Ekonomiczne wędkowanie - tanio i bogato jednocześnie

  • Utworzono

Nie zawsze trzeba wydawać wiele pieniędzy na przynęty i zanęty. Jak zaoszczędzić i mieć wiele jednocześnie?

Wędkarstwo nie zawsze jest tanim sportem – czasem wiąże się ze sporymi wydatkami. Dojazd na łowisko, sprzęt, zanęty, przynęty – to wszystko może kosztować bardzo dużo. Warto więc podejść do wędkowania ekonomicznie – i ograniczyć koszty poprzez rozsądne działania. To może być całkiem spora kwota, zwłaszcza w ujęciu rocznym. Czasami mądre przygotowania oszczędzą nam nie tylko pieniądze – wpłyną one również na jakość i atrakcyjność naszych przynęt i zanęt. A to na nasze wyniki. Rozpatrywane jest łowienie spławikiem i z gruntu.


Zanęta


Tutaj można polegać całkowicie na tym co kupimy w sklepie wędkarskim. Jednak paczka dobrej zanęty to już spory wydatek – i wcale nie jest to najlepszy miks. Zawsze można coś dodać. Paczka jakiegoś ‘superproduktu’ w stylu GMS lub zanęty ‘zawodniczej’ za 30 PLN wcale nie zagwarantuje nam ryb. Lepiej samemu pomieszać i poeksperymentować aby uzyskać taką ‘złota’ mieszankę. Nęcenie i taktyki są szerokimi tematami – można poczytać więcej tutaj...


Ja staram się bazować na własnym miksie zanętowym, który sprawdza mi się bardzo dobrze, ponadto oszczędza wiele pieniędzy. Warto wydać pieniądze raz – aby zrobić sobie dużą porcję zanęty, którą zapakujemy do woreczków i używać będziemy długi czas, w zależności od potrzeb.

Zanęta nie łowi – liczy się technika. O tym należy pamiętać. Ale dobre składniki na pewno pomogą. Co powinna mieć dobra zanęta w swoim składzie? Przede wszystkim tanie mielone pieczywo – bułka tarta lub mielone odpadki cukiernicze. Jest to główna część miksu, wypełniacz. Kolejna to składnik pracujący – którym najlepiej jeżeli jest konopie prażone, odpowiednio zmielona. Kolejnym dodatkiem powinna być kopromelasa, co wabi głównie leszcza (ale nie tylko). Do tego dodajemy sól i kilka dodatków wg własnego uznania – i podstawowy miks jest gotowy. Polecam zwłaszcza kupienie zanęty (jako składnik naszej mieszanki)  na bazie mączki rybnej – jest to wysokoproteinowy miks, pochodzący często ze zmielenia pelletu halibutowego na którą świetnie reagują wszystkie praktycznie ryby karpiowate.

Skład :

4 kg taniej zanęty (nieważne jaka firma, oby było tanio) drobno zmielonej 
0,5 kg kopromelasy
O,5 kg mielonych konopi
1 kg zanęty na bazie mączki rybnej
250 gram soli kuchennej (około szklanki)

Wszystkie składniki mieszamy dokładnie w dużej misce lub wiaderku. Następnie używamy woreczków do przechowywania żywności – o pojemności 1,5 – 2 litra. Przesypujemy około kilograma miksu do jednego woreczka aby mieć sześć porcji. Tak przygotowana zanęta może zostać zawsze wzbogacona już nad wodą – jej skład jest jednak idealny do łowienia spławikiem lub z gruntu, czy to koszykiem czy Metodą. Woreczki szczelnie zamknięte przechowujemy w ciemnym, suchym miejscu, a nad wode zabieramy jeden lub dwa, w zależności od potrzeb. Ja do mocnych sesji letnich nie zużywam więcej niż 1,5 kilograma zanęty (mieszam wtedy 2kg) – a łowię kilkadziesiąt ryb (dużych w przedziale 0,5 – 5 kg). Tak więc nie trzeba wcale wydawać nie wiadomo ile- raz wydane pieniadze i mamy dobrą zanętę, co starcza na wiele sesji (wczesną wiosna, jesienią nęcimy znacznie mniej). Koszt takiej mieszanki to około 60 – 70 PLN. 
Pamiętać należy również aby nie wyrzucać nie zużytej zanęty (nie zmieszanej oczywiście). Jeżeli mamy kupioną zanętę 2 kilową np. – to nad wodą zmieszajmy tylko jej część, a nie całość! Takie czynności widzimy często na filmach wędkarskich – zauważyć trzeba, że robią tak ludzie sponsorowani przez producentów zanęt. A tym zależy abyśmy kupowali jak najwięcej. Ocalała zanęta wytrzyma bardzo długo i zawsze można ją ‘doprawić’ po swojemu.



Białe robaki



Jest to jedna z podstawowych przynęt wędkarskich i świetnie się sprawdza przez większość roku, zwłaszcza w zimniejszych miesiącach. Podstawową ilością z jaka mamy do czynienia w Polsce jest pudełko z kilkudziesięcioma robakami. To nie jest wcale dużo, a kosztuje wiele jeżeli pomyślimy ile kosztuje litr, lub kilogram. Aby zaoszczędzić i podnieść atrakcyjność tej przynęty potrzebujemy głównie jednej rzeczy – zamrażarki i lodówki.





Aby nasza żona, mama lub ktoś z domowników nie dostał ataku serca – zaopatrzmy się w 1-2 litrowy, szczelny pojemnik najlepiej nie przezroczysty aby ukrył jego zawartość. Zachowując higienę nie grozi nam żadna epidemia wink . Dobrze jest podpisać go tak aby nikt niepowołany go nie otwierał.

Białe zamawiamy w większej ilości np. pół litra lub więcej. Najlepiej sprawdzającym się kolorem jest biały i czerwony, więc mieszanka tych dwóch będzie najlepsza. Odradzam  żółty, zielony i niebieski, nie sprawdza się dobrze. 
Na miejscu musimy robaki przygotować. Część zamrażamy - będzie do wykorzystania przez kilka miesięcy, część zostawiamy w lodówce jeżeli jest taka potrzeba (wytrzymają do kilku nawet tygodni ale tracą na świeżości). Martwy 'biały' będzie świetną przynętą i dodatkiem do zanęt. Przypominam, że jest skuteczniejszy niż żywy! Wabi głównie większe ryby (w przeciwieństwie do żywej wersji) i nie zagrzebuje się w dnie. Aby jednak dobrze wyglądał nie wolno go maltretować wink. Dlatego zamrożenie jest najlepszym rozwiązaniem. 

Przed zamrożeniem robaki myjemy, jeżeli nie są naprawdę świeże. Jeżeli zamknie się je na krótki nawet czas i nie mają one wystarczającej ilości tlenu to ‘pocą się’ i śmierdzą amoniakiem. Nie jest to pozytywne jeżeli chodzi o ryby, działa odstraszająco. Dlatego robaki przesiewamy przez sito (jak do zanęty) aby odsiać kastery, martwe sztuki i inne ‘śmieci’,aby potem lekko przemyć je wodą. Po takiej czynności zalecam dodanie atraktorów aby wzmocniły zapach białych. Nie wszystkich robaków, wersje zapachowe niech służą wyłącznie na haczyk a nie do nęcenia (warto mieć różne opcje)!  Do robaków przeznaczonych na haczyk dodać można kurkumy, sproszkowanego chilli – działa to świetnie na płoć i karpia. Można próbować z innymi atraktorami, nie przesadzałbym jednak (wersja kurkuma, kurkuma - chilli wystarczy, nie trzeba robić truskawki na przykład wink ) . Robaki po zamrożeniu wchłoną dany aromat. Nastepnie do małych lub większych woreczków foliowych wrzucamy po kilkadziesiąt lub więcej robaków, zamykamy szczelnie i zamrażamy. To wszystko. Przed wyprawą należy po prostu wyjąć kilka godzin wcześniej woreczek lub dwa z lodówki i mamy gotową świetną przynętę.Można złapać na to dosłownie każdą rybę, uwierzcie mi. Świetnie spisuje się do różnego rodzaju metod gruntowych, ponieważ białe robaki są bardzo łatwo zasysane przez większe zwłaszcza ryby. Woreczki dobrze jest podpisać jeżeli mamy kilka ‘wersji’ zapachowych. 



Czerwone robaki


Jest to jedna z najlepszych przynęt. Działa wyśmienicie cały rok i można jej z powodzeniem używać do połowu większości ryb, w tym i drapieżników. Pudełko z niewielką ilością robaków o różnej wielkości to koszt kilku złotych. Jednak do naprawdę dobrych efektów dochodzimy gdy mamy większą ilość dendrobeny. Tutaj trzeba by się liczyć z naprawdę dużym wydatkiem, dodatkowo mając do wyboru różne wielkości robaków staramy się mieć często ‘wszystkie' opcje i stąd kolejne wydatki.
Można tego uniknąć zakładając własną mini hodowlę. Nie mówię tu o wiekszych nakładach, lecz o zwykłym pojemniku w którym robaki będą żyły i rozmnażały się przez kilka tygodni, miesięcy.





Zaopatrzyć się należy w pudełko do kwiatów, najlepiej podłużne. Wypełnienie powinno składać się z ziemi (wilgotnej oczywiście) i posiekanych gazet lub różnego rodzaju papierów (pokarm). Na internecie (allegro np.) są sprzedawcy którzy wysyłają większe ilości dendrobeny (np. 1000 sztuk, pół kilo itd.) Gdy zakupimy robaki po prostu wrzucamy je do takiego pudełka, dodajemy trochę fusów z kawy i przykrywamy połowę czymś plastikowym aby lepiej utrzymywało wilgoć. Robaki szybko się rozgoszczą i wystarczy po prostu brać ich odpowiednią ilość przed każdą wyprawą. Niewykorzystane sztuki można wrzucić z powrotem do pudełka. Można mieć kilka takich pojemników z dżdżownicami o różnych wymiarach. Pamiętać należy o utrzymywaniu odpowiedniej wilgotności!

Dendrobena jest najlepsza – można też hodować dżdżownice lub rosówki znalezione samemu. Można je też trzymać w takich pudełkach, wiadrach lub przez dłuższy okres czasu w ogrodzie lub na działce w ziemi. W tym celu można użyć starych spodni dżinsowych, gdzie zawiązujemy nogawki, a nastepnie wypełniamy je ziemią i naszą 'hodowlą' i zakopujemy. O ile nie dobierze się do nich kret – powinniśmy mieć dobre źródło przynęt przez długie miesiące.

Oczywiście czerwone robaki to nie tylko przynęta na haczyk. Można nimi skutecznie nęcić. Kilka robaków myjemy i siekamy nożyczkami na małe kawałki (wiem, masakra...) takie pół centymetrowe. Ta ilość powinna zostać użyta w ciągu kilkunastu minut do kul zanętowych lub do koszyków. Sok z pociętych robaków ( świeży !) świetnie wabi ryby. Jest to jeden z najlepszych dodatków do koszyka zanętowego przy połowie leszcza ( można zmieszać z samym miksem lub napełnić koszyk do połowy, dodać posiekanej dendrobeny i ‘zamknąć' koszyk zanętą). Na haku stosujemy wtedy pół robaka, lub nawet jego krótszy kawałek. Mega skuteczne...



Konopie


Jest to dla mnie podstawa każdej sesji. Nie wybieram się praktycznie bez porcji konopi, odpowiednio spreparowanych. Jeżeli przyrządzimy je samemu, będziemy dysponowali ich dużą ilością starczającą na wiele sesji spławikowo – gruntowych.
Kupić należy paczkę ziaren konopi ( 900 gram lub kilogram). Całość wsypujemy do garnka i zalewamy wodą. Odstawiamy na 12-24 godziny po czym doprowadzamy do wrzenia na 30 -60 minut. Powinny się pojawić białe kiełki w części pękniętych ziaren. Można dodać chilli lub czosnku – takie wersje smakowe są dobre zwłaszcza na karpia. Gotujemy tak aby zostało trochę wody, której NIE WYLEWAMY! 




Po ostygnięciu pakujemy znów do torebek (porcje zależne od nas samych) – zalecam więcej mniejszych porcji (np. 15 z kilograma ziaren). Po poporcjowaniu dolewamy do nich wody pozostałej po preparacji, zamykamy i kierunek zamrażarka! Przed sesją wystarczy wyjąć kilka godzin wcześniej jeden woreczek aby mieć ten świetny dodatek do zanęt. Najlepiej jest dodać konopi do miksu zanętowego (wodę również bo to świetny atraktor) – ale po przetarciu przez sito. Przy łowieniu z gruntu możemy liczyć na wszystkie karpiowate – ale płoć, wzdręga, karp, lin i karaś będą szaleć na punkcie tego dodatku. Po raz kolejny ponosimy koszt głównie przy zakupie samych ziaren, kilkanaście złotych. Starcza na bardzo długo.



Pellety i kulki proteinowe


Kolejną rzeczą która jest nieodzowna przy łowieniu spławikiem i z gruntu są przynęty i składniki zanęt które starczają na długo i cechują się długą wytrzymałością. Są to pellety i kulki proteinowe. Nie omawiam tu stricte karpiowego podejścia, tylko bardziej łowienie feederem (koszyk, Metoda).

Jeżeli chodzi o pellety to mamy ich kilka rodzajów. Przede wszystkim zanętowy (halibut – wysokoproteinowy, carp lub coarse pellet – lekkostrawny, o małej ilości białka), haczykowy (expander - do przygotowania, gotowy, o różnych smakach i budowie). Obydwa rodzaje pelletów cechuje długa trwałość. Pellety zanętowe są pakowane w paczki 500 lub 900 gram zazwyczaj i starczyć powinny na długo. Występują w różnych wielkościach i smakach. Nie psuja się. Te haczykowe jednak tracą z czasem swe właściwości, dlatego można część oddzielić do łowienia, a resztę umieścić w ciemnym miejscu lub poporcjowac i zamrozić.




Kulki proteinowe wystepują również w różnych smakach i wielkościach. Do feedera polecam zwłaszcza najmniejsze kulki – 8, 10 i 12 mm. Są to rozmiary uniwersalne i możemy liczyć na wszelkie ryby - nawet te największe nie gardzą taką przynętą. Małe kulki pakowane są w różne pudełka lub worki. Polecam małe opakowania – ponieważ nie używa się ich wiele do feedera, a nęcenie nimi nie jest wcale wymagane. Warto mieć kulki w kolorach białym, czerwonym i żółtym – ponieważ ryby świetnie reagują na te kolory, nie mówiąc o właściwościach smakowych. Kulki wystarczy przeładować do naszego podręcznego pudełka przynętowego, a resztę zamrozić lub schować do szczelnego i ciemnego opakowania. Powinny wytrzymać nawet cały sezon.

W zależności od możliwości (nie zawsze jest łatwo kupić pellety kulki w danych wymiarach, kolorach) polecam zrobienie sobie pudełka na takowe przynęty – pellety haczykowe i kulki proteinowe. Może to być małe pudełko na śrubki, lub większe na inne gadżety. Warto je wyparzyć lub umyć na początku aby pozbyć się smaku plastiku. 

Takie pudelko oszczędza nam dużo miejsca i można je co pewien czas uzupełniać. Zapewniam, że większość przynęt wytrzyma długi okres czasu, nawet 6-7 miesięcy (mrożenia lub przetrzymywania w ciemnym suchym miejscu) czyli cały sezon. Raz kupione – wykorzystywane są przez wiele miesięcy. 



U mnie pół kilogramowa paczka kulek 10 milimetrowych kosztuje kilka funtów. Normalnie nie jestem w stanie użyć takiej ilości przez cały sezon, zmieniam zbyt często przynęty (cóż ryby są wybredne wink ). Można w parę osób złożyć się na kilka takich opakowań o różnych smakach, zapachach i wymiarach i podzielić je między siebie. Podobnie z pelletami haczykowymi. Mniejszy wydatek - większy wachlarz przynęt! Warto zapytać znajomych czy nie chcieliby 'zainwestować' i dokonać wspólnych zakupów, czy to w sklepie wędkarskim czy w internecie.

Ziarna

 

Aby nęcić za pomocą 'dywanu' zanetowego - czyli większymi ilościami 'towaru' - możemy jako podstawę mieszanki użyć ziaren przeznaczonych dla ptaków. Wiele hipermarketów, sklepów ogrodniczych lub tych dla zwierząt sprzedaje paczki od pół kilograma wzwyż różnego rodzaju miksu ziaren i nasion. Często cena takiego opakowania jest bardzo niska. To co my musimy zrobić - to odpowiednio je spreparować aby nie szkodziły rybom. Przypomnę tylko, że ziarna nie prsygotowane pęcznieją w wodzie - i ryby mogą po połknięciu mieć problemy z przetrawieniem ich - co kończyć się może nawet ich śmiercią.

Ziarna przygotowujemy w ten sam sposób co konopie. Najlepiej zalać je wodą na 12-24 godziny, i po tym czasie odsączyć, zalać ponownie świeżą wodą i gotować przez 30-60 minut. Można też mniejsze ilości parzyć w termosie (połowę termosu wypełnić miksem i zalać wrzątkiem) - po 8-10 godzinach ziarna powinny być miękkie. Większe 'partie' można podzielić na porcje i zamrozić.

Miksy ziaren  zbóż najlepiej stosować do nęcenia na 'grubo'. Przydaje się to podczas dłuższych zasiadek. Można spokojnie mieszać je z zanętami, pelletami czy rozdrobnionymi kulkami proteinowymi.


Podsumowując – można się dobrze przygotować do wędkowania i nie liczyć tylko na szczęście i przypadek... Moja każda sesja to rozmrażanie. Na miejscu mam do dyspozycji dobrą zanętę i świetne przynęty – jestem gotowy na użycie różnych taktyk i technik wędkarskich. Niezależnie od pory roku, rodzaju łowiska.  Czy to tyczka, waggler czy feeder. Tanio i na bogato jednocześnie! Do miksu zanętowego mogę dodać konopi, siekanych czerwonych, pelletów (najlepiej małych  2,3,4 mm) lub martwych białych robaków. Jeżeli jeszcze doliczę kukurydzę, to pozostaje mi się martwić jedynie o ryby, żeby brały lub raczej żeby były w łowisku. Bo jak będą to nie będą się mogły oprzeć!  laughing

© 2014-2021 Spławik i Grunt | Developed by Indico.pl