Czekaj, a czymże różni się zakup Mifine przez Ciebie i samochodu przez Kowalskiego?Jedno cacy bo w Europie to Nytro 4 razy droższe a w Chrl Mifine? To samo tyczy się aut.
Nie, to samo nie tyczy się aut. Jak kupisz chiński sprzęt z ali i będzie wadliwy to wywqlisz do kosza i tyle, będziesz 100-200zł w plecy najwyżej. Jak kupisz auto z temu i będzie miało masę wad, których serwis nie będzie potrafił usunąć albo na naprawę gwarancyjną będziesz czekał 3 miesiące bo część dopiero płynie to będziesz bez auta za które wyłożyłeś grube siano i zapewne w dalszym ciągu będziesz płacił ratę, bo aut za gotówkę nie oplaca się kupować.
Nie rozumiesz nic i nienzrozumiesz. Kupuj, twoja kasa, ja dalej będę z was miał bekę przy porannej kawie przeglądając grupy aut z temu xD
To jest bardzo to samo to i to jest tylko narzędziem. Wyżej poczytaj podałem przykłady europejskich premium, które kosztowały 650 tys i właściciel jeździł zastępczakiem bo auta ASO nie ogarnęło. Przy poziomie skomplikowaności obecnych aut awarii nie unikniesz, badziewia również. Pooglądaj sobie filmy chociażby porównawcze gdzie zestawia się europejczyka za 6 stów z chinolem za 2, ile niedoróbek i tandety jest w tym za 6. Niestety obecny rynek wygląda tak, że ogniwo końcowe co byś nie kupił jest ładowane w butlę, jakość poszła na psy, dlatego nikt o zdrowych zmysłach nie kupuje auta na 15 czy 20 lat jak było niegdyś, gdy za ceną stała jakość. Ty sobie bekę możesz mieć, nikt Ci nie zabroni, ale proszę nie zachowuj się jak typowy hejter lub wyznawca 4 kółek czy fałweja, że to jedynie słuszna droga...może się psuć za krocie, być ulepione z 4szt, ale dalej to jedynie słuszna maszyna (a mam takich kolegów nawet). Myślę, że coś mogę mieć do powiedzenia w temacie, a również mieć własne zdanie, jako były właściciel coś lekko ponad 200 szt aut różnych marek w różnym wieku

niektóre użytkowałem krótko, lub bardzo krótko, niektórymi udało się 50 czy 100 tys zrobić, więc jakaś tam wyobraźnia i świadomość motoryzacyjna u mnie jest, dlatego nie zamykam się na produkt, ze względu na jego rynek pochodzenia. Matmy nie oszukasz i słupków, a zdecydowanie bardziej frustrujące jest kupić auto za 650 tys, po 3 latach sprzedać za 300-350, nie uchraniając się od wpadek i bycia częstym gościem w serwisach, aniżeli takiego za 200 z dobra opinią, utratą procentową podobną, choć w portfelu znacznie odbiegającą. Póki co znamy technologię, znamy wykonanie, testy zderzeniowe, spalanie i osiągi, na testy długodystansowe jest za wcześnie, więc interesując się czymś trzeba skupić się na faktach, a nie na manipulacjach, czy komentarzach ludzi z sieci, którzy nigdy nawet nie widzieli jakiegoś egzemplarza. Ja już przywykłem do znawców zza monitora, nawet z podwórka wędkarskiego, którzy nie mieli jakiegoś kija czy kręcioła, a elaboraty piszą jaka to lipa-dla mnie takie opinie są warte NIC.