W szkołach już od podstawówki powinni wprowadzić obowiązkowe lekcje z ekonomii i zarządzania pieniędzmi, to może mniej byłoby przypadków, że ktoś się nagle budzi z ręką w nocniku na starość.
Z jednej strony zgoda. Z drugiej...kto niby ma to prowadzić? Nauczycieli znam wielu i oni są bardzo specyficzną grupą zawodową, wręcz bym powiedział w 100% zindoktrynowaną do pracy na danym stołku z karierą schodkową, Ci ludzie mają identyczne zachowania/wzorce jak pracownik administracji publicznej. Nie to, żeby to było źle bo każdy musi się w czymś odnaleźć, jednak daleki byłbym od tego by Ci ludzie w szkołach uczyli moje dziecko zarządzania pieniędzmi. Ci ludzie często nie potrafią zarządzać własnym portfelem, bo zostali tak ukierunkowani, by klepać od pierwszego do końca miesiąca, ich umysły nie wybiegają dalej/szerzej/bardziej kreatywnie. Finansowo te umysły są zamknięte w swojej kapsule dochodów. Nie znam nauczyciela, który byłby inwestorem, lub po godzinach (czasu wolnego zazwyczaj mają sporo ze względu na godziny nauczania) by zasuwali z jakąś prywatą i mnożyli swój majątek, urzędnik, nauczyciel to doskonałe osobowości do wyrobniczego stylu życia, więc niespecjalnie nadają się do edukacji w temacie kasiury.
W temacie wątku to takie osoby żyją w większości na zasadzie-nazbieram i kupię nowy samochód, a by kogoś nauczyć zarządzania pieniędzmi, trzeba mu uświadomić, że samochód to narzędzie do przemieszczania-ma być, ale nie za wszelką cenę nowy, czy wypasiony, ma być w miarę bezawaryjny by się nim przemieszczać i ma nie dziurawić kieszeni, czyli kilkulatek po utracie wartości, ale jeszcze nie zjeżdżony, a nie nowy, który przekraczając bramy salonu traci 5-10-15 tys, to tak jakby wywalić te pieniądze w błoto, a na to wielu najzwyczajniej w świecie nie stać. Samochód ma służyć człowiekowi, a nie stać się jego zakładnikiem, kasa odłożona powinna pracować dla człowieka, a nie być wydatkowana na zbytki typu auto za wszelką cenę. Powie to każdy gość, który jest obecnie bogaty. Warren Buffet czołówka najbogatszych ludzi świata popylał do niedawna cadillackiem XTSem za kilka tysi dolców, podobnie założyciel Ikei, który popyla starym volvo i targuje się na każdym bazarku, pomimo własnej fortuny.
ŻADNA szkoła, czy podstawowa, czy średnia czy wyższa NIE UCZY PRZEDSIĘBIORCZOŚCI. I to się nie zmieni, bo systemowi to nie na łapę. Najlepiej rządzi się motłochem na skraju ubóstwa, któremu rzuca się ochłap i słupki rosną, bo się zabijają o to i krzyżyk postawią bez względu na partię, wystarczy że ta powie DAM. A partia skąd daje? Z podatków tych mądrzejszych...Smutne, ale tak wygląda. Są proste systemy podatkowe, ale w takiej PL ich nigdy się nie zastosuje bo wierchuszka straciłaby argumenty, z resztą sami korzystają z tych skomplikowaności jadąc mocno przy granicy prawa a czasami nawet lekko poza nim. Wręcz bym powiedział, że w naszym kraju zabija się przedsiębiorczość, bo jako naród jesteśmy pracowici i pomysłowi, tylko system zabija chęć robienia czegokolwiek wśród ludzi. Po wejściu polskiego ładu byłem w skarbowym wypytać jak działać zgodnie z prawem w swojej działalności, 10 pytań-urzędnicy buraka palili, nikt nie był w stanie wskazać wprost przepisu by się niego trzymać, kazali dzwonić do KIRu i innych tworów, z KSEF teraz jest podobnie, mnóstwo pieprzenia, a urzędnicy sami nie wiedzą co i jak, zasłaniają się, że rok przejściowy...w takim plastikowym kraju trzeba się obracać.