Autor Wątek: Zawody spławikowe na płytkim stawie karpiowym - zanęta / taktyka  (Przeczytany 1385 razy)

Offline S76

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 183
  • Reputacja: 43
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Śląsk
  • Ulubione metody: waggler method
Witam Kolegów,

za tydzień biorę udział w dość nietypowych (przynajmniej dla mnie) zawodach spławikowych. Zawody będą się odbywać na lokalnym łowisku komercyjnym na niewielkim stawie o powierzchni około 1 ha i głębokości średnio około 1 m. Woda w stawie jest mało przejrzysta, pomimo niewielkiej głębokości nawet blisko brzegu nie widać dna.
Dominującym gatunkiem na tym łowisku jest karp, najczęściej wielkości 1-2 kg, pozostałe ryby (karaś, amur) należy traktować jako ewentualny przyłów.

Nie łowię często na takich łowiskach, zastanawiam się, jak podejść do tematu.
Założenia wstępne mam następujące:

Zanęta:

2 kg "spożywki" Boland Karp Wanilia zawodnicza bez dodawania ziem / glin

dodatki:
1/2 szklanki żółtego pieczywa fluo,
1 szklanka mrożonego grubego białego robaka,
1/2 szklanki gotowanych konopii,
1/3 - 1/2 szklanki kukurydzy z puszki

W czasie nęcenia wstępnego wrzucenie 3/4 całej ilości "towaru". Zanęta rozrobiona na pół sucho tak, aby kule po wrzuceniu do wody rozpadły się (nie zalegając w całości na dnie) i utworzyły jasny dywan naszpikowany smakołykami.
Po sygnale "można łowić" donęcanie z ręki niewielkimi kulkami zanęty (wielkości orzecha) oraz regularnie z procy gotowanymi konopiami / kukurydzą.

Taktyka: planuję łowić wagglerem w odległości około 18-20 m od brzegu, jeden kij uzbrojony w klasyczny sposób do połowu z dna, drugi z krótkim spławikiem typu "pellet waggler" do łowienia z toni/opadu. Na hak powędruje gruby biały robak / dendrobena / kukurydza.

Co o tym sądzicie - ma to sens? Czy coś byście zmienili? Będę wdzięczny za wszelkie uwagi / ewentualne propozycje zmian.

Dodam, że przed zawodami będę w stanie odbyć tam jeden trening, podczas którego będę mógł zweryfikować przyjętą taktykę.

Pozdrawiam
Sławek

Offline Rebrith

  • Zaawansowany użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 305
  • Reputacja: 39
Karpie to żarłoczne ryby, tak zwane "odkurzacze" - czy na pewno 2kg zanęty wystarczy na całe zawody? Są jakieś limity zanęt / przynęt + jaki czas zawodów?

Jeśli jest to łowisko komercyjne to pewnie wszyscy ładują tam tony pelletu... a niekoniecznie konopii :)

Offline S76

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 183
  • Reputacja: 43
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Śląsk
  • Ulubione metody: waggler method
Zawody będą trwały 4 godziny, limit zanęt i przynęt zgodnie z regulaminem zawodów spławikowych PZW. Co do pelletu pełna zgoda, niestety zawody wykluczają jego stosowanie.

Online Azymut

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 755
  • Reputacja: 290
  • Płeć: Mężczyzna
  • ✝️👨‍👩‍👧❤️
Zawody będą trwały 4 godziny, limit zanęt i przynęt zgodnie z regulaminem zawodów spławikowych PZW. Co do pelletu pełna zgoda, niestety zawody wykluczają jego stosowanie.

PZW i jego regulamin :facepalm: nie dosyć że życiowy, z duchem czasu i w zgodzie z rozwojem wędkarstwa to jeszcze w pełni dostosowany do warunków komercyjnych :bravo::bravo:
PB:
Karp 85 cm, i 80 cm (PZW), Amur 83 cm, Jesiotr 110 cm, Lin 49 cm, Karaś złocisty 40 cm, Leszcz 55 cm, Jaź 50 cm, Płoć 34 cm

Online Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 17 281
  • Reputacja: 1482
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
  • Lokalizacja: Newark
Taktyka 'pellet waggler' to podstawa, ale nie wiem czy na takiej wodzie będzie dobrze działać, bo jest płytko. To znaczy będzie działać, ale ryba może schodzić do dna i tam zostawać.

Moja 'wizja' takich zawodów.

Przede wszystkim wyznacz trzy miejsca do łowienia. Jedno bliżej brzegu, w komfortowej odległości łowienia wędką typu match (6-12 metrów), drugie do łowienia z opadu - lekko w bok i na 12-15 metrach, oraz miejsce do łowienia przy brzegu jeżeli można. Tutaj musisz nęcić co najmniej godzinę zanim zarzucisz zestaw.

Brak pelletów zrekompensuj kukurydzą lub białymi. Karpie będą w to uderzać, nie ma problemu. Jednak nie kombinuj z tymi 18-20 metrami, bo to może być poza zasięgiem nęcenia. NIe jest łatwo strzelać kukurydzą na taki dystans, podobnie konopiami, o białych nie ma mowy. Stąd 12-15 metrów. Do tego wiatr zazwyczaj nabiera mocy w ciągu dnia. O 9-tej rano może być słaby, ale o 11-tej na tyle mocny, że nie jesteśmy w stanie dostrzelić tam gdzie chcemy. Dlatego strzałem z procy na początku należy zorientować się, gdzie możemy łowić (czyli nie granicy strzału ale minimum 1-2 bliżej).

Miejsce do łowienia z dna zanęć zanętą, odrobiną kukurydzy i konopiami. Dodaj tam małą ilość białych robaków również. Nęcenie w postaci kul nie musi być wcale najlepsze. Ja bym nie rzucił tam zbyt wiele towaru, raczej kilka kul i potem bym donęcał aby dopasować się do ryb. Pamiętajmy, że ma zawodach wyczynowych kule robione przez zawodników mają w sobie zdecydowaną większość substancji wypełniającej (glina lub ziemia). Na zawodach zaś raczej będzie presja, więc ryba będzie ostrożna. Jak będzie żerowała na maksa, to zawsze można donęcić :)


Taktyka

Zaczynasz od łowienia w miejscu nęconym, z dna. Jednocześnie nęcisz miejsce do łowienia z opadu. Twój zestaw to waggler, z obciążeniem tak ustawionym, aby opad przynęty był powolny. Oznacza to, że jeżeli masz jakieś większe śruciny, to umieszczasz je pod spławikiem. Do łowienia na dalszym dystansie pokusiłbym się o spławik o wadze 3-4 gramy, bez antenek, tak aby wystawało z 2 cm. Spławik powinien być obciążony tak, aby na żyłce nie było praktycznie żadnej śruciny, jak już, to pod samym spławikiem. Łowisz wtedy z gruntem około 60 cm, i jak karp jest w toni, to możesz go zmniejszać lub zwiększać.

Aby karp żerował w toni, musi być plusk i opad. Więc tu jest kilka kwestii. Pierwsza to czy jest fala. Jak jest mocna bo wieje, to często nie ma plusku lub jest on zagłuszany przez falującą wodę. Wtedy może być trudniej (ale wszystkim a ne tylko tobie). Jak jest jednak spokojnie, to ryba podejdzie. Aby plusk był mocny dobrze nęcić konopiami o dużych ziarnach. Jak wieje słabo, to można tak strzelać z procy, aby ziarna opadału po dużym łuku (strzela się bardziej do góry), aby plusk byl jak największy. Nęcenie kukurydza to ten problem, że potem sporo jej zalega na dnie i trudniej o brania, nie zawsze karp będzie chciał je pobierać w toni.

Jak ryba podchodzi do przynęt w toni, to do strzelania konopiami dodaj strzał białymi, nie za dużo na raz (5-10), tak aby ryba wiedziała co za żarcie podają, wtedy pobiera to chętnie. Czyli póki nie ma wielu ryb, to na dwa, trzy strzały konopiami jeden niech będzie białymi. Nie ma sensu nęcić konopią a łowić na kukurydzę z opadu. Ryby trzeba zmylić, karp bardzo często nie da się nabrać na pojedynczą przynęte z opadu lub jest bardzo podejrzliwy gdy leci coś w tym samym rozmiarze i smaku, a nagle pojawia się coś zupełnie innego. Inaczej jak wpadają białe robaki, które on je, i dopiero za którymś razem się jednym 'ukłuje'. Łowiąc pellet wagglerem i podstawiając rybie pellet pod nos, można często zobaczyć jak ryba wypluwa przynętę. Całkiem inaczej jest jak leci wiele pelletów. Wtedy ryba jest o wiele mniej ostrożna i pellet zasysa mocniej. Dlatego nęcenie samą kukurydzą bym ograniczył, tak aby być pewnym, że ryba chce ją jeść. Wg mnie będzie wolała białe robaki, tak jest praktycznie zawsze. CO innego jak drobnica wyżera białe. Wtedy często kukurydza zrobi grę :)

Miejsce do łowienia przy brzegu to takie miejsce, które jest dośc płytkie (30-100cm) głębokości, które chętnie odwiedza karp. Musi to być głębokość dla niego komfortowa. Nęci się taką miejscówkę długo, i sensem jest tutaj zmylenie ryb poprzez ie umieszczanie tam zestawu. Karp po pewnym czasie nabiera zaufania, gdyż może jeść bez ryzyka nadziania się na haczyk. Dlatego łowienie tam powinno mieć miejsce dopiero po pewnym czasie. Najlepiej jak dwa poprzednie miejsca już nie są takie łowne. Nie zawsze to działa, bo często ryba na większych wodach ucieka w stronę środka, jednak największe karpie żerują właśnie tam. Na łowiskach wędkarze rzucają do wody na koniec sesji resztki zanęt, pelletów czy robaki, i ryba te miejsca odwiedza. Jednak jest też nauczona, że takie rzeczy trafiają tam na koniec dna. Dlatego lepiej oczekiwać tam ryby w drugiej części zawodów a nie na początku. Bo po zanęceniu ryba da dyla :)

I tak powinieneś łowić, rotując zestawy pomiędzy dwoma miejscami. Najlepiej mieć dwie wędki, jedną do łowienia z dna (i z opadu) - czyli zwykły waggler, zaś dalej łowisz czymś na kształt pellet wagglera. Ten zestaw ma się dać zarzucać i dalej (karp może być w toni i 30-40 m od brzegu). Do łowienia przy brzegu używasz obojętnie którego zestawu.

Jedno jest pewne. Musisz sporo nęcić procą, tak aby ryba przyzwyczaiła się do pokarmu, który w ten sposób trafia do wody. Mało i często oznacza, że strzelasz małymi ilościami (3-10 białych, 2-5 ziaren kukurydzy, 20-30 ziaren konopi) ale często (co 1-2 minuty). Jak nie ma brań, to strzelasz rzadziej, głównie konopią. Wprowadzenie zbyt dużej ilości kukurydzy lub białych na dno powoduje, że rybie ciężej jest znaleźć przynętę. Dlatego trzeba umiaru i należy robić tak, aby mieć regularne brania. Stąd ostrożność aby nie przesadzić z ilością :) Wielu wędkarzy nie robi tak, stąd słabe wyniki. Aby łowienie z opadu dawało efekty, trzeba rybę odpowiednio podejść, czyli przyzwyczaić ją do podawania przynęt w ten sposób.

Najskuteczniejszy kolor białych robaków to czerwony. Naprawdę to duża różnica, i jeżeli możesz, zaopatrz się w takowe (działają dużo lepiej niż białe, zwłaszcza na płytszej wodzie). Do łowienia z opadu warto przygotować sobie wersję wolno tonącą (pływającą bez haka) - zalej ze 100 białych colą lub wodą, tak aby nie zatapiać ich (ma być tego mało). Wtedy robaki wytwarzają coś jakby tlenową otoczkę i nie toną. Takie białe sprawiają, że opad odbywa się woniej, co daje większe prawdopodobieństwo brań. Najlepiej jest zakładać dwa robaki na hak.

Nie wiem jakie masz tam ryby, ale dobrze mieć strategię na co się nastawić. Jeżeli karpia jest mało, to wtedy można łowić drobniejszą rybę. Opad tu będzie działał bardzo dobrze, jednak może być tak, że lepsza będzie dendrobena siekana i jej głowa na haku jako przynęta. Więc możesz pomyśleć o innym sposobie ataku. Jednak o tej porze roku najlepszy powinien być opad i białe. Ryby są przed lub po tarle i częściej przebywają w toni niż przy dnie. Białe są idealne do strzelania z procy, dendrobeną się nie da, ta epsza jest wiosną i jesienią :)

Lucjan

Offline S76

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 183
  • Reputacja: 43
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Śląsk
  • Ulubione metody: waggler method
Dziękuję Luk za bardzo obszerną odpowiedź.

Szczerze mówiąc nigdy nie brałem pod uwagę łowienia blisko przy brzegu - 5 m od brzegu jest tam średnio 30-60 cm wody, w zależności od stanowiska. Natomiast myślę, że jak najbardziej warto spróbować - co najwyżej stracę ~1 kg zanęty :P.
Pierwotnie planowałem łowienie na 18-20 metrach po to, aby wysunąć się kilka metrów przed pozostałych uczestników, większość łowi bowiem na dystansie 10-15 m od brzegu. Skrócę zatem odległość łowienia do tych 12-15 metrów tak, aby spokojnie i regularnie donęcać z procy konopiami, kukurydzą i robakami.

Zastanawiam się jeszcze nad dosłodzeniem i doaromatyzowaniem zanęty. Woda w stawie jest bardzo mało przejrzysta a zakupiona zanęta (Boland Karp wanilia zawodnicza) ma przyjemny, ale niezbyt intensywny zapach (waniliowo-korzenny) i lekko wyczuwalny słodki posmak. Korci mnie, żeby dodać trochę wanilii MVDE oraz trochę melasy albo szczyptę SweetMagic'a od Górka.

Podsumowując - dziękuję za udzielone rady. Jutro z rana jadę na trening, dam znać jak poszło :D.

Pozdrawiam
Sławek

Online Luk

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 17 281
  • Reputacja: 1482
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wędkarstwo rządzi!
  • Lokalizacja: Newark
Nie daj się zwieść zapachowi zanęty. To pułapka na wędkarza a nie na ryby :)

Nie wiem jak będą się zachowywali inni, ale nie wiem czy wielu będzie łowić spławikiem dalej niż te 12-15 metrów. Można oczywiście użyć odległościówki, ale nie wiem czy to dobry pomysł na wodę z karpiem. Ale faktycznie, jeżeli ktoś z sąsiadów będzie nęcił dalej niż te 15 metrów, to może być ciężko. Wtedy będzie cię odcinał. Jednak to nie jest bardzo prawdopodobne, bo zazwyczaj ludzie łowią krócej, standardem jest do 13 metrów (bat, tyczka). ALe jeżeli się tak zdarzy, to musisz nęcić na dalszym dystansie, pytanie czy ziarna dolecą.

Nie wiem też jaki jest poziom na takich zawodach, ale jak trafisz na zawodnika, który uważa, że sukces zależy od ilości wrzuconej zanęty, do tego nie od jej jakości, to możesz się liczyć z tym, że taki sąsiad zrujnuje miejscówkę tobie i tym obok. Niestety, w Polsce można zaobserwować, że wielu nie rozumie podstaw wędkarstwa, często przejawia się to tym, że pomimo braku brań się nęci mocniej i mocniej, jakby miało to przynieść zmianę (nie przynosi w zdecydowanej większości przypadków). Dlatego start w zawodach to też obserwacja sąsiadów, i dostosowywanie się do tego co robią lub jak łowią :) Więc możesz mieć program awaryjny, gdzie łowisz dalej i nęcisz tylko kulami.



Lucjan

Offline S76

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 183
  • Reputacja: 43
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Śląsk
  • Ulubione metody: waggler method
Witaj Luk,
co tu dużo pisać - to będą zawody "kołowe" z udziałem góra 14-15 osób, tak więc poziom będzie adekwatny do ich rangi :P. Do wody trafi cały przekrój zanęt - od tych po 5 zł/kg do takich za 15 zł/kg. Jak już wcześniej pisałem, większość osób łowi na dystansie 10-15 m, dwie osoby mogą próbować łowić na 20 m.

Odbyłem dziś trening i co tu dużo pisać- kompletna "paść". W ciągu 4 godzin udało się złowić dosłownie jednego 15 cm karpika. Co ciekawe, złowiłem go tak jak sugerowałeś blisko brzegu (~ 4 m od brzegu, głębokość 40 cm). Na dalszym dystansie kompletnie nic. Myślę, że duży wpływ na taki a nie inny wynik mógł mieć fakt, że od kilku dni na stawie trwa intensywne tarło karpia i część ryb przebywa blisko brzegu. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji lepiej będzie się skupić na krótszych dystansach niż szukać ryby 20 m od brzegu.
Dodatkowo przed odjazdem porozmawiałem chwilę z gospodarzem i dowiedziałem się, że praktycznie wszystkie złowione w ostatnim czasie karpie połakomiły się na .......... pellet o zapachu halibuta. Wygląda na to, że ryby są tam po prostu przyzwyczajone do tego zapachu. Tak na szybko zakupiłem paczkę zanęty o zapachu halibuta oraz dip halibutowy. Spróbuję na zawodach zanęcić dwa miejsca zanętą klasyczną (waniliową) oraz dodatkowe trzecie miejsce zanętą halibutową.

Pozdrawiam
Sławek

Offline Jacek Stępień

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2
  • Reputacja: 0
Luk - poruszyłeś temat większej skuteczności białych barwionych na czerwono. Czy mógłbyś ten temat trochę szerzej rozwinąć? Przeglądając filmy na youtube zauważyłem, że Anglicy rzeczywiście najczęściej strzelają białymi czerwonymi. Ale już np. Włosi nęcą głównie robakami w naturalnym kolorze. Z czego wynika ta większa skuteczność "czerwonych" na angielskich łowiskach? Czy dotyczy ona również rzek? A może tak się po prostu w Anglii utarło? Masz jakies doświadczenia w tym temacie? 

Offline Michael

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 198
  • Reputacja: 18
  • Carpe Diem
  • Ulubione metody: bat
Odnośnie robaków.... ja może mam mniejsze doświadczenie, ale miałem nie raz sytuację, gdzie łowiłem jak zwykle na barwione czerwone, czasem czerwono-biała kanapka (to u mnie zazwyczaj działa) ... a strzałem w dziesiątkę okazały się tylko białe, czerwony kolor wręcz odstraszał. Tak więc jak w 90% przypadków w wędkarstwie to również zależy, wchodząc w miejscówkę testuję co działa dziś i gdzie a potem się dostosowuję.
Człowiek nie przestaje się bawić bo się starzeje, tylko starzeje się bo przestaje się bawić.