Autor Wątek: Ryobi Zauber (i jego kopie) - recenzja i serwis  (Przeczytany 29114 razy)

Offline Wonski81

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2 637
  • Reputacja: 886
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Tarnowskie Góry
  • Ulubione metody: method feeder
Ryobi Zauber (i jego kopie) - recenzja i serwis
« dnia: 21.01.2017, 19:31 »
Witajcie :)

Nadarzyła się okazja, by napisać co nieco o "legendzie" jaką niewątpliwie jest Zauber i wszystkie jego wcielenia.
Okazja owa wzięła się stąd, iż jeden z naszych forumowych kolegów przysłał mi na serwis swój egzemplarz wielkości 3000. Bez obaw, kolega wyraził zgodę (pisemną :P) na wykorzystanie jego Zaubera do sesji rozbieranej ;D

Miałem chęć zrobić recenzję tego sprzęta, bo sporo osób wciąż pyta czy dobry? Czy warto? Czy kupiłbyś? 
Swojego egzemplarza nie posiadam, od dłuższego czasu nikt mi ich na serwis nie nosi, więc był z tym kłopot.

To może po kolei.
Zauber jest obecny na rynku od długiego czasu (z 8 lat? może i 10? nie pamiętam aż tak dobrze) i od samego początku jest uznawany za sprzęt godny polecenia.
Mocny, stabilny (bo z metalu), nieawaryjny, o ładnej pracy, żywotny, wytrzymujący smaganie wody przez spinningistów, nawet w nurcie.
Och, ach i ja Cię sunę ;)
Konstrukcja doczekała się wielu wcieleń, a także  liftingu w postaci Zaubera CF, jak i np czarnej wersji z rynku niemieckiego.
Oprócz więc rzeczonego Zaubera, recenzję i akcję serwisową można z powodzeniem zastosować w przypadku :
- Spro: RedArc, BlackArc, GrandArc, GoldArc...
- Team Dragon FD serii 9...
- Grauvell Excel
- Trabucco Xenos XWS
- Tubertini Zauber
- i kto wie co jeszcze ...
Najwyraźniej Ryobi lubi zarobić na sprzedaży swojej myśli technicznej, czy to źle czy dobrze, może najlepiej każdy sam sobie odpowie.
Fakt, że różne marki też chcą mieć tą konstrukcję pod swoją nazwą, świadczy dość dobrze wg mnie.

Zaubery (i klony jego), to dość małe, zwarte kołowrotki, dedykowane przede wszystkim do metod spinningowych. Standardowo są oferowane w 4 wielkościach, od 1000 do 4000. Wielkości 1000 i 2000 oraz 3000 i 4000 są do siebie zbliżone wagowo i wielkościowo, różnice tkwią w wielkości szpuli i rotora.

Popularna wielkość 4000 to nadal niezbyt duży kołowrotek, jego masa to niewiele ponad 300g, a warto wspomnieć, że konstrukcja jest metalowa. Zarówno korpus, pokrywa napędu, rotor i ramiona kabłąka to aluminium. Tworzywo wykorzystano w niewielkim stopniu, np pokrętło regulacji hamulca, tylna osłona obudowy (tzw dupka).
Cechą charakterystyczną jest przełożenie 5,0:1 oraz ilość łożysk 8 + 1 (walcowe/igłowe - blokujące obroty wsteczne).
Młynek wyposażono w ślimakowy posuw szpuli, który zapewnia ładne ułożenie żyłki(linki) bez względu na aktualne obciążenie przekładni.
Ryobi standardowo nie sprzedaje swoich kołowrotków z zapasową szpulą. Szpule jednakże można dokupić, bądź wykorzystać szpule z innych modeli Ryobi (np Ecusima) stosownej wielkości, czy też nawet z klonów takich jak Red Arc.
Model 4000 wydaje się najbardziej popularnym, głównie z tego względu, że tylko do tej wielkości dostępne są szpule płytkie (match), co czyni sprzęt bardziej wszechstronnym i użytecznym.
O ile typowa szpula Zauber match jest dość rzadka, to nadal można skorzystać z rozwiązania opisanego powyżej ;)

Wszystko wskazuje na to, że to naprawdę dobra i udana konstrukcja.
Potwierdzam, generalnie tak jest.
Problem jednak w tym, że jakość wykonania spadła. Gdyby przyjrzeć się cenom z początków obecności tego kołowrotka w sklepach, i porównać z cenami, które mamy obecnie, to człowiek zacząłby się zastanawiać, czemu nagle tak tanio? W sumie pojawiają się oferty rzędu 250zł za wielkość 4000.
Odpowiedź jest prosta.
Gorsza jakość, spasowanie, nieco gorsze materiały, oszczędności na smarze, łożyskach, podkładkach.
Generalnie jakość Zauberów była lepsza dopóki nie pojawił się polski dystrybutor. Teraz mamy dwóch - Dragon i Konger. Wybór jak między dżumą a cholerą :P

Wg mnie aktualne klony w postaci Spro z serii Arc (Red, Gold...) to lepszy wybór, bo najwyraźniej Spro bardziej dba o jakość.
Acha.
Nadal warto zakupić Ryobi czy Spro z rynku niemieckiego czy np angielskiego.

Po zakupie namawiam do otwarcia kołowrotka i sprawdzenia ilości smaru jaki tam zaaplikowano.
Jeśli mało - dokładamy. Jeśli ok - zamykamy z powrotem i tyle naszej pracy.
Dochodzi aspekt utraty gwarancji z tego tytułu. Nie do końca to rozumiem, gdyż plomb nigdzie nie widzę :P
Brak smaru to zmora ostatnich lat, i nie dotyczy tylko Ryobi, a niemal wszystkich modeli na rynku.
Skutki są tragiczne, bo dochodzi do przytarć, mniej lub bardziej szkodliwych, ale zawsze wyczuwalnych i skracających życie poszczególnych elementów...

Ok. Zatem parę fotek i opisów przybliżających niektóre zagadnienia tej konstrukcji.



W tle pudełeczko (dystrybucja Kongera) - poznać po korbce składanej na zatrzask (przycisk szybkiego składania).
Dragon ma korbki składane przez odkręcenie nakrętki kontrującej. Chociaż nie jestem tego pewien do końca, bo widziałem wersje i takie i takie :P
Tak czy inaczej bardziej chwalę sobie korbkę bez zatrzasku szybkiego składania, bo jest mniej podatna na obluzowanie w tym miejscu, a po drugie korbka na zatrzask składa się w "złą stronę" i jej złożenie wiele nie zmienia :/ Gdyby ktoś użytkował korbkę z prawej strony (np osoba leworęczna), wówczas będzie się składała prawidłowo.



Ciut ciemne wyszło te zdjęcie, ale najważniejsze, czyli nawój, widać dobrze. W tym wypadku mamy plecionkę, i na dodatek brakuje jej trochę by zapełnić szpulę. Nie zmienia to jednak faktu, że linka jest ładnie ułożona.



Serwis rozpoczynamy standardowo. Zdejmujemy szpulę, odkręcamy korbkę, odkręcamy rotor - najpierw mały wkręcik blokujący, a następnie nakrętka na klucz 11, gwint standardowy, czyli prawy.



Tutaj chciałem pokazać łożyska tych samych wymiarów, ulokowane w różnych miejscach (zielone strzałki).
Zatem łożysko rolki prowadzącej żyłkę, łożysko w szpuli i łożysko w korbce mają dokładnie te same wymiary, czyli 4x7x2,5.
Acha. W knobie (uchwycie korbki) jest jedno łożysko i 1 tulejka, którą można zastąpić ;)
Na planie również elementy hamulca oraz rotor. Gdy się przyjrzymy widać wkręty po wewnętrznej stronie rotora, odkręcając je można się dopiero dobrać np. do sprężyny kabłąka.
Czerwona strzałka to duża tuleja skrywająca rolkę kabłąka. Ze względu na jej budowę i budowę kabłąka, lubi zbierać się tam brudek, który powoduje złe obracanie się rolki, jakieś szumy i inne atrakcje :)
Zresztą widać, że jest już brudek...



Aby dobrać się do napędu, trzeba zacząć "od dupy strony", czyli odkręcamy tą maskownicę z tyłu obudowy. Pod nią jest blaszka i śrubka, które trzymają wałek posuwu. W tym miejscu również zbierają się różne brudy, wilgoć, pyły. Zaburzają pracę łożyska wałka posuwu, a także mogą przez otwór wpadać do środka mechanizmu.




Zanim otworzymy pokrywę napędu, trzeba odkręcić śrubkę i zdemontować ten biały plastik ("skocznia" zbijaka kabłąka), następnie demontujemy czarną, gumową uszczelkę.




Teraz tylko 3 śrubki, zdejmujemy pokrywę i mamy taki oto widok.




Po zdjęciu koła napędowego widać nieco więcej ;) Śrubka zaznaczona strzałką lubi się odkręcić lub fabrycznie jest zbyt słabo dokręcona. Warto użyć kleju na ten gwint. Gdy się poluźni oś główna zaczyna nieco się wychylać na boki i pod wpływem obciążenia kołowrotek gorzej pracuje. Daiwa czy Shimano w swoich dopracowanych, przednio hamulcowych konstrukcjach, stosują 2 śrubki w tym miejscu ;)




Zastanawiacie się po co tam tyle zębatek? Gdyby napędzić wałek posuwu bezpośrednio z wałka rotora, wówczas ślimak poruszałby się wstecz, czyli jego obroty byłyby przeciwne do kierunku obrotów rotora. Rozwiązanie tego typu ma swoje wady, stąd inżynierzy zadają sobie trud by kierunek obrotów się zgadzał. Zagadnienie owo zostało rozpracowane przez Syborga, w postach pod recenzja ;)
Element oznaczony strzałką to tuleja kosza (rotora) w której osadzono łożysko. Bardzo porządne i dopracowane rozwiązanie, dzięki temu na rotorze praktycznie nie ma luzów.




Łożysko igłowe o bardzo charakterystyczniej dla Ryobi budowie. Nie warto go demontować i potem składać pęsetą, ale niestety trzeba ;)




Niemal wszystkie elementy ślimakowego posuwu szpuli. Jak widać wałek główny na 2 łożyskach. Gdyby w miejscach oznaczonych strzałkami również były łożyska, wówczas praca byłaby jeszcze płynniejsza i precyzyjna.




Złożenie wszystkiego z powrotem to już fraszka. Jeśli komuś zostały części, to musi zacząć od nowa :P

Co do środków smarnych.
Można (jak zwykle) z powodzeniem użyć zwykłego smaru litowego.
Jeśli ma być dostojniej i przyjemniej (ładniejsza praca) to można skorzytać z Hot Sauce Quantum'a lub Shimanowskiego DG06.
Przy bardzo intensywnym użytkowaniu lub ciężkich warunkach (słona woda, mróz, opady) najlepszym wyborem może być znów Shimano klasy DG10 lub nawet DG13...




Czesiek

Offline kkza

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 793
  • Reputacja: 137
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Będzin
Odp: Ryobi Zauber (i jego kopie) - recenzja i serwis
« Odpowiedź #1 dnia: 21.01.2017, 19:34 »
Biorę się za czytanie ale najpierw, z góry :thumbup:
Karol

Method feeder, odległościówka, podlodówka
Tęsknię za przepływanką.

Offline Radar

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2 446
  • Reputacja: 366
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Łódź
  • Ulubione metody: method feeder
Odp: Ryobi Zauber (i jego kopie) - recenzja i serwis
« Odpowiedź #2 dnia: 21.01.2017, 19:35 »
Kolejna super recenzja. :thumbup:
Nie krytykuj bo dostaniesz bana.

Radek

Offline Kinior

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 118
  • Reputacja: 25
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Warszawa
  • Ulubione metody: wędkarstwo karpiowe
Odp: Ryobi Zauber (i jego kopie) - recenzja i serwis
« Odpowiedź #3 dnia: 21.01.2017, 19:38 »
Pięknie :thumbup: z resztą jak zwykle :P
Marcin

Mazovia Fishing Team

Offline Tomnick

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2 521
  • Reputacja: 82
  • Lokalizacja: Słupsk
  • Ulubione metody: method feeder
Odp: Ryobi Zauber (i jego kopie) - recenzja i serwis
« Odpowiedź #4 dnia: 21.01.2017, 19:40 »
Czesiek jesteś gość :thumbup:
Tomek

Offline Arunio

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 8 892
  • Reputacja: 518
  • Płeć: Mężczyzna
  • Życie jest krótkie, a łowić się chce!
    • Galeria
  • Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
  • Ulubione metody: feeder
Odp: Ryobi Zauber (i jego kopie) - recenzja i serwis
« Odpowiedź #5 dnia: 21.01.2017, 19:43 »
No i co? ??? Już koniec? :'( 
Arek

Offline N3su

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2 188
  • Reputacja: 312
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Sosnowiec/Newcastle
  • Ulubione metody: spinning
Odp: Ryobi Zauber (i jego kopie) - recenzja i serwis
« Odpowiedź #6 dnia: 21.01.2017, 19:44 »
Jak zwykle klasa :bravo: :thumbup:

Offline Smok

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 134
  • Reputacja: 7
Odp: Ryobi Zauber (i jego kopie) - recenzja i serwis
« Odpowiedź #7 dnia: 21.01.2017, 19:47 »
Super :bravo:

Offline jaco

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 403
  • Reputacja: 54
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek
  • Lokalizacja: Legnica, Polska
  • Ulubione metody: method feeder
Odp: Ryobi Zauber (i jego kopie) - recenzja i serwis
« Odpowiedź #8 dnia: 21.01.2017, 19:59 »
Super recenzja :thumbup: Ryobi Zauber używam do metody :thumbup: z dwóch zakupionych Spro Red Arc jeden miał wadę, pod obciążeniem w postaci obrotówki nr 2 pracował ciężko,czuć było przekładnie, po dwóch wizytach w serwisie i odpowiedzi ,że jest OK >:O ,odsprzedałem go.Pierwszy  zakupiony przeze mnie  Red Arc kreci do dzisiaj, powiedziałbym wręcz idealnie, Zauber podobnie.
Pozdrawiam
Jacek

Offline mirek

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 1 112
  • Reputacja: 72
Odp: Ryobi Zauber (i jego kopie) - recenzja i serwis
« Odpowiedź #9 dnia: 21.01.2017, 20:23 »
:bravo: :thumbup: :thumbup: :beer: :beer:

MrProper

  • Gość
Odp: Ryobi Zauber (i jego kopie) - recenzja i serwis
« Odpowiedź #10 dnia: 21.01.2017, 20:37 »
Za pracę i recke :thumbup:

Offline Syborg

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 10 015
  • Reputacja: 974
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ulubione metody: spinning
Odp: Ryobi Zauber (i jego kopie) - recenzja i serwis
« Odpowiedź #11 dnia: 21.01.2017, 20:49 »
Narobiłeś się przy tym wszystkim. Materiał bezcenny :thumbup:

Czesiek, zdawałeś sobie sprawę, że coś wymyślę? Zgadłeś ;)

Z tego musisz mi się wytłumaczyć: "Zastanawiacie się po co tam tyle zębatek? Gdyby napędzić wałek posuwu bezpośrednio z wałka rotora, wówczas ślimak poruszałby się wstecz ;)".



Możesz to rozwinąć? Przecież zabierak przekładni śrubowej przemieszcza się w górę i w dół (do przodu i do tyłu). Kierunek obrotów wałka kompletnie nie ma znaczenia, bo są wykonane dwa zwoje - prawy i lewy. Ruchy są posuwisto-zwrotne, więc o jakie poruszanie się ślimaka wstecz chodzi? Tego właśnie nie zrozumiałem :)

Moim zdaniem taka ilość kół zębatych jest wyłącznie po to, żeby zgrabnie przenieść napęd z wału koła głównego - bo takie rozwiązanie przyjął konstruktor. Jest to niezbędne minimum (ta ilość "zębatek"), bo w tym wypadku przełożenie jest dobierane ilością zębów wspomnianych kół. Nie chodzi raczej o zmniejszenie przełożenia, poprzez zwiększanie ilości przekładni zębatych. Moja teoria jest jednak taka, jak napisałem: "taka ilość kół zębatych jest wyłącznie po to, żeby zgrabnie przenieść napęd z wału koła głównego".

Shimano w inny sposób realizuje odbiór napędu na wałek posuwu (o czym doskonale wiesz), bo z koła zębatego rotora. W ich konstrukcjach również jest sporo "zębatek", ale nie jest tak, że bez nich "ślimak poruszałby się wstecz". One raczej są po to, te "zębatki", żeby sensownie rozwiązać problem przeniesienie napędu oraz zmniejszyć przełożenie miedzy rotorem i wałkiem posuwu.



Czesiek, czy ja czegoś nie zrozumiałem i tworzę jakieś zbędne teorie? :)
Jeśli tak jest, to z góry przepraszam ;)

Jacek

Offline pawel79ozo

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 210
  • Reputacja: 45
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: łódzkie
  • Ulubione metody: feeder i spinning
Odp: Ryobi Zauber (i jego kopie) - recenzja i serwis
« Odpowiedź #12 dnia: 21.01.2017, 20:56 »
Jeśli chodzi o części, jest na Jerkbait pan (Piotr.teamdragon), który załatwia części do Ryobi ,Dragona i Okumy. Podam maila, jakby ktoś potrzebował części - teamdragon@home.pl. Oczywiście tego pana nie znam, ale same pozytywy na forum (6 stron) sugeruje na rzetelnego pośrednika z serwisem.

Offline RAV93

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 629
  • Reputacja: 45
  • Płeć: Mężczyzna
  • Istnieją ludzie, którzy łowią ryby, i tacy, którz
  • Lokalizacja: Grodzisk Mazowiecki
  • Ulubione metody: method feeder
Odp: Ryobi Zauber (i jego kopie) - recenzja i serwis
« Odpowiedź #13 dnia: 21.01.2017, 22:36 »
Heh, następny, który rozkręcił kręcioła i nie złożył. :facepalm:

Offline Wonski81

  • Ekspert
  • *****
  • Wiadomości: 2 637
  • Reputacja: 886
  • Płeć: Mężczyzna
  • Lokalizacja: Tarnowskie Góry
  • Ulubione metody: method feeder
Odp: Ryobi Zauber (i jego kopie) - recenzja i serwis
« Odpowiedź #14 dnia: 21.01.2017, 23:18 »
Narobiłeś się przy tym wszystkim. Materiał bezcenny :thumbup:

Czesiek, zdawałeś sobie sprawę, że coś wymyślę? Zgadłeś ;)

Z tego musisz mi się wytłumaczyć: "Zastanawiacie się po co tam tyle zębatek? Gdyby napędzić wałek posuwu bezpośrednio z wałka rotora, wówczas ślimak poruszałby się wstecz ;)".


Przyznam, że to dość zagmatwane zagadnienie. Masz sporo racji, ba. Całkowitą rację :)
Ślimak posuwu równie dobrze może obracać się w kierunku przeciwnym, i w sumie tak się dzieje, gdy kręcimy korbką wstecz, a wodzik nadal będzie przesuwał się w przód i tył, czyż nie?

Zatem!
Powinienem napisać:
Gdyby napędzić wałek posuwu bezpośrednio z wałka rotora, wówczas ślimak poruszałby się wstecz, w stosunku do obrotów rotora. Najwyraźniej rozwiązanie tego typu powoduje pewne problemy z nawojem (?), pracą (?).
 

Dlaczego tak uważam?
Gdy przyjrzę się różnym modelom ze ślimakowym posuwem, to najlepsze noty wystawiłbym tym, gdzie wałek kręci się w tym kierunku co rotor.
Nie potrafię powiedzieć dlaczego tak jest. Producenci zadają sobie jednak sporo trudu, by ślimak kręcił się w tą samą stronę - jak chociażby tutaj, dodatkowy wałek, zębatki.
W przeciwnym wypadku (ślimak ma obroty wsteczne do rotora) wodzik posuwu wsparty jest na dodatkowych wałkach stabilizujących, by uzyskać równie dobry efekt (np starsze Stradic'i), przykład na zdjęciu.
Przyglądając się pracy napędu ze ślimakowym posuwem można zauważyć, że wodzik posuwu (pchając oś w przód i ciągnąc w tył) przechyla się nieznacznie. Jest on dość luźny, i w sumie musi być, by ślizgać się swobodnie po powierzchni ślimaka.
Najwyraźniej te wychylenie i kierunek obrotów jest kluczem.
Inżynierem nie jestem, więc tego nie rozkminię :P   

Twoja teoria z redukcją obrotów przełożenia itd jest równie dobra.

Która jest bliższa prawdzie? Niestety nie wiem.

Ja tylko macam i smaruję :P
Nieco doświadczenia podpowiada mi jednak, że lepsze napędy, o ładniejszej pracy i nawoju to te, gdzie ślimak kręci się w tą stronę co rotor.
Czesiek