Wątpię, przyznam szczerze. Po prostu często są miejsca, gdzie z jakichś powodów trzyma się ryba zimą, która zwłaszcza na wodzie stojącej nie potrzebuje wiele pokarmu. Na kilku zbiornikach klubowych czy komercyjnych wiem np. gdzie zarzucać, bo przez kilka lat łowienia tam wiem gdzie ryba zimuje. Jest jednak kilka 'ale'. Taki karp ma często okres, kiedy w ciągu dnia rusza się trochę i lekko żeruje (no chyba, że jest mróz). Więc jakaś mała porcyjka pokarmu może go do czegoś przyzwyczaić, do takich odwiedzin, o ile nie jest to zbyt daleko od 'zimowiska'. Kolejna sprawa to ocieplenie klimatu. W grudniu było kilka dni z temperaturą 15-16 stopni u mnie, do tego kilka nocy z temperaturą powyżej 10 stopni. Woda nie zdążyła się ochłodzić tak jak zwykle i ryba była bardziej aktywna. Dopiero teraz przyszły mrozy i woda się wyziębi jak na zimę przystało. Moim zdaniem taki grudzień można traktować jak listopad, z rybą wciąż aktywną, choć dużo mniej niż w październiku.
Pytanie też czym nęcić? Wg mnie najlepsze będą białe o tej porze roku, drugie w kolejności pellety 2 mm.
W pewnych wypadkach nęcenie może mieć sens zimą, należałoby to sprawdzić. Jednak...jak nęcić stale jeżeli są takie wahania pogody? Do tego ryba często unika mocniej nęconych miejsc, trzeba więc wszystko odpowiednio ograniczyć. Ale są pewne szanse, że na pewnych łowiskach to zadziała. Bo sam się zastanawiam, czy jeżeli nawet przy cieplejszej pogodzie zimą podnęcamy lekko, to czy ryba to zapamiętuje? Wg mnie to prawdopodobne, że takie miejsca są potem częściej odwiedzane, nawet jeżeli nie ma juz tam pokarmu. Ryba jak inne zwierzęta powinna o takich rzeczach pamiętać. Sęk w tym, aby nęcić tak aby nie odstraszyć
