Walczmy o swoje, czyli jak ważne są wody no kill

  • Utworzono

Łowiska no kill, czyli złap i wypuść, to wody, na których należy złowionym rybom zwrócić wolność. Jest ich coraz więcej w Polsce, a szczególnie sporo w okręgu opolskim.

Nie bez kozery ten okręg uznawany jest za jeden z najlepszych w Polsce! Chciałbym uświadomić szanownym wędkarzom, jak wiele korzyści dają tego typu zbiorniki i dlaczego korzysta z nich każdy, nie tylko wędkarze wypuszczający ryby. Obecne władze okręgu opolskiego powołały specjalna komisję, która chce uderzyć w te wody. Jedna już odpadła - w Przysieczy. Dlatego ważnym jest, aby zrozumieć, że łowiska tego typu to korzyść dla wszystkich, zaś działania pewnych ludzi z okręgu opolskiego to tak naprawdę próba uciszenia tych, co chcą właściwego podejścia zarządu okręgu do wędkarstwa. A chodzi głównie o normalną gospodarkę wodami i zarządzanie, w którym działacze nie pasą się dietami, kilometrówkami i innymi ‘nagrodami’, ale działają dla wspólnego dobra wędkarzy. Teraz tego nie ma, o czym świadczy powstanie właśnie tej komisji.

Dlaczego wody no kill to oczywista droga? Oto podstawowe zalety tych łowisk.

Atrakcyjność i bogatsza oferta okręgu. Łowiska no kill są bardzo popularne i wielu wędkarzy z nich korzysta. Dlatego takie zbiorniki jak Śródlesie 2 czy Malina 2 (okręg opolski) są oblegane i od wiosny do jesieni trudno tam o miejsce w weekendy. Wielu wędkarzy tam łowiących mieszka na terenie innych okręgów, ale w Opolu opłaca składki. Więc okręg ma więcej pieniędzy, które może inwestować w inne wody. Dzięki temu można więcej zrobić, zarybić większa ilością ryb inne łowiska, organizować imprezy, zawody, szkolić młodzież itd. Okręg więc jest popularny dzięki tym zbiornikom i ma dzięki nim większy budżet (więcej członków, więcej pieniędzy ze składek). Można więc takie pieniądze przeznaczyć (zamiast na sitwę w zarządzie) na ichtiologów, którzy zajmą się innymi wodami, zrobią tam audyt i ustalą program naprawczy. To pomoże odbudować inne wody okręgu i jest to właściwy model zarządzania!

Niski koszt utrzymania takiego zbiornika. Wody no kill wymagają tylko wstępnych zarybień. Potem same się regulują, dzięki czemu są one niskonakładowe. W przypadku typowej gospodarki trzeba wody monitorować, a przede wszystkim zarybiać rok w rok. Więc im więcej łowisk ‘no kill’, tym więcej pieniędzy na inne łowiska! Koło Elektrownia na przykład kieruje zarybienia z wód no kill na sąsiadujące zbiorniki. W ten sposób wpuszcza się tam dwa razy więcej ryb! Korzysta więc na tym każdy, zwłaszcza ten, co lubi zabrać złowione ryby. Im więcej tego typu łowisk, tym więcej pieniędzy na silniejsze zarybienia innych wód!

Idealne miejsce na organizowanie zawodów. Łowisko złów i wypuść jest idealnym miejscem na organizację zawodów różnego typu, które w myśl przepisów PZW i tak muszą być przeprowadzane na 'żywej rybie'. Tak więc mając więcej takich zbiorników, można przeprowadzać zawody, gdzie jest realnie co łowić. Mogą to być imprezy karpiowe, spinningowe, feederowe czy spławikowe, gdzie ryb jest sporo. Tu też korzysta każdy! Takie zawody mogą też być sposobem na zdobycie dodatkowych funduszy dla okręgu, jeśli udostępnia się komuś te wody. Można więc je traktować jako sposób na zasilenie budżetu, co wpłynie na utrzymanie składek na relatywnie niskim poziomie.

Szkolenie młodzieży. Polskie społeczeństwo jest jednym z najszybciej starzejących się w Europie, co oznacza, że mamy teraz bardzo mało młodych ludzi uprawiających to hobby. Bez dopływu świeżej krwi czekają nas spore problemy. Dziś trzeba dzieciakom 'sprzedać' wędkarstwo, zarazić ich tym bakcylem. Trudno to zrobić na bezrybnej wodzie. Na łowisku no kill jest inaczej, bo tu łatwo o kontakt ze sporą rybą, która dostarczy młodemu adeptowi sporych wrażeń. Dlatego będzie to o wiele łatwiejsze na takich zbiornikach, i jest to mus. Młodzi ludzie mają jak spędzać wolny czas - gry komputerowe, internet, media społecznościowe, filmy i telewizja sprawiają, że wyciągnięcie młodego człowieka na łono przyrody jest bardzo trudne. Dlatego trzeba mieć gdzie im pokazać, jak piękne jest wędkarstwo, a trzeba rozumieć, że są oni niecierpliwi, oczekują szybkich wyników. Te będą na wodzie z silnym rybostanem właśnie. Musimy dbać o przyszłość tutaj! Wędkarze korzystający ze zniżek z racji wieku emerytalnego też powinni pomyśleć, że ktoś musi płacić tutaj, aby oni mieli zniżkę. Bez 'świeżej krwi' nie będzie komu finansować tych ulg, a więc zniżki zostaną zniesione wcześniej czy później.

Konkurencja dla łowisk komercyjnych. Dobre wody PZW są alternatywą dla łowisk komercyjnych, dlatego tutaj można wędkować za naprawdę małe pieniądze. Do tego im mocniejsza oferta okręgu, tym bardziej muszą się starać właściciele komercji, aby przyciągnąć klienta. Tak więc nie mogą oferować wysokich cen, ale raczej trzymać je na niskim poziomie. Nie bez kozery w okręgu opolskim nie ma wcale dużo komercji, a te co są, nie mają wygórowanych cen. A jak Polska długa i szeroka, widać podwyżki za korzystanie z łowisk prywatnych. Dlatego tu korzysta nawet ktoś, kto do PZW nie należy. Nic tak dobrze nie reguluje rynku jak zdrowa konkurencja i walka o klienta. Jeśli brakuje miejsc na komercji, to wiadome jest, że wzrost cen jest nieunikniony - to prawo popytu i podaży.

Pobicie rekordów życiowych. Łowiska no kill dają frajdę każdemu, ale mają też tę zaletę, że pływają tam duże ryby, często rekordy Polski. Więc wędkarz może tutaj liczyć na kontakt z prawdziwymi okazami. Nie bez kozery Dzierżno Duże, największy zbiornik no kill w Polsce (okręg katowicki) to miejsce, gdzie pływają rekordowe leszcze, liny, szczupaki, okonie, a karpie też są spore. Więc wyprawa na takie łowisko może sprawić, że zaliczymy 'rybę życia'. Trudno o to na przełowionej i zdegradowanej wodzie.

 

Mam nadzieję, że wędkarze zrozumieją, jak ważne są dla PZW łowiska typu 'złap i wypuść'. Dobrze byłoby również, gdyby rozumieli to działacze. Zazwyczaj ich wiek nie pozwala im rozumować w takich kategoriach, ale czasy są inne i trzeba się do nich dopasować. Wody no kill okręgu opolskiego są pełne wędkarzy i trudno o miejsca na nich, podczas gdy zbiorniki obok, z których się zabiera ryby świecą pustkami. Zadziwiające jest więc, że działacze tegoż okręgu chcą łowiska no kill likwidować zamiast tworzyć następne! Pokazuje to, kto zarządza okręgiem, i warto pomyśleć, aby się takich osób jak najszybciej pozbyć. A w tym roku będą wybory, więc trzeba wiedzieć, na kogo oddać głos. Wspieranie sitwy poprzez nieuczestniczenie w wyborach (delegatów w kołach) do niczego dobrego nie doprowadzi i będzie strzałem w stopę. A mądra maksyma mówi, że lepiej zapobiegać niż leczyć!

Jeżeli chcecie pomóc w walce o lepsze jutro wędkarstwa, możecie drukować ten artykuł lub kolportować w dowolnej formie. Polecam też korzystanie z niego na zebraniach zbiorczych w kołach, gdzie można rozdać go wędkarzom i uzasadnić, jak dobrze jest coś takiego tworzyć. Koła opiekujące się takimi wodami mają rosnącą liczbę członków i ogólnie 'mogą więcej'.

 

Z wędkarskim pozdrowieniem
Jan Kowalski

© 2014-2021 Spławik i Grunt | Developed by Indico.pl