Ok, zaczynamy

W najbliższy weekend mam zamiar pierwszy raz od wielu lat, zmierzyć się z rybami spod lodu...
Niebagatelne to wyzwanie, bo po pierwsze - nie wiem czy jeszcze pamiętam jak to się robi

A dodatkowo - będzie to skok na naprawdę głęboką wodę, bo od razu zawody (bez czasu na trening)!
Po drugie - z całego sprzętu jakim operowałem przed laty (a było tego sporo - samych wędek miałem chyba z 15 - udało mi się w piwnicy u Teściów odnaleźć: czerpak do lodu, osękę do "lodowania" większych ryb, torebkę strunową z kilkoma zaśniedziałymi mormyszkami i jedną wędeczkę pod blaszkę, z zapleśniałą korkową rączką i zardzewiałym kołowrotkiem

.... Wsysło świder, wsysło gdzieś bałałajki, przepadła turystyczna lodówka co robiła za siedzisko i nosidło majdanu. Wszystko wsysło! Choć pamiętam, że jak chowałem to było w jednej kupce... Cholera, nie wykluczam kradzieży, albo po prostu Teściu przehandlował (gad jeden!) jakemuś kumplowi emerytowi. Bo ja na ciężką sklerozę chyba jestem jeszcze za młody... a pamiętam, że było!

Nic to! Świder nowy zakupiłem, żyłki, kolce, ciepłe gacie.... nawet na kombinezon wypornościowy się szarpnąłem ( bo Żona jak codziennie widzi w telewizorze doniesienia o wypadkach na lodzie, to odgraża się że mnie nie puści na ryby!) choć znając życie - założę go kilka razy i znów się "zimy skończą". A, skoro opróżniłem sakiewkę z zaskórniaków - to całą resztę postanowiłem sobie sam zmajstrować

Zacząłem od kiwoków. Powstały na razie w dwóch wariantach - szczecina dzika, oraz PP. Odrobina cyjanoakrylu, rurki igielitowe i drucik ze struny e1 od gitary elektrycznej na oczko (niedawno wymieniałem, to miałem

). A do tego - lakier UV do paznokci.
Tak wyszło:

Planuję jeszcze dorobienie sztywniejszych kiwoków tytanowych, i dłuższych - regulowanych, z pasków PET (do wariantu bałałajki, gzie kiwok idzie "za kijkiem").
Wędki. No, na coś trzeba łowić

Nie mam czasu czekać na bałałajki po parę złotych z Ali... a za chytry (i, obecnie - za biedny) jestem, by płacić po 20-30 pln na naszym Allegro za sam uchwyt (bo kijek i tak trzeba wymienić)...
Poszperałem zatem w necie i odnalazłem ciekawy darmowy projekt z potencjałem na dostosowanie do moich potrzeb (dzielę się linkiem, bo to projekt "open"):
https://makerworld.com/en/models/1208258-fishing-rod-sharky#profileId-1222535To nie jest co prawda w zamysle twórcy wędka podlodowa, ale można, drobnymi modyfikacjami ją taką uczynić... trzeba tylko zamocować szczytówkę, oraz pod szczytówką "prowadnicę" dla żyłki. Proste!
Jest tu spora szpulka, sprytne rozwiązanie blokady szpulki (z możliwością szybkiego zwolnienia jak zatniemy większą rybę), oraz - jest to bardzo ergonomiczne i wygodne do trzymania w ręce (choć nie tak lekkie i finezyjne jak styropianowa bałałaja).
Zatem, poprosiłem siostrzeńca, który mi wisi parę przysług, a który dysponuje drukarką 3D o modyfikację (bo trzeba projekt obrócić, gdyż jestem praworęczny i to nie jest wędka podlodowa

) i wykonanie kilku sztuk. A akurat, gdy się drukowało - zdążyły dotrzeć zakupione szklane szczytówki. I, właśnie jestem w trakcie skaładania tego do kupy. Tak to na ten moment wygląda:


Zostało uzbroić szczytówki w przelotki (będą z kawałków cewnika i igielitu) i uchwyt kiwoka. Będą bałałaje "jak ta lala"
A jak skończę z wędkami, to w planie jest jeszcze zrobienie zanętnika/gruntomierza wraz z kijkiem-windą, oraz sanek ze zintegrowanym siedziskiem by to wszystko sprawnie po łowisku transportować...
Pasowało by też wymodzić kilka mormyszek na świeżych haczykach - te stare mocno zaśniedziały, więc pewnie haki tępe...
Kurcze! Roboty dużo, a czasu niewiele - mam tylko nadzieję że do weekendu zdążę...

Pozdrawiam, Andrzej