Jak szukałem sprzętu to raz drapieżnik, raz moofin, raz haczykowo, to miętus etc.
Praktycznie trzeba było szukać promocji i nie było pewniaka cenowego.
A koszty wysyłki generalnie pomijałem, bo jak wędka była tańsza przynajmniej o kilkadziesiąt złotych to te 20zł pomijałem.