Dobrze kolega zauważył, że przemysł samochodowy niemiecko-francuski w dużej mierze jest oparty na komponentach produkowanych u nas w Polsce, tylko większość produkujących zakładów nie jest własnością państwa, a pracownicy to raczej niewolnicy pracujący za najniższą krajową.
Dywagacji w temacie jest wiele, czy kiedyś się obudzimy i zechcemy coś zmienić, czy nadal będziemy żyć w tym maraźmie, czas pokaże.
Sorry, ale chyba za bardzo odjeżdżasz

Od kiedy zakład/fabryka musi być własnością państwa, aby być dobrą? NIe za bardzo rozumiem co sugerujesz. Państwowe są kopalnie węgla w Polsce, mamy straty 10 mld rocznie, każdy pracujący Polak musi wyłożyć około 1000 zeta z podatków na górnictwo rocznie. Każdy rząd idzie górnikom na rękę, dzięki temu mają najlepsze warunki, zarabia się tu więcej niż w branży IT. Przy czym branża IT to wielkie zyski, zaś górnictwo to wielomiliardowe straty, za wyjątkiem może kilku kopalni. Spółki skarbu państwa od PGZ są zarządzane w fatalny sposób, gdyby były w prywatnych rękach, mielibyśmy o wiele mocniejszy i sprawniejszy przemysł zbrojeniowy, zapewne i lepsze ceny i już działąjące fabryki uzbrojenia. A spółki energetyczne? Tam też pracownicy mają jak pączki w maśle i masę przywilejów. Praca w prywatnej fabryce to rzeczywiście przy tym niewolnictwo.
No i dowiedzieć się można, że praca za najniższą krajową to... niewolnictwo? Nie wiem jak ty, ale ja uznaję, że nikt nikogo do pracy tam nie przymusza. A już przy praktycznie zerowym bezrobociu, jest masa innych możliwości w zakresie uzyskania pracy. Z niewolnictwem to nie ma nic wspólnego, raczej z umiejętnościami, wykształceniem i zaradnością.
No i teraz ciekawi mnie, jak mamy konkurować z Chińczykami tutaj

Masz zastrzeżenia do EU i polityków, że jest źle z naszym przemysłem samochodowym, ale nie za bardzo widzę, abyś miał receptę, raczej jest myślenie życzeniowe. Chińczycy pracują za niższe stawki, do tego ichnie firmy (często państwowe spółki) mają wysokie subsydia od rządu, przez co mogą zaoferować niższą cenę w takiej Polsce. Myślisz, że droższe produkty z polskich fabryk wpłyną na obniżenie sen samochodów, takiego nowego Passata? Jak mamy niby konkurować?
I tu mam właśnie problem, że chcemy zjeść ciastko i je mieć. Trudno zarabiać krocie w fabryce, która sprzedaje produkty na świecie, konkurując cenowo z produktami z Chin, Korei, Japonii, USA. Wielu winnego znalazło w zielonych ładach, ale to jedna z wielu przyczyn problemów. Może należy zrezygnować z części ochrony praw pracowników? Dlaczego by nie? W USA nie ma urlopu macierzyńskiego, inaczej jest ze zwolnieniami, chorobowym. Może więc należy wyrównać do Jankesów, w ten sposób uzyskując tańszy produkt?

Rozumiem, ze wielu z Was się wzburzy moimi słowami, ale wg mnie to my jesteśmy częścią problemu, nie politycy. Jeżeli ci głoszą populistyczne hasła, a my ich wybieramy, to czyja to wina? Jeżeli politycy i związki zawodowe zablokowały konieczną restrukturyzację koncernów samochodowych, to co najmniej lekką hipokryzją jest obwinianie tu zielonych ładów. Zapewniam, że przy niższych normach i braku emisji, Chińczycy wciąż byliby tańsi, i taki BYD z silnikiem diesla, biłby na głowę ofertę z europejskich fabryk. Różnica byłaby taka, że bardziej byśmy się zatruwali.
I sorry, ale trudno rywalizować z Chinami i być od nich lepszymi, skoro to taki duży kraj, skoro tyle wykładają na naukę i badania, nie wspomnę o subsydiowaniu firm. Polecam zerknąć ile my wydajemy na rozwój i badania w Polsce. Wielkie gie. Potem mamy pretensje, że niby urzędasy z Brukseli nas hamują. Czyżby? My subsydiujemy polskie górnictwo, co jest ślepą uliczką, Chińczycy taki przemysł samochodowy. Polecam pomyśleć, co ma tu sens
