Autor Wątek: Chińskie auta  (Przeczytany 40772 razy)

Offline and-and

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 133
  • Reputacja: 28
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Hannover
Odp: Chińskie auta
« Odpowiedź #195 dnia: 16.03.2026, 16:13 »
Hejka,
tak cos przy okazji:
https://informacje.wp.pl/technologie/dziesiec-razy-mocniejsze-od-stali-chiny-ruszaja-z-masowa-produkcja-najpotezniejszego-wlokna-weglowego-na-swiecie-7264928670319169a
Jak zaczna produkcje wedek to wszyscy handlarze beda sie ustawiac w kolejce po te wedki.
Pozdrowienia:
Andi
"Wędkarstwo to dyscyplina w równości ludzi – bo wszyscy ludzie są równi przed rybami”.

Offline maszek95

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 200
  • Reputacja: 47
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Starogard Gdański
  • Ulubione metody: waggler method
Odp: Chińskie auta
« Odpowiedź #196 dnia: 16.03.2026, 18:47 »
Mój jest ten kawałek podłogi, nie mówcie mi więc co mam robić!

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 25 471
  • Reputacja: 2106
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
  • Lokalizacja: Newark
Odp: Chińskie auta
« Odpowiedź #197 dnia: 17.03.2026, 08:27 »

Już tutaj wcześniej pisałem, większość osób co kupuje nowe auta z salonu w obecnych czasach to raczej z myślą wymiany na kolejne modele po upływie gwarancji albo tuż przed, potem tymi wszystkimi bolączkami będą się przejmować Ci biedniejsi, potem oni odsprzedadzą z klasycznym przebiegiem 200/250k i żywot kolejnych generacji aut zatoczy koło

Tu nie zgodzę się. Od razu zaznaczę, że to moja opinia :) Sam szukałem samochodu ostatnio i dziesiątki godzin spędziłem na riserczach i pewne rzeczy zrozumiałem. Kupno samochodu nowego za gotówkę to największy z możliwych błędów, bo traci się kupę kasy. Można kupić używany, ale tutaj trzeba się liczyć z możliwymi naprawami. Wiele 'używek' to potężne koszta, zwłaszcza jeżeli jest awaria silnika, sprzęgła czy też skrzyni biegów. Kredyt też się nie opłaca gdy się kupuje coś nowego. Dlatego wiele osób wybiera leasing czy wynajem. A tu ważne jest ile samochód traci na wartości w okresie 2-4 lat, czyli taka kwota jest brana pod uwagę jako 'pożyczka'. I tu chińskie marki mają najgorzej, może oprócz jakiegoś Fiata. Powodem jest utrata wartości, problem z częściami, serwisem czy ubezpieczeniem. Taka Omoda, nie pamiętam który model, ma na ten przykład światła przednie, które łatwo uszkodzić przy obcierce. Ich cena to około 9000 zeta za sztukę :o Jak ktoś kupuje Mercedesa S klasy czy jakieś drogie BMW lub Land Rovera, to taki koszt jest do zniesienia, bo się liczy z drogimi częściami, ale dla kogoś, kto znalazł 'okazję', może być to szok.

Do czego piję? Biorąc pod uwagę wzięcie samochodu w leasing czy wynajmy na okres kilku lat, cena chińczyka nie odbiega znacząco od ceny marek europejskich, japońskich lub koreańskich. Oczywiście pojawiają się okazje, jak obecna cena MG ZS+ (hybryda), który jest najtańszym SUV-em na rynku, oferującym takie wyposażenie i jakość, ale gdyby nie promocja, byłby trochę droższy od takiej Dacii lub lekko tańszy niż Skoda czy Seat.

Nie jestem ani przeciwnikiem ani zwolennikiem chińskich aut, obejrzałem ich wiele, i w wielu wypadkach powalają ceną i jakością wykonania, jednak problemem jest niezawodność, która często jest pod znakiem zapytania. I tu są marki które mają opinie od dobrych po złe, czyli tak samo jak to ma miejsce z europejskimi :) Na pewno jednak firmy ubezpieczeniowe nie są przychylne dla samochodów z Chin, póki co. I w dużej mierze ma to sens, bo wiele marek jest nowych, i nie wiadomo jak się będą sprawować, jak będzie z częściami czy serwisem. A po stłuczce trzeba montować oryginalne części, i tu należy sobie zdać sprawę, że o ile chińskie samochody charakteryzuje niska cena zakupu, to z częściami jest na odwrót, są raczej bardzo drogie.

W UK wybór samochodu dobrej jakości (Europa, Japonia czy Korea), z renomą (czyli nie psującego się), który kosztuje około 30-33 tysięcy funtów, to koszt około 330- 360 funtów na miesiąc przy wpłacie własnej około 1000-2000 funtów. Chińczyk warty 20-24 tysiące funtów, to koszt 290-350 funtów na miesiąc, przy nieco mniejszej wpłacie początkowej. Taka Dacia Duster to podobny koszt do chińczyka jednak :)

Pytanie czy warto kupować coś używanego z Chin? Tu jest największe ryzyko. Ale to samo z innymi markami. Taka KIA Sportage ma problem z silnikiem, i można się liczyć z drogą naprawą, podobnie ma Ford czy Stellantis z silnikami z 'mokrymi paskami', które się nagminnie psują, doprowadzając do poważnych kosztów. Samochody dziś są bardzo skomplikowane, więc jest nad czym myśleć. To nie stare Volvo, które mogło jeździć kupę lat przy serwisowaniu tylko. Mój brat na swoje używane XC70 wyłożył ponad 20 tysięcy za same naprawy i teraz sprzedaje je, bo wymiękł. Mając taką wizję, lepiej iść w to, co nowe, mając pewność, że nie płacimy za takie naprawy, bo auto jest na gwarancji i jest nowe.

A wracając do chińskich aut. Polecam obejrzeć dwa filmy polskich youtuberów od motoryzacji. Powtórzę tu film Motobiedy i dodam inny, odnoszący się do MG ZS plus. Dwie różne marki z ChRL i wielka różnica w jakości, co pokazuje, że nie należy generalizować. W przypadku drugiego filmu polecam sprawdzenie grubości lakieru, i porównanie tu z europejskimi markami :)



Lucjan

Offline carl23

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 859
  • Reputacja: 364
  • to zwykły kłamca z wielkim ego jest...
Odp: Chińskie auta
« Odpowiedź #198 dnia: 17.03.2026, 09:02 »
Luk, nie myl pojęć, nikt przedniego reflektora za gotówkę nie będzie kupował, a LED, matrix, czy inny rozbudowany w sterowanie automatyczne w jakiej marce by nie siedział to będzie +5tys, a często +10 taka technologia i marka nie ma tu znaczenia, od tego są ubezpieczenia a te-na chińczyki nie odbiegają od aut średniej klasy, świadczy to o tym, że szkodowość ich nie odbiega w żaden sposób od normy, gdyby naprawy chińczyków były droższe od koreańskich czy europejskich, miałoby to przebicie w ubezpieczeniach, tak jak np. tesla, która zauważalnie droższa przy zawieraniu polis jest, lub infiniti QX50 czy 70, gdzie lekka stłuczka w tył powoduje szkodę całkowitą bo tak auto jest zbudowane. Za 5-10 lat gdy na rynku pojawi się rynek części używanych na te auta będzie to taniało, tak jak w przypadku innych aut, których po 5-7 latach niewielu ubezpiecza w zakresie AC, bo nie stać ich, czy nie chcą biorąc ryzyko naprawy powypadkowej czy postłuczkowej wziąć na siebie. To proces raczej naturalny dla aut bez względu na znaczek, jedyna dobra rada to nie brać zupełnej wydumki, czyli jeśli sprzedaż danego modelu jest na jakimś sensownym poziomie, to o poziom serwisu możemy być spokojni bez względu z jakiego kontynentu jest auto czy jaki ma znaczek, a dla aut małoseryjnych z kolei co by nie miały na masce-zawsze jest problem.
Sama utrata wartości to jest pikuś przy chinolu, dlaczego? Ano dlatego, że  rekompensuje to cena zakupu już na starcie. Kupisz Audi SQ7 czy porsche za 650 tys, po 3 latach masz 300 tys utraty wartości, kupisz chinola podobnej klasy za 300-350 tys, po 3 latach masz 50% utraty. No i teraz wplatając firmę i leasing, po 3 latach finansowania wartość rezydualna tych pojazdów jest jaka jest i z pewnością przedsiębiorcę zaboli to mniej przy chińczyku aniżeli premium Europa. A dodajmy np. na polskim rynku jeszcze tematy podatkowo-skarbowe, gdzie branie aut premium jest nieopłacalne finansowo.
No i ostatnia sprawa chyba najważniejsza w tych rozważaniach-GENERALIZOWANIE, czyli wrzucenie wszystkich do jednego wora, co jest największym błędem, bo Chery czy BYD to nie jest to samo, co marki dopiero wschodzące na tamtejszym rynku, więc ich jakość również się będzie różniła i trzeba mieć tego świadomość.

Offline Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 25 471
  • Reputacja: 2106
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
  • Lokalizacja: Newark
Odp: Chińskie auta
« Odpowiedź #199 dnia: Dzisiaj o 08:27 »
Sorry, ale firma ubezpieczeniowa w UK musi kupować części oryginalne i nowe, dlatego tutaj cena samochodu to jedna strona medalu (czyli niska), drugą jest utrata wartości, ubezpieczenie i dostęp części, który w przypadku samochodu używanego może oznaczać wysokie koszta. Zakup w leasingach czy wynajmach etc nie może polegać na tym, że uszkodzone części pochodzą z nieznanego źródła. No i do tego dochodzi sprawa niezawodności. W większości przypadków nie wiemy jak to jest z chińczykami.  Na ten przykład nowy MG ZS+ jest nową konstrukcją, więc pewne wady mogą wyjść w praniu. Stąd renoma ma tak duże znaczenie. Omoda czy BYD to nie są marki, jak BMW czy Audi, to samochody sprzedawane pod takimi nazwami przez Chery z tego co wiem. Więc mogą zniknąć z rynku, zwłaszcza jak się okaże, że są jakieś usterki i trzeba wzywać użytkowników na kosztowne naprawy.

Sama utrata wartości to jest pikuś przy chinolu, dlaczego? Ano dlatego, że  rekompensuje to cena zakupu już na starcie. Kupisz Audi SQ7 czy porsche za 650 tys, po 3 latach masz 300 tys utraty wartości, kupisz chinola podobnej klasy za 300-350 tys, po 3 latach masz 50% utraty. No i teraz wplatając firmę i leasing, po 3 latach finansowania wartość rezydualna tych pojazdów jest jaka jest i z pewnością przedsiębiorcę zaboli to mniej przy chińczyku aniżeli premium Europa. A dodajmy np. na polskim rynku jeszcze tematy podatkowo-skarbowe, gdzie branie aut premium jest nieopłacalne finansowo.

Sęk w tym, że Porsche to Porsche :) To nie jest van do przewozu towarów, to samochód który ma stanowić o statusie społecznym właściciela :) Dlatego tacy ludzie nie kupią samochodu chińskiego, więc porównanie tu jest absolutnie nietrafione. Chińska marka musi sobie na to zapracować wpierw, a tego nie zrobi się w krótkim okresie czasu. To jak z podróbami, one są dla tych co kasy nie mają  i chcą coś udawać :) Właściciela Porsche'a nie interesuje niskie spalanie i oszczędność, utrata wartości, najważniejszy jest prestiż. Jak mu żal kasy na nówkę, kupuje coś z małym przebiegiem :)

Nie zrozum mnie źle, ja nie jestem przeciwnikiem chińskich samochodów, sam wiele oglądałem. Sęk w tym, że wiele marek to no name'y, gdzie nie wiemy co się z nimi stanie. Trudno więc chwalić wszystko, bo są tam gnioty. Jednak wiele marek uzyska status podobnych jak te europejskie, japońskie czy koreańskie. Póki co jadą na subsydiach, co pozwala takiemu MG dać super gwarancję, czy to w latach czy kilometrach (150 tys. to bardzo dużo). Do tego trzeba mieć świadomość, że kupując coś chińskiego osłabiamy własne firmy, naszą rodzimą gospodarkę. Fajnie byłoby wtedy, gdyby tacy ludzie, co kupili chińczyka, nie byli hipokrytami i nie atakowali za wszystko 'złej UE', co się dała wyprzedzić Chinom :P Cokolwiek byśmy nie zrobili, z jakich ETS-ów i zielonych ładów byśmy nie zrezygnowali, oni i tak będą od nas dużo, dużo lepsi, zwłaszcza gdy rząd im daje ekstra kasę aby się wbić w rynki krajów zachodnich.

Ja na ten przykład patrzę na samochód pod kątem tego, czy dojadę z UK do Polski bez obaw, że gdzieś utknę i będzie doopa blada. Dlatego zdecydowałem się na japończyka, choć chciałem coś europejskiego. Trudno zaufać tu chińskim markom, choć kilka jest już bardziej 'zasiedziałych' w Europie.

Lucjan

Offline Ben

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 609
  • Reputacja: 73
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: okolica Koszalina
  • Ulubione metody: waggler i feeder
Odp: Chińskie auta
« Odpowiedź #200 dnia: Dzisiaj o 08:37 »
Jesienią oglądałem nawet się przejechałem i ... kupiłem po raz kolejny Japończyka. Co prawda składany już w Europie na Węgrzech, ale z oryginalnych części Japońskich.

pozdrawiam Benon

Offline Daavid

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 5 369
  • Reputacja: 162
  • Lokalizacja: UK
Odp: Chińskie auta
« Odpowiedź #201 dnia: Dzisiaj o 10:13 »
Jesienią oglądałem nawet się przejechałem i ... kupiłem po raz kolejny Japończyka. Co prawda składany już w Europie na Węgrzech, ale z oryginalnych części Japońskich.



Prawdopodobnie te "orginalne części" pasują do paru innych europejskich marek. Japońskie marki mają te same wady co europejskie, ta mania z wyciąganiem miliona koni z małej jednostki itp. Miałem hondę Civic, niestety rdza ją pokochała a gdyby nie to to pewnie jeździłbym do dzisiaj. No ale silnik 1.8 i 140 koni, a nie 1.0 jak w nowszych modelach.

Offline Ben

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 609
  • Reputacja: 73
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: okolica Koszalina
  • Ulubione metody: waggler i feeder
Odp: Chińskie auta
« Odpowiedź #202 dnia: Dzisiaj o 10:36 »
{...}
Prawdopodobnie te "orginalne części" pasują do paru innych europejskich marek. Japońskie marki mają te same wady co europejskie, ta mania z wyciąganiem miliona koni z małej jednostki itp. Miałem hondę Civic, niestety rdza ją pokochała a gdyby nie to to pewnie jeździłbym do dzisiaj. No ale silnik 1.8 i 140 koni, a nie 1.0 jak w nowszych modelach.

No to ja mam (chyba) bardzo stary (ale jary ;) model) bo - 1373,00 cm3 i 95,00kW - to nie jest - "wyciąganie miliona koni" :P, niemniej auto jest bardzo dynamiczne, i nie pali dużo (że o komforcie nie wspomnę). W moim przypadku średnie zużycie paliwa to 5,4~5,5l/100km. Bardzo komfortowa jazda oraz (w miarę potrzeby) dynamiczna ;).  Od kilkudziesięciu lat lubuję się w SUZUKI :)
pozdrawiam Benon

Offline Daavid

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 5 369
  • Reputacja: 162
  • Lokalizacja: UK
Odp: Chińskie auta
« Odpowiedź #203 dnia: Dzisiaj o 10:46 »
No tak, 95 koni z takiej wielkości silnika wygląda ok. Zużycie w dużej mierze zależy też od tego gdzie się jeździ i w jakim stylu.

Offline Dyrek

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 408
  • Reputacja: 45
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Małopolska zachodnia
  • Ulubione metody: method feeder
Odp: Chińskie auta
« Odpowiedź #204 dnia: Dzisiaj o 10:50 »
Jak dla mnie 95KW to 129 kuni :D

Offline Ben

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 609
  • Reputacja: 73
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: okolica Koszalina
  • Ulubione metody: waggler i feeder
Odp: Chińskie auta
« Odpowiedź #205 dnia: Dzisiaj o 10:58 »
Jak dla mnie 95KW to 129 kuni :D

Podeślij mi na PW swojego maila - wyślę Ci fotkę danych z dowodu rejestracyjnego ;)
pozdrawiam Benon

Offline Dyrek

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 408
  • Reputacja: 45
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Małopolska zachodnia
  • Ulubione metody: method feeder
Odp: Chińskie auta
« Odpowiedź #206 dnia: Dzisiaj o 11:03 »
Ben ja znam silnik 1.4 BoosterJet K14D, a mój post odnosił się do Daavida bo przeliczył KW do koni jak 1 do 1.

Offline Daavid

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 5 369
  • Reputacja: 162
  • Lokalizacja: UK
Odp: Chińskie auta
« Odpowiedź #207 dnia: Dzisiaj o 11:59 »
Jak dla mnie 95KW to 129 kuni :D


Tak, użyłem popularnego skrótu, ale myślę, że wiemy wszyscy o co chodzi. Downsizing wiąże się obecnie ze skróceniem żywotnością silnika i w tym kontekście pisałem. Można tutaj filozofować, że takie zjawisko ma miejsce od początku, bo np. stuletnie jednostki też miały dużo mniej mocy a trwałość chyba wcale nie była większa, ale to tak na marginesie.

Offline carl23

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 859
  • Reputacja: 364
  • to zwykły kłamca z wielkim ego jest...
Odp: Chińskie auta
« Odpowiedź #208 dnia: Dzisiaj o 13:21 »
Sorry, ale firma ubezpieczeniowa w UK musi kupować części oryginalne i nowe, dlatego tutaj cena samochodu to jedna strona medalu (czyli niska), drugą jest utrata wartości, ubezpieczenie i dostęp części, który w przypadku samochodu używanego może oznaczać wysokie koszta. Zakup w leasingach czy wynajmach etc nie może polegać na tym, że uszkodzone części pochodzą z nieznanego źródła. No i do tego dochodzi sprawa niezawodności. W większości przypadków nie wiemy jak to jest z chińczykami.  Na ten przykład nowy MG ZS+ jest nową konstrukcją, więc pewne wady mogą wyjść w praniu. Stąd renoma ma tak duże znaczenie. Omoda czy BYD to nie są marki, jak BMW czy Audi, to samochody sprzedawane pod takimi nazwami przez Chery z tego co wiem. Więc mogą zniknąć z rynku, zwłaszcza jak się okaże, że są jakieś usterki i trzeba wzywać użytkowników na kosztowne naprawy.

Jeśli mowa o leasingach to nie mieszajmy tu części "z nieznanego źródła" to była mowa o kolejnych właścicielach, gdy rynek się wysyci i takowe części będą dostępne, jak do innych marek.
Leasingowane pojazdy zazwyczaj są świeże do 5-7 lat max, więc tu wchodzi gwarancja na te pojazdy, to raz, dwa, że Chery to nie jest pikuś tylko wielkościowo 40-45% całej grupy VW z mocną dynamiką sprzedaży rok do roku, przy kurczącej się grupie VAG, więc o dostęp części bym się nie martwił, tym bardziej w dobie globalizacji, gdzie marki Eu produkują w Chrl również ze względu na koszty.


Sęk w tym, że Porsche to Porsche :)

Nie zrozum mnie źle, ja nie jestem przeciwnikiem chińskich samochodów, sam wiele oglądałem. Sęk w tym, że wiele marek to no name'y, gdzie nie wiemy co się z nimi stanie. Trudno więc chwalić wszystko, bo są tam gnioty.
Ja na ten przykład patrzę na samochód pod kątem tego, czy dojadę z UK do Polski bez obaw, że gdzieś utknę i będzie doopa blada. Dlatego zdecydowałem się na japończyka, choć chciałem coś europejskiego. Trudno zaufać tu chińskim markom, choć kilka jest już bardziej 'zasiedziałych' w Europie.
Co do porsche to pełna zgoda tu nie ma dyskusji, kupowane na pokaz nie z potrzeby, a jak trzeba na pokaz to potrzebę można dowolnie uzasadnić :) i oczywiście większość zainteresowanych porsche nie kupi chińczyka, piszę większość, bo przypadki znam, ale to raczej między wyjątki wkładamy.
O gniotach już pisałem, jest to oczywista oczywistość, to będzie takie samo przebieranie w ulęgałkach jak i z innymi markami, peugeot silnik hdi bardzo dobre, thp śmietniki jaki mało, tdi VW dobre w większości, tsi w większości mocno poniżej przeciętności itd itd, to naturalny proces i nie ma co tu żadnej marki ani producenta gloryfikować. Tak samo nie ma co generalizować, że to co eu jest lepsze, bo często niestety już nie jest. I ja nie jestem fanatykiem chińskich aut, natomiast ciężko nie brać niektórych modeli pod uwagę, a jedynie co mogę gloryfikować to postęp chińczyków w tej dziedzinie, z lepienia "podobnych samochodów do europejskich" przechodzą co raz częściej na tych wytyczających nowe trendy, od których Eu może kupić lub uczyć się. I to widać gołym okiem po ofensywie motoryzacyjnej na przestrzeni choćby ostatnich 5 lat.

Offline katystopej

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2 321
  • Reputacja: 429
  • Płeć: Mężczyzna
  • Rafał
  • Lokalizacja: Mysłowice
  • Ulubione metody: waggler i feeder
Odp: Chińskie auta
« Odpowiedź #209 dnia: Dzisiaj o 13:56 »
tsi w większości mocno poniżej przeciętności

Co najwyżej twoja wiedza jest poniżej przeciętnej. 1.4 tsi/tfsi to świetne, pancerne silniki, zastąpiły je równie dobre 1.5tsi które jeżdżą bezawaryjnie w setkach tysięcy aut grupt VAG. Awaryjne to tam są skrzynie DSG DQ200 na suchych sprzęgłach, bardzo nie lubią miasta, często 200kkm i wymiana sprzęgieł, koszt ok. 7000zł, ale to samo gdzieje się w 7DCT Kia/Hyundai, tak samo sprzęgła za 7000-8000zł wysiadają.

Sioniki TSI/TFSI 1.8 oraz 2.0 mają problemy z nagarem i pierścieniami jeśli olej jest wymieniany co 30kkm wg. serwisu, wystarczy zredukować przebieg pomiędzy wymianami o połowę i problem z głowy.
Dzierżno uzależnia