Jeśli mowa o leasingach to nie mieszajmy tu części "z nieznanego źródła" to była mowa o kolejnych właścicielach, gdy rynek się wysyci i takowe części będą dostępne, jak do innych marek.
Leasingowane pojazdy zazwyczaj są świeże do 5-7 lat max, więc tu wchodzi gwarancja na te pojazdy, to raz, dwa, że Chery to nie jest pikuś tylko wielkościowo 40-45% całej grupy VW z mocną dynamiką sprzedaży rok do roku, przy kurczącej się grupie VAG, więc o dostęp części bym się nie martwił, tym bardziej w dobie globalizacji, gdzie marki Eu produkują w Chrl również ze względu na koszty.
Ja piszę o ubezpieczeniach w UK. Kupując chińczyka musisz się liczyć czasami z bardzo drogimi ubezpieczeniami. Sęk w tym, że wiele osób nie jest w stanie przewidzieć ile to wyniesie. Chińskie marki często same tu chcą coś zaoferować, aby nie odstraszać klienta. Jakby nie było chińczyków w UK jest od groma, gdzie najwięcej jest oczywiście MG, gdyż wielu łapie się na logo i wspomnienia o tej marce. Same ubezpieczenia są też wysokie, bo firmy tak wyceniają ryzyko, dostęp części i ich cenę. I tu też jest kolejna rzecz, która z tego co widzę jest faktem - samochód jest tani ale części drogie.
W mojej firmie ludzie jeżdżą głównie markami europejskimi (mowa o tych co mają samochody firmowe) ale w kilku przypadkach trend ten został przełamany, pojawiły się bowiem BYD. Co ciekawe, wynika to w jednym przypadku z chęci posiadania samochodu który oferuje komfort i osiągi. Jeden gość miał Skodę Octavię, więc dla niego lepiej było iść w leasing czegoś większego, wygodniejszego, co na dodatek pali mniej (musiał się zmieścić w przedziale cenowym). Nie czarujmy się, europejskie czy azjatyckie marki nie oferują w tej cenie takiego komfortu. Wierchuszka jednak woli drogi BMW czy Mercedesy

Wg mnie w ciągu kilku lat sytuacja z ubezpieczeniami się unormuje w UK, na pewno w przypadku kilku marek. Chińczycy rozbudowują centra części zamiennych, ulepszają dystrybucję. Z drugiej strony pewne modele mogą zacząć się psuć. Ludziom na pewno chińczyki się podobają, wielu Brytoli nie jeździ samochodem na kontynent, więc nie muszą się martwić o ewentualne naprawy za granicą (a krążą historie o tym jak samochód trzeba było ściagać do UK). Przy dobrym ubezpieczeniu, oferującym samochód zastępczy, mogą mieć pewne rzeczy w nosie.