Spławik i Grunt - Forum
PRZYNĘTY i ZANĘTY => Zanęty => Wątek zaczęty przez: 19SG98 w 01.12.2025, 17:04
-
Chciałbym zadać pytanie apropo Gliny/Ziemi jaką stosuje się podczas nęcenia. W sieci znajduje się mnóstwo informacji o tym jakie stosować mieszanki, dużo o glinie rozpraszającej, skupiającej, gdzieś przewija się Agrilla, tutaj ktoś mówi o glinach Górka, jeszcze inni robią filmy o tym jak pozyskać ziemię z kretowiska, nie brak też opinii że cała ta sfera to nic więcej jak marketingowy skok na kasę.
Krótko mówiąc, strasznie dużo szumu informacyjnego wokół całego tego tematu, i ciężko było mi znaleźć jednoznaczne odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Do tej pory łowiąc wagglerem nęciłem po prostu kukurydzą, casterami, robakiem i czasem pelletem. Łowiąc na większe dystanse lub na większej głębokości, formowałem po prostu kule z samej zanęty wzbogacone powyższymi dodatkami. Oglądając filmy o łowieniu odległościówką zauważyłem że na prawie każdym z nich nęci się właśnie kulami, z mieszanki gliny i zanęty z robakami.
Dlatego korzystając z Waszego doświadczenia chciałbym zapytać:
1. Czy faktycznie glina jest potrzebna - czy to jednak zabieg marketingowy?
2. Wiem że istnieją rożne rodzaje glin, i różne ich kolory - czy ma to zastosowanie poza wędkarstwem wyczynowym?
3. Czy przy łowieniu wagglerem mocowanym klasycznie, lub batem czy po prostu rekreacyjnie spławikiem przelotowym, przy odległościach gdzie mogę zanęcić procą, należy stosować kule zanętowe z ziemią ?
3. Czy przy łowieniu sliderem należy stosować kule czy można stosować po prostu samą zanętę ?
4. Czy muszę kupować specjalną glinę wędkarską, lub kopać ziemię z kretowiska, czy wystarczy że wezmę po prostu ziemię z łowiska i przetrę na sicie - powiedzmy 3-4mm?
-
Tak naprawdę udzieliłeś sobie odpowiedzi w pierwszej części postu, po czym zadałeś pytania.
Tak glina ma znaczenie, do tego jej rodzaj również w zależności od łowiska (np. ja nie widzę sensu stosować gliny rozpraszającej w nurcie rzeki), mało tego... dodam, że jej stopień doklejenia też ma znaczenie. Kolejny przykład ja np. łowiąc na Narwii na prostce (uciąg 80-120gr) stosuję na ogół dwa rodzaje wałków... bardzo mocno związane i te lekko. Zaczynam od tych b. mocno związanych 8-10 wałków, później 5-6 tych lżej związanych. Glina rzeczna, wiążąca. Jak łowisz na stojącej wodzie w większości przypadków stosuje się mieszankę gliny z ziemią. I też zależy na jakie ryby się nastawiasz, płocie mieszanka luźna pracująca, leszcz raczej cięższa.
Wiem, że Marcin Kurzepa siedzi w feederze, ale tu masz ciekawie pewne kwestie wyjaśnione. Ja czasami sobie brałem ziemię z kretowiska na wodę stojącą, przesiewałem przez sito i ok. Mało tego za szczeniaka nad Narwią kopaliśmy w skarpie glinę na miejscu, wcześniej moczyliśmy chleb w siatce na ryby, później z tej gliny robiliśmy takie jakby obwałowanie do środka chleb mokry z siatki, płatki owsiane, zapach waniliowy do ciasta... i tyle... z tego lepiliśmy kule i leszcze takie, że bambusy trzeszczały. Tak pamiętam swoją rzekę z dzieciństwa.
Podsumowując WSZSYTKO co jest skuteczne ma sens. Możesz użyć ziemi z kretowiska, możesz od Górka, możesz od Glapki, możesz od LeszczomStop itp... itd... NAJWAŻNIEJSZY jest dobór i sposób mieszania. Teorii dowiesz się m.in. z takich filmów jak wrzuciłem a praktykę nabędziesz mieszając i eksperymentując.
-
1. Czy faktycznie glina jest potrzebna - czy to jednak zabieg marketingowy?
Odpowiednio dobrana glina/ziemia bywa wysoce wskazana (dociążą mieszankę podawaną w kulach lub wałkach, zapewniając jej przy tym odpowiednią spoistość - np. przy łowieniu w wyraźnym nurcie, zubaża mieszankę, redukując ryzyko przekarmienia - np. w okresach słabszego żerowania lub przy ubogim rybostanie, ogranicza atrakcyjności zanęty dla drobnicy - np. sama glina/ziemia + robactwo, jest bezpiecznym nośnikiem dla jokersa, zapewnia szybkie opróżnienie koszyka, pozwala uzyskać efekt smużenia lub chmury etc.).
Bywa, bo nie zawsze jest wskazana, a tym bardziej niezbędna. Kto wierzy, że spławikowa lub koszykowa mieszanka z zasady powinna zawierać glinę/ziemię, niech uważnie ogląda filmiki z brytyjskimi wyczynowcami (także na łowiskach naturalnych, w tym rzekach). Oczywiście niekiedy z powodzeniem można się obejść bez jakiejkolwiek mieszanki, nęcąc luźno (np. waggler i przepływanka w angielskim stylu, gruntowe zestawy typu bomb, koszyki typu maggot feeder etc.)
2. Wiem że istnieją rożne rodzaje glin, i różne ich kolory - czy ma to zastosowanie poza wędkarstwem wyczynowym?
Ma - gdy glina/ziemia jest ogólnie wskazana i w zależności od łowiskowych warunków.
3. Czy przy łowieniu wagglerem mocowanym klasycznie, lub batem czy po prostu rekreacyjnie spławikiem przelotowym, przy odległościach gdzie mogę zanęcić procą, należy stosować kule zanętowe z ziemią?
https://splawikigrunt.pl/forum/index.php?topic=20758.msg554770#msg554770 (https://splawikigrunt.pl/forum/index.php?topic=20758.msg554770#msg554770)
4. Czy przy łowieniu sliderem należy stosować kule czy można stosować po prostu samą zanętę?
Jeżeli łowi się na większym dystansie lub w miejscach głębokich, dociążające + ewentualnie spajające walory odpowiedniej gliny/ziemi są przydatne.
5. Czy muszę kupować specjalną glinę wędkarską, lub kopać ziemię z kretowiska, czy wystarczy że wezmę po prostu ziemię z łowiska i przetrę na sicie - powiedzmy 3-4mm?
Niekiedy wystarczy, a innym razem nie wystarczy - zależy od właściwości danej ziemi oraz tego, co chcemy osiągnąć. Pierwsza z brzegu ziemia raczej nie zastąpi tęgiej gliny rzecznej ani lekkiej i puszystej ziemi torfowej/bełchatowskiej.
-
https://gorek-gliny.pl/383/
https://gorek-gliny.pl/podanie-ziemi-i-gliny-w-wodach-stojacych/
https://gorek-gliny.pl/gliny-i-ziemie-w-wedkarstwie-cz-1-wody-stojace-i-wolnoplynace/
https://gorek-gliny.pl/znaczenie-ziemi-i-gliny-w-wedkarstwie-cz-2/
https://gorek-gliny.pl/znaczenie-ziemi-i-gliny-w-wedkarstwie-cz-3/
https://gorek-gliny.pl/znaczenie-ziemi-i-gliny-w-wedkarstwie-cz-4/
-
W jednym z podobnych tematów na tym forum, kilka lat temu Marcin Kurzepa został nazwany "gliniarzem", a zasadność używania glin podważano dając przykłady z Anglii gdzie tego nie robią.
Potem Marcin został 3 razy z rzędu (a 4 w całej karierze) mistrzem Polski w feederze... i już nikt nikogo nie nazywa gliniarzem... ;)
Ps: Chociaż trzeba oddać - jak sam przyznał - że od dłuższego czasu na zawodach łowi... czystą spożywką.
-
Reprezentacja Anglii wygrała tegoroczne Feederowe Mistrzostwa Świata na nieodległej Litwie, stosując koszyki typu maggot feeder. Widocznie nie dotarło do nich ustalenie polskich mistrzów, że w Europie Środkowo-Wschodniej bez gliny/ziemi połowić się nie da :)
https://anglingtrust.net/2025/06/16/drennan-england-feeder-team-win-world-champs/ (https://anglingtrust.net/2025/06/16/drennan-england-feeder-team-win-world-champs/)
-
Reprezentacja Anglii wygrała tegoroczne Feederowe Mistrzostwa Świata na nieodległej Litwie, stosując koszyki typu maggot feeder. Widocznie nie dotarło do nich ustalenie polskich mistrzów, że w Europie Środkowo-Wschodniej bez gliny/ziemi połowić się nie da :)
A powiedz w ilu zawodach jej używali ?.
-
Reprezentacja Anglii wygrała tegoroczne Feederowe Mistrzostwa Świata na nieodległej Litwie, stosując koszyki typu maggot feeder. Widocznie nie dotarło do nich ustalenie polskich mistrzów, że w Europie Środkowo-Wschodniej bez gliny/ziemi połowić się nie da :)
https://anglingtrust.net/2025/06/16/drennan-england-feeder-team-win-world-champs/ (https://anglingtrust.net/2025/06/16/drennan-england-feeder-team-win-world-champs/)
I ten jeden wyjątek jest dowodem na to, że chłop który 3x z rzędu wygrywa MP... bredzi na temat zasadności stosowania glin?
No tak, mógł używać koszyków maggot to by miał 5 MP nie tylko 4, co za frajer 8)
-
A powiedz w ilu zawodach jej używali ?.
W UK ziemię (zwykle z kretowiska) stosuje się niekiedy przy zimowym nęceniu feederowym z użyciem jokersa (+ jako obciążnik przy rzecznym lub odległościowym nęceniu kulami pod kątem spławika). Reprezentanci Anglii okazjonalnie używają ziemi, ale jak widać nie mają do niej nabożnego stosunku, bo rozumieją, że to kwestia łowiskowych okoliczności, a nie uniwersalnego dogmatu feederowego/wyczynowego.
-
I ten jeden wyjątek jest dowodem na to, że chłop który 3x z rzędu wygrywa MP... bredzi na temat zasadności stosowania glin?
Mistrz Kurzepa bynajmniej nie "bredzi na temat zasadności stosowania glin" w warunkach typowej dla polskiego wyczynu dłubaniny płoteczkowo-leszczykowej z użyciem jokersa. Bredzi natomiast każdy, kto twierdzi lub sugeruje, że skuteczne łowienie klasycznym feederem z zasady wymaga użycia gliny/ziemi - niezależnie od typu łowiska, aktywności i ilości ryb, docelowych gatunków etc. Rozumie to najwyraźniej sam mistrz Kurzepa, który podobno "od dłuższego czasu na zawodach łowi czystą spożywką" ;D
Oczywiście analogicznie ma się sprawa z rozmaitymi technikami spławikowymi - od klasycznego wagglera na wodzie stojącej po różne odmiany przepływanki.
-
3. Czy przy łowieniu sliderem należy stosować kule czy można stosować po prostu samą zanętę ?
Pytanie jak łowisz, o jakiej porze roku, czy stosujesz robactwo. Moim zdaniem nadmiar zanęty może mieć niekorzystny wpływ, dlatego slider to przede wszystkim umiejętność dobrego nęcenia. Użycie ziemi lub glin powoduje, że jest tam o wiele mniej towaru, co wg mnie działa na korzyść, i być może po pewnym czasie powoduje konieczność donęcania. A to znów więcej pracy :) Ale i efekt powinien być lepszy.
Nęcenie na bogato, czyli nęcenie pozytywne może odstraszyć rybę, i tu trzeba się dopasować. Oczywiście na wodzie pełnej małego leszcza i krąpia to może być cel, pytanie jednak na jakie ryby się nastawiasz, czy to taktyka pod zawody itd.
Jedno jest pewne. Tego co wrzucisz do wody wyciagnąć się nie da. Przy nęceniu procą normalną rzeczą jest zmiana miejsca, ponieważ ono zazwyczaj przestaje działać. Ryby stają się ostrożne. Dlatego miejscami się rotuje. Pułapką nęcenia pozytywnego niestety jest trzymanie się kurczowo jednego miejsca, ponieważ je zanęciliśmy :) Dlatego mając ziemię i gliny możesz rozcieńczyć ilość towaru podanego, donęcić lub mieć kolejne miejsce wytypowane do nęcenia. Na przykład - klipujesz miejce na 25 metrach, drugie na 15. Obydwa nęcisz, ale jedno pozytywnie, drugie negatywnie. I rotujesz, sprawdzając co lepiej działa. W przypadku jak używasz zanęty, to ile kul jesteś z niej w stanie ulepić? No właśnie. Zazwyczaj ogranicza cię ilość. Dlatego ziemia/glina to o wiele lepsza opcja, i zachęcam do inwestycji tu we wkrętarkę z mieszadłem, co pomoże ograniczyć czas mieszania i babrania się.
BTW, obecnie można kupić wędki do nęcenia, co przy użyciu koszyka lub małego spomba może sprawić, że nęcisz bardzo szybko, bez konieczności użycia kul. Użycie kijków dystansowych sprawia, że szybko możesz ogarniać kilka linii, rotować między nimi. Co lepsze, możesz je nęcić różnego rodzaju towarem. Wg mnie to o wiele lepsze rozwiązanie, na pewne pory roku. Bo trudno tu nęcić dżokersem. Ale świat wędkarski idzie naprzód, i wg mnie coraz rzadziej trzeba iść w gliny lub ziemię. Możesz zanęcić sobie samą kukurydzą na ten przykład, i zacząć łowienie, bez godziny poświęconej na mieszanki, klejenia i tak dalej. Mam znajomego, co lubi łowić spożywką, kulami. On powiedział mi, że do dwóch godzin potrafi spędzić na przygotowaniu kul. Ja mam na ten przykład mało czasu i nie posiadam go na tyle, aby przed sesją tyle się babrać :) No i te brudne łapy i żałoba za paznokciami :P
-
A powiedz w ilu zawodach jej używali ?.
W UK ziemię (zwykle z kretowiska) stosuje się niekiedy przy zimowym nęceniu feederowym z użyciem jokersa (+ jako obciążnik przy rzecznym lub odległościowym nęceniu kulami pod kątem spławika). Reprezentanci Anglii okazjonalnie używają ziemi, ale jak widać nie mają do niej nabożnego stosunku, bo rozumieją, że to kwestia łowiskowych okoliczności, a nie uniwersalnego dogmatu feederowego/wyczynowego.
Co prawda nie takie było pytanie. Zapytałem z ciekawości myślałem, że wiesz i powiesz. Ogólnie to w tych dyskusjach ja nie widzę, żadnego "nabożnego stosunku " do glin tylko dyskusje z argumentami dlaczego ktoś jej używa albo nie. Ma pytanie jeśli piszesz, żę ziemię stosują niekiedy przy zimowy łowieniu z jokersem, to jakie są to okoliczności ?. I odnośnie dociążenia w rzece to chyba rozumiem. A przy odległościowym łowieniu to rozumiem, że sama zanęta będzie za lekka aby dostrzelić kulami ?.
-
Jak łatwo się domyślić, feederowi reprezentanci Anglii startują w bardzo licznych zawodach - od lokalnych po międzynarodowe. Glina/ziemia w koszykowej mieszance z całą pewnością nie jest dla nich rozwiązaniem standardowym. Dotyczy to również chłodnej części sezonu i stosowania jokersa - z powodów, które Lee Kerry wyjaśnia od 4:25, zestawiając spławikowe nęcenie kulami i feederowe nęcenie niewielkim koszykiem:
Glina/ziemia (jako zastępnik spożywki lub dominujący składnik mieszanki) + jokers to kombinacja stosowana głownie w warunkach niskiej temperatury wody i ograniczonej aktywność ryb przez wędkarzy, którzy obawiają się, że zapachowe lub odżywcze walory spożywki mogą raczej przeszkadzać niż pomagać. Dochodzi do tego fakt, że nie wszystkie spożywki są przez jokersa tolerowane (zawartość soli).
Nabożny stosunek do gliny/ziemi wyraża się w przekonaniu, że glina/ziemia w feederowej mieszance jest ustawieniem domyślnym i zasadniczo nienaruszalnym (oczywiście nie dopuszcza się tutaj myśli, że w pewnych okolicznościach skuteczniejsze może okazać się nęcenie bez jakiejkolwiek mieszanki - np. białymi robakami, kasterami etc.).
Przy łowieniu odległościowym (np. sliderem) może niekiedy chodzić także o zubożenie mieszanki (np. chłodną porą), ale przede wszystkim chodzi o dociążenie podawanych procą porcyjek ze względu na dystans i głębokość (28:13):
-
Dziękuję wszystkim za rzeczowe odpowiedzi - dużo materiału do czytania i oglądania w zimowe wieczory :beer:
Z waszych wypowiedzi widzę że w zasadzie nie ma jakiejś jednej zdecydowanej odpowiedzi - jeden rabin powie tak, drugi rabin powie nie. Z części materiału jaki przeаnalizowałem widzę że wszystko zależy od sytuacji nad wodą, i niezbędne jest doświadczenie żeby dobrać odpowiednią mieszankę.
On powiedział mi, że do dwóch godzin potrafi spędzić na przygotowaniu kul - ??? ??? ??? Rozumiem że to pewnie przekłada się na wyniki i szanuję, ale coś takiego jest zdecydowanie nie dla mnie :facepalm:
Dlatego zacząłem się zastanawiać, czy istnieje jakaś alternatywa dla gliny/ziemi - coś co będzie w stanie wypełnić jej rolę, bez konieczności zabierania ze sobą całego sprzętu? Nie chce wynajdować koła na nowo, chodzi mi tylko o ergonomię, bo wizja taszczenia ze sobą osobnych wiader, zestawu sit i worków z gliną wraz z wkrętarką za każdym razem kiedy chce połowić sliderem trochę mnie odrzuca ;D. Myślałem też o tym żeby robić kule w domu, i zabierać je potem spakowane na ryby, ale ten pomysł jest raczej kompletnie bez sensu.
BTW, obecnie można kupić wędki do nęcenia, co przy użyciu koszyka lub małego spomba może sprawić, że nęcisz bardzo szybko, bez konieczności użycia kul. Bardzo intrygujące - po szybkim wyszukiwaniu, obecnie najtańsza wędka w sekcji Spod i Marker w miętusie to koszt 185zł - stąd moje pytanie czy warto inwestować w takie kije, czy mogę bo prostu wykorzystać budżetowy kij Tele-Carp który gdzieś mi zalega w szafie? I kolejna kwestia - czy nęcąc, załóżmy, kukurydzą, spombem albo koszykiem jest szansa że towar doleci do dna? Nie zostanie on wygryziony przez drobnicę lub w toni?
Zapomniałem dodać: Nie startuję na zawodach, pytam się w kontekście "prywatnego" wędkowania.
-
Alternatywą jaką możesz wykorzystać jest ziemia/glina znajdująca się na brzegu wody, na której łowisz.
-
To był mój wstępny plan - dlatego pytałem na początku ;D
Jednakże jak napisał Modus:
Niekiedy wystarczy, a innym razem nie wystarczy - zależy od właściwości danej ziemi oraz tego, co chcemy osiągnąć. Pierwsza z brzegu ziemia raczej nie zastąpi tęgiej gliny rzecznej ani lekkiej i puszystej ziemi torfowej/bełchatowskiej.
-
Dziękuję wszystkim za rzeczowe odpowiedzi - dużo materiału do czytania i oglądania w zimowe wieczory :beer:
Z waszych wypowiedzi widzę że w zasadzie nie ma jakiejś jednej zdecydowanej odpowiedzi - jeden rabin powie tak, drugi rabin powie nie. Z części materiału jaki przeаnalizowałem widzę że wszystko zależy od sytuacji nad wodą, i niezbędne jest doświadczenie żeby dobrać odpowiednią mieszankę.
On powiedział mi, że do dwóch godzin potrafi spędzić na przygotowaniu kul - ??? ??? ??? Rozumiem że to pewnie przekłada się na wyniki i szanuję, ale coś takiego jest zdecydowanie nie dla mnie :facepalm:
Dlatego zacząłem się zastanawiać, czy istnieje jakaś alternatywa dla gliny/ziemi - coś co będzie w stanie wypełnić jej rolę, bez konieczności zabierania ze sobą całego sprzętu? Nie chce wynajdować koła na nowo, chodzi mi tylko o ergonomię, bo wizja taszczenia ze sobą osobnych wiader, zestawu sit i worków z gliną wraz z wkrętarką za każdym razem kiedy chce połowić sliderem trochę mnie odrzuca ;D. Myślałem też o tym żeby robić kule w domu, i zabierać je potem spakowane na ryby, ale ten pomysł jest raczej kompletnie bez sensu.
BTW, obecnie można kupić wędki do nęcenia, co przy użyciu koszyka lub małego spomba może sprawić, że nęcisz bardzo szybko, bez konieczności użycia kul. Bardzo intrygujące - po szybkim wyszukiwaniu, obecnie najtańsza wędka w sekcji Spod i Marker w miętusie to koszt 185zł - stąd moje pytanie czy warto inwestować w takie kije, czy mogę bo prostu wykorzystać budżetowy kij Tele-Carp który gdzieś mi zalega w szafie? I kolejna kwestia - czy nęcąc, załóżmy, kukurydzą, spombem albo koszykiem jest szansa że towar doleci do dna? Nie zostanie on wygryziony przez drobnicę lub w toni?
Zapomniałem dodać: Nie startuję na zawodach, pytam się w kontekście "prywatnego" wędkowania.
Ja tam czasem lubię się pobabrać w glinach i ziemiach, ale robię to dzień przed łowieniem, tzn. przygotowuje albo gotowe mieszanki, albo półprodukty, które pakuję w worki próżniowe i chowam do lodówki. O alternatywę dla ziem/glin raczej ciężko jedynie możesz nęcić zanętą obficiej lub skromniej, regulując to wielkością koszyczka zanętowego, lub wielkościami kul. W sumie alternatywą dla powyższych może być klej mineralny, bentonit, płatki owsiane, kaszka kukurydziana itp., jednak jest to zamiennik odpowiadający jedynie jednej z funkcji, mianowicie sile wiązania zanęty.
Kukurydza za spomba Ci doleci na dno na spokojnie, pozostanie tam jakiś czas, ale to jaki to będzie czas, zależy od rybostanu. Przy nęceniu samymi frakcjami typu kukurydza, pszenica itp., należy mieć baczenie, że nie dolecą one na dno 1 do 1 tak, jak wpadły do wody, a będą przesuwane poprzez prądy.
A co do spoda, masz jeszcze tańszego, spro governora w dwóch długościach w drapieżniku, myślę, że warto za takie pieniądze w to wejść.
-
Jak łowisz nad rzeką poszukaj osadów ilastych niesionych przez wodę. Robi lepiej robotę niż glina rzeczna. Obejrzyj ten filmik i zwróć uwagę jaka ziemia/glina jest dodawana do robienia kul. Tu nie ma żadnej filozofii czy wiedzy tajemnej ;)
-
Ja tam czasem lubię się pobabrać w glinach i ziemiach, ale robię to dzień przed łowieniem, tzn. przygotowuje albo gotowe mieszanki, albo półprodukty, które pakuję w worki próżniowe i chowam do lodówki.
Dokładnie o czymś takim myślałem, tylko szybko ten pomysł odrzuciłem, bowiem zakładam że robiąc gotowe kule w domu nie jesteśmy elastyczni nad wodą - nie ma jak za bardzo dostosować się do warunków. Ale skoro Tobie działa to może jest to gra warta świeczki.
Tu nie ma żadnej filozofii czy wiedzy tajemnej ;)
No właśnie dla kogoś niewtajemniczonego wydaje się wprost przeciwnie ;D. Spławik z nad Wisły znam i śledzę, bardzo podoba mi się stwierdzenie padające w tym materiale - Nie trzeba przecierać przez sito, bo to nie zawody. ;D. Myślę że może faktycznie pójdę drogą zaprezentowaną na filmie i będę korzystał z tego co mam pod ręką, dostosowując stosunek ziemi do zanęty.
-
BTW, obecnie można kupić wędki do nęcenia, co przy użyciu koszyka lub małego spomba może sprawić, że nęcisz bardzo szybko, bez konieczności użycia kul. Bardzo intrygujące - po szybkim wyszukiwaniu, obecnie najtańsza wędka w sekcji Spod i Marker w miętusie to koszt 185zł - stąd moje pytanie czy warto inwestować w takie kije, czy mogę bo prostu wykorzystać budżetowy kij Tele-Carp który gdzieś mi zalega w szafie? I kolejna kwestia - czy nęcąc, załóżmy, kukurydzą, spombem albo koszykiem jest szansa że towar doleci do dna? Nie zostanie on wygryziony przez drobnicę lub w toni?
Mi chodzi o bardziej dedykowane wędki do nęcenia z kosza lub fotela, absolutnie nie karpiówki. Te są zbyt sztywne i zbyt długie, nimi się źle nęci siedząc, nimi się nęci na stojąco. Tu masz wędkę z Prestona na ten przykład, mającą długość 3 metrów. Cena oscyluje wokół 80 funtów w UK, w Polsce widzę jest podobnie. Tańszą opcją będzie brzanówka z Koruma o długości 3.30 metra, która równie dobrze wykona zadanie. Cena jest o 30 funtów niższa (kije brzanowe sa mocniejsze). Od biedy pałowaty krótszy feeder też da radę.
https://sklepdrapieznik.pl/101849-wedka-preston-bait-up-xtreme-30m.html
I teraz - możesz użyć małego spomba, który otwiera się na powierzchni i powoduje opad towaru na dno, mocno go rozsiewając. Możesz użyć też koszyka, i tu tak go nabijać, aby towar rozsypywał się na dnie. Możesz też 'szarpać' koszykiem podczas opadu, czyli towar rozsypuje się mniej więcej w połowie głębokości, dając efekt pośredni.
Mając spomba musisz pamiętać, że na głębszej wodzie opad może następować niekoniecznie w miejscu w którym łowisz, zwłaszcza jak jest prąd wody. Jest też większe rozproszenie. Kij do nęcenia ma jednak ten plus, że możesz wymienić spomba na koszyk. No i oczywiście do spomba możesz włożyć wałki lub kule zanęty, a przede wszystkim konopie :) Trzeba tylko dopasować tak odległości, aby przynęta była tam gdzie towar. Tu polecałbym przy spławiku klipować trochę dalej, tak aby zatapiać żyłkę i móc przemieścić zestaw, co często prowokuje ryby do brania.
-
Kukurydza za spomba Ci doleci na dno na spokojnie, pozostanie tam jakiś czas, ale to jaki to będzie czas, zależy od rybostanu. Przy nęceniu samymi frakcjami typu kukurydza, pszenica itp., należy mieć baczenie, że nie dolecą one na dno 1 do 1 tak, jak wpadły do wody, a będą przesuwane poprzez prądy.
To fakt. Jednak tutaj można nęcić koszykiem lub użyć dobrego spomba z Koruma, który otwiera się przy dotarciu na dno. Co do ceny, to nie jest ona wysoka :)
https://sklepdrapieznik.pl/szukaj?controller=search&page=2&s=korum+n%C4%99cenie
-
Myślę że może faktycznie pójdę drogą zaprezentowaną na filmie i będę korzystał z tego co mam pod ręką, dostosowując stosunek ziemi do zanęty.
To ja jeszcze raz wstawię co pisałem: Mało tego za szczeniaka nad Narwią kopaliśmy w skarpie glinę na miejscu, wcześniej moczyliśmy chleb w siatce na ryby, później z tej gliny robiliśmy takie jakby obwałowanie do środka chleb mokry z siatki, płatki owsiane, zapach waniliowy do ciasta... i tyle... z tego lepiliśmy kule. Na rekreacyjne łowienie w zupełności wysrarczy.
-
Koniec świata Anglik uczy jak używać gliny jokersem :D :P
Tak Marcin od pewnego czasu praktycznie nie stosuje gliny, łowi na czystej zanęcie.
-
Mało tego za szczeniaka nad Narwią kopaliśmy w skarpie glinę na miejscu
Na moim odcinku Narwi są skarpy, ale nie ma żadnej gliny - jest tylko piasek, zapiaszczona ziemia, a lokalnie także muł/szlam, z których żadnych sensownych kul ani wałków ukręcić się nie da. Nastawianie się na pozyskanie gliny/ziemi bezpośrednio nad wodą w nierozpoznanych miejscach to ryzykowna strategia.
-
Koniec świata Anglik uczy jak używać gliny jokersem :D :P
Na zapodanym wcześniej filmiku Anglik uczy raczej, jak używać spożywki z jokersem ;)
-
Koniec świata Anglik uczy jak używać gliny jokersem :D :P
Na zapodanym wcześniej filmiku Anglik uczy raczej, jak używać spożywki z jokersem ;)
A to przepraszam , zasugerowałem się tematem.
-
Na moim odcinku Narwi są skarpy, ale nie ma żadnej gliny - jest tylko piasek, zapiaszczona ziemia, a lokalnie także muł/szlam, z których żadnych sensownych kul ani wałków ukręcić się nie da. Nastawianie się na pozyskanie gliny/ziemi bezpośrednio nad wodą w nierozpoznanych miejscach to ryzykowna strategia.
To u mnie Modlin Twierdza gliny jest całkiem sporo, owszem jest to glina piaszczysta (jednak niewiele piasku), ale spokojnie da się formować mocne kule. W skarpach do tej pory pozostały "doły wyrobiskowe" kopane saperkami w latach 70-80 :) szło się w ciemno. A jeszcze wychodząc na drogę wzdłuż koszarowca można było nakopać robaków. Nic już nie wróci tych klimatów, podbieranych mamie wałków do włosów i wytapianych z ołowiu ciężarków :) Mam 13 lat starszego brata więc było z kim chodzić ;)