Dziś byłem 12 lub 13 raz w tym roku na rybach i znowu wróciłem na pusto.

Poza kilkoma okoniami wielkości palca, złowionymi na samym początku stycznia, ciągle wracam na pusto. Duża woda, czy mała. Wszędzie to samo. Na różnej maści spinningowe, spławikowe i gruntowe metody - wszystko na nic.
I to nie tylko ja.
Kogo spotykam nad wodą: karpiarzy, fiderowców, spławikowców, spinningistów - wszyscy z góry na dół mówią to samo: ryb ni ma. Choćby krąpiczka, płotenieńkę, leszczyniunieczka na pół pinki, na haku 24.

Za to ile setek, jeśli nie tysięcy kormoranów pływało jeszcze 2 tygodnie temu, to masakra. Gdziebyś nie splunął tam był kormoran.
Mówią, że jeszcze zimno i ryba nie ruszyła. A mi coś mówi, że tej ryby po prostu nie ma, bo w analogicznych miesiącach rok i dalej wstecz, jakaś (choćby bardzo drobna) ryba była.
Wczoraj, w sobotę były jedne z pierwszych zawodów feederowych w Szczecinie. Pierwsze miejsce zajął wędkarz z wynikiem niespełna 200 g ryb.

Tak! 200-kurna gramów! Jazgarzy i tylko jazgarzy.
Nudzi mnie już łowienie ryb tylko na YouTube.