Sorry, ale firma ubezpieczeniowa w UK musi kupować części oryginalne i nowe, dlatego tutaj cena samochodu to jedna strona medalu (czyli niska), drugą jest utrata wartości, ubezpieczenie i dostęp części, który w przypadku samochodu używanego może oznaczać wysokie koszta. Zakup w leasingach czy wynajmach etc nie może polegać na tym, że uszkodzone części pochodzą z nieznanego źródła. No i do tego dochodzi sprawa niezawodności. W większości przypadków nie wiemy jak to jest z chińczykami. Na ten przykład nowy MG ZS+ jest nową konstrukcją, więc pewne wady mogą wyjść w praniu. Stąd renoma ma tak duże znaczenie. Omoda czy BYD to nie są marki, jak BMW czy Audi, to samochody sprzedawane pod takimi nazwami przez Chery z tego co wiem. Więc mogą zniknąć z rynku, zwłaszcza jak się okaże, że są jakieś usterki i trzeba wzywać użytkowników na kosztowne naprawy.
Sama utrata wartości to jest pikuś przy chinolu, dlaczego? Ano dlatego, że rekompensuje to cena zakupu już na starcie. Kupisz Audi SQ7 czy porsche za 650 tys, po 3 latach masz 300 tys utraty wartości, kupisz chinola podobnej klasy za 300-350 tys, po 3 latach masz 50% utraty. No i teraz wplatając firmę i leasing, po 3 latach finansowania wartość rezydualna tych pojazdów jest jaka jest i z pewnością przedsiębiorcę zaboli to mniej przy chińczyku aniżeli premium Europa. A dodajmy np. na polskim rynku jeszcze tematy podatkowo-skarbowe, gdzie branie aut premium jest nieopłacalne finansowo.
Sęk w tym, że Porsche to Porsche

To nie jest van do przewozu towarów, to samochód który ma stanowić o statusie społecznym właściciela

Dlatego tacy ludzie nie kupią samochodu chińskiego, więc porównanie tu jest absolutnie nietrafione. Chińska marka musi sobie na to zapracować wpierw, a tego nie zrobi się w krótkim okresie czasu. To jak z podróbami, one są dla tych co kasy nie mają i chcą coś udawać

Właściciela Porsche'a nie interesuje niskie spalanie i oszczędność, utrata wartości, najważniejszy jest prestiż. Jak mu żal kasy na nówkę, kupuje coś z małym przebiegiem

Nie zrozum mnie źle, ja nie jestem przeciwnikiem chińskich samochodów, sam wiele oglądałem. Sęk w tym, że wiele marek to no name'y, gdzie nie wiemy co się z nimi stanie. Trudno więc chwalić wszystko, bo są tam gnioty. Jednak wiele marek uzyska status podobnych jak te europejskie, japońskie czy koreańskie. Póki co jadą na subsydiach, co pozwala takiemu MG dać super gwarancję, czy to w latach czy kilometrach (150 tys. to bardzo dużo). Do tego trzeba mieć świadomość, że kupując coś chińskiego osłabiamy własne firmy, naszą rodzimą gospodarkę. Fajnie byłoby wtedy, gdyby tacy ludzie, co kupili chińczyka, nie byli hipokrytami i nie atakowali za wszystko 'złej UE', co się dała wyprzedzić Chinom

Cokolwiek byśmy nie zrobili, z jakich ETS-ów i zielonych ładów byśmy nie zrezygnowali, oni i tak będą od nas dużo, dużo lepsi, zwłaszcza gdy rząd im daje ekstra kasę aby się wbić w rynki krajów zachodnich.
Ja na ten przykład patrzę na samochód pod kątem tego, czy dojadę z UK do Polski bez obaw, że gdzieś utknę i będzie doopa blada. Dlatego zdecydowałem się na japończyka, choć chciałem coś europejskiego. Trudno zaufać tu chińskim markom, choć kilka jest już bardziej 'zasiedziałych' w Europie.