użyciu Tapatalka

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 12.10.2015, 10:26
Macie absolutną rację. Wierzę w powolna zmianę - właśnie edukacja wiele tutaj da, zmin nie da sie raczej przeprowadzić w rok. Te prawne są raczej trudne do realizacji, zaś te w umysłach jeszcze cięższe. Ale się da. Pamiętam jak spotkałem w Zaborze, na wodach tamtejszego koła kilku karpiarzy, z którymi uciałem sobie pogawędkę. O dziwo mówili o konieczności wypuszczania ryb, o zmianach. Średnia wieku 50-55 lat, i naprawdę ciekawe poglądy, odmienne od typowego wyjazdu po mięso.

A czy ryba złowiona smakuje lepiej? Ja bym tutaj mówił o sile perswazji raczej. Ciekawe ilu znawców rozpoznałoby leszcza ze sklepu i leszcza złowionego własnoręcznie, jezeli podany byłby na talerzu. Z karpiem to samo - chociaz ten zowiony samemu zalatuje mocniej mułem :D 

Może jeżeli karp byłby dostępny cały czas w marketach, to wędkarze uzależnieni od rybiego mięsa wybrali by opcję kupowania go? Bo skoro kilo zanęty kosztuje tyle, do tego inne 'dodatki' - to bardziej opłaca się kupić świeżą rybę, niz wydawać kasę na prąd do zamrażarki, masę zanęt i przynęt. Tutaj nie ma wcale takiego rachunku ekonomicznego, często jest to po prostu natura ludzka, każąca zabrać, nie dać innym (czyli wypuścić). Im szersze horyzonty wędkujących, tym więcej ryb będzie pływać w polskich wodach ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 12.10.2015, 10:40
U nas brakuje edukacji i wychowania. Ludzie myślą, że jak wezmą wszystko co złowią to nic się nie stanie. Są limity, ale nikt nigdy nie wytłumaczył dlaczego takie są. Przydała by się kampania społeczna. Idealnym przykładem jest jazda po pijaku. Kiedyś to nie było aż tak bardzo krytykowane. Teraz dzięki nagłośnieniu problemu i pokazanie do czego to prowadzi coraz mniej osób prowadzi pod wpływem.

Kolejną sprawą są śmieci. Za każdym razem jak jestem uzbieram worek śmieci. Ludzie zachowują się tragicznie nad wodą ;(

Wysłane z mojego GT-I9305 przy użyciu Tapatalka

Moim zdaniem w naszym społeczeństwie takie akcje są bezsensowne - odpowiedźcie sobie sami  polecam statystyki ilu pijanych kierowców łapano po takich akcjach społecznych - odpowiem mnóstwo nie przynosiły one pożądanych  efektów
dopiero drakońska odpowiedzialność karna spowodowała poprawę sytuacji zaznaczam poprawę nie wyeliminowane - także takie kampanie społeczne
raz nabiją kasy robiących takie kampanie
dwa do tematu w praktyce nic nie wniosą ot może poczucie czystego sumienia dla tworzących... takową kampanie.....

Poprawa prawa w stosunku do regulaminów połowu - egzekwowanie prawa - skuteczność egzekwowania zasądzonych wyroków - to recepta na poprawę sytuacji

Inaczej my Słowianie damy sobie ze wszystkim radę ........
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 12.10.2015, 10:52

.
Prosty przykład kupując bilet na kolejkę na kasprowy wierch - to czy zastanawiacie się czy trzeba wymienić linę naprężającą , zreperować gondole - nie wsiadacie jedziecie jak wam się nie podoba nie płacicie i nie jedziecie.


Słaby ten przykład, a czy my podjeżdżając nad wodę gdziekolwiek płacimy za to aby na nią popatrzeć, chodząc, brodząc... Zabieramy z Kasprowego część skały, jakieś sole mineralne uzdrawiające, czy też polujemy tam na ptaki?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 12.10.2015, 11:03

.
Prosty przykład kupując bilet na kolejkę na kasprowy wierch - to czy zastanawiacie się czy trzeba wymienić linę naprężającą , zreperować gondole - nie wsiadacie jedziecie jak wam się nie podoba nie płacicie i nie jedziecie.


Słaby ten przykład, a czy my podjeżdżając nad wodę gdziekolwiek płacimy za to aby na nią popatrzeć, chodząc, brodząc... Zabieramy z Kasprowego część skały, jakieś sole mineralne uzdrawiające, czy też polujemy tam na ptaki?
Mnie się też wydaje,że ten przykład jest nie najlepszy,bo podejrzewam,że na remont z biletów nie idzie nawet złotówka. Budżet państwa lub gminy wykłada kasę. Jednak rozumiem co autor miał na myśli.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 12.10.2015, 11:07
Panowie to moje zdanie w temacie - pisałem jeszcze 500 stron zapiszemy i tak się nic nie zmieni......
ot Polska rzeczywistość
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 12.10.2015, 11:10

.
Prosty przykład kupując bilet na kolejkę na kasprowy wierch - to czy zastanawiacie się czy trzeba wymienić linę naprężającą , zreperować gondole - nie wsiadacie jedziecie jak wam się nie podoba nie płacicie i nie jedziecie.


Słaby ten przykład, a czy my podjeżdżając nad wodę gdziekolwiek płacimy za to aby na nią popatrzeć, chodząc, brodząc... Zabieramy z Kasprowego część skały, jakieś sole mineralne uzdrawiające, czy też polujemy tam na ptaki?

Są różne dobra za jakie płacimy i w jakiej formie z tego dobra czerpiemy przyjemność - swoim postem sam sobie odpowiedziałeś z jakiego dobra co czerpiemy
kolejka - widoki etc....
PZW- łowienie ryb
i po temacie z mojej strony.....
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 12.10.2015, 11:11
mjmaciek a po 5000 stron to niejedni z Nas doktoraty będą mieli :beer:

Bez urazy, też zrozumiałem przekaz jakby co :beer: :beer: :beer: :flowers:

Działać, działać, działać a będzie lepiej :-[
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 12.10.2015, 11:13

.
Prosty przykład kupując bilet na kolejkę na kasprowy wierch - to czy zastanawiacie się czy trzeba wymienić linę naprężającą , zreperować gondole - nie wsiadacie jedziecie jak wam się nie podoba nie płacicie i nie jedziecie.


Słaby ten przykład, a czy my podjeżdżając nad wodę gdziekolwiek płacimy za to aby na nią popatrzeć, chodząc, brodząc... Zabieramy z Kasprowego część skały, jakieś sole mineralne uzdrawiające, czy też polujemy tam na ptaki?

A czy skały odrastają, przystępując do tarła co rok?  :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 12.10.2015, 11:19

.
Prosty przykład kupując bilet na kolejkę na kasprowy wierch - to czy zastanawiacie się czy trzeba wymienić linę naprężającą , zreperować gondole - nie wsiadacie jedziecie jak wam się nie podoba nie płacicie i nie jedziecie.


Słaby ten przykład, a czy my podjeżdżając nad wodę gdziekolwiek płacimy za to aby na nią popatrzeć, chodząc, brodząc... Zabieramy z Kasprowego część skały, jakieś sole mineralne uzdrawiające, czy też polujemy tam na ptaki?

A czy skały odrastają, przystępując do tarła co rok?  :D

Z tego co kojarzę to rybki mają coraz trudniej z tym odrastaniem w naturalnym środowisku typu jezioro, człowiek zabija i zabiera miejsca do rozmnażania, plus presja wędkarska, rybacka, jakieś dziwne nadludzkie słowa za tym idą: eutrofizacja, wpływ biogenów na wodę itd.- głowa nie ogarnia 8)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 12.10.2015, 11:21
Moim zdaniem w naszym społeczeństwie takie akcje są bezsensowne - odpowiedzcie sobie sami  polecam statystyki ilu pijanych kierowców łapano po takich akcjach społecznych - odpowiem mnóstwo nie przynosiły one pożądanych  efektów
Dopiero drakońska odpowiedzialność karna spowodowała poprawę sytuacji zaznaczam poprawę nie wyeliminowane - także takie kampanie społeczne
raz nabiją kasy robiących takie kampanie
dwa do tematu w praktyce nic nie wniosą ot może poczucie czystego sumienia dla tworzących... takową kampanie.....

Poprawa prawa w stosunku do regulaminów połowu - egzekwowanie prawa - skuteczność egzekwowania zasądzonych wyroków - to recepta na poprawę sytuacji

Egzekwowanie kar, kontrola - to bardzo ważne. Jednak edukacja tutaj też jest istotna. Może nam się wydaje, że cośtakiego nie działa - ale skoro reklamy działają - to i takie kampanie muszą. Zwłaszcza jeżeli ludzie zaczynają się zgadzać z czyms takim, ciagnąc za tym wielu znajomych. Poza tym sa młodzi ludzie jeszcze - których się wychowuje w ten sposób. Bez takiej edukacji taki młody wędkarz będzie myślał, że Zenon Bombalina z dwoma zamrażarami i walenie wszystkiego w łeb jest OK. A tak, to może być nawet tak, że podejdzie do Zenona i mu wygarnie... :D

Maciek, tutaj jeszcze ważne jest to, że kierowca nie ma interesu w tym aby zwolnić z 60 do 50 km/h. Nawet jest to dla niego nie na rękę. Tutaj natomiast chodzi o samą korzyść łowiącego i płacącego składki. Bo miałby lepiej.No chyba, że jest nierozgarnięty po prostu.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 12.10.2015, 11:27
[...] dla państwa byłaby to informacja, że zasoby ichtiofauny zostały naruszone, same zaś założenia, procedury operatu błędne. Byc może ktoś ruszyłby sprawdzać co się wydarza. No ale tutaj Kotwic i Rybal mocno osadzili nas w miejscu - bo oni uważają, że ryby są - i tak zapewne twierdzą inni ichtiolodzy.
Pytanie wtedy brzmi - kto ma rację?

Może warto by posłuchać też opinii innych biologów, niż tylko tych, którzy pracują w IRŚ. Wiedza z zakresu biologii ryb, czy szerzej, biologii środowiska wodnego, nie kończy się na tym, co wyprodukował IRŚ.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 12.10.2015, 11:29
Panowie to odpowiedzcie mi dlaczego większość chce jednej składki PZW na całą Polskę?

Ano dlatego że większość i tak ma w pompie to co się dzieje z wodą, idą po rybę i białko, nie zdają sobie sprawy, z tego, że zabierając wszystko i robiąc "bajzel" w wodzie niszczy na długie lata cały naturalny ekosystem wodny (śmieci, zanęta itd. itp.) A gdzie tu mówić o edukacji...

Oj ten Zenek, zamroził sobie rybkę i nie wiedział, że aż taką popularność osiągnie dzięki temu :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 12.10.2015, 11:39
Może warto by posłuchać też opinii innych biologów, niż tylko tych, którzy pracują w IRŚ. Wiedza z zakresu biologii ryb, czy szerzej, biologii środowiska wodnego, nie kończy się na tym, co wyprodukował IRŚ.

Racja. Są jednak ichtiolodzy przy każdym okręgu PZW. Są a jakby ich w ogóle nie było - bo przecież skoro karp zarybieniowy znika już w pażdzierniku, to przecież wiadomo, że dana woda jest wyjaławiana na bieżąco :o Jakoś nie postuluja o zwiększenie zarybień. W RZGW też są fachowcy. Nie mają zastrzeżeń więc myślą podobnie...

Ciekawe do kogo tutaj uderzyć? Znacie jakąś instytucję, w której są osoby znające ten temat???


Panowie to odpowiedzcie mi dlaczego większość chce jednej składki PZW na całą Polskę?

Ano dlatego że większość i tak ma w pompie to co się dzieje z wodą, idą po rybę i białko, nie zdają sobie sprawy, z tego, że zabierając wszystko i robiąc "bajzel" w wodzie niszczy na długie lata cały naturalny ekosystem wodny (śmieci, zanęta itd. itp.) A gdzie tu mówić o edukacji...
Oj ten Zenek, zamroził sobie rybkę i nie wiedział, że aż taką popularność osiągnie dzięki temu :)

To nie jest do końca tak. Bo zamrażary powoli mrożą połowę ładunku, coraz trudnie o rybę, i Zenon dobrze o tym wie, dlatego kupił maszynkę do mielenia, teraz klopsy i mielone sa już stałym punktem w jadłospisie :D

Wędkarze widzą, że jest gorzej. Bunt ludzi z Pisza to nie jest przypadek wcale - coraz słabsze wyniki zmusiły ich do reakcji, bo płacą coraz więcej a łowią coraz mniej. Wędkarze w innych rejonach tez myślą o tym jak tutaj nie płącić za wody PZW, myślę, ze na wsiach wielu rozpatruje łowienie bez zezwoleń. Samo PZW tez musi się liczyć z masowym odpływem członków. Póki co łatają dziury w budżecie rybactwem na Mazurach, ale skoro WW przynosi straty a ludzi ubywa, jednocześnie rośnie liczba płacących połowę składki (emeryci i renciści) - to reformy są nieodzowne.

Póki co wędkarze w Polsce nie widzą alternatywy. Mam nadzieję, że zobaczą wkrótce jakąś :)

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 12.10.2015, 11:52
Póki co wędkarze w Polsce nie widzą alternatywy. Mam nadzieję, że zobaczą wkrótce jakąś :)

Czy autor tego postu może chociaż zdradzić przedział czasowy, kiedy zobaczymy? :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 12.10.2015, 12:07
Autor tego postu nie może tego zrobić. Sądzi jednak, że im bliżej 'dna' - tym szybciej i chętniej wędkarze zaczną rozglądać się za alternatywami lub za zmianami. Bo sama wizyta w kole swoim nic nie da tak naprawdę, zwłaszcza gdy wędkarz nie wie czego żądać aby było lepiej.
Poza tym internetowa presja na PZW też daje efekty, na pewno redakcja WW o tym wie. Bo spadek sprzedaży wiąże się ściśle z tym, że młode pokolenie już chce czegoś innego, dzwonki z sandacza lub karpia już ich nie interesują. Więc brak działania przekłada się na spadek popularności... :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 12.10.2015, 13:02
Co proponujecie? Profil na fb? Petycje, pisma?

wysłane z telefonu

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 12.10.2015, 13:11
Można pomyśleć o czymś, powoli się coś rodzi. Ważne aby jakieś informacje były i mozna by z nimi docierać do wędkarzy. Bo jakby nie było, wiele osób nie ma w ogóle okazji spotkac się z inną wizją, innymi rozwiązaniami. Żyją w 'swoim' świecie - łowią w ten sam sposób, robią to samo. Jednak jakieś zmiany sami akceptują... Pamiętam jak przyjmowała się sprężyna zanętowa z oporem ;D Tezbyło sporo przeciwnych i opornych, ale jak zauważyli, że to działa - zaczęli ją stosować. Tutaj może być podobnie. Jak jakieś zamierzenia sprawią, że będą mogli więcej połowić, nie będą juz stać okoniem. Ważne aby za każdym razem 'urabiać' ich coraz bardziej. Poniekąd młode pokolenia dochodzą do głosu (nasze na przykład :D ) i będą coraz głośniejsze, tak więc gorzej w tej materii nie będzie.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Splot w 12.10.2015, 13:25


Może warto by posłuchać też opinii innych biologów, niż tylko tych, którzy pracują w IRŚ. Wiedza z zakresu biologii ryb, czy szerzej, biologii środowiska wodnego, nie kończy się na tym, co wyprodukował IRŚ.

Racja. Są jednak ichtiolodzy przy każdym okręgu PZW. Są a jakby ich w ogóle nie było - bo przecież skoro karp zarybieniowy znika już w pażdzierniku, to przecież wiadomo, że dana woda jest wyjaławiana na bieżąco :o Jakoś nie postuluja o zwiększenie zarybień. W RZGW też są fachowcy. Nie mają zastrzeżeń więc myślą podobnie...

Ciekawe do kogo tutaj uderzyć?

Lucjan, to akurat wina wędkarzy. Niektórzy walą wszystko w łeb, nie wpisują połowu do rejestru. Więc osoba która analizuje rejestry, chyba nie ma wyjścia musi mieć fizyczne oparcie analizy, a nie tylko domniemanie, że zarybienie trafiło do "zamrażarki".

Wysłane z mojego GT-S7580 przy użyciu Tapatalka

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 12.10.2015, 13:35


Może warto by posłuchać też opinii innych biologów, niż tylko tych, którzy pracują w IRŚ. Wiedza z zakresu biologii ryb, czy szerzej, biologii środowiska wodnego, nie kończy się na tym, co wyprodukował IRŚ.

Racja. Są jednak ichtiolodzy przy każdym okręgu PZW. Są a jakby ich w ogóle nie było - bo przecież skoro karp zarybieniowy znika już w pażdzierniku, to przecież wiadomo, że dana woda jest wyjaławiana na bieżąco :o Jakoś nie postuluja o zwiększenie zarybień. W RZGW też są fachowcy. Nie mają zastrzeżeń więc myślą podobnie...

Ciekawe do kogo tutaj uderzyć?

Lucjan, to akurat wina wędkarzy. Niektórzy walą wszystko w łeb, nie wpisują połowu do rejestru. Więc osoba która analizuje rejestry, chyba nie ma wyjścia musi mieć fizyczne oparcie analizy, a nie tylko domniemanie, że zarybienie trafiło do "zamrażarki".

Wysłane z mojego GT-S7580 przy użyciu Tapatalka

No właśnie. Kotwic, Rybal, jak to wygląda w praktyce? U mnie dziadki oddają puste rejestry, a każdy bierze po kilka karpi dziennie. Jak potem tworzony jest operat, że na jesieni są tym karpiem zarybienia prowadzone?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 12.10.2015, 13:36
Luk a nie lepiej robić swoje, organizować swoje wody, zbudować całość jakąś strukturę od podstaw nie patrząc na PZW - jeśli zaczniemy nagminnie ich krytykować to to samo zrobią kiedyś z nami. A jeśli pokażemy alternatywę, że można samemu plus nagłośnimy to odpowiednio to i tak ludzie odejdą od PZW i powstaną nowe organizacje, stowarzyszenia i fundację.

Poniekąd dla karpiarzy już tak jest, mają gdzie łowić, co prawda łowiska komercyjne to nie jeziora, rzeki, zbiorniki zaporowe.
Ja myślę, że już się dzieje wiele dobrego, jeszcze z tą edukacją i mentalnością trochę popracować i za xxxx lat będziemy mieli się czym pochwalić.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 12.10.2015, 13:50
Z edukacją można trafić do młodych i to też do nikłego odsetka ludzi myślących.
Ostatnio rozmawiam z teściem, że nastawiłem się z kumplami z forum na takie kilkunastokilogramowe karpie i tołpygi. A on na to "eee, taka ryba to już smaczna nie jest". Odbyłem z nim wcześniej przynajmniej kilkanaście rozmów o wypuszczaniu ryb i dlaczego panuje w tym kraju takie bezrybie. Nic, qwa, nie dociera. Rozmowa jak ze ścianą... Nie chodzi mi o to, że to jest głupi człowiek. Bo nie jest. Ale on nad wodę idzie po jedzenie. Innego podejścia nie tyle nawet, że nie rozumie. Po prostu nie dociera do niego, że inne podejście istnieje. Po rozmowie ze mną "zeruje mu się licznik" i przy następnej rozmowie od początku to samo.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 12.10.2015, 14:02
Niedawno na jednym z angielskich forów wędkarskich pojawił się wpis pewnego Rosjanina, który szukał porady sprzętowej - ciekawy jest fragment następujący:

Sadly, because we have a very bad situation with nature and terrible attitude to the principle of "catch and release" (central region), there are very little amount of fish in our waters, especially carp - almost everyone who catches fish (small or big - does not matter), kill it and brings home, and there is no way to change their minds. So it will be really tricky to find and catch decent sized fish in our waters with float tactics, but i still want to give it a try!

To pocieszające, że u innych też bywa niedobrze, a może nawet gorzej ;)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 12.10.2015, 14:04
Ja nie mówię o nawróceniu 100%  Panowie :) Niech przynajmniej jakaś część zrozumie coś. Że rejestry trzeba wypełniać chociażby...

Nie ucinajcie mi skrzydeł! :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: RafałOrłoś w 12.10.2015, 14:09
Z edukacją można trafić do młodych i to też do nikłego odsetka ludzi myślących.
Ostatnio rozmawiam z teściem, że nastawiłem się z kumplami z forum na takie kilkunastokilogramowe karpie i tołpygi. A on na to "eee, taka ryba to już smaczna nie jest". Odbyłem z nim wcześniej przynajmniej kilkanaście rozmów o wypuszczaniu ryb i dlaczego panuje w tym kraju takie bezrybie. Nic, qwa, nie dociera. Rozmowa jak ze ścianą... Nie chodzi mi o to, że to jest głupi człowiek. Bo nie jest. Ale on nad wodę idzie po jedzenie. Innego podejścia nie tyle nawet, że nie rozumie. Po prostu nie dociera do niego, że inne podejście istnieje. Po rozmowie ze mną "zeruje mu się licznik" i przy następnej rozmowie od początku to samo.

dokładnie, starsi, pamiętający ciężkie czasy powojenne, oraz kryzys lat 80-tych a także rolnicy których pola graniczyły z wodami, traktowali/-tują te wody jako przedłużenie ich pól uprawnych, źródło pożywienia, niestety, taka nasza historia, podejście tych osób się nie zmieni, no i też trudno oczekiwać od nich, że będą podatni na kampanie czy inne argumenty, młodzież to co innego, nie znają efektu "pustego żołądka" i ich podejście będzie ciążyło w stronę rekreacji, traktowania wędkarstwa jako sportu czy kontaktu z naturą.  10 lat, tyle poczekamy na pierwsze efekty nowego podejścia nowych pokoleń.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 12.10.2015, 14:26
Ja nie mówię o nawróceniu 100%  Panowie :) Niech przynajmniej jakaś część zrozumie coś. Że rejestry trzeba wypełniać chociażby...

Nie ucinajcie mi skrzydeł! :D

Lucek podważę działania systemowe które obowiązuje obecnie i powiem tak:
Gość ma łowisko na którym nie ma rejestrów tylko zdrowa ekonomia
- trzeba wpuścić ryby to ją  wpuszcza , zabierać można tylko niektóre i to określone wymiarami itp. zdrowe przepisy krótko mówiąc.
- na jego łowisku nie trzeba żadnych rejestrów itp. rozwiązań stosować
- ale co najważniejsze ma rybę !
No cóż jeżeli trzeba za taki komfort zapłacić - to trzeba niech karta koszuje 500zł - ale niech są ryby
 ( anie stosować metody małych kroczków i co roku po 20-30 zł podnosić opłaty) - a nadodatek są chore rejestry z których nic nie wynika a oparta w nich wiedza prowadzi do sytuacji jaką mamy .......

wniosek :
łowisko A jest pełne ryb
łowisko B to bez rybie ( i tu mamy wody PZW)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 12.10.2015, 14:33
Panowie macie rację, ale jak nie będziemy ze starszymi rozmawiać to nic nie osiągniemy, nawet jeśli każdy z nas przekona jedną osobę to już jest sukces.

Mój zarząd nad Czarnym ma grubo 65+ i zaproponowałem to: (kiedyś już o tym pisałem)

http://czarne.info/idea-zlow-i-wypusc-nad-jeziorem-czarnym/

I co?  Jedno spotkanie zarządu, trochę biegania przed zebraniem, kilka nieformalnych rozmów i Prezes który ma grubo ponad 70 lat pierwszy powiedział, Darek jak chcecie i upilnujecie tam porządek to proszę bardzo:

http://czarne.info/polow-ryb-nad-jeziorem-czarnym-z-lodzi/


Kiedyś niewykonalne - dziś przez to mam kolegów rówieśników/przeciwników mojego pomysłu , ale zarząd stwierdził, że jeśli idzie nowe  to dlaczego nie spróbować.

Mojego ojca faktycznie nie nawrócę, ale np. jeden Pan po 65+ który ze mną łowi często na pomoście, wypuścił ostatnio 11 kg karpia, kiedyś zabierał wszystko :)

Może idzie to jakoś mozolnie, ale w braci wędkarskiej , a nie jedności siła.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 12.10.2015, 14:45
Grendziu masz rację podoba mi się to co piszesz
Jędrula też masz fajny pomysł z pozyskaniem tej żwirowni
Andrzejem też jestę z tobą najważniejsza jest woda
Ja osobiście uważam że w tym wszystkim trzeba zacząć od wody pozyskać i mieć na własność - a po co  a poto aby zrobić normalny ludzki regulamin z racjami dla wszystkich:
zarybić wodę rybami które nas interesują
górne i dolne limity wymiarowe
limity ilościowe
okresy ochronne
zakaz zabierania danych gatunków
żeby to fajnie chodziło dać białkowca na pożarcie karpia w wymiarze 35-55 cm a co niech maja i ośćmi się duszą.....
Podstawa samokontrola
Pozostałe przepisy wprowadzić po burzliwych rozmowach
Uczciwa opłata
i cóż pozostaje połamania kija

Obserwując temat przekrojowo = nasuwa mi się wniosek że i może PZW nie jest takie złe w istocie sprawy ??? - hm a dlaczego tak myśle wszak to oni nie są właścicielem wody tylko dzierżawcą a właściciele określają na jakich zasadach będzie woda użytkowana więc kto a na przykład
RZGW - daje wytyczne do przetargów , niszczy rzeki poprzez durną gospodarkę melioracji wszystkiego ... i tak dalej , i tak dalej - hm coś w tym jest ...

ps. dziękuje najwyższemu że łowie sobie na takiej wodzie ah jak przyjemnie łowić ryby a nie opowiadać o nich.....
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 12.10.2015, 19:21
Tu trzeba działać wielotorowo. Przyda się oficjalny profil na FB z opisem o co walczymy i co chcemy osiągnąć oraz jakimi metodami. Ważna będzie edukacja wędkarzy i  wewnątrz swoich kół lub kół zaprzyjaźnionych. Można to robić na kilka sposobów i przez różne sposoby komunikacji. Bardzo istotne dla powodzenia projektu będzie kwestia wypracowania wspólnego stanowiska między ichtiologami a nami wędkarzami - i to przede wszystkim na tym forum. To ważne, bo możemy pokazać, że jako pierwsza grupa jesteśmy w stanie podjąć dialog i stworzyć początki nowoczesnego wędkarstwa. Bez tego porozumienia dalej będą dwa obozy i każdy będzie ciągnął na swoją stronę. My możemy stworzyć przykład i puścić go dalej. Nie jest to proste, ale na pewno warto spróbować. Pochowajmy parówki w gatki i siądźmy do stołu jak mężczyźni którzy mają wspólną pasję. Kolejna sprawa do pozyskanie wody na której będzie można "przeprocesować" wszystkie założenia. Jeżeli nam się uda, to damy przykład dla wszystkich wędkarzom w Polsce. Jestem przekonany, że do współpracy będzie można zaprosić kilku znanych wędkarzy wyczynowych i kilka firm/dystrybutowów wędkarskich - im też zależy na rybnych i czystych wodach. Pytanie czy jesteśmy na to wszyscy gotowi...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: gregorio w 12.10.2015, 19:54
Panowie tu nic nie pozostaje jak tylko podejmować kroki do działań. Zobaczcie pada pytanie jak robić? Co robić? Itd. W tym temacie już zostało sporo wyjaśnione.A przecież jest nas tu trochę. Potrafimy zebrać się w grupy ludzi zakładając kluby, organizując wspólne wypady na ryby itd . Więc dlaczego w tych grupach nie zająć się konkretnie organizowaniem konkretnego 'jeziora marzeń'. Nie będzie problemów że za daleko, że tak się nie da itd. Nie trzeba wcale wieszać psów na PZW a wystarczy robić swoje. Wiemy jak działa PZW ( nie wszędzie , ale w większości) i wiemy że to się nie zmieni za szybko.Więc brać sprawy w swoje ręce. To jedyna droga do sukcesu moim zdaniem. Zaczynać lokalnie od siebie.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 12.10.2015, 20:48
To ważne, bo możemy pokazać, że jako pierwsza grupa jesteśmy w stanie podjąć dialog i stworzyć początki nowoczesnego wędkarstwa. Bez tego porozumienia dalej będą dwa obozy i każdy będzie ciągnął na swoją stronę.
Masz bardzo dobre podejście Andrzeju. :thumbup:
By uwypuklić temat posłużę się przykładem:
- gdy ktoś mnie prosi o pomoc (w moim zakresie wiedzy) pomagam jeśli czas pozwoli,
- gdy ktoś uważa że nie rozumiem go i nie znam się na rzeczy (w moim zakresie wiedzy), nie wtrącam się w dyskusję i nie narzucam swych myśli.
To taki prosty, acz rzeczywisty sposób tworzenia współpracy lub inicjacji wrogości. :'(
To tylko przykład, pierwszy który wpadł do umęczonej głowy ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 12.10.2015, 21:23
Może to nie 500 podstrona ale jest ponad 500 wpisów a już większość mówi o działaniu :) Może to w końcu nastąpi :beer: :beg: :beer: :beg: :beer:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 13.10.2015, 10:57
No właśnie. Kotwic, Rybal, jak to wygląda w praktyce? U mnie dziadki oddają puste rejestry, a każdy bierze po kilka karpi dziennie. Jak potem tworzony jest operat, że na jesieni są tym karpiem zarybienia prowadzone?
By napisać operat można wykorzystać dostępne dane naukowe. Można zrobić doraźne badania i obserwacje. Można wykorzystać  dotychczasową dokumentację rybacką. Można przeprowadzić wywiad środowiskowy, ankiety, kontrole itp.
Łącząc wszystko w całość, dodając własny plan działania, uwzględniając zmiany prawne uzyskuje się operat rybacki.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 13.10.2015, 10:59
Dziękuję.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 13.10.2015, 11:15
No właśnie. Kotwic, Rybal, jak to wygląda w praktyce? U mnie dziadki oddają puste rejestry, a każdy bierze po kilka karpi dziennie. Jak potem tworzony jest operat, że na jesieni są tym karpiem zarybienia prowadzone?
By napisać operat można wykorzystać dostępne dane naukowe. Można zrobić doraźne badania i obserwacje. Można wykorzystać  dotychczasową dokumentację rybacką. Można przeprowadzić wywiad środowiskowy, ankiety, kontrole itp.
Łącząc wszystko w całość, dodając własny plan działania, uwzględniając zmiany prawne uzyskuje się operat rybacki.

Mam pytanie do pana Kotwica czy po opracowaniu operatu dokument ten jest poddany dalszej weryfikacji pod czas której jest oceniany przez jakieś szacowne grono ?
Po odbyciu takowej kolaudacji jest dopiero w prawie mocowany ?

Czy może po opracowaniu przez ichtiologa jest on już gotowy do przedstawienia zamawiającemu i jest w prawie mocowany? bez dalszej oceny przez inne jednostki ?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Adeptus w 13.10.2015, 11:24
Cały czas czytam ale się nie wypowiadam jako że się na tym nie znam ale ostatnią strona nareszcie mnie uradowała. Jaka determinacja i dobre podejście. Zobaczcie ilu na tym forum nas jest którym edukacja tego miejsca już wiele dała więc widać że idzie do przodu i sami też musimy działać żeby szło szybciej bo każdy mały krok przyspiesza tą maszynę :bravo: :bravo: Mamy już siłę, często trochę inny plan ale każdy z nas zmierza w dobrym kierunku :beer:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 13.10.2015, 11:34
http://isap.sejm.gov.pl/RelatedServlet?id=WDU19850210091&type=9
operat
http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20020440414&min=1
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 13.10.2015, 11:38
Mam pytanie do pana Kotwica czy po opracowaniu operatu dokument ten jest poddany dalszej weryfikacji pod czas której jest oceniany przez jakieś szacowne grono ?
Po odbyciu takowej kolaudacji jest dopiero w prawie mocowany ?

Operat może napisać każdy, więc do wyboru jest opcja: osobiście lub na zlecenie.
Operat rybacki musi być przedłożony do zaopiniowania (upoważnione są do tego trzy instytucje: IRŚ, UWM Olsztyn, ZUT Szczecin).
odnośnik do rozporządzenia: http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20130000676
W tymże samym dokumencie podano jak sporządzić regulamin opiniowania.
przykład regulaminu opiniowania: http://www.infish.com.pl/sites/default/files/content/doc074082.pdf
Kilkuosobowa komisja ocenia poprawność operatu i zgodność z obowiązującym prawem.
Po pozytywnym zaopiniowaniu operatu (i uiszczeniu należności), dokument ten nabiera mocy prawnej. ;D


hihi, Tomek też się nudził w tym samym czasie :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 13.10.2015, 11:47
Upgrejduję się  ...
Znalazłem coś ciekawego: http://www.zywczyk.org/index.php
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 13.10.2015, 12:01
Kolegom Kotwic , Rybal - bardzo dziękuje za odpowiedzi  :beer:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 13.10.2015, 13:50
Nie nudzę się ale ...
Miałem dość dużo pytań na temat wymiarów, C&R itp. Puszczam więc dalej.
Na szybko kilka artykułów do dyskusji i przemyśleń
http://zs.infish.com.pl/sites/default/files/kkruj2015_book.pdf    strona 173
http://zs.infish.com.pl/sites/default/files/kkruj2014_book.pdf     strona 165
http://zs.infish.com.pl/sites/default/files/materialy_szkoleniowe_2015.pdf     strona 53

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 13.10.2015, 14:05
Ja znowu na szybcika jakiś interesujący kasek z tych dzieł wyłowiłem

Strona 177 w pierwszym linku. Rodzaje wymiarów i ich wpływ na populację ryb. Z ostatniego rzędu tabelki dowiadujemy się, że C&R powoduje: "wysoką śmiertelność połowową, wrażliwość populacji, duży negatywny wpływ połowów na populację".

Tak się zastanawiam, skąd te mądre głowy biorą takie informacje. Gdyby nie było internetu, nie było krajów, w którym C&R jest stosowane powszechnie... może człowiek, w sumie wbrew logice, w takie brednie by uwierzył. No ale mamy internet, mamy takie kraje i wiemy, jak i co się w nich łowi. Zupełnie nie rozumiem, po co głosić takie herezje rodem ze średniowiecza.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 13.10.2015, 14:21
Panowie nasuwa mi się kolejne posumowanie :
woda dla wędkarza - osobny akwen
woda dla rybaka - osobny akwen
Po takim podziale nie było by zarzutów które są teraz - czemu nie ma ryb bo rybacy wyłowili druga strona czemu niema ryb bo wędkarze wyłowili.......etc.....

W sumie jak można prowadzić działalność rybacko-wędkarską na jednym akwenie to powinno być tak że ryb w akwenach wodnych powinno być dużo więcej niż w akwenach gdzie takowa nie jest prowadzona....
w praktyce jaką teraz mamy jest w sumie to samo z tym że:
w wodach rybacko wędkarskich bo takie mamy - nie mam ryb
w wodach wędkarskich gdzie niema rybaków - nie ma ryb
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Lug (Darek Jagodziński) w 13.10.2015, 14:24
Panowie nasuwa mi się kolejne posumowanie :
woda dla wędkarza - osobny akwen
woda dla rybaka - osobny akwen
Po takim podziale nie było by zarzutów które są teraz - czemu nie ma ryb bo rybacy wyłowili druga strona czemu niema ryb bo wędkarze wyłowili.......etc.....

W sumie jak można prowadzić działalność rybacko-wędkarską na jednym akwenie to powinno być tak że ryb w akwenach wodnych powinno być dużo więcej niż w akwenach gdzie takowa nie jest prowadzona....
w praktyce jaką teraz mamy jest w sumie to samo z tym że:
w wodach rybacko wędkarskich bo takie mamy - nie mam ryb
w wodach wędkarskich gdzie niema rybaków - nie ma ryb

Tak jak obiecałem nie wypowiadam się w tym wątku ale dla Ciebie mjmaciek :thumbup:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 13.10.2015, 16:15
Ja znowu na szybcika jakiś interesujący kasek z tych dzieł wyłowiłem

Strona 177 w pierwszym linku. Rodzaje wymiarów i ich wpływ na populację ryb. Z ostatniego rzędu tabelki dowiadujemy się, że C&R powoduje: "wysoką śmiertelność połowową, wrażliwość populacji, duży negatywny wpływ połowów na populację".

Tak się zastanawiam, skąd te mądre głowy biorą takie informacje. Gdyby nie było internetu, nie było krajów, w którym C&R jest stosowane powszechnie... może człowiek, w sumie wbrew logice, w takie brednie by uwierzył. No ale mamy internet, mamy takie kraje i wiemy, jak i co się w nich łowi. Zupełnie nie rozumiem, po co głosić takie herezje rodem ze średniowiecza.

Michał czytaj, czytaj ale nieco wolniej.
A co powiesz na ten kąsek?(Drugi link, strona 176)
"Podstawowym kryterium urządzenia łowiska specjalnego jest przeżywalność  wyholowanych i uwolnionych ryb. Casselman (2005) z przeglądu 118 badañ C&R obejmujących w sumie udział ponad 120000 ryb, średnią śmiertelność związaną z wędkarstwem tego typu wyliczył na 16,2%. Jeszcze wyższą (średnio 38%) śmiertelność C&R łososiowatych stwierdzili Bartholomew i Bohnsack (2005). Tak więc, podczas gdy wielu wędkarzy zakłada, że praktyka C&R nie ma Żadnego wpływu na populację ryb, okazuje się, Że znaczna część uwolnionych ryb ginie. Gdyby wyniki te dotyczyły OS „Dunajec” nie byłoby już pstrągów potokowych w tej rzece. Tymczasem ryb jest na tyle dużo, Że ostatnio ogranicza się nawet zarybienia. W przypadku OS „Dunajec” bliższa prawdy jest śmiertelność pstrągów potokowych w zakresie 0,3-3,0% ustalona przez Schilla i innych (1986) metodą bezpośredniego codziennego liczenia i usuwania śniętych ryb na łowisku typu „no kill”
 Prawda, że smakowity?
Ciekawi Cię skąd oni biorą te informacje. Podpowiem.  Można oczywiście w internecie (np. https://www.fix.com/blog/catch-and-release-fishing/) ale tu źródła podaje się w nawiasie, zaś na końcu artykułu jest spis tej literatury. (Fakt... niewiele jest tam czeskich ichtiologów.)
Tomasz Czerwiński
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 13.10.2015, 16:47
Tomek dzięki, znowu mamy bardzo dużo informacji, jak ktoś chcę będzie czytał i negował wg swojego widzi mi się zawsze :beer:

Tutaj wędkarze powinni teraz się trochę wybronić swoimi technikami łowienia i propozycjami typu:


Jak złowię i wypuszczę, to rybie nic się nie dzieję ponieważ....
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 13.10.2015, 16:59
Ciekaw jestem, kto te c&r robił, bo moje ryby po wypuszczeniu obryzgują mnie wodą i spieprzają, jakby miały motorek w tyłku. Są też osoby, które robią sobie 10 minutowe sesje z rybą, lub trzymają je cały dzień w ciasnych siatkach. Potem wiele z tych ryb nie przeżywa, a wniosek wyciąga się z tego taki, że  c&r zabija ryby, więc lepiej je od razu zabić, wtedy będzie ich więcej... Dziwna logika, taka trochę nielogiczna.
Gdyby ryba nie przeżywała, na komercjach nie byłoby kilkonastoletnich okazów, które co rok są kilka razy na macie. Ale to nieprawda, bo ktoś ze skrótem przed nazwiskiem napisał inaczej.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 13.10.2015, 17:06
Tomek, sorry, ale jeżeli ktoś układa śmiertelność i zasadność C&R na podstawie łososiowatych, ten kpi lub nie zna się na rzeczy. Równie dobrze można przytoczyć dane dotyczące śmiertelności ryb morskich, wyciąganych z kilkudziesięciu metrów na powierzchnię...

Pstrągi są bardzo delikatne, w porównaniu do lina albo karpia. Tak więc takie badania można sobie wsadzić w buty, zwłaszcza jeżeli ktoś tworzy łowisko C&R z karpiowatymi. Jeżeli więc w komisji opiniującej zasiadać będą osoby, sugerujące się takimi badaniami, to dobrze nie będzie. Skąd w ogóle wiedzę o złap i wypuść ma czerpać polski ichtiolog??? :o

W moim przypadku przeżywalność wynosi grubo ponad 95% (w sztukach, bo w gramach to promile), a łowię różne gatunki. Te 5 % to ryby których nie widzę, i które mocno sie poharatały, w większości okonie o małych rozmiarach (normalna rzecz przy tym gatunku), bądź węgorz.

Sorry Panowie - ale takie rzeczy świadczą o jeszcze małej znajomości tematu w Polsce. Oczywiście, że  trudno o inne dane, bo panuje zasada złap i zeżryj :D Trochę przeraża mnie komisja opiniująca operat. Czy można z nimi dyskutować? :D Czy można sprawdzić czy komisja jest na tyle zorientowana w temacie, że może dany operat oddalić? Bo jeżeli ktoś nie przyjmie operatu, opierając się na badaniach Bartolomew'a i Bohnsack'a, to wtedy powinno się oddalić takiego gościa z komisji.

Robiliście w ogóle operaty dla łowisk 'no kill'? Czy przechodzą one jeżeli nie zarybia się niczym, po 2, 3 latach? Ciekawa sprawa... Bo w Polsce brakuje pewnej wiedzy, a skoro jej brakuje, to trochę obawiam się o decyzję komisji. Nie żebym cos do Was miał, pytam, bo ciekawa sprawa wyszła...

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 13.10.2015, 17:07
Do twierdzenia , że ryby po wypuszczeniu w znacznej części nie przeżywają nikt mnie nie przekona . Na komercjach wtedy , rybie truchło powinno się codziennie gęsto ścielić . Na wiosnę w naszej żwirowni łowiliśmy rekordowe leszcze , ładne karpie i wielkie japońce . Wszystko wróciło do wody i tylko raz widziałem gnijące ciało sporego leszcza . Nie wiem dlaczego jajogłowi tak twierdzą ale to nieprawda , pewnie w tej teorii jest drugie dno .






E: Jajogłowi - bez złośliwości oczywiście , chodzi o kogoś dobrze wykształconego ;)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 13.10.2015, 17:07
Ja znowu na szybcika jakiś interesujący kasek z tych dzieł wyłowiłem

Są w przywołanych publikacjach informacje całkiem ciekawe.

Okazuje się oto, że wedle nowszych szacunków C&R kultywuje około 60% światowej populacji wędkarskiej, co "równoważne jest z wypuszczeniem 60 mld ryb rocznie", zaś "średnia śmiertelność" przy C&R to około 18 - 16%, czyli ponad 80% niższa niż przy konkurencyjnym Catch & Kill (zapewne mogłoby być znacznie lepiej, bo wielu afiszujących się z C&R nie przestrzega podstawowych wytycznych/wymogów racjonalnego C&R). W Polsce skłonność do wypuszczania ryb przejawia podobno 1% łowiących, czyli 60 razy mniej niż w procentowej skali globalnej.

Warto również odnotować, że Panowie Trella i Wołos uznają racjonalne C&R za "jedną z dobrych dróg, ale nie jedyną" (w przeciwieństwie do pewnego podwładnego Pana Wołosa, który na forach wędkarskich przedstawia C&R jako barbarzyńskie "dręczenie" zasługujące na zakaz). Wspomniany duet donosi także, że dotychczasowe rodzime badania "potwierdzają pozytywny wpływ utworzenia łowisk specjalnych w formule no-kill na efektywność wędkowania", co przekłada się na lokalną "poprawę jakości wędkarstwa".

Na podstawie tekstu Pana Czerwińskiego (z pozycji trzeciej) można natomiast wnosić, że około 60% polskich wędkarzy nie należy do PZW, raport NIK zawiera z gruntu fałszywe informacje (w kwestii procentowych relacji między jeziorowym odłowem rybackim i wędkarskim), zaś w polskiej nauce rybackiej toczy się najwyraźniej spór między fanatycznymi i umiarkowanymi apologetami rybactwa śródlądowego: Pan Czerwiński uznaje sugestie dotyczące destruktywnej roli użytkowników rybackich za "absurdalne twierdzenia", natomiast w świetle przywołanego niedawno tekstu Panów Kuprena i Czarkowskiego bywają one najzupełniej zasadne. Jaki będzie wynik owego sporu - to tylko Posejdon raczy wiedzieć :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 13.10.2015, 17:21
A to dobre...  "potwierdzają pozytywny wpływ utworzenia łowisk specjalnych w formule no-kill na efektywność wędkowania". To tak jakby potwierdzać, że załatanie dziury w dętce wpływa pozytywnie na szczelność :D  Dziwne, żeby wysnuć inny wniosek! A, chyba, że chodziło o tę śmiertelność. No bo jeżeli wynosiła by 16% powiedzmy, to ryba złapana kilka razy powinna już być martwa. Suma sumarum populacja powoli się zmniejsza. Czyli na łowisku komercyjnym po kilku miesiącach nie powinno być ryb lub pływać powinno ich bardzo mało.


Nabijam się oczywiście. Ale zauważcie, kto i jak bada takie ryby. Teraz żyjemy w epoce włosa i haków bezzadziorowych. Wiele badań jest nieaktualnych lub brana z krajów, gdzie łowi się inne gatunki...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 13.10.2015, 17:23
Bardzo ładnie Pan to ujął.
Jedno mnie nurtuje.
Nie mogę tego znaleźć, może mi się wydawało, ale ktoś miał zarzuty, że raport NIK jest nic niewart, bo to tylko kontrola papierów.
 ;D

Jak znajdę, dam linka.
Tomasz Czerwiński

Dotyczyło postu Pana Modusa
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 13.10.2015, 17:29
Luk, piałeś wcześniej o śmiertelności pstrągów. Najwidoczniej nie trzeba być profesorem ichtiologii, by to wiedzieć, bo na łowiskach komercyjnych złowionego pstrąga trzeba zakupić - widocznie prostym ludziom wyszło, że inne można wypuszczać, a te trzeba zabierać, bo za dużo ich zdycha. Trzeba natomiast już głowy uczonej, by wyciągnąć z tego wniosek, że zabijać trzeba wszystkie.

W ogóle nie za bardzo rozumiem, co autor tych uczonych tostatów chce udowodnić. Że w zbiorniku c&r jest wieksza śmiertelność niż w tych, w których każda ryba w łeb dostaje?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 13.10.2015, 17:36
W ogóle nie za bardzo rozumiem, co autor tych uczonych tostatów chce udowodnić. Że w zbiorniku c&r jest wieksza śmiertelność niż w tych, w których każda ryba w łeb dostaje?
[/quote]





Zaplułem monitor kanapką z serem heheh . Ja już też tego  nie rozumiem :-\ ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 13.10.2015, 17:43
Tomek dzięki, znowu mamy bardzo dużo informacji, jak ktoś chcę będzie czytał i negował wg swojego widzi mi się zawsze

Tutaj wędkarze powinni teraz się trochę wybronić swoimi technikami łowienia i propozycjami typu:


Jak złowię i wypuszczę, to rybie nic się nie dzieję ponieważ....
Grendziu,niestety potwierdza się to o czym rozmawialiśmy. Tomek,ujawniając takie źródło informacji chyba strzelił sobie w stopę,bo część dyskutantów nie rozumie o czy mówi lub nie rozumie co czyta.
Nie będę się odnosił do wcześniejszych wypowiedzi,bo to nic nie da. Nie będę się kopał z przysłowiowym koniem.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 13.10.2015, 17:50
Jeżeli ktoś łowi łososie, i te później padają, ewentualnie jakieś inne gatunki, nie ryb karpiowatych, to takie wyniki mogą się pojawić. Ale jeżeli ktoś mi powie, że na jego 100 złowionych płotek 16 padło, to mu nie uwierzę.

Osoby stosujące C&R dbają o ryby. Prosty przykład - w UK Angole łowią na trupka z przyponami ze stali i dwoma kotwicami. Na 100 szczupaków kilka nie przeżywa, a w Polsce? O ryby się nie dba, więc i śmiertelność wynosi z 50% (łowienie na trupka i żywca). Tak więc zrobienie badań w dwóch krajach może przynieść odmienne wyniki. Jeżeli ktoś bada ryby w USA czy Kanadzie, to tam wędkarze nie pieszczą się nad każdym pstrągiem czy łososiem, zwłaszcza, że jest ich bardzo dużo, ryby się zabiera. Ale już w UK, gdzie nie zabiera sie łososi, pada ich o wiele mniej. Ponadto zależy jakie duże są ryby. Bo nad mamuśką 100 cm wędkarz będzie się rozczulał, cucił, robił usta-usta - a jakiegoś jacka , czyli małego szczupaka, odhaczy i rzuci do wody, tan znowu często połyka hak lub kotwicę głęboko....

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 13.10.2015, 18:12
Prawda, że smakowity?

Że na rodzimym łowisku specjalnym "bliższa prawdy jest śmiertelność pstrągów potokowych w zakresie 0,3-3,0% ustalona przez Schilla i innych"? To zaiste bardzo smakowita informacja: skoro przy C&R osiągalna jest przeżywalność relatywnie wrażliwych ryb w okolicach 97 - 99,7%, nie widać żadnych racjonalnych powodów, by mniemać, że z kleniami, linami czy płociami nie może być podobnie.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 13.10.2015, 18:15
Panowie, to sami zlećcie badania. Wszyscy się klepią po plecach i sobie przytakują, że w cytowanych opracowania naukowych są bzdury. Może któryś z Was czuje się na siłach aby takie badania przeprowadzić? Ja chętnie poczytam. Śmiertelność ryb w formie C&R? A Panowie jakie żyłki i zestawy stosują? Czytam na tym forum, że cienko, finezyjnie itd. Wiecie co się dzieje z rybą po 15min. holu?
Ciekawe ile osób stosuje się to tego co poniżej:
http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,reanimacja-ryby,84816 (http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,reanimacja-ryby,84816)
Zamiast wyciągać parówkę na stół proponuję się zastanowić i przemyśleć "co autor miał na myśli".
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 13.10.2015, 18:21
Tomek dzięki, znowu mamy bardzo dużo informacji, jak ktoś chcę będzie czytał i negował wg swojego widzi mi się zawsze

Tutaj wędkarze powinni teraz się trochę wybronić swoimi technikami łowienia i propozycjami typu:


Jak złowię i wypuszczę, to rybie nic się nie dzieję ponieważ....
Grendziu,niestety potwierdza się to o czym rozmawialiśmy. Tomek,ujawniając takie źródło informacji chyba strzelił sobie w stopę,bo część dyskutantów nie rozumie o czy mówi lub nie rozumie co czyta.
Nie będę się odnosił do wcześniejszych wypowiedzi,bo to nic nie da. Nie będę się kopał z przysłowiowym koniem.
Nie "ujawniłem" tylko wskazałem, bo linki do tych pdf-ów były  już były dużo wcześniej. ;D
Choć myślałem, że nocniki pójdą w ruch przy innych artykułach np. strona 159 link I, strona 155 link II. Bardzo fajny też jest artykuł antropologa kultury ze strony 111 link I.
Tomasz Czerwiński
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 13.10.2015, 18:32
Ja znowu na szybcika jakiś interesujący kasek z tych dzieł wyłowiłem

Są w przywołanych publikacjach informacje całkiem ciekawe.

Okazuje się oto, że wedle nowszych szacunków C&R kultywuje około 60% światowej populacji wędkarskiej, co "równoważne jest z wypuszczeniem 60 mld ryb rocznie", zaś "średnia śmiertelność" przy C&R to około 18 - 16%, czyli ponad 80% niższa niż przy konkurencyjnym Catch & Kill (zapewne mogłoby być znacznie lepiej, bo wielu afiszujących się z C&R nie przestrzega podstawowych wytycznych/wymogów racjonalnego C&R). W Polsce skłonność do wypuszczania ryb przejawia podobno 1% łowiących, czyli 60 razy mniej niż w procentowej skali globalnej.

Warto również odnotować, że Panowie Trella i Wołos uznają racjonalne C&R za "jedną z dobrych dróg, ale nie jedyną" (w przeciwieństwie do pewnego podwładnego Pana Wołosa, który na forach wędkarskich przedstawia C&R jako barbarzyńskie "dręczenie" zasługujące na zakaz). Wspomniany duet donosi również, że dotychczasowe rodzime badania "potwierdzają pozytywny wpływ utworzenia łowisk specjalnych w formule no-kill na efektywność wędkowania", co przekłada się na lokalną "poprawę jakości wędkarstwa".

Na podstawie tekstu Pana Czerwińskiego (z pozycji trzeciej) można natomiast wnosić, że około 60% polskich wędkarzy nie należy do PZW, raport NIK zawiera z gruntu fałszywe informacje (w kwestii procentowych relacji między jeziorowym odłowem rybackim i wędkarskim), zaś w polskiej nauce rybackiej trwa najwyraźniej spór między fanatycznymi i umiarkowanymi apologetami rybactwa śródlądowego: Pan Czerwiński uznaje sugestie dotyczące destruktywnej roli użytkowników rybackich za "absurdalne twierdzenia", zaś w świetle przywołanego niedawno tekstu Panów Kurpena i Czarkowskiego bywają one najzupełniej zasadne. Jaki będzie wynik owego sporu - to tylko Posejdon raczy wiedzieć :)
Panie Modusie,
Czy autorzy artykułów ze strony 125  i ze 145 http://zs.infish.com.pl/sites/default/files/kkruj2015_book.pdf będą mieli teraz + czy -?
Tomasz Czerwiński

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 13.10.2015, 18:46
U Pana Rybala Panowie Wołos i Czarkowski mają chyba grubaśne minusy: wszak jeżeli Pan Rybal ma rację w kwestii C&R, Pan Wołos szkodliwie bajdurzy, gdy pisze o C&R jako "jednej z dobrych dróg", a jeżeli Pan Rybal ma rację w kwestii niewinności użytkowników rybackich, Pan Czarkowski propaguje "absurdalne twierdzenia", które krzywdzą środowisko sieciowo-agregatowych miłośników przyrody ojczystej ;D

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 13.10.2015, 18:56
Eee tam, takie małe minusiki zaledwie.  A Pan? Czy może pasujemy? ;D
Tomasz Czerwiński
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 13.10.2015, 18:57
Panowie, to sami zlećcie badania. Wszyscy się klepią po plecach i sobie przytakują, że w cytowanych opracowania naukowych są bzdury. Może któryś z Was czuje się na siłach aby takie badania przeprowadzić? Ja chętnie poczytam. Śmiertelność ryb w formie C&R? A Panowie jakie żyłki i zestawy stosują? Czytam na tym forum, że cienko, finezyjnie itd. Wiecie co się dzieje z rybą po 15min. holu?
Ciekawe ile osób stosuje się to tego co poniżej:
http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,reanimacja-ryby,84816 (http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,reanimacja-ryby,84816)
Zamiast wyciągać parówkę na stół proponuję się zastanowić i przemyśleć "co autor miał na myśli".

mi osobiście jedno wędkujmy zabierajmy ryby..... i nie wypuszczajmy złowionych ryb.....
a tak na poważnie był taki okres w mym życiu w którym  troszkę kropek złowiłem zaznacze rzecznych w różnych gatunkach i powiem jak można porównywać pstrąga z rzeki do pstrąga teczowego ze stawu......nie bede o tym dyskutowal bo to jakies jaja sie robia.....
przywołując tego typu opracowania i śledząc cały ten watek dochodze do wniosku że ta dyskusja nie ma sensu z mojego punktu widzenia....
każda ze stron okopała się w swych pozycjach.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 13.10.2015, 19:34
Ja daję plusa Panu Rybalowi za odwagę w publicznym robieniu ze swego pryncypała apologety barbarzyństwa, a z doktoryzowanego inżyniera rybactwa - głosiciela krzywdzących absurdów. Drugi plus dla Pana Rybala za przywołanie informacji o badaniach Schilla i spółki oraz eksterminacji dunajeckich pstrągów przez siepaczy spod znaku "C&R".

Dla Pana Czarkowskiego plus za zrobienie z Pana Rybala rybackiego fanatyka, zaś dla Pana Wołosa - za przypomnienie ogólnych wytycznych racjonalnego C&R oraz ubogacenie swych rozważań o wątki filozoficzne :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 13.10.2015, 19:45
A ja dodam do tych oparów absurdu
- ilość zanęty , rodzaj przynety powodują że ryby źle sie mają
- ryb niema bo w swych wyrafinowanych metodach wedkarze wszystko wylapali
- kormorany , kłusownicy spowodowali zuborzenie rybostanów
- jakisz to sadyzm wedkarze sprawiaja poławianym rybom
- teraz podniesiono zły wpływ wypuszczania ryb

hm.... co jeszcze pojawi się w tej dyskusji ze strony kolegów broniacych sytuacji która ma miejsce
aż dziw bierze że zawsze w naszym kraju osoby biorace udzial w procesie nigdy nie maja w sobie choc odrobiny samozastanowienia sie ze moze nie wszystko co czynia jest dobre.....
moze nalezalo by cos zmienic.........
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 13.10.2015, 20:02
Ja daję plusa Panu Rybalowi za odwagę w publicznym robieniu ze swego pryncypała apologety barbarzyństwa, a z doktoryzowanego inżyniera rybactwa - głosiciela krzywdzących absurdów. Drugi plus dla Pana Rybala za przywołanie informacji o badaniach Schilla i spółki oraz eksterminacji dunajeckich pstrągów przez siepaczy spod znaku "C&R".

Dla Pana Czarkowskiego plus za zrobienie z Pana Rybala rybackiego fanatyka, zaś dla Pana Wołosa - za przypomnienie ogólnych wytycznych racjonalnego C&R oraz ubogacenie swych rozważań o wątki filozoficzne :)
Barbarzyńcy, fanatycy, siepacze, eksterminacja....  uf.  Pas.
Tomasz Czerwiński
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 13.10.2015, 20:13
Miało być ponoć spokojniej... A tutaj znów wszystko wychodzi poza kontrolę. Gdzie jest umiar w wzajemnym ubliżaniu sobie?

W sumie do nikogo nie biję, ale... Modus dawno byś dostał bana z prztyczkiem w nos od mnie >:O nie mój cyrk na szczęście...

Przyjmuję pozę Darka "Luga" Jagodzińskiego - czyli tylko obserwator, co do "parówek" Andrzejku - z chęcią jak w Testosteronie nad wodą ściągnę spodnie :)

Na zakończenie, Luk jak myślisz forum zyskuję na takich rozważaniach czy traci? Można mieć odmienne zdanie, ale kultura powinna być chyba zachowania.


Żegnam.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 13.10.2015, 20:18
Zabawnie wygląda sytuacja:
- IRŚ nie ma racji,
- zachodni naukowcy kłamią,
- C&R (and No Kill) są tak super, że nic nie ginie,
- ryba wielokrotnie łowiona jest niezniszczalna,
- wszelakie publikacje to fikcja, wędkarz wie lepiej.

Mam wrażenie, że wędkarz zawsze znajdzie wytłumaczenie, że to co robi jemu się należy i robi to dobrze.
Co zabawne, zdarzają się takie sytuacje, że odmienne poglądy pozwalają wręcz wykluczyć drugiego osobnika, z grona wędkarzy (pominę przykłady) :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 13.10.2015, 20:19
................................
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 13.10.2015, 20:27
Panowie, to sami zlećcie badania. Wszyscy się klepią po plecach i sobie przytakują, że w cytowanych opracowania naukowych są bzdury. Może któryś z Was czuje się na siłach aby takie badania przeprowadzić? Ja chętnie poczytam. Śmiertelność ryb w formie C&R? A Panowie jakie żyłki i zestawy stosują? Czytam na tym forum, że cienko, finezyjnie itd. Wiecie co się dzieje z rybą po 15min. holu?
Ciekawe ile osób stosuje się to tego co poniżej:
http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,reanimacja-ryby,84816 (http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,reanimacja-ryby,84816)
Zamiast wyciągać parówkę na stół proponuję się zastanowić i przemyśleć "co autor miał na myśli".

Andrzej, temat jest potrzebny. Emocje niekoniecznie...  :D

Ja zadałem proste pytanie odnośnie operatów i ich zatwierdzania. Jeżeli staramy się o łowisko ' no kill' może się okazać, że operat zostanie odrzucony, ponieważ komisja bazować będzie na badaniach robionych nie w Polsce i nie na polskich rybach, ewentualnie nie na tych gatunkach co trzeba. Bo co innego pstrąg, ryba o dużych wymaganiach tlenowych, a co innego karp, lin lub leszcz.
Nie mam tu pretensji do naszych ichtiologów, zadaję pytania. Jeżeli więc polscy naukowcy nie mają tutaj doświadczenia, to trochę trudno będzie ruszyć z miejsca.
Ja pamiętam jak Kotwic wykazywał, że łowiska 'no kill' nie są wcale dobre, ja nazwał bym je raczej trudnymi. Ale jak można porównywać taką wodę z takim kanałem Żerańskim? Przecież to pustynia, bez ryb wpływających na zimowisko i zarybień niczym Sahara.

Nie chodzi tutaj o same badania, bardziej o to, że te robione przez wymienionych naukowców są nieadekwatne do samego zagadnienia. Jeżeli wspominany przeze mnie ichtilog, prezez okręgu poznańskiego twierdzi, że ryby nie przeżywają holu, znaczy to, że ma luki w wykształceniu. Jeżlei istaniałyby precyzyjne opracowania w języku polskim, zapewne nie plótł by takich andronów. A skoro takich opracowań nie ma, lub są jakieś o łososiowatych na Dunajcu - to trudno o dobre prawo oparte o samą naukę!

Może dlatego w Polsce uwaźa się, że woda ma być wykorzystywana 'rybacko' - czyli ryby się zabiera. Bo nikt nie wymyśli przepisów jeżeli nie ma podstaw naukowych, nieprawdaż? Obym się mylił tutaj...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 13.10.2015, 20:36
Barbarzyńcy, fanatycy, siepacze, eksterminacja....

Czyli C&R jednak nie jest barbarzyńskim "dręczeniem", nie ma mowy o eksterminacji, bo niemal wszystkie wypuszczane pstrągi z dunajeckiego odcinka specjalnego żyją sobie dalej, zaś uporczywe negowanie jakichkolwiek rybackich przewin to nie rybacki fanatyzm, a zwykły rybacki obowiązek?

Całe szczęście :) 
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 13.10.2015, 20:52
Sytuacja Kotwic jest raczej taka:

- IRŚ nie ma racji,  IRŚ nie zawsze ma rację - to duża różnica

- zachodni naukowcy kłamią, Polscy naukowcy wykorzystują złe opracowania, nieadekwatne do zagadnienia. Jeżeli byłbym profesorem, i student pisałby mi o C&R w Polsce na podstawie badań pana X dotyczących łososiowatych, to odesłałbym go do szukania innych rzeczy, bo nie zebrał właściwych i źle argumentuje - zapewniam, że są takowe

- C&R (and No Kill) są tak super, że nic nie ginie, Po pierwsze przeżywalność ryb przy C&R zależy od wiedzy i kultury wędkujących. Doświadczonemu wędkarzowi prawie nic nie zginie, niedoświadczonemu, bez podbieraka, maty, z hakami z wielkimi zadziorami - dużo, dużo więcej. Ogólnie straty przy C&R zależą od gatunku również. Aby karp zszedł z tego padołu, trzeba 'fahofca'.

- ryba wielokrotnie łowiona jest niezniszczalna Moja wiedza jest taka, że straty są minimalne. Karaś, lin, karp, płoć, amur, brzana, kleń są łowione wiele razy i nic się im nie dzieje. Są zniszczalne - nikt takich rzeczy tu nie powiedział ;D Leszcz jest słaby, zwłaszcza w okresie tarła i po, węgorz, drapieżniki - wiadomo, ukleja - tym jest trudniej - ale jak się chce i umie, to o 95% nie jest trudno.

- wszelakie publikacje to fikcja, wędkarz wie lepiej. Publikacje przytaczane w pracach polskich naukowców nie zawsze odnoszą się do danego problemu, jak wskazałem o C&R. Wiele prac jest niwykorzystywanych, jestem pewien, że spokojnie moznaby zaczerpnąć wiedzy Czechów i Angoli, w jakiś sposób w tych krajach wędkarstwo jest na wysokim poziomie przy zasobnych w ryby wodach. Samo zdanie, że wszelkie publikacje to fikcja, wędkarz wie lepiej' to przesada - raczej polski naukowiec wie często m,niej niż wędkarz, a to różnica. Łowię długo i na temat przeżywalności ryb wiem sporo, bo je łowię i wypuszczam. Naukowiec zazwyczaj nie łowi, więc nie wie.


Mam wrażenie, że wędkarz zawsze znajdzie wytłumaczenie, że to co robi jemu się należy i robi to dobrze.
Co zabawne, zdarzają się takie sytuacje, że odmienne poglądy pozwalają wręcz wykluczyć drugiego osobnika, z grona wędkarzy (pominę przykłady) :D

To pozostawiam. Też jako naukowcy sobie przeczycie. Po raz kolejny zauważam, że starasz się pokazać, że naukowcy z IRŚ wiedzą wszystko. Panowie, nie wiecie. Nie Wasza to wina i nie musicie tu niczego udowadniać, bo nikt nie jest alfą i omegą. Ja też o wędkarstwie nie wiem wszystkiego, nie wiem nawet połowy :D To normalna sprawa. Studia to jedno, zawód jaki wykonujecie to co innego. O C&R akurat nie możecie wiedzieć wiele, bo i skąd? Jeżeli mało ichtiologów to zapaleni wędkarze, to już tutaj jest ciężko. Na tym forum akurat jest sporo osób, z kilku krajów, o sporej często wiedzy wędkarskiej, z dużym doświadczeniem. Dlatego czasami możemy stwierdzić, że ktoś ściemnia. Ichtiolog stuidiował, zajmuje się tym i owym. Ale w przypadku C&R o wielką wiedzę w Polsce już trudno - zgodzisz się?  I nie zostawiłem :D

[/quote]
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 13.10.2015, 20:53
Barbarzyńcy, fanatycy, siepacze, eksterminacja....

Czyli C&R jednak nie jest barbarzyńskim "dręczeniem", nie ma mowy o eksterminacji, bo niemal wszystkie wypuszczane pstrągi z dunajeckiego odcinka specjalnego żyją sobie dalej, zaś uporczywe negowanie jakichkolwiek rybackich przewin to nie rybacki fanatyzm, a zwykły rybacki obowiązek?

Całe szczęście :)
Barbarzyńcy, fanatycy, siepacze, eksterminacja.... ???  Oznaczało, że wytoczyłeś grubą bertę, Pas -nie czuję się na siłach aby kontynuować...

A mój fanatyzm najbardziej widać na stronie 43 http://zs.infish.com.pl/sites/default/files/materialy_szkoleniowe_2015.pdf w tabelce  Potencjalne negatywne efekty
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 13.10.2015, 21:00
W moim przypadku przeżywalność wynosi grubo ponad 95% (w sztukach, bo w gramach to promile), a łowię różne gatunki. Te 5 % to ryby których nie widzę, i które mocno sie poharatały, w większości okonie o małych rozmiarach (normalna rzecz przy tym gatunku), bądź węgorz.
Mógłbyś opisać metodę tego szacowania lub metodykę tychże analiz. Jestem naprawdę ciekaw jak to oceniasz, bo wynik imponujący.

Cytuj
Trochę przeraża mnie komisja opiniująca operat.
Czy można z nimi dyskutować? :D Czy można sprawdzić czy komisja jest na tyle zorientowana w temacie, że może dany operat oddalić?...
Jeżeli więc w komisji opiniującej zasiadać będą osoby, sugerujące się takimi badaniami, to dobrze nie będzie.
Jeśli tworzysz operat lub chcesz być użytkownikiem rybackim to możesz brać udział w posiedzeniu przy opiniowaniu operatu.
Lista ekspertów opiniujących operaty jest jawna, wystarczy poszukać.
Jeśli ktoś uważa, że wie lepiej co być powinno w operacie rybackim (i brał udział w jego tworzeniu), może zgłosić uwagi do odpowiednich organów.
Sprawa jest prosta, zasady jasne, komisje znane, domysły standardowe :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 13.10.2015, 21:07
Oznaczało, że wytoczyłeś grubą bertę

Odrobina retorycznej przesady nie zaszkodzi :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 13.10.2015, 21:10
Ja daję plusa Panu Rybalowi za odwagę w publicznym robieniu ze swego pryncypała apologety barbarzyństwa, a z doktoryzowanego inżyniera rybactwa - głosiciela krzywdzących absurdów. Drugi plus dla Pana Rybala za przywołanie informacji o badaniach Schilla i spółki oraz eksterminacji dunajeckich pstrągów przez siepaczy spod znaku "C&R".

Dla Pana Czarkowskiego plus za zrobienie z Pana Rybala rybackiego fanatyka, zaś dla Pana Wołosa - za przypomnienie ogólnych wytycznych racjonalnego C&R oraz ubogacenie swych rozważań o wątki filozoficzne :)

Miało być ponoć spokojniej... A tutaj znów wszystko wychodzi poza kontrolę. Gdzie jest umiar w wzajemnym ubliżaniu sobie?

W sumie do nikogo nie biję, ale... Modus dawno byś dostał bana z prztyczkiem w nos od mnie >:O nie mój cyrk na szczęście...

Grendziu, ja widzę tu posługiwanie się ironią i tak długo nie ma w tym nic obraźliwego, jak długo nie bierze się tego dosłownie lub bardziej, niż dosłownie. Jeżeli Rybal pisze w reakcji na ten tekst

Barbarzyńcy, fanatycy, siepacze, eksterminacja....  uf.  Pas. ,
to stosuje przesadnię (zwaną też hiperbolą). I tak mamy tu pewną grę...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 13.10.2015, 21:11
Więc czyż nie jest tak:
-osoby zlecające wykonanie operatu znają środowisko osób przygotywujące operty
-operaty opracowywują osoby dobrze znane w środowisku
-w komisjach zasiadają osoby ktore znają środowisko przygotowywujące operarty
 A wszystko to za pieniądze członkow zwiazku jeżeli dotyczy wód związkowych
sytuacja wyjasnila sie jak dla mnie koło zamkneło
i po temacie ........
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 13.10.2015, 21:14
Po raz kolejny zauważam, że starasz się pokazać, że naukowcy z IRŚ wiedzą wszystko. Panowie, nie wiecie.
Nie Luk.
Wielokrotnie pisałem, że nie zajmuję się wieloma aspektami branży rybacko-wędkarskiej. A skoro nie zajmuję się, to i nie wypowiadam. Nie widzę w tym nic złego.

Co do wpisu:
Cytuj
Jeżeli mało ichtiologów to zapaleni wędkarze, to już tutaj jest ciężko.
To niestety obawiam się, że znam więcej zapalonych wędkarzy o wykształceniu ichtiologicznym, niż wielu wędkarzy zna ichtiologów. Co zabawne (mówię o moim przypadku) właśnie wędkarze z tego forum, zarzucili mi brak zrozumienia wędkarstwa i znajomości wędkarstwa. ;D

Cytuj
Polscy naukowcy wykorzystują złe opracowania, nieadekwatne do zagadnienia. Jeżeli byłbym profesorem, i student pisałby mi o C&R w Polsce na podstawie badań pana X dotyczących łososiowatych, to odesłałbym go do szukania innych rzeczy, bo nie zebrał właściwych i źle argumentuje - zapewniam, że są takowe
Dla mnie to jest doskonały przykład, jak często były przywoływane porównania do Czech, a pomimo to, nie pojawiła się adekwatne cytowania i odniesienia do ich wód i publikacji. Sam szukać nie będę, nie cytuję wspomnianych doniesień. O:)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 13.10.2015, 21:19
Więc czyż nie jest tak:
-osoby zlecające wykonanie operatu znają środowisko osób przygotywujące operty
-operaty opracowywują osoby dobrze znane w środowisku
-w komisjach zasiadają osoby ktore znają środowisko przygotowywujące operarty
 A wszystko to za pieniądze członkow zwiazku jeżeli dotyczy wód związkowych
sytuacja wyjasnila sie jak dla mnie koło zamkneło
i po temacie ........
Co masz na myśli Maćku?
Bo pogubiłem się w tych przypuszczeniach.

Przecież pisałem, że operat może wykonać każdy: ty (Maciek), admin Luk, profesor Modus, szeregowy Zenek Bombalina, burmistrza Pisz itd.
W czym jest kłopot? Gdzie jakiś problem (oprócz poniesienia kosztów operatu/opinii)?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 13.10.2015, 21:23
Z mojej strony w niczym wszystko jasne.
Zastanawiam sie czy nielepiej byłoby tak jak wyżej pisałem podzielić wódy i akweny czysto wędkarskie dac we wladanie wedkarzom a niech maja....
Ile i jakiej by ryby chcieli to by wpuszczali... bez calego cyrku z prawem obowiazujacym ......
I skonczyly by sie sytuacje psioczenia jednych na drugich.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 13.10.2015, 21:24
Logarytm nudzi mnie udowadnianie za wszelką cenę kto, co, jak i tyle.

Gdy walka na argumenty jest bezosobowa to ok, ale zarzuty wy robicie to źle bo, nie znacie się bo... I większość jest zła, bo Panowie wędkarze wiedzą wszystko najlepiej to dla mnie dalsza dyskusja nie ma większego sensu. Rzeczywistość nad wodą jest zupełnie inna niestety.

Jeszcze chwila i pójdę spalić wszystkie wędki aby się oczyścić :P
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 13.10.2015, 21:26
Logarytm nudzi mnie udowadnianie za wszelką cenę kto, co, jak i tyle.

Gdy walka na argumenty jest bezosobowa to ok, ale zarzuty wy robicie to źle bo, nie znacie się bo... I większość jest zła, bo Panowie wędkarze wiedzą wszystko najlepiej to dla mnie dalsza dyskusja nie ma większego sensu. Rzeczywistość nad wodą jest zupełnie inna niestety.

Jeszcze chwila i pójdę spalić wszystkie wędki aby się oczyścić :P

zostaw wędki lepiej pepsi sie napij wedki napewno, sie przydadza :P
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 13.10.2015, 21:35
Panowie, to sami zlećcie badania. Wszyscy się klepią po plecach i sobie przytakują, że w cytowanych opracowania naukowych są bzdury. Może któryś z Was czuje się na siłach aby takie badania przeprowadzić? Ja chętnie poczytam. Śmiertelność ryb w formie C&R? A Panowie jakie żyłki i zestawy stosują? Czytam na tym forum, że cienko, finezyjnie itd. Wiecie co się dzieje z rybą po 15min. holu?
Ciekawe ile osób stosuje się to tego co poniżej:
http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,reanimacja-ryby,84816 (http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,reanimacja-ryby,84816)
Zamiast wyciągać parówkę na stół proponuję się zastanowić i przemyśleć "co autor miał na myśli".
[...]
Andrzej, temat jest potrzebny. Emocje niekoniecznie...  :D
[...]
Luk, ja się nie emocjonuję.. Po prostu smutne jest to, że chcemy walczyć z PZW, ze zmianą na naszych wodach, a nie jesteśmy w stanie się porozumieć się na poziomie w takich kwestiach jak ta. To jest smutne po prostu. Niby wszyscy chcemy tego samego, ale zjednoczyć się nie potrafimy.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 13.10.2015, 21:41
Zastanawiam sie czy nielepiej bybyło tak jak wyżej pisałem podzielić wód i akweny czysto wędkarsko dac we wladanie wedkarzom a niech maja....
Ile i jakiej by ryby chcieli to by wpuszczali... bez calego cyrku z prawem obowiazujacym ......
Ogólnie pomysł dobry, zresztą zawsze to mówiłem.
Tylko jak podejść do tego ze strony formalnej?
Wędkarzy też obowiązuje prawo, i to nie prawo ich zadowolenia, tylko konkretnych zapisów związanych z zarządzaniem zasobami wodnymi. Ciężko będzie udowodnić, że akweny wędkarskie mogą olewać prawo bo tak sobie życzą, zaś inni prawo muszą respektować.


Jeszcze chwila i pójdę spalić wszystkie wędki aby się oczyścić :P
hihi, tylko bądź ekologiem, nie pozwól by materiał palny się zmarnował.
Wrzuć jakiegoś nawiedzonego rybaka lub wędkarza na powstały stos. Będzie przyjemne z pożytecznym. :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 13.10.2015, 21:41
Z mojej strony w niczym wszystko jasne.
Zastanawiam sie czy nielepiej byłoby tak jak wyżej pisałem podzielić wódy i akweny czysto wędkarskie dac we wladanie wedkarzom a niech maja....
Ile i jakiej by ryby chcieli to by wpuszczali... bez calego cyrku z prawem obowiazujacym ......
I skonczyly by sie sytuacje psioczenia jednych na drugich.
A które wody byście chcieli najbardziej? Mamy ich coś koło 550 tys ha. Na 99,9% możecie wędkować a na 70% tylko Wy rybaczycie.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 13.10.2015, 21:44
Z mojej strony w niczym wszystko jasne.
Zastanawiam sie czy nielepiej byłoby tak jak wyżej pisałem podzielić wódy i akweny czysto wędkarskie dac we wladanie wedkarzom a niech maja....
Ile i jakiej by ryby chcieli to by wpuszczali... bez calego cyrku z prawem obowiazujacym ......
I skonczyly by sie sytuacje psioczenia jednych na drugich.
A które wody byście chcieli najbardziej? Mamy ich coś koło 550 tys ha. Na 99,9% możecie wędkować a na 70% tylko Wy rybaczycie.
Ja to bym chciał taką, gdzie są ryby i biorą.. gdzie nie pada i jest ciepło, i grill jest i coś do picia. Hostessy mogę odpuścić ostatecznie.. 8)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 13.10.2015, 21:46
Z mojej strony w niczym wszystko jasne.
Zastanawiam sie czy nielepiej byłoby tak jak wyżej pisałem podzielić wódy i akweny czysto wędkarskie dac we wladanie wedkarzom a niech maja....
Ile i jakiej by ryby chcieli to by wpuszczali... bez calego cyrku z prawem obowiazujacym ......
I skonczyly by sie sytuacje psioczenia jednych na drugich.
A które wody byście chcieli najbardziej? Mamy ich coś koło 550 tys ha. Na 99,9% możecie wędkować a na 70% tylko Wy rybaczycie.
Ja to bym chciał taką, gdzie są ryby i biorą.. gdzie nie pada i jest ciepło, i grill jest i coś do picia. Hostessy mogę odpuścić ostatecznie.. 8)

Aaa,  to brodę musisz zapuścić ;)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 13.10.2015, 21:48
nie mogę - kocham boczek :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 13.10.2015, 21:48
Z mojej strony w niczym wszystko jasne.
Zastanawiam sie czy nielepiej byłoby tak jak wyżej pisałem podzielić wódy i akweny czysto wędkarskie dac we wladanie wedkarzom a niech maja....
Ile i jakiej by ryby chcieli to by wpuszczali... bez calego cyrku z prawem obowiazujacym ......
I skonczyly by sie sytuacje psioczenia jednych na drugich.
A które wody byście chcieli najbardziej? Mamy ich coś koło 550 tys ha. Na 99,9% możecie wędkować a na 70% tylko Wy rybaczycie.
Ja to bym chciał taką, gdzie są ryby i biorą.. gdzie nie pada i jest ciepło, i grill jest i coś do picia. Hostessy mogę odpuścić ostatecznie.. 8)

Andrzej mam namiary na takie wody 6 dni minimum 2tyś EURO i łowisz ile i jak chcesz, szczegóły na priv jeśli cena Ciebie nie przeraża.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 13.10.2015, 21:49
przeraża...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 13.10.2015, 21:52
Ja to bym chciał taką, gdzie są ryby i biorą.. gdzie nie pada i jest ciepło, i grill jest i coś do picia. Hostessy mogę odpuścić ostatecznie.. 8)

Aaa,  to brodę musisz zapuścić ;)
Czyżbym przegapił, że w ISIS maja tyle wody i oferują takie wspaniałe warunki do połowu ryb (podejrzewam, że RPG-7 to w bonusie dorzucają) ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 13.10.2015, 21:55
Ja to bym chciał taką, gdzie są ryby i biorą.. gdzie nie pada i jest ciepło, i grill jest i coś do picia. Hostessy mogę odpuścić ostatecznie.. 8)

Aaa,  to brodę musisz zapuścić ;)
Czyżbym przegapił, że w ISIS maja tyle wody i oferują takie wspaniałe warunki do połowu ryb (podejrzewam, że RPG-7 to w bonusie dorzucają) ;D

Mają wody.... dziewicze  ale tylko 72 ;)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 13.10.2015, 21:56
Logarytm nudzi mnie udowadnianie za wszelką cenę kto, co, jak i tyle.

Gdy walka na argumenty jest bezosobowa to ok, ale zarzuty wy robicie to źle bo, nie znacie się bo... I większość jest zła, bo Panowie wędkarze wiedzą wszystko najlepiej to dla mnie dalsza dyskusja nie ma większego sensu. Rzeczywistość nad wodą jest zupełnie inna niestety.

Jeszcze chwila i pójdę spalić wszystkie wędki aby się oczyścić :P

Ja tak nie mówię, że wędkarze wiedzą wszystko najlepiej. Wędkarz jednak ma prawo do oceny. Również do stawiania hipotez, dlaczego w Polsce jest słabizna.
Ja uważam, ze problem braku ryb jest bardzo złożony - począwszy od zagadnień mikrobilogicznych, przez kwestie zachwiania pewnej równowagi ekologicznej, na problemach przełowienia (rybacko-wędkarskiego) skończywszy. Żeby coś naprawić, trzeba najpierw dokonać analizy dzisiejszego stanu wód, przedstawić hipotezy dotyczące przyczyn zachwiania tego i owego, a potem wdrożyć celowe działania. Nie zrobimy tego opierając się tylko na polskich opracowaniach. Śledząc tutejszą dyskusję mogę stwierdzić, ze, wędkarze domagają się pewnych kompetencji od inżynierów ichtiologów, którzy jako inżynierowie właśnie powinni wyznaczać działania naprawcze. Można je nabywać poznając rozwiązania obecne w innych krajach. Do nikogo tu nie piję, ale nie można zamykać się jedynie w polskiej myśli ichtiologicznej.

Kilka ciekawych linków, któe z innej perspektywy pozwalają spojrzeć na wody

http://www.zemuw.pl/pl/files/docs/JM_Jakosc_wod_WJM_2013.pdf
http://www.zemuw.pl/pl/files/docs/JM_Raport_Sniardwy.pdf
http://www.zemuw.pl/pl/files/docs/JM_Eutrofizacja_jezior_mazurskich.pdf

P.S. 1) Rozumiem, że polskie wody są niepowtarzalne i bazujemy na tym, co tu mamy, ale metody badawcze są rozwijane na całym świecie. Podobnie działania mające na celu naprawę czegoś, co się w ekosystemie wodnym popsuło. Pytam więc, czy ludzie z IRŚ badając stan wód posługują się analogicznymi metodami, jak robią to ichtiolodzy z Francji, Szwecji, Finlandii, Norwegii, NIemiec, Grecji, Stanów itd.
P.S. 2) Ja się na tym nie znam i być może nie potrzeba korzystać z obcej myśli ichtiologicznej. To, co chciałem powiedzieć, to wskazać, ze oczekiwaniem wielu osób na forum jest branie dobrych przykładów z zagranicy. Nie chodzi przy tym, żeby bezmyślnie coś kopiować, ale odnieść owe doświadczenia zagraniczne do polskiej rzeczywistości.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 13.10.2015, 21:58

Co do wpisu:
Cytuj
Jeżeli mało ichtiologów to zapaleni wędkarze, to już tutaj jest ciężko.
To niestety obawiam się, że znam więcej zapalonych wędkarzy o wykształceniu ichtiologicznym, niż wielu wędkarzy zna ichtiologów. Co zabawne (mówię o moim przypadku) właśnie wędkarze z tego forum, zarzucili mi brak zrozumienia wędkarstwa i znajomości wędkarstwa. ;D

Ale Kotwic, jakbyś rozumiał to byśmy rozmawiali inaczej. Nie pisałbyś, że ryby są :D Nie znam wędkarzy, którzy twierdzą, że ryby w Polsce 'są' (chodzi o wody PZW). Zazwyczaj wszyscy są zgodni, że jest kiepsko i sytuacja się pogarsza.


Cytuj


Polscy naukowcy wykorzystują złe opracowania, nieadekwatne do zagadnienia. Jeżeli byłbym profesorem, i student pisałby mi o C&R w Polsce na podstawie badań pana X dotyczących łososiowatych, to odesłałbym go do szukania innych rzeczy, bo nie zebrał właściwych i źle argumentuje - zapewniam, że są takowe
Dla mnie to jest doskonały przykład, jak często były przywoływane porównania do Czech, a pomimo to, nie pojawiła się adekwatne cytowania i odniesienia do ich wód i publikacji. Sam szukać nie będę, nie cytuję wspomnianych doniesień. O:)

No ale chyba nie twierdzisz, że Czesi piszą o tym, że rybacy sa potrzebni, skoro takowych nie mają. Tak jak w Polsce bada sie rejestry, robi różnego rodzaju analizy - tak i w Czechach musi tak być. Nie żądasz chyba aby ktoś zajmujący sie budowlanką znajdował odpowiednie prace czeskich lub słowackich ichtiologów.
Po prostu nie korzystacie z pewnych opracowań i tyle. Co gorsza - dziwi mnie, że uważa się, że polskie wody są OK pod względem rybostanu. Sam przecież tak pisałeś! Jak to się ma do dzisiejszego wątku z relacją z Kanału Żerańskiego???


W moim przypadku przeżywalność wynosi grubo ponad 95% (w sztukach, bo w gramach to promile), a łowię różne gatunki. Te 5 % to ryby których nie widzę, i które mocno sie poharatały, w większości okonie o małych rozmiarach (normalna rzecz przy tym gatunku), bądź węgorz.

Mógłbyś opisać metodę tego szacowania lub metodykę tychże analiz. Jestem naprawdę ciekaw jak to oceniasz, bo wynik imponujący.

Normalnie. Ryby są w tak dobrej kondycji, że śmigają jak przecinaki po wpuszczeniu do wody. Ostatnio złowiłem 15 ryb i wszystkie pomknęły do wody w idealnym stanie. Dzień wcześniej ponad 20 leszczy, i znowu to samo... Jedyne problemy jakie miałem to leszcze na Walthamstow w sierpniu (ale odpływały) i okonie na Tamizie w lipcu. Czyli około 95% wg moich szacunków. Czy uważasz, że więcej ryb ginie? Ciekawe na jakiej podstawie... Po rybie widać w jakiej jest formie. Łowiłem nie raz te same ryby, nie myslę aby zalegały na dnie... :D

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 13.10.2015, 22:07
A barbarzyńscy siepacze z Kanady, wspierani zapewne przez lokalnych fanatyków, dostali  certyfikat MSC na eksterminacje ryb w j.Erie :P
https://www.msc.org/newsroom/news/lake-erie-fishermen-obtain-global-recognition-for-sustainable-fishing
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 13.10.2015, 22:07
Z mojej strony w niczym wszystko jasne.
Zastanawiam sie czy nielepiej byłoby tak jak wyżej pisałem podzielić wódy i akweny czysto wędkarskie dac we wladanie wedkarzom a niech maja....
Ile i jakiej by ryby chcieli to by wpuszczali... bez calego cyrku z prawem obowiazujacym ......
I skonczyly by sie sytuacje psioczenia jednych na drugich.
A które wody byście chcieli najbardziej? Mamy ich coś koło 550 tys ha. Na 99,9% możecie wędkować a na 70% tylko Wy rybaczycie.

czyli jestes po drugiej stronie ja na szczescie jeste po tej jasnej stronie
co do wody hm szkoda czasu na opowiesci dziwnej tresci miedzy wierszami czytajac twoje posty ta przepychanka sprawia ci niezla, frajde -osobiscie caly ten temat ja traktuje na miekko bo i tak z tej dysputy bedzie lipa......
co do ryb ktore wypuszczam przez moje rece w tym sezonie przeszlo sporo ryby i nie widzialem aby jakas plywala po wpuszczeniu brzuchem dom gory.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 13.10.2015, 22:17
Z mojej strony w niczym wszystko jasne.
Zastanawiam sie czy nielepiej byłoby tak jak wyżej pisałem podzielić wódy i akweny czysto wędkarskie dac we wladanie wedkarzom a niech maja....
Ile i jakiej by ryby chcieli to by wpuszczali... bez calego cyrku z prawem obowiazujacym ......
I skonczyly by sie sytuacje psioczenia jednych na drugich.
A które wody byście chcieli najbardziej? Mamy ich coś koło 550 tys ha. Na 99,9% możecie wędkować a na 70% tylko Wy rybaczycie.

czyli jestes po drugiej stronie ja naszczescie jeste po tej jasnej stronie
co do wody hm szkoda czasu na opowiesci dziwnej tresci miedzy wierszami czytajac twoje posty ta przepychanka sprawia ci niezla, frajde -osobiscie caly ten temat ja traktuje na miekko bo i tak z tej dysputy bedzie lipa......
co do ryb ktore wypuszczam przez moje rece w tym sezonie przeszlo sporo ryby i niewidzialem aby jakas plywala po wpuszczeniu brzuchem dom gory

Kolego, świat jest wielowymiarowy, nie traktuj mnie w kategorii: jeśli nie za, to przeciw, wierny - niewierny.
"Jeżeli spośród wielu prawd wybierzesz tylko jedną i za tą jedną będziesz ślepo podążać, zmieni się ona w fałsz, a ty staniesz się fanatykiem." R. Kapuściński
Co do frajdy, też zacytuje, tym razem  ks. Tischnera: "Panie Boże, jeśli masz mi zabrać poczucie humoru, to lepiej bier rozum".
Tomasz
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 13.10.2015, 22:23
Z mojej strony w niczym wszystko jasne.
Zastanawiam sie czy nielepiej byłoby tak jak wyżej pisałem podzielić wódy i akweny czysto wędkarskie dac we wladanie wedkarzom a niech maja....
Ile i jakiej by ryby chcieli to by wpuszczali... bez calego cyrku z prawem obowiazujacym ......
I skonczyly by sie sytuacje psioczenia jednych na drugich.
A które wody byście chcieli najbardziej? Mamy ich coś koło 550 tys ha. Na 99,9% możecie wędkować a na 70% tylko Wy rybaczycie.

czyli jestes po drugiej stronie ja naszczescie jeste po tej jasnej stronie
co do wody hm szkoda czasu na opowiesci dziwnej tresci miedzy wierszami czytajac twoje posty ta przepychanka sprawia ci niezla, frajde -osobiscie caly ten temat ja traktuje na miekko bo i tak z tej dysputy bedzie lipa......
co do ryb ktore wypuszczam przez moje rece w tym sezonie przeszlo sporo ryby i niewidzialem aby jakas plywala po wpuszczeniu brzuchem dom gory

Kolego, świat jest wielowymiarowy, nie traktuj mnie w kategorii: jeśli nie za, to przeciw, wierny - niewierny.
"Jeżeli spośród wielu prawd wybierzesz tylko jedną i za tą jedną będziesz ślepo podążać, zmieni się ona w fałsz, a ty staniesz się fanatykiem." R. Kapuściński
Co do frajdy, też zacytuje, tym razem  ks. Tischnera: "Panie Boże, jeśli masz mi zabrać poczucie humoru, to lepiej bier rozum".
Tomasz

i tym podsumowaniem kończe dyskusję w tym temacie .......
ps. pozytywne jest to w tej dyskusji że biora w niej udzial panowie Kotwic , Robal - byc moze z poczucia humoru lub obowiazku tłumaczyc biednemu ciemnemu ludowi rzadnemu krwi jak to wszystko jest dobrze skonstruowane.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 13.10.2015, 22:25
Ale Kotwic, jakbyś rozumiał to byśmy rozmawiali inaczej. Nie pisałbyś, że ryby są :D Nie znam wędkarzy, którzy twierdzą, że ryby w Polsce 'są' (chodzi o wody PZW). Zazwyczaj wszyscy są zgodni, że jest kiepsko i sytuacja się pogarsza.
Luk, kilkukrotnie podawałem przykłady, że łowiłem na wodach, gdzie wędkarze narzekali na brak ryb.
Nie odpowiedziałeś na to, pomijam.
Może teraz inaczej:
Na wodzie na której łowię (w dowolny sposób) zupełnie dużo ryb (wszelakich), hasło, że ryb nie ma oznacza:
- idiotą jest wędkarz bo nie wie co mówi,
- idiotą jest rybak bo nie rozumie co widzi.
Tu nie ma ideologii, to są fakty.

Cytuj
Nie żądasz chyba aby ktoś zajmujący sie budowlanką znajdował odpowiednie prace czeskich lub słowackich ichtiologów.
Oczywiście, że nie żądam. Ale jeśli ktoś notorycznie cytujący prace na ten temat, chce powiedzieć, że tych prac nie pokaże, bo to nie jego działka to nonsens. Albo osoba/osoby która regularnie przywołuje prace choćby z Czech, powołując się na ich „boskość”, nie podając źródła podważa inne prace „pisane”, to zakrawa na obłudę i populizm.

Cytuj
Co gorsza - dziwi mnie, że uważa się, że polskie wody są OK pod względem rybostanu. Sam przecież tak pisałeś! Jak to się ma do dzisiejszego wątku z relacją z Kanału Żerańskiego???
Idąc tym torem, to na J. Wersminii lub łowisku Rybieniec (o J. Czarne nie wspomnę by Grendzia nie urazić), wędkarz który nie połowił ryb, ma pełne prawo powiedzieć, że owi użytkownicy rybaccy, wyje...bali ryby do dna i źle gospodarzą. Inne czynniki, ów sponiewierany łowca z wędką ma w d..pie. Liczy się tylko, co złowił, lub czemu nie złowił.


Cytuj
Ryby są w tak dobrej kondycji, że śmigają jak przecinaki po wpuszczeniu do wody.
Śmiertelność natychmiastowa nie jest takim wymiernikiem, śmiertelności całkowitej. Wtórna śmiertelność, schorzenia, konsekwencje w znacznym stopniu są pomijane w trakcie typowego łowienia. Co nie oznacza, że tych elementów nie ma.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 13.10.2015, 22:30
Co do frajdy, też zacytuje, tym razem  ks. Tischnera: "Panie Boże, jeśli masz mi zabrać poczucie humoru, to lepiej bier rozum".
Nie chcę świętokradztwa poczynić, ale sparafrazuję zacnego duchownego:
" bier rozum, dup...ę ostaw,
wszak rozum pominąć łacno, zaś du..pa nieodzowna jest"
słowa moje, odpowiedzialność za bluźnierstwo także przyjmę. ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 13.10.2015, 22:34

Śmiertelność natychmiastowa nie jest takim wymiernikiem, śmiertelności całkowitej. Wtórna śmiertelność, schorzenia, konsekwencje w znacznym stopniu są pomijane w trakcie typowego łowienia. Co nie oznacza, że tych elementów nie ma.


Ale, czy komercje nie są przykładem tego, że wcale ze śmiertelnością wypuszczanych ryb nie jest tak dramatycznie? Czy ktoś kiedyś pytał właścicieli łowisk komercyjnych o zdanie na ten temat? Przecież oni wiedzą to najlepiej, ba niejednokrotnie to są właśnie ichtiolodzy, więc ich wiedza powinna wydawać się miarodajna.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: andrzejm w 13.10.2015, 22:38
Darek zdziwiłbyś się ile ryb z łowisk komercyjnych pada.  Sam widziałem na łowisku Zezuj k. Olsztyna, jak pracownik pod koniec dnia pozbierał 5-6 martwych karpi, a łowiących wielu tego dnia nie było. Wcale to nie oznacza, że ryby padły po holach z danego dnia, ale mała liczba to to nie była.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 13.10.2015, 22:47
Darek zdziwiłbyś się ile ryb z łowisk komercyjnych pada.  Sam widziałem na łowisku Zezuj k. Olsztyna, jak pracownik pod koniec dnia pozbierał 5-6 martwych karpi, a łowiących wielu tego dnia nie było. Wcale to nie oznacza, że ryby padły po holach z danego dnia, ale mała liczba to to nie była.

Dlatego właśnie należałoby popytać takich ludzi, zrobić badania na wodach komercyjnych i Bóg wie co jeszcze. Ja wielokrotnie mówiłem, ze wcale nie jestem zwolennikiem C&R, ale chciałbym wiedzieć jak to jest z tą śmiertelnością. Pewnie nigdy się nie dowiem, co badanie, to inna odpowiedź. Wpływ mają na to odmienne warunki, w których żyją ryby w różnych miejscach, ich gatunek, sposób, w jaki zostały złowione itd. czyli bardzo mało stałych danych do obróbki.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 13.10.2015, 22:56
...w tabelce...

Tabelka imponująca, choć niektóre okołowędkarskie "szacunki" sprawiają wrażenie palcem na wodzie pisanych.

Panowie Rybal i Kotwic na tym przynajmniej forum uporczywie sugerują, że wędkarskie "potencjalne negatywne efekty" powszechnie się urzeczywistniły z destruktywnym skutkiem ekosystemowo-rybostanowym, natomiast rybackie "potencjalne negatywne efekty" pozostają do tej pory wyłącznie w sferze nieurzeczywistnionej możliwości (wbrew niefortunnym uwagom Czarkowskiego i Kuprena).

Zbyt grubą żyłką owa branżowa propaganda jest szyta :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 13.10.2015, 23:04
Darek zdziwiłbyś się ile ryb z łowisk komercyjnych pada.  Sam widziałem na łowisku Zezuj k. Olsztyna, jak pracownik pod koniec dnia pozbierał 5-6 martwych karpi, a łowiących wielu tego dnia nie było. Wcale to nie oznacza, że ryby padły po holach z danego dnia, ale mała liczba to to nie była.

Dlatego właśnie należałoby popytać takich ludzi, zrobić badania na wodach komercyjnych i Bóg wie co jeszcze. Ja wielokrotnie mówiłem, ze wcale nie jestem zwolennikiem C&R, ale chciałbym wiedzieć jak to jest z tą śmiertelnością. Pewnie nigdy się nie dowiem, co badanie, to inna odpowiedź. Wpływ mają na to odmienne warunki, w których żyją ryby w różnych miejscach, ich gatunek, sposób, w jaki zostały złowione itd. czyli bardzo mało stałych danych do obróbki.

Co badanie to inna odp. bo zmiennych jest o wiele więcej, mnie więcej wprost proporcjonalnie do wędkujących i ich technik nad wodą, oraz skuteczności odpowiednich zacięć oraz kultury odhaczanych i przechowywania ryb. No i najważniejsze kryterium to podział karpiowatych a okoniowatych - ryby drapieżne mimo, że wydaje nam się, że po krótkim holu nic im się nie stało i tak w dość dużej ilości padają, co prawda wędkarz znowu wie lepiej od naukowców i wszystko przerobi pod siebie ( nie mam na myśli Logarytma, bo z jego teoriami przeważnie się zgadzam jak  i ichtiologami - bo te strony idzie pogodzić, mimo, że są czasami rozbieżne). Zresztą każdy gatunek ryby od uklejki począwszy a na sumie kończąc ma inną odporność i wrażliwość na zadawany ból nieprawdaż?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 13.10.2015, 23:21
co prawda wędkarz znowu wie lepiej od naukowców i wszystko przerobi pod siebie

Oj, tak - są nawet wędkarze, którzy wiedzą lepiej od naukowców, że ryby niechybnie odczuwają ból/cierpienie/udręczenie, a C&R to "sadyzm" ;D

http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/faf.12010/abstract (http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/faf.12010/abstract)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 13.10.2015, 23:26
co prawda wędkarz znowu wie lepiej od naukowców i wszystko przerobi pod siebie

Oj, tak - są nawet wędkarze, którzy wiedzą lepiej od naukowców, że ryby niechybnie odczuwają ból/cierpienie/udręczenie, a C&R to "sadyzm" ;D

http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/faf.12010/abstract (http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/faf.12010/abstract)

Ryba zacięta za pęcherz, mózg, skrzela i inne wrażliwe miejsca haczykiem na bank w bardzo dobrej kondycji trafia do wody i  żyję długo i szczęśliwie :bravo:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 13.10.2015, 23:51
Grendziowi miesza się najwyraźniej odczuwanie bólu/cierpienia/udręczenia z podatnością na uszkodzenia rezultujące rybią śmiercią lub kalectwem. Może jednak Grendziu wie coś istotnego, co umknęło owym naukowcom?

Ponieważ Grendziu jest wiodącym forumowym specjalistą od wędkarskich "sadystów", z pewnością zainteresuje się informacją o znaczeniu słowa "sadysta". Otóż mianem "sadysty" określamy osobę, dla której źródłem przyjemności jest (adekwatne lub nieadekwatne) poczucie, że zadaje ból/cierpienie. Być może Grendziu dostrzega u siebie takową skłonność, ale z przypisywaniem jej innym byłbym jednak ostrożniejszy ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 13.10.2015, 23:57
Grendziowi miesza się najwyraźniej odczuwanie bólu/cierpienia/udręczenia z narażeniem na uszkodzenia rezultujące rybią śmiercią lub kalectwem. Może jednak Grendziu wie coś istotnego, co umknęło owym naukowcom?

Ponieważ Grendziu jest wiodącym forumowym specjalistą od wędkarskich "sadystów", z pewnością zainteresuje się informacją o znaczeniu słowa "sadysta": otóż mianem "sadysty" określamy osobę, dla której źródłem przyjemności jest (adekwatne lub nieadekwatne) poczucie, że zadaje ból/cierpienie. Być może Grendziu dostrzega u siebie takową skłonność, ale z przypisywaniem jej innym byłbym jednak ostrożniejszy ;D

Pier.... kotka za pomocą młotka. Dobranoc
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 14.10.2015, 00:02
co prawda wędkarz znowu wie lepiej od naukowców i wszystko przerobi pod siebie

Oj, tak - są nawet wędkarze, którzy wiedzą lepiej od naukowców, że ryby niechybnie odczuwają ból/cierpienie/udręczenie, a C&R to "sadyzm" ;D

http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/faf.12010/abstract (http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/faf.12010/abstract)

Ryba zacięta za pęcherz, mózg, skrzela i inne wrażliwe miejsca haczykiem na bank w bardzo dobrej kondycji trafia do wody i  żyję długo i szczęśliwie :bravo:


Ps. Jakbyś chciał spalić swoje patyki to z chęcią je przyjmę,a w zamian przekaże datek na szczytny cel. Ja nie mam problemu (na razie) z sumieniem,ale widzę,że niektórych strasznie gryzie.

Co zaś się tyczy łowisk komercyjnych i wpływu wypuszczania ryb na ich przeżywanie to np. w tym roku(lecie) część łowisk była zamkniętych w czasie upałów. Głównie przez to,że masa ryb wzdychała i napewno nie ze starości tylko przez sportowych wędkarzy. To są fakty!
Opieracie się na przypuszczeniach,domysłach,plotkach. Ktoś tam,gdzieś tam,coś tam.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 14.10.2015, 00:05
co prawda wędkarz znowu wie lepiej od naukowców i wszystko przerobi pod siebie

Oj, tak - są nawet wędkarze, którzy wiedzą lepiej od naukowców, że ryby niechybnie odczuwają ból/cierpienie/udręczenie, a C&R to "sadyzm" ;D

http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/faf.12010/abstract (http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/faf.12010/abstract)

Ryba zacięta za pęcherz, mózg, skrzela i inne wrażliwe miejsca haczykiem na bank w bardzo dobrej kondycji trafia do wody i  żyję długo i szczęśliwie :bravo:


Ps. Jakbyś chciał spalić swoje patyki to z chęcią je przyjmę,a w zamian przekaże datek na szczytny cel. Ja nie mam problemu (na razie) z sumieniem,ale widzę,że niektórych strasznie gryzie.

Co zaś się tyczy łowisk komercyjnych i wpływu wypuszczania ryb na ich przeżywanie to np. w tym roku(lecie) część łowisk była zamkniętych w czasie upałów. Głównie przez to,że masa ryb wzdychała i na pewno nie ze starości tylko przez sportowych wędkarzy. To są fakty!
Opieracie się na przypuszczeniach,domysłach,plotkach. Ktoś tam,gdzieś tam,coś tam.

Daniel "sadysto" z paleniem żartowałem :P, co nie oznacza, że część wędkę kiedyś "za chwilę" nie wyląduje na licytacji z innych powodów :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Modus w 14.10.2015, 00:06
Można mieć odmienne zdanie, ale kultura powinna być chyba zachowania.

Cytuj
Pier.... kotka za pomocą młotka. Dobranoc

Dobranoc, Grendziu ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 14.10.2015, 00:07
Grendziowi miesza się najwyraźniej odczuwanie bólu/cierpienia/udręczenia z narażeniem na uszkodzenia rezultujące rybią śmiercią lub kalectwem. Może jednak Grendziu wie coś istotnego, co umknęło owym naukowcom?

Ponieważ Grendziu jest wiodącym forumowym specjalistą od wędkarskich "sadystów", z pewnością zainteresuje się informacją o znaczeniu słowa "sadysta": otóż mianem "sadysty" określamy osobę, dla której źródłem przyjemności jest (adekwatne lub nieadekwatne) poczucie, że zadaje ból/cierpienie. Być może Grendziu dostrzega u siebie takową skłonność, ale z przypisywaniem jej innym byłbym jednak ostrożniejszy ;D
Zapomniałeś o mnie

Sory,ale zaczynasz filozofować.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 14.10.2015, 00:07
Można mieć odmienne zdanie, ale kultura powinna być chyba zachowania.

Cytuj
Pier.... kotka za pomocą młotka. Dobranoc

Dobranoc, Grendziu ;D
Dobranoc :)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 14.10.2015, 01:22
Łowiska komercyjne w lecie to inna bajka. W UK każde ma aeratory, i ryb pada niewiele. Jestem wyczulony na zapach śniętej ryby, dobrze go wyczuwam. Łowię na wielu takich miejscach i śnięta ryba to rzadkość. Jeżeli ktos porównać chce polskie łowiska, gdzie wielu włąścicieli wali ryby do wody na maksa, jeszcze mieszając pstrąga z karpiem, zaś wód nie napowietrza, to nijak sie ma to do tematu. Pokazuje raczej słąbe przygotowanie merytoryczne właściciela, absolutnie nie zaś śmiertelność ryb spowodowana holem.
Jak ktoś chce zobaczyć jak wyglądaja ryby łowione po kilkadziesiąt, kilkaset razy - niech jedzie na Gold Valley Lakes w ALdershot. Karpie mają ponad dwadzieścia lat juz stażu na mocno użytkowanym wyczynowo łowisku.


Co do umieralności. Łowię na kilku łowiskach, na których właściciel nie robi wiele, często jest to skoszenie trawy i jakaś praca przy pomostach itp. Na Bury Hill nikt nie chodzi i nie sprawdza czy są śnięte ryby, nikt nie sprawdza biletów nawet. Widzę więc jak jest. Karp aby zdechł potrzebuje czegoś więcej niz hol i sesja zdjęciowa. Oczywiście, że może jest słabszy w czasie upałów, ale nie aż tak bardzo. Lin to w ogóle mocarz, nie wierzę, aby kiedykolwiek zginęła jakąś złowiona przeze mnie sztuka.

Grendziu - nie przesadzałbym tez z tym bólem. Ostatnie badania pokazują co innego, że ryby go nie czują. Na pewno nie jest już to ból jaki my mamy na myśli. Podążasz tutaj niebezpieczną dla wędkarza ścieżką. Bo współczując każdej rybce, można zacząć współczuć każdemu białemu robakowi, a to już krok od nie zabijania komarów, porzucenia samochodu (zabija owady zwłaszcza nocą), antybiotyków - bo zabijają bakterie :D  Jasne, że należy być normalnym. Ja staram się wyrządzić rybom jak najmniejszy uszczerbek na zdrowiu, sadystą nie jestem na pewno.



Zobaczcie w ogóle w jakim kierunku zmierza dyskusja. Znowu jest 'pojedynek'. Może to nieodzowna forma takiego dialogu?

Kotwic, co do Ciebie - używasz języka, w którym manipulujesz faktami i dodajesz wypowiedziom przedmówcy inny kontekst. To nie fair, i działa często na odwrót w ogóle. Zobacz jak to jest z tymi wodami. Ty łowisz na takiej - gdzie ryba 'jest'. Batem. OK. Może zrobiłeś badania i wiesz co tam pływa. Ale czy wiesz lepiej niż my tutaj plus rzesza innych wędkarzy, jakie są w większości zdecydowanej wody PZW? Oczywiście, że nie. Po co więc w ogóle ciągniesz ten temat? Być może dlatego, że to część konfliktu rybacko-wędkarskiego na Mazurach. Ale tu chodzi o wody PZW! Dla mnie to proste - im większa presja, tym bardziej beznadziejne łowiska. Im więcej wędkarzy w okręgu przypada na hektar wody, tym jest ona słabsza. Okręg mazowiecki, katowicki to najsłabsze łowiska, okręg opolski, gdzie wód dużo a wędkarzy mało jest jednym z najlepszych.

Jakby nie było- polscy naukowcy są w tyle. Mamy najsłabsze wody w Europie, i nie można winić tu wcale wędkarza za wszystko. Wiele prac jest pisana tak, że można często zauważyć 'byki' - wcale autorzy ich nie musza mieć racji ani nie stawiaja odpowiednich wniosków. Sam przykład z rybakami z UK ma się nijak, bo jeżeli porównujemy łowcę raków lub węgorzy szklistych, działającego na morzu praktycznie (woda pływowa w UK) z polskim rybakiem, to dane się maja nijak. Innymi są te o C&R, które używa ktoś w swojej pracy nie biorąc pod uwagę, że nie dotyczą konkretnie polskich realiów. Nie dziwia później androny które plecie 'ichtiolog - prezes'.
W tym wszystkim nie trzeba być naukowcem aby stwierdzić, że polskie wody są słabe ( sąsiedzi mają lepsze - i łowiąc tam będziemy mieli lepsze wyniki, Kotwic ty na bata będziesz miał słabsze, bo większe ryby zdemolują Ci sprzęt). To stawia taką wiedzę i w ogóle polskich naukowców i instytucje w niezbyt dobrym świetle. Bo albo nie sa w stanie wskazać na złe przepisy prawne, lub tez nie umieją sprawić aby ryby były. Gdyby znali wędkarstwo, rozumieliby jaki wpływ mają nowoczesne techniki na wyniki, co oznacza, że jeszcze więcej ryb będzie zabieranych i będzie jeszcze gorzej. Co mnie niepokoi - to wędkarze sygnalizuja jak Polska długa i szeroka, że ryb jest mało i wciąż ich ubywa - naukowcy zaś, na forum w osobie Kotwica głównie, nie biora tego pod uwagę, uważają , że ryba 'jest'. To dziwne - bo właśnie ichtiolog powinien wyciągnąć odpowiednie wnioski - chociażby polegające na zmianie w operacie i wskazaniu na większe zarybienia chociażby.

Rybal słusznie wskazał, że inne są priorytety w IRŚ, są naciski itd... OK - to rozumiem. Jednak nie próbujcie pokazywać, że my wędkarze nie mamy racji! Możemy sie mylić w kilku kwestiach, ale nie we wszystkich. Świadectwem słuszności naszych argumentów jest stan polskich wód. Jakkolwiek by nie było, powoli sami przestajecie twierdzić, że ryby 'są' :D To mnie cieszy. Może otworzą się Wam oczy na pewne sprawy? Bo taki Kanał Żerański to kpina z operatów i samych wędkarzy, którzy płacą za byle co...




Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 14.10.2015, 06:58
Zezuj to jest bardzo zły przykład. A w zasadzie dobry, ale pokazujący, że c&r ma różne oblicza. Ja tam kilka razy byłem przejazdem i gadałem z właścicielem. Wiecie, dlaczego te ryby tam tak padają? Pisze TAK, bo facet ma problem, który na innych komercjach jest marginalny. Jego łowisko leży na wylotówce z Olsztyna i wpada tam pełno niedzielnych, a nawet początkujących zupełnie wędkarzy ze sprzętem z Biedronki. Nie mają żadnego pojęcia, rybę wyjmują na chama, na chama zacinają i na chama ją na brzegu traktują. A wypuszczają nie po to, żeby przeżyła, tylko żeby jej nie kupić.

Proszę pogadać sobie z właścicielami takich łowisk jak Szczęsne czy Piorunów. To są zbiorniki podobne wielkością. W sezonie większość pływających tam ryb zapewne przynajmniej raz jest na haku. Nie przeszkadza im to żyć sobie wiele lat.

Do niezwykłych wniosków niektórzy tu dochodzą. Naprawdę zdumiewających. Oto C&R zbija ryby i jest gorsze od... Zabijania ryb.

Kotwic, śledzisz wątek o wynikach? Tam są fotki z takich komercji jak Np. Różany Młyn. Przewija się to łowisko non stop. Presja ogromna, ryby są i żyją.
Oglądasz filmy z Anglii? Dlaczego tych ryb jest tam tak dużo? Bo dolewają do wody magicznej mikstury? Bo inaczej u nich słońce świeci? A może dlatego, że ryb nie zabijają? Które z tych pytań kryje w sobie odpowiedz? Ot zagadka...

Znajdź sobie gdzieś prywatny stawik 10x10 m i low tam przez tydzień i wszystko wypuszczaj. Jeśli choc dwie ryby Ci padną, będziesz magik.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 14.10.2015, 07:30
Pisałem z telefonu, ciężko szło ;)
Teraz dopiszę, jak wygląda C&R takiego delikwenta na Zezuju. Po wyrwaniu karpika 1-2 kg i podniesieniu go na żyłce z wody, następuję upuszczenie go na ziemię, na której podskakuje sobie często dość długo. Następnie jest on przygniatany ręką lub kolanami do ziemi, aż mu z tyłka cieknie, a haczyk jest mu wyrywany. Potem następują okrzyki rodem z jaskini i sesja zdjęciowa, w trakcie której taki karp PRZYNAJMNIEJ raz spada na ziemię z wysokości PRZYNAJMNIEJ jednego metra. Gdy już sesja się zakończy, ryba jest wrzucana do wody ze stromego brzegu. Nic dziwnego, że czasem któraś z nich nie przeżyje.

Powtarzam jeszcze raz, w krajach, w których są ryby, powszechne jest też C&R. Ta zasada powstała po to, by ryby były. I działa, co jest faktem bezspornym.
Zresztą gdyby nawet połowa ryb nie przeżywała, co jest bzdurą wręcz kosmiczną, to przecież w ogólnym rozrachunku lepiej tak, niż żeby nie przeżywała każda, bo każda dostanie w łeb. O czym tu w ogóle dyskutować? Jest mi naprawdę przykro, że na tym portalu w ogóle toczą się takie rozmowy...
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 14.10.2015, 08:48
...w tabelce...

Tabelka imponująca, choć niektóre okołowędkarskie "szacunki" sprawiają wrażenie palcem na wodzie pisanych.

Panowie Rybal i Kotwic na tym przynajmniej forum uporczywie sugerują, że wędkarskie "potencjalne negatywne efekty" powszechnie się urzeczywistniły z destruktywnym skutkiem ekosystemowo-rybostanowym, natomiast rybackie "potencjalne negatywne efekty" pozostają do tej pory wyłącznie w sferze nieurzeczywistnionej możliwości (wbrew niefortunnym uwagom Czarkowskiego i Kuprena).

Zbyt grubą żyłką owa branżowa propaganda jest szyta :)

Ja bym zmienił żyłkę na przędzę rybacką. Z pazurem brzmiało będzie.
:)
Tomasz
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Rybal w 14.10.2015, 09:04
Proponuję nieco wygasić tę retoryczną kamasutrę i przekuć myśli w czyny.  Moja konkluzja:
- wiecie czego chcecie, macie cel i silną motywację;
- macie zasoby (zdecydowaną większość wody w Polsce) i struktury;
- przepisy nie zabraniają wprowadzić C&R i innych własnych regulacji;
- połączyć siły  z innymi stowarzyszeniami a jest ich kilka (np ze Stowarzyszenie Żywczyk);
- pisać operaty, stawać do konkursów, postulować itp;
- i działać, działać.

My pomożemy, jeśli będzie trzeba.
Choć dowiedzieliśmy się wiele: co udowodniliśmy, co nie i co próbowaliśmy, jakie mamy kompetencje a jakich nie mamy, jak bardzo się obnosimy z własną naukowością nie podpartą stosownymi tytułami,  co negowaliśmy, co powinniśmy badać i jak,  jakimi  jesteśmy siepaczami, fanatykami etc  :D
Tomasz


Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 14.10.2015, 09:22
Słusznie mówisz mospanie. :beer:

Tylko tutaj przerażenie mnie bierze ;D
- połączyć siły  z ... (np ze Stowarzyszenie Żywczyk);
Bo jeśli w takim oto "żywczyku" odnalazł mentora (a może i motor napędowy) "kabaret piski", to obawiam się, że zamiast   "Czech obiecanych", pojawi się drugi Jozin z Bazin. ;D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 14.10.2015, 09:25
Nie mam teraz czasu analizować, o co chodzi Stowarzyszeniu Żywczyk, ale obawiam się, że mogą im przyświecać cele odwrotne do naszych. Choć po tej dyskusji widzę, że mówiąc "naszych", wykazuję się naiwnością :(
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 14.10.2015, 09:50
Nie mam teraz czasu analizować, o co chodzi Stowarzyszeniu Żywczyk...

Poświęć się, warto. ;D :beg:

Gdy wczoraj podjąłem się zapoznania z "żywczykową" ideologią, to przez cały wieczór miałem wrażenie, że ktoś mnie torturom poddał. Ni cholery nie mogłem zrozumieć co poeta miał na myśli. :P
Ale dziś wpadłem na to, że szkoda, że Luk nie wiedział (chyba?) o tym "żywczyku", bo może na wyspy by nie pojechał, skoro tak mocarny oddział szturmowy jest na miejscu. :D :-*


Kotwic, śledzisz wątek o wynikach?
Tak, zaglądam do różnych wątków i czytam co i gdzie się dzieje. Nie komentuję, nie porównuję, ale czytam.

Cytuj
Znajdź sobie gdzieś prywatny stawik 10x10 m i low tam przez tydzień i wszystko wypuszczaj. Jeśli choc dwie ryby Ci padną, będziesz magik.
To akurat nie jest trudne. Wiele lat miałem swój stawik ale pozbyłem się go. Z racji serwisu "pogwarancyjnego" mam jednak możliwość połowu na tejże wodzie. ;D ;)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 14.10.2015, 09:56
Kotwic, Mosteque  i inni zebrani, nie wiem po co łączyć się z Żywczykiem mając taką wszechwiedzę jak ma np. kolega forumowy Modus?

Krytykując i wyśmiewając większość danych naukowców pewnie ma asa w rękawie i oprócz przejęcia wszystkich wód PZW w niedalekiej przyszłości "targnie się" na niemal wszystkie wody RZGW docelowo. Oj Panowie wędkarze będzie się działo, wody będą rybne jak nigdzie indziej na naszej planecie :beer:

Już nie mogę się doczekać tej akcji, tylko kiedy ona nastąpi?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 14.10.2015, 10:34
Proponuję nieco wygasić tę retoryczną kamasutrę i przekuć myśli w czyny.  Moja konkluzja:
- wiecie czego chcecie, macie cel i silną motywację;
- macie zasoby (zdecydowaną większość wody w Polsce) i struktury;
- przepisy nie zabraniają wprowadzić C&R i innych własnych regulacji;
- połączyć siły  z innymi stowarzyszeniami a jest ich kilka (np ze Stowarzyszenie Żywczyk);
- pisać operaty, stawać do konkursów, postulować itp;
- i działać, działać.

My pomożemy, jeśli będzie trzeba.
Choć dowiedzieliśmy się wiele: co udowodniliśmy, co nie i co próbowaliśmy, jakie mamy kompetencje a jakich nie mamy, jak bardzo się obnosimy z własną naukowością nie podpartą stosownymi tytułami,  co negowaliśmy, co powinniśmy badać i jak,  jakimi  jesteśmy siepaczami, fanatykami etc  :D
Tomasz

W pełni masz rację zgadzam się z toba w 100%  :beer:
Panowie pozostaje działać , działać - brać sprawy w swoje ręce !!!
ten punkt bym wyrzucił - połączyć siły  z innymi stowarzyszeniami a jest ich kilka (np ze Stowarzyszenie Żywczyk);

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: elvis77 w 14.10.2015, 10:46
Aż oka bolą jak czytam co niektóre posty.

Grendziu,wiesz co jest najgorsze? 
To to,że Oni w to naprawdę wierzą.
 I nie mam tu bynajmniej na myśli ichtiologów.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Grendziu w 14.10.2015, 11:32
Elvis zamiast "szklanych domów" będą "szklane wody" miodem rybim płynące :beer:
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: kingfisher w 14.10.2015, 21:53
Śledzę ten wątek od samego początku i zaczyna się we mnie gotować >:O Pisanie że ludzie z tytułami nic nie wiedzą, są bałwanami, źle piszą operaty jest totalną bzdurą (delikatnie mówiąc). Panowie nikt im tych tytułów nie dał za masło tylko musieli je zdobyć swoją ciężką nauką i pracą.Pisanie że źle sporządzają operaty jest taką samą bzdurą jak stwierdzenie że Biuro Urządzania Lasu źle napisało operat dla Nadleśnictwa (obowiązuje on 10 lat) a chłopek ze wsi co kradnie z lasu wie lepiej co i jak w tym lesie posadzić, pielęgnować i gdzie założyć zrąb, jaką rębnie zastosować. Przecież to totalna głupota i skrajna nieodpowiedzialność. Jest tu jeszcze jedna kwestia niby braku ryb w naszych wodach nie brana pod uwagę, to preferencje kulinarne polaków i angoli. Jak w jednej tak i drugiej kuchni preferowane są ryby,tyle że my jemy ryby słodkowodne a angole morskie i nikt tam się słodkowodnych nie chwyci bo uważają je za niejadalne. Myśmy zdemolowali łowiska słodkowodne a w tej pięknej Anglii rybacy zdemolowali razem z wędkarzami łowiska morskie. Powiedzcie panowie wędkarze ile kasy z unii wpompowano w nasze wody, zarybienia, ośrodki zarybieniowe, infrastrukturę brzegową i inne. Jak myślicie kto pisał wnioski o dofinansowanie? Niedobrze mi się robi od czytania tych bzdetów i rzekomej wszechwiedzy wędkarskiej. Cisną mnie się tylko jedne słowa na usta "bardziej tępym od haczyka może być tylko wędkarz".

Żegnam Panowie

PIOTR 
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 15.10.2015, 00:45
Śledzę ten wątek od samego początku i zaczyna się we mnie gotować >:O Pisanie że ludzie z tytułami nic nie wiedzą, są bałwanami, źle piszą operaty jest totalną bzdurą (delikatnie mówiąc). Panowie nikt im tych tytułów nie dał za masło tylko musieli je zdobyć swoją ciężką nauką i pracą.Pisanie że źle sporządzają operaty jest taką samą bzdurą jak stwierdzenie że Biuro Urządzania Lasu źle napisało operat dla Nadleśnictwa (obowiązuje on 10 lat) a chłopek ze wsi co kradnie z lasu wie lepiej co i jak w tym lesie posadzić, pielęgnować i gdzie założyć zrąb, jaką rębnie zastosować. Przecież to totalna głupota i skrajna nieodpowiedzialność. Jest tu jeszcze jedna kwestia niby braku ryb w naszych wodach nie brana pod uwagę, to preferencje kulinarne polaków i angoli. Jak w jednej tak i drugiej kuchni preferowane są ryby,tyle że my jemy ryby słodkowodne a angole morskie i nikt tam się słodkowodnych nie chwyci bo uważają je za niejadalne. Myśmy zdemolowali łowiska słodkowodne a w tej pięknej Anglii rybacy zdemolowali razem z wędkarzami łowiska morskie. Powiedzcie panowie wędkarze ile kasy z unii wpompowano w nasze wody, zarybienia, ośrodki zarybieniowe, infrastrukturę brzegową i inne. Jak myślicie kto pisał wnioski o dofinansowanie? Niedobrze mi się robi od czytania tych bzdetów i rzekomej wszechwiedzy wędkarskiej. Cisną mnie się tylko jedne słowa na usta "bardziej tępym od haczyka może być tylko wędkarz".

Żegnam Panowie

PIOTR

Piotr, sugerujesz, że morskich ryb w Bałtyku dostatek? Na pewno jest ich mniej niż w Anglii, niewiele ryb złowisz z brzegu...
Tu nie chodzi o to, że ktoś nie zna się na pisaniu operatów. Bardziej, że nie dopasowuje ich do rzeczywistości. Pojawia się problem prawny - i tu osoby z wykształceniem powinny się wykazać, no bo kto inny? Polskie prawo powinno zostać dopracowane, dochodzi jeszcze kwestia przestrzegania go.

Jeżeli w Polsce jest jak jest, to kto jest temu winny? Unia, bo nie wpompowała pieniędzy??? Czy należy machnąć ręką na wszystko, bo Polacy mają takie a nie inne preferencje kulinarne? :o

Od kogo należy więc wymagać?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: RafałOrłoś w 15.10.2015, 07:36
z Piotrem zgadzam się w jednej kwestii, Anglicy ryb słodkowodnych nie jedzą, bo uważają je za niejadalne, podobnie jest w Belgii czy Holandii, ale to wynika z wygodnictwa, oni tam mają ogromną podaż gotowych filetów ryb morskich. Polacy przez stulecia mieli bardzo ograniczony dostęp do Bałtyku to jedli ryby te co mieli, czyli słodkowodne. To chyba jest głębsza sprawa, bo czy my jemy ślimaki winniczki? które francuzi wcinają? a mają je między innymi z Polski. Skoro u nas jest mało ryb morskich w sklepach, to jedzmy dalej ryby słodkowodne ale te z hodowli, z hodowli!.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Luk w 15.10.2015, 08:29
Rafał, nic nie stoi na przeszkodzie aby rybacy odławiali ryby w Polsce, ważne aby uzupełniać ubytki i pilńować aby ryby były.

Kilka osób zżyma się, ponieważ powstał konflikt na linii wędkarze - ichtiolodzy. Problem tkwi w tym, że w jakiś sposób trzeba zaradzić sytuacji z jaką mamy do czynienia. Absolutnie nie do przyjęcia jest dla mnie argumentacja, że wedkarz nie ma prawa żądać. Oczywiście, że ma! Skoro płaci składki, to powinien te ryby mieć! A dlaczego ich nie ma (ryb)? I tutaj mamy, bo limitu są za duze, bo przepisów się nie przestrzega, bo zarybia się zbyt mało, bo rejestry są nie oddawane lub nie wypełniane zgodnie z rzeczywistością, bo jakość wody sie pogarsza, bo jest kormoran. OK - ale czy to znaczy, że przy tych problemach wędkarz nie może wymagać? Przecież to jest jakaś paranoja!

Piotr, jako leśnik znasz problem lasów bardzo dobrze. Czy aby nie kradziono drzewa z lasu, nie ma kontroli, pilnowania, kamer w lesie, przestrzegania i egzekwowania prawa? Oczywiście, że jest! Ciekawe co by było jeżeli nie pilnowano by lasów? Można by mówić też o mentalności, o tym, że biedni zabierają drzewo i sprzedają, bo nie mają z czego żyć. Jednak jakoś prawo działa tutaj całkiem inaczej. Nie rozczula się tutaj nad losem biednych, nie ma 'małej szkodliwości czynu'. A czy zasobu naturalne ryb różnią sie tak bardzo od zasobów leśnych? Nic nie stoi na przeszkodzi aby wyciąć wiele drzew, liczba ugorów po upadku komuny jest ogromna, drzew jest o wiele więcej. Nikomu by się nie stało nic jakby zabrać to i owo, czy się mylę? :D

Dlatego właśnie dziwię się, że tak tutaj zareagowałeś. Konflikt z ichtiologami miał swe źródło w wypowiedzi Kotwica, w której stwierdził, że ryby 'są', jednocześnie zarzucił wędkarzom pazerność, której absolutnie nie ma mieć polski rybak (polecam poczytać co napisał Gregorio). Jednocześnie nie wykazywał on potrzeby zmian w prawie, i uważał, że IRŚ wie co robi i działa tylko i wyłącznie dobrze. Takie było odczucie z tych postów.

Wiele spraw sobie wyjaśniliśmy już tutaj. Ukazano jakim problemem są nieoddawane rejestry, co robi kormoran, konflikt interesów na linii wędkarz - rybak też był pokazany. Ale jako, że wiele rzeczy jest dalej 'spornych' - rozmowa trwa. Ale fajnie jabyśmy byli obiektywni, a nie tylko narzekali lub braki czyjąś stronę, argumentując niepowaznie ( jak porównanie wyników z zawodów brzanowych na Trencie z GPP z kanału Żerańskiego, co mialo sugerować, że KŻ to super łowisko i pogoda tylko pomieszała szyki).

Ja rozumiem, źe nagatywność biorąca się z mocnej wymiany zdań dla wielu nie jest przyjemna. Ale aby wyjaśnić pewne rzeczy, trudno o coś innego.  Ja nie uważam, że w Polsce jest dobrze lub nie sądzę, że winna wszystkiemu jest mentalność, i nie da się nic z tym zrobić. Skoro drzewa w lesie da się upilnować, to dlaczego nie można zrobić tego z rybami?

Rybal w ostatnimi wpisie wypowiedział się bardzo mądrze, powinniśmy zacząć coś robić. Jednak aby coś robić, trzeba dokładnie wiedzieć co. Dzięki naszym naukowcom właśnie to poznajemy, charakter dyskusji pozostawia wiele do życzenia, to fakt :) O wiele lepiej aby każdy mogł tutaj coś wnieść, bez przepychanek i osobistych wyjazdów. Bo jak na razie okazało się, ze wcale polscy ichtiolodzy wszystkiego nie wiedzą, jak też nie mają pomysłu na zmiany. Wędkarze zaś wiele zmian powinni zacząć od samych siebie. Jednak wciąż trudno o jasne o czyste rozwiązania. Dlatego też jest jak jest. Nikt tu nie twierdzi, że Anglik lub Czech jest lepszy od Polaka, wielu zbyt mocno bierze sobie to do serca. Raczej oni działają lepiej - a to różnica, dość spora.

Na pewno nie tylko wędkarz jest winny sytuacji w Polsce, odpowiedzialnych jest więcej. Nie znaczy to, że Kotwic to zły człowiek lub niczego nie umie :D Raczej lepszym jest stwierdzenie, że naukowcy czegoś nie zauważają, państwo zaś olewa pewne rzeczy. Więcej luzu Panowie!   :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 15.10.2015, 10:01
To nie tak Luk jak sądzisz, to nie tak się wypowiadam. Ale gratuluję talentu w przekręcaniu wypowiedzi i ich nadobnej interpretacji. ;D ;D (nie bierz tego do siebie, po prostu śmiech znów mnie pozbawił zdolności logicznych) ;)


Absolutnie nie do przyjęcia jest dla mnie argumentacja, że wedkarz nie ma prawa żądać. Oczywiście, że ma!
Wypowiem się tylko w tym zakresie.
Każdy ma prawo żądać.
Ale proponuję zauważyć, że pisałem o tym, że wielu wyłącznie żąda. Nie robiąc nic poza tym.
Dla mnie prawo do żądania (w przypadku wędkarzy), powinno wiązać się z obowiązkiem działania (na rzecz zmian, udziału w pracach itd).
Samo płacenie za zezwolenie na połów nie jest dla mnie wystarczającym uzasadnieniem, by żądać, biadolić, krzyczeć, płakać że ryb nie ma. Bo jeśli się tylko żąda, a nic nie czyni w kierunku poprawy, to jest to tylko obłuda i hipokryzja.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 15.10.2015, 10:22
Ale fajnie jabyśmy byli obiektywni, a nie tylko narzekali lub braki czyjąś stronę, argumentując niepowaznie ( jak porównanie wyników z zawodów brzanowych na Trencie z GPP z kanału Żerańskiego, co mialo sugerować, że KŻ to super łowisko i pogoda tylko pomieszała szyki).

Kanał Żerański jest wzorcowym przykładem dbałości PZW o wody. Z fajnej wody mamy podwodną pustynię. O przepraszam, można połowić ukleje i krąpie (z tych mniejszych - z pewnością nie może być mowy o leszczopodobnych potworach  ;) ;) ), czasem niewymiarowy okoń się złapie.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 15.10.2015, 10:30

O co chodzi z tym Kanałem Żerańskim ? Kiedyś słyszałem , że było tam dużo ryb . Kolego @Logarytm , możesz coś więcej napisać ?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 15.10.2015, 10:33
Proszę:
http://gorek-gliny.pl/gp-polski-kanal-zeranski-9-11-10-2015-r/
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 15.10.2015, 10:45
Ale proponuję zauważyć, że pisałem o tym, że wielu wyłącznie żąda. Nie robiąc nic poza tym.
Dla mnie prawo do żądania (w przypadku wędkarzy), powinno wiązać się z obowiązkiem działania (na rzecz zmian, udziału w pracach itd).
Samo płacenie za zezwolenie na połów nie jest dla mnie wystarczającym uzasadnieniem, by żądać, biadolić, krzyczeć, płakać że ryb nie ma. Bo jeśli się tylko żąda, a nic nie czyni w kierunku poprawy, to jest to tylko obłuda i hipokryzja.

Ma prawo żądać, bo płaci. Jest zwykłym klientem. Jeśli PZW byłoby organizacją społeczną, która na pracy społecznej się opiera, wówczas oczywiście wędkarz miałby obowiązek coś robić. Nie utrzymywałby bowiem całego sztabu ludzi odpowiedzialnych za działanie Związku rybostan dzierżawionych od państwa wód. Kotwic, Twoje myślenie prowadzi do tego, że nikt nie jest odpowiedzialny za zarządzanie PZW. W socjologii jest takie prawo, im większa liczba ludzi bierze udział w jakichś działaniach, tym mniejsza za nie odpowiedzialność. Dla mnie Twoje słowa to trochę próba zrzucenia odpowiedzialności na wszystkich, czyli odwrócenie uwagi od decydentów PZW. - Przecież wszyscy powinni coś robić – mówisz i każdy brać odpowiedzialność. Nawet w stowarzyszeniu, do którego należę, a do którego należy ok. 500 osób, nie ma odpowiedzialności zbiorowej.
Niestety, płacimy za etaty, PZW prowadzi działalność gospodarczą. Nie ma  mowy tu o tym, że wędkarz powinien jeszcze harować na darmozjadów w ZG.
Odpowiedzialność wędkarzy polega na czym innym, a nie na braku zaangażowania.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 15.10.2015, 10:49
Dzięki Michał . Widać woda się kończy . Ciekawe czy tam zawsze tak jest ?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 15.10.2015, 10:58
To nie tak Luk jak sądzisz, to nie tak się wypowiadam. Ale gratuluję talentu w przekręcaniu wypowiedzi i ich nadobnej interpretacji. ;D ;D (nie bierz tego do siebie, po prostu śmiech znów mnie pozbawił zdolności logicznych) ;)


Absolutnie nie do przyjęcia jest dla mnie argumentacja, że wedkarz nie ma prawa żądać. Oczywiście, że ma!
Wypowiem się tylko w tym zakresie.
Każdy ma prawo żądać.
Ale proponuję zauważyć, że pisałem o tym, że wielu wyłącznie żąda. Nie robiąc nic poza tym.
Dla mnie prawo do żądania (w przypadku wędkarzy), powinno wiązać się z obowiązkiem działania (na rzecz zmian, udziału w pracach itd).
Samo płacenie za zezwolenie na połów nie jest dla mnie wystarczającym uzasadnieniem, by żądać, biadolić, krzyczeć, płakać że ryb nie ma. Bo jeśli się tylko żąda, a nic nie czyni w kierunku poprawy, to jest to tylko obłuda i hipokryzja.

Nie zgodzę się z tobą panie Kotwic - zasada jest prosta płacę wymagam - wszelkie inne kwestie w tym temacie trafnie opisał Logarytm.....
cyt."Samo płacenie za zezwolenie na połów nie jest dla mnie wystarczającym uzasadnieniem, by żądać, biadolić, krzyczeć, płakać że ryb nie ma. Bo jeśli się tylko żąda, a nic nie czyni w kierunku poprawy, to jest to tylko obłuda i hipokryzja." - hm. ta myśl ma głębsze znaczenie płacić - nie wymagać - hm co za podejście - to może zmienić nazwe tej daniny z pozwolenia na wędkowania na
"prace związane z wędkowaniem na rzecz poprawy stanu rybostanu naszych wód"  - to będzie bardziej trafne niż opłata za wędkowanie .... :P - hipokryzji ciąg dalszy ....
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 15.10.2015, 11:03
To nie tak Luk jak sądzisz, to nie tak się wypowiadam. Ale gratuluję talentu w przekręcaniu wypowiedzi i ich nadobnej interpretacji. ;D ;D (nie bierz tego do siebie, po prostu śmiech znów mnie pozbawił zdolności logicznych) ;)


Absolutnie nie do przyjęcia jest dla mnie argumentacja, że wedkarz nie ma prawa żądać. Oczywiście, że ma!
Wypowiem się tylko w tym zakresie.
Każdy ma prawo żądać.
Ale proponuję zauważyć, że pisałem o tym, że wielu wyłącznie żąda. Nie robiąc nic poza tym.
Dla mnie prawo do żądania (w przypadku wędkarzy), powinno wiązać się z obowiązkiem działania (na rzecz zmian, udziału w pracach itd).
Samo płacenie za zezwolenie na połów nie jest dla mnie wystarczającym uzasadnieniem, by żądać, biadolić, krzyczeć, płakać że ryb nie ma. Bo jeśli się tylko żąda, a nic nie czyni w kierunku poprawy, to jest to tylko obłuda i hipokryzja.

Nie zgodzę się z tobą panie Kotwic - zasada jest prosta płacę wymagam - wszelkie inne kwestie w tym temacie trafnie opisał Logarytm.....
cyt."Samo płacenie za zezwolenie na połów nie jest dla mnie wystarczającym uzasadnieniem, by żądać, biadolić, krzyczeć, płakać że ryb nie ma. Bo jeśli się tylko żąda, a nic nie czyni w kierunku poprawy, to jest to tylko obłuda i hipokryzja." - hm. ta myśl ma głębsze znaczenie płacić - nie wymagać - hm co za podejście - to może zmienić nazwe tej daniny z pozwolenia na wędkowania na
"prace związane z wędkowaniem na rzecz poprawy stanu rybostanu naszych wód"  - to będzie bardziej trafne niż opłata za wędkowanie .... :P - hipokryzji ciąg dalszy ....







Też jestem podobnego zdania . Jak już jesteśmy przy pieniądzach , ciekaw jestem ile to okręgi zbierają forsy na wiosnę przy wpłatach ?Jak i gdzie te środki wędrują , ma ktoś taką wiedzę ?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Mosteque w 15.10.2015, 11:06
Płacę i wymagam. A sam PRZYNAJMNIEJ przestrzegam regulaminu. Tak to wyglądać powinno.
JA, jak i większość osób tutaj, dodatkowo sami zaostrzamy sobie ten regulamin, często doprowadzając go do skrajności. A potem słyszymy, że nic nie robimy, tylko biadolimy. Ekstra...

Jak jadę zafajdanym pociągiem, to też płacę za bilet i wymagam, by nie był zafajdany. Czy jako pasażer powinienem (ba, dowiaduję się tutaj, że muszę, by móc narzekać na brud) w nim posprzątać albo jeszcze jeździć nim po godzinach i pilnować porządku? Tak powinienem robić, żeby żądać w nim czystości? Czy wystarczy, że sam nie będę w nim brudził?
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 15.10.2015, 11:08
Twoje myślenie prowadzi do tego, że nikt nie jest odpowiedzialny za zarządzanie PZW.

Akurat nie to mam na myśli.
Ciągle powtarzam i chwilowo nie planuję zmienić zdania, że będąc członkiem stowarzyszenia/związku/grupy/itp otrzymuje się pewne uprawnienia i przywileje. Ale są też pewne obowiązki (choć, nikt do tego nikogo nie zmusza). :'(
Dla mnie obowiązkiem takim, jest (szkoda, że niewielu tak na to reaguje):
- udział w zebraniach (choćby po to by poznać plan działania, by wybrać swojego reprezentanta, by coś doradzić),
- udział w pracach prowadzonych przez w/w związek/grupę,
I ponownie powiem, moim zdaniem nie wiąże tego z jakąkolwiek odpowiedzialnością zbiorową, a tylko z brakiem zaangażowania skutkującym destrukcją i zasobów i szkieletu organizacyjnego.
Dla mnie sam fakt wykupienia zezwolenia na połów ryb i opłacenia składki członkowskiej, w żaden sposób nie jest przykładem aktywności w związku i jakiejkolwiek działalności by stan polepszyć.


Cytuj
Odpowiedzialność wędkarzy polega na czym innym, a nie na braku zaangażowania.
Napisz proszę więcej na ten temat. Ciekaw jestem twojej opinii, a możliwe, że i coś przeoczyłem w swych poglądach.
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: RafałOrłoś w 15.10.2015, 11:12
Też jestem podobnego zdania . Jak już jesteśmy przy pieniądzach , ciekaw jestem ile to okręgi zbierają forsy na wiosnę przy wpłatach ?Jak i gdzie te środki wędrują , ma ktoś taką wiedzę ?

630 tyś członków PZW (z oficjalnej strony PZW) x średnia składka 190zł= 120 000 000 zł :-) tak, tak co roku 120 milionów, PZW jako zarejestrowany związek sportowy, jednocześnie stowarzyszenie oraz podmiot gospodarczy nigdzie nie publikuje żadnych sprawozdań finansowych, mało tego, jeśli by ktoś chciał się dowiedzieć jak te pieniądze są wydawane, to się...nie dowie, ciekawe dlaczego? :-)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 15.10.2015, 11:21
Dzięki Rafał , kiedyś czytałem podobne podsumowanie . Pewnie dla wielu ekip rządzących tym molochem to przez wiele lat była żyła złota - dosłownie . Piszemy , szukamy winnych a najbardziej winnym jest cały system jak tu wielokrotnie zostało powiedziane . W każdej kwestii tego naszego sporu można doszukać się jakiejś dziury . Nie wiem co będzie dalej ? Składek podnieść nie można bo będzie krzyk , w sumie nic dziwnego bo forsa uleci i nikt tego nie odczuje . Nie wiem co będzie dalej ,jedno wiem na pewno , że zbieram kasę na pozwolenie w Czechach  :fish: :D
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Kotwic w 15.10.2015, 11:27
Jak jadę zafajdanym pociągiem, to też płacę za bilet i wymagam, by nie był zafajdany. Czy jako pasażer powinienem (ba, dowiaduję się tutaj, że muszę, by móc narzekać na brud) w nim posprzątać albo jeszcze jeździć nim po godzinach i pilnować porządku? Tak powinienem robić, żeby żądać w nim czystości? Czy wystarczy, że sam nie będę w nim brudził?
Ja nie podważam innych poglądów, ja tylko prezentuję swój sposób widzenia "świata".

Ale gdyby oprzeć się, na powyższych kilku opiniach to można wysnuć taki wniosek.
Idąc ulicą widzę, jak mijający mnie człowiek wyrzucił papierek.
Skoro płacę podatki, to powinienem się zatrzymać i zgłosić sprawę do MPO (mam prawo wszak żądać, by ów śmieć został uprzątnięty i za to płacę). Jak będę cierpliwy, to poczekam na przyjazd MPO i przy okazji skontroluję, czy wykonali to prawidłowo. ;D

Mogę też podnieść papier i wrzucić do go kosza. Równocześnie mogę zwrócić uwagę szkodnikowi, że czyni źle. A w myślach mogę żądać, by znalazł się ktoś kto zajmie się edukacją osób lekceważących prawo lub zasady, bo to w przyszłości pomoże wszystkim. :sun:


Nawiązując do rybnego tematu.
Przynależność do PZW nie jest obowiązkowa, czemu więc tak wielu tak strasznie narzeka a jednak opłaca składki, zamiast wziąć się do roboty i własne zasady ustalić, lub własne wody użytkować?

Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: mjmaciek w 15.10.2015, 11:34
Też jestem podobnego zdania . Jak już jesteśmy przy pieniądzach , ciekaw jestem ile to okręgi zbierają forsy na wiosnę przy wpłatach ?Jak i gdzie te środki wędrują , ma ktoś taką wiedzę ?

630 tyś członków PZW (z oficjalnej strony PZW) x średnia składka 190zł= 120 000 000 zł :-) tak, tak co roku 120 milionów, PZW jako zarejestrowany związek sportowy, jednocześnie stowarzyszenie oraz podmiot gospodarczy nigdzie nie publikuje żadnych sprawozdań finansowych, mało tego, jeśli by ktoś chciał się dowiedzieć jak te pieniądze są wydawane, to się...nie dowie, ciekawe dlaczego? :-)

hm .... bo obowiązuje operat ha..... :P

Twoje myślenie prowadzi do tego, że nikt nie jest odpowiedzialny za zarządzanie PZW.

Akurat nie to mam na myśli.
Ciągle powtarzam i chwilowo nie planuję zmienić zdania, że będąc członkiem stowarzyszenia/związku/grupy/itp otrzymuje się pewne uprawnienia i przywileje. Ale są też pewne obowiązki (choć, nikt do tego nikogo nie zmusza). :'(
Dla mnie obowiązkiem takim, jest (szkoda, że niewielu tak na to reaguje):
- udział w zebraniach (choćby po to by poznać plan działania, by wybrać swojego reprezentanta, by coś doradzić),
- udział w pracach prowadzonych przez w/w związek/grupę,
I ponownie powiem, moim zdaniem nie wiąże tego z jakąkolwiek odpowiedzialnością zbiorową, a tylko z brakiem zaangażowania skutkującym destrukcją i zasobów i szkieletu organizacyjnego.
Dla mnie sam fakt wykupienia zezwolenia na połów ryb i opłacenia składki członkowskiej, w żaden sposób nie jest przykładem aktywności w związku i jakiejkolwiek działalności by stan polepszyć.

z mojej strony dodam - regulaminu przestrzegam
na zebrania chodziłem ( przestałem bo to niema sensu pomysły wywoływały euforie w śród większości zgromadzonych )
w pracach w związku nie biorę udziału bo akcja zbierania śmieci mnie osobiście nie zachęca do powiększenia rybostanu a tylko taka było urządzona
z mojej strony robie nad program wypuszczam złowione przez siebie ryby (choć wiem że są tak wymęczone - udręczone - wypłoszone że nie wiem czy przeżyją  :P :-X)
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Logarytm w 15.10.2015, 11:38
Jak jadę zafajdanym pociągiem, to też płacę za bilet i wymagam, by nie był zafajdany. Czy jako pasażer powinienem (ba, dowiaduję się tutaj, że muszę, by móc narzekać na brud) w nim posprzątać albo jeszcze jeździć nim po godzinach i pilnować porządku? Tak powinienem robić, żeby żądać w nim czystości? Czy wystarczy, że sam nie będę w nim brudził?

Powinieneś sprzątać za każdym razem  ;) ;) ;) A nawet na peronach...
Bardzo dobry przykład .
Tytuł: Odp: Instytut Rybactwa Śródlądowego - czy naukowcy rozumieją wędkarzy?
Wiadomość wysłana przez: Jędrula w 15.10.2015, 11:47

''Nawiązując do rybnego tematu.
Przynależność do PZW nie jest