Hej, jak tam trening lub zawody, ktoś coś startował? Ja rozpocząłem sezon mocnym akcentem i konkretną życiówką więc wrzucę chwaliposta
Zurich Marató Barcelona 15.03.2026 – 3:45:47Miał być maraton w Dębnie na wiosnę, ale skoro zawody zostały przełożone na jesień, a kwietniowy maraton w Krakowie odbywa się wtedy co The German International Shrimp Contest musiałem znaleźć jakiś zastępczy bieg na wiosnę. Do wyboru były zawody w Rzymie, Barcelonie lub Limasol – tylko takie odbywały się w tym czasie w Europie… Padło na Barcelonę.
Cykl treningowy rozpocząłem równo z początkiem listopada i muszę przyznać, że był to totalny rollercoaster.
Listopad – prawie 4 tygodnie trwało wejście w rytm po okresie roztrenowania, by pod koniec miesiąca złapać jakieś przeziębienie.
Grudzień – zaczynam łapać formę notując na Święta całkiem przyzwoite wyniki. Gdy pod koniec miesiąca oddaje krew przekłada się to spadkiem formy i Polarowego Running Indexu o 2 oczka.
Styczeń – zaczyna się zima dekady. Mimo, iż w tym okresie nie odpuszczam żadnego treningu – biegam w mrozie, po śniegu, błocie pośniegowym, gołoledzi…. RI ciągle pikuje w dół by zatrzymać się na 55 i trwa tak niezmiennie przez 15 treningów. Kiedy myślę, że po jakimś dniu treningowym już nic gorszego mnie nie spotka, okazuje się, że następny trening jest jeszcze trudniejszy od poprzedniego. W tym miesiącu towarzyszą mi wszelkie z możliwych negatywnych emocji - od złości poprzez zwątpienie, aż do zniechęcenia.
Luty – zima powoli ustępuje, śniegi topnieją a ja już pogodzony z tym, że będzie co ma być, powoli zaczynam kręcić co raz to lepsze wyniki na treningach.
Marzec – tu już bieganie w krótkich spodenkach i rękawkach. Running Index rośnie z dnia na dzień, a szczyt formy zgrywa się chyba idealnie z zawodami co owocuje poprawieniem PB o
13m16sek, kończąc maraton z czasem
3:45:47. (aha, po drodze były dwa PitStopy na sikanie, a zegarek pokazał rzeczywisty dystans 42.77km😉).
