No to musisz samemu sprawdzać co i jak. Na większych wodach nie jest łatwo łowić i liny i leszcze jednocześnie. Te ryby nie przebywają często obok siebie. Lin będzie w strefie przybrzeżnej, przy roślinności podwodnej, co zapewnia mu pokarm, leszcz żyje w dużych stadach i woli przestrzeń, oprócz tarła jest raczej dalej od brzegu.
Na jeziorach ryby migrują, przemieszczają się. Na mniejszych zbiornikach jak żwirownie, będzie łatwiej.
Polecam skorzystanie z technologii, czyli sond zarzucanych, dobre są też rozmowy z wędkarzami. Ogólnie lina szukałbym przy roślinności podwodnej, i spławik jest tu idealny. Leszcz to raczej feeder. I moim zdaniem to najlepsza kombinacja, czyli łowienie tymi dwiema technikami. Bardzo szybko zdobywasz praktyczną wiedzę o wodzie, bo wiesz jak ryba reaguje, łatwiej ją lokalizować.
A co do głębokości, to tutaj wiele zależy od pory roku i specyfiki samego łowiska. Są wody, gdzie z powodzeniem się łowi liny na 4 metrach głębokości lub głębiej, na innych będzie to woda dość płytka. Leszcz rzadko kiedy podchodzi blisko brzegu, wyjątkiem jest tarło, które odbywa się przy jakichś trzcinach. Po tym czasie zmyka na głębszą i otwarta wodę.